Wyjeżdżamy daleko, zachwycamy się kuchnią, zabytkami i architekturą innych miejsc, a ile tak naprawdę wiemy o własnej miejscowości? Czy kiedykolwiek zwiedzaliście swoje miasto? Czym zainteresowałbyś się, gdybyś był podróżnikiem z innego kraju i przypadkowo, bez planu, trafiłbyś do swojej miejscowości?


Ostatni wpis o moim dniu w pracy został ciepło przyjęty, więc kontynuuje temat. Kiedyś napisałem tekst o korzyściach z prowadzenia swojej firmy. Jeden z czytelników słusznie zauważył, że plusy mogą być także minusami – wszystko zależy od tego, czego oczekujemy od życia. Dziś więc o wadach bycia na swoim.


Wyjeżdżamy daleko, zachwycamy się kuchnią, zabytkami i architekturą innych miejsc, a ile tak naprawdę wiemy o własnej miejscowości? Czy kiedykolwiek zwiedzaliście swoje miasto? Czym zainteresowałbyś się, gdybyś był podróżnikiem z innego kraju i przypadkowo, bez planu, trafiłbyś do swojej miejscowości?


Ostatni wpis o moim dniu w pracy został ciepło przyjęty, więc kontynuuje temat. Kiedyś napisałem tekst o korzyściach z prowadzenia swojej firmy. Jeden z czytelników słusznie zauważył, że plusy mogą być także minusami – wszystko zależy od tego, czego oczekujemy od życia. Dziś więc o wadach bycia na swoim.


Nie licząc momentów, kiedy podróżuję, mój dzień wygląda dość standardowo. Tak jak każdy: pracuję, mam swoje zmartwienia, obowiązki i małe przyjemności. Zauważyłem, że wypracowałem przy tym swoją „małą rutynę”, którą zresztą lubię. Dzisiaj właśnie o tej rutynie i wnioskach, jakie z niej płyną. Zapraszam Was do mojej codzienności.