3 kraje – 3 marzenia – ruszam już w Lipcu!

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami, od poprzednich zaoszczędziłem trochę pieniędzy dlatego pomału zacząłem planować tegoroczny wyjazd. Powiem Wam szczerze, że coraz trudniej mi się na coś zdecydować.

Miałem masę pomysłów, każdy miał w sobie „to coś” i nie wiedziałem co zrobić.  Jeden z pomysłów to lot do Gruzji i autostopowanie do Iranu, inny pomysł to Bałkany. Ostatecznie stanęło na trzecim pomyśle, który w trakcie planowania trochę się rozrósł. Pod koniec lipca ruszam lądem do Pekinu – tego w Chinach, nie do  dzielnicy Sosnowca : )

Skąd pomysł?

Pomysł jest stąd, że Azja kręci mnie, odkąd odwiedziłem Indie. Azja jest fajna, bo ma dużą różnice kulturową w porównaniu do Europy, jest niedroga i bardzo ciekawa. Ponadto, zawsze chciałem przejechać się koleją transsyberyjską, odwiedzić jurtę w Mongolii i zjeść miskę ryżu w Chinach. Mam nadzieję, że się uda to zrealizować : )

Do tego doszedł jeszcze jeden argument – w te wakacje nie mam z kim jechać. To znaczy, zawsze są chętni, ale osoby, z którymi lubię wyjeżdżać, akurat nie mogą(inny wyjazd i praca). Zacząłem więc kombinować, szukać i ostatecznie jadę w bardzo mieszanym towarzystwie – ale o tym poniżej.

Etapy wyjazdu

    • ETAP 1 Ruszam około 25 lipca. Pierwszy etap nie jest jeszcze dokładnie określony. Wstępnie planowałem jechać pociągiem do Moskwy, chodziłem już codziennie na dworzec pytać o bilety, ale razu pewnego zadzwonił do mnie tata:

      – Ty kupiłeś już ten bilet do Moskwy?
      – No jeszcze nie, bo nie ma w sprzedaży
      – A może autostopem pojechałbyś? Pojedziesz na przejście graniczne w Terespolu, tam dużo tirów jedzie do Moskwy, może coś złapiesz?

      Jak wiadomo rodziców trzeba słuchać, dlatego zacząłem robić mały „reasarch” w Internecie. Przyznam się Wam szczerze, że wizja ta trochę mnie przeraża. Nie znam nikogo kto uderzałby do Moskwy autostopem, jest bariera językowa i ten wschód jakiś taki „nieznany i obcy”. Każdy mnie namawia, Prawdziwy Włóczykij dodał otuchy mówiąc, że ktoś na pewno mnie weźmie, ale jest jakaś blokada psychiczna. Boje się, że jeżeli pośliźnie mi się noga i np. nie dojadę na czas do Moskwy to ucieknie mi pociąg dalej, ale z drugiej strony, jeżeli zrobię sobie bezpieczny zapas to wszystko będzie ok. W grę wchodzi tylko złapanie stopa prosto do Moskwy już w Polsce. Prawdopodobnie pojadę do tego Terespola i spróbuje – jak się uda będzie pięknie – jak nie to kupie bilet lotniczy „na jutro” i polecę samolotem. Wiem, wiem – nie powinienem tworzyć czarnego scenariusza, w końcu sam o tym pisze, ale jak kolej transsyberyjska i wizy będą opłacone to strach nie zdążyć i wszystko stracić : ) Trzeba mieć plan B. Temat tego etapu jeszcze będzie rozważony, ale każdy dzień zwłoki jest na stronę autostopu. EDIT: Zmiana planów – jednak jadę pociągiem. Szczegóły w trzecim odcinku.

  • ETAP 2 Drugi etap zacznie się w Moskwie. Dołączę tam do ekipy kilkunastu osób z całej Europy. Totalna mieszanka z AEGEE (organizacji studenckiej, w której działam w wolnych chwilach). Będzie to projekt Summer University, który odbywa się cyklicznie. Postanowiłem wziąć w nim udział, bo po pierwsze nie miałem kopana podróży, po drugie chce zobaczyć jak to jest podróżować z obcokrajowcami, po trzecie wyczuwam, że to będzie jedna wielka, wesoła impreza : ) Spotykamy się w Moskwie, tam budzimy Lenina, później jedziemy pociągiem do Jekaterynburga, następnie odwiedzamy Kazań i ostatecznie Irkuck. Z Irkucka ruszamy jeszcze nad Bajkał – w końcu trzeba zamoczyć dupę w najgłębszym, najczystszym i najstarszym jeziorze Świata : ) Tutaj, po dwóch tygodniach projekt się kończy, ale już dogadaliśmy się z kilkoma osobami, że ruszamy dalej – Do Mongolii.
  • ETAP 3. I czas na trzeci etap wyjazdu. Totalnie bez planów – zobaczymy co odwiedzimy i co zrobimy. Pomysły są różne, ale wszystko zależy od portfela i czasu, którego jest niewiele. Na sam koniec muszę się dostać do Pekinu. Z Pekinem wyszła ciekawa sprawa, bo planowo miałem wracać z Ułan Bator, jednak gdy zobaczyłem bilety powrotne to okazało się, że opłaca się bardziej kupić wizę do Chin, pociągiem dojechać do Pekinu i stamtąd polecieć do Polski. Wyszło więc, że Chiny są gratis. Będę miał niewiele czasu, więc niewiele zobaczę i do Chin kiedyś będę musiał wrócić.

Nie pytajcie mnie o koszta – Na razie mam bardzo orientacyjny wgląd na to, ale jak wrócę żywy to opiszę wszystko  co i jak. Całość planuje na miesiąc, bez kilku dni. Będzie to mój najdłuższy wyjazd, w którym będę ciągle w drodze i przemierzę najwięcej kilometrów. Już nie mogę usiedzieć i sprawdzam ciągle coś w Internecie. Chciałem podliczyć ilość kilometrów, ale Google w Chinach nie daje rady : )

Nowa forma bloga

Na koniec jeszcze parę słów o nowym pomyślę. Postanowiłem, że teraz – będę wyznaczał sobie jakieś cele, opisywał je na blogu i starał się realizować. Będą to zarówno duże wyzwania – jak np. ten wyjazd, ale także mniejsze. Oprócz standardowych artykułów takich jak zawsze będę na bieżąco opisywał jak idzie z realizacją określonych planów. Zobaczymy jak się to przyjmie na przykładzie „TRANSAZJI”. Jeżeli idea spodoba się Wam to po powrocie wymyślę jakąś kolejną ciekawą rzecz, którą będę realizował i opisywał rezultaty. Dla mnie to będzie ogromna motywacja do działania, a takie opisywanie na konkretnych przykładach może być niezłą inspiracją. Co o tym sądzicie?

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak to na Alaskę się wybrałem!