5 powodów, dla których jeżdżę na Woodstock

Woodstock – temat rzeka. Ilu fanów, tylu krytyków. Zazwyczaj chwalą ci, którzy byli i jeżdżą regularnie. Krytykują ci, którzy na woodstockowej ziemi nogi nie postawili.

Pierwszy raz jechałem z pewnymi obawami. Nie wiedziałem, jak tam jest, nawet czułem w kościach, że może mi się nie spodobać. Mniej więcej wiedziałem, czego się spodziewać, ale jak wszedłem na woodstockowe pole, to okazało się, że ta impreza przerosłał moje wyobrażenia.

W tym roku będę tam po raz trzeci. Dlaczego jeżdżę na Woodstock?

  1. Dla ludzi

W pierwszej kolejności jeżdżę dla ludzi. Dla znajomych. To świetna okazja, aby się spotkać i wspólnie spędzić czas. Jeździmy stałą ekipą, mamy swoje ulubione miejsce. Część znajomych rozjeżdża się po świecie, a Woodstock to okazja, żeby się spotkać, pogadać, razem pobawić. Z Woodstockiem związane są nasze wspólne wspomnienia, historie, ba – nawet piosenki.

  1. Dla muzyki

Nie jestem wielkim melomanem. Nie znam się na tym, ale tak jak każdy człowiek, lubię muzykę. Każdego roku na Woodstocku gra przynajmniej jeden zespół, którego chcę bardzo posłuchać. Oddać się całkowicie emocjom. Skakać, śpiewać, puścić się w pogo. Raz w roku każdy powinien.

  1. Dla geniuszu Jurka Owsiaka

Dla mnie Jurek Owsiak jest jednym z największych geniuszy tego świata i stawiam go na tej samej półce, na której niektórzy stawiają Steve’a Jobsa czy Billa Gatesa. Człowiek, który stworzył potężną akcję i wyrobił jedną z najlepszych polskich marek – Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Gdy byłem na Woodstocku pierwszy raz, stałem z otwartą buzią, podziwiając, z jaką swobodą ten człowiek przemawia ze sceny. Charyzma i czysta naturalność. Tego się nie da podrobić, tego się nie da nauczyć – z tym trzeba się urodzić.

Nie mogłem uwierzyć, że można tak zorganizować taką imprezę. Na kilku(nastu) kilometrach kwadratowych jest kilkaset tysięcy ludzi – i ci ludzie ze sobą współpracują! Nie widziałem żadnych bójek czy konfliktów. Gdy w tłumie ktoś kogoś popchnie (przez przypadek), to zaraz przeprasza i klepie po plecach. Ciekawią mnie takie zachowania społeczne i nie mogę uwierzyć, że tak różni ludzie mogą ze sobą żyć przez te kilka dni bez żadnych konfliktów.

woodstock_scena

  1. Dla klimatu

Powiedzmy sobie szczerze – na Woodstocku jest brudno. Czysto być nie może, gdy na ziemi piasek, który unosi się po przejściu takiej bandy ludzi. Ale to ma swój klimat. Woodstock ma swoje niepisane zasady, hasła, powiedzenia. A z kurzu można się umyć.

  1. Dla bycia lepszym człowiekiem

Na Woodstocku panuje dobroć. Nagle odkrywam, że niewiele potrzebuję do życia. Bycie takim minimalistą na kilka dni to świetna rzecz dla mózgu. Skupiam się na sobie, na wewnętrznych emocjach i na bliskich ludziach – nie na przedmiotach i świecie zewnętrznym.. Wszyscy są równi. Nie odbieram telefonów, nie sprawdzam Facebooka, maila. Jestem tu i teraz.

Nie potrafię zrozumieć emocji tych ludzi, którzy Woodstock krytykują. Chyba każdy z nas lubi gdzieś wyjechać, odpocząć od świata zewnętrznego, pobyć z przyjaciółmi i posłuchać muzyki. Jedni jeżdżą grillować nad wodę, inni na plażę do Ustki, jeszcze inni preferują odpoczywać w domu – ja jeżdżę na Woodstock. Komu to przeszkadza? Żyjmy i dajmy żyć innym.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • slawek

    No właśnie odnośnie miejscówek na woodstock to zna ktoś jakieś miejsce pod namiot ale bardziej na uboczu (może być płatne) np. u kogoś prywanie na posesji albo coś takiego? Fajnie jakby też był prysznic itd.

    Główne pole mnie nie pociąga za bardzo bo tam jest jeden wielki syf…

    PS: Nie widzę tego artykułu na Twojej głownej stronie chyba coś jest nie tak albo to ja coś mam zrypane.

    • Ooj, nie mam pojęcia. Jest chyba na Woodstocku ta „lepsza” strefa, która jest płatna. Ewentualnie rozbij namiot gdzieś dalej, w lasku. My się rozbijamy za ASP, na polance. Blisko do kraników i czyściej. A jeżeli potrzebujesz prysznicu to są płatne tylko trzeba kawałek przejść ;)

    • Jest taka opcja jak ToiCamp, ogrodzone z własnym prysznicem, itp. Poszperaj na stronie Woodstockowej :)

  • Byłam tam raz i do dzisiaj twierdzę, że jest to najlepsza impreza pod słońcem! W tym roku jeszcze nie, ale być może już w następnym będę chciała pojechać tam znowu. Dla ludzi, klimatu, muzyki, beztroski i przyjaznej atmosfery, jakiej nie można odczuć na co dzień na naszych ulicach :)

  • Monika

    Twoje powody wyjazdu na Woodstock są bardzo podobne do moich :)
    Pierwszy raz na była m w zeszłym roku i wiem, że będę tam wracać co roku.

  • Malina

    Nie ma takiego drugiego festiwalu ! :) Szkoda, że w tym roku nie uda mi się tam wybrać. Udanej zabawy!

  • Ola

    Jadę w tym roku pierwszy raz. Od dobrych kilku lat mnie tam ciągnęło, zawsze przeżywałam że nie mogę jechać – bo byłam niby za młoda i chyba zwariowałam, że mnie rodzice gdziekolwiek puszczą (od października idę na studia). Ale przeglądając przez parę dni filmiki z poprzednich lat, widząc jak ludzie się tam świetnie bawią i jaka niesamowita energia panuje na koncertach poczułam, że nie mogę dłużej czekać, że muszę jechać koniecznie w tym roku, muszę to przeżyć i mieć co wspominać. Tak się złożyło, że jadę sama i trochę się boję jak to będzie wyglądało, ale mam nadzieję, że nie zginę w tym tłumie. W końcu marzenia są po to, żeby je spełniać. :)

    • Liese van der Meervenne

      Dla mnie to będzie drugi Woodstock – jeśli chcesz, odezwij się na luisevk@gmail.com, możemy się spotkać raz po raz, jeśli czułabyś się jakoś niekomfortowo ;)

  • LieveG

    Na Woodstocku nigdy nie byłam, ale zbieram się na wyjazd już od dobrych kilku lat… W końcu muszę się za siebie wziąć i pojechać, w końcu to świetna impreza. A ludzie, którzy ciągle to krytykują też nie rozumiem. Równie dobrze można powiedzieć, że siedzenie na plaży i opalanie się godzinami jest bezsensowne i nudne.

  • W tym roku wybieram się i ja! Ciągnęło mnie tam od zawsze ale przez prace wakacyjną nie miałam takiej możliwości. W tym roku mam ostatnie takie prawdziwe wakacje, więc nie ma wymówek. Zastanawia mnie czy to lepsza impreza niż ASR :) Do zobaczenia!

  • Daria

    W tym roku byłam na Woodstocku po raz pierwszy i podobnie jak Ty przed wyjazdem miałam pewne obawy, ale i u mnie okazały się one bezpodstawne. Woodstock jest jednym słowem – cudowny. Ludzie mili i kulturalni, mnóstwo warsztatów, stoisk itp., przez 3 dni nie zdążyłam wszystkiego spróbować. Świetny sposób na wypoczynek i taki wewnętrzny „reset” :)
    PS. Widziałam Cię na scenie, gdy odbieraliście puchar za fer plej, gratulacje! ;)

  • Pingback: Tak działem się w czerwcu – podsumowanie miesiąca - Życie Jest Piękne()

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak zostałem szejkiem bieszczadzkim