5 rzeczy bez których nie wyobrażam sobie podróżowania

Przedmioty w podróży

Są rzeczy, które w podróży są bardzo przydatne. Są rzeczy, bez których podróżuje się ciężko. Są rzeczy, bez których podróżować nie potrafię. Przedmioty sentymentalne, przedmioty naładowane emocjami, przedmioty z duszą.

1. Kocham te spodnie!

Jedyne, niepowtarzalne zielone bojówki. Z naszywką „TransAzja” i „Życie jest Piękne”. Kupiłem je jakieś 5 lat temu, przed pierwszym wyjazdem na Alaskę. Od tamtej każdy wyjazd był w tych spodniach. W Wiedniu, podczas wspinaczki na Praterze ubrudziłem je smarami, ale na szczęście babcia Maj uratowała je. No po prostu kocham te spodnie!

2. Nóż

Nóż, który kupiłem sobie będąc w USA. Takie rzeczy mają to do siebie, że mają wbudowaną funkcje gubienia się. O dziwo ten mam już prawie 4 lata i jeszcze mi nie zginął(odpukać w niemalowane). Narzędzie genialne w swojej prostocie – można i konserwę otworzyć i naprawić zepsuty rower. Prosta rzecz, a cieszy.

bandamka

3. Bandamka

Taka mała chusta, która ma 100 tysięcy zastosowań. Gdy trzeba można się tym ochronić przed słońcem, gdy trzeba może być ręcznikiem, a jak się skaleczysz nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić z niej bandaż. Podobnie jak spodnie – jest ze mną odkąd jeżdżę po świecie.

kubek i notes

4. Notes

Zawsze muszę mieć coś do pisania. Niech to nawet będzie zwykły zeszyt, ale muszę coś mieć bo czasem nachodzą mnie takie pomysły, że muszę je zapisać. Oczywiście w zestawie z długopisem. W ogóle posiadanie takiego zeszytu / notesu myśli to bardzo fajna rzecz. Jeżeli jeździsz po świecie i nie masz takiego notesu to spróbuj sobie przygotować coś takiego. Zapisuj w nim wszystkie pomysły, inspiracje, spostrzeżenia, plany postanowienia itp. Pobudza to do myślenia.

5. Kubek

Taki zwykły kubeczek, który kiedyś wygrałem w jakimś konkursie na relację z podróży. Fajny, bo trzyma ciepło, nietłukący. Można w nim zaparzyć i kawę i zupkę chińską. Wkurza mnie w takich kubkach tylko to, że to zamykanie nie jest szczelne. Mimo to bardzo przydatne na stopa i każdy większy wyjazd oznacza zabranie kubka.

moje przedmioty

To niby 5 zwykłych rzeczy, ale mają one dużą wartość dla mnie. Choćby te spodnie – Ślizgałem się w nich po lodowcu na Alasce, jeździłem na nartach na Saharze, ujeżdżałem wielbłądy w Indiach itp. No są po prostu nie do zajechania! Ta bandamka – kawał szmaty, którą bardzo lubię. Kupiona chyba na jakimś bazarze nie chcę za nic na świecie się podrzeć czy zgubić.

Uwielbiam moment, gdy pakuje plecak, wrzucam do niego wszystkie swoje potrzebne rzeczy, zakładam ukochane spodnie i wychodzę z domu. Na sam koniec sprawdzam czy dobrze zamknąłem drzwi i idę na wylotówkę z Krakowa lub na dworzec czy lotnisko. W takich chwilach czuje się jak Indiana Jones, który rozpoczyna swoją przygodę.

Każdy z nas ma takie rzeczy, prawda? Każdy ma jakieś swoje sentymentalne przedmioty, których nie chcę się pozbyć. Te przedmioty też mają taką dziwną magię, że jak na złość nie chcą się zniszczyć, podrzeć, zgubić. W końcu zaczynamy to akceptować, później nie wyobrażamy sobie bez nich wyjazdów. Takie przedmioty z duszą…

[facebook_ilike]

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Praline

    Bez nich życie jest mniej piękne. Mój kubek-doniczka z ikei, pióro z czarnym tuszem i różaniec z Rzymu, który wciąż pachnie różą. Spodnie to klasyka. :)
    Pozdrawiam!

    ps. Właśnie wytyczam sobie szlaki na kilkudniowy pobyt w Tatrach, co polecasz na „długo, ale bez wielkich skoków wysokościowych”?

    P.

  • mariuszewski

    a skąd masz naszywkę życie jest piękne ?, ja też taką chce !

  • A gdzie smartphone ? :D bez tego się nie ruszam ! :)

    • A ja telefonu nie potrzebuje ;) Częściej wysyłam maila do domu raz na jakiś czas, że żyje, a telefon leży w plecaku wyłączony.

  • Kamil Bąbel

    Ja wszędzie zabieram scyzoryk… Taki mały, bezwartościowy, kupiony na odpuście za 5 zł jakieś 10 lat temu. Służył już do strugania patyków, nacinania kiełbasek na grilla, otwierania drzwi, cięcia kartek, otwierania piwa , naprawiania komputera, odpruwania nici i masy innych rzeczy, których nie potrafię wymienić. Niektóre elementy, albo już się urwały, albo zginęły, więc rok temu kupiłem sobie nowy: bardziej wytrzymały, z większą ilością funkcji i pokrowcem. Ale wydaje się taki ciężki, nieporęczny, że i tak wszędzie zabieram ten stary. Jest w nim coś takiego wyjątkowego

    • No właśnie to jest ta niepowtarzalna magia takich przedmiotów ;)

  • Aneta bopiekniejest

    rewelacyjne te naszywki :) i fajny post. ja mam koszulkę z napisem Do what you love, love what you do. Kocham ją! i cały czas sie martwię, że w końcu nastąpi jej kres ;)

  • Jeżdżę z dokładnie takim samiutkim notesem :) Bez niego ani rusz.

    • To skarbnica wiedzy ;) Kiedyś zapisze w nim lekarstwo na raka lub inny pomysł, który zmieni świat ;)

  • Justyna

    Ja mam swój szczęśliwy łańcuszek, bez którego nigdzie nie jadę. Po prostu bez niego wyjazd jest już nie taki. Znalazłam go kiedyś w lesie… to prawda są takie rzeczy!
    http://www.wybiegajsie.blogspot.com

  • Karol

    Kubek :D ja mam taki który trzyma ciepło i jest szczelny więc w plecaku można spokojnie nosić – tylko wadą jest to, że ma małą pojemność…

  • Asia

    A kiedy to dobro luksusowe w postaci naszywki będzie dostępne dla większej rzeszy ludzi?? ;)

    • Trudno powiedzieć :) Obecnie posiada je kilkanaście osób (bliscy znajomi + bliscy czytelnicy).Nie chcę ich sprzedawać, bo to problemy logistyczne, wysyłka itp. Z drugiej strony rozdawanie za darmo wszystkim nie wchodzi w grę, bo jednak taka naszywka to koszt jest :)

      Macie jakiś pomysł jak to rozwiązać?

      • Aga

        Zbierz chętnych na takie naszywki- daj znać na blogu czy jakoś tak, niech każdy prześle odpowiednią kwotę na konto (nie po to byś zarobił, chyba że takie będziesz miał życzenie, a po to by móc je „stworzyć” bez wyciągania pieniędzy z Twojej kieszeni) i… roześlesz je. Wtedy logistycznie łatwiej to ogarnąć, bo poświęcisz na to jakąś część czasu i finito. Może w następnym czasie podobna akcja :)

        • Kml

          No i jakby nie patrzeć, ludzie którzy kochają życ i robiąc coś ze sobą dają Ci żywą reklame i propagują uśmiech i zaciekawienie na twarzach innych! 5 :)

        • To nie takie proste – trzeba je zamówić, pakować, rozsyłać. Zaraz urząd skarbowy zawita na bloga z pozdrowieniami itp. a też mam bardzo dużo innych spraw na głowie. Na pewno kiedyś to zrobię, a na razie musi to być dobro luksusowe : )

          Może przed podróżą zrobimy jakąś „zrzutkę na marzenie”, a w zamian będą naszywki :)

          • wendigo

            No ale jeśli na tym nie zarabiałbyś, to urząd skarbowy chyba nie miałby się do czego przyczepić.
            Z rozsyłaniem to możesz ewentualnie kogoś „wynająć” ;) oczywiście bezpłatnie (ja np. bardzo lubię pakować, wysyłać, ogarniać dostawy itp., bez problemu mógłbym się podjąć takiego zajęcia oczywiście nieodpłatnie… gdybym mieszkał w Polsce, no ale może nie tylko ja mam takie skrzywienie, że lubię zajmować się przesyłkami ;) ).

            A już tak zupełnie na marginesie: może sobie każdy taką naszywkę zrobić we własnym zakresie :P (może niekoniecznie z identyczną czcionką, ale może nawet…)

          • We własnym zakresie nie można ;) Chyba pora zastrzec znak towarowy :D

  • kuba

    Artykuł świetny a naszywki jeszcze lepsze;D chciałbym w przyszłości mieć taką naszywke

  • Brtk

    Miałem kiedyś taką bluzę. Będąc jeszcze niepokornym nastolatkiem kupiłem ją bo miała sierp i młot na plecach namalowany (niespecjalnie rozumiejąc o co biega). Nosiłem ją zawsze i wszędzie. Żaden trip nie był bez bluzy ale podarła się i do tej pory nie ma godnej następczyni. A szkoda.

    PS były jeszcze trampki, ale trampki to chyba każdy…

  • Monika

    Świetny artykuł jak i cały blog rewelacja :) moją ulubioną rzeczą którą zawsze i wszędzie ze sobą nosze to są okulary słoneczne :-) czy to w góry czy na rower czy na żagle czy na bieganie są cudne! nie zależnie od pory roku :) Praline ja bym Ci polecała w Tatrach zdobyć szczyt Wołowca (2064 m n.p.m) balsam dla duszy :-)

  • Właśnie poluję na jakiś fajny nóż, który będzie pomocny w czasie podróży. Zastanawiam się nad takim zwykłym z jednym ostrzem, a jakimś scyzorykiem i kilkoma funkcjami.

    • Ja w tym swoim mam ostrze + obcęgi i brakuje mi tylko jednego narzędzia – korkociągu. Nie przekombinuj bo 10- milionów funkcji też nie jest dobre ;)

      • Wiem, wiem. Myślałem o czymś w stylu: nóż, otwieracz do konserw, korkociąg i obcęgi. Ciężko jednak trafić taki zestaw idealny :)

  • Są kubki, które nie przeciekają – te z klikaczem :) (tzn. nie z przesuwanym zamknięciem) Najlepsze są te metalowe w środku (nie łapią zapachów), np. Fjord Nansen. Wydatek rzędu 60zł, ale opłaca się jak żaden inny. Te Fjord Nanseny są w ogóle całe metalowe i pewnie niezniszczalne, bo produkują to pod alpinistów :)

  • Sav Szymura

    Którym to nożem możesz naprawiać rower, chodzi Ci może o jakiś tzw. multi-tool?

  • Wiktoria Kowalska

    teraz to i kubek szczelny dostaniesz ;)

  • karolina

    Nigdy nie zastanawialam sie na tym, ale cos w tym jest. Mam bransoletke od kilku lat, mimo ze raczej jestem osoba, która wszystko i wszedzie gubi( w szczegolnosci biżuterię), ona jest ze mna wszedzie. Srebrna bransoletka z wielka piatka z RPA. W koncu raz ja zgubilam. Myslalam ze sie poplacze. Po pol roku ja znalazlam w domu. Niesamowite. :)
    Bardzo milo czyta sie Twojego bloga.
    Pozdrawiam.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Świat oszustów i złodziei