6 etapów podróży

Zauważyłem, że podczas każdego wyjazdu przechodzi się przez różne etapy podróży. Każdy ma swój urok i na każdy nauczyłem się już w pewien sposób reagować.


Etap 1 – Fascynacja

Fascynacja to mało powiedziane. To niemalże podróżniczy orgazm. Docierasz na miejsce i wszystko Cię kręci i interesuje. Ilość zdjęć zrobiona w typ etapie to jakieś 70% całości. Fotografujesz wszystko – od zwykłej budy z żarciem, po budkę telefoniczną i budę psa. Masz ochotę na integrację z tubylcami, a na obiad jesz tylko lokalne jedzenie. Kraj, w którym jesteś, wydaje się idealnym. Wszystko Ci się tu podoba!

13mini

Etap 2 – Rysy na diamencie

Zazwyczaj po kilku dniach zaczyna się dziać coś złego. Ten kraj nie jest jednak taki super, zauważasz pierwsze wady. Za głośna muzyka w autobusie, dziurawe drogi, trafiłeś na jakąś gorszą potrawę, nachalni miejscowi. Dostrzegasz pierwsze minusy, pojawia się rozdrażnienie i zdenerwowanie.

Etap 3 – Akceptacja

Po fali pierwszej złości odpuszczasz. Na pewne rzeczy nie masz wpływu, zaczynasz rozumieć, że są pewne różnice kulturowe i musisz je zaakceptować. Przyjmujesz je, zaczynasz odpoczywać psychicznie i delektować się życiem.

11mini

Etap 4 – Równowaga

Kryzys związku z danym krajem masz za sobą. Jesteście już jak stare dobre małżeństwo. Wiecie o swoich wadach i zaletach, akceptujecie je i umiecie żyć ze sobą. Czerpiesz to, co najlepsze, zachwycasz się tym, a jak Cię zdenerwuje, to nie masz wyrzutów sumienia, żeby odpocząć wieczorem w hotelu czy skorzystać z Internetu i nawiązać kontakt ze światem. Już nie musisz jeść tylko lokalnych potraw i nie masz wyrzutów sumienia, jak spróbujesz czegoś innego. Dodatkowo doceniasz wszystkie miłe chwile, jakieś małe rzeczy, które dodają wyrazistości. Tak to już jest.

Etap 5 – Zamknięcie wyjazdu

Końcówka. Wiesz, że czas upływa i musisz wracać do domu. Z jednej strony żal Ci tego, bo jest świetnie i znów jesteś zakochany, ale wyobrażasz sobie już, co zrobisz, jak wrócisz do domu. Z jednej strony masz ochotę jechać dalej, ale z drugiej, chciałbyś przejrzeć wygodnie zdjęcia, napić się kawy i posiedzieć w swoim ulubionym fotelu w domu. Najlepiej przetransportowałbyś się tam na 2 dni, a potem wrócił znów do świata podróży.

09mini

Etap 6 – Tęsknota

Stało się. Wróciłeś, wspominasz, opowiadasz znajomym. Nacieszyłeś się już luksusami i czegoś Ci brakuje. Siadasz przed komputerem i czytasz o kolejnych miejscach. Szukasz pomysłu na następną podróż.

I tak w nieskończoność, jak ten Syzyf, tylko zamiast kamienia mamy plecaki.

Potrzeba Chilloutu

Po ponad tygodniu podróżowania po Tajlandii zaatakował nas 2 etap podróży. Tajskie programy w autobusach zirytowały mnie, zauważyłem kilka innych wad i pojawiło się lekkie rozdrażnienie.

10mini

Zdaliśmy sobie sprawę, że potrzebujemy trochę odsapnąć. Położyć plecak na kilka dni i nie gonić. Zatrzymać się i odpocząć. Dość przypadkowo trafiliśmy na Kho Lantę. Wyspę, którą pokochałem.

Wynajęliśmy sobie bungalow i pobiegliśmy na plaże. Leżenie na piachu, kąpiele w morzu, popijanie szejków – tego mi było trzeba. Lubię aktywne życie, lubię ruch, ale czasem człowiek ma ochotę po prostu nie robić nic. Mało ludzi, spokój, delikatna muzyka reggae – taką odkryłem Kho Lantę i taką ją pokochałem.

08mini

Po jednym dniu nicnierobienia trochę się tym zmęczyliśmy, dlatego postanowiliśmy wynająć skuter i objechać wyspę. Zdałem sobie sprawę, że w tym momencie kończy się etap 2, a zaczyna 3. Jak dobrze : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Adrian

    super

  • Fajnie to ująłeś. Ze swojej strony dodałbym jeszcze punkt 0. Odczucia lekkiej niepewności, które przynajmniej mnie często dopadają, tuż przed samą podróżą.

  • kubaOFF

    Ach:) właśnie wyobrażam sobie chillout na Kho Lante. Musiał być to po prosu raj na ziemi. Zapewne jak pisałeś w artykule już szukałeś następnej miejscówki:)

  • Marcin

    Super! Ja mam w planach w przyszłym roku wyjazd do Japoni, szukam narazie chętnych bo wyjazd jest na 5 tygodni więc będzie kosztować trochę i nie każdy może taki wydatek udźwignąć. W każdym razie zastanawia mnie to czy te 5 tygodni to nie będzie za długo. W sensie czy w pewnym momencie to miejsce nie zacznie mnie tak irytować. Miałem tak w Afryce, tyle że po 4 miesiącach :) Najgorsze jest uczucie kiedy człowiek rano się budzi i patrzy w sufit, zastanawiając się dlaczego ja, o jezuuu z nowu tutaj. W tym momencie nie ma znaczenia że 20 metrów odemnie jest piękna plaża, a z okna widzę ocean. Jedyne co to było, kurde z nowu się nie wyspałem. Tyle że ja tam pracowałem i inne rzeczy tez powodowały to uczucie zmęczenia miejscem.

    • Hehe 5 tygodni to nie tak długo. Ja akurat mam tak, że nie lubię wyjazdów długich. max miesiąc. Później zaczynam tęsknić za tym co moje w Polsce – pracą, domem, znajomymi.

  • Ania

    dokładnie! zgadzam się w 100%

  • Firefly

    Myślę że te etapy odnoszą się nie tylko do podróży ale do wszelkich zmian i większości nowych sytuacji w życiu :) Miłego podróżowania !

  • Daniel

    Cześć czytałem te wpis o Alasce i chciałem żebyś wysłał mi nazwę tej firmy która załatwiała ci wizę ( chodzi mi o to o której pisałeś ze nie podasz żeby nikt nie pomyślał ze robisz im reklamę :)) mój mail : d.szyszkowski@onet.com.pl

  • Kasia

    Sposób w jaki piszesz… Maju to jest fascynujące!! :)

  • Weronika

    Dzięki Tobie i twoim tekstom już nie mogę się doczekać zdania tegorocznej matury i spełnienia moich planów wyjazdowych, których jest niemało, w końcu jakoś trzeba wykorzystać te najdłuższe wakacje w życiu! Nie samą pracą człowiek żyje :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
Przypowieść o kurze i gepardzie