8 powodów, dla których Cracovia Maraton był wyjątkowy

19 kwietnia pokonałem Cracovia Maraton. Był to już mój 7 bieg na tym dystansie, więc jakoś emocjonalnie tego nie przeżyłem, ale mimo wszystko był to dla mnie maraton wyjątkowy – ze względu na 8 rzeczy.

Po pierwsze – Ekipa 42 Do Szczęścia

Tym razem było nas naprawdę dużo i co chwila spotykałem na trasie kogoś znajomego. Świetnie się biegnie, gdy obok są „Twoi ludzie”, bo można przybić piąteczkę, pozdrowić się, pokazując sobie „cześć”, lub chwilę pogadać. Organizacja 42 Do Szczęścia sprawiła, że maraton krakowski jest dla mnie wielkim świętem, a termin biegu zaznaczam w kalendarzu na czerwono, podobnie jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc ; )

Po drugie – Czytelnicy

Na jakimś 9 km zagadał do mnie Damian, czytelnik bloga, i razem biegliśmy sobie gdzieś do 30 kilometra. Na 10 km spotkałem jeszcze dwójkę czytelników – takie momenty bardzo dodają skrzydeł. Dzięki!

42maraton

Po trzecie – Mój tata

W tym maratonie biegł też mój tata. Było to fajne, bo do Krakowa zjechała się rodzina, na mecie czekała mama itp. Dobrze, bo zobaczyli, jak wygląda ta moja zajawka na maratony. Co innego ciągle o tym słuchać, a co innego zobaczyć i spróbować.

Po czwarte – Dobra organizacja

W krakowskim maratonie biegłem już czwarty raz i jestem pod wrażeniem tegorocznej edycji. Wszystko elegancko grało, a punkty odżywcze były niczym impreza u arabskiego szejka. Ktoś mi powie, co to za czekolada była podawana? Bo była pyszna!

Marudy, które rozpaczały na Fan Page’u, że w pakiecie startowym były tylko kromki chleba, zostali zmasakrowani na mecie jak lewacy przez Korwina. Pakiet regeneracyjny był wypasiony i wyszedłem z pełną reklamówką przekąsek, bo nie byłem w stanie tego przejeść.

Stwierdziłem też, że dobry maraton to taki, na temat którego łatwo znaleźć informacje. Strona Cracovia Maraton pozostawia wiele do życzenia, ale za to obsługa facebookowa – rewelacja. Zadałem jedno pytanie i 10 sekund później dostałem odpowiedź.

Krótko mówiąc – organizacja cudowna. Medal dla organizatorów.

11136294_735446276568229_5086514371223933772_o

Po piąte – Kibice 42 Do Szczęścia

Najlepszy punkt kibicowski na tegorocznym maratonie. Mijałem ich i dostawałem kupę energii. Wszyscy krzyczeli, śpiewali, machali flagami.
Na 30 km przebiegałem koło naszego punktu kibica, gdy dopadł mnie Tomaszewski: – Maju, podaj numer od 1 do 15 – powiedział, biegnąc obok. – 10! – strzeliłem. I w tym momencie Tomaszewski czyta mi… dowcip o facecie, co to do mięsnego poszedł. No rewelacja! : )

Po szóste – Nic nie musiałem

Przed tą edycją maratonu nie biegałem za dużo. Brak większego celu ultra, obowiązki w firmie i dużo spraw przy 42 Do Szczęścia sprawiły, że już w marcu wiedziałem, że o dobry czas nie powalczę. Nie nastawiałem się więc na walkę i postanowiłem biec sobie rekreacyjnie. Zacząłem w grupie czasowej 4,15h ostatecznie ukończyłem maraton z czasem 4,38h. Biegło mi się przyjemnie i nie byłem na mecie przetyrany jak po murzyńskim gangbangu.

11180151_872082442848320_634611718_n

Po siódme – Maraton tyłem

Kamil Bąbel z naszej ekipy rozwalił system – przebiegł maraton tyłem. Coś niebywałego, bo samo pokonanie takiej trasy to sukces, ale zrobić to tyłem? Wpadnijcie do Kamila i przeczytajcie jego relację z maratonu.

Po ósme – Impreza

Namawiam ludzi do biegania maratonu z naszą ekipą, bo wtedy bieg uliczny staje się świętem. Po swoim pierwszym maratonie, który biegłem z jednym znajomym, po prostu rozeszliśmy się do domów spać.

A teraz? Teraz idę z resztą grupy świętować, słuchać historii z trasy i dzielić się wrażeniami. Super jest być częścią tak radosnej i dumnej z siebie ekipy.

W tym roku na imprezę zawitał też PizzaPortal.pl, który zadbał o to, żeby maratońskie brzuchy nie były puste. Z 42 Do Szczęścia po prostu opłaca się biec!

To wszystko sprawiło, że, mimo że był to mój siódmy maraton, to i tak był on wyjątkowy. Nie wspominając już o tym, że jakoś bardziej wszystko mi się po nim chce robić.

Kto biegnie z nami za rok?

Aha, fotki numer 1 i 2 zrobione przez Natalię Porzycką, a fotka 3 przez Monikę. Dzięki dziewczyny : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Nic tylko czekać na to, co będzie się działo za rok.
    No i mi jako kibicowi tegorocznemu mega się podobało, że były 2 kółka, bo więcej się działo na trasie.

  • Ignacy

    Super relacja! Sam wreszcie muszę się zabrać za trening do pełnego maratonu.

    Tutaj artykuł mojego autorstwa, który może zachęcić do wzięcia udziału w biegu ulicznym osoby, które z jakichś przyczyn są niezdecydowane:

    http://www.eachoneteachone.tv/2015/04/my-experience-with-a-warsaws-half-marathon/

    Mam nadzieję, że kogoś to zmotywuje : )
    (Mam też nadzieję, że mogę to tu umieścić ;> )

  • Gratulacje!! :)
    Btw. świetne porównania zastosowałeś w tym wpisie :D

    • Bałem się, że nie wszyscy wiedzą co to gangbang :>

      • insomnia

        Magda na pewno wie: „świetne”
        hahahaha :D

        • Porównania świetne, nie mówię że czynności do których to porównywał również ;D

          • insomnia

            dobra, dobra ;) „Nie ze mną te numery, Brunner”
            hehe

  • Czuję się dumny, że mogę stanowić 1/8 wyjątkowości Cracovia Maratonu. :D A na poważnie, to był to faktycznie fantastyczny bieg. Jakie kolejne plany biegowe? Będzie „czwórka” złamana?

    PS. Dzięki za wzmiankę. ;)

    • Teraz trochę odpocznę od biegania i będę bawił się nową zajawką. A biegowo to myślę, że pocisnę coś we wrześniu w Krynicy, ale jeszcze nie wiem jaki dystans :)

      • Czy dowiemy się co to za nowa zajawka?

        • Wiesz co, w sumie nic konkretnego. Chce nie tylko biegać, ale też robić inne rzeczy. Ogólnie poprawić siłę, gibkość, zwinność itp.

  • Kacper Mossur

    „Zostali zmasakrowani na mecie jak lewacy przez Korwina”
    „Nie byłem na mecie przetyrany jak po murzyńskim gangbangu”

    Że tak powiem „zrobiłeś mój dzień” :D Całkiem fajny wpis, w przyszłym roku planuję wziąć udział w tym maratonie a ten tekst dodał mi sporo motywacji- dzięki ;)

  • Paweł

    Widziałem Cię Maju na początkowych kilometrach …nawet chciałem podbić i pogadać ale biegłeś ode mnie szybciej, a z racji tego że był to mój pierwszy maraton nie chciałem szarżować na pierwszej połówce tego maratonu.

    Mój debiutancki maraton ukończyłem z czasem 4:26 ;)
    Było ekstra!

    • Elegancki czas jak na debiut. Gratuluje! ;)

  • A już myślałem, że tylko ja się porywam na maraton, a mało biegam :)

    • To nie tak, że mało biegam :) Biegam, ale w tym roku nie na tyle, żeby łamać życiówki czy biegać w ultra ;)

      • No, ja o tym samym pisałem. Czyli mało. :) Zbyt mało, żeby się poprawić.

  • Było super! Też bardzo miło wspominam.

  • Damian Senecki

    Być wspomnianym na blogu ;_; Dzięki Michał, za rok dołączam się do 42doszczęścia : )

  • Kinga

    Czyli będzie za rok… Obowiązkowo :)

  • Agata D

    Cześć, odkopuję ten temat, bo od 5 tygodni biegam, a pierwszy raz pomyślałam o tym dawno temu, właśnie u ciebie na blogu. Chyba powoli wciągam się w bieganie i marzy mi się już Cracovia maraton. Bądźmy jednak rozważni, to tak dopiero za dwa lata. Za rok myślę o jakimś półmaratonie, i tu pytanie do ciebie, czy jest takowy organizowany w Krakowie, który polecasz? Chodzi mi głównie o dobrą organizację, żeby miał mnie kto zbierać z ziemi, jak jednak okaże się to ponad moje siły ;)

Przeczytaj poprzedni wpis:
7 rzeczy, które musisz zrobić w Barcelonie