Ciekawe miejsca we Lwowie [PRZEWODNIK]

Ten wpis będzie trochę bardziej obszerny, bo chcę w nim zebrać wszystkie informacje, które mogą być przydatne dla osób wybierających się do Lwowa. Na wstępie muszę zaznaczyć, że wszystko wynika z mojego własnego doświadczenia.

Nie jestem typem, który poznaje nowe miejsca, zaliczając kolejne atrakcje. Wolę spacerować, wynajdować ciekawe rzeczy i chłonąć życie miasta. Nie spieszyć się.

Pierwsze wrażenie

Pierwszy raz we Lwowie byłem kilka lat temu, na sylwestra. Jak już wspominałem w poprzednim tekście – to były moje złote czasy studiowania Pojechaliśmy dużą ekipą świętować Nowy Rok, więc było mniej zwiedzania, a więcej imprezowania. Właśnie dlatego wróciłem stamtąd z dużym niedosytem. Wtedy też Lwów wydawał mi się jakiś taki smutny i przygnębiony. Czułem, że kolejne wizyta w tym mieście jest mi bardzo potrzebna – i że koniecznie musi się ona odbyć latem.

Tym razem Lwów mnie oczarował. To miasto z duszą, z artystycznie odrapanymi kamienicami, historią i wieloma „smaczkami”, na które można przypadkiem trafić. Jedźcie koniecznie do Lwowa – i to teraz, jak najszybciej. To piękne miasto, a przy obecnym kursie hrywny wyjazd będzie naprawdę tani.

lwow

Dojazd do Lwowa samochodem

Zdecydowaliśmy się pojechać samochodem. Po pierwsze – z wygody, a po drugie – planowaliśmy jeszcze uderzyć w Bieszczady. Zanim ruszycie własnym autem na podbój Ukrainy, musicie pamiętać o kilku rzeczach i dokumentach, aby na przejściu granicznym nie było przypału.

  1. Po pierwsze – musicie mieć paszport, prawo jazdy i dowód rejestracyjny samochodu.
  1. Po drugie – musicie mieć zieloną kartę. To dokument potwierdzający Wasze ubezpieczenie samochodu. Zieloną kartę zazwyczaj otrzymuje się „od ręki” u ubezpieczyciela. Ale uwaga! O ile dokument faktycznie dostaniecie do ręki, o tyle zaczyna być on ważny od dnia następnego. Piszę o tym, bo sami z tego powodu msieliśmy opóźnić swój wyjazd : ) Co prawda nikt na granicy nie sprawdzał nam tego dokumentu, ale warto o tym pamiętać.
  1. Jeżeli w samochodzie nie ma właściciela auta, to potrzebujecie jeszcze notarialne upoważnienie (w języku ukraińskim!) do prowadzenia samochodu. Tak, dobrze słyszycie. Nie wiem, czy to sprawdzają, ale chyba warto wiedzieć.

Lwów

W jedną stronę na przejściu granicznym (Korczowa) czekaliśmy około 1godziny, a z powrotem (Medyka) – ponad 3 godziny. Droga z granicy do Lwowa jest względnie dobra. Gorzej w samym mieście – wszędzie kocie łby. No i Ukraińscy kierowcy… Nocą wszyscy wyprzedzają na trzeciego i jeżdżą na długich. To tylko potwierdza moją teorię, że Azja zaczyna się za polską granicą :)

Ciekawe miejsca we Lwowie

We Lwowie spędziliśmy 3 dni. Nie gnaliśmy jak szaleni za kolejnymi atrakcjami, pominęliśmy miejsca odwiedzane przez wszystkich, np. Cmentarz Łyczakowski, bo byliśmy tam poprzednim razem. O tego typu punktach poczytacie w każdym przewodniku, ode mnie natomiast kilka innych propozycji. Na niektóre natknęliśmy się przypadkowo, inne podpowiedzieli nam znajomi i czytelnicy na fan pageu.

Zobacz podwórko zabawek

Bardzo creepy miejsce. Podwórze jednej z kamienic, na którym znajdują się różne zabawki: pluszaki bez jednego oczka, dziwne kukiełki, lalki… Nie wiem, skąd ta idea, nie wiem, kto jest autorem tego działa, ale zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce.

Jak dotrzeć: ul. Kniazia Lwa 3 (wejście od ul. Użhorodzkiej). Łatwe do znalezienia.

Lwów - podwórko zabawek

Zrób zakupy na pchlim targu

We Lwowie nadal dobrze się mają targi staroci i innych gratów. Zupełnie przypadkowo trafiliśmy na jeden z nich, gdzie zakupiłem dwa stare aparaty do swojej kolekcji. Co prawda bez obiektywów, ale cena była naprawdę dobra : )

Na takich pchlich targach możecie znaleźć różnego rodzaju książki, stare sprzęty, płyty czy jakieś polskie pamiątki (widziałem gazetę po polsku z 1920 r.). Nawet jeżeli nie planujecie zakupów, to i tak warto zobaczyć tego typu miejsce, bo panuje tam całkiem fajny klimat.

lwów - targ

Idź do opery

Muszę się przyznać, że tego punktu nie zrealizowaliśmy, bo zabrakło nam czasu, ale słyszałem, że pójście do opery we Lwowie to epickie przeżycie. Podobno wnętrze opery wygląda świetnie, a ceny biletów są stosunkowo niskie. Sam nie jestem amatorem tego rodzaju sztuki, ale jestem zdania, że warto próbować nowych rzeczy. Być może ktoś z Was skorzysta : )

Panorama Lwowa z wieży ratuszowej

Atrakcja w samym rynku. Znajdujecie wejście do ratusza, a następnie wbijacie schodami na samą górę. Idziecie i idziecie, a końca nie widać. Można się porządnie zmęczyć. W nagrodę czega Was epicki widok na cały Lwów. Wejście jest płatne, ale bodajże 10 hrywien – groszowe sprawy, a panorama cudowna.

lwów wieża ratuszowa

Odwiedź starą aptekę

W miejscu, gdzie ulica Drukarska łączy się z rynkiem, znajduje się apteka z 1735 r., która działa do tej pory. Wchodzicie do niej, mówicie pani, że chcecie zwiedzać, uiszczacie drobną opłatę i wchodzicie na zaplecze.

Chemia była dla mnie najgorszym przedmiotem w liceum, co roku musiałem ratować się przed niezdaniem do następnej klasy. Mimo takiej traumy muzeum bardzo mi się podobało. Trafiliśmy na moment bez żadnych wycieczek, więc chodziliśmy sobie spokojnie po salach, przyglądając się dziwnym buteleczkom, menzurkom itp. Zdecydowanie warto odwiedzić.

Stare kamieniczki, klimatyczne podwórza

Kamieniczki we Lwowie mają niepowtarzalny klimat. Warto zwrócić na nie uwagę i dać sobie czas na niespieszne chodzenie z zadartą głową. Do niektórych z nich drzwi są otwarte, więc można wejść i zobaczyć, jak wyglądają podwórza. My, dzięki Airbnb, zamieszkaliśmy w jednej z nich. Zobaczcie, jakie mieliśmy świetne schody na klatce schodowej.

lwów

kamienice we Lwowie

Więcej ciekawych miejsc i porad znajdziecie na kilku blogach, które przewertowałem przed wyjazdem.

Knajpy!

Czas przejść do spraw, na których się znam – czas na bary : ) A te we Lwowie to po prostu mistrzostwo świata! Mają specyficzny wystrój albo specyficzną obsługę. Mają w sobie to coś, co sprawia, że pobyt w nich jest świetnym doświadczeniem. Poniżej kilka miejsc, które odwiedziliśmy i które zrobiły na nas wrażenie.

Najdroższa Restauracja w Galicji

Znajduje się w samym rynku, tuż nad słynną Kryjówką. Po wejściu na piętro wybierzcie jedne nietypowe drzwi i zapukajcie do nich. Restauracja utrzymana jest w klimacie „masońskim”, więc jest też ciekawie ukryta : )

Warto zająć miejscówkę przy samym oknie. Wtedy, jedząc dobre rzeczy, możecie podziwiać życie toczące się na rynku. Spośród wszystkich restauracji to właśnie tam jedzenie smakowało nam najbardziej.

Aha, bardzo ważna informacja! Nazwa restauracji jest nieprzypadkowa. Ceny w menu są ogromne – chyba że macie specjalną kartę „klubową”. Magiczna karta obniża ceny o jedno zero, czyli np. zamiast 200 hrywien płacicie 20. Taką kartę wyrobicie sobie w 3 minuty w innej restauracji (np. w Domu Legend czy Kryjówce).

Bary we lwowie

Dom Legend

Dom Legend to kilkupiętrowa restauracja, a każde piętro to inny klimat. Na jednym z nich ponoć widziano nawet karły : ) Warto wbić na dach, żeby zobaczyć panoramę Lwowa z magicznego komina i pobujać się w wiszącym trabancie. Z zewnątrz budynek też wygląda imponująco, a po godzinie 21 podobno ożywają legendy…

Lampa gazowa

Cudowne miejsce z najmilszą obsługą pod słońcem. Cały bar to kilka pięter wypełnionych lampami naftowymi i innymi chemicznymi gadżetami. Jeżeli lubicie różnego rodzaju nalewki, to proponuję zamówić „chemical experiment”. Niecodziennym rytuałem jest też samo płacenie rachunku – ale w sumie nie będę Wam tego zdradzał, przekonajcie się sami.

Poczta

Poczta to lokal przy ul. Drukarskiej, gdzie serwują pyszne makarony. Bardzo przyjemne miejsce i sensowne ceny, a w środku możecie zobaczyć największą kolekcję pocztówek lwowskich. Zresztą, cały wystrój utrzymany jest w klimacie pocztowym oczywiście. Przy wejściu znajdują się skrzynki na listy, a rachunek otrzymujecie w pudełeczkach na paczki listowe. Jako grafik muszę jeszcze pochwalić genialne logo. Takie zboczenie zawodowe, że zawsze oceniam miejsca pod względem graficznym ; )

To moje ulubione miejsca gastronomiczne. Większy przegląd knajp możecie znaleźć na blogu Andrzeja.

Kamienice we Lwowie
Na sam koniec kilka szybkich porad:

  • W kwestii noclegów mogę polecić Airbnb, z którego korzystaliśmy już po raz kolejny – i było super. Gdyby ktoś z Was chciał skorzystać z Airbnb i otrzymać kilkadziesiąt złotych na start – piszcie do mnie na maila.
  • Jeżeli chcecie jechać do Lwowa, a nie macie auta, to jest na to sensowny sposób. Dojeżdżacie pociągiem do Przemyśla, stamtąd kilka minut busem na granicę, którą przechodzicie na piechotę (trzeba mieć wyjątkowego pecha, żeby trafić na kolejki) i po stronie ukraińskiej łapiecie busa do Lwowa. Brzmi skomplikowanie, ale idzie dość gładko, a przy tym jest bardzo tanio.
  • Dla niektórych problemem może być cyrylica. W knajpach bywa angielskie menu, więc warto pytać. Zdarzyło nam się jednak, że chcieliśmy uraczyć się posiłkiem w gruzińskiej restauracji i niestety takowego menu nie było. Wtedy albo „ruletka”, albo próba dogadania się po polsku : ) Bardzo żałuję, że nie znam cyrylicy, bo otworzyłoby to wiele możliwości, a wydaje mi się, że nie jest to skomplikowana sprawa.
  • No właśnie – jak nie idzie po angielsku, to dogadacie się po polsku.

Uff. Napisałem chyba wszystko, co planowałem. Po prostu – jedźcie do Lwowa. To bardzo klimatyczne miasto.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Kurcze tyle razy byłam na Ukrainie jednak do jej pory nie zwiedziłam Lwowa. Czas to zmienić!

  • p.t.i.n

    Ta szczególnie teraz jedźcie na wojnę :) Putin zaprasza.

    • Żadnej wojny we Lwowie nie widziałem. Warto patrzeć szerzej i czerpać informacje nie tylko z portali informacyjnych i telewizji.

Następny Wpis
Skok ze spadchronem – spełnione marzenie