Cracovia Maraton 2014 – Mój kolejny raz!

I kolejny maraton za mną. To już mój szósty bieg na 42 km i 195m. Uwielbiam dzień startu, dla mnie to prawdziwe biegowe święto.

Kilka lat temu, zanim maratony stały się tak modne, przebiegłem swój pierwszy królewski dystans i wkręciłem się! To świetny przykład na to, że warto próbować nowych rzeczy, bo istnieje ryzyko, że nam się to spodoba i zostanie naszą pasją. Biegi długodystansowe mocno mnie wciągnęły i namówiłem do nich kilkadziesiąt (jak nie setki) osób.

maratoncracovia2014b

W tym roku znów biegliśmy z ekipą 42 do szczęścia i znów zbieraliśmy pieniądze na zakup protezy. Pisałem o tym już wcześniej, a stali bywalcy na pewno znają akcję. Jeżeli jeszcze chcielibyście pomóc, to zapraszam na Koszulkowo.com, gdzie kupić możecie fajne T-shirty. 10 zł z każdej biegowej koszulki będzie przekazane na wielki cel 42 do szczęścia.

Maraton oczami Maja

Bieganie z taką ekipą to jest to. Co chwila spotykasz znajomych, przybijasz piąteczki, aż serce się cieszy. W tym roku mieliśmy też niesamowitą drużynę kibiców. Biegłem i co chwila spotykałem znajomych. A to Porzyc dawał kopa na Błoniach, a to dziewczyny dopingowały głośno za Jubilatem. No po prostu kosmos! Najpiękniejsze było to, jak dobiegałem już na 40 km i zobaczyłem Mariannę, Krótką i resztę dziewczyn, które nie tylko stały i dopingowały, ale przebiegły ze mną dość spory kawałek. Dało mi to strasznego kopa : )

To coś "między nogami" to butelka z żelem odżywczym świntuchy ;)

To coś „między nogami” to butelka z żelem odżywczym świntuchy ;)

Mimo że nie udało mi się zrobić życiówki, to i tak jestem zadowolony z biegu. Czas 4 godziny 26 minut nie powala, ale w porównaniu z Poznaniem biegło mi się dużo lepiej. Była siła, a problemem blokującym – skurcze, z którymi nie mogłem sobie dać rady. Zakupiłem już jakieś leki na to i mam nadzieję, że na Rzeźniku nie będzie z tym problemu.

Pod względem organizacyjnym ten maraton był dziwny. Dzień przed startem zmieniono trasę, ze względu na powódź, co pewnie nie było sprawą łatwą. Parę rzeczy mnie mocno drażniło, np. do końca nie wiedziałem, czy depozyty są na Wiśle czy na rynku itp. Pomysł z metą i startem na rynku był świetny, ale brakowało rzetelnego uporządkowania wszystkich informacji. Bardzo brakowało, bo nawet znajomi przyjeżdżający z innych miast dopytywali mnie, gdzie jest start, gdzie depozyty, gdzie masaże, gdzie biuro zawodów…

maratoncracovia2014c

A po maratonie…

Uwielbiam być po – ból w nogach i radość w sercu. Standardowo, w nagrodę poszedłem na wyżerkę do KFC. Mam taki swój mały rytuał, że jak uda mi się zrobić coś fajnego w życiu, to w nagrodę idę do KFC. Nie pytajcie dlaczego – po prostu tak mam.
Później całą ekipą wybraliśmy się na „piwo zwycięzców”. Przyjemnie było siedzieć taką zgrają. Dobra energia po prostu fruwała w powietrzu. Świetne uczucie, gdy wszyscy podołali maratonowi, a więc wygrali. Cracovia Maraton to dla mnie wielkie święto.

Na trasie spotkałem też kilku czytelników. Dajcie znać, jakie czasy i jak Wam się biegło.

A może kogoś jeszcze namówię na pierwszy maraton w życiu?

Jeżeli macie jakieś pytania, piszcie śmiało w komentarzach – nie jestem ekspertem od biegania, ale chętnie pomogę w miarę swoich możliwości.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Idziesz „Swoją drogą”?