Czy można włożyć żarówkę?

Przyszedł czas na chyba najśmieszniejszy wpis w historii bloga, ale po prostu nie mogłem. Każdy zna ta historię z żarówką, a jeżeli nie to zaraz ją opowiem. Jest to jedna z tych historii, która każdy słyszał i na pewno większość opowiadała.

Wiecie o co chodzi– „Kumpel mi opowiadał, że jak się włoży żarówkę do ust to nie można ją wyjąć ”, albo „szwagier był na imprezie w akademiku i widział to” itp. Jak to w końcu jest z tą żarówką?. Motyw żarówki pojawił się już w wielu filmach, a szczyt popularności zdobył po znanym kabarecie Bałtroczyka.

Moja fascynacja żarówką

Razu pewnego spotkałem się z kolegą Maćkiem. Maciek jest prostym człowiekiem. Maciek już dawno swoje marzenia spełnił – ma gdzie mieszkać, wystarcza mu do pierwszego i nie oczekuje więcej. Lubię się z nim spotkać, bo jest bezpośredni i łatwy w komunikacji i często wylewa na mnie wiadro zimniej wody, gdy w swoich wizjach zmiany Świata polecę za daleko. Jest to potrzebne.

Rozmawialiśmy sobie więc o ludzkich możliwościach i rzuciłem hasło że człowiek jest w stanie zrobić wszystko. Maciek chwilę pomyślał, odłożył kufel piwa, złożył ręce w piramidkę i mówi – Nie da się włożyć i wyjąć żarówki z buzi.

Wtedy po raz pierwszy ta żarówka weszła mi w głowę i wyjść nie mogła. Wiecie co jest śmieszne? Że to jest historia międzynarodowa. Rozmawiałem ze znajomymi z innych krajów i u nich też legenda jest wiecznie żywa. Wiele miesięcy próbowałem znaleźć osoby, które podjęłyby się wzywania. Każdy chciałby spróbować, ale każdy się boi. W końcu trzeba było wziąć sprawy w swoje ręce.

Jestem głupkiem

Tym wpisem strącę sobie autorytet, będziecie mówić, że jestem głupkiem, ale ja tak mam. To taka obsesja. Taką obsesję mam z podróżami – jak coś zaplanuje to musi być prędzej czy później. Taką obsesję mam ze swoją firmą – mogę płakać i zgrzytać zębami, że lekko nie jest, ale i tak to będę robił. Jak coś mi wejdzie w głowę to nie da mi spokoju. Wizja egzystowania do końca życia z niewiedzą nie wchodziła w grę i zrozumiałem, że jak sam nie zapakuje tej żarówy do pyska to nie przeżyje.

Eksperyment

Denerwował mnie ten temat, bo wszyscy to durnie powtarzali, a nie mieli dowodów. Żadnych dowodów. Nawet w Internecie nie było żadnego opisu podobnego eksperymentu. Wszystko to legendy o dwóch studentach i taksówkarzu.

Co się strachu najadłem to bania mała. Przykładaliśmy ze współlokatorem te żarówki, niby pasowało, niby już było blisko, ale jakaś dziwna siła nie pozwalała na ostatni ruch. W końcu weszło!

I co się okazało? Żarówa wchodzi i wychodzi bez większego problemu. Wrzucam poniżej fotkę jako dowód. Żarówka klasyczna – 40 VATowa. Zapewniam was, że nie ma tu żadnego przekrętu, żarówka się nie składa, nie jest niczym posmarowana itp.

zarowka

Kwestie sporne

Zanim wykręcicie żarówki i włożycie do ust zatrzymajcie się na moment : ) Nie jest to takie proste. Po pierwsze ja nie biorę odpowiedzialności za efekty, bo mam dwie kwestie sporne, które trzeba wyjaśnić.

  • Kwestia kształtu jamy ustnej. Bo niby każdy może mieć inną, ktoś może mieć zęby jak kobyła i nie wyjdzie. Ten punkt jest chyba rozwiązany – eksperyment przeprowadziło też kilka innych osób, które zrobiły to samo. 100% skuteczności, więc myślę, że jeżeli ktoś włoży to wyjmie, chyba, że ma zęby jak koń.
  • Druga kwestia to zacisk jamy ustnej. Na pewno słyszeliście o tym, że działa jakiś mięsień, łapie Cię skurcz i szczęka się zaciska. Powiem szczerze, że trzymając ta żarówkę w paszczy przyjemnie nie jest. Czuć takie napięcie i myślę, że coś w tym prawdy musi być. Postanowiłem zapytać znajomą Panią Doktor, ile w tym prawdy jest. Oto co napisała:

„Hahaha, no to mnie rozbawiłeś : D Szczerze przyznam, że nie mam pojęcia, nie przypominam sobie też ani jednego podręcznika, w którym choć słowo byłoby wspomniane o powikłaniach umieszczenia żarówki w ustach. Na mój rozum, może się tak stać, że żarówki nie da się usunąć, a mianowicie jeśli dojdzie do odruchowego przykurczu mięśni unoszących żuchwę. Taki przykurcz doprowadza do szczękościsku, czyli w tym wypadku zaciśnięcia zębów dookoła żarówki (naprawdę nie wierzę, że to piszę ;P) i uniemożliwia jej usunięcie.

Poważnie rozmawiając, zdecydowanie odradzam tego typu zabawy. A zwłaszcza osobom, które obawiają się polskiej służby zdrowia Miałeś farta, że nic się nie stało. Mimo nieodpartej pokusy zaspokojenia własnej ciekawości, myślę, że nie o wszystkim w życiu trzeba się przekonać na własnej skórze : )”.

Podsumowanie

Temat tej żarówki gryzł mnie od długiego czasu – teraz wiem jak jest, ulżyło mi i żyje mi się lepiej. Teraz i wy wiecie jak to jest : )

Pamiętajcie, że za zawsze żarówkowe eksperymenty odpowiedzialności nie biorę. Zawsze jest ta nutka niepewności. To ziarnko adrenaliny, które dodaje magii i smaczku całej sprawie. Ja strasznie to lubię…

Ps. Podziękowania dla Marcina P. – mojego współlokatora, którzy zrobił to w zasadzie pierwszy. Gdyby nie on, to nie wiem czy zdecydowałbym się i pewnie nadal żyłbym w niewiedzy.

Ps.2 Żarówkę zapakowałem w styczniu. Wpis publikuje dziś, ponieważ międzyczasie wygrałem kilka zakładów i nie chciałem przerywać dobrej passy : )

Ps.3 Ja wiem, że to głupie i niedojrzałe, ale życie jest zbyt krótkie, żeby ciągle być poważnym człowiekiem : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Taką szansę zmarnowałeś na…nakręcenie filmu! Robiłby furorę na YT :-). Ale jak rozumiem sprzętu pod ręką nie było, bo i zdjęcia niskiej jakości ;-).

    • Może dogram jutro :) Z resztą, są już na youtubie takie historie :) 

      • Dograj, dlaczego by nie stworzyć kolejnego, który akurat porwie miliony ;-).

  • Martyna

    http://www.youtube.com/watch?v=ethCJ4bfJkg okazuje się, że z żarówką można zrobić o wiele więcej :)

  • Hahaha, ale się uśmiałem czytając ten wpis ;-) 

  • :))

     haha, kocham takich ludzi jak Ty ;)) i cieszę się, że udało się żarówkę bez problemu wyciągnąć : >

  • Marta

    I żyje się lepiej ;D
    gratuluje odwagi i tego szalonego podejścia do życia. Takich ludzi spotyka się rzadko

  • M. Leśniewska

    Hahaha. :D Aż się boje zapytać o kolejne zakłady. :D

  • thelifespiration.blogspot.com

    Jak ty to robisz, że jesteś taki przystojny, inteligentny i zabawny w jednym O.o  Haha, dobry tekst, przyznam, ze od dawna mnie nurtowal ten sam problem, ale nie odważyłam się tego sprawdzić. :P

  • Diennen

    maju, ja cie kocham xD Spełniasz marzenia, zarabiasz, jesteś przystojny i w dodatku bardziej porąbany ode mnie :P

  • nikt ważny.

    hahaha :) 

  • Za dużo tych pochwał :P Wyczuwam trolling :D

  • Angelika Siadaczka

    Opowieści o studentach i taksówkarzu to już naprawdę legendy ;D
    Hahahaha – uśmiałam się czytając ten wpis ;)
    U nas w akademiku już niejeden próbował wkładać sobie różne rzeczy do ust i – na szczęście – jeszcze żaden szczękościsku nie dostał ;)
    Także traktujmy takie legendy z przymrużeniem oka :D

  • Ad Ps. Dobrze, że są przyjaciele, którzy pomogą w chwilach kiedy wątpimy, że potrafimy coś zrobić :D
    Ad Ps 1. Aż strach pomyśleć jakie to były zakłady:P. Pomimo, że mogła się historia z żarówką różnie potoczyć(ALE UDAŁO SIĘ:D) to gratuluję odwagi:)
    Ad Ps 2. SzAlOnY!!! Ale właśnie dzięki takim osobom świat się rozwija:) Gdyby ktoś nie miał odwagi kiedyś czegoś spróbować wiele nie zostałoby odkryte :D

  • Alllaaa

    Mimo iż do samego pomysłu podchodziłam sceptycznie….przybijam piątkę za determinacje i konsekwencje w realizacji:D:D:D 

    • Za mało wiary w możliwości i ciekawości do świata ;) 

  • włożyć

    Tytuł wpisu brzmi dwuznacznie :pp

    • Nie patrzyłem na to pod tym kątem, ale faktycznie ;) 

  • No to w końcu rozbiłeś największą zagadkę ludzkości :)

    ale nie wiem czemu myślałem że żarówkę się wkłada drugą stroną w tej historii :P 

  • Kamil Bąbel

    Jak coś takiego kogoś dopadnie, to potem wraca za każdym razem.  Kiedyś gdzieś przeczytałem takie zdanie: „Dlaczego ludzie nie jedzą końcówki banana. A może właśnie końcówka jest najlepsza?” Potem za każdym razem kiedy jadłem banana, to mi się to przypominało i w końcu musiałem spróbować, bo to było silniejsze ode mnie.

    • Banany kiedyś też mnie męczyły: http://ciekawe.onet.pl/wokolnas/czarna-koncowka-banana-smiertelne-zagrozenie-czy-b,3,5308345,artykul.html   Jak nie mam w pobliżu kosza na śmieci i nie mam gdzie tej końcówki wyrzucić, to ją zjadam. I  żyje ;) 

  • Monika Grzeszczuk

    Maju, Maju „i powiem Ci że za tą konsekwencje to ja Cię szanuję, że Maju nie ma tak że coś sobie coś  po prostu odpuścisz, że jak czegoś chcesz to jesteś w tym po prostu konsekwentny, nie tak jak Ci wszyscy, szacun po prostu…” i piję Twoje zdrowie wariacie :D Pozdro! :>

  • multigad

    Respect, chłopaku i to nie tylko za żarówkę. Za odwagę, za podejście do życia i za bloga. Zaimponowałeś mi, pisze to człowiek 52 letni, ojciec 2 synów w zbliżonym do Ciebie wieku (z których osiągnięć nie małych zresztą jestem bardzo dumny), śledzący polski internet od niemalże jego początku (1996?) i tworzący w tym internecie jakieś cosie od lat kilkunastu.Będę pewnie stałym czytelnikiem. Pozdrawiam.

  • Mikołaj Maziarz

    Ten opis wzruszył mnie do łez.:) hehehe świetne.

  • Tomek Gno

    Dlaczego nikt nie pomyślał, że żarówkę trzeba włożyć do ust, całą, z gwintem również …? ;)

  • Marek

    Ja słyszałem, że nie da się rozłożyć parasola w d**pie, ale boje się sprawdzać:)
    Bardzo fajny blog. Pozdrawiam :)

  • Hubert

    możemy się założyć że nie zjesz łyżeczki cynamonu :) i to dowodzi na to, że są rzeczy niemożliwe dla człowieka – jak taka zwykła mała łyżeczka cynamonu do zjedzenia :) i nie sprawdzaj jeśli nie chcesz mieć bałaganu na podłodze

  • Hubert

    albo kolejny challenge na którym polegniesz. zjedz banana i popij go spritem jeśli sie porzygasz przegrałeś

Przeczytaj poprzedni wpis:
Co to jest szczęście?