Jak działem się w 2014r. ?

Na napisanie tego posta czekałem już od początku grudnia. Nie mogłem się doczekać, kiedy przyjdą święta i będę mógł spokojnie podsumować to, co wydarzyło się w moim życiu.

Podsumowania roku piszę od kilku lat i bardzo lubię to robić. To taki mój sposób na ocenę tego, co działo się w moim życiu przez ostatnie 12 miesięcy.

Powrót do siebie

Gdybym miał jednym zdaniem opisać, co zmieniło się w moim życiu, to powiedziałbym: „powrót do siebie”. Poprzedni rok, mimo że dobry, to do końca nie był mój.

Był to dla mnie trudny okres, ponieważ skończyłem studia i całe otoczenie czegoś ode mnie oczekiwało. Każdy miał na mnie jakiś pomysł i każdy wywierał na mnie sporą presję. Początkowo nawet starałem się spełniać te oczekiwania, ale źle się z tym czułem.

W roku 2014 zostawiłem ten sposób życia za sobą i znów zacząłem słuchać samego siebie. Nawet nie wiecie, jak odżyłem i jak dużo dało mi wsłuchiwanie się w swój wewnętrzny głos. Znów jest mi dobrze.

Co działo się w 2014r.?

Oprócz wewnętrznego spokoju zauważyłem, że w tym roku bardzo dużo „się działem”. Niemalże każdy miesiąc miał w sobie coś wyjątkowego i coś, z czego jestem dumny.

1. Styczeń – Udaje mi się obronić pracę magisterską. Potrzebne mi to było jak rybie ręcznik, ale mimo wszystko cieszę się, że się udało, bo na pewnym etapie sam nie wierzyłem, że ten plan się powiedzie.

2. Luty – Końcówka miesiąca to mój wyjazd do Tajlandii. Podróżujemy razem z dziewczyną i cieszymy się wszystkim, co nas otacza.

Autostop w Tajlandii

3. Marzec – Wciąż Tajlandia: rajskie plaże, dobre jedzonko i brak jakichkolwiek planów. Udaje się też spełnić jedno z marzeń – zobaczyć boks tajski. Tymczasem w Polsce rusza akcja 42 Do Szczęścia. Na konto wpływają pierwsze pieniądze na protezę dla Mariusza.

4. Kwiecień – Miesiąc, w którym zrealizowałem kolejne marzenie. Wystąpiłem przed grupą ponad 1000 osób na szkoleniu „Pełna Moc Możliwości” Jacka Walkiewicza. Była trema, był lekki strach, ale warto przełamywać swoje lęki.

walkiewicz01

5. Maj – Hehe, mój miesiąc. Też dużo się działo, bo razem z ekipą 42 Do Szczęścia pokonaliśmy Cracovia Maraton. Wyjątkowe święto i jeden z przyjemniejszych dni w ciągu całego roku.

6. Czerwiec – Majowy maraton był częścią większego projektu: ukończenia Biegu Rzeźnika. Ultramaraton, który był na mojej liście marzeń, pokonałem w czasie 15h. Mimo że wróciłem z Bieszczad z kontuzją, to i tak byłem z siebie cholernie zadowolony.

7. Lipiec – Maraton, Rzeźnik to nie wszystko : ) Wybraliśmy się do Francji z pomysłem wspinaczki na Mont Blanc. Szczytu nie zdobyliśmy, bo wiało jak w kieleckim i na 4000 m musieliśmy odpuścić. Cóż – życie, nie zawsze wychodzi tak, jak byśmy tego chcieli : )

blanc-70

8. Sierpień – Zabawa rozpoczęła się na Woodstocku, gdzie odpoczywałem i relaksowałem się. W połowie miesiąca wybrałem się z dziewczyną autostopem do Chorwacji, a później do Słowenii, gdzie eksperymentowaliśmy z różnymi aktywnościami – od kanioningu, po rafting, który był na mojej liście marzeń.

9. Wrzesień – po ciągłych wyjazdach postanowiłem siąść trochę na dupie. Byłem przemęczony ciągłym nadrabianiem zaległości w pracy przez podróże, dlatego postanowiłem skupić się na robocie. To był najbardziej produktywny miesiąc w całym roku.

10. Październik – To także był miesiąc ogarniania życia na miejscu. Oprócz wyjazdu na Blog Forum Gdańsk zrobiliśmy też Hakunę i ruszyłem remont mieszkania.

hakuna-435

11. Listopad – Powiem szczerze, że tu już czułem zmęczenie całym rokiem. Za sukces mogę uznać skończenie pisania książki. Jeszcze jest trochę pracy, ale pewien milowy skok został wykonany.

12. Grudzień – Nic nie zrobiłem : ) Skupiłem się na pracy i odpoczynku, bo doszedłem do wniosku, że po tak intensywnym roku należy mi się trochę luzu. Nie było to jakieś całkowite lenistwo, raczej odrobina wytchnienia – i bardzo mi z tym dobrze.

Oprócz tego na bieżąco pracowałem nad wieloma projektami. Z ciekawych realizacji w tym roku mogę wymienić: GóryDlaCiebie.pl, Helikon.net.pl czy DlaczegoKolagen.pl. Naprawdę da się pogodzić pracę i obowiązki z ciekawym, aktywnym życiem!

Rok 2014 w liczbach

rok_w_liczbach

Postanowienia z poprzedniego roku

Rok temu postanowiłem sobie kilka rzeczy. Trzeba więc sprawdzić, czy wywiązałem się ze zobowiązań:

1. Pomysł wydania książki – Jak już wspominałem, książka napisana, teraz szukanie wydawnictwa i inne cuda. Moment przełomowy więc za mną, ale część projektu trzeba przerzucić na kolejny rok.

2. Podróże – Tutaj 100% skuteczności ( a nawet więcej). Planowałem tylko Tajlandię, a po drodze dodatkowo wyszły: Blanc, Słowenia i Chorwacja.

3. Akcja 42 Do Szczęścia – Nie zebraliśmy kwoty tak dłużej jak w roku poprzednim, ale i tak jestem szczęśliwy, bo „odrobinę” dobroci udało się puścić w Świat.

4. Biegi – Pół na pół. Czasu 4h w maratonie nie złamałem, ale pokonanie Biegu Rzeźnika zrekompensowało wszystko.

5. Pomysł zdobycia Korony Gór Polski – Odłożony w czasie. Po prostu pojawiła się opcja Blanca i nie było kiedy zająć się polskimi górami : )

01

Plany na 2015

Zastanawiam się, czego pragnę w kolejnym roku. Chciałbym, żeby był tak dobry i różnorodny jak 2014. Nauczony doświadczeniem nie planuję konkretnych rzeczy, ale pewne kierunki, w które chce uderzyć.

1. Coś ekstremalnego – Mam ochotę na zrobienie czegoś szalonego. Czegoś, czego w jakiś sposób się boję i czegoś, czego nie da się zrobić ot tak.

2. Coś górskiego – Góry bardzo mnie kręcą i chciałbym znów podziałać na szczytach. Może to będzie powrót na Blanca, może ta korona gór polskich, może jeszcze coś innego, a może i jedno, i drugie, i trzecie.

3. Długa podróż – Marzy mi się jakaś dłuższa podróż. Taka na 3 miesiące. Mam w głowie pewne pomysły, a z drugiej strony – firmę i parę innych obowiązków, które muszę jakoś pogodzić.

4. Rozwój bloga – Bloga prowadzę już ponad 6 lat i daje mi on bardzo dużo satysfakcji. Mam pomysły na jego rozwój, które, mam nadzieję, uda mi się zrealizować. Wtedy będę mógł ruszyć w tripa (punkt 3), żyjąc z pisania. Ambitny, ale piękny cel.

5. Cele biegowe – Cracovia Maraton poniżej 4 godzin + jakiś jeden ultramaraton. Tak dla tradycji : )

6. Spokój i świadomość wyborów – Ostatni, najważniejszy punkt. Chciałbym w życiu trochę więcej spokoju i świadomych wyborów. Być bardziej asertywnym, podejmować decyzje dobre dla mnie, mniej się przejmować.

Zacieram ręce na ten przyszły rok, bo będzie się dużo działo. Teraz, do końca roku, kończę na spokojnie rozpoczęte rzeczy i po hucznym Sylwestrze ostro działam.

A jak było u Was – zadowoleni z tego, co się działo? I co planujecie na 2015?

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • wszyscy mnie ubiegają! Muszę się pospieszyć z moim podsumowaniem :D

    • No to spiesz się, bo chętnie przeczytam :)

  • Złamanie 4h w maratonie trochę złamało mojego ducha do biegania. Teraz ciężko się zmotywować, ale cele na rok 2015 mam. Rzeźnik będzie celem na 2017

    • Kuba, dawaj w Krakowie biegniemy na 3:30 – faktycznie, pokonanie 4h powoduje, że nagle motywacja spada :).

      • Ja mam Lubelski 10 maja. A na życiówkę na Warszawski czekam. Ale ciężko się wybrać na trening

  • Myrek

    Fajna jest z jednej strony realizacja planów ale z drugiej. Sam piszesz że z biegu wróciłeś z kontuzją.

    Zrobienie dobrego wyniku w maratonie jest trudniejsze od ‚przebiegnięcia’ Rzeźnika. Bo nazywa się to biegiem a 15h to nie ma nawet nic wspólnego z bieganiem czy truchtem…

    Robisz dużo rzeczy które mogą się zakończyć źle – Blanc – jakoś nie wyczytałem nic odnośnie Twoje doświadczenia górskiego… Wystarczy przeczytać relację ‚Na Kazbek w skarpetkach’ i dołożyć wydarzenia które się tam wydarzyły w zeszłym roku na jesieni kiedy to 3 osoby nie wróciły…

    Szarpiesz strasznie dużo rzeczy osiągając wyniki zdecydowanie poniżej miernych.

    Pytanie czy nie lepiej jednak się skupić albo przygotować do jakiegoś elementu a nie wszystko robić po trochu.

    Wszystko brzmi fajnie ale jednak sporo z rzeczy które opisujesz potraktowałbym jak poniższy artykuł…

    http://www.magazynbieganie.pl/ultramaratony-sa-dla-cieniasow-felieton/

    „W ultramaratonach często startują ci, których nie stać na ciężką pracę, żeby osiągać dobre wyniki na krótszych dystansach. Ultra podbudowuje ego.”

    • Szarpie strasznie dużo rzeczy osiągając wyniki, które dają mi radość i satysfakcję :)

      Biegów nie traktuje jako zawodów, w których muszę biec za wszelką cenę i kręcić super czasy. Dla mnie to po prostu było przyjemne, że mogłem jechać w Bieszczady, biec po szlaku, podziwiać widoki. Ostateczny czas ma dla mnie drugorzędne znaczenie :)

      Wszystko mnie interesuje i po prostu wielu rzeczy chcę spróbować. Nic na to nie poradzę.

      • Bernadeta

        Nie rozumiem skąd tyle negatywnych emocji w wypowiedzi Myrka. Życie nie polega na byciu mistrzem świata w każdej dziedzinie. Życie daje satysfakcję gdy żyjemy na własnych zasadach i to właśnie robi Michał. Zazdroszczę i maratonu, i ultramaratonu – ja jestem usatysfakcjonowana jak przebiegnę 3 km w jednym ciągu. Zazdroszczę wyprawy na Mont Blanc, bo ja nie mam tyle odwagi. A cieszę się z tego, że dostrzegam plusy w swoim i innych życiu, bo trudniej jest skutecznie kogoś dopingować niż krytykować jego rzekomo „mierne” rezultaty. Ciężko musi być Myrce w życiu jeśli stara się być mistrzem świata we wszystkim.

  • magda

    Świetny wpis, inspirujący :) Może kiedyś stworzysz post na temat – co powinno się zakupić aby podróżowało nam się łatwiej przyjemniej? Czyli jakie plecaki polecasz, namiot, buty itp Pozdrawiam.

  • Tyle osiagnięć, aż sam muszę ruszyć tyłek i nadgonić swoje plany:-)
    Cieszę się, że odkryłem tego bloga – świetny motywator! :D

    • To nie są jakieś wielkie osiągnięcia :) Tak naprawdę zbiór małych rzeczy z codziennej pracy. Ale ciesze się,że to motywuje :) Powodzenia!

  • Basia

    Cześć,
    Czytam Twojego bloga już od jakiegoś czasu, ale to mój pierwszy komentarz ;)
    Dziś chciałabym też podsumować mój rok, bo również tutaj znalazłam motywację i dużo pozytywnej energii :)

    Osiągnięte cele:
    – skończenie studiów, mimo dość drastycznej zmiany kierunku
    – znalezienie ciekawej pracy
    – odwiedzenie 3 nowych krajów
    – powrót do 3 stolic, które bardzo mi się spodobały
    – przeprowadzka do nowego mieszkania (w trakcie realizacji, ale uważam już za prawie wykonane)
    – powrót do biegania

    Plany na 2015:
    – przywitanie Nowego Roku w kolejnym państwie
    – sprawdzenie się w jakimś biegu ulicznym
    – nauka włoskiego
    – odwiedzenie nowych miejsc

    Życzę Tobie i wszystkim czytelnikom Szczęśliwego Nowego Roku i powodzenia w realizacji marzeń :)
    Pozdrawiam

    • Piękne osiągnięcia :) Różnorodne i ciekawe . Gratuluje i trzymam kciuki za 2015 :)

  • Ja jestem na blogu do tyłu dwa tygodnie z opisywaniem podróży (mam nadzieję, że wszyscy piszący bloga w długiej podróży mają ten problem :D), więc nie wiem czy wcisnę swoje podsumowanie czy nie nacieszę się podsumowaniami innych blogerów, którzy jak Ty spełniają swoje marzenia i realizują cele :) Gratuluję! I polecam 3 miesięczną podróż w 2015! Spóźnione wesołych świąt prosto z Koh Tao :)
    PS. Skorpion był smaczny? Bo trochę się boję, że jak go zjem to karma wróci i on też da mi popalić… ;)

    • Skorpion taki hmm…trudno powiedzieć. Szybko przełknąłem. Bardzo chrupiący :D Kho Tao – kraina nurkowania :)

      • Właśnie jestem po pierwszych od kilku lat nurkowaniach i od razu widziałam rekina! Jak dobrze przypomnieć sobie, jak wspaniale jest kilkanaście metrów pod wodą. Szczesliwego nowego roku! A w ogóle to jednak napisałam krótkie podsumowanie m.in. zainspirowana Twoim postem – zapraszam w wolnej chwili ;) Czyli skorpion pewnie smakuje podobnie jak świerszcze :D

  • Karo Karolina

    Dla mnie to był zdecydowanie ciekawy rok; „działo się” :) Na początek Tajlandia (karmienie tygrysków, trekking na słoniach, snorkel na wyspach, smakowanie skorpiona, szkoła gotowania…) Następnie majówka pod żaglami na naszych pięknych Mazurach. Potem wakacyjny Eurotrip (Amsterdam, Paryż, Madryt, Lizbona, wybrzeże Algarve, Barcelona, Nicea). Były kolejne Mazury ze spływem kajakowym i Nurkowaniem Intro w jeziorze. W tym roku po raz pierwszy wzięłam udział w biegu ulicznym;) A żeby dodać trochę adrenaliny – był i skok spadochronowy :P
    Mam cichą nadzieję, że 2015 również przyniesie mi sporo atrakcji i spełnioncych marzeń ;)

  • Inspirujące podsumowanie! Czytając je wciąż zastanawiałam się jak jesteś w stanie pogodzić te wszystkie aktywności z życiem prywatnym i zawodowym.. Respect :)

  • Navy Light

    MEGA inspirujące i motywujące podsumowanie roku! Lubię czytać takie wpisy, od razu ma się chęć i kopa do działania. Życzę Ci, aby rok 2015 był jeszcze lepszy!

    PS Trafiłam na bloga przypadkiem i z pewnością będę regularnie zaglądać :)!

Przeczytaj poprzedni wpis:
10 najpiękniejszych miejsc roku 2014