Tak działem się w sierpniu – podsumowanie miesiąca

Z małym opóźnieniem spowodowanym wyjazdem rowerowym, publikuje podsumowanie sierpnia. Czas sprawdzić, co dobrego się działo w tym okresie, jak poszło z moimi planami z poprzedniego miesiąca i spisać plany na wrzesień.

Robienie takich podsumowań to mój sposób na porządkowanie myśli, wyznaczanie celów oraz dostrzeganie małych rzeczy, które dają dużo radości, a w pędzie codzienności, gdzieś nam umykają. Bardzo lubię tę serie wpisów, a robienie takich zestawień wnosi dużo dobrego do mojego życia. Powody, dlaczego warto to robić omówiłem to w podsumowaniu maja, więc chętnych odsyłam właśnie do tego wpisu.

Mimo, że na blogu nie byłem w tym miesiącu bardzo aktywny (opublikowałem jedynie 3 wpisy), to życiowo byłem bardzo aktywny, a małą ilość wpisów w ubiegłym miesiącu, zrekompensuje wam we wrześniu. Bo jest o czym pisać : )

Ale co dobrego się działo w sierpniu?

  • Woodstock. To już moja mała tradycja i obowiązkowa pozycja w kalendarzu. Jeżdżę regularnie od 5 lat, choć na pierwszy Woodstock jechałem kompletnie nieprzekonany i z nastawieniem, że nie jest to impreza dla mnie. Tak się wciągnąłem, że jeżdżę co roku.Tegoroczny Woodstock był dla mnie inny, niż poprzednie. Koncertowo nie do końca się odnalazłem, ale odkryłem inną zajawkę – aktywności sportowe. Zapisaliśmy się ze szwagrami na Antyrasistowskie Mistrzostwa Polski w Piłce Nożnej i zajęliśmy 4 miejsce : ) Za rok walczymy o zwycięstwo, bo było bardzo blisko. Kolejna sportowa aktywność na Woodstocku to…
  • Runmageddon. Pobiegliśmy w edycji Woodstockowej na 6km. Runmageddon biegłem już rok temu na dystansie 12 km, więc Woodstockowa edycja była raczej formą zabawy, ale nie powiem – czułem się po nim lekko zmęczony. Ba, następnego dnia miałem zakwasy.
  • Kajaki. Wyjazd do końca stał pod znakiem zapytania, bo nie mogliśmy zarezerwować kajaków, ale ostatecznie się udało. Cały dzień płynięcia rzeką Nidą. Natura, zielone brzegi, cisza i spokój. Wieczorem namioty i ognisko. Kajaki są świetną aktywnością. Nie kosztują milion dolarów i idealnie nadają się na weekendowe wypady. Mimo, że w niedzielę zwijaliśmy się w deszczu, to cały weekend był po prostu genialny.
  • Aparat analogowy. Po kilku latach przerwy, wróciła mi ogromna chęć na robienie zdjęć i eksperymentowanie. Wyciągnąłem aparat analogowy i zakochałem się w nim. Zdjęcia wyszły wspaniale. Piękne ziarno, naturalność, drobne niedoskonałości. Do tego robienie zdjęć analogiem sprawia dużo więcej przyjemności. To świetny sposób na dokumentowanie ważnych chwil z życia – jakiś podróży, spotkań, imprez. Cyfrówką nie chcę się robić, bo masz poczucie, że trzeba zrobić dużo zdjęć. Analogiem robię kilka kadrów, które oddają więcej, niż gigabajty fotek na kartach SD. Będzie o tym na pewno osobny materiał, a zdjęcia analogowe będą się częściej pojawiać na blogu. Zdjęcia w dzisiejszym wpisie zrobione są właśnie takim aparatem.
  • Rowerem po Dolnej Saksonii. Końcówka miesiąca była u mnie cholernie aktywna. W pośpiechu zamykałem wszystkie sprawy w firmie i realizowałem projekty dla klientów. Następnie wsiadłem w samolot, poleciałem do Hamburga, a stamtąd pociągiem nad Morze Północne. Tam wsiadłem na rower i …jechałem przez kilka dni. Było to dla mnie coś zupełnie nowego, bo w ten sposób jeszcze nie podróżowałem. Dodatkowo, od dawien dawna nie byłem w podróży sam.Mimo, że na początku czułem się lekko osamotniony to już 1 dnia odkryłem, że wyjazd w pojedynkę to też dobrze spędzony czas i zacząłem z tego w pełni korzystać. Dolna Saksonia przewinie się przez blog we wrześniu. Planuje 4 solidne wpisy. Mam sporo materiału zdjęciowego i filmowego, więc spodziewajcie się ciekawej relacji. Wróciłem do domu 1 września, więc idealnie na początek nowego miesiąca.

Kajaki nad NidąKajaki nad NidąMoje cele z poprzedniego miesiąca

W poprzednim miesiącu, wyznaczyłem sobie trzy cele:

  • Solidny reset na Woodstocku. Po pracowitym lipcu, obiecałem sobie porządnie odpocząć i to się oczywiście udało :)
  • Nawyki. Wczesne wstawanie i bieganie. Jeżeli chodzi o to pierwsze, to cel zrealizowany. Zazwyczaj wstawałem ok. 6-7 rano. Nawet podczas rowerowej podróży wstawałem przed 7. Budzenie się wcześnie sprawia, że rano mam chwilę dla siebie i szybciej siadam do ważnych spraw. Oczywiście zdarzały mi się dni, kiedy pozwalałem sobie na spanie np. do 8, bo odsypiałem jakiś poprzedni, intensywny dzień, ale generalnie wstaje wcześnie i jest mi z tym bardzo dobrze. Gorzej z bieganiem – na początku zasłaniałem się bólem nogi, a później jakoś to zaniedbałem. Niestety, tutaj porażka – nie jestem zadowolony z efektów.
  • Praca nad projektami firmowymi. Pchnąłem sporo tematów w firmie. Niestety, sierpień to zły miesiąc, jeżeli chodzi o pracę. Wielu moich klientów było na urlopach, przez co kilka projektów musiało stanąć w miejscu. Mimo to, wiem, że zrobiłem kawał dobrej roboty. Wrzesień pod tym względem zapowiada się też bardzo dobrze. Tak wyglądał mój wykres produktywności w Rescue Time:

Moje cele na wrzesień

Przychodzi taki dzień, gdy budzisz się rano i czujesz, że coś się zmieniło. Powietrze jest chłodniejsze i już zamiast krótkich hawajek, trzeba przywdziać długie spodnie. Do piekarni po chleb nie wyjdzie się już w japonkach, lecz w ciepłej bluzie. Idzie jesień. Na początku sierpnia, wizja końca lata jakoś mnie przerażała, ale dzisiaj pomyślałem sobie nawet ciepło o pani jesieni. Potrzebuje trochę takiej stabilizacji, spokoju, wieczorów dla siebie i odrobiny zdrowej rutyny. Sierpień był jak rollercoaster. We wrześniu mam cholernie dużo pracy do zrobienia, więc będzie więcej czasu spędzonego przy biurku. Z drugiej strony – szykują się też aktywności i wyjazdy. Co planuje na wrzesień?

  • Produktywność i higiena pracy. Mam uruchomione kilka(naście) projektów firmowych, które trochę się już dłużą. Nie byłem w stanie ich skończyć w sierpniu, bo klienci byli na urlopach / byli zajęci przez co wiele kwestii stanęło w miejscu. Teraz już sprawy się klarują i mam konkretne warunki do pracy. Chcę to wykorzystać i być produktywnym. Co rozumiem przez to? Chcę pracować w skupieniu, nie rozpraszać się drobnymi przeszkadzajkami, nie rozpraszać Facebookiem, ale też w pewnych momentach wyłączać komputer i po prostu odpoczywać.
  • Materiał o Dolnej Saksonii. We wrześniu, chcę oddać Wam wszystkie wpisy, które zaplanowałem, na temat Dolnej Saksonii. Przywiozłem kawał świetnych treści i chcę je przekazać w ciekawy sposób na blogu. Planuje 4, solidne wpisy i co najmniej 2 filmy video.
  • Mordownik. W najbliższy weekend biegnę w biegu na orientację na 50km. Część trasy w Polsce, część na Słowacji. Szykuje się spore wyzwanie i ciekawa przygoda.
  • Blog Forum Gdańsk. W tym roku, wybieram się na Blog Forum Gdańsk. Byłem 3 lata temu i wspominam tę imprezę bardzo dobrze. To szansa na złapanie nowych inspiracji, poznanie ciekawych ludzi i rozwój bloga. Jadę i chcę wykorzystać imprezę jak najlepiej.

No i tyle. Ciśniemy, bo czuje, że to będzie bardzo dobry miesiąc!

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Emilia Maciejewska

    Też tak czuję :) Zaczynam już niebawem taniec i niemiecki a planuję jeszcze śpiew (woodstokowi znajomi potrafią zrobić rozpierdziel w głowie ;) A w międzyczasie otworzyłam biegowo miesiąc połówką po której czuję się fantastycznie i coraz bardziej wierzę w cel podwojenia dystansu ;)

    A co do produktywności – kiedyś używałam tego narzędzia którego screen wrzuciłeś. Ciekawi mnie czy przypisywałeś sobie zadania do konkretnych kategorii czy też pozostawiałeś to ocenie programu? Bo ten wynik liczbowy mocno od tego zależy. Miewałam nawet i ponad 70 w najgorętszych okresach ;)

    • To się cieszę, że u Ciebie też power do działania :)

      Co do Rescue Time to zrobiłem sobie dopasowanie pod swoje potrzeby, ale jestem w tym zawsze mocno surowy. Sporo programów i stron mam więc jako neutral, choć czasem przydają się w pracy. Ogólnie rzecz biorąc – nie porównuje wskaźników z innymi, a raczej względem siebie, do poprzednich tygodni / miesięcy. No i często zapominam „po pracy” wyłaczyć Rescue Time. Oglądamy z dziewczyną jakiś film, a Rescue Time mierzy i ocenia to negatywnie :)

      Nie sugeruje się więc tym bardzo mocno, choć z drugiej strony, gdy mam naprawdę bardzo produktywne tygodnie to i Rescue Time to zauważa

      • Emilia Maciejewska

        Absolutnie daleka byłam od porównywania rezultatów miedzy różnymi osobami. Po prostu przypomniało mi się jak teoretycznie to narzędzie miało mnie motywować a demotywowało! Bo jak już raz widziałam te 70 to potem chciałam tak cały czas. A tak się zwyczajnie nie da. Taka przykra refleksja z przeszłości. A paradoksalnie właśnie odpuszczenie kontroli dało powera. I dobrze wiedzieć, że to nie jest stan nienormalny ;D

  • Ty Michał musisz, ale to musisz wybrać się na Pannonicę. Czytałam w poprzednich wpisach, że Folkowisko ci się podobało to wierz mi, w Pannonice się zakochasz :) Ciekawy sierpień, marzy mi się wybrać na kajaki, bo jeszcze nigdy nie byłam.

    • Planowałem w tym roku, ale niestety wypadł wyjazd do Niemiec :) Pewnie uda się za rok!

  • Oo, po moich terenach jeździłeś :P tym bardziej czekam na te wpisy ;)

    • Hehe Dolna Saksonia czy Nida? :)

      • Dolna Saksonia :)

        • No to czemu się nie chwaliłeś :) Może gdzieś udałoby się spotkać!

          • Nie wiedziałem, że będziesz :) tu nie pisałeś o tych planach, a innych mediów nie śledzę…
            Szkoda, ale może i tak by się nie udało, bo akurat miałem urlop i byłem w Polsce ;)

  • Łucja

    czekamy na wpis o byciu offline już chyba drugi miesiąc :D

    • Haha :) Faktycznie. miał być i gdzieś mi to umknęło.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Vlogi z moich podróży