Dzień, który przejdzie do historii!

Wczorajszy dzień przejdzie do historii i na pewno zapamiętam go na długie lata. Pamiętacie jak jakiś czas temu wrzuciłem informacje, że szukam osób, które chcą razem ze mną przebiec maraton? Ten dzień nadszedł wczoraj. Po raz trzeci w swoim życiu przebiegłem maraton – tym razem w towarzystwie 11 innych szaleńców, którzy postanowili spełnić swoje marzenia i pokonać swoje słabości. Wczorajszy dzień był jednym z najprzyjemniejszych dni w całym moim życiu!

Zwycięzcy!

Na początek pamiątkowa fotka zwycięzców. Brakuje na niej jeszcze Bartka i Kuby bo urwali się wcześniej, ale Panowie – dziękuje za wspólny cel i jego osiągniecie. Razem zrobiliśmy coś wielkiego i wierze, że każdy z Was dzięki temu biegowi coś zyskał. Razem zbudowaliśmy świetną atmosferę, w której łamanie swoich barier było czysta przyjemnością. Dziękuje : )

 

 

Jak było?

Kilka tygodni przed maratonem założyliśmy swoją grupę na Facebooku, gdzie motywowaliśmy się nawzajem. Przed samym maratonem była jednak mała „stresówka” – prognoza pogody nie była zachęcająca i nastawialiśmy się raczej na deszcz. Jacy byliśmy wszyscy szczęśliwi, gdy w niedziele o 9.30 ruszyliśmy przed siebie w pełnym słońcu. Momentami, było aż za gorąco.

Już na 5 km rozbiliśmy się na mniejsze grupki, bo każdy atakował inny czas. Ja od początku biegłem z Pszonakiem i Marcinem. Wyprzedziliśmy peleton biegnący na czas 4.30 i spokojnie trzymaliśmy tempo. Dołączyliśmy do dwóch dziewczyn z Kalisza, z którymi biegliśmy w miłej atmosferze długi czas. Rozstaliśmy się dopiero na 31 km, gdzie zaczęła pomału włączać się blokada.

Jest w maratonie taka legenda, że właśnie po 30 kilometrze każdego łapie kryzys i już nie może. Mnie „ściana” złapała na 34 km i objawiła się w postaci skurczu prawej nogi. Nigdy nie łapały mnie takie skurcze. Moja mama – specjalistka, od razu powiedziała, że to za mało magnezu. Od pierwszego skurczu do samej mety, co pół kilometra musiałem zwalniać i robić coś z nogą. Musiało to komicznie wyglądać z zewnątrz bo wyobraźcie sobie, że biegnę spokojnie, słucham muzyki i nagle noga zaczyna mi sama kopać do tyłu : ) Potem po 40 km Pszonak poleciał jak rakieta sam do mety, a ja jeszcze walczyłem ze skurczami. Nawet po przekroczeniu mety zachwiało mną na boki, ale medal zawieszony na szyje załagodził ból. Cudowne uczucie zwycięstwa.

Organizacyjnie było w miarę w porządku, ale rok temu było zdecydowanie lepiej. Straszną rzeczą był brak wody na 31 km. Mogę to porównać, do pustyni! Wyobraźcie sobie, że idziecie przez Saharę i usychacie z pragnienia. Wiecie, że niedługo będzie oaza i wypatrujecie jej na horyzoncie. Niestety jak to czasem w życiu bywa – dupa. Nie było nawet kropelki. Znalazłem za to pod jednym ze stołów całego pomarańcza. Ach, co to był za pomarańcz! Podzieliłem go na 3 części i zjedliśmy z Pszonakiem i Marcinem.

Trudny moment był jeszcze na 38 km, gdy biegliśmy wzdłuż Wisły i nagle zerwał się mocny wiatr. Nie ma chyba nic gorszego. Dało nam to mocno w dupę.

A na mecie…

Najpiękniejsza chwila w maratonie następuje na mecie. Przebiegasz wyznaczoną linie, dostajesz medal na szyję, matę termiczną na plecy i czujesz niesamowitą energię. Czujesz moc, którą zdobyłeś biegnąc 42 km i 195 metrów. Ci co nigdy nie przebiegli maratonu nie wiedzą co to tak naprawdę znaczy.

Po standardowych masażach udaliśmy się wszyscy do parku, gdzie dołączyliśmy do naszych przyjaciół na mały piknik. Rozłożyliśmy się na kocach, otworzyliśmy zasłużone piwo i wspominaliśmy cały bieg. Później Ania zaprosiła nas do siebie do domu na małą imprezę : )

Powiem Wam szczerze, że mój organizm mnie zadziwia. To był mój trzeci maraton, więc wiedziałem, że pokonam wyznaczony dystans, ale nie sądziłem, że będę miał siłę iść jeszcze na przyjęcie i świętować pokonanie maratonu! Wielkie podziękowania dla Ani, bo bonusowo zrobiła nam miskę pierogów! Nie żartuje! W dodatku to nie były byle jakie pierogi! To były pierogi z Bielska – Białej : D

Dzień po maratonie…

Dzień po maratonie zawsze jest ciężki. Nagle mieszkanie na 4 piętrze jest sporym problemem, a wyjście do sklepu wywołuje atak kolki. A nogi to tak mnie bolały, że w nocy obracając się na drugi bok musiałem pomagać sobie rękami. Trup: )

Organizm domaga się też swojego. Przez cały dzień zjadłem 3 duże obiady, do tego co chwila zagryzam jakieś mniejsze przekąski np. całą czekoladę. Mogę jeść i jeść. Zaraz idę zobaczyć co zostało w lodówce, ale wyczuwam, że będę miał ochotę na jakąś rybę w puszce. Chyba makrele w sosie pomidorowym zostały…

 

Po co ten cały maraton

Pamiętam jak rok temu postanowiłem przebiec maraton. Miała to być jednorazowa przygoda na zasadzie „sprawdzę siebie”, a złapałem bakcyla. Potem wystartowałem w warszawskim, a teraz kolejny w Krakowie. Zacząłem rozumieć głębszą idee tych maratonów. To coś więcej niż zwykły bieg…

  • To taki symbol zwycięstwa nad samym sobą. Zobaczcie – zazwyczaj to inni od nas wymagają. W szkole nauczyciele, w pracy szef, w domu rodzina itp. Mało mamy takich celów, które to sami sobie obraliśmy i do których dążymy. Spełniamy oczekiwania innych, zapominając o tym, czego sami chcemy. Mnie maraton nauczył właśnie realizować to co sam chcę, a nie to co oczekują ode mnie inii.
  • Maraton pokazał mi ile tak naprawdę mogę. Mogę dużo. Nie ma w zasadzie granicy, której nie byłbym w stanie przejść. Wszystko jest kwestią stanu umysłu. Nie ma rzeczy niemożliwych.
    Maraton pozwolił poznać mi moje ciało. Teraz dostrzegam jak pracuje mój mózg w sytuacjach kryzysowych, gdzie się wykładam psychicznie i wiem jak się z tego dołka podnieść. Dodatkowo, zauważam takie prozaiczne rzeczy jak właśnie ta „gastrofaza” dzień po maratonie, gdzie chodzę ciągle głodny. Można się z tego sporo nauczyć.
  • Wyczuwasz dobroć świata. Biegniesz i czujesz, że już nie możesz, ale ktoś biegnący obok Ciebie klepnie Cię przyjacielsko w plecy, z kimś chwilę porozmawiasz, ktoś poda Ci butelkę wody – Świat nagle staje się dobry. Dobiegasz do punktu żywieniowego i usłyszysz od obcej osoby „Dawaj Michał – już niedaleko” i zyskujesz +5 do motywacji. Nie wspominam już o tej pomarańczy na 31 km, czy pierogach, które smakowały jak nigdy! Proste rzeczy potrafią tak niesamowicie cieszyć…

Znajdź swój cel

Kto nie przebiegł maratonu ten nie wie jak wiele to znaczy. Moje słowa chyba potwierdzą inni, bo nic tak nie cieszy jak osiągniecie swojego małego celu. SWOJEGO – NIE INNYCH. To jest potęga!

Naprawdę, warto znaleźć sobie jakiś swój własny cel i zrealizować go. Możesz czytać blogi motywacyjne, możesz oglądać inspirujące filmy, możesz przekartkować wszystkie książki rozwojowe, ale nic nie da Ci tego, co poświęcenie się jakieś swojej własnej idei. Spróbujcie…

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • nrm

    gratsy! 

    • Anonim

      Dzięki :)

  • Magda Bednarczyk

    Jeśli wyglądasz tak jak ludzie na filmie – współczuję… :D

    • Anonim

      Mniej więcej tak wyglądam :D 

  • Gratuluję. Ja niestety nie mam mobilizacji – żadnej! Na razie kupiłem sobie portki do biegania i raz na dwa tygodnie wyruszę na pół godziny. To tyle – a sadełko coraz większe.. ;)

  • Filmik świetny. Czułem się dzisiaj podobnie :-)

    To był mój drugi maraton, ale tym razem dzięki niemu miałem przyjemność poznać wielu wyjątkowych ludzi. Ludzi których na co dzień czytałem i obserwowałem przez internet.

    Ludzi takich jak Ty Michał i Bartek Popiel. Cieszę się z tego doświadczenia. Cieszę się, że mogłem Was poznać chłopaki w realu.

    Coś czuje, że to nie nasze pierwsze i ostatnie spotkanie.

    Do zobaczenia na kolejnym maratonie :-).
     

    • Anonim

      Marcin – Mi również było bardzo miło :) 

      Na razie powtarzam sobie, że już więcej nie biegam, ale do czwartku przejdzie mi i możemy planować jakiś maraton na jesień. Chyba ten Poznań! :) 

      Powodzenia w rekonwalescencji :) 

  • Tomasz Bukowski

    Gratulacje Michał ! :) Maraton to wielka rzecz , tez chcę go przebiec mam jednak jedno „ale ” . Nie nazwałbym tego wymówką , ale blokuje mnie to , chodzi o to że mam problemy z sercem i boje sie tego że maraton mógłby mi się nie przysłużyć . Co o tym myslisz , czy to ma jakies znaczenie ? 

    • Anonim

      Pewnie ma jakieś znaczenie. Nic Ci nie mogę pomóc, bo nie znam się na tym, a to zbyt poważna sprawa. Idź do lekarza – tylko sportowego, bo taki zwykły to dla świętego spokoju powie, że nie możesz w ogóle biegać :) 

      • Tomasz Bukowski

        No wiesz tak ogólnie to biegam już od 2-3 miesięcy i nic sie nie dzieje . Fakt że nie biegam nigdy dłuzej niż 30 minut :) Dzięki za radę będzie się trzeba przejść do sportowego :)

  • Siemano! 

    Po maratonie nie potrafiłem wsiąść dzisiaj do samochodu, ale było genialnie! Dziękuję wszystkim jeszcze raz! 

    Tutaj moja fotka zaraz po przekroczeniu mety: http://www.facebook.com/photo.php?fbid=2117745958823&set=a.1046206411004.6248.1700992974&type=1 

    Ja kilka słów o maratonie wrzucę u siebie jutro. 

  • Gosia

    Hej Michał, Gratuluje tego maratonu. Tak czytając to podsumowanie doszłam do wniosku, że ja od 10 miesięcy uczestniczę w moim życiowym maratonie. Ciąża a teraz opieka nad niemowlakiem plus prowadzenie firmy to jest taki maraton nie mozesz odpuścic musisz przeć mimo zmęczenia, niewyspania. Do mety kawał drogi ale juz wiem ile więcej mogę od siebie wymagać. I wszytkim co to mówią, że nie da sie pogodzić macierzynstwa z pracą kobiet mówię – da się, potrzebne jest samozaparcie, dobra organizacja, właściwy partner życiowy i dobrzy ludzie do pomocy.
    Pozdrawiam

    • Anonim

      Coś w tym jest :) na pewno dzień po maratonie ma się zachcianki żywieniowe jak kobieta w ciąży : )

      Powodzenia Gosia!  

  • Marek Ka

    gratuluje sukcesu! właśnie wróciłem z biegania:) i w ramach odpoczynku przeczytałem Twoj ciekawy artykuł:) Uważam że podobnie myślimy. Ja gdy chodziłem do szkoły (podstawówka, gimnazjum, liceum) unikałem biegania, nie lubiłem tego, był to sport w którym nie widziałem sensu, męczył mnie i do tego byłem słaby w te klocki. Podczas studiów podejście do biegania się zmieniło. Rozpocząłem bieganie chyba po rzuceniu papierosów, miała być to forma wyładowania napięcia – działało. Początkowo robiłem dystans max 2-3 km. Za każdym razem było to dla mnie wyzwanie, cel który chcę osiągnąć. Miałem słabą kondycję. Czasami miałem różne bóle, mimo to biegłem, byłem dla siebie bezlitosny:) Były sytuacje kiedy musiałem się zatrzymać i dać sobie spokój:) Przyznam jeszcze że to bieganie uprawiałem z przerwami, nie robiłem tego systematycznie, do niedawna nie miałem odpowiednich butów do biegania. Pamiętam, że zawsze po przebiegnięciu, później czułem się dobrze:)
    Obecnie pokonuję dystans 12 km, pół roku temu zainwestowałem w wygodne buty, staram się biegać systematycznie choć nie zawsze mi to wychodzi. Zauważyłem coś ciekawego mianowicie myślę o tym by biegać, gdy mija kilka dni czuję, że chciał bym się przebiec, teraz wiem na stówę że lubię to:) Bieganie sprawia mi przyjemność. Jest to dla mnie pozytywna forma spędzania czasu. Stan w jakim sie człowiek czuje po bieganiu można chyba porównać do błogostanu, dumy z siebie, relaksu. Chciał bym kiedyś wystartować w maratonie, myślę, że to jest kwestia czasu. Przyjąłem strategię biegania polegającą na systematycznym podnoszeniu poprzeczki. A czy myślałeś już nad wystartowaniem w triatlonie? :D pozdrawiam Marek

    • Anonim

      Pewnie, że myślałem o triatlonie, ale to jest wysoka półka. Jeszcze sporo treningów minie, zanim wystartuję ;D 
      Zapraszamy na maraton jesienią : )

  • Dragongt

    Michał, ja jestem z BB i rzeczywiście,l pierogi są stąd wspaniałe :) Przy okazji, dzień maratonu to były moje urodziny i bardzo chciałem wystąpić, ale nie dało rady, więc jeśli za rok będziesz zbierał ekipę to jestem na tak :)

  • O w morde! nie wiedziałem, że na maratonach dają wodę do picia :D

    Ostatnio przebiegłem 20km, na 19 km złapałem MEGA ŚCIANĘ. W zasadzie kontuzję, która powraca do mnie co jakiś czas. Ogromny ból w prawym kolanie, nie wiem dokładnie co mi jest, ale jest kiepsko :D

    Gratuluje Michale! Swoją drogą jak przygotowujesz się do maratonów? Specjalistyczny trening czy tak po prostu biegasz ile dasz radę?

    PS: proponuję na nast. maraton zrobić koszulki z podpisem : życiejestpiękne.eu team :)

    • Anonim

      Pomysł z koszulkami był, ale za wysokie koszta. Może następnym razem :) 

      Dają wodę i powerade’y i banany i czasem pomarańcze. 

      Co do przygotowań to ja tu wzorem nie jestem bo biegam kiedy mam ochotę i kiedy lubię. Nie mam jakiś wytycznych treningowych itp. 

      • Eee Maju zmyślasz :p biała koszulka z bazaru – 5 zł, czarny marker – 2 zł , Fun z malowania koszulek na maraton – BEZCENNE :)

        • Anonim

          Niby tak, ale w słabej koszulce można sobie… suty poprzecierać ;) „oddychające” zdecydowanie lepsze :)

          Niemniej, na następny maraton na pewno coś się wymyśli :)

  • Tomek Wilczak

    Gratulacje!
    Trenuję właśnie do maratonu (półmaraton zaliczony w zeszłym roku), więc dodałeś mi motywacji tym wpisem :)

  • Joanna Karczynska

    Gratulacje!!!
    Od jakiegoś czasu czytam Twojego bloga i wpisy bardzo mnie motywuja .Dziś zakupilam dres i od przyszlego tygodnia zaczynam biegac.I może mi sie uda wystartowac w przyszlym roku w maratonie .

  • Dragongt

    Super. Czyli robimy ekipę na następny krakowski maraton? :D

    • Joanna Karczynska

      jestem za :)

      • Anonim

        Pewnie tak :) Ale przed Cracovią jeszcze Poznań / Warszawa ;) 

  • Gosc

    Hej. Ja mam Jedno pytanie oftopic sorry że tu:

    Z czego wynika podobieństwo:
    http://melonstudio.eu/ 
    i
    http://plac.si/ 
    ?

    • Zazenowany_trescia

      Mamy kolejnego plagiatora – gratuluję odkrycia!!!

      • Anonim

        Z tego, że jest to gotowy theme do kupienia w themeforest / themeelegant i każdy może z niego dowolnie korzystać :) 

    • Anonim

      Z tego, że jest to gotowy theme do kupienia w themeforest.net bodajże. Każdy z niego może korzystać. 

      Chwilowo wstawione, bo nowa strona się robi tylko jak to zwykle bywa – szewc bez butów chodzi, bo w pierwszej kolejności zajmujemy się stronami klientów ;) 

  • Gosc

    ok, dzięki za odpowiedź…
    Oczywiście byłem ciekaw, bez podejrzeń… :)
    Widzę że, przynajmniej te strony które masz w sliderze to zycie jest piekne – wp, teneryfa – joomla na yootheme …
    Jak byś kiedyś potrzebował rozłożenia dużej ilości pracy to wiesz…

    • Anonim

      Wkrótce  będzie nowa strona z pełnym portfolio – design już się kończy robić :) 

      A co, programujesz? Odezwij się na mail ;) 

  • Klaudia

    Hej :)
    Twój blog bardzo mnie inspiruje i przeczytałam wszystkie wpisy :D Natrafiłam na niego przypadkiem chyba na kwejku (albo innej stronie tego typu) był jakiś cytat czy coś i zauważyłam adres Twojej strony. A tak wgl to mam na imię Klaudia i mam 16 lat :). Namawiam rodziców żeby spróbowali ze mną wystartować w jakimś maratonie. No, ale sam wiesz – to nie łatwe ;) Pozdrawiam i czekam na nowsze wpisy :) 

  • An

    Gratuluję :)
    Osobiście do biegania nie czuję się przekonana, za to wolę rower. :)

    A jaki następny cel?
    Pozdrawiam:)

    • Anonim

      Ja też lubię rower. Ja lubię wszystko ;) 

      Następny cel niesprecyzowany. Albo inaczej – sprecyzowany, ale jeszcze nierozplanowany :) 

  • Dragon

    Dobra, zdecydowałem, że raczej dam radę w poznańskim, choć jeszcze nie na 100%. Jak będziecie zbierali ekipę to dajcie znać :)

  • Stalowiak79

    Witaj.Gratuluję przebiegnięcia maratonu Tobie i całej ekipie.Ja jestem dopiero w początkowej fazie bieganie:) biegam od niedawna..
    Mam prośbę czy mógłbyś zrobić taki spis rad od osób które przystąpiły wspólnie z Tobą do maratonu, treningu jak to wyglądało u poszczególnych osób aby mi i innych dopiero raczkującym w bieganiu pomóc trenowac i w przyszłości zasilić Wasze i Nasze wspólne szeregi ekipy do biegania..Dzięki

  • Gena30

    Gratuluje :)
    Widać, że było to coś więcej, niż tylko „zaliczenie” kolejnego maratonu :)

    Michał – w jakim wieku przebiegłeś swój pierwszy maraton?
    Pozdrawiam
    Adam

    • MichalMaj

      To było coś więcej – zdecydowanie tak :)

      Co do pierwszego maratonu – to było 17 kwietnia 2011r. czyli miałem 22 lata :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
Miej jaja!