Emocje społecznie modyfikowane

Pamiętasz bajkę o Brzydkim Kaczątku? Tak, tak, tą z dzieciństwa – Andersena. Młody łabędź wychowywany w towarzystwie kaczek i święcie przekonany, że sam też jest kaczką, w dodatku brzydką i głupią.

Wszyscy się z niego śmiali i szydzili, a Brzydkie Kaczątko uwierzyło we wszystko, co usłyszało. Pewnego dnia zobaczyło swoje odbicie w tafli wody i wtedy dostrzegło swoje prawdziwe ja.

Ta bajka jest genialna. Zresztą, wszystkie starsze bajki mają ogromną wartość i dużo uczą. Zobacz, jak pięknie ta historia z łabędziem obrazuje życie. Wszyscy żyjemy w jakimś społeczeństwie, w jakimś stadzie. Obok nas chodzą inne kaczki, które dużo gdakają. Mówią, że nie potrafimy i nie możemy. W dodatku wszyscy powinniśmy chodzić w rzędzie i pływać w stawie w równym szeregu. Nikt nie powinien się wychylać, płynąć w innym kierunku. Bo co pomyślałyby inne zwierzęta w zagrodzie? Co pomyślałaby gęś? A jaki wstyd przed indykiem. Rodzina indyka jest przecież taka porządna…

Spróbuj, chociaż raz odsłonić swą prawdziwą twarz

Efekt jest tego taki, że wolimy nie wychodzić przed szereg, akceptujemy to, co mówią inni i w końcu sami zaczynamy w to wierzyć, pomimo że na samym początku nam to nie pasowało. Aby nie zostać zdemaskowanym, często zakładamy różne maski i odgrywamy różnego rodzaju role. Robimy to jednak kosztem jednego – ukrywamy emocje. Nie śmiejemy się, bo nie wypada, nie pokazujemy prawdziwych uczuć i tak naprawdę tracimy część swojego człowieczeństwa.

Sam często się na tym łapie i staram się z tym walczyć, jak tylko potrafię najlepiej. Za dużo w moim życiu było wyuczonych schematów – za dużo pracowałem mózgiem, a za mało sercem. Zbyt dużo analizowałem, przygotowywałem i planowałem, jak zachować w danej sytuacji. Idąc na spotkanie z drugim człowiekiem, zastanawiałem się, jak mniej więcej będzie ono wyglądać, blokując tym samym tak naprawdę prawdziwe emocje. Idealnie w tym miejscu pasuje mi piosenka ‚Varius Manx – pocałuj noc”. To piosenka „moich wakacji” w 2009r. Gdzie zacząłem w praktyce – czynami – zmieniać swoje życie. Leciała w kółko w hali, w której pracowałem na Alasce. Świetny klimat! Później znajomy, który nagrywał mój skok na bungee, dodał właśnie tę piosenkę jako podkład muzyczny.

Wsłuchaj się w słowa!

 

Przez palce zwykłych dni
Oglądasz świat
W pośpiechu gubiąc sny
Twój śmiech zawstydza Cię
Więc wolisz nie śmiać się
Niż chwilę śmiesznym być

Czy czasem tak nie jest? : ) Pomyśl, ile razy miałeś ochotę się pośmiać, ale bałeś się reakcji innych. Prosty, banalny przykład. Jadę autobusem i myślami gdzieś jestem we wspomnieniach. Wspominam sobie poprzedni dzień, jakieś wydarzenie z życia i nagle sobie przypominam coś, co wywołuje śmiech. Zaczynam głupkowato się uśmiechać i nagle uświadamiam sobie, że jestem w autobusie i obserwują mnie ludzie. „Co oni pomyślą? Gość jedzie w autobusie i śmieje się sam do siebie – wariat!”. Też tak macie? A no, wariat i co w tym złego? : )

Spróbuj choć raz odsłonić twarz
I spojrzeć prosto w słońce
Zachwycić się po prostu tak
I wzruszyć jak najmocniej
Nie bój się bać, gdy chcesz to płacz
Idź szukać wiatru w polu
Pocałuj noc, najwyższą z gwiazd
Zapomnij się i…

…tańcz

Sprawa jest prosta. Coś Cię interesuje? Okaż to. Zachwyć się tym, co Cię otacza i okaż emocje. Wzrusz się, rób rzeczy, które wzbudzają Twój strach, a gdy po prostu masz ochotę płakać, to płacz. Znów przykład z życia, oglądasz wzruszający film, który ściska gardło, ale blokujesz emocje i nie uronisz łezki, bo co powie osoba, z którą oglądasz? I jest wysoce prawdopodobne, że oboje siedzicie, macie ochotę np. płakać, ale blokujecie to i nie uwalniacie tej energii.

Zakładasz szary płaszcz
Łatwo wtapiasz się
W upiornie trzeźwy świt
Obmyślasz każdy gest
Na wypadek, by…
Nikt nie odgadł kim naprawdę jesteś

I to jest właśnie sedno sprawy. Za dużo nauki, za dużo analizy – za mało pracy sercem. Dostosowujemy się do innych, bo boimy się tej reakcji. Wszystko to takie poważne, że aż smutne. Idę do notariusza i nagle przestaje być człowiekiem – jestem jedną ze stron. Idę do dentysty i przestaje być człowiekiem – jestem pacjentem. Oczywiście, to jest potrzebne – podobnie jak zasada, że widelec trzymamy w lewej ręce, a nóż w prawej, ale czasem chciałoby się to wszystko usunąć.

 

Czasem chciałbym, żebym jednym czerwonym guzikiem mógł wyłączyć mózg. Albo jeszcze lepiej! Nie byłoby świetnie, gdybyśmy mieli za uchem taką dźwignie i nią nastawialibyśmy pracę mózgu? Pomyśl sobie, ile rzeczy nie zrobiłeś tylko dlatego, że wyuczony mózg mówił, że nie warto. Ile to ja wspaniałych kobiet nie poznałem tylko dlatego, że mózg mówił ”głupku, co ona pomyśli jak podejdziesz do niej na przystanku. Nie zna Cię”. Ile rzeczy nie zrobiłem, bo umysł wszystko tłumaczył racjonalnie.

I nie chodzi oto, żeby nagle całkowicie uwolnić emocje. To niemożliwe i niebezpieczne, ale myślę, że warto coraz bardziej stawać się człowiekiem. Pokazywać swoje człowieczeństwo w różnych sytuacjach – w rozmowie, która jest naturalna, w uśmiechu, który okazujesz drugiej osobie. Mniej wyuczonych reguł i zasad – więcej serca. Wtedy będziemy bardziej szczęśliwi.

Rzuć monetą

Kiedyś stałem w sytuacji, gdzie serce i mózg (jak w reklamie tepsy) walczyły ze sobą. Wracać do domu czy zostać jeszcze kilka godzin ze znajomymi? Problem postanowiłem rozwiązać rzutem monetą. Wszyscy staliśmy w napięciu, wyjąłem złotówkę i podrzuciłem ją do góry. Moneta zakręciła się kilkukrotnie w powietrzu i w końca zadzwoniła o płytę chodnika. Wypadła reszka, tylko był problem… Z tego wszystkiego zapomniałem, co to oznacza – czy mam wracać do domu, czy zostać. Znajomi oczywiście przekonali mnie, że to znaczy, że mam zostać. Tak też zrobiłem i byłem z tego bardzo zadowolony : ) Na drugi dzień okazało się, że okłamali mnie, ale w dobrej wierze. Musiałem przekonać się, rzucając monetą, o tym, co mówi serce.

Zasadę monety sprzedał mi swojego czasu jeden kolega. „Ja, Maju, jak nie wiem, co zrobić i jaką podjąć decyzję, to rzucam monetą. Jeżeli jestem z wyniku zadowolony, to robię to. Jeżeli nie, to rzucam raz jeszcze i raz jeszcze, aż przekonam się, co do słuszności tego, co chcę zrobić, bo tak naprawdę, decyzję to my podjęliśmy już dawno, tylko poszukujemy w otoczeniu dowodów na to, że jest ona właściwa”.

Spójrz w odbicie

Pamiętasz to Brzydkie Kaczątko z początku artykułu? Zobaczyło swoje odbicie w tafli wody i dopiero zrozumiało, kim tak naprawdę jest. Warto wyciągnąć z tego wnioski. Też spójrz w lustro – kim jesteś naprawdę? Dopatrz się swoich zalet i wad, stań się człowiekiem. Bardziej ludzkim – okazującym emocje, radość, uśmiechającym się i czasem płaczącym – szczęśliwym. Na tyle na ile się da.

 

Rozwiązanie konkursu

Tydzień temu ogłosiłem konkurs. Dziękuje wszystkim za komentarze, w których opowiadaliście o swoich marzeniach. Są niesamowite. Tym bardziej trudno było mi wybrać jedną osobę, zwycięzcę. Zgodnie z Waszymi sugestiami postanowiłem, zrobić to drogą losowania. Losowałem, losowałem i wylosowałem. Yerba-zestaw otrzymuje Rafał K. Drogi Szczęśliwcu, wysłałem do Ciebie maila, sprawdź, proszę, swoją skrzynkę. Potrzebuję adresu, na który mam wysłać przesyłkę. Jeszcze raz wszystkim dziękuję za udział w konkursie i zapraszam do następnych, które już wkrótcę.

Na koniec słów kilka o fotkach. Pierwsza zrobiona na uniwersytecie MIT w Bostonie w czasach, gdy osiedliłem sie na krótki czas w Massachusetts. Druga fotka to już rodzinny Ostrowiec świętokrzyski i wieczorny fotoplener. Na fotce przypozowała Ols : )

[facebook_ilike]

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • marcin

    Pierwszy

  • Śmiać się samemu do siebie w autobusie, zupełnie nie zwracając uwagi na innych – super! :))

    • Samjazas

      często mi się zdarza, np w metrze;P ludzie tego nie lubią, ale kogo by to obchodziło, tylko zakompleksionych pajaców którzy są tak mało pewni siebie że się boją być sobą, jak dobrze wpis tłumaczy!

      • Anonim

        Myślałem, że tylko ja tak mam :) 

      • Anonim

         :) ja tak mam bardzo często- śmieje się sama do siebie w autobusie, w pociągu czy na ulicy:) czasem przypomni mi się coś miłego i dlatego się śmieje, a częściej jest tak, że uśmiecham się patrząc w niebo, dostrzegając szczegóły, drobnostki. Uwielbiam patrzeć w niebo i się śmiać :) pozdrawiam wszystkich śmiejących się do siebie:) dobrze, że jesteście:)

  • Patrycja Kowalska

    Wpis cholernie prawdziwy… piosenka jedną z piękniejszych Variusa… a skok imponujący, nie powiem, że nie;d Jestem ciekawa twojej miny na samej górze:D bo reakcja „po” bezcenna. Mi osobiście marzy się skok… lecz ze spadochronu. 

    • Anonim

      Na górze było przerażenie. W życiu się tak nie bałem ;) Na dole było podejście „co ja taki chojrak nie skoczę?” :D

      • Patrycja Kowalska

        No i „chojrak” skoczył:D ale coś mi się wydaje, że to był impuls.;d W sumie takie czyny z impulsu są najlepsze. Chociaż czasem się ich żałuje ale co tam;d

  • Dagmara

    Naprawdę fajny wpis :) a tekstu piosenki nie mogłam przeczytać inaczej jak zgodnie z melodią :)

  • M

    Wiesz, czasem niektórzy ludzie o których piszesz że gdakają i mówią że nikt nie powinien się 
    wychylać nie mają na celu Twojej szkody.
    Natomiast w przypadku brzydkiego kaczątka nie było ono akceptowane gdyż wykluło się już jako 
    inne.
    Nawet jeżeli niektórzy nie chcą żebyś się wychylał bo będziesz lepszy to i tak znaczna część 
    odziedziczyła ten rodzaj zachowania po kimś, w którego przypadku zdało egzamin i może po prostu 
    chcą Cię chronić ? przed startą kasy czymkolwiek co może leżeć w ich intencji. Nie każde 
    działanie tego typu jest złe.
    Jeżeli dziecko które wiele nie wie wychyla się przez okno pociągu a matka go za to złoi, ono po 
    prostu było ciekawe świata ale nie wie jak to się może skończyć.
    Czasem ludzie chcą nas przed czymś uchronić bo mogą myśleć że nei działamy zupełnie trzeźwo 
    albo o czymś nie wiemy. Albo po prostu jest to w ich wzorcu zachowania, zdało u ncih egzamin i 
    na siłę narzucają to Tobie.
    Natomiast brzydkie kaczątko już na podwórku na ktorym się wykluło nie zostało zaakcpetowane.
    Więc porównanie którego użyłeś bardziej może by trafne było w stosunku do osób z zespołem Downa 
    albo jakąś ułomnością, gdzie jest od samego początku widziane przez pozostałych jako INNE.
    Z tym że czasem za dużo myślimy się zgadzam, ok to prawda że niekiedy widać wszystko w 
    najgorszych barwach a potem jest zupełnie inaczej.
    Skoro jednak żyjemy w określonym społeczeństwie a człowiek chcąc czy nie chcąc jest istotą 
    społeczną więc w życie wchodzą narzucone przez pewne struktury zachowania że ‚coś zawsze jest 
    ok’ a coś, jak śmianie się w autobusie jest ‚nie ok’.
    Nawet jeżeli zaczniesz się śmiać bo sobie coś przypomniałeś, to w pierwszej chwili Twój mózg 
    Cię zatrzyma.
    W drugiej dojdzie do głosu myśl któa prawdopodobnie skłoniła Cię do napisania tego artykułu, 
    prawdopodobnie coś w stylu ‚co mnie oni obchodzą, przecież mogę, albo co będę się kimś 
    przejmował’.
    Więc kolejna decyzja o tym czy będziesz się śmiał będzie wynikiem Twojej analizy tych 
    poprzednich. Nawet jeżeli zaczniesz się śmiać to zrobisz to albo poddając się spontanicznej 
    reakcji nie zważając na to co inni pomyślą, ale zanim reakcja spontaniczna by nadeszła 
    musiałbyś najpierw wielokrotnie to powtarzać aż pierwsza z myśli w ogóle się nie pojawi, 
    albo,co bardziej prawdopodobne, pomyślisz coś w stylu ‚ przecież mogę’.
    I w takim przypadku twoja reakcja będzie i tak uwarunkowana i tak gdyż nie pomyślałbyś w ten 
    sposób gdyby te struktury nie istniały.
    Nie będzie już 100% naturalna. Jednym z jej elementów będzie (być może) ‚zrobię im na przekór’ 
    albo ‚pokaże że tak można’.
    W takim wypadku znika cała naturalność i pojawia się elemnt plastikowej sztuczności.
    Możesz to sprawdzić np przez porównanie do tego, jak się czujesz gdy jesteś lekko pod wpływem 
    alkoholu. Wtedy nie pojawiają się takie myśli. Wtedy wszystkie albo większość struktur znikają 
    i śmiejesz się po prostu bo chcesz a nie dlatego że możesz albo właśnie dlatego że nie możesz.
    W sumie to i tak, nawet gdy się zaśmiejsz i pominiesz to wszystko to Twoje zachowanie spotka 
    się z reakcją typu ‚wariat’ albo ‚pijany’. Niestety nawet jeżeli jest to tylko fragment filmu, 
    to ciężko o coś takiego, śmiech jest zaraźliwy ale wątpię żeby komuś udało się to wywołać:
    http://www.youtube.com/watch?v=uoYsQnENTUM

    Dostosowujemy się do innych ale dlatego że żyjemy w już dostosowanym społeczeństwie.
    Chcesz być inny ale już samo to że CHCESZ być inny pozbawia oryginalności.
    Jeżeli robisz coś co pozornie wydaje się być zbanowane przez innych to warto zastanowić się czy 
    robiąc to działam po prostu na przekór czy po prostu to mój naturalny odruch. Dopiero po jakimś 
    czasie będzie on zupełnie naturalny.
    Lepiej zapytać się DLACZEGO tak się zachowuje, dlaczego tak myślę, dlaczego to mnie blokuje.

    Brzydkie kaczątko spoglądając na swoje odbicie w wodzie wpadło w kolejną rzeczywistość, s 
    kolejne społecześntwo – nie było już z kaczkami wśród których się wykluła ale wśród innych 
    łabędzi.
    Zobaczyło że te łabędzie są piękne i że jest taki sam jak one. Dlatego poczuł się lepiej.
    Chciał żeby go zadziobały bo myślał że jest inny.
    Spoglądając w odbicie zobaczył że jest taki sam jak inne łabędzie.
    W dlaszym ciągu chciał być akceptowany ale teraz już przez inną grupę.
    Nie wyrwał się z ram społeczeństwa, dalej chciał być tacy jak inni teraz jedynie znał prawdę i 
    soją przynależność do tej a nie innej grupy zwierząt której wcześniej nie znał.

    • Anonim

      Ja zawsze mówi.ę o tym, żeby znaleźć normę – równowagę. 
      Piszesz o tym, że ta naturalność jest wyuczona itp. -nie koniecznie. Da się to zrobić. da się w sobie wzbudzić gtakie stany, w których jesteś sobą, jesteś naturalny. Jesteś ty.

      • M

        OK. Ale Twój wpis jest osobistą historią, paroma przykładami i radami.
        Nie mówię że nie ma żadnej wartości bo na pewno ma.
        Ale chyba nie napisałeś o tym ‚jak wzbudzić w sobie takie stany’ ?

  • Samajzas

    dobry wpis, mam podobny pomysł na felieton pt. jak świat nie lubi oryginalności i stara się nas w formę wtłoczyć którą łatwiej kontrolować, ale dziś oczekujcie felietonu o podróżowaniu pt „być jak Pałki”  http://niezliczonailoscdni.wordpress.com/, będzie koło 23;P

  • Ania

     uśmiechać się do swoich myśli jest miłe, ale ja zazwyczaj nie potrafię powstrzymać smiechu gdy coś dobrego mi się przypomni, tak już mam :)

  • Mirek eM.

    Trafiłem na Twojego bloga, wchodzę na pierwszy z góry post, chcę przeczytać, patrzę na pasek przewijania przeglądarki – no co to to nie! Taki dłuuugi? Eeee, to mi się nie chce. Jednak zaczynam czytać i… wciąga mnie, czytam jednym tchem do końca, po drodze jeszcze na dodatek odpalając ze wstawionego filmu dobry, a jakże, podkład muzyczny. 
    Rewelacja! Ostatnimi czasu odnajduję wokół siebie dużo oczywistych oczywistości i własnie pomogłeś mi odkryć kolejną. Dzięki.Zresztą, jak się chwilę zastanowić, nie trzeba długo szukać poparcia Twoich słów. Popatrzmy na małe dzieci. One są szczere do bólu. Jak coś im nie pasuje, nie podoba się, to mówią. Emocje okazują bez skrępowania, często zresztą bardzo głośno :-) Ile razy słychać pytania „mamusiu, a dlaczego ten pan jest taki gruby/brzydki/wesoły/wysoki/…?”. Małe dzieci szczerze mówiąc co myślą. Dostaną zabawkę, która im nie pasuje, to powiedzą, że im się nie podoba. W tym samym momencie dorosły będzie udawał. A co by nie mówić, czy udawanie nie jest okłamywaniem?
    W każdym razie jeszcze raz dzięki za wpis, rewelacyjny!

    • Anonim

      to mnie cieszy, że wpisy tak wciągają :) w dzieciach to jest piękne, że są właśnie naturalne. Ja uważam, że szczęśliwe życie jest proste – składa się z oczywistych oczywistości tylko to my komplikujemy ;)

      • Mirek eM.

        Wiesz, pytanie tylko, co z tą wiedzą „jutro” zrobimy? Już to ustaliliśmy, Ty napisałeś, ale co dalej? Czy będziemy w tym tkwili? Wydaje mi się, że tak, bo zmusza nas do tego… współczesność, system w jakim funkcjonujemy. 
        Z drugiej strony ta sama współczesność daje nam mnóstwo możliwości do wyrażenia samych siebie i chyba na tym powinniśmy się skoncentrować. Nie burzyć murów, a po prostu robić swoje, to co uważamy za słuszne i już.

        • Anonim

          Tak – żyjemy w systemie, który od nas tego wymaga. I nie chodzi o to, żeby się temu sprzeciwiać, bo nie da się. Po prostu trzeba to okiełznać – zachować to „co twoje” i żyć w systemie. 

  • Gosia

    A znasz Maju bajkę o orle wychowanym w kurniku?
     Rolnik znalazł jajo i dał je kwoce do wysiedzenia.
    Z jaja wykluł sie orzeł, który wychowywała sie z innymi kurczakami i myślał, ze jest kura jak inne.
    Codzień tez widywał latajacego wysoko orła i marzył by byc jak on i latac tak wysoko. Ale inne kury mówiły, ze kury nie umieja latać więc niech lepiej nie próbuje bo sobie skrzydła o płot połamie.
    I orzeł nie próbował tylko dalej grzebał w ziemi w poszukiwaniu pendraków.

    Myślę, że ta bajka jest dobrym uzupełnieniem Twojego postu.

    A tak wogóle dzieki za przypomnienie tego genialnego tekstu Varius Manxu.

    • Anonim

      Znam wersję o wilku wychowywanym w stadzie owiec, ale sens ten sam :) Bardzo dobra bajka. 

  • Adamek

    Nie byłoby świetnie, gdybyśmy mieli za uchem taką dźwignie i nią
    nastawialibyśmy pracę mózgu? Pomyśl sobie, ile rzeczy nie zrobiłeś
    tylko dlatego, że wyuczony mózg mówił, że nie warto. Ile to ja
    wspaniałych kobiet nie poznałem tylko dlatego, że mózg mówił ”głupku, co
    ona pomyśli jak podejdziesz do niej na przystanku. Nie zna Cię”. Ile
    rzeczy nie zrobiłem, bo umysł wszystko tłumaczył racjonalnie. – polecam więcej medytować:)

  • wpis super, czasem dobrze jest tez przestać analizować otoczenie i iść na żywioł – wrażenia bezcenne.
    Raz byłam na szkoleniu -> Narodziny Wojownika, ok z klasycznym szkoleniem niewiele miało to wspólnego -> najpierw spacer – nie pamiętam dokładnie ale chyba 10km przez puszczę, na koniec Skok na Bungee… poszłam z nastawieniem, że i tak nie skoczę: bo kręgosłup, bo noga, bo może się ‚coś stać’ i jeszcze kilka usprawiedliwień, które przestały istnieć jak dowiedziałam się, że mogę być w szelkach [nadal podtrzymuję, że za nogę by nie skoczyła]… myślałam, że to prostsze, ale na górze urodziło mi się 100 pytań do, ale stwierdziłam, że jak już wjechałam to skoczę, efekt: http://www.youtube.com/watch?v=62ohjoU4nM8&feature=g-upl&context=G20caf32AUAAAAAAAQAA

    • Anonim

      Trzeba zrobić szybki ruch i potem już się tylko spada. Gratuluje odwagi :) 

  • Achh jak dobrze, że jestem luzakiem i  swoje emocje zostawiam w ludziach, na ulicy, w autobusie, podczas biegu, na uczelni, gdziekolwiek jestem. Czuję się z tym świetnie.

    Na bycie taką osobą pracuję cały czas, staram się pozytywnie nastawiać każdego dnia, każdego dnia dziękować i  żyć z nutką emocji. 
    Taka zmiana własnego światka jest okropną walka z rodzicami, zniewolonym światem, często nawet znajomymi, a najbardziej z samym sobą… 

    Oczywiście, nie jestem non stop na lajcie, zdarza się nie raz myśleć logicznie, szczególnie na studiach, przy zaliczeniach lub podczas pracy. Ale nad tym trzeba pracować.

    ps: Dzięki za docenienie moich marzeń!!! :)

  • FlancK

    Przeczytałem niedawno w jednym z Twoich artykułów, że zupełnie nie trawisz Kwejka i podobnych stron. Ale jednak nie jest z nimi aż tak źle :)  To właśnie po linku tam wrzuconym trafiłem na Twój blog.

    Pewnie długo nie dowiedziałbym się o Twojej stronie, a tak, zupełnym przypadkiem, trafiłem na osobę mieszkającą na drugim końcu Polski, która ma tak bardzo podobne do moich własnych poglądy na życie i różne refleksje, że czytając każdy z Jej wpisów czuję się niemal jakbym czytał prowadzony przez siebie samego pamiętnik.

    I piszę ten komentarz po to, żeby Ci podziękować. Bo dzięki Tobie mogę uporządkować to co sam myślę, a jednocześnie motywujesz mnie do postępowania w myśl tych refleksji, do uwierzenia, że nie jestem sam, że pośród nieczułej masy ludzkiej, która mnie otacza, są osoby myślące podobnie i to wcale nie jest jakimś ekscentryzmem ( bo przychodzą takie myśli kiedy nie ma nikogo podobnie rozumującego w otoczeniu i zaczyna się snuć domysły, że może te spostrzeżenia i pomysły na własne życie to jakiś odchył, skoro „w setkach osób w około nie ma podobnej refleksji” )

    A już szczególnie motywujący jest fakt, że jesteś tylko trochę ode mnie starszy i trochę przede mną w spełnianiu marzeń i szlifowaniu osobowości :) Muszę Cię w tym co najmniej dogonić, jeśli nie prześcignąć ( oczywiście piszę to w metaforycznym znaczeniu i z bardzo mocnym przymrużeniem oka, podkreślonym uśmiechem. Zapewne domyślasz się co mam na myśli ;] )

    Dzięki Michał !

    Naprawdę fantastyczna robota – i z pisaniem tego bloga, i z realizowaniem swoich marzeń. Życzę zapału i powodzenia przy kontynuowaniu obu tych rzeczy.

    Trzymaj się !

    • Anonim

      Dzięki wielkie za tak miłe słowa :) Powodzenia i realizuj się najlepiej jak potrafisz :) 

  • M

    Powiedz jeszcze Michał czy te informacje, a dokładniej źródła tego wszystkiego co piszesz na blogu to są Twoje przeżycia i Twoje myśli czy zdarza się też że masz je skądś..z jakiegoś artykułu albo publikacji która czytałeś…bo nie widzę w co najmniej jednym żadnego odniesienia do autora….
    Jeżeli to Twoje myśli to naprawdę super. Dobrze że myślisz, i mam nadzieję że czytelnicy tego bloga też myślą, nie zamierzasz chyba kreować się na cult leadera z setką FALLoŁerów :d :)
    Ale serio, jeżeli coś pochodzi z innej publikacji albo książki to dobrze jest to źródło podać, dzięki temu niektórzy będą mogli myśleć nad danym tematem pod różnymi kątami…

    • źródłem Maja jest jego własne życie

    • Anonim

      M – tego się nie da powiedzieć. Kurcze, to jest ciągłe rozwój. przeczytam jakąś książkę, minie rok i po tym czasie mogę np. coś dotrzeć w swoim życiu i po prostu tego nie pamiętam. Wszystko analizuje ze swojego życia, z własnych obserwacji, ale to się też nie bierze z próżni. Być może jest to wpływ książki, którą przeczytałem parę lat wcześniej, filmu, który obejrzałem ze koleżanką czy rozmowy z przyjacielem itp. 

      Co do książek to kiedyś zrobię wpis dotyczący tych, które mocno na mnie wpłynęły. Dużo czytam. 

    • Anonim

      Ja t nie odkrywam żadnej Ameryki. To co piszę zostało napisane przez innych tysiące lat temu. To nie jest żadne wielkie odkrycie, bo tak jak napisał ktoś w komentarzach: ”
      Ostatnimi czasu odnajduję wokół siebie dużo oczywistych oczywistości i własnie pomogłeś mi odkryć kolejną.”

      • Mirek eM.

        Wywołany do tablicy czuję się w obowiązku dorzucić swoje 3 grosze :-)
        A tak na serio. Ok, nic nowego nie odkryłeś, zgadzam się. To są, jak już wspomniałem, oczywiste oczywistości. Tylko jedno, to co jest najbardziej oczywiste najczęściej jest najtrudniej dostrzec. Powiedzenie „najciemniej pod latarnią” z niczego się nie wzięło.

  • Paulina Machos

    Super wpis, zresztą jak każdy.
    Bardzo ciężko jest być sobą w dzisijeszych czasach- ja przynajmniej mam ten problem o któym pioszesz. Za dużo analizowania w głowie- czasem chciałabym po prostu wyłączyć myślenie…

  • Sara Leszczynska

    Inspirujący blog i inspirujący człowiek z Ciebie:) Pozdrawiam

  • Bernard By

    Opisałeś kilka moich zachowań. Jesteś strasznie w porządku koleś, widzę to po notce. Bycie wolnym w sferze psyhcicznej to coś niewiarygodnie potężnego. Nie mam zachamowań, gdu chcę – śmieję się, i tak jak w notce napisałem, mają za wariata. Często to mówią albo pytają co łykam na śniadanie. Ale ja tylko żyję. Pozdrawiam

  • Radomska

    chciałam tylko napisać, że nadal nie wytrzeźwiałam. I że jestem pod ogronym wrażeniem Twojej strony. I że uważam, iż to skandal, że nie wygrałeś. Chylę czoła i wstyd mi zaprosić Cię do siebie. pozdrawiam i informuje, że picie wódki z Tobą było zaszczytem. nie zdawałam sobie sprawy jak wielkim!! Radomska z mamwatpliwosc.blox.pl

    • Anonim

      Haha :) E tam, wygrałem czy nie – nieistotne :) Mi było bardzo miło posiedzieć i pogadać. Fajna nam się blogowa ekipka zebrała i bardzo się cieszę, że wszyscy mieliśmy tyle ciekawych tematów do rozmowy :) 

  • Jagoda Thielmann

    Szczególnie urzekła mnie ta anegdotka o monecie. Dobre spostrzeżenie. Podziwiam Cię za Twoje podejście do życia. Mam nadzieję, że i mnie uda się takie zdobyć. Pozdrawiam :)

  • Martines93

    Dobrze, że dzielisz się takimi trafnymi spostrzeżeniami. Kiedyś(około 4 lat temu) pamiętałem żeby być sobą. Niestety w wirze wydarzeń zapomniałem o tej ważnej rzeczy. Przeczytałem i przypomniałem sobie jakie to było piękne i proste. Dziękuję : ) 

  • Ile w tym wszystkim co napisałeś prawdy. Uwielbiam „Pocałuj noc”, pamiętam jak ok. rok temu szłam, usłyszałam ją w radiu i pierwsza moja myśl: jakie to prawdziwe, całe moje życie, nie warto tak żyć. Dzięki wspaniałym ludziom nauczyłam się nie bać pokazywać publicznie swoich uczuć, być wreszcie sobą, są sytuację, że po prostu nie byłabym w stanie nie uśmiechnąć się sama do siebie w autobusie, czy na ulicy.  Nie warto ukrywać uczuć, udawać kogoś kim się nie jest, życie jest za krótkie. Dopiero kiedy postępuje zgodnie z tym co czuję moje życie ma sens i jest wspaniałe :)

  • Amuzatouw

    kiedy będzie nowy wpis ?

    • Anonim

      Może jeszcze dziś:) Ostatnio miałem sporo na głowie, a wpis pisany będzie na podstawie tego:)

  • Pablo

    Nie do końca zgodzę się z Tobą Michale, a propos tego wpisu. Rady, które tutaj zawarłeś będą dobre, ale tylko dla ludzi którzy boją się okazywać emocji, bo obawiają się reakcji otoczenia, a tak naprawdę chcieliby spontanicznie „wyrażać siebie”. Ja jednak należę do ludzi, którzy bardzo rzadko okazują emocje. Nie dlatego, że się boję że zostanę wyśmiany, tylko dlatego że po prostu nie mam takiej potrzeby. Idąc dalej, burzliwe emocje uważam za szkodliwe, gdyż wyłączają myślenie i można wtedy zrobić coś „na pałę”, a potem tego żałować. A po co to komu? Poza tym nie czuję się wygodnie w środowisku, gdzie przebywają ludzie, którzy „spontanicznie wyrażają siebie”. Serio. Nie mam bladego pojęcia wtedy, jak się zachować, co powiedzieć itd., żeby było ok i jeśli już znajdę w takim środowisku (czego unikam jak diabeł święconej wody), to wtedy muszę udawać. Natomiast tam, gdzie wszyscy przestrzegają jakichś reguł zachowania, czyli kiedy być poważnym, kiedy można sobie pożartować, kiedy zachować dystans, a kiedy można się przed kimś otworzyć czuję się dobrze, bo zachowanie ludzi jest przewidywalne. I wtedy czuję się dobrze, bo takie reguły zachowywania się są dla mnie w pełni naturalne. Tyle ode mnie, PiS and love:)

  • Kaś

    Po prostu dziękuję :) Od pewnego czasu czytam Twojego bloga i przeglądam też archiwalne wpisy, i dzisiaj trafiłam na ten. To jest jedna z tych sytuacji, gdy potrzebujesz rady, wskazówki, jakiegoś rozwiązania, i nagle znajdujesz je w artykule, który przeczytasz, w słowach które usłyszysz, w czymś co zobaczysz, coś co otworzy Ci oczy – to taki brakujący element układanki, dzięki któremu, wszystko układa się w całość i już wiesz co powinieneś zrobić, co chcesz zrobić. Często jest to coś banalnego, o czym tak naprawdę wiedziałeś, ale w danej chwili nie przyszło Ci do głowy.
    Nie wierzę w zbiegi okoliczności, ale wierzę w cuda :)

    Mi się wiecznie zdarza śpiewać na ulicy, a nawet tańczyć. Pamiętam sytuację, gdy pewien pan obserwował mnie przez okno śpiewająco-tańczącą w środku nocy na chodniku, gdy się zorientował, że go zauważyłam szybko zasłonił rolety ;)

Następny Wpis
Zostań twórcą!