Grosz do grosza i będzie kokosza?

Kwestia oszczędzania poruszana była już nie raz w rozwojowej blogosferze. Wspomniałem o tym w moim wpisie na temat podsumowania czerwca i nawet wywiązała się mała dyskusja- Czy warto oszczędzać? Niektórzy rozumieją oszczędzanie jako wkładanie pieniędzy do przysłowiowej kieszeni i trzymanie bez celu- faktycznie to trochę głupie, bo pieniądze mogą zarabiać, tylko żeby do tego doszło najpierw te pieniądze trzeba mieć. Myślę, że trzeba posiadać zarówno jakąś sumę, na bieżące wydatki, na jakiś cel do którego dążymy (wakacje, kupno samochodu), ale też fundusz awaryjny, który teraz staram się budować właśnie ja.

Jakie błędy popełniają ludzie?

Powinienem napisać- jakie błędy popełniałem ja, ale zauważyłem, że to nie tylko mój problem, ale większości ludzi w moim wieku. Jak sobie kiedyś żyłem?
Z miesiąca na miesiąc. Kasa była wydawana na bieżąco- na aktualne potrzeby, a przynajmniej tak mi się wydawało. Zawsze sądziłem, że muszę zarabiać więcej i wtedy dopiero będę odkładał pieniądze. I wiecie co? Gówno prawda. Na pierwszym roku studiów żyłem za 1000zł miesięcznie, szału finansowego więc nie było i z oszczędzaniem było ciężko. Sądziłem, wtedy, że jeżeli moje dochody miesięczne będą większe to nadwyżkę będę regularnie odkładał. Po półtora roku od tamtego dnia zacząłem faktycznie mieć większe dochody a „dziura w kieszeni” ciągle istniała. I znów sądziłem, że zwiększenie przychodów rozwiąże mój problem. O jak ja się myliłem!
Zauważyłem kiedyś, że w sytuacji gdy mam więcej pieniędzy to żyje inaczej. Kupuje inne produkty na obiad, inaczej spędzam wolny czas itp. Po prostu zauważyłem, że zarabiając więcej, więcej też wydaje i pieniądze ciągle się gdzieś rozlatują. Taki syndrom chyba ma większość ludzi- nie tylko ja. Już jestem w takim wieku, że chce coś na to zaradzić, jakoś rozwiązać ten problem i nie dopuszczać do sytuacji, gdzie zaczyna brakować pieniędzy do końca miesiąca.

Nawyki oszczędzania

Szukałem sposobu na to jak odkładać na fundusz awaryjny, trochę poczytałem i uważam, że nie ma idealnego systemu. Postanowiłem wyrobić sobie wiec własną serię nawyków finansowych i po testowaniu ich przez jakiś czas myślę, że stworzona metoda działa u mnie, choć będę ją uzupełniał. Dla mnie najważniejsze jest, żeby taki system był prosty i szybki w stosowaniu- bez wykresów, tabelek i wyliczeń, bo to sprawia, że chcemy to ciągle odkładać w czasie. Jakie więc wnioski wyciągnąłem i co wymyśliłem?

  1. Zacznij oszczędzać już teraz. To był mój błąd już na starcie. Tak jak wyżej pisałem wydawało mi się, że większe przychody rozwiążą mój problem. Wcale tak nie jest, dlatego warto, bez względu na to ile zarabiasz zacząć oszczędzać już teraz. Odkładaj kwotę, adekwatną do twoich przychodów. Zacznij już teraz!
  2. Zwalcz konsumpcje. Idąc do sklepu na zakupy nie wydawaj pieniędzy bez sensu. Rób zakupy z głową, rób to mądrze. Niby wiadoma sprawa, ale w praktyce to różnie wygląda. Czasem stoję przed opcją kupienia sobie jakiejś rzeczy, której wiem, że nie potrzebuje, ale wewnętrzny głos mi podpowiada, że „zasługuje na to, bo zapieprzam jak mogę”. Tylko czy nie lepiej wydać tego na coś bardziej użytecznego?
  3. Kontroluj wydatki. Najpierw zanim zacząłem odkładać pieniądze postanowiłem zrobić małe badania, na co wydaje. Do takich analiz podchodziłem już kiedyś kilkakrotnie stosując programy komputerowe i nie wychodziło- w którymś momencie przerywałem. Uprościłem więc całość, kupiłem zwykły, niezawodny zeszyt, w którym zapisywałem swoje wydatki. Po prostu zawsze brałem paragon, który przekładałem do zeszytu. Gdy ich się nagromadziło więcej to wpisywałem całość do zeszytu. Po miesiącu dostałem obraz swoich wydatków i teraz widzę, gdzie mogę zaoszczędzić.

Mój sposób oszczędzania

Przedstawię Ci w punktach jak oszczędzam pieniądze. To jest moja strategia, może nie jest idealna, ale jest bajecznie prosta.

  1. Po pierwsze wszystkie pieniądze jakie posiadam wpływają na moje konto bankowe główne (w mBanku). Z niego na co dzień korzystam, robię przelewy, zakupy itp. Gdy dostanę pieniądze np. za jakiś projekt to 30% tej kwoty od razu przelewam na inne konto.
  2. To konto mam w BZWBK. Co ważne- nie pamiętam do niego identyfikatora a karta leży zawsze w domu (teraz w ogóle pójdę do banku i z niej zrezygnuje). Dzięki temu unikam przypadkowego wydania. W sumie to wchodzę na to konto raz w miesiącu, aby sprawdzić ile się uzbierało i…
  3. Połowę tego uzbieranego przenoszę na konto walutowe w dolarach, które kiedyś założyłem po powrocie z USA. Te pieniądze to mój fundusz awaryjny- w przypadku niezaplanowanych wydatków, które są niezbędne (choroba, wypadek, kradzież czy awaria komputera). To co zostanie na koncie złotówkowym przeznaczam na swoje cele- podróże, wydatki większe itp.

Jakie wyciągnąłem wnioski?

Metodę stosuje już od pewnego czasu i zaobserwowałem wiele ciekawych rzeczy. Po pierwsze doszło do absurdu, bo mam więcej pieniędzy : ) Zacząłem więcej zarabiać i mądrzej wydawać. Pieniędzy mi zawsze brakowało i nie mogłem sobie pozwolić na wiele rzeczy. Teraz mam zawsze parę groszy, żeby iść na kawę, na jakieś piwo itp. Wszystko po prostu z głową. Po drugie czuje się bezpieczniej. Mam świadomość, że w sytuacji kryzysowej mam jakąś (nawet niewielką na początku) kwotę. Z drugiej strony nie mam do tych pieniędzy bezpośredniego dostępu i nie wydaje ich. Ponadto zauważyłem, że…

Nie musisz być milionerem, aby żyć jak milioner

Bardzo ciekawa sprawa. Mam dla ciebie mały eksperyment. Zastanów się, co robiłbyś gdybyś był milionerem, miałbyś na koncie milion dolarów i dużo wolnego czasu? Większość ludzi opowiada, że zaczęłaby podróżować, leżałaby całymi dniami na plaży w ciepłych krajach i popijała driny z palemką.
Zastanów się jednak ile można. Powiem Ci szczerze, że uwielbiam wziąć plecak i wyruszyć gdzieś (np. 3 tygodnie do Indii), ale po tygodniu już trochę brakuje mi mojej pracy, wczesnego wstawania, jakiś obowiązków itp. Po prostu lubię to co robię i zapewne bycie milionerem też może się znudzić. Po zadaniu sobie tego pytania samemu sobie doszedłem do wniosku, że prawdopodobnie nie zmieniłbym nic w moim życiu, lub zmieniłbym bardzo niewiele. Zauważ, że większość ludzi, którzy osiągnęli sukces finansowy nie poprzestaje na tym. Są ludzie, którzy mają takie pieniądze, że mogliby rzucić to wszystko w pizdu, zbudować domek w górach i pisać książki, ale po prostu nie potrafią, bo lubią to. Oni to po prostu lubią, bo zarabianie to emocje i przeżycia, od których człowiek się uzależnia.
Myślę, że zamiast szukać sposobu na milion, ludzie powinni szukać sposobu na prace, która daje satysfakcje. Specjalnie napisałem tutaj „daje satysfakcje”, a nie „praca którą się lubi”. Jest takie znane powiedzenie, chyba chińskie, które często spotykam w sieci- „Znajdź prace, która będzie twoją pasją, a już nigdy więcej nie będziesz musiał pracować”. Nie zgadzam się.

W sytuacji, gdy znajdziesz taką pracę to po pewnym czasie dojdzie do jednej z dwóch opcji. Albo znienawidzisz swoją prace- pasję, albo wciągniesz się na tyle, że olejesz wszystko co jest wokół. Ostatnio mocno promuje się zakładanie własnych firm. Każdy wyobraża sobie, że założy własny biznes i będzie miał więcej czasu dla siebie i dla bliskich. Myślę, że własna firma to dopiero obowiązek! To zaangażowanie się w to bardzo mocno, to wejście na poziom, gdzie pracujesz nawet po 15 godzin na dobę. Ważne, żeby jednak ta praca dawała satysfakcję, bo wtedy będziemy zadowoleni.
Co więcej wcale nie trzeba być milionerem, aby już teraz podróżować, spełniać marzenia, leżeć na plaży i popijać driny z palemką. Wszystko jest kwestią dobrych chęci i ambicji. Jak człowiek chce to znajdzie sposób. Mając mniej pieniędzy musisz „bardziej chcieć” i poświęcić na to więcej czasu, ale bardziej to docenisz. Nie musisz być milionerem, by spakować plecak i pojechać na dwa dni w góry, nie musisz być milionerem, by kupić na gruponie tanio kupon na golfa, masaż czy obiad w fajnej restauracji. Myślę, że warto od czasu do czasu pozwolić sobie na taką małą przyjemność. Aby móc to robić, trzeba mieć odłożone jakieś choćby niewielkie pieniądze. Zacznij robić to dziś, bez względu na to jakie masz przychody. Pieniędzy i czasu będzie Ci zawsze brakować.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Paweł Białecki

    A czemu akurat w dolarach? :)

    • Anonim

      Paweł- bo pracowałem w USA w wakacje i przywiozłem pieniądze w dolarach, Nie było sensu wymieniać :)

      • Zmienisz zdanie, jak dolar znowu spadnie na łeb, na szyję. Bezpieczniej w złotówkach.

        • Anonim

          Ale złotówka też spada i umacnia się ;) To nam się wydaje- wydając w złotówkach, że wartość się nie zmienia. Zauważamy dopiero gdy jedziemy za granice :) 

          • Prawda, wartość pieniądza się zmienia, ale Twój kapitał nie jest wówczas tak podatny na zmiany kursu walutowego :] .

          • Anonim

            No niby tak :) Mimo wszystko nie czuje potrzeby zmiany waluty tych pieniędzy :) Zrobię to jak dolar podskoczy to 3,70 :D Nie mam potrzeby wydawania tych pieniędzy, niech się dzieje wola gospodarki :)

  • Bardzo dobry i potrzebny wpis.
    Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli nie potrafisz żyć za 1.000 zł, nie będziesz w stanie żyć za 5.000 zł. Zawsze będzie Ci mało i będziesz miał tą „dziurę w kieszeni”.

    „Znajdź prace, która będzie twoją pasją, a już nigdy więcej nie będziesz musiał pracować.”
    W 100% się z Tobą zgadzam. Trzeba znaleźć pracę, która daje nam satysfakcję, ale też służy w jakiś sposób społeczeństwu (to już założenie czysto idealistyczne). Myślę, że pasja powinna być taką odskocznią, czymś, co nas relaksuje. Nie ma się co łudzić, chyba w każdej pracy występują momenty kryzysowe, stresowe.

    Sporo ludzi ma chyba problem z ich „przepływem” pieniędzy. Mam wrażenie, że coś takiego jak edukacja finansowa, świadomość finansowa, leży i kwiczy. Przyznam się, że miałam w szkole coś takiego jak Podstawy Przedsiębiorczości, ale nic z tego nie wyniosłam. To były takie lekcje o niczym, które my przeznaczaliśmy na robienie np. zadań maturalnych z matematyki.

    BTW Jak wysoko oprocentowane jest to konta w BZWBK? (Zakładam, że konto typowo oszczędnościowe)

    Pozdrawiam,
    Wasp

    • Anonim

      Olga- przy takich kwotach jakie mam na tych kontach to oprocentowanie mało się liczy, bo to śmieszne pieniądze :) Bardziej mi zależało na wygodzie obsługi i możliwości wypłaty na całym świecie, bo nie wyobrażam sobie podróży z większą ilością pieniędzy. Po USA podróżowałem korzystając ze swojego amerykańskiego konta, a w Indiach już z tego bzwbk i działa bez zarzutów ;) 1,5$ za wypłatę to nie dużo a bezpieczeństwo dużo większe. 

  • Karolina Glück

    Ja co miesiąc spisuję listę planowanych wydatków i staram się jej trzymać i nie wychodzić poza nią. Chociaż zawsze zdarzą się jakieś nieprzewidziane wydatki zawsze mam jakiś backup

    • Anonim

      Karolina- tylko czasem pojawiają się właśnie te niezapowiedziane wydatki i nie jesteśmy pewni czy to na pewno nie zapowiedziany wydatek czy nasza zachcianka. Ale myślę, że taki wstępny budżet można sobie zawsze oszacować

  • Marcin

    Ja znalazłem dobry sposób na odkładanie na przyszłość – inwestycja w surowce. Co miesiąc kupuje jedną srebrną monetę bulionową, oprócz tego zacząłem zbierać monety numizmatyczne wydawane przez NBP. Inwestycje długoterminowe, ale bardzo ciekawe i myślę że opłacalne.

    • Anonim

      Marcin- ciekawa rzecz ale trzeba się na tym dobrze znać. Powodzenia :)

  • Żeby zacząć oszczędzać trzeba najpierw zmienić swój system przekonań. Złoty środek, coś pomiędzy ‚dziadowaniem i odkładaniem każdego grosza’ a bezmyślną rozrzutnością. 
    Znam wielu ludzi, którym zakupy poprawiają humor, skaczą im endorfiny. Tylko w ten sposób odreagowują swoje stresy i problemy. Ja przez to też  przeszłam. Odkąd nauczyłam się minimalizmu i inwestycji w siebie, życie jest piękniejsze! Pozdrawiam serdecznie. 

    • Anonim

      Dokładnie- musi być równowaga. Widzicie, po raz kolejny się to pojawia :) Równowaga, balans- we wszystkich dziedzinach życia daje szczęście :)

  • Stefan331

    A ja mam pytanie z innej beczki. Z kim najczęściej podróżujesz? Ja nie mam zbytnich problemów z pieniędzmi, lecz zwykle ten problem dotyka moich znajomych. I tu się pojawia pewien problem, oni nie mają pieniędzy na podróże i nie mam z kim jechać. :D Ciekawi mnie ten aspekt.

    • Anonim

      Stefan- Akurat wokół mnie jest dużo ludzi, którzy podróżują. Nie wiem jak to się dzieje, ale po prostu przyciągam takich ludzi jakich potrzebuję. W Indiach byłem z kumplem z grupy fotograficznej, na Alasce z ówczesnym współlokatorem, w Norwegii z kumplem, którego poznałem przez tego bloga a na przykład na wschodnie wybrzeże USA wybrałem się sam i sam podróżowałem.

      W moim otoczeniu ludzie zdobywają Himalaje, jeżdżą rowerami po Grecji, autostopują. Generalnie z tym nie ma problemu :) 

  • Patryk Borowski

    Hej, świetny wpis!
    W jakim banku posiadasz konto walutowe?

    • Anonim

      w BZWBK :) wybrałem takie, bo bez opłat i łatwość wypłaty za granicą, ale jeżeli ktoś z Was ma lepszą propozycje to dajcie znać :) 

  • Bardzo ciekawy i mądry wpis. Dorzucę swoje – trochę odmienne – trzy grosze. Nigdy nie byłem zwolennikiem oszczędzania jako takiego. Uważam, że zamiast wysilać się na oszczędzanie lepiej włożyć swoją energię w nowe pomysły na zarobienie większej ilości pieniędzy. Oczywiście zgadzam się ze stwierdzeniem, że im więcej masz, tym więcej wydasz. W pewnym momencie dochodzisz jednak to takiego etapu, że nie wydasz bo: a) nie masz czasu, b) nie masz siły. W moim przypadku, gdzie mam można powiedzieć dwa pełnoprawne etaty, często po prostu nie mam czasu wydawać bez opamiętania pieniędzy. Po pracy zasiadam do komputera i dalej pracuję (traktuję to jednak po części jako coś w rodzaju zabawy – po prostu to lubię). W weekendy często również pracuję, nie wychodzę często na przysłowiowe „piwo”. Jeśli już uda się spotkać ze znajomymi nie liczę każdego grosza, bo nie po to zarabiam, żeby potem sobie wszystkiego odmawiać. 

    Jakiś czas temu również doszedłem do wniosku, że pieniądze które leżą tracą po prostu na wartości. Na razie wybrałem prostą lokatę jednodniową – chociaż inflację staram się doganiać. Robiąc zakupy zacząłem zwracać uwagę na ceny produktów. Jest to spowodowane jednak raczej z tym, że z wiekiem inaczej zaczynamy pochodzić do kwestii zarabiania pieniędzy, bardziej doceniamy nasz wysiłek. Jeśli mogę kupić dajmy na to dobre piwo za 2,5 zł, to nie muszę wydawać 3. Mogę kupić papier toaletowy za 5zł zamiast 10zł itd. W efekcie można naprawdę zaoszczędzić. Żona się śmieje, że przed ślubem ukrywałem swoje skąpstwo…:) 

    Nie oszczędzam jednak na siłę. Nie układam planów oszczędzania itp. Uważam, że oszczędzaniem nie podniosę poziomu swojego życia. Trzeba piąć się w górę, nie dreptać w miejscu. Pozdrawiam.

    • Anonim

      Łukasz- masz rację, tylko widzisz trzeba dojść do pewnego etapu, gdzie już nie ma dla Ciebie różnicy czy jesz jogurt za 1zł czy za 2zł. Co ma zrobić osoba studiująca, która ma niewielkie dochody, chce pojechać na fajna wakacje i od czasu do czasu kupić jakiegoś ciucha?:) 

      Oczywiście, że pieniądze, które leżą tracą na wartości, ale żeby inwestować najpierw trzeba mieć je :) Ja staram się kierować zasadą: „Szczęśliwe życie można zapewnić sobie w dwojaki sposób: przez ograniczenie życzeń lub zwiększenie środków. Jeżeli jesteś mądry, będziesz robił i jedno i drugie.”- Benjamin FranklinDzięki Łukasz za wartościowy komentarz :) 

  • natale

    Ja mam bardzo prosty sposób na oszczędzanie. Po prostu na początku każdego miesiąca, zanim wszystko wydam, :) przelewam część pieniędzy na konto oszczędnościowe i już nie ma innego wyjścia, trzeba jakoś przeżyć do nast. miesiąca i co najlepsze zawsze się jakoś udaje :)

    a tak poza tym… to dzięki Michał za tego bloga. Daje mega motywacyjnego kopa i muszę przyznać, że zmienił moje życie, na lepsze oczywiście :)
    Pozdrawiam

    • Anonim

      Natale- taki system w 100% działa, tylko ci ja mam począć jak nie mam regularnych wpłat np. na początku każdego miesiąca tylko np. 100zł 1 dnia, 10 dnia dostaje 500zł, 15 dnia 200 zł itp?:) Tu już pojawia się problem, stąd też musiałem wypracować ten system.

      Dzięki za miłe słowa odnośnie bloga ;) 

  • Dariusz Tryba

    A co to jest kokosza? :-)

    • Anonim

      Dariusz: kokosz daw. «kura» wg. słownika PWN.  Kokosz wygląda tak: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/54/Light_sussex_hen.jpg/760px-Light_sussex_hen.jpg A pewnie się to wzięło stąd, że za dawnych czasów, żeby kupić kurę trzeba było długo oszczędzać. 

      Jako ciekawostka naukowa:
      wojna kokoszanazywana też rokoszem lwowskim; wydarzenia z 1537 r., kiedy to zebrane w obozie wojskowym pod Lwowem pospolite ruszenie szlacheckie odmówiło wyruszenia na wojnę wołoską i ogłosiło rokosz przeciwko Zygmuntowi Staremu. Szlachta (pod przewodnictwem M. Taszyckiego, W. Dembińskiego i in.) zażądała uporządkowania skarbu, kodyfikacji praw (przestrzegania przez króla konstytucji Nihil novi) zaprzestania skupowania przez Bonę królewszczyzn i in. Powszechnie uznaje się, że rokosz ten zapoczątkował na dobre działalność ruchu egzekucyjnego. Nazwa „wojna kokosza” wzięła się stąd, iż mówiono, że szlachta wystąpiła przeciw panoszeniu się kokoszy, czyli Bony. Inni historycy twierdzą też, że wygłodzona szlachta zjadła wtedy wszystkie kury w okolicy.I mamy lekcję historii na zyciejestpiekne.eu :) 

  • Damian Kozyra

    Świetny post.
    Przyznam ci sie szczerze Michał że śledze twojego bloga od dawna, jednak ten dopiero ten artykuł zmobilizował mnie do skomentowania. Jest to związane faktem że finanse osobiste stanowią istotną dziedzine mojego życia ostatnimi czasy.
    Uderzyło mnie to że trzymasz kase na koncie walutowym jako fundusz bezpieczeństwa i to w dolarach. Nie obchodzi cie oprocentowanie, a w komentarzu piszesz  „Niech sie dzieje wola gospodarki”
    Nie rozumiem tego – albo oszczędzamy albo nie. Jeśli wrzucisz kase do skarpety (w jakiej kolwiek walucie) albo zakopiesz w ogródko to będziesz miał to samo, albo i nawet więcej bo bank nie będzie pobierał opłat. 
    Jasne, to twoja decyzja i nie powinienem tego krytykować, ale  twój blog ma wpływ na ludzi. Być może wielu czytelników zrobi to samo co ty i za jakiś czas i stwierdzą że to był zły pomysł.
    Twoje decyzje finansowe przeczą treści artykułu. Twój fundusz bezpieczeństwa przynosi straty w ciągu roku jeśli doliczysz inflacje.

    Zdrugiej strony jednak lepiej mieć jakiekolwiek oszczędności niż nie mieć ich wogóle. 

    Mam nadzieje że odbierzesz to jako konstruktywną krytykę. Jak dla mnie prowadzisz jeden z lepszych blogów w Polskiej Blogosferze

    • Michał Maj

      Damian- dzięki za komentarz i miłe słowa. widzę, że każdy zwraca uwagę na to konto dolarowe. Chodzi po prostu oto, że są to pieniądze, które zarobiłem w USA. Nie wymieniałem ich dwa lata temu bo wiedziałem, że za rok znów będę jechał do USA. Być może za rok też się będę wybierał i jest to wygodne. To jest też wygodne w podróży, bo mam pieniądze pod ręką w sytuacji jakiegoś nieprzewidzianego wypadku. Ale masz racje, można coś z tym zrobić. Teraz słabo orientuje się w ofertach banków itp. Co zrobiłbyś z tym na moim miejscu?

    • Anonim

      Damian- dzięki za komentarz i miłe słowa. widzę, że każdy zwraca uwagę na to konto dolarowe. Chodzi po prostu oto, że są to pieniądze, które zarobiłem w USA. Nie wymieniałem ich dwa lata temu bo wiedziałem, że za rok znów będę jechał do USA. Być może za rok też się będę wybierał i jest to wygodne. To jest też wygodne w podróży, bo mam pieniądze pod ręką w sytuacji jakiegoś nieprzewidzianego wypadku. Ale masz racje, można coś z tym zrobić. Teraz słabo orientuje się w ofertach banków itp. Co zrobiłbyś z tym na moim miejscu?

      • Damian Kozyra

        Słuchaj Michał. To wszystko zalezy od tego kiedy skorzystasz z tych pieniędzy. Bo jeśli za kilka miesięcy to rzeczywiście nie ma co robić sensacji z dolarami. Tak naprawde czas determinuje twoje inwestycje.
        Ale jeśli nie znasz konkretnego terminu lotu do USA to zamień je na jakąś stabilniejszą walute. Funt lub Frank. Polecam ci zapoznać się z Walutomatem (wpisz w google). Coraz więcej Polaków z niego korzysta. 
        Fundusz bezpieczeństwa to pieniądze na czarną godzine. Dlatego radze ci znaleźć spokojną lokate z oprocentowaniem ponad stan inflacji (czyli około 4,5%) żeby twoje pieniążki zachowały realną wartość w czasie.
        Zastanów się również nad trzymaniem kasy w złotówkach. Konta walutowe są bardzo nisko oprocentowane. Chyba tylko mbank oferuje 1,6%i jest to najwięcej na polskim rynku.
        Tymczasem w Polsce możesz otworzyć sobie rachunek z jednodniową kapitalizacją odsetek z oprocentowaniem 4.68% czyli powyżej inflacji (niestety tylko do 1 stycznia). 
        Przyszła mi jeszcze jedna myśl do głowy. Przecież możesz założyć konto w dowolnym banku na świecie. Może na kajmanach???? :) Z tym że nie mam pojęcia jak to wygląda w praktyce.

        • Anonim

          Z tymi pieniędzmi jest tak, że niby ich nie używam ale wyobraź sobie sytuacje, że jedziesz do Indii, kradną Ci portfel, paszport i bagaż- zostajesz z niczym. Na taką sytuacje mam właśnie to konto z kartą, którą trzymam w wewnętrznej kieszeni w majtkach :P Mam tam takie środki, które pozwolą mi wrócić do domu. 

          W marcu byłem w Indiach, w maju w Norwegii, teraz znów ruszam no i nie chce brać tych pieniędzy na jakąś lokatę z której będzie ciężko wypłacić. Niemniej jednak przedstawiłeś ciekawe propozycje i na pewno pomyślę o tym, aby część tej kwoty i pozostałe oszczędności jakoś zabezpieczyć. Konto na Kajmanach też kuszące i ciekawe hehe :) 

          Dzięki za przydatne informacje. 

  • Krzysiek Gronczewski

    Świetny wpis.
    Michał stwierdziłeś że nie otrzymujesz wynagrodzenia jednorazowo. Najlepszym sposobem na to jest ustalenie procentowe np. 10 % każdego wpływu przekazuje na oszczędzanie. sprawdza się 

    • Anonim

      Dokładnie tak zacząłem robić i sprawdza się :) 

  • Dzięki temu wpisowi przed chwilą złożyłem wniosek o konto w BZ WBK i będę z niego korzystał jako konta do moich oszczędności :) Drugie mam w mBanku, tak samo jak Ty. Dzięki Ci :D

  • Anonim

    Bardzo
    dobry wpis ktory na pewno pomoze ludziom ktorzy maja z tym problem. Ja
    przy moich dochodac(500zl miesiecznie) tez potrafie co miesiac odlozyc
    jakis grosz. Nie mieszkam z rodzicami i dostaje w/w kase plus oplacony
    akademik za to ze sie ucze( nie pytajcie czemu ,za co itp) Oszczedzanie u
    mnie wyglada tak ze art spozywcze kupuje tylko w supermarketach bo
    chodze do niej rzadziej wiec wydaje mnie pieniedzy ,no i do tego w 
    takich sklepach jest duzo taniej niz w prywatnych dzialalnosciach ktore
    czasem narzucaja wysoka marze. Dwa, rozpisuje artykuly ktore musze kupic
    co miesiac czyli doladowanie telefonu, kosmetyki, bilet miesieczny,leki
    i transport do miejscowosci w ktorej studiuje. Staram sie nie wydawac pieniedzy na przyslowiowe drogie glupoty. Posiadam
    tez dwa konta w ING jedno do biezacych platnosci ,drugie
    oszczednosciowe na ktorym mam pieniadze ktore ciezko wyplacic na szybko.Odziez
    kupuje na wyprzedazach, stronach internetowych albo w przyslowiowych
    lumpeksach gdzie mozna dorwac markowe i dobre gatunkowo rzeczy.A i chyba najwazniejsze nie nosze przy sobie prawie w ogole gotowki. Place prawie wszedzie karta. PS
    Jezeli ktos nie potrafi zarzadzac swoimi finansami majac 1000zl to 
    pozniej tez sobie nie poradzi. Ludzie narzekaja ze maja malo pieniedzy
    ale tak na prawde wydaja je na rzeczy zbedne i kompletnie niepotrzebne .
    Tak jak ktos napisal duzo wyzej, ja nie mam problemow nigdy z 
    pieniedzmi  na wyjscia w weekendy czy teraz na wyjechanie na wakacje ale
    niestety moi znajomi je maja i nie mam z kim wyjechac na wakacje i 
    wydac tych oszczednosci. Dlatego mam zamiar kupic sobie porzadny
    zegarek,kilka ksiazek,kupic jakes suplementy oraz karnet na kika
    miesiecy na silownie i wyjechac nad polskie morze z kim kolwiek znajomym
    ale nie z najblizszymi o nie maja za co
     

  • Anonim

    Przepraszam za spam i za tak niespojna oraz niepoukladana wiadomosc  ale napisalem ja i nie chciala sie wyslac wiec skopiowalem oraz probowalem wlejac az do skutku i to chyba zmienilo jej postac.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Soczysty jak cytryna czerwiec i plany na lipiec