Hakuuuuna Matata

Dwa weekendy temu w Krakowie odbyła się Hakuna Matata 2. Pierwsza edycja miała miejsce w lipcu. Początkowo zakładaliśmy, że będzie to jednorazowe spotkanie czytelników bloga, ale wychodzi z tego coś większego i ciekawszego.

Nie będę tutaj się rozpisywał, a Hakunę niech ocenią uczestnicy. Obserwując statusy na Facebooku, dyskusje na grupie i maile od gości zakładam, że było super. Krótko o tym, co ciekawego działo się:

1) Andrzej, Bartek i ja zrobiliśmy 3 szkolenia na temat budowania relacji. Dobrze mi się mówiło, bo temat jest mi bliski. Lubię prowadzić szkolenia w takiej miłej atmosferze.

10

2) Dzialiśmy się na gokartach. Dawno się tak nie bawiłem. Coś w tym jest, że za kierownicą jest się innym człowiekiem. Gdy poczułem moc i dodałem gazu to wstąpił we mnie szatan. Czułem się jak Kubica. Pięknie wchodziłem w zakręty, driftowałem, a dla zrobienia lepszego czasu na okrążeniu nie bałem się spychać innych swoim pojazdem. Przepraszam : )

3) Stałym elementem Hakuny jest przełamanie się. Na poprzedniej tańczyliśmy z słuchawkami, a na tej zbieraliśmy podpisy pod petycją o zakazie bycia smutnym w Krakowie. Za kilka dni wysyłamy to do magistratu.

4) Impreza. Na poprzedniej skończyliśmy wcześniej, a ta nas pochłonęła. I bardzo dobrze. Najtwardsi zawodnicy skończyli koło 6 rano, a mimo to pojawili się o 9 rano na szkoleniu.

5) Wyznaczaliśmy cele. Każdy ustalił co chcę zrobić do końca tego roku i będziemy pilnować, żeby obietnicy dotrzymał. Po poprzedniej Hakunie wiemy, że skuteczność jest ogromna. Ja tez wyznaczyłem sobie ciekawy cel, ale o tym przy okazji innego wpisu.

09

Dla mnie takie spotkania to ogromne przeżycie. Było jakoś po północy jak odłożyłem piwo, wstałem od stołu i przeszedłem się po sali. W pewnym momencie stanąłem w samym rogu, tak żeby wszystko widzieć.Obejmowałem wzrokiem całą salę i patrzyłem na wszystkich, którzy przyjechali. Czuć było dobrą energię. Obserwowałem ludzi i wyłapywałem wszystkie uśmiechy. W głowie kotłowała mi myśl: Ci ludzie mnie czytają.

Ogarnęła mnie taka szczera duma. Wokół bloga powstała fantastyczna grupa ludzi. Czytają mnie ludzie, którzy podróżują, biegają, rozkręcają własne biznesy, są aktywni i mogą powiedzieć, że życie jest piękne. Mam najlepszych czytelników i jestem pewien, że nie jeden bloger zazdrości mi takiej społeczności.

Wyprzedzając pytania: Dlaczego nie było na blogu informacji o Hakunie? Bo pojawiła się w pierwszej kolejności na grupie, a że po 3 godzinach mieliśmy komplet uczestników, to nie było sensu wrzucać tego na bloga.

A wam uczestnicy dziękuje za przybycie, dobrą zabawę i energię, która pozwala mi teraz przenosić góry!

 

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Ja wciąż mam uruchomione hakunowe dopalacze. Hakuna trwa dwa dni, a człowiek chodzi po niej nakręcony przez 2 miesiące ;).

  • Ewka Leszczyńska

    Fajnie się pojawić wreszcie na Twoim blogu… na zdjęciu… :P

    Kurcze, no czytamy, czytamy, co się dziwisz?! :) A energii jest zbyt dużo żeby realizować tylko jeden cel, więc korzystam z okazji i ruszyłam z kilkoma rzeczami, a co ^_^

    • Ewka – Ale takie fajne uczucie spotkać się z czytelnikami, w dodatku z takimi czytelnikami. Poznając ludzi z internetu zawsze można trafić na jakiś oszołomów, a tu sami ciekawi i pełni pasji ludzie ;)

  • Wiktoria

    Zbudowanie takiej społeczności w okół bloga zdecydowanie może pozazdrościć Tobie niejeden bloger! Gratulacje :)
    A Hakuna jednorazowym weekendem?? Ej… NIE! NO WAY ;)

Przeczytaj poprzedni wpis:
Autostopowa Chorwacja