Hej, co u Was?

Końcówka miesiąca, więc pomyślałem, że zrobimy taki luźniejszy wpis, bo trochę mi tego brakowało.

Brakowało mi takiego luźnego przelewania myśli z serca „na papier”. Zazwyczaj staram się dawać Wam wartościowe treści, ale czasem mam ochotę podzielić się swoimi przemyśleniami. Dlatego dzisiaj będzie takie małe podsumowanie ostatnich czasów, ale nie tylko moje. Również Wasze.

Sporo osób uaktywnia się w komentarzach pod wpisami, na fanpage’u czy grupie Życie Jest Piękne. Z niektórymi z Was się spotkałem i co jakiś czas się widujemy. Z innymi jeszcze nie miałem okazji poznać się osobiście, ale czytam komentarze i mam wrażenie, jakbym Was znał. Pomyślałem, że fajnie byłoby się dowiedzieć… co ciekawego u Was słychać! Zazwyczaj to ja mówię tutaj najwięcej, a miło byłoby posłuchać Was.

O co chodzi? Jeżeli regularnie się tutaj udzielasz, po prostu daj znać… co u Ciebie. Nad czym obecnie pracujesz, jakie masz plany, co chcesz zrobić w najbliższym czasie? Czytasz blog regularnie, a rzadko kiedy zostawiasz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza? To świetna okazja, aby się przełamać i dobry sposób na lepsze poznanie się : )

tajtaj

W ramach zachęty zacznę od siebie:

  • Dla mnie ten miesiąc był wyjątkowy. Dużo się działo i przez to, w porównaniu z kwietniem, trochę mniej pisałem na blogu. Byłem na fajnej majówce, potem działałem przy 42 do szczęścia. Przebiegłem ten maraton i jestem z siebie strasznie zadowolony.
  • W maju rozpocząłem też współpracę z marką Tarczyński. Piszę dla nich na temat podróży kulinarnych, pokazuję ciekawe święta, jakie obchodzone są w różnych częściach świata, opisuję festiwale i dzięki temu odbywam takie swoje małe kulinarne podróże. Sprawdźcie koniecznie.
  • Kolejną fajną rzeczą miesiąca jest to, że wyklarowały mi się plany wakacyjne. Na przełomie lipca / sierpnia dużo się będzie działo. Cieszę się, bo teraz mam przed sobą postawiony duży cel, do którego dążę. Nie powiem Wam na razie, gdzie się wybieram, żeby nie narzucać sobie presji otoczenia, ale szykuje się naprawdę wielka przygoda : )
  • A pamiętacie, jak na początku roku wspominałem, że chciałbym napisać własną książkę? Ruszyłem z tym wreszcie i mam już napisane 50 stron. To nie jest dużo, ale początki są najtrudniejsze, a stworzyłem fundamenty, z których bardzo się cieszę.

Takie fajne rzeczy u mnie!

Teraz czas na Was. Dajcie po prostu znać… co u Was : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • shvayda

    Sesja teraz, egzaminy najbliższe 3 tyg, w tym arabski i chiński ustny, ale jak przez to przebrnę to tydzień wolnego i lecę na 2 miesiące do Chin ; )

    • No i mistrzostwo świata. Wyzwanie duże, ale nagroda cudowna ;) Gratuluje!

    • Kinga

      wow, co studiujesz, bo brzmi ekstra? Chin zazdroszczę strasznie, możesz zdradzić co zamierzać robić tam te 2 miesiące – zwiedzanie czy moze jakiś wolontariat?

      • shvayda

        studiuję arabistykę na KSA na UAM w Poznaniu, ale jako drugi język orientalny mamy chiński (inne roczniki miewały kurdyjski, hebrajski – za rok ma być jako drugi lektorat z europejskiego języka franc. i ang do wyboru : ). Do Chin jadę na praktykę/wolontariat/podróżować, najpierw Pekin i praca w NGO, potem współpraca z gazetą i portalem internetowym a potem 2 tyg w drodze zobaczymy gdzie : ) Początek wyjazdu w projekcie z programu AIESEC Global Citizen.

        • Pekin bardzo klimatyczne miasto ) Chyba najbardziej z tych dużych miast, jakie odwiedziłem:)

          • shvayda

            Dzięki za gratulacje Maju : ) ! Chiny tak bardzo wyczekane, że na pewno mnie nie zawiodą <3

          • X

            Żadnych gratulacji nie było.

          • Nicofisi

            Były przecież ;D

          • Były wyżej :)

  • Edyta

    Mimo, że bloga przeglądam regularnie, rzadko się udzielam, ale może i dla mnie nadszedł czas na przełamanie :)

    Aktualnie kończę pisać pracę mgr, w poniedziałek ją muszę oddać – jeśli chcę obronić się w lipcu, jak wszystko pójdzie zgodnie z planem – to we wrześniu jest plan podboju Włoch :)

    • To będzie mobilizacja, żeby oddać w terminie i potem w nagrodę wakacje ;) Powodzenia!

  • Bartek Krypski

    Na koniec 2013 roku uznalem ze 2014 ma byc rokiem wielkich zmian. Dlatego na koniec lutego 2014 rzuciłem pracę, kupiłem bilet i tak od dwóch miesięcy siedzę w Ameryce Południowej. Odwiedziłem Chile, teraz siedzę pod palmami w Peru, a to jeszcze nie koniec przygody .

    Tak w bardzo duzym skrócie.

    Pozdrawiam
    Bartek
    Spełniajcie marzenia :)

    • Haha, a dziś dostałem pocztówkę od Ciebie ;)

    • Karolina Karaś

      Wspaniały pomysł !!! Pozdrów lamy ! :)

    • Nicofisi

      Wow, fajnie ;)

  • wegpio

    De sesji jeszcze kawałek, ale trwają już pierwsze zaliczenia, a przy tym wszystkim trzeba znaleźć pracę! Ostatni miesiąc to początek zmiany priorytetów, próba klaryfikacji planu na przyszłość, dużo rozwojowego czytania i trochę wątpliwości – ile bym dał za tydzień w Bieszczadach albo wypad na kajaki! :) A w wolnym czasie uważnie śledzę 42 do szczęścia (i dziękuję za możliwość przeczytania „Sen mistrza”!) – mam nadzieję, że już niedługo uda się zebrać pełną kwotę! :)

  • Aleks

    Ja dopiero kończę gimnazjum. Testy już za mną więc mam więcej wolnego czasu. Biorę się w końcu za systematyczną naukę angielskiego i zaczynam od podstaw hiszpański! Na razie jestem jeszcze leniuchem, ale moje dni są coraz bardziej produktywne! Na wakacje mam zaplanowany obóz nad jeziorem, dam tam z siebie wszystko aby nawiązać jakieś ciekawe i trwałe relacje.Dzięki za twój blog, motywuje na maxa! A za jakieś 3 lata, do zobaczenia na maratonie!!! :)

    • Zazdroszczę, że w tym wieku już masz takie podejście do życia :)

  • miciek

    Ja kończę właśnie 3 klasę Technikum i w związku z wakacjami mam zamiar pojechać z kumplem autostopem do Chorwacji na tydzień, stwierdziłem że jako początkujący (obaj pierwszy raz) dobrze by było wyjechać gdzieś niedaleko, gdzie będzie w miarę bezpiecznie. Swoją drogą bardzo podoba mi się twoja naszywka „Życie Jest Piękne!” i gdyby była jakaś możliwość jej kupna to bym był chętny, od razu zamocowałbym ją na plecaku :)

    • Niestety, na chwilę obecną nie mam wolnych naszywek :( I tez nie da się jej kupić. Otrzymuje się w nagrodę za szerzenie pozytywnego życia i robienie szalonych rzeczy

  • Michał

    Twojego bloga czytam chyba juz od 3 lat a to mój pierwszy komentarz, aż mi wstyd :) W ciągu tych 3 lat wiele sie zmieniło w moim zyciu na dobre dzięki zyciejestpiekne.eu ale nadal z kilkoma rzeczami nie moge sobie poradzic :( hmm co u mnie? Jestem po maturze zosatał mi jeszcze egzamin na technika pod koniec czerwca no i miałem odpoczywac sobie potem ale nici z tych planów bo mam duzo pracy i wolne bedzie dopiero jesienią. W planach mam wyjazd nad morze i do mojego wymarzonego Mrągowa :) . Także tyle ode mnie, mam nadzieje ze sie kiedys spotkamy i bedziemy mogli porozmawiac a rozmow z kims takim bardzo my mi sie przedała :) Pozdrawiam

    • Oj, to wstyd że nie napiszesz czegoś czasem, bo dla autora tekstu każdy komentarz to nagroda i motywacja do działania :)

      Ja po maturze też całe wakacje przepracowałem i myślę, że to był cenny i wartościowy czas. Kwestia spojrzenia na to :) Powodzonka!

      • Michał

        No wstyd wstyd :) Ale teraz bede zostawiał tu ślad po sobie

        Każda praca nas o coś wzbogaca takze tez myśle że to będzie cenny czas ;) Chociaz nie ukrywam że tracę przez to na moich kontaktach z znajomymi bo praca zabiera mi dużo czasu, a to właśnie z nimi mam największy problem. Ale myślę że zdołam to wszystko ogarnąć jakoś :)

        Szacun dla Ciebie za to co robisz :)

  • Paulina Kusa

    A ja Twojego bloga czytam hm… już dobrych kilka lat ;D Prawie od początku :) Co u mnie? Tyle planów a tak mało czasu. Na razie dobrnąć do klasy maturalnej ;) W lipcu stopem nad morze ( mam taką zachciankę żeby zjeździć calutką Polskę, każdy zakątek), w sierpniu Bieszczady. Zacząć w końcu ogarniać ten angielski i rosyjski :D I przy okazji pytanie gdy jechałeś pierwszy raz stopem jaka była reakcja Twoich rodziców? Wgl mówiąc o takich wojażach jakie przeżyłeś jak reagowali na to Twoi rodzice?

    • Pierwszy wyjazd Kraków- Warszawa w ogóle ich nie ruszył. Jak jechałem do Amsterdamu to były jakieś tam dyskusję, ale łagodne. Generalnie przyzwyczaili się :) Musisz też na to pracować. Jak zdobędziesz zaufanie to potem możesz robić całkowicie co chcesz.

  • Akataa

    Niestety też należę do niechlubnego grona milczących odwiedzających, ale skoro już pytasz, to się wypowiem. :) U mnie gonitwa z czasem – sesja za rogiem, ale najgorsze są właśnie te ostatnie tygodnie semestru, a już zwłaszcza na dwóch kierunkach! Poza tym zaczęłam uczyć się chorwackiego, bo w październiku jadę na rok na studia do Zagrzebia. Fajny język.
    Z utęsknieniem wyczekuję wakacji, aczkolwiek nie po to by się wylenić, bo jadę za granicę do pracy, ale po to by odciążyć trochę szare komórki i przy okazji wrócić do biegania po miesięcznej przerwie (kto wie, może w październiku wystartuję w zagrzebskim pómaratonie…). :)

  • Marek

    Hej czytam Twojego bloga od jakiegoś roku jestem zafasynowany Twoimi podrozami i zazdroszcze :) co u Mnie ? za 3 miesiacę się żenie i szukam fajnego miejsca na podróż poślubną może coś poradzisz :) chciałbym również tak jak i Ty zacząć biegać systematycznie ale nie mam natchnienia marzy mi się przebiegnięcie całego maratonu ale to odległa przyszłość :P

    • Podróż poślubna – bajka ;)
      Nie wiem co lubicie, jakie macie podejście do podróży itp. ale np. ja mam taki pomysł na podróż, żeby odwiedzić Prowansję. Jeździć, odpoczywać, nic nie planować i odwiedzać winnicę. Degustować wina itp. :) Takie filmowe….

  • Asia

    Jest chociaż cień szansy że w najbliższym czasie odwiedzisz Poznań? Czytam bloga już od dłuższego czasu i bardzo chciałabym Cię poznać osobiście :)

    • Na chwile obecną nic nie planuje, ale zobaczymy w przyszłości :)

  • Agnieszka

    Twojego bloga czytam od dosyć długiego czasu ale dopiero teraz jakoś nabieram odwagi żeby komentować. Taki ze mnie typ, że boję się chociaż trochę wychylić spod anonimowości. Pierwsza połowa maja zleciała mi na maturach, jedną najważniejszą prawdopodobnie zawaliłam i poprawiam za rok. Teraz robię sobie 2-3 tygodnie wolnego a potem wracam do nauki przedmiotów ścisłych i szlifuję angielski. A w międzyczasie będę się przygotowywać na którąś z imprez biegowych na 10 km, bo nigdy w żadnej nie brałam udziału :)

  • Karolina Karaś

    Ja w sobotę zrealizowałam kolejny punkt z mojej listy marzeń, tzn. skoczyłam ze spadochronem :)
    Fajne przeżycie, oczywiście mi się podobało, ALE … chyba oczekiwałam większych emocji, silniejszej adrenaliny. Dokładnie rok temu skoczyłam na bungee z 90 m i pamiętam, że przez kolejne kilka dni chodziłam naładowana ogromną energią! A teraz? Niby 4000 m., niby człowiek „lata” no a jednak. Być może ta świadomość, że jest ze mną instruktor, który wszystko robi; że to po prostu nie może nie wyjść ;)
    Oczywiście skoku nikomu nie odradzam, warto tego doświadczyć. Ale kolejny skok wolałabym zrealizować z jakiegoś mostu, nad wodą ;)
    Swoją drogą, ciekawią mnie opinie innych osób, które już próbowały i spadochronu i bungee: jak odbieracie oba skoki, co dostarcza więcej adrenaliny itd.

    • Ja na bungee byłem sparaliżowany ze strachu. Spadochronu jeszcze nie ruszałem, ale mam chyba troszkę mniejsze obawy :)

    • Red

      W skydivingu nie chodzi o adrenaline. Ponadto skok w tandemie minimalizuje ryzko. Szukasz emocji… zrob AFF i otwieraj spadochron w ostatniej chwili gdy na zapasowy juz nie bedzie czasu.

      Nie ma co porownywac bungee ze skokami. „To zupełnie inna bajka, inna książka, inny, kurwa gatunek literacki.”

      Bungee dostarcza wiecej adrenaliny i po to istnieje.

  • Kamila

    Michał weź się w końcu za kolejną Hakunę! :D Ja właśnie siedzę zagrzebana w projektach, bo jestem na finiszu zrealizowania w całości celu z października, dokładnie za tydzień wylot do USA :) Mam etap wyklinania wszystkiego i myśli „na co mi to było? mogłam siedzieć na tyłku w polsce”, ale wiem też, że za tydzień będę siedziała na pokładzie samolotu do Chicago i będzie super!

    • Planujemy, ale wiesz jak to jest – dużo spraw. Zobaczymy jak to czasowo rozegrać :)

  • Jacek

    Hej,
    W takim razie napisze pierwszy komentarz, choć bloga przeglądam od ponad półtora roku… ;)
    Co u mnie? Super stan po spełnionym marzeniu – po minionym weekendzie Kierat stał się miłym wspomnieniem :)
    Teraz pracowanie nad pracą mgr, może podrzucisz jakieś metody, techniki, które Tobie pomogły ?:)

    Skoro zabrałem głos to chciałem po prostu powiedzieć: Michał – dziękuję za blog! Tak po prostu i szczerze!
    Pozdrawiam i życzę szczęścia we wszystkim co robisz ;)

    • Dzięki za miłe słowa :) Co do magisterki to nie jestem dobrym przykładem, bo odwlekałem w nieskończoność. Jak się już nie dało odwlec, to po prostu siadłem i ja napisałem w tydzień odcinając się od całego świata.

      A jak Kierat w tym roku? Ładna pogoda, ciężka trasa? Jaki czas? :)

      • Jacek

        U mnie z magisterką chyba wyjdzie podobnie ;)

        Był to mój pierwszy „bieg zorganizowany” w życiu , więc ciężko mi powiedzieć z mojej perspektywy, ale ogólnie ludzie mówili, że ciężka jedna z cięższych tras – wystartowało 717 ukończyło cały dystans 417. Dużo wiatrołomów po tygodniu wstecz, co trochę utrudniło. Poza tym pogoda fajna, tylko trzeba było uważać, żeby się nie odwodnić i główki nie przegrzać ;p

        24:34 :)

        • Właśnie widzę, że trasa ciekawa, całkiem inna niż rok temu ;) O każdym Kieracie mówią, że najtrudniejszy, bo to po prostu trudny bieg :)

  • Katarzyna

    Też stwierdziłam, ze 2014 będzie rokiem zmian,
    – w marcu złożyłam wypowiedzenie,do końca pracy pozostał mi czerwiec
    – w przerwach kiedy nie siedzę w pracy próbuje skończyć mgr
    – no i intensywne próby rzucenia palenia
    oraz plany by w najbliższy długi weekend w końcu pojechać w góry :)
    a potem oddech wolności i bezrobocia :)

  • Tomek

    Cześć,
    Przyznam szczerze że chyba nigdy nie zostawiłem u Ciebie komentarza. Co u mnie? Czekam pełen optymizmu na wyniki matury. Uczestniczę w kursie http://maszynadopisania.pl/. Mam zamiar zacząć pisać książkę. A po wakacjach na studia z fizyki. Gdzie? Jeszcze nie wiem.

  • Małgoś

    Na Twój blog trafiłam przypadkiem jakieś pół roku temu, jednak to było jak wielkie BUM! Dziewczyna w trakcie studiów, które niekoniecznie ją kręcą, bez pasji, bez celu na życie, bez jakiejkolwiek motywacji. I co? Mijają dni, przegląda archiwalne wpisy i uczy się „majowej filozofii” :D I stało się wspomniane wcześniej BUM. Teraz na pytanie co u mnie, odpowiadam stanowcze : dobrze się dzieje. Dostrzegam małe szczęścia w pierdółkach, polubiłam własne studia, zostałam wychowawcą kolonijnym, znalazłam biegową pasję, zdobywam koronę gór Polski i już wiem, że życie jest piękne :)
    Pozdrowienia Maju i powodzenia! Szacunek za to, co robisz :) M.

    • Świetnie się czyta takie komentarze ;) Ciesze się, że nastąpiły takie zmiany na lepsze. Powodzonka!

  • Mr.Nobody

    Cześć ;) Ja tam dopiero zaczynam wprowadzać zmiany w moim życiu… Zauważyłem, że strasznie się we wszystkim opuściłem… Przestało mi zależeć i zacząłem się trochę użalać nad sobą :D Jako, że zarabiam przez internet zaniedbałem trochę swoją pracę i zacząłem zarabiać mniej, dużo mniej. Przez co też dopadły mnie różne dziwne myśli. Jednym słowem trochę „zdziadziałem „/ Przestałem tak naprawdę żyć, a zacząłem tylko myśleć o życiu… Doszedłem dziś do wniosku, że dłużej już tak być nie może, szczególnie dlatego, że kiedyś byłem chłopakiem z większą energią życiową ;)

    Mam teraz w planach w tym roku:
    Znaleźć w sobie motywacje do pracy i zarabiać większe kwoty..
    (Zdać prawko na motor) i Kupić motocykl i pojechać w jakąś podróż, najlepiej przed siebie ;)
    Pojechać stopem za granicę Polski (Na wakacje)
    * (Najważniejsze postanowienie) Zmienić z 90 % myślenia i 10 % życia, na 90 % życia i 10 % myślenia o nim.

    Pozdrawiam i dziękuję za ten wpis ;)
    .

    • Powiem Ci, że jeszcze niedawno tez miałem tak, że „zdziadziałem” i było mi bardzo źle z tym. Ostatnio trochę ruszyłem dupę i mi bardzo dobrze ;)

    • Ania

      Mr. Nobody
      a co konkretnie robisz w internecie? Szukam takiej pracy, ale bardzo boję się oszustów. Mógłbyś się odezwać do mnie na cnk@wp.eu? Miałabym kilka pytań :)

  • Hubert Rzemek

    Cześć. Jestem Hubert. Czytam Ciebie od około 2 lat. Raz chyba komentowałem coś i raz pisałem coś na grupie.
    Jak wiele osób trafiłem przypadkowo na Twój blog. Przyznam szczerze, że pierwszy wpis jaki przeczytałem to „facebook największe zło internetu”. Szukałem coś na ten temat, gdy uświadomiłem sobie że tracę na fb czas.Kiedy trafiłem na Twój blog byłem w dziwnym czasie w życiu. Przerwałem studia, bo uświadomiłem sobie, że wybrałem je bez zastanowienia. Były to finanse. Przez resztę roku ciężko pracowałem i myślałem nad życiem i trochę to dzięki Tobie uświadomiłem sobie, że marzenia są ważne i warto je spełniać, choć nie zawsze się opłaca. Od dziecka mówiłem sobie, że będę studiował na AWF, było to moje marzenie. I poszedłem za sercem. Zacząłem studiować WF. Od tego czasu jestem zadowolonym człowiekiem. Rozwijam się, robię to co lubię. Za tydzień jadę na obóz na którym spełnię jedno z marzeń : (wait for it) spróbuję windsurfingu!
    Ogólnie jeżdżę na deskorolce. Niedawno odważyłem się i założyłem bloga na ten temat.

    Dzięki za wszystkie Twoje motywujące wpisy. Pozdrawiam i życzę Ci spełnienia marzeń.

    P.S Od Twojego bloga zaczęła się moja przygoda z blogosferą.

  • Monika

    Co u mnie? Same fajne rzeczy! Studiuję w końcu to, w czym świetnie się czuję, zarabiam „w zawodzie” i współpracuję ze świetnymi ludźmi. Dzisiaj nawet załatwiłam sobie praktyki w miejscu, na którym bardzo mi zależało :)
    Aktualnie oprócz tego: prace zaliczeniowe, zbliżająca się sesja i masa innych zobowiązań, ale jest moc!!! Jak ma nie być, skoro dopiero co byłam na autostopowej wyprawie na Korsyce i we Włoszech, a już czuję zapach zbliżających się wakacji… Tym razem wyjątkowo jeszcze nie mam konkretnych planów, ale czuję w kościach, że będzie dobrze :)
    P.S. Nie jest to mój pierwszy komentarz na Twoim blogu, ale też wstyd się przyznać, że przez ponad 4 lata wyrobiłam średnią w granicach… 1 komentarz / 1 rok. Maju, wybacz! ;)

    • Ty akurat masz wytłumaczenie, bo za to czytasz każdy wpis i to bardzo dokładnie :)

  • Ignacy

    Witam.
    Zaczyna się wszystko zwalać na głowę.
    Kolokwia, egzaminy, a ja już nie mogę.
    Dlatego wczoraj, troszkę zmotywowany Twoim ostatnim wyczynem, ale także chęcią zrobienia czegoś i nie poddania się jak zawsze (ah ta słoma) postanowiłem:
    29 września przebiec Maraton Warszawski.
    Przynajmniej bardzo się postarać, aby do niego przystąpić.
    Publiczne wyznanie, więc może komuś to utkwi w pamięci :D

    Pozdrawiam wszystkich

    PS. Nigdy nie biegłem w żadnym zorganizowany biegu ani nic z tych rzeczy. Ale kiedyś musi być ten pierwszy raz, czy nie? :)

  • kubaOFF

    Cześć :D jutro jadę za Gniezno na poligon. Za trzy tygodnie prawdopodobnie jadę do Wrocławia na dwa dni. A za miesiąc kończę pierwszą klasę technikum (:

  • Justyna

    Przekonałeś mnie do ujawnienia się ;-)
    U mnie świetnie! 2014 rok jest rzeczywiście rokiem zmian – pomimo pracy na cały etat i studiów dziennych udało mi się wyjechać na weekendy do Oslo i Sztokholmu oraz spełniłam jedno ze swoich marzeń -> zrobiłam sobie AsiaTrip po Malezji, Singapurze (udało mi się zrealizować cel i wykąpać się w basenie na dachu Marina Bay Sands – awesome!) i Tajlandii zahaczając w międzyczasie o Katar :-)

    Mam jeszcze kupione bilety do Londynu, Rzymu, Amsterdamu, Pragi i Wiednia <- wszystko na weekendy. Jej, aż się uśmiecham do monitora :)

    A przede mną założenie bloga!

    Pozdrawiam ciepło,
    do zobaczenia na Hakunie :-)

  • Dominika

    Cześć Maju! Czytam Twojego bloga od około dwóch lat i dzisiejszy post zachęcił mnie do skomentowania tego co piszesz :) Jestem po maturze i od około dwóch tygodni przebywam w Anglii poszukując pracy. Ogólnie budynki angielskie mają uroczy klimat. Chciałabym zrobić jakąś fotorelację z mojego pobytu tu,ale brakowało mi dotychczas motywacji. Czas to zmienić! Ogólnie zawsze chciałam robić dobre zdjęcia,to było takie moje małe marzenie.Może czas je spełnić? :) Dziękuję Ci za pozytywną energię i motywację bijącą z tego bloga!!

  • Jean Ette

    To ja udzielę się po raz pierwszy bo zawsze tylko podglądam i podczytuje:-)
    U mnie Wielki Przełom w życiu na który decydowałam się (= odraczałam) kilka lat tzn powrót z 9o-letniej emigracji do Polski. I tak się powoli organizuję pakuję, zamykam sprawy i ….myślę co to dalej będzie.
    A bilet w jedną stronę na 28 czerwca. Pozdrawiam! :-)

  • mia

    Jaki miły wpis:) Fajnie, że interesujesz się swoimi czytelnikami:)
    Ja ostatni tydzień spędziłam na projekcie z Francuzami, którzy przyjechali do nas na tydzień na uczelnię. Super okazja do poznania nowych ludzi i sprawdzenia języka. I super zabawa, bo w międzyczasie były też juwenalia. Gorzej tylko teraz z powrotem do rzeczywistości ;)

    • Paweł

      Maj był aktywnym miesiącem. Zacząłem biegać i jak do tej pory przebiegłem łącznie 52 km. Oprócz tego uczę się pływać i szlifuje język angielski. Szukam również inspiracji do otwarcia własnego biznesu. Po za tym są już plany do zrealizowania. W czerwcu skok spadochronowy w Nowym Targu i zdobycie najwyższego szczytu w Polsce – Rysy (2499 m n.p.m.). W sierpniu natomiast tygodniowy urlop na Malcie :)

  • Gosia

    Rzuciwszy okiem na komentarze wyjdzie, ze jestem tu najstarsza ;) Reka do gory kto jest w grupie wiekowej 30+?

    Ja w tym miesiacu ogarniam trzy zywioly – powiekszona o jednego osobnika rodzine(2+2), firme – bo jak sie jest szefem to macierzynski nie obowiazuje i moje pasje aby nie dac sie zwariowac. Do tego jeszcze dorzuce rozruch fizyczny po ciazy. Sporo tego ale marzenia trzeba spelniac nawet jak sie ma rodzine i jest sie w srednim wieku.

    Widze, ze wiekszosc komentujacych pisze jak tu trafila. To i ja sie pochwale. Na Twoj blog Maju trafilam przez komentarze na blogu Rentirea (pamietasz jeszcze ten blog). Wsrod dziesiatek komentarzy na tym dosc popularnym wtedy blogu moja uwage przykuly komentarze Michala. Bil z nich optymizm i nieszablonowe myslenie. Choc rzadko to robie weszlam przez podlinkowany nikck na blog zycie jest piekne i tak sie zaczela nasza znajomosc. Niesamowite to bedzie chyba juz piec lat.

    • Blog Rentiera był fajny… Sam nie wiem, czy też przez niego tu nie trafiłem (albo stąd tam).

      • Rentier gdyby pisał w dzisiejszych czasach to byłby rentierem z blogowania ;) Bardzo fajnie pisał…

  • Paulina

    Cześć;) szczerze mówiąc nie zaglądam tutaj regularnie bo jakieś 3 dni temu zobaczyłam ta stronę i powiem szczerze, że zainspirowała mnie, wpadłam na nią przypadkiem kiedy to szukałam informacji o Maroku ( do którego planuję się wybrać z moich chłopakiem w okolicach sierpnia, którego serdecznie pozdrawiam i kocham nad życie ;D) Poza tym aktualnie jestem prawie rok na Erasmusie w Portugalii, za miesiąc powrót do Polski, bo akurat kończę studia i będę się musiała obronić, także za niedługi czas innymi słowy czeka mnie obrona. Poza tym aktualnie jestem miedzy młotem a kowadłem, gdyż muszę w końcu wybrać moją droga życiowa ( chyba, że uda mi się połączyć oba światy) pierwszym z nich jest śpiewanie, które zawsze było moją pasją i sposobem wyrażania siebie, natomiast druga opcją jest praca w jakiejś firmie żywnościowej, czy też kontrola jakości, lub coś związanego z zdrowym odżywianiem,;D
    Poza tym studiuję logistykę, czyli jeszcze coś totalnie z innej beczki, ale w życiu jak widać różnie się układa;D Także jest dość różnorodnie, ale myślę, że przydadzą mi się tak czy siak umiejętności związane z logistyką, które w tym momencie wydają mi się do niczego nie potrzebne :)
    Hmmm pożyjemy zobaczymy, ale ogólnie jestem dobrej myśli, oby tylko była pozytywna energia i wiara w swoje umiejętności,( których czasem brak), aleee trzeba być dobrej myśli ;D
    Pozdrawiam

  • Marek

    Hej,

    Ja już w zasadzie nie pamiętam, jak tu trafiłem, ale będzie już ze 2 lata. A co u mnie?

    Od 12 dni jestem mężem! :)

    W maju pierwszy raz spróbowałem żeglowania i spodobało mi się na tyle, ze zapisuję się na kurs. Pierwszy raz też jechałem stopem – niby tylko 10km na pace kurierskiego dostawczaka, ale gdzieś trzeba stawiać te pierwsze kroki. Zresztą, nawet jadąc tym samochodem i odbijając się od wszystkich ścian paki, żartowalśmy, że Maju jeździł na Saharę stopem (żona też czytuje :)), a my do spożywczaka, ale to tak tylko na rozgrzewkę.
    A już w sierpniu spełnienie jednego z największych życiowych marzeń – prawie 3 tygodnie w Japonii w ramach podróży poślubnej :)

    • oo i fajny kierunek na podróż poślubną ;) Cholera, zawsze mówiłem, że człowiek się starzeje jak jego znajomi zaczynają śluby brać. A co jeżeli czytelnicy? :)

  • Justyna

    Cześć, Maju! Jak widać masz dużo czytelników którzy rzadko komentują, między innymi należę do nich ja :D Co u mnie? W lipcu mam egzamin licencjacki, w sierpniu praktyki, a między czasie planuję zdobyć Rohacze na Słowacji, pierwszy raz w życiu „zrobić” sobie kilkudniową wycieczkę rowerową, a we wrześniu Odpoczynek w Grecji :) Po za tym od jakiegoś czasu sobie biegam, ale raczej bardziej dla własnej przyjemności niż w celu osiągnięcia jakiegoś celu, np. przebiegnięcia maratonu. No, i uczę się hiszpańskiego (polecam Duolingo :D)

    • Standard :) Po to między innymi powstał ten wpis, żeby wyciągnąć tych pt. „Czytam od 4 lat, a nie komentuje, bo nie” :)

  • Tomasz Matusiak

    A ja właśnie kończę ze wszystkim zaliczeniami na studiach przed sesją, a za dwa tygodnie ruszam na podbój USA na 4 miesiące :)

    • Gdzie dokładnie?:)

      • Tomasz Matusiak

        Na początku praca przez 3 miesiące w Colorado, a później w planach całe zachodnie wybrzeże :) wszystko mam zamiar ładnie udokumentować :)

  • Michał Widelak

    Na Twojego bloga wchodzę od niedawna, więc to będzie mój pierwszy komentarz :D
    Zbliżają się powoli wakacje, więc ostatni tydzień minął mi na przemyśleniach i podsumowaniach. Uznałem, że końcówka pierwszej klasy technikum to najwyższy czas na porządne wzięcie się za siebie i nadrobienie chociaż kawałka czasu, który przez ostatnie lata straciłem na bezproduktywności. Od czerwca zaczynam regularnie biegać i co nieco ćwiczyć, żeby przestać być takim zasiedziałym komputerowcem. Planuje też zdecydowanie więcej czytać i pisać własnych tekstów- bo to kolejna moja pasja, której jednak prawie wcale nie poświęcam czasu. Planuje też oczywiście wybrać się w jakieś ciekawe miejsce, choć na razie w Polsce i raczej bez rozmachu. Za to za rok, po osiemnastce, chciałbym zrobić coś większego!
    Twój blog (i książka „Swoją Drogą”, którą niedawno tu przedstawiłeś) nieźle mnie zmotywowała, wielkie dzięki za tego kopa pozytywnej energii! ;)
    Pozdrawiam,
    Michał

  • Właśnie czekam na jutro, bo o piątej rano wyruszam na weekend rowerowy na Jurze. Będzie wspaniale :-)

  • llostris

    To może i ja napiszę swój pierwszy komentarz;) Bloga obserwuję jakoś od drugiej połowy kwietnia, więc od niedawna – od momentu konkretnie, w którym przekopałam Internety w poszukiwaniu blogów podróżników i autostopowiczów, bo w mojej głowie pojawiła się myśl – „Autostop. Teraz albo nigdy!”. Oczywiście stanęło na „teraz”, i bardzo się z tego cieszę, to bo fantastyczne przeżycie :) Aktualnie usiłuję wykopać się z masy projektów na studiach, załatwić ostatecznie sobie praktyki wakacyjne, a w nieco dalszej perspektywie – zmajstrować sobie jakieś fajne plany na wakacje :)

  • beztroskiewczasy

    Cześć! Śledzę od jakiegoś czasu bloga i już nawet gdzieś się wypowiadałem. Potrafisz nieźle pisać i jestem tu, douczając się pisania fajnych historii :D

    My razem z dziewczyną na dobre wkręciliśmy się w podróże. Niedawno kupiliśmy rowery, namioty i jakieś tam gadżety i na wakacje ruszamy do Szwajcarii, Niemiec, Austrii i może Francji – generalnie zwiedzać Alpy po kosztach :)

    PS liczę na więcej wpisów podróżniczych / foto-relacyjnych, np. po ostatnio zwiedzonej Tajlandii ;)

  • Agata D

    Witaj, pisze po raz pierwszy bo doszłam do wniosku, że powinieneś wiedzieć, jak wielu ludzi motywujesz i inspirujesz do działania. Zawsze lubiłam podróże, ale miałam obawę przed takim wyruszeniem na „żywioł”, z plecakiem na plecach i garstką pieniędzy, autostopem, gdziekolwiek. Czytam twój blog, gdzie dajesz mnóstwo cennych informacji i wiem, ze dałabym radę wszędzie. Teraz zdałam maturę, od połowy maja mam wolne i jak na razie zaczęłam od zwiedzania Bieszczad, w czerwcu planuję wyjazd autostopem nad morze (z drugiego końca Polski) tam popracować i we wrześniu jakaś dłuższa podróż stopem po Europie. Marzy mi się Barcelona i dlatego już szlifuję swój hiszpański. :)

    Pozdrawiam

    • Kinga

      Hej! Sama jestem tegoroczna maturzystką i tak sie składa, że nie mam żadnych planów na wrzesień. Też marzy mi się autostopowa podróż po Europie, ale sama obawiam się jechać – więc jeśli szukasz towarzysza to odezwij się do mnie (kinga11099@wp.pl). W Hiszpanii jeszcze nie byłam, a Barcelona brzmi bardzo zachecająco ;)

  • Agata D

    Witaj, pisze po raz pierwszy bo doszłam do wniosku, że powinieneś wiedzieć, jak wielu ludzi motywujesz i inspirujesz do działania. Zawsze lubiłam podróże, ale miałam obawę przed takim wyruszeniem na „żywioł”, z plecakiem na plecach i garstką pieniędzy, autostopem, gdziekolwiek. Czytam twój blog, gdzie dajesz mnóstwo cennych informacji i wiem, ze dałabym radę wszędzie. Teraz zdałam maturę, od połowy maja mam wolne i jak na razie zaczęłam od zwiedzania Bieszczad, w czerwcu planuję wyjazd autostopem nad morze (z drugiego końca Polski) tam popracować i we wrześniu jakaś dłuższa podróż stopem po Europie. Marzy mi się Barcelona i dlatego już szlifuję swój hiszpański. :)

    Pozdrawiam

  • Stepap

    Hej wszystkim :) zbytnio się nie udzielałem pod wpisami ,ale bardzo mocno je śledziłem. Bloga odwiedzam dopiero od niedawna ale przeczytałem chyba wszystkie wpisy, które opublikowałeś ;)

    Twoj blog jak i osoba są dla mnie inspiracją i dają kopa bo uświadamiają mi pewne sprawy o których od dawna myślałem ale nie umiałem tego „nazwać”.
    Z moich działań , 3 dni temu wróciłem z Paryża (winko na wzgórzu pod Sacre Coeur-bajeczka), w planach na wakacje mam 3 obozy sportowe(rowery,pływanie itp) z dziećmi i młodzieżą(jestem instruktorem pływania), a w przerwach miedzy nimi chce zrobić tripa do uwielbianego przeze mnie kraju jakim są Włochy !
    W zasadzie powinienem pisać prace mgr ale na razie nie mam weny chyba, mysle,że przyjdzie szybko :D
    A po wakacjach czas wielu zmian – wyprowadzka z domu rodzinnego ,zmiana pracy – mam pomysł na swoją działalność gospodarczą ale jak uda się wywalczyć podwyżkę w obecnej pracy to może to odłożę jeszcze :D

    P.S Zrobiłem swoją listę marzeń i już zacząłem ją spełniać ! Dzieki za inspirację !

  • BTKA

    Witam!! Też może dodam coś od siebie, ponieważ trafiłem tu już jakiś czas temu ale myślę, że ten wpis to dobra okazja na pierwszy komentarz.
    Własnie zakończyłem pracę w pewnej firmie programistycznej i zyskałem kilka ciekawych projektów do CV.Za 5 dni jadę z przyjaciółką w spontaniczny wyjazd stopem do Gruzji wyjazd całkiem po kosztach, więc myślę, że bedzie fajna przygoda. Po powrocie muszę ogarnąć parę spraw związanych ze studiami na które się od pażdziernika wybieram.Początkiem sierpnia odbieram swoją „działkę” za prace w rodzinnej firmie i spełniam kilka swoich marzeń w tripie po Islandii( nie mogę się już doczekać i żałuje, że nie mogę przyśpieszyć czasu ;p) mam tam nadzieje „zaszaleć” i przemyśleć parę spraw bo po powrocie kilka ważnych decyzji mnie czeka od których podświadomie(a może świadomie) uciekam, a które wpłyną na dalsze moje życie. Sorry, że sie tak rozpisałem na ogół nie lubie mówić o sobie, ale skoro już się to stało ;p to stało to dodam jeszcze, że dzięki temu blogowi zrozumiałem, że zmiana naszych przekonań i pewnych wartości bardzo pozytywnie wpływa na nasze życie i pozwala realizować nasze marzenia które z biegiem czasu gdzieś nam umykają, wielki szacun dla ciebie za tego bloga PISZ JAK NAJCZĘŚCIEJ!!!!!

    Pozdrawiam Bartek!!!!

  • Bartek

    Co ja właściwie teraz robię?
    Głównie tydzień wypełniają mi: studia, praca, kurs angielskiego. Zacząłem biegać po kilka kilometrów wieczorami – teraz nie mam problemów, żeby wyjść po schodach nawet na najwyższe piętro pawilonu F na UEKu :D Na wakacjach chciałbym się wybrać w kilkudniowy trip po Polsce i zobaczyć/poczuć/posmakować wybrane miejsca :)

  • Jestem w trakcie egzaminów semestralnych (taka sesja w liceum). Teraz sobie odpoczywam i przy kawie i czekoladzie przeglądam ulubione blogi :)
    Nie mogę się doczekać wakacyjnej relacji z podróży i przede wszystkim książki!

  • qwinduck

    – Właśnie cały miesiąc miałam praktyki w biurze turystycznym, dostałam na koniec bardzo miłą opinie i ocenę celującą. Podczas tych praktyk uświadomiłam sobie, że to właśnie biuro jest moim miejscem i tak będę chciała pracować w przyszłości.
    – Za 2 tygodnie jadę na kilka dni nad morze ze znajomymi i już nie mogę się doczekać. Nad Bałtyk mogę wracać i wracać, nigdy nie jest mi mało.
    – Już niedługo zaczynam wakacje, w których szykuje mi się kilka festiwali muzycznych. :)
    – W lipcu wyjeżdżam do siostry do Niemiec z planem spędzenia jak najwięcej czasu w Parku Królewskim w Hannoverze z aparatem w rękach. :)

  • Adrianna

    Stanęłam na nogi po dość długim okresie prokastynacji, z którego nie jestem dumna. Sesja za pasem, obecnie intensywnie pracuję nad projektem pawilonu usługowego. Postanowiłam sięgnąć do historii i stworzyć małe centrum kultury inspirowane polskim państwem podziemnym o wyglądzie nowoczesnej kamienicy ;)
    Skupiam się na uczelni i od niedawna na joggingu. Mam mnóstwo pomysłów, które chcę powoli wdrążać do swojego życia, a Twój blog jest dla mnie inspiracją :) Chociaż to mój pierwszy komentarz, to czytam posty od jakiegoś czasu :D

  • Angela Siadaczka

    A u mnie życie na speedzie ;) Aktualnie studia do 18 lipca (ostatni egzamin 15! lipca), no i praca oczywiście ;) W następnym tygodniu ruszam na podbój Pragi, w lipcu, zaraz po zakończeniu roku – Wiedeń, przełom sierpnia i września to ok. 12-dniowy podbój Włoch :D Resztę września przeznaczam na napisanie dwóch prac zaliczeniowych i spokojną pracę, a w październiku znowu jakiś weekendzik w Amsterdamie bądź Paryżu :) Jak widać życie zaplanowane na kilka miesięcy do przodu :D
    A! Bym zapomniała – 5 października biegnę w Run Warsaw – taki tam wstęp do świata biegaczy ;)

  • aleksandra

    Tak, zaglądam tu często i tak, raczej się nie udzielam, chyba, że mam coś mądrego do napisania (ten komentarz to poniekąd złamanie tej zasady ;) ).
    Ja się uczę. Piszę projekty, zadania i takie tam, na koniec semestru. Mam ciężkie studia, ale na razie jakoś daję radę przetrwać na kierunku i zachować swoje życie osobiste w jako takim dobrym stanie ;p
    A moje plany na wakacje ciągle się kształtują (w przerwach między sprawozdaniami).
    Pozdrawiam !!!
    PS Jak nie będę dostawać 10 tys na rękę zaraz po licencjacie to się na prawdę zdenerwuję ! ;)

  • Ola

    Twój blog czytam już od całkiem długiego czasu – zaraziłeś mnie taką chęcią życia, której nigdy nie miałam. Niedługo koniec gimnazjum, a przede mną egzaminy wstępne (2-3.06.) do liceum z maturą międzynarodową. Wierzę, że się dostanę, a to chyba najważniejsze :) Plany wakacyjne są nadal planami, ale wszystko idzie w dobrym kierunku – może z rodzinką kopsniemy się do Niemiec, do wujka, a także może do Sztokholmu na kilka dni? Twój blog był tym, czego potrzebowałam – zawsze tylko myślałam o tym, co mogę zrobić, czego nowego mogę się nauczyć, innymi słowy moje życie składało się wyłącznie z marzeń. Żyłam marzeniami. Teraz, z powodu ważnej dla mnie okoliczności, która miała miejsce kilka dni temu zaczęłam się zastanawiać „Nie mogę całego życia przebimbać, tylko marząc. Czas wziąć sprawy w swoje ręce!” W przyszłości chcę studiować na Harvardzie – bardzo wygórowane marzenie, ale wierzę, że gdybym tylko przysłowiowo „spięła dupę” udałoby mi się. Potrzebuję tylko kogoś, kto by mnie zmusił do roboty – tak myślałam przez całe życie. Ale teraz zrozumiałam, że nikt mnie nie zmusi, inicjatywa ma wychodzić ode mnie, a moimi sprawami mogę się zając wyłącznie ja. Chyba aż idę się pouczyć do wstępnych :) Wiele dla mnie, Maju, zrobiłeś, i chciałabym ci za to gorąco podziękować :) Wszystkiego dobrego!

    • bezczas

      Hej, słyszałaś o programie Droga na Harvard (akurat w tym roku już się zakończył, ale możesz spróbować za rok)?

      • Ola

        Tak, słyszałam, zamierzam się w tym roku zgłosić :) nie wiem co z tego wyjdzie ale wierzę w siebie ;) (ta odpowiedź po 4 miesiącach)

  • Dziękuje wam wszystkim za takie komentarze :) Nawet nie wiecie ile dają siły takie wiadomości :)

  • Sebastian

    Pora na pierwszy w życiu komentarz na jakimkolwiek blogu ;)
    Nad czym obecnie pracuje? Nad uzbieraniem pieniążków do licencji szybowcowej :) Pamiętam, że jedno z Twoich marzeń to odbycie kursu szybowcowego – niesamowita sprawa !! Gorąco zachęcam do latania, spooooro by mówić nt. temat, jeśli masz jakieś pytania to chętnie pogadam :D
    Co do planów – zdobyć w tym roku wspomnianą licencje. potem kolejne uprawnienia i jakaś praca w chmurach za sterami ;) Co do bliższych planów to zdać mature za rok :D a bloga czytam regularnie

    • Zazdroszczę :) Ja to marzenie zostawiam na późniejsze lata, jak będę musiał bardziej siedzieć na miejscu. Ale świetna sprawa!

  • Eliza Kazimierczyk

    Zaczynam ostatni tydzień z miesiąca codziennych wyjazdów do stolicy. 7 mi się zaczynają egzaminy i mam nadzieję, że jakoś to poleci.
    A tak poza tym… KIEDY HAKUNA?! :D

    • Kilka osób już pyta :) Bardzo mało czasu, ale ostatnio się zastanawialiśmy czy nie zrobić kolejnej edycji :)

  • Karol Twardoch

    Jestem szczęśliwy :D bardzo szczęśliwy i radosny

    Mieszkam w Warszawie i tęsknie za Krakowem :-) Tu w Wawie mam prace, która daje pieniądze, mam przy sobie ciekawych ludzi z którymi można wypić piwo, wyjść na boisko, pobiegać czy wyjść na basen. Z tymi samymi ludźmi, dziennie jade do pracy i wspólnie pracujemy, akceptują mnie takim jakim jestem i pozwalają abym się zmieniał – ulepszał siebie na ile umiem i mogę. Wspólnie też mieszkamy więc można wspólnie zjeść posiłek, napić się piwa i pogadać na każdy – ale to na każdy – temat, pośmiać się, posłuchać muzyki czy wieczorem gdzieś wyjść, albo zrobić razem grila.
    Mam szefa młodszego od siebie ale człowiek jest wyjątkowy, jeszcze się nie zdażyło żeby odmówił jakiej kolwiek pomocy – nawet zaliczki wypłaca bez stękania. Hmm… może też i moja postawa ma na to wpływ ale jest tak jak pisze więc to na prawde skarb mieć takiego szefa – tym bardziej, że jest pełen pasji w tym co robi i bardzo pracowity. Zaniedbałem ostatnio bardzo mój sklep z kawą, ale teraz mając prace i przepływ pieniędzy mogę ponownie wrócić do tematu – by tą działalność od serca doinwestować i to właśnie zrobie. Kawa jest uprawiana na różnych kontynentach i w różnych regionach co dało mi potężnego kopa i motywacje do tego aby odwiedzić te miejsca, poznać ludzi którzy uprawiają kawe i na własne oczy zobaczyć jak wygląda produkcja, zdobyć wiedze na temat kawy i stać się wiarygodnym importerem – dla własnego rowoju i satysfakcji. Doskonale wiem, że kawa w sklepie a sprowadzona bezpośrednio od producenta to dwie kompletnie inne bajki więc postanowiłem połączyć przyjemne z pożytecznym – taki motyw podróżniczy dzięki któremu stworze sobie możliwości biznesowe w wielu zakątkach ziemi – taki bajer. Ekspertem w 
    dziedzinie kawy jeszcze nie jestem ale i to zmienie – potrzebuje jednak troche czasu do tego. Oprócz tego planuje podróż do okoła ziemi jednak ma
    to być coś wyjątkowego – podróż bez pośpiechu, prosta radość z każdej chwili spędzonej w drodze
    połączona z nauką różnych umiejętności. I w planie jeszcze wiele innych ciekawych pomysłów. Rok czasu za mną i pracy w ulepszeniu siebie, potężna praca i ogromna satysfakcja z tej mozonej pracy – gdybym miał coś komuś doradzić to tylko jedno- pielęgnuj własne marzenia, walcz o nie zaciekle i nigdy Ale to nigdy nie poddawaj się :-). Wszystkiego dobrego życze i uśmiech śle do każdej osoby która zechce go przyjąć.:-)

    • Fajnie Karol, że Ci się poukładało :) Powodzenia!

      • Karol Twardoch

        :-) Dziękuje

  • Alicja

    Mój pierwszy komentarz od (chyba)2 lat czytania bloga:) Znalazłam trochę inny sposób na podróżowanie po świecie, a konkretnie modeling. Mój aktualny cel to odpowiednie wymiary, bo czeka na mnie cały świat:) Druga sprawa to język włoski, jeśli nauczę się w stopniu komunikatywnym do marca, to mam już propozycję pracy (jako tłumacz). Niby tylko na kilka dni, jedno wydarzenie, ale kasa niezła+ cudowne warunki i dodatkowe, inne rzeczy-tak więc motywacja u mnie nie słabnie:) I tak na koniec dodam, że zaliczyłam w maju swój pierwszy samodzielny wyjazd (dziękuję, kochani maturzyści, za tydzień wolnego po majówce:D) do Krakowa, mojego ukochanego miasta, i spełniłam przy okazji, przez przypadek, swoje wielkie marzenie życiowe- odnalazłam prawdziwe włoskie lody w Polsce. Nie mówię o tych dziwacznych kręconych tworach, których we Włoszech nawet nie ma, ale tych przepysznych, gałkowanych, nakładanych łopatką:) A to wszystko dzięki dziewczynie, z którą zaczęłam rozmawiać w busie.
    Dziękuję Ci za tego bloga, potrafisz zwrócić uwagę na różne rzeczy, zaciekawić, dzięki temu ciągle się rozwijam, i udoskonalam (haha). Posty nigdy nie tracą na ważności, często wracam do tych archiwalnych, naprawdę dobra robota, i oczywiście czekam na książkę:)

  • Krytek

    Mam nadzieję, że można się włączyć jeszcze do dyskusji i ktoś to czyta (ostatnie komentarze sprzed dwóch dni). Skończyły się matury, zaczynają rekrutacje na studia i jest to dosyć dziwny moment w moim życiu kiedy muszę dowiedzieć się co chcę w życiu robić i w jakim kierunku podążać. Dotąd odkładałem takie myśli „na potem” żeby się nie martwić, nie myślałem o przyszłości i miałem podejście lekkoducha („jakoś to będzie”) ale teraz, kiedy za parę miesięcy zaczną się studia, sytuacja wygląda nieciekawie. Nigdy nie miałem określonego celu, brałem się za różne rzeczy, ale ze względu na mój słomiany zapał, za chwilę robiłem coś zupełnie innego. Ale nie ma tego złego. Zacząłem uczyć się hiszpańskiego, regularnie ćwiczyć (przez liceum urósł mi brzuszek, głupi zwyczaj zajadania stresu), rzucam palenie, rozpocząłem kurs nauki jazdy i planuję z kumplem wyprawę rowerową w Bieszczady lub Pieniny, gdzie odpoczniemy sobie kilka dni i będziemy nocować w namiotach, „na dziko”. Ponad to zacząłem przygotowywać się do prawdziwie dorosłego życia: nauczyłem się gotować rosół i barszcz, robić kopytka i pierogi, a z tym samym kolegą spróbujemy robić własny cydr. :D Niedługo zaczynam też swoją pierwszą prawdziwą pracę. :) Pozdrowienia z Polski B, Michał. :D

    • Czyta, czyta :) Zazdroszczę początku studiów. Wspaniałe czasy przed Tobą jeżeli je dobrze wykorzystasz.. Ciekawe plany, Bieszczady są super. Ja tez planuje tego lata zrobić swój własny cydr. Piwo już warzyliśmy z chłopakami, teraz chcę nauczyć się robić cydr ;)

  • michał

    ja również pisze pierwszy raz. Od niedawna chodzę na karate, świetna sprawa. W czerwcu mam zamiar skoczyć na bungee, wybrać się na wycieczkę rowerową na dwa dni, a w sierpniu wystartuje pierwszy raz w maratonie w Gdyni. Pozdrawiam :)

  • zabazgrani.pl

    własnie siedzę na walizkach w Anglii, wyjechaliśmy z chłopakiem aby spróbować zacząć tutaj nowego życia i wiecie co? We are coming home. Spróbowaliśmy, sprawdziliśmy i wiemy że życie zagranicą nie jest dla nas. Przez wyjazd, doceniliśmy Polskę i naszych rodaków, brakuje nam starszych babć przepychających się w autobusach i dresików pod barami ;) A tak na serio, wracamy do domu i zaczynamy z czystą, białą kartką. Mam nadzieję że wszystko się uda.

    • Ja też miałem swój wątek mieszkania za granicą i wtedy też doceniłem Polskę :)

  • Ela

    A ja jestem tegoroczną maturzystką i jak na razie szukam planu na studia i życie. Muszę przyznać, że idzie dość kiepsko. Najśmieszniejsze jest to, że przez całe gimnazjum i prawie całe liceum chciałam iść na prawo. A od połowy klasy maturalnej doszłam do wniosku, że to nie jest TO, że nie chcę spędzić życia w aktach i sądach. Tak więc teraz jestem przed podjęciem ważnej decyzji i kompletnie nie wiem co robić, chociaż gdzieś tam w głębi siebie wiem, że jakoś się ułoży i odnajdę TO coś. A jak na razie cieszę się wakacjami i szukam pracy, w końcu muszę zarobić na mój wymarzony wyjazd w góry, który mam nadzieje zrealizować pod koniec wakacji. No i zaczęłam ćwiczyć i po maratonie matur wracam do nauki hiszpańskiego i szlifowania angielskiego. A tak poza tym, to m.in dzięki twoim wpisom przestałam się bać mówić o moich marzeniach i pomimo, że wszyscy wyśmiali mój pomysł wyjazdu do Indii, wiem że kiedyś tam pojadę.
    Dziękuję za tą dawkę motywacji, którą dajesz ;)
    Pozdrawiam.

    • Hehe dzięki za miłe słowa :) Indie są świetne, sam zaczynam myśleć, żeby znów tam pojechać, bo dużo jeszcze do zobaczenia.

  • Ewela

    Zaglądam tu od niedawna…. ale dosyć regularnie, zwłaszcza kiedy szukam inspiracji:) Ściągnęłam Twój pomysł i też zapisałam wreszcie swoje marzenia na kartce ( powoli je realizuje). Obecnie uczę się do egzaminów, ale na początku lipca planuje wyruszyć na rowerową wyprawę (Mazury+Bałtyk). Jak się uda to za rok pojadę na rowerze z Amsterdamu do Paryża:) W sierpniu chciałabym przebiec mój pierwszy półmaraton:) Poza tym marzy mi się wyjazd do Chin…

  • Właśnie zacząłem prowadzić swojego bloga, poza tym ostatni tydzień i mogę mówić, że mam wakacje! Więc będę mógł poświęcać cały swój czas temu, co mnie pasjonuje :)

    Pozdrawiam

    Wiktor,
    http://plecakprzygod.wordpress.com/

  • Ewelina

    U mnie również w maju wiele się wydarzyło-wyjazd na majówkę w Bieszczady gdzie zaraziłam się od moich towarzyszy jazdą na rowerze,więc co za tym poszło-zakup własnych nowych dwóch kółek. Zrobienie tatuażu, a na sam koniec-po 7 miesiącach czekania dowiedziałam się, że dostanę dotację na rozpoczęcie własnej działalności :)

  • Kamil

    Skoro tak ładnie prosisz i zachęcasz, to przełamię się do swojego pierwszego komentarza na blogu :) (właściwie to pierwszego komentarza na jakimkolwiek blogu). „Zycie Jest Piękne” czytam od dawna. Nie pamiętam dokładnie, ale stawiam, że gdzieś od… hmm – dwóch lat, może trochę więcej.

    Co u mnie? Przez ostatni rok wiele się działo. Zaczynając od cudownych wakacji na których organizowałem ze znajomymi zbiórkę charytatywną dla chorego na raka, dodając pierwszy w życiu autostop (plan trasy nie został zrealizowany, ale i tak wspaniała przygoda, której nie da się z niczym porównać ;D) i kontynuując zaczęciem studiów. Niestety później było gorzej, bo zaimprezowałem i poległem na sesji. Co nie zmienia faktu, że studia są bardzo fajnym przeżyciem. :) Tylko tym razem trzeba będzie podejść do nich z głową na karku i zachować balans.

    Jakie plany? Pod koniec miesiąca autostop do Szwajcarii, później trochę pracy przeplatanej z mniejszymi wypadami, a gdy zacznie się rok akademicki, to porządne wzięcie się za studia plus jakaś aktywność studencka. No i jeszcze może jakiś drugi większy trip we wrześniu. :)

  • Laura

    Witaj Maju :) Wychodzi z jaskini kolejna anonimowa czytelniczka, która Twojego bloga przegląda regularnie już też ze dwa lata! To właśnie Ty zmotywowałeś mnie do biegania (gdyby nie nieposłuszny kręgosłup, który po tygodniu biegania unieruchomił mnie w łóżku na kolejny tydzień, pewnie robiłabym to nadal, ale tak zdecydowałam się przerzucić na rower). Stwierdziłam, że po zimowym letargu i w zwiazku z tym, że obowiazków szkolnych jest już mniej (półmetek liceum), zacznę się więcej ruszać. Stąd zbliżający się wolontariat na Ethno Porcie, będę także wolontariuszką w szpitalu. Wzięłam się za francuski, pierwsza praca wakacyjna ogarnięta, plany na wakacje: Pieniny, Chorwacja, Bieszczady! Aż się człowiek zaczyna uśmiechać :D

    • „Jaskinia anonimowych czytelników”. Piękne określenie ;)

  • Natalia

    Hej, czytam Twojego bloga od dawna i myślę że z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że przeczytałam go całego. Do niektórych artykułów nawet wracam po kilka razy,bo dają niesamowicie pozytywnego kopa i motywację. :) Jednak w komentarzach udzieliłam się chyba tylko raz,ale postaram się poprawić ;)

    Co u mnie? Zmiany… :) Jakiś czas temu, odkryłam, że bardzo interesuje mnie grafika. A teraz odważyłam się w końcu zrezygnować z dotychczasowych studiów, aby w pełni skoncentrować się na rozwijaniu w kierunku grafiki. Decyzja o zmianie była bardzo trudna. Strasznie ciężko jest rzucić coś co się robiło przez kilka lat (nawet jeśli wywoływało więcej stresu i złości niż satysfakcji), dodatkowo reakcja najbliższych nie była zbyt wspierająca. Ale wydaje mi się, że będzie to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. :) W pewnym stopniu na tą decyzję miał wpływ również Twój blog ;) i za to Ci dziękuję :)

    Pozdrawiam

  • Natalia

    Mimo, że jestes Maju w wieku mojego syna jesteś dla mnie w wielu sprawach ogromnym autorytetem. Dziękuję za Twojego bloga, który mnie niezmiennie od kilku lat inspiruje i podrywa do dzialania. Jestem architektem. W tym roku już po urlopie (Bliski Wschód). Pozdrawiam

  • Beata

    Śledzę Twojego bloga od pewnego czasu, ale dopiero niedawno zaczęłam czytać go od początku, post po poście. I wiesz co? Rozwijasz się. Piszesz coraz lepiej, a co najważniejsze z coraz większym luzem. U mnie niestety mgliście, jestem na standby’u. Terminy zaliczeń walą mi się na głowę ale zupełenie nie czuje presji, jakby mnie to nie dotyczyło. Chyba dlatego, że studia wydają mi się stratą czasu. Nie to, że ich temat mnie nie interesuje, ale sam system jest nudziarstwem. A najbardziej dobija mnie świadomość, że zupełnie nie mam ambicji naukowych. Ja nawet nie chcę pracować. Już przed maturą wypłakiwałam się chłopakowi, że mam ją gdzieś, bo chciałabym zajść w ciążę i dbać o dom. Wariatka, nie? A mamusia mówi: „ze swoim intelektem mogłabyś studiować medycynę”. Kiedy ja nie chcę. Przed chwilą myślałam o tym, że pójdę na zaoczne. Ale… zaoczny inżynier? I przez te wszystkie dylematy stoję w miejscu, bo nie wiem, która droga ma sens.

  • Nana

    Twój blog odkryłam 2 lata temu, zapisałam go na stałe w karcie menu, w przeglądarce, jednak odwiedzałam go rzadko. Moja pobudka była brutalna, ponieważ była nią śmiertelna choroba bliskiej osoby. Nagle, tak po prostu dotarły do mnie najprostsze prawdy, że życie jest za krótkie,aby przejmować się tym co myślą o nas inni, za krótkie aby odkładać swoje marzenia, bo brak nam odwagi by po nie sięgnąć. Od niedawna dopiero, próbuje oddychać, tak prawdziwie, całą sobą. Zaczęłam medytować, biegać, uczyć się dla własnej przyjemności. Zaczęłam życzliwiej patrzeć na ludzi i doceniać najprostszy gest dobroci. Zaczęłam mieć odwagę odzywać się do obcych, pomagać gdy w tłumie inni udają, że nie widzą kogoś kto tej pomocy potrzebuje. I wiesz Michale, zaczęłam też systematycznie czytać Twojego bloga, bo daje mi za każdym razem solidnego kopa, że życie to niewyczerpane źródło radości i wystarczy po prostu wziąć je w garść i tworzyć. Dla siebie i innych. Pozdrawiam.
    Ps. Jestem w trakcie tworzenia swojej listy marzeń. Nie wierzę, że ją zrealizuje. Ja to po prostu wiem. :)

  • nadziejka

    U mnie maj minął pod znakiem ciągłego przemieszczania się, zwiedziłam zakątki Francji, w których normalnie pewnie nigdy bym nie wylądowała. Teraz jeszcze końcówka tych wojaży, a za tydzień powrót do mojej kochanej Nicei. Czerwiec to miesiąc końca mojej przygody bycia au pair, szukania mieszkania i „normalnej” pracy oraz podjęcia decyzji, co dalej ze studiami. Ale już planuję wrześniowe wakacje na Korsyce i lipcowo-sierpniowe krótkie wypady wszędzie tam gdzie mam blisko/są sprawne i tanie połączenia. Jest dobrze! :)

  • Kasia

    Twój blog jest pierwszym podróżniczym, na który trafiam. I teraz Cię chyba zaskoczę. :) Kiedyś przeglądałam kolorowe czasopisma mojej babci i w jednym z nich, gdzieś w dolnym rogu małymi literkami był napisany adres twojego bloga z króciutkim opisem. Chociaż opis to raczej za dużo powiedziane, bo zaledwie były tam max. 2 krótkie zdania, że nazywasz się Michał Maj, podróżujesz, napisałeś listę marzeń, które realizujesz i piszesz bloga. Moją uwagę zwróciły te słowa: „życie jest piękne”. Pierwsza moja myśl, to: ale o co chodzi? Mówi się, że ciekawość to pierwszy krok do piekła, a ja go zrobiłam i zupełnie nie żałuje. Odwiedzam blog dość regularnie. Czasami widzę, że jest nowy wpis, ale go nie czytam, jak nie mam nam na to ochoty. Nie chcę wpadać w monotonię, ani robić czegoś na siłę, ale zawsze później do niego wracam i nadrabiam zaległości. :D Sama nie mogę mówić o podróżowaniu, takim dla mnie „prawdziwym” (grupa pozytywnych ludzi, autostop, inny kontynent), bo mam niecałe 17 lat (kończę pierwszą klasę liceum). Pewne przeszkody są dla mnie nie do przeskoczenia, ale mocno liczę na to, że to tylko kwestia czasu. W końcu nie ma rzeczy niemożliwych. :D W głowie układam swoją listę marzeń i na dzień dzisiejszy mam takie pozycje jak: skok na bungee, skok ze spadochronem, wyprawa się do Azji, jakiś maraton, Woodstock i myślę, że jakbym w końcu spisała te swoje marzenie, to dopiero wtedy powstałaby pełna lista. :D Być może niedługo spełnię jakieś kolejne, bo brat obiecał, że zabierze mnie na jakiś zlot/zjazd osób interesujących motoryzacją. Mnie nie koniecznie to ciekawi, ale mówił mi brat, że można się przejechać z prawdziwym drifterem. A to mnie już fascynuje. :D Zobaczymy, czy się uda. W każdym razie bardzo chcę siedzieć na fotelu pasażera w czasie driftu, bardzo. :) Sporo mam też takich marzeń „typowych”, „przyziemnych”. Głównie chodzi o pracę nad własną osobą, uczenie się pewnych zachowań, radzenia sobie w kłopotliwych sytuacjach, opanowanie stresu itd. Takim moim małym sukcesem, ale dla mnie bardzo istotnym jest nieprzejmowanie się ocenami. W końcu pojęłam, że nie można się ciągle nimi przejmować,a zwłaszcza w liceum, kiedy główny cel to matura. :D
    Rozpisałam się o sobie, nie ma co. :D

    Wracając do Ciebie i twojego bloga. Pragnę Tobie pięknie i szczerze podziękować, za każdy wpis, który dany był mi przeczytać. Dużo się tutaj nauczyłam, zmieniłam pogląd na różne sprawy, nastawienie do innych. Dajesz mi tego przysłowiowego kopa do działania i za każdym razem, kiedy czytam relację z twojej podróży, to myślę sobie, że ja też tak będę „rzucać się w wir przygód”. :D Trochę się martwię tym, że na takie wyprawy trzeba się przygotować i to porządnie, a ja niestety niejednokrotnie się przekonałam, że najlepiej bawię się, kiedy coś robimy na spontana. Marudzę, a przecież nie warto martwić się na zapas, tylko być ostrożnym. :D
    Jeszcze raz dziękuję i już kończę ten swój komentarz, bo długi mi wyszedł. Dodam tylko, że to też jest mój pierwszy i nie pamiętam kiedy po raz pierwszy tu zawitałam, ale 2 lat to z pewnością nie będzie.
    A ta pro po komentarzy, to widzę, że nowy rekord na blogu :)

    Pozdrawiam :)

    • Rekord chyba nie, ale na pewno czołówka :) Dzięki za obszerny wpis. A wiesz może co to za kolorowa gazetka? Pierwsze słyszę :)

  • Arek

    Twojego bloga zacząłem czytać 4,5 lat temu, chyba jeszcze za czasów Rentiera. Wielkie dzięki za wszystkie ciekawe i pomocne wpisy. Między innymi dzięki zyciejestpiękne ten rok był do tej pory tak niesamowity. Dzięki udziałowi w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej w końcu odkryłem, że wystąpienia publiczne nie muszą być straszne, ale nawet mogą sprawiać niesamowitą frajdę. Zacząłem regularnie biegać oraz na poważnie zmieniać swoje nawyki na lepsze. W najbliższym czasie wybieram się z moją wspaniałą klasą do Zakopanego. Chyba na taki wpis czekałem z pierwszym komentarzem, pierwszy ale na pewno nie ostatni :)

    • 4,5 roku i dopiero teraz pierwszy komentarz?:) Eeeeh ;)) Ale mimo wszystko dzięki, że jesteś tak długo :)

  • Co u mnie? Zastanawiam się jak pogodzić pracę w korporacji z sesją na dziennych studiach:)
    Stwierdziłem, że czas na zmiany w życiu, więc na ten rok postawiłem sobie kilka celów do zrealizowania:)
    Do tej pory wszystko zrealizowałem:)

    1.Założyłem ”konkurencyjnego” bloga- mówiłem Ci kiedyś o tym na telekonferencji z chłopakami (Bartkiem i Andrzejem). Po sesji zaczynam pracę nad nim, żeby treści zawarte tam motywowały innych do zmian.
    2.Poleciałem bez biletu na mecz Borussii Dortmund:) Pierwszy raz leciałem samolotem, więc jakbym nie kupił wejściówki przed stadionem to i tak miałbym ciekawy wypad.
    3.Po 5 półmaratonach przebiegłem w końcu maraton w Krakowie (swoją drogą wszędzie były naklejki 42 do szczęścia.:) Niestety nie było mi dane wystartować w Waszej drużynie;( )
    4.W czerwcu skaczę na bungee i robię sobie pierwszy tatuaż związany z maratonem:)
    A w planach na ten rok jest wejście na Giewont, skok na wahadle w Warszawie i przejście całego wybrzeża od granicy z Niemcami, do granicy z Rosją (o ile menadżerka da mi wolne);p
    Poza tym myślę, że rozwalę kilka innych marzeń:P Dzięki Maju za mega motywację do działania, pomimo tego, że się nie znamy (jeszcze) jesteś ważną osobą w moim życiu:) Czytam bloga i stopniowo dokonuję zmian w swoim życiu, by na starość móc powiedzieć wnukom, że granice są tylko w naszych głowach. Pozdrawiam:)

    • Beata

      Proszę o adres bloga, z chęcią zajrzę :)

    • Hehe naklejki dla biegaczy były moim pomysłem i faktycznie było ich dużo :) Fajne plany i pomysły. Powodzenia! :)

  • zima

    Hej Maju :). Tym wpisem również i mnie przekonałeś do zostawienia komentarza. Za niecały miesiąc wyruszam do Hiszpanii na praktyki Erasmusa, mam nadzieję, że po trzech miesiącach tam spędzonych zdołam zgromadzić tyle pozytywnej energii, że wystarczy mi jej na cały następny rok! Jeżeli spontanicznie postanowisz odwiedzić Hiszpanię w tym roku, daj znać! :)

  • Mariusz

    Moje życie w tym roku to jedna wielka lekcja życia i zderzenie się z prawdziwą rzeczywistością i ciągiem porażek, które tak naprawdę spływają po mnie jak deszcz w trakcie spaceru po lesie. Ugruntowałem swoje poglądy, choć z marzeniami mam wielki problem, ponieważ nie lubię stawiać sobie celi, wiele razy to robiłem i zbyt pięknie to wyglądało na kartkach. Nie zdając sobie sprawy, że każde zadanie, które sobie nabazgroliłem wymagało czasu i poświęcenia. Więc pozostały drogowskazy, do których podchodzę na spokojnie, bez motywacji, bez emocji, a skupiam się na pokochaniu przebieżki po lesie. Ponieważ świadomie pracuje nad sobą od ponad 5 lat. Mam dwadzieścia. Mimo to nie wiem dokładnie czego oczekuje od swojej pracy, czasami mam wrażenie że nie będę zakładał własnej firmy, bo po co? Nie mam do tego smykałki(nie działają już na mnie jakieś tam poradniki, i inne takie bzdety. Według mnie największym poradnikiem jest życie i zdrowe podejście do niego, niestety nie byłem tego nauczony i nim się nauczyłem. Zagubiłem) Na niczym też się nie znam i nie mam możliwości w ciągu najbliższym czasie to zmienić. W tym miesiącu uświadomiłem sobie że chce żyć tu i teraz i ważne jest to co mogę w danej chwili osiągnąć nie masturbując się mentalnie, zapominając o tym po kilku miesiącach jak to jest przeważnie. Zrobiłem się pokorny, uznaję zasadę, właściwie to nie wykluczam kolejnych porażek. A mimo to jestem szczęśliwy. Nie zdałem klasy maturalnej, zniszczyłem sobie związek, nie znam języków, mam problemy w domu. Zaakceptowałem, wybaczyli mi, ja sobie sam też. Jestem gościem solidnym choć chwilo mi trudno zaufać, potrafię widzieć wyszystko takie jakie jest naprawdę. Tylko czasami się gubię, gubiłem, ponieważ byłem naiwny i wierzyłem we wszystko co znalazłem w internecie nie kalkulując sobie tego w głowie. Co roku, zresztą co kolejny miesiąc moje oczy i myślenie sięga dalej niż przedtem. Zasługuję to ciężkiej pracy(iluzją?) postanowiłem poszukać pracy. Znalazłem w bombkach i haruje na taśmie, w małym miasteczku, osiem godzin dziennie, ja, bombki i moja głowa, w której zachodzą samo detonujące się reakcje wywołujące gniew, smutek, szczęście, uśmiech, całą paletę barw. Tak, w tym miesiącu osiągnąłem wiele, mimo że gówno widziałem i w dupie byłem. Pogodziłem się z tym kim naprawdę jestem w tym momencie, wiem że człowiek się zmieni tylko wtedy kiedy będzie tego pragnął, zaczynając na poziomie komórkowym. To właśnie zmieniło się u mnie, w tym miesiącu. To tylko jedna z wielu notatek w mojej głowie. Życie jest piękne, mam dwadzieścia lat, nazywam się Mariusz. Pracuje w bombkach by zarobić na korepetycję z języka angielskiego, matematyki. Biegam by wygrać maraton z moją astmą. Piszę tą notatkę by kolejny raz zrozumieć i przypomnieć ludziom, że jakość celu a nie celów przyciąga nas do sukcesu i dlatego, że chciałem się włączyć do bloga ze swoim malutkim ale znaczącym ziarenkiem dla Autora. Pozdrawiam, ubieram swoje buty z niezapomnianych wakacji zorganizowanych przez szkołę i idę biegać by zmienić jutro. Powodzenia.

  • Krystian

    Cześć Michał! Jestem Krystian, lat 21. Mieszkam od lutego w Barcelonie, pracuję dorywczo! Jakoś wiążę koniec z końcem. Nie mogę narzekać. Uczę się języka, zdradzę, że nauka języka hiszpańskiego była moim postanowieniem noworocznym, które skrupulatnie realizuję. Kilka dni temu wpadłem na pomysł kręcenia filmów pamiątkowych z krajów, które odwiedziłem i moich marzeń z listy TOP100. Mam nadzieję, że wezmę się za to jak najszybciej. Żałuję, że nie wpadłem na to szybciej, bo sporo zwiedziłem. Najbliższy film będę kręcił w ostatnią środę sierpnia bodajże, bo wybieram się autostopem do Buñol na bitwę pomidorów. Tak, wiem, że to również Twoje marzenie i mam nadzieję, że w jakiś sposób zmotywowałem Cię, żebyś w końcu się tam wybrał. Pozdrawiam serdecznie.

    • Zazdroszczę Bunol ;) Nie wiem jak będzie z czasem w tym roku, ale faktycznie fajnie byłoby się wybrać ;)

  • #58 OsA

    Nie pamiętam już jak trafiłem na bloga, ale czytam go od około 1,5-2 lat. Jeszcze przed trafieniem tutaj postanowiłem nieco zmienić swoje dotychczasowe życie na bardziej aktywne, bez „chwili” nudy. Nie ukrywam, że gdy już odkryłem blog Życie jest piękne czerpałem z niego motywację i inspirację. Potem trafiłem jeszcze na kilka blogów i tak powoli i wytrwale zmieniałem swoje życie na lepsze i planowałem kolejne cele.

    Obecnie mogę powiedzieć wprost – Jestem szczęśliwym człowiekiem.

    Sam również założyłem bloga, choć miałem pewne obawy czy to ma sens, ale o dziwo wciąż on istnieje. W wolnej chwili zapraszam: http://www.58osa.blogspot.com

  • Adam Dzieszuta

    Z racji że od stycznia dość intensywnie czytam twojego bloga to też się wypowiem. Sesja coraz bliżej więc coraz bardziej edukacyjnie, ale nie jest to bynajmniej problem do narzekania- trzeba się spiąć by mieć to za sobą. Plany wakacyjne: praca (marzę o zmianie motocykla na większy) :)) fajnie by było gdyby udało się zagranicą bo to zawsze inne otoczenie, kultura. Jeśli dobrze pójdzie to we wrześniu/październiku odwiedzę Bristol. Pozdro i sorry za tak pozny odzew!
    Życie jest piękne! :)

  • Edyta

    A ja w maju zdałam prawo jazdy, za pierwszym razem i jestem siebie dumna! (Na pierwsza jazdę szłam z trzęsącymi kolanami, bo… wydawało mi się, że nie ma możliwości abym wyminęła się na drodze z jakimkolwiek pojazdem;d )Do tego biorę się za planowanie wakacji, bo co jak co, ale motywujesz do przeżywania przygód :)

  • Cześć, Maju. Czytam Cię od niedawna, czyli jakieś 2,5 roku… Co u mnie? Jestem na zakręcie. Po 9 miesiącach pracy na etacie prawdopodobnie padnę ofiarą cięcia kosztów i strasznie mnie ta wizja przygnębiła. A to tylko szczyt góry lodowej. Nie wystartowałam w krakowskim maratonie, bo pięć tygodni przed godziną zero rozwaliłam kolano. Nie mam męża, dzieci ani kredytu na mieszkanie. Dziś nawet nie miałam sił pedałować na rowerze. I wiesz, co jest w tym wszystkim najdziwniejsze? Że siedząc tutaj z nosem na kwintę w moim ciasnym wynajmowanym pokoiku, pomyślałam, że zajrzę do Ciebie, bo może tutaj znajdę jakąś iskrę nadziei. Bo zawsze jest chyba jakieś wyjście, rajt? W niedzielę 18 maja założyłam maratonową koszulkę ze smokiem i pojechałam na Most Grunwaldzki, gdzie od 9:00 przez ponad 3 godziny podskakiwałam i krzyczałam, najpierw do wózkarzy, a później do was, biegaczy. Nie pobiegłam, ale dałam z siebie wszystko wrzeszcząc na tym moście i kibicując wam z całego serca, machałam i klaskałam niemal każdemu, kto przebiegał pod mostem i mam nadzieję, że chociaż jedna osoba poczuła się podniesiona na duchu tym moim opętańczym dopingiem. Odjechałam dopiero w momencie, kiedy złapały mnie dreszcze z zimna – jeśli się nie biegło, to ten deszcz wcale nie był orzeźwiający ;) Jednego zawodnika z „42 do szczęścia” popędzałam na Konopnickiej, kto to był, przyznać się? ;) Wypatrywałam Ciebie, jak tylko zauważyłam koszulkę z logo, ale pewnie bym Cię nie poznała, a może wcale nie biegłeś w koszulce „42”? trzygodzinne kibicowanie zmęczyło mnie bardziej, niż przebiegnięcie połowy królewskiego dystansu, ale satysfakcję dało porównywalnie dużą. Z dobrych rzeczy: 4 dni włóczyłam się po Karkonoszach i Izerach. Piątego dnia wylądowałam we Wrocławiu i pomyślałam, że fajnie byłoby tam mieszkać… Przecież nie mam dzieci, męża ani kredytu na mieszkanie. Nic mnie w Krakowie nie trzyma. Może to czas, by ruszyć w drogę?

    • Biegłem w koszulce 42 ale z poprzedniego roku, która nie miała logo z przodu. No faktycznie sytuacja taka ciężka, ale ja myślę że to normalne – taka sinusoida życia. Raz lepiej, raz gorzej, ale wszystko jest po coś :)

  • Nicofisi

    W skrócie – jest OK ;)

  • No to chłopie wygenerowałeś komentarzy :) Kiedy Ty to przeczytasz? :) Gratki z książką, z kolejnym powodzeniem 42 do szczęścia. :) Pozytywna energia zaraża więc o złym nie ma sensu pisać. Pozdrawiam, Kamila

    • Czytam regularnie wszystkie :) Z książką na razie nie ma co gratulować – będziemy gratulować jak zostanie wydana i spodoba się ludziom. Nie ma co się cieszyć na razie :)

  • Daria

    Czytam Cię od ponad pół roku, komentarze zostawiłam może ze 2, ale obiecuję udzielać się częściej ;) Bardzo lubię Twojego bloga, dajesz wielkiego życiowego kopa, dzięki za to!
    A co u mnie? Zaczynam zmieniać swoje życiowe priorytety, poglądy i starać się być lepszym człowiekiem. Tworzę swoją własną listę marzeń i zamiast marzyć tylko, zaczynam te marzenia realizować. Odkrywam co na prawdę mnie interesuje, zaczynam lepiej organizować sobie czas, poznawać i bardziej ufać swoim możliwościom. I właśnie zjadłam miskę truskawek :D
    A grupa „Życie jest piękne!” na facebooku jest tylko dla „wybranych” czy każdy może dołączyć? Samo przeczytanie Waszej listy marzeń cieszy ;)

  • Bartek

    w tygodniu za dnia praca, wieczorem rozwój – budowanie biznesu, w weekendy szkoła czasame znajomi. Czesto dziwi mnie fakt ze ludzie nie wiedza co robić ze swoim życiem, ja realnie żałuje że mam tak mało czasu… szkoda ze nie da się nie spać :D

  • Wojciech

    Wpadłem dzisiaj na Twój blog i przesiedziałem tu już prawie 2 godziny :) Wspaniałe podróże i relacje, bardzo podoba mi się też od strony graficznej wsjo.
    Ciekawym bardzo jakie to Cię się plany wyklarowały, że aż tak się z nimi kryjesz :) Ja do końca czerwca zamiatam egzaminy i zaliczenia, a potem wakacje mojego życia. Ostateczne dorobienie grosza w Norwegii, a potem miesiąc w USA. NY + Kalifornia samochodem…
    Zazdraszczam Czarnobyla strasznie :)

  • Cześć Michał,
    Też się podzielę. W lipcu obrona, koniec studiowania – nareszcie! Praca za granicą a później… wypad do Kanady na snowboard :) Nie sądziłem rok temu, że taki niby głupi pomysł stanie się rzeczywistością . Miłego !

  • Eshet Chayil

    Inicjatywa była miesiąc temu, ale jakoś mi umknął ten post. Twojego bloga czytam juz od dłuższego czasu, jest naprawdę motywujący i dodający energii :) Ostatnie tygodnie były fantastyczne, choć dość intensywne, ze względu na sesję. Ale udało się wyszystko satysfakjonująco zdać i licencjat obronić na piątkę;) A dziś spełniłam swoje małe marzenie – byłam w Tatrach! Na początek Czarny Staw Gąsienicowy, ale dawka endorfin była ogromna – jedno z takich „małych szczęść”, które też nauczyłam się dostrzegać:)

    Ps. Przez Ciebie zamarzył mi się maraton… może kiedyś się uda, zobaczymy… ;)

  • Celina Babiarczyk

    Cześć ! U mnie sporo się dzieje. Od września zaczynam pracę w szkole Waldorfskiej, zaczynam też studia na UW z Edukacji Niezależnej, a niedawno zdałam test z angielskiego i zaczynam powoli zbliżać się do poziomu B2. : ) A ! I mam wspaniałego chłopaka z którym na szczęście zeszliśmy się mimo burzliwych sytuacji w ostatnim czasie.

    Pozdrawiam !

Przeczytaj poprzedni wpis:
Cracovia Maraton 2014 – Mój kolejny raz!