„Lepiej mieć 5 kg sukcesu niż 100 kg porażki” – ks. Jacek Stryczek

Długo czekałem na to spotkanie. Wreszcie nadszedł dzień, w którym wszedłem do budynku stowarzyszenia i wąskimi schodami wdrapałem się na pierwsze piętro. Byłem chwilę przed czasem, więc czekając w małej kuchni, miałem okazję poznać kilku pracowników, którzy co jakiś czas się w niej pojawiali.

Chwilę później w drzwiach stanął… człowiek. Ubrany w sportową koszulkę, spodnie bojówki i czarne adidasy. Podaliśmy sobie rękę na powitanie i poszliśmy do gabinetu, gdzie długo rozmawialiśmy. Człowiek – nie ksiądz.

O kim mówię? O ks. Jacku Stryczku, który jest założycielem Stowarzyszenia Wiosna, organizatorem Szlachetnej Paczki i Akademii Przyszłości. Jego działalność śledziłem od dłuższego czasu, nie tylko dlatego, że mnie ciekawi, ale również dlatego, że jest świetnym źródłem inspiracji. Postanowiłem więc przeprowadzić z ks. Stryczkiem wywiad, który – mam nadzieję – Was również natchnie do aktywnego działania. Ja po spotkaniu wyszedłem nabuzowany jak dres w osiedlowej bramie – w pozytywnym tego słowa znaczeniu : )

Michał Maj: Czy bycie bogatym jest grzechem?

Ksiądz Jacek Stryczek: Nie, wręcz odwrotnie. Nie sztuką jest być ubogim, jak się nic nie ma. Sztuką jest być ubogim wtedy, jak jest się bardzo bogatym. Nie zgadzam z tą panującą w Polsce podejrzliwością, że jeżeli ktoś jest bogaty, to raczej jest zły.

jacek_stryczek

Po co ksiądz to wszystko robi? Szlachetna Paczka, Stowarzyszenie Wiosna. Skąd chęć do takiego działania?

Te chęci z czasem się zmieniają. Szlachetna Paczka powstała dlatego, że w wieku 20 lat przeszedłem zmianę w sposobie myślenia. Szukałem szczęścia, sądząc, że ktoś mi pomoże i przyjdzie mi to szczęście dać. A tak naprawdę po raz pierwszy poczułem się szczęśliwy dopiero wtedy, gdy to ja zacząłem pomagać ludziom. Wkręciłem się w to, a potem doszedłem do wniosku, że skoro ja mam już taki fun z pomagania, to fajnie by było pomóc innym: żeby też pomagali i byli szczęśliwi.

Napisał ksiądz na Facebooku, że podobno tylko 3% ludzi ma cele, jakiekolwiek cele. Dlaczego warto je sobie wyznaczać i jak to robić, aby skutecznie je osiągnąć?

Nie rozumiem, dlaczego wiele osób żyje, nastawiając się na to, co przyniesie los. Co trzeba zrobić, by nauczyć się wyznaczać sobie cele? Po prostu zacząć je sobie stawiać i konsekwentnie dążyć do ich osiągnięcia. Ludzie zwykle stawiają sobie zbyt duże wyzwania, przez co po drodze są w stanie 500 razy się zniechęcić.

Jeżeli od razu chcę podnieść 100 kilogramów, to ten ciężar nawet nie drgnie. W takiej sytuacji mogę powiedzieć, że nie dam rady. Ale mogę też codziennie ćwiczyć 5- kilogramowymi ciężarkami i kiedyś, stopniowo, dojść do tego, że podniosę te100 kilo. Lepiej mieć 5 kg sukcesu niż 100 kg porażki.

A ksiądz podniesie 100 kilo?

Jestem na etapie ćwiczeń i idzie mi coraz lepiej. (śmiech)

jacek_stryczek02

Jakie cele postawił sobie ks. Stryczek przed założeniem Szlachetnej Paczki?

Gdy zakładaliśmy Stowarzyszenie Wiosna postanowiliśmy, że będziemy tworzyć rozwiązania dla całego kraju. Moim celem było stworzenie systemu, dzięki któremu ludzie będą sobie nawzajem pomagali.

Uważam, że większość sposobów pomocy w Polsce jest demoralizująca. I mówię to głośno. Są rodzaje pomocy, które psują, a przez to ludzie stają się roszczeniowi.

Zacząłem pomagać, jak miałem 20 lat. Byłem taki fajny w tym pomaganiu, że moje drzwi się nie zamykały, ciągle przychodzili nowi ludzie z prośbą o pomoc. W pewnym momencie zrozumiałem, że muszę robić to lepiej, a „lepiej” oznaczało zaangażowanie większej liczby osób. Pierwsza edycja Paczki organizowana była w moim najbliższym środowisku – pomogliśmy 30 rodzinom, które wytypowała świetlica, z którą współpracowaliśmy.

30 rodzin? A teraz ile jest?

W minionej edycji było ponad 17 tysięcy.

Czy zaczynając to wszystko, zakładał ksiądz, że będzie to działało na taką skalę?

Pierwszym celem było połączenie ludzi, aby wzajemnie sobie pomagali. Wielu Polaków jest nauczonych mieć pretensje do innych, krzyczeć, oskarżać. Chcemy zmienić to społeczeństwo od środka, dlatego też nasze kampanie mówią o sposobie patrzenia na życie, a nie o samym pomaganiu.

jacek_stryczek03

Kiedyś ksiądz powiedział, że każdy sam powinien sobie radzić w życiu. „Nie pomagamy, gdy ktoś żyje z tego, że wygląda na biednego”. Czy to znaczy, że pomaganie może być złe?

Oczywiście! Uważam, że większość sposobów pomocy w Polsce jest demoralizująca. I mówię to głośno. Są rodzaje pomocy, które psują, a przez to ludzie stają się roszczeniowi.

Jak w takim razie odróżnić to, gdy zdobycie pomocy jest łupem od tego, gdy jest impulsem do zmian? W czym tkwi różnica?

Na pewno nie da się wszystkiego ocenić na pierwszy rzut oka. Nie pomagamy ludziom, którzy wręcz się tego domagają. Jeżeli widzimy, że ktoś ma roszczenia, a nie jest otwarty na zmianę swojego życia, to się nim nie zajmujemy.

Dobrze jest też przyjrzeć się, jak toczy się życie rodziny. Postanowiliśmy tylko w niewielkim procencie pomagać rodzinom, w których bieda jest wielopokoleniowa, bo uważamy, że tam nie ma motywacji do zmiany. Wolimy szukać przypadków trudnych. Zdarzają się rodziny gdzie ktoś zachoruje, mama jest z dzieckiem w szpitalu, wydarzy się jakiś wypadek i nagle w ciągu roku rodzina średniozamożna staje się bardzo uboga. To nie są ludzie, którzy będą potrafili pójść do ośrodka pomocy społecznej i żądać wsparcia.

Jeżeli od razu chcę podnieść 100 kilogramów, to ten ciężar nawet nie drgnie. W takiej sytuacji mogę powiedzieć, że nie dam rady. Ale mogę też codziennie ćwiczyć 5- kilogramowymi ciężarkami i kiedyś, stopniowo, dojść do tego, że podniosę te 100 kilo. Lepiej mieć 5 kg sukcesu niż 100 kg porażki.

W naszym społeczeństwie utarło się, że najlepszą formą pomocy jest wsparcie finansowe. Wychodzimy z założenia, że zadanie to należy więc zostawić bogatym. Załóżmy, że jest osoba młoda, która studiuje, nie jest tym milionerem i nie ma pieniędzy. Jak pomagać mądrze?

Ale przecież można być wolontariuszem, zdobywać kwalifikacje i stać się tym milionerem. Pieniądze są tylko jednym z narzędzi. Podczas wolontariatu można się dużo nauczyć: organizujemy szkolenia, uczymy i taki człowiek wychodzi na rynek pracy z bardzo atrakcyjnym doświadczeniem. W USA wolontariat jest naturalną częścią kształcenia i zdobywania kwalifikacji.

W takim razie czy opłaca się w ogóle pomagać, nie mając z tego korzyści materialnych?

Problem z młodym pokoleniem jest taki, że podczas procesu dojrzewania stali się konsumentami. Rynek dba o to, żeby zaspokoić ich potrzeby takie jak zobaczenie ciekawego film, kupo nowego telefonu komórkowego itd. Pomaganie zmienia takie nastawienie, bo dopiero w dawaniu innym można odkryć coś magicznego.

Gdy człowiek koncentruje się tylko na swoich potrzebach, to ciągle jest niezaspokojony, ciągle czegoś mu brakuje. Pomaganie i kontakt z biedą może dużo zmienić Człowiek, który zetknie się z trudnymi sytuacjami potem lepiej poradzi sobie w życiu, zacznie patrzyć na świat w inny sposób i nabierze dystansu do rzeczywistości.

jacek_stryczek04

To jakie plany ma teraz Wiosna? Jakie cele teraz postawił sobie ksiądz?

To proste. Chciałbym, żeby Polska była krajem milionerów. Jeśli będzie więcej fajnych milionerów w tym kraju, to będę spotykał fajniejszych ludzi i wszystkim nam będzie lepiej.

W takim razie postaram się pomóc i zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby zostać tym milionerem : ) Dziękuje za rozmowę.

Spotkanie było naprawdę świetne. Cieszę się, że blogowanie daje mi możliwość poznawania takich osób. O korzyściach działania w wolontariacie pisałem już wielokrotnie. Sam dużo udzielam się społecznie i wiem, że daje to bardzo dużo korzyści. Jeżeli Ty też chciałbyś spróbować swojej przygody z wolontariatem to wbijaj na stronę Akademii Przyszłości.

Akademia Przyszłości to, obok Szlachetnej Paczki, najbardziej znany projekt Stowarzyszenia WIOSNA. AKADEMIA to program ogólnopolski, który pomaga dzieciom w potrzebie. Dzieciom, które mimo młodego wieku mają za sobą trudne historie i które potrzebują nie tyle rzeczy, co drugiego człowieka. Kogoś, kto w nie uwierzy i nauczy wygrywać. W AKADEMII kimś takim jest Tutor – wolontariusz, który regularnie spotyka się z dzieckiem i pracuje w ramach sprawdzonej metodologii – tzw. Systemu Motywatorów Zmiany.

Jedna decyzja może zmienić wiele w sposobie Twojego myślenia, a co za tym idzie – w całym Twoim życiu.

A może ktoś z was działał już przy Akademii Przyszłości?

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Asia

    Fantastyczny wpis! Na dzisiejszego doła idealny :) Dziękuję Maju :)

  • Maciej Jankowski

    W całej tej nagonce medialnej wokół księży, aż miło czyta się słowa ks. Stryczka. Przedstawia on bardzo fajny sposób myślenia. Konsumpcjonizm staje się tym co nas zmienia na gorsze. Zamyka spojrzenie na drugiego człowieka, przysłaniając wszystko pryzmatem własnych potrzeb/zachcianek.
    Bardzo fajny wywiad! :)

  • Mateusz Gierczak

    Zmieniam parafię na św. Józefa :D Świetny wywiad ;)

  • Magda

    Od zeszłego roku, odkąd zaczęłam studiować w Krakowie robię dwie rzeczy regularnie: czytam blog Michała Maja i… spotykam się z chłopcem w ramach Akademii Przyszłości. Maja chyba nie muszę Wam przedstawiać..;p, z kolei cotygodniowa „godzinka” z podopiecznym, tak naprawdę staje się conajmniej 5godzinami, bo: dojazd, przygotowanie materiałów, przygotowanie siebie jako nauczyciela, uzupełnianie kart…masakra.. a przecież: dwa kierunki studiów (czasochłonne), powroty do domów (nie najrzadsze), obowiązkowe wypady do innych województw (bo niestety nie wszyscy najbliżsi są na miejscu) realizacja własnych zainteresowań(a jest ich wiele)… Da się?. Jasne! wiele obowiązków pogodziłam właśnie z tego powodu- chciałam być motywatorem dla kogoś, ktoś stał się motywatorem dla mnie:) I to niesamowite uczucie satysfakcji z maksymalnego wykorzystania czasu i ciepłe uczucie w sercu, kiedy właśnie cos co jest najcenniejsze(czas i swój talent) ofiarowujesz drugiej osobie. I może nie na początku, ale w końcu dostrzegasz, że przynosi to owoce-COŚ MEGA BUDUJĄCEGO. Jeżeli ktoś z was będzie się zastanawiał nad zostaniem takim wolontariuszem- owszem nie jest łatwo, ale kto jak nie my (młodzi studenci,wyciskający z życia jak najwięcej, widzący sens w życiu i mający marzenia-, bo tak widzę wszystkich czytelników tego bloga) może pomóc dostrzegać sukcesy tym młodszym?:) a o to właśnie chodzi w Akademii Przyszłości:D

  • Kasia

    Jestem na blogu pierwszy raz. Weszłam, (oczywiście przez facebooka;p) po zauważyłam nazwisko Księdza Stryczka:) Ten człowiek jest fenomenalny! Ja działam w AKADEMII PRZYSZŁOŚCI. Naprawdę ją bardzo mocno polecam wszystkim, którzy chcą dać z siebie odrobinkę więcej, a przy tym mieć z tego ogromną satysfakcję, wiele radości i wspaniałych ludzi wokół siebie;)

    • Hehe to mam nadzieję, że to nieprzypadkowe wejście i zostaniesz na dłużej :)

  • Motorniczy Marych

    Bardzo mądre słowa o tym jak źle adresowana pomoc może szkodzić, budzić postawy roszczeniowe, bierność itp. Na miarę skromnych mozliwości staramy sie wspierać miejscową ludność po tajfunie Haiyan/Yolanda na Filipinach i kwestie w jaki sposób, gdzie, komu i w jakim zakresie tej pomocy udzielać jakos człowiek po kilku miesiącach ogarnia, ale rzeczywiście na początku był to spory problem. To długi temat, ale pełna zgoda, że realizacja samej idei daje bardzo dużo satysfakcji.

    Pozdrowienia z Filipin.

    http://poluzujtamgdzieciecisnie.blogspot.com/

  • Dorota

    Słyszałam o AKADEMII w radio. Gratuluję pomysłu i życzę miliona sukcesów

  • Dzięki za ten wywiad, świetna sprawa!

  • Inspirantka

    Rewelacja!

    „Chciałbym, żeby Polska była krajem milionerów. Jeśli będzie więcej fajnych milionerów w tym kraju, to będę spotykał fajniejszych ludzi i wszystkim nam będzie lepiej.”

    I o to właśnie chodzi. Jeśli ludzie mają zapewnione podstawowe potrzeby są otwarci na innych, i mają więcej czasu, by dzielić się tym co mają z innymi.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jaki serial powinienem obejrzeć?