Jak cieszyć się z życia?

Pod poprzednim, urodzinowym wpisie jedna z czytelniczek napisała: „generalnie to jestem pod wrażeniem, że potrafisz, tak w każdym drobiazgu odnaleźć sens życia, ja tak niestety nie umiem, może jakaś porada, jak to zmienić?” Krótko mówiąc, jak cieszyć się z życia?

Bo zobaczcie, łatwo cieszyć się z chwili, gdy np. akurat masz więcej pieniędzy i możesz coś sobie kupić. Łatwo cieszyć się, podczas tygodniowych wakacji w Egipcie, gdzie po prostu nic nie robisz. Zauważ jednak, że ten czas się kończy i trzeba wrócić do rzeczywistości. Nie sztuka cieszyć się z życia przez moment – sztuka to osiągnąć permanentny stan zadowolenia z wszystkiego, co robisz.

Radość z rzeczy błahych!

Większość ludzi codziennie pędzi przez życie i na ma czasu na to, by się zatrzymać i rozkoszować chwilą. Tylko tu i teraz! Kiedy Ty tak zrobiłeś, że stanąłeś w miejscu i spojrzałeś na to, jak żyje świat wokół Ciebie?

Mnie taka sytuacja spotkała nie tak dawno, w jeden czwartkowy wieczór. Razem ze znajomymi szliśmy przez krakowski rynek. Spokojna rozmowa i nagle na ul. Floriańskiej słyszymy muzykę. W tym momencie włączył mi się tryb obserwatora. Zacząłem oglądać, co dzieje się obok – masa ludzi, turystów. Ludzie spieszący do klubów, na imprezy. W kilka osób podeszliśmy do grającego zespołu i zatrzymaliśmy się, aby go posłuchać. Za chwile było dużo więcej słuchaczy, jakiś człowiek zaczął udawać, że tańczy breakdance’a, obok 3 młodych chłopaków przejechało na deskorolkach. Kilka chwil później do obserwatorów dołączył człowiek z długą brodą i w kolorowym stroju – zaczął tańczyć.Tyle się dzieje!

W tej chwili ogarnęła mnie niesamowita radość i ogromne szczęście. Jestem tu – w mieście, które lubię, wśród osób, które po prostu uwielbiam. Wokół mnie tyle ciekawego się dzieje, a ja tego nigdy nie dostrzegam!

Zatrzymaj się

Często myślami lecimy w przyszłość lub wspominamy to, co było. Rzadko kiedy myślimy o tym, co jest tu i teraz. Spróbuj opisać to, jak teraz się czujesz. Podnieść rękę i popatrz, jak to działa. Pomyślałeś o tym i jesteś w stanie wykonać taki ruch. Zobacz, jak wygląda Twoje otoczenie, co teraz robisz. Zwróć uwagę na szczegóły, których wcześniej pewnie nie dostrzegałeś.

Kolejna moja historia. Ponad rok temu mieszkałem przez pewien czas w Bostonie, w USA. Wyjazd ten otworzył mi oczy na pewne rzeczy, których do tego czasu nie dostrzegałem – jedzenie. Ten, kto mieszka za granicą, potwierdzi, że jedzenie na obczyźnie to jakaś tragedia. Nie ma to co nasze, polskie jedzonko. I tak właśnie pokochałem… kiełbasę podwawelską. W Polsce nigdy nie zwracałem na nią uwagi. Osiągałem stan niesamowitego szczęścia, gdy udawało nam się skończyć pracę wcześniej i zdążyliśmy zrobić zakupy przed zamknięciem polskiego sklepu. Kupione jedzenie często wyjadałem już w samochodzie i w momencie, gdy docieraliśmy do domu, niewiele zostawało. Jedząc, jednak zachwycałem się każdym kęsem. Ta kiełbasa po prostu rozpływała się w ustach : )

Nie trzeba jednak wyjeżdżać z domu, aby to osiągnąć. Zaparz swoją ulubioną kawę, kup najlepszy owoc lub inny produkt, który uwielbiasz. Usiądź, zamknij oczy i poczuj ten smak całym sobą. Przegryzaj/pij powoli i zachwyć się tym! Doceniaj takie proste rzeczy, które Cię otaczają. Zatrzymaj się na moment i obserwuj, co dzieje się wokół. Doceń to, co jest tu i teraz!

Miłe chwile

WWedług mnie wszystko sprowadza się do tego, żeby żyć świadomie. Cokolwiek robisz, wynika z tego, że podjąłeś decyzje. Zacznij obserwować swoje życie. Jeżeli wracasz z miłego spotkania, to „złap” się na tym, że to, co przed chwilą się wydarzyło, było bardzo przyjemne. Codziennie wydarzają się ciekawe rzeczy, tylko po prostu przechodzimy obok nich, ich nie dostrzegając.

Warto robić codziennie wieczorem małe podsumowanie. Ja za każdym razem, przed snem szukam 3 rzeczy, które były niesamowite tego dnia. Dla przykładu wczoraj:

  • Udało mi się złapać nowe, ciekawe zlecenie w firmie
  • Byłem na lekcji hiszpańskiego. Zaczynam już co raz więcej rozumieć i lepiej mówić w tym języku
  • Na koniec dnia miałem rozmową, z osobą, która wiele dla mnie znaczy

Takie proste podsumowanie przed snem pozwoli pokaże Ci, że każdy dzień ma w sobie coś pozytywnego. Uczyń z tego nawyk, a po kilku tygodniach zacznie ogarniać Cię wdzięczność i radość.

A gdybyś miał umrzeć?

Wyobraź sobie jedną sytuację, budzisz się rano i dowiadujesz się, że to będzie ostatni dzień Twojego życia. Wiem, banał, ale to naprawdę pomaga. Z kim byś się spotkał? Co byś robił tego dnia? Co powiedziałbyś ludziom? Chwyciłbyś za telefon i obdzwonił najbliższe osoby, mówiąc im, jak wiele im zawdzięczasz? Zrób to teraz.

Kiedyś napisałem do koleżanki wiadomość z paroma miłymi słowami. Ot, po prostu wychodziło z całości, że ją lubię i bardzo się cieszę, że miałem okazję ją poznać. Dziwna sprawa, od razu zapytała, o co mi chodzi. Wytłumaczyłem jej, że po prostu czasem mam ochotę powiedzieć parę miłych słów innym osobom. Spróbuj i Ty! Nawet na głupim Facebooku wybierz kilka najbliższych osób i napisz im parę miłych słów – za co cenisz daną osobę i dlaczego cieszysz się, że ją znasz. Zobaczysz, co się stanie. Ludzie uwielbiają otrzymywać takie wiadomości, a Ty po prostu będziesz się świetnie czuł, bo gdybyś miał umrzeć godzinę później, to będziesz zadowolony, że przekazałeś coś najbliższym osobom. W dodatku piłeczka lubi się odbijać i kiedyś to do Ciebie wróci – Ty otrzymasz taką wiadomość. Świetne uczucie, gdy masz trochę gorszy dzień, a tu otrzymujesz tak pozytywną i szczerą informacje.

 

Zaplanuj swój pogrzeb

Pójdziemy krok dalej. Zabawmy się już w całkowicie przerażającą grę – zaplanuj swój pogrzeb. Znalazłem to ćwiczenie kiedyś na jakimś zagranicznym blogu i strasznie mi się spodobało. Zastanów się, jak wyglądałby Twój pogrzeb. Wyobraź sobie cmentarz, wszystkich ludzi i siebie samego, obserwującego to wszystko z dystansu.

Jak byś wyglądał? Co mówiłby ksiądz odprawiający ceremonię? Jakie mowy byłyby czytane? Co mówiliby inni ludzie? Trochę przerażające, prawda? A jak wyglądałby mój pogrzeb?

Myślę, że byłoby dość dużo osób. Ktoś na pewno wspomniałby o radości życia, o tym, co zrobiłem. Mam nadzieję, że zapisałem się pozytywnie w głowach wielu osób. Może ktoś zebrałby wszystkie wpisy z bloga i wydał pośmiertną książkę? Pomyślcie o tym, jak zejdę z tego świata : )

Myślę, że trzeba żyć tak, żeby rozsyłać po ludziach jak najwięcej pozytywnych rzeczy, tak żeby każdy Cię miło wspominał i miał w głowię dobre sytuacje związane z Tobą.

Lista wdzięczności

Dodatkowo warto przy tej okazji podsumować swoje życie. Co ciekawego Ci się przydarzyło, z których chwil jesteś zadowolony? Nie mów, że ich nie masz, bo to nie prawda. Przyjrzyj się uważnie i stwórz swoją listę wdzięczności. Za co jesteś wdzięczny życiu? Jak wygląda moja lista na dzień dzisiejszy?

„Życiu”, dziękuje Ci:

  • Za Kraków. Że mieszkam w mieście, która tak strasznie mi się podoba.
  • Za przyjaciół. Mam ich naprawdę wspaniałych, uwielbiam spędzać z nimi czas.
  • Za pracę. Prowadzę swoją firmę i daje mi to ogromnie dużo satysfakcji i radości
  • Pije teraz kawę. Jaki ona ma niesamowity smak. Dziękuje za to!
  • Za to, że żyje w takich czasach a nie innych.
  • I za to, że żyje w takim a nie innym miejscu. Polska jest naprawdę pięknym krajem
  • Za muzykę, która teraz gra. Strasznie podoba mi się ta piosenka i poprawia mi humor : )
  • Za porażki. Co jakiś czas się zdarzają i otrzymuje z nich bardzo dobre lekcje.
  • Za słońce, które świeci właśnie teraz, prosto do mojego pokoju, a jest grudzień!

Warto robić taką listę. Po pewnym czasie na pewno ogarnie Cię jakaś dziwna radość, że przecież żyjesz, coś się dzieje ciekawego i możesz powiedzieć, że naprawdę jesteś zadowolony z całości.

Zaakceptuj sinusoidę życia

Na sam koniec warto pamiętać o jeszcze jednym. Życie to ciągła sinusoida i nie może być ciągle zajebiście. Muszą być momenty gorsze, chwile zdenerwowania, smutku itp. Gdyby było tylko dobrze, to nie doceniałbyś tych pięknych chwil. Naucz się więc, podchodzić w sposób mądry do porażek i trudniejszych momentów. Życie wystawia Cię na próbę, ale nawet najgorsza chwila to tylko chwila – kiedyś się kończy. Po smutku przychodzi wreszcie radość – to od Ciebie zależy, kiedy to nastąpi.

Jeżeli masz gorszy dzień, nie załamuj się i nie mów, że życie jest złe. Zauważ też plusy takiej sytuacji i powtórz sobie, że jutro lub za tydzień będzie tylko lepiej. Przypomnij sobie moment z dzieciństwa, gdy byłeś smutny, bo np. kupiony lód upadł Ci na ziemie. Byłeś wtedy podłamany i ogarnięty złością, ale to przeszło, prawda? Dziś już się tym nie zasmucasz. Podobnie jest z innymi problemami, przyjmuj wszystkie na klatę (kobiety mogą na piersi: D) i pędź dalej do przodu. Po gorszym dniu przychodzą następne – lepsze.

Przychodzi w końcu taki moment, że jesteś tak zadowolony ze swojego życia, że nawet jeżeli ktoś oferowałby Ci kilka milionów złotych za jego zmianę, to nie zgodziłbyś się! : D

I na koniec, jako nowy zwyczaj – opisy fotek. Pierwsza fotka ciachnięta została kiedyś średnim formatem na krakowskim rynku. Druga fotka to domek na pustyni Thar w Indiach.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
3 urodziny bloga! Co zyskałem dzięki blogowi?