Jak mieć ciekawe życie?

Mam 28 lat. Prowadzę swoją firmę, biegam maratony, podróżuję. Do tej pory odwiedziłem ponad 30 krajów, a obecnie od ponad 2 miesięcy bujam się po Meksyku i Gwatemali. Myślę, że mam ciekawe życie.

Rzadko się nudzę i zawsze mam coś fajnego do roboty. Lubię ten stan rzeczy i kocham swoje życie. Daję sobie więc dziś mandat do napisania tekstu na ten temat. Poniższe rzeczy wynikają oczywiście z mojego doświadczenia. Nie traktujcie więc tego wpisu jako listy punktów, które trzeba zrealizować, aby żyć ciekawie. Chcę Wam pokazać, co sprawdziło się u mnie, że rozbujałem to swoje życie i kręci się ono jak dobra karuzela. Trudno jest zacząć, ale gdy już ruszysz, wraz z Tobą rusza prawdziwa lawina zmian. Dokładnie tak było u mnie. Jak mieć ciekawe życie?

  1. Praca, która jest wyzwaniem

W pracy spędzamy w cholerę dużo czasu (za dużo). Trudno mieć ciekawe życie, jeżeli przez 8 godzin dziennie wyrabiamy PKB i kompletnie nas to nie kręci. Z perspektywy lat widzę, że praca powinna być nie tylko przyjemna, ale także stanowić lekkie wyzwanie.

Najciekawsze projekty, które realizowałem, to były te w pewien sposób wymagające i sprawiające jakąś trudność. Wtedy też najłatwiej jest mi wejść we flow i na maksa zaangażować się w to, co robię. Takie projekty lubię najbardziej.

  1. Pasja, która Cię kręci i pozwoli odetchnąć

Uważam, że pasja jest cholernie ważną rzeczą w życiu i, szczerze powiedziawszy, nie wiem, jak można żyć bez jakichkolwiek zainteresowań. Od zawsze byłem ciekawy świata i interesowałem się wszystkim. Pasja to sposób na poznawanie otoczenia, rozwijanie się, ale także „wentyl”, przez który schodzi zła energia.

Ja pokochałem podróże. Gdy przez długi czas nigdzie nie wyjeżdżam, to zaczyna się we mnie zbierać jakaś taka złość. Nic mnie nie cieszy – wszystko drażni. Wyjazd do jakiegoś egzotycznego kraju na 3-4 tygodnie pozwala mi odreagować i wrócić do Polski w fenomenalnej formie.

Ale nie zawsze muszą to być akurat wyjazdy. Jednych kręci zwiedzanie z plecakiem, a inni odnajdą się podczas niedzielnych wypadów z wędką nad jezioro. Ważne, żeby znaleźć to „coś”.

Jak mieć ciekawe życie?

  1. Twórz coś

Punkt powiązany w pewien sposób z poprzednim, ale też nie każda pasja polega na tworzeniu, dlatego traktuję to jako osobną pozycję. Myślę, że każdy człowiek powinien mieć jakąś swoją formę ekspresji. To rozwija wyobraźnię, pobudza kreatywność, poprawia pewność siebie. Każdy z nas ma jakiś ukryty talent, który powinien rozwijać i coś tworzyć.

Jednym wychodzi gra na gitarze, jeszcze innym beatbox, malowanie, rzeźbienie czy montaż filmów. Nawet jeżeli jest to sztuka „do szuflady”, to warto poświęcać jej czas. Moją formą ekspresji jest pisanie i robienie zdjęć. Gdy byłem młodszy, chciałem zostać dziennikarzem – tworzenie artykułów zawsze sprawiało mi przyjemność.

Jak to śpiewał Kaliber 44, zastanów się, co jest dla Ciebie – a później prowokuj wenę:

Zdradliwa wena, raz jest, raz jej nie ma.
Ja ją prowokuję, bo to moja domena,
Dla mnie mikrofon i dla mnie jest scena.
A co dla Ciebie, zapytaj siebie, siebie, siebie.

Nie masz pomysłu, co tworzyć? Idź do Castoramy, kup sobie drewnianą deskę i zacznij rzeźbić. Weź farby i namaluj pierwszy obraz. Ogarnij na YouTubie kurs grania na gitarze i naucz się tego. Po prostu zacznij coś tworzyć.

  1. Znajomi, którzy inspirują do działania

Najprostszy sposób na ciekawe życie? Mieć znajomych, przy których nigdy się nie nudzisz. Takich, z którymi uwielbiasz spędzać czas, bo wiesz, że nawet zwykłe wyjście na piwo może skończyć się przygodą. Takich, za którymi stoi jakaś historia. Mam to szczęście, że znajomych mam genialnych. Każdy na swój sposób inny, każdy robiący w życiu coś innego, ale gdy spotykamy się razem, to dzieją się rzeczy magiczne. Jak to było w reklamie jednego z piw, trzeba mieć znajomych, którzy „nigdy nie pytają, czy gdzieś coś się dzieje. Oni się dzieją”.

  1. Wyzwania osobiste

Zawsze szukam sobie jakiś osobistych wyzwań. Lubię stawiać się w wymagających sytuacjach i pracować na pewne efekty. Dla przykładu: Kiedyś ubzdurałem sobie, że przebiegnę maraton. Trenowałem przez pół roku i w końcu się udało. Mimo że początki były trudne, to bieganie mnie wciągnęło i potem rzuciłem się na jeszcze większe dystanse. Jedno wyzwanie sprawiło, że na kilka dobrych lat wkręciłem się w temat i miałem niezłą zajawkę. Innym wyzwaniem było napisanie książki. Jeszcze innym – odkładanie pieniędzy na 3-miesięczną podróż.

Zawsze mam coś, nad czym pracuję. Trudno mi się żyje bez jakiegoś wyzwania – wtedy mam wrażenie, że czas przelatuje mi przez palce. I wtedy właśnie czuję się nieszczęśliwy.

Nie masz pomysłu, co robić? Naucz się 1000 słów w języku obcym, załóż bloga i publikuj jeden wpis codziennie, zacznij biegać 3 razy w tygodniu, rozpocznij challenge na wstawanie codziennie o 6 rano. Naucz się wszystkich krajów świata i ich stolic, zacznij brać zimne prysznice (ponoć to świetna rzecz), przeczytaj jakąś książkę w języku obcym, przejdź kurs rysunku w 30 dni, naucz się robić świetne zdjęcia, poznaj jakiś program do montażu video, obejrzyj wszystkie filmy oscarowe… Mam pisać dalej?

  1. Nowe rzeczy i nowe doświadczenia

Im starsi się stajemy, tym częściej wybieramy to, co sprawdzone. Coraz mniej eksperymentujemy i coraz rzadziej próbujemy nowych rzeczy. Dam Ci przykład z awokado. Jakoś zupełnie nie mogłem się do tego owocu przekonać. Wydawał mi się nijaki i nigdy mnie nie ciekawił. Wyjechałem do Meksyku, gdzie awokado króluje na stołach, spróbowałem kilka razy i… zakochałem się!

ZOBACZ TAKŻE: Próbuj nowych rzeczy

Inny przykład. Nie przepadam za oliwkami. Uważam jednak, że ich smak to jeden z tych, do których trzeba dorosnąć. Próbuję je więc 2-3 razy w roku i sprawdzam, czy ten moment dla mnie już nadszedł. Podobnie mam z owocami morza.

Meksykański fryzjer

Pierwszy raz w życiu byłem u meksykańskiego fryzjera!

Żyjemy w XXI wieku. Mamy wyjątkowe możliwości, jakich nie miał nikt przed nami. Możemy podróżować, poznawać ludzi, jednym kliknięciem kupić książkę jakiegoś dziwnego autora z innego końca świata. Możemy iść do zwykłego marketu i kupić składniki, jakich w życiu nie próbowaliśmy. Jeszcze nigdy nie mieliśmy takich możliwości.

Słowem zakończenia: Myślę sobie, że ludzie nie chcą żyć ciekawie, bo ciekawe życie zazwyczaj nie jest łatwe. Często los rzuca nam kłody pod nogi, coś nie idzie, pojawia się jakaś frustracja. Ale z drugiej strony – wtedy właśnie czuję, że żyję. Wtedy zbieram świetne doświadczenia i lepiej pojmuję świat. Chyba już nie potrafiłbym żyć w nudny sposób.

 Jakie jeszcze znacie patenty na ciekawe życie?

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Myślę, że masz tak dużo możliwości, bo masz pracę, która Ci to umożliwia… to olbrzymi plus. Tego Ci zazdroszczę. Powiesz: każdy może! ale ja tu mam takie trochę zagięcie ;) bo akurat jestem po grafice komputerowej (chociaż tylko rocznej szkole policealnej) i… wiem jak bardzo mnie to NIE kręci :P jak męczyłbym się w kreatywnym zawodzie… (za to ulubiona praca jaką w życiu wykonywałem była na produkcji kiedy mogęłm tygodniami robić to samo, ale sprawiało mi przyjemność być w tych konkretnych, ciągle tych samych czynnościach co raz lepszym i szybszym :) ). Teraz też pracuje na produkcji (choć już trochę mniej przyjemnej niż wtedy niestety, ale też jeszcze całkiem ok). Żałuję, że tak jest (znaczy żałuję, że akurat to mnie kręci bardziej niż coś innego ;) ), bo bycie wolnym strzelcem pozwala na samodzielne zarządzanie swoim czasem – ja tego nie mogę, nawet urlopu nie mogę wziąć w sezonie, bo nie mam dzieci (a pierwszeństwo mają ci, którzy mają dzieci, bo wiadomo – wakacje czy ferie)…
    Co nie znaczy, że w ogóle nie jestem kreatywny – jednocześnie lubię bardzo rękodzieło i zgadzam się, że tworzenie czegoś jest… no jest czymś super i też nie mógłbym bez tego żyć :) (z tym że dla mnie tworzenie czegoś namacalnego – origami, biżuteria, decoupage – wem że trochę nie typowo ;) ).
    Ale rady z wpisu są bardzo dobre :) myślę, że ogólnie masz rację – ludzie mają nudne życie, bo nie chcą mieć ciekawego ;) Jak się nie ma ani kasy, ani czasu za dużo, to zawsze jeszcze można zwiedzać okolicę – z pewnością nie zna się wszystkiego (wiem po sobie, nie raz łapię się na tym, że odkrywam jakieś miejsca w Polsce, które były blisko mojego domu gdzie mieszkałem 20 lat, a tam jakoś nigdy nie byłem ;) ). Właściwie do tego nie trzeba wcale kasy (wystarczy rower albo autostop), a czasu jeden dzień – np. sobota czy niedziela :)

    • @wendigo
      Po wieloletnich przemyśleniach na podobne tematy, odwołując się do tego co napisałeś – myślę, że dlatego lubisz pracę na produkcji bo widzisz realny efekt swojej pracy, którą znasz i potrafisz dobrze robić.
      Mam bardzo podobnie i to trochę utrudnia podejmowanie się nowych czynności. Ale jak już pokonasz ten silny opór i demotywację z powodu tego, że nie potrafisz, nie wiesz jak coś robić (wtedy wydaje się, że nie lubisz) – to właśnie wtedy przychodzi ogromna radość.

      Przekonałem się o tym parę miesięcy temu robiąc prawo jazdy. Na początku byłem cholernie zirytowany i nie lubiłem tego, bo gasło mi ciągle auto, instruktorka podgrzewała temperaturę jak w saunie i sam nie ogarniałem wszystkiego. A teraz jak ruszam ze skrzyżowania i rozpędzam płynnie od zera do setki, nie dając się wyprzedzić na lewym pasie, to po prostu jest miazga i ego połechtane :)

      Jestem przekonany, że możesz odnaleźć coś co da Ci więcej wolności w Twoim życiu. Ale będzie to najpierw trochę bolesne i nieprzyjemne.

      • Grzegorz – tak, myślę że trafnie to podsumowałeś i chodzi właśnie o te realne efekty tego, co dobrze znam i potrafię robić…
        Dzięki za komentarz :)

    • Sylwia

      @disqus_JWCiZGES9n:disqus W pewnym sensie dziękuję Ci za Twój komentarz. Dlaczego? Bo dzięki niemu mi trochę raźniej. Studiuję kierunek który wymaga pracy własnej, inwencji własnej, kreatywnosci i rozwijania się bardzo dużo we własnym zakresie. Mimo iż to już 4 rok czuję że się tu bardzo męczę, źle mi jest, nie widzę się w tym, a wszyscy mi trąbią w rodzinie jaka to nie jestem mądra i jaki to nie super kierunek po którym będę opływała w miliony. Ta jasne. W końcu ile można budować ;) A ja zaś czuję się pozbawiona wiedzy i mam wrażenie że tylko pcham te studia byle je przepchać. Nie udało mi się dotychczas odnaleźć alternatywnej drogi, którą chciałabym podążyć – Co mnie często bardzo przygnębia. Ale trochę odeszłam od tematu – Mi też marzy się praca powtarzalna, coś jak produkcja o której wspominasz. Ze ciągle będę robiła to samo, i będę się w tym doskonaliła. Brzmi to dość absurdalnie w moim towarzystwie, bo ilość pracy jaką jednak wkładam w te studia, zarywanie nocy, ślęczenie po kilkanaście godzin dziennie przy komputerze, wsparcie finansowe rodziców na utrzymanie w innym mieście, moje dorabianie jakiegoś tam grosza – mam wrażenie że to wszystko pójdzie po prostu na śmietnik. Bo tak naprawdę do takeij pracy nie potrzebuję wykształcenia wyższego a już na pewno nie z budownictwa. Koło się zamyka, ja nie chcę robić tego w czym się szkolę, a z drugiej strony szkoda mi tego porzucić ze względu na wymienione czynniki. Ale widzę jednak, że nie tylko mam tak, że wolę powtarzalność i szkolenie się w jakiejś czynności niż kreatywną pracę. Może to kwestia problemu z wyjściem ze strefy komfortu? Obawa przed nieznanym, przed porażką? Brzmi to teraz absurdalnie jak się powie to na głos, ale zapewne coś takiego we mnie siedzi… I często gnębi :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      • @Sylwia, nie ty pierwsza masz taki problem ze studiami. Mam wrażenie, że 80% studentów narzeka na studia, złą decyzję, zły kierunek. Najgorsze jest to, że działa reguła zaangażowania – im dłużej studiujesz, tym trudniej zrezygnować, bo już poświęciło się czas. Sam byłem trochę w tej pułapce. Studia finalnie skończyłem i w sumie ciesze się, że domknąłem ten temat. A po drodze zrobiłem jeszcze roczne studia podyplomowe w czymś, co mnie kręci. Temat rzeka. I nie ma jednoznacznej odpowiedzi co z tymi studiami robić :)

      • Emilia Maciejewska

        Też miałam takie rozterki. Nie znam dokładnie twojej sytuacji, ale mi pomogło wyjście poza obowiązki na studiach. Zamiast zasuwać na zajęciach robiłam niezbędne minimum by zdać a resztę czasu przeznaczałam na koła naukowe i organizacje oraz nowe znajomości. Praca dyplomowa szła mi jak po grudzie ale dotrwałam do końca. Koniec końców wiedziałam czego nie chcę i miałam trochę doświadczenia w rzeczach do których mnie zaczęło ciągnąć. Nie do końca wierzę, że budownictwo nie może być ciekawe – może zaplanowanie przerwy w studiach/ jakiegoś wyjazdu na kurs/wymianę/wolontariat pomoże znaleźć nowe pomysły jak się w tym odnaleźć? Albo pozwoli odnaleźć w czymś innym? Trzymam kciuki by udało Ci się coś wykombinować i byś mimo tego co mówi otoczenie wybrała to, co Tobie odpowiada. Na pewno nie jest to łatwe, ale trzeba próbować.

  • Punkt 4 to moim zdaniem podstawa. Ktoś może powiedzieć, że nie ma takich znajomych, ale dzisiaj możliwości są przeogromne. Na swój skok ze spadochronem pojechałem z ludźmi poznanymi przez internet. Widzieliśmy się raz w życiu, a teraz z kilkoma stale utrzymuję kontakt.

    • No i idealny przykład ;) Internet to największy wynalazek ludzkości. Porównuje to do wynalezienia koła. Magiczne narzędzie, które jest dostępne dla wszystkich chętnych, a dzięki niemu można wszystko :)

  • insomnia

    Czesc Michal

    Mam pytanie…Jak wyglada sytuacja w Meksyku? Mam na mysli przestepczosc…Wiadomo Meksyk piekne miejsce (turystyka itd) ale mi sie kojarzy tylko z kartelami narkotykowymi. Nie sledzilem dokladnie gdzie przebywales ale z tego co wiem to na polnocy sa miasta gdzie nie ma dnia zeby kogos nie zabili. Obszerny temat…

    • K.

      Usłyszałam ostatnio, że prym w handlu kokainą wiedzie teraz Peru i dalej Kolumbia. Rozmawialiśmy z rodowitym Peruwiańczykiem, który mówi, że czuje się w Peru bezpiecznie, a w Bogocie uważał na kieszonkowców.

      Pół żartem, oczywiście – może jak nie wyskakujesz z bronią, ani nie kradniesz nikomu towaru, to los będzie dla Ciebie łaskawy. :)
      Osobiście lekko się obawiam Am. Południowej (jakoś tak po prostu, lęk irracjonalny), ale mam koleżankę również w Meksyku i ona też nie wydaje się być zastraszona sytuacją w swoim kraju.
      Pozostaje wierzyć, że rzeź niczym w Medelin się skończyła i panowie się rozliczają według własnego cennika między sobą.

      • insomnia

        „panowie się rozliczają według własnego cennika między sobą”
        To tak nie dziala ; )
        Nawet jak trzymasz sie z dala od nich to wciaz jestes na ich terenie. Skladaja propozycje nie do odrzucenia i nie masz za bardzo wyboru – albo dla nich pracujesz albo cie zabija. Los Zetas nawet cala wioske raz wybil.

        „mam koleżankę również w Meksyku i ona też nie wydaje się być zastraszona sytuacją w swoim kraju.”
        Mozliwe ze wlasnie na niektorych obszarach nie ma takiej rzezni np. tam gdzie ona mieszka.

    • @disqus_NtCg8giXW5:disqus – my byliśmy na południu Meksyku. Bałem się na ten wyjazd jak nigdy. Przed wyjazdem zdarzało mi się budzić w nocy i rozmyślać – bo jechaliśmy na długo, bo nowy region, bo hiszpański. Pierwszy raz w życiu kupiłem gaz na wyjazd!

      Jak było? Ani razu nie mieliśmy jakiejś niepewnej / niebezpiecznej sytuacji. Gdy wypadł mi portfel w autobusie to leżał sobie na ziemi przez jakiś czas, a potem przechodząca kobieta podniosła i mi go podała. Ludzie mili i pomocni. W Meksyku trafiłem nawet na uczciwego taksówkarza, a zawsze żartuje, że branża transportowa jest najbardziej oszukańcza i robiąca przekręty :) Krótko mówiąc: dla nas było bezpiecznie i bezproblemowo. Nie szukaliśmy guza i przestrzegaliśmy podstawowych zasad bezpieczeństwa, których przestrzegam wszędzie.

      • insomnia

        Jednak ryzykowny wyjazd…
        Jakbys chcial poczytac na ten temat to zajrzyj tutaj:
        http://www.blog-del-narco.com/

        • No nie wiem, ja mówię co widziałem ;) Nie upieram się, że mam rację, nikogo nie namawiam itp. Poprzez ponad 2 miesiące w Meksyku nie czułem się ani razu przestraszony, nie było żadnej niepewnej sytuacji, nie widziałem żadnej strzelaniny itp.

          Podróżowałem po południu i Jukatanie, przestrzegałem podstawowych zasad bezpieczeństwa, których przestrzega się na co dzień w Polsce, nie wchodziłem relacje z szemranymi ludźmi itp.

  • dla mnie chyba niezmiennie jest to kombinacja ciekawej, elastycznej pracy + podróży :) no i do tego najlepiej czegoś, co nas rozwija – nauki języka, sportu, gry na instrumencie lub dowolnej rzeczy, która pozwala nam stawiać małe kroczki do przodu.

  • bezczas

    Lubisz pisać, ale nadal robisz te same błędy. Ach, nic się nie zmieniasz!

    • Jakie błędy? :) Staram się, żeby teksty były jak najlepsze.

      • bezczas

        Choćby takie: Zawsze szukam sobie jakiś osobistych wyzwań. —> jakichś; jest tego więcej, ale dobrze, że się starasz :).

  • Co do znajomych – jeśli znasz głównie domatorów, a ciągnie cię w świat, to dołącz do jednej z grup, gdzie poszukuje się kompanów podróży. :) I.. nie dokładaj problemów do rozwiązań.

  • Maju świetny wpis! W 100% zgadzam się z tym co napisałeś. Przyznam, że na bieżąco śledziłam Waszą ostatnią podróż na Facebooku i jestem pod wrażeniem miejsc które zwiedziliście! Aż przyszła mi ochota na Meksyk :) Czytałam też w którymś z Twoich poprzednich wpisów o Twoim biurze pod palmą, ciekawe doświadczenie, prawda? :)

    • Planujcie Meksyk, bo to piękne miejsce :) I dobre miejsce jako kierunek podróży z laptopem. Względnie dobry Internet, sensowne koszty życia itp. Meksyk to wspaniały kraj!

  • Do Twojej listy dorzucę jeszcze partnera, z którym wzajemnie pchamy się do przodu, próbujemy, rozwijamy. :)

  • Kamil Dyluś

    Ale dałeś kopa do działania! Jeden z Twoich lepszych wpisów Maju w ostanim czasie!! :)

    • Hehe, dobrze mi się go pisało :) Myślę, że będę pisał więcej takich wpisów z motywacją.

      • Kamil Dyluś

        Będę czekał z niecierpliwością :)

  • We komentarzach przewija się wątek, że ciekawe życie jest związane z pracą wolnego strzelca. Muszę wykrzyknąć, że jest to jakaś totalne nieporozumienie:) Moi znajomi frilanserzy zazdroszczą mi, że składam wniosek o urlop i jescze mi za niego płacą. Nie mogę wyjechać na 3 miesiące jak Michał, ale za to przez 26 dni w roku nie muszę się przejmować, czy firma da radę beze mnie. Sama wybieram terminy wakacji poza sezonem (zostawiając lipiec i sierpień „dzieciatym”), bo przecież wtedy jest taniej i mniej tłoczno! Ale wracając: praca nigdy nie warunkuje, czy ktoś ma ciekawe życie. Ciekawe życie to energia, kreatywność, aktywność, ciekawość i szukanie możliwości. Nikt z moich bliskich znajomych nie biegał, nie jeździł na rowerze, nie chodził w góry, nie ćwiczył jogi i nie śpiewał folkowo – wszystkiego spróbowałam sama :) Czasem ktoś się zarażał (rower, bieganie), czasem nikt (góry, śpiew) – ale to tylko od nas zależy, czy spróbujemy. Jak Michał napisał na koniec: jest masa, masa możliwości, nigdy nie było ich tak dużo, niezależnie od tego, gdzie mieszkasz, co studiujesz, ile masz pieniędzy. Po prostu wykorzystując dostępne ci zasoby – zacznij robić! :)

    • Właśnie bycie freelancerem to wcale nie jest prosta sprawa i ie dla każdego jest to gwarant szczęścia. Żeby móc pracować na poziomie i mieć sensowne zyski, trzeba naprawdę dużo przejść i nie każdy jest w stanie na takie poświęcenie. Przyjęło się, że etat to coś złego, a przecież większość firm teraz oferuje też świetne warunki. Wydaje mi się, że coraz więcej firm odchodzi od standardowego modelu pracy, da się dogadać na jakieś sensowne urlopy itp. Wszystko to kwestia podejścia :)

      • Oczywiście, zwłaszcza w obecnym okresie, kiedy dobry pracownik jest na wagę złota i można wiele rzeczy wynegocjować (tak, obecnie trwa taki okres! Korzystajmy, póki można!) Łatwiej o tym myśleć, kiedy przepracowało się już parę lat i zna swój najbardziej efektywny sposób pracy, więc tym bardziej zaczynając ścieżkę kariery warto być otwartym i nie bać się etatu, a po prostu testować na sobie.

  • Emilia Maciejewska

    Bardzo przyjemnie czytało mi się ten wpis. W międzyczasie zainspirowałam się do spisania swoich refleksji nt. podróżowania. Za to wielkie dzięki :)
    Pojawiły mi się przy tym pytania/refleksje
    1. Gadałam ostatnio o tym ze znajomymi, że często jest tak, że nie znamy swojego miejsca zamieszkania tak dobrze jak np. turyści którzy je odwiedzają. I przypomniała mi się ta rozmowa właśnie, gdy czytałam o wybieraniu tego co sprawdzone :) Co jest takiego w człowieku, że szuka wrażeń gdzieś daleko a nie docenia tego co ma?
    2. Czy podzielisz się kiedyś szerzej strategią oszczędzania na długą podróż? Obecnie kręcą mnie mikrowyprawy, ale na długą podróż też się nakręcam już trochę a doszłam do wniosku, że właśnie braki finansowe i strach przed tym, że sobie nie poradzę mnie powstrzymują.
    3. Poczytałabym więcej jak docierałeś do maratonu – to mój cel na przyszły rok ;)

    • Dzięki :)

      1. 100% prawdy. Znam Kraków, a nigdy nie byłem w typowych miejscach, po które przyjeżdża tu cały świat. Np. w Wieliczce nie byłem :)
      2. Pomyślę o takim wpisie, bo na Meksyk zbieraliśmy rok i było to dość wymagające zadanie. Było warto, ale rok sumiennie zbieraliśmy. Nie było też tak, że sobie jakoś żałowaliśmy na życie, ale dużo więcej pracowaliśmy i odpuściliśmy trochę z wyjazdami. Może coś napiszę na ten temat w najbliższym czasie.
      3. O maratonie już kiedyś pisałem: http://zyciejestpiekne.eu/jak-przebiec-maraton/ Podejmij decyzję, wyznacz deadline, a potem uwierz, że jesteś w stanie to zrobić ;)

  • Trudno jest mieć ciekawe życie, ponieważ można nad nim pracować aby takie było. Tutaj zwyczajnie wystarczy wyjść z domu, lub zrobić coś w nim aby czuć, że robi się coś ponad swoimi możliwościami.

  • Karolina

    hej! Jestem ciekawa technicznej strony Twojej pracy oraz chciałabym zobaczyć Twoje aktualne portfolio :) Czytam Twojego bloga od długiego czasu i parokrotnie wspominałeś, że używasz Ps-a. Czyli w związku z tym robisz wyłącznie projekty typowo webowe i grafika wektorowa po prostu nie jest Ci potrzebna i klienci tego nie wymagają? Tak z ciekawości.

  • Punkt pierwszy moim zdaniem jest szalenie ważny, a przez wielu ignorowany. Ludzie patrzą dziś tylko na to, czy pod koniec miesiąca „hajs się zgadza”, a nie czy praca ich rozwija, czy stawia im wyzwania, czy ciągle uczą się czegoś nowego czy tylko odbijają kartę i męczą te nieszczęsne 8 godzin..

Przeczytaj poprzedni wpis:
Surfing i praca na zmywaku – Najlepsze miejsce w całym Meksyku, a może i na całej Ziemi