Jak mieć więcej czasu? – Poradnik dla wiecznie zabieganych

Kiedyś nie miałem na nic czasu. Ciągle pracowałem, ciągle miałem coś do zrobienia. Pędziłem jak szalony, nie mając nawet chwili, żeby nacieszyć się efektami swoich działań.

Oczywiście nadal mam sporo różnych obowiązków, ale postanowiłem wyznaczyć pewne granice. Zorganizowałem się i teraz mam w swoim życiu trochę przestrzeni, która jest przecież tak ważna dla zdrowia psychicznego.

Dzisiaj bycie wiecznie zajętym jest bardzo trendy, bo inni widzą, że żyjesz aktywnie. Ale na dłuższą metę to się po prostu nie opłaca. Pokażę Ci na własnym przykładzie, co można zrobić, żeby mieć w życiu trochę przestrzeni i spokojnego czasu dla siebie.

To nie będzie typowy „poradnik zarządzania czasem”, ale praktyczne sposoby, które pomogą Ci ogarnąć Twój świat i milion obowiązków, które masz do wypełnienia. Aha – tekst jest długi i wymaga od Ciebie chwili skupienia. Usiądź i czytaj w spokoju, nie odbierając telefonów i nie przerzucając okien w przeglądarce. To Twój pierwszy krok do tego, aby mieć w swoim życiu więcej wolnych chwil.

1. Wydziel czas na pracę i czas na odpoczynek

Będąc zabieganym, być może nie zauważasz tego, jak ważny jest czas na odpoczynek. Kiedyś zasuwałem po kilkanaście godzin na dobę, załatwiając setki spraw.

Teraz stawiam wyraźną granicę: po godzinie 18 i w weekendy po prostu nie pracuję. Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy zajmuję się czymś zawodowym w sobotę czy w niedzielę, ale wynika to z tego, że wiem np., że w najbliższym czasie jadę gdzieś w świat i chcę podgonić parę tematów. Nie przeginam, nauczyłem się kontrolować to, żeby praca i klienci nie wchodzili mi na głowę.

bieszczady_kawa

Na początku było trudno, bo przyzwyczajeni do starych zasad klienci nie mogli zrozumieć nowego porządku. „Jak to, Panie Michale? To bardzo pilne, musi być zrobione na wczoraj”. Mocno się napracowałem, żeby wyedukować klientów. Efekt tego jest taki, że pracuję efektywniej, firmy, z którymi współpracuję, wiedzą, kiedy będzie zrobiony dany projekt i szanują mój czas.

2. Gdy pracujesz – pracuj. Gdy odpoczywasz – odpoczywaj

Jak już wyznaczyłem sobie granice pomiędzy pracą a czasem dla siebie, zrozumiałem, że muszę działać efektywniej – przy czym nie mylcie pracy efektywnej z szybką. Tak naprawdę całość sprowadza się do tego, żeby zajmować się tylko jedną rzeczą na raz. Jeżeli jestem w pracy, to staram się skupić tylko na niej i w tym czasie nie odbiegam myślami gdzie indziej. To samo dotyczy odpoczynku – jak już włączam tryb „chillout”, to jestem w tym chilloucie i nie myślę o obowiązkach zawodowych.

To niestety jest bardzo trudne do zrobienia i ciągle się tego uczę. Zauważam jednak, że takie podejście przynosi lepsze rezultaty zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym.

3. Strefa „nicnierobienia”

Zacząłem też dbać o strefę „nicnierobienia”. Gdy przeginam z pracą, robię sobie chwilę przerwy i pozwalam sobie na „nicnierobienie”. To czas niezaplanowany / niezagospodarowany wcześniej.

Robię wtedy to, co chcę. Jeżeli mam ochotę oglądać jakiś film / serial, to to robię. Jeżeli najdzie mnie ochota na tworzenie wpisu na blog, to to robię. Po prostu w tym czasie słucham swojego serca. Będąc w tej strefie kilka razy stworzyłem kilka świetnych rzeczy, dobrych wpisów, ładnych projektów, tylko dlatego, że nic nie musiałem. Nie był to przymus, ale czysta praca twórcza, dokładnie tak jak np. ten wpis.

bieszczady_reka

4. Pozbądź się zbędnych obowiązków

Często bierzemy na swoje barki zbyt dużo obowiązków. Albo szef nas poprosił i chcemy zebrać dużego plusa, albo zobowiązaliśmy się do czegoś, o co poprosiła nas ciocia / wujek / teściowa / kumpela, choć wcale nie jest nam to na rękę.

To jest jakiś kosmos. Jako grafik swojego czasu przeżywałem istne dramaty przez to, że obiecywałem pomoc rodzinie czy znajomym. Nie dość, że nie dostawałem za to ani grosza, to jeszcze ci „klienci” byli najbardziej wybredni i najwięcej marudzili.

Dzisiaj pomagam rzadziej, bo po prostu zdaję sobie sprawę z tego, że mój czas jest cenny. Jasne, bez problemu pomogę najbliższej rodzinie czy najlepszym znajomym, ale zazwyczaj zaznaczam, że „nie przyjmuję poprawek”. Robię projekt tak, jak uważam za słuszne, bez marudzenia i grymaszenia. Bierzesz go albo nie.

Jeżeli ciągle nie masz na nic czasu, to zastanów się, czy nie przyjąłeś na siebie właśnie takich zobowiązań i nie bujasz się z nimi od kilku miesięcy. Może warto porozmawiać i wytłumaczyć tym osobom, że po prostu nie masz czasu? Zacznij się asertywnie bronić, bo umrzesz z przepracowania albo wykończysz nerwowo.

U mnie wyglądało to tak, że zrobiłem listę wszystkich obowiązków, zarówno zawodowych, jak i osobistych. Zastanowiłem się, co mogę załatwić niemalże od ręki. Czasem wystarczyło postawić ostatnią kropkę w projekcie, wysłać to do klienta i przerwać pętlę. Następnie zastanowiłem się, z czego mogę zrezygnować, nie wyrządzając szkody innej osobie. Jeżeli byłem pewny, że dana czynność nie przyniesie mi dużo korzyści, a jedyne co mnie wiąże z danym projektem / zleceniem to zobowiązanie wobec kogoś, to łapałem za telefon i dzwoniłem do tej osoby.

bieszczady_widoczek

Tłumaczyłem wprost, że niestety nie będę w stanie pomóc, bo nie wyrabiam się czasowo, a presja może negatywnie wpłynąć na jakość mojej pracy. Jeżeli było to coś graficznego / internetowego, odsyłałem klientów do zaprzyjaźnionych firm z branży.

Zostawiłem sobie tylko tych najlepszych, z którymi świetnie mi się pracuje.

5. Zautomatyzuj pewne czynności

Bardzo często jest tak, że pewne powtarzalne czynności można zautomatyzować. Kiedyś nawet pisałem o tym na blogu (zobacz wpis: Jak uprościć swoje życie). Przykładowo:

  • gdy potrzebowałem print screeny, to robiłem je klasycznie – kopiowałem do Photoshopa, otwierałem nowy dokument, zapisywałem, wrzucałem na serwer i wysyłałem komuś. Wystarczyło zainstalować program Lightshot, który robi mi tego print screena ekspresowo, dzięki czemu mogę szybko wysłać link innej osobie.
  • Zamiast wysyłać długiego maila z instrukcjami, np. dla programisty, teraz nagrywam filmik i w 5 minut, w jasny, klarowny sposób przedstawiam w nim zadania do wykonania.

Szukaj sposobów na usprawnienie pewnych czynności. I nie chodzi tylko o pracę z komputerem, bo automatyzację można wprowadzić nawet w kwestii porządków w domu.

Warto przeczytać: Zombie Samurai o tym, jak zmienił metody swojej pracy 

6. Doceniaj chwile i sukcesy

Gdy człowiek ciągle pędzi, nie potrafi znaleźć odpowiedniego czasu, by się zatrzymać. A gdy się nie zatrzyma, to nie ma nawet kiedy nacieszyć się tym, co robi i co udało mu się osiągnąć. Dlatego właśnie staram się regularnie gdzieś wyjeżdżać. Podczas podróży mam czas na przemyślenia i zauważenie tego, jak wiele dobrego się dzieje.

Kiedyś nie potrafiłem cieszyć się moimi małymi sukcesami. Zacząłem uczyć się tego od Andrzeja i teraz staram się dostrzegać małe rzeczy, które dzieją się obok.

berdo

7. Nie jesteś banknotem 100-dolarowym

Musisz zdać sobie sprawę, że gdy zaczniesz wprowadzać takie zmiany, to pojawią się marudy, którym nie będzie się to podobało. Zdarzało mi się, że ktoś do mnie pisał z prośbą o zrobienie logo, bo „dla Ciebie to 5 minut roboty”. Odmawiałem i dostawałem serię smutnych słów o tym, jaki jestem zły.

Momentami było mi przykro, ale kiedyś znajomy powiedział mi słowa, które mocno sobie zapamiętałem:

„Nie jesteś banknotem 100-dolarowym, żeby podobać się wszystkim”. Staram się być pomocny, staram się robić wszystko najlepiej jak potrafię, ale wszystkich nie zadowolę, a czas dla siebie, dla bliskich, dla swoich pasji też jest bardzo ważny.

8. Po prostu zatrzymaj się

Tak naprawdę cały ten wpis sprowadza się do jednej prostej rady: zatrzymaj się. Ciągłe bycie zabieganym może i ma sens np. przez tydzień czy dwa, gdy chcesz w pełni skupić się na jakimś zadaniu, ale na dłuższą metę to po prostu się nie opłaca.

W końcu padniesz ze zmęczenia, będziesz rozpaczać i zastanawiać się, gdzie podziała się Twoja radość, produktywność, wena twórcza… Tak jak ja kiedyś : )

A fotki w dzisiejszym wpisie zrobione w Bieszczadach. Bo tam czas płynie wolniej.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Dokładnie, nic dodać nic ująć. A co do tych „klientów”, którzy ciągle coś od Ciebie chcieli, żebyś im zrobił to czy tamto, a potem wybrzydzali w ogóle nie biorąc pod uwagę, że to tylko Twoja dobra wola, to nie masz się co nimi przejmować. Nie wiem czy dobrze myślę, ale wydaje mi się, że pamiętali o Tobie tylko jak coś od Ciebie chcieli :)

    Poza tym widzę, że Bieszczady naprawdę Ci się spodobały. Byłem tam, faktycznie jest tam pięknie. Za kilka tygodni mam zamiar się wyrwać w Beskid Wysoki pojeździć sobie rowerem. Byłeś tam kiedyś?

    • Spodobały, spodobały :) W Beskidzie Wysokim byłem, ale w liceum. Ładne tereny. Pod rower ponoć ciekawy Beskid Wyspowy.

  • Mądry wpis. Drugi punkt – ciągle nad tym pracuję.

  • Aga

    Hej! Czytałam sobie twoje starsze posty i zobaczyłam jeden dotyczący 2-miesięcznego pobytu na Alasce :).I mam pytanie: jak organizujesz sobie taki wyjazd? Tzn. chodzi mi o to, ile pieniędzy (mniej-więcej) trzeba zebrać, albo tam zarabiać, żeby zafundować sobie taki (AŻ!) 2-miesięczny wyjazd?Dopiero „wchodzę” w ten świat, więc jestem zielona jak groszek, wybacz mi :)

    • Ja byłem na Alasce w pracy. Łososie patroszyłem. Na całość wyłożyłem ok. 7 tys. zł (bilety, udział w programie work and travel itp.) ale zarobiłem na tyle, że się zwróciło. Pisałem o tym w tym wpisie, nie wiem czy ten czytałaś: http://zyciejestpiekne.eu/jak-to-na-alaske-sie-wybralem/

      • Aga

        Sorki, nie widziałam tego wpisu!No i wszystko jasne :)Dzięki za odp.:)

  • http://prezentyidealne.pl/

    Hej! To naprawde świetny blog. Przeczytałem umieszczone tutaj wpisy i artykuły i jestem pełen podziwu Twojego profesjonalizmu i lekkiego pióra. Czyta się je wprost doskonale. :) Będę polecać tą stronę innym, niech również poczytają. Bardzo podoba mi się równiez wygląd strony.

  • Gosia

    Hej! Mam takie pytanie: czy masz jakieś sposoby, rady, na tani lot do Stanów Zjednoczonych? Chciałabym się tam za jakiś czas wybrać, ale najpierw chciałabym dowiedzieć się o tym czegoś więcej :)

    • Ooj wiesz co, zależy jak chcesz lecieć. Czy masz konkretny termin czy np. jesteś całkowicie elastyczna i możesz polecieć w dowolnym momencie? Najlepiej przeglądać serwisy typu http://www.loter.pl czy http://www.fly4free.pl Czasem są wrzutki tanich lotów do Nowego Jorku itp. tylko zazwyczaj przy takich promocjach są to konkretne terminy.

      • Gosia

        Na szczęście jestem teraz elastyczna, więc mogę szukać „po cenie” :).Dzięki za pomoc!

  • A w jaki sposób robisz filmiki i potem je wysyłasz? Jakich programów używasz?

    • Debut: http://www.nchsoftware.com/capture/ A potem wrzucam na youtube’a ;)

      • marcin

        na osx najelpiej sprawdza się systemowy quicktimeplayer

        • Już przyzwyczaiłem się do tego debuta mocno :) Denerwuje tylko to, e coś nie działa funkcja nagrywania dużego monitora.

  • Industr

    Poszedłbyś dzisiaj ponownie na studia gdybyś znów miał 19 lat, czy raczej szedłbyś od razu w kierunku, który dzisiaj przynosi Ci zyski?

    • Na pewno poszedłbym na studia. Studia dają możliwości, kontakty, ciekawe życie. A kierunek? Dla mnie miało to małe znaczenie, teraz jest podobnie. Być może wybrałbym coś innego, bo teraz są też ciekawsze kierunki, ale jednak nie przykładam do tego dużej wagi. Ale pójść na studia warto :)

      • Industr

        Dziękuję za udzielenie odpowiedzi ; )

      • Industr

        Jeszcze jedno – stacjonarne czy zaocznie? Dlaczego? Wiem, że trochę męczę, ale Twoje zdanie jest dla mnie ważne ; d.

        • Michał Maj

          Studiowałem tak i tak. Ostatecznie chyba jednak dzienne, by móc w pełni korzystać z życia studenckiego i możliwości jakie dają. Oprócz tego ogarnąć jakąś pracę z elastycznymi godzinami i wykorzystywać dobrze czas.

        • Studiowałem i dziennie i wieczorowo i podyplomowe robiłem swojego czasu w weekendy. Myślę, że jednak dzienne. Wtedy możesz w pełni korzystać z możliwości jakie dają studia i z życia studenckiego. Do tego warto ogarnąć jakąś pracę z elastycznymi godzinami pracy ;)

  • Bartek

    Bardzo fajny wpis Michal :)

  • To fakt napewno w Bieszczadach czas musi płynąć wolniej, to co udało mi się zaobserwować to duże miasta ogólnie mają to do siebie, że tam żyje się szybciej czy się tego chce czy nie, otaczające środowisko, praca w korpo powoduje, iż człowiek staje się automatycznie zabiegany zestresowany. Inaczej zupełnie wygląda sprawa w małej miejscowości gdzie życie w dużej zgodzie z naturą nie ma hałasów miejskich itp jest dużo przyjemniejsze i jest czas zatrzymać się i usłyszeć swe myśli :)

    Karmazynowa Dolina

  • U mnie punkt 7 w samo sedno napisane! I to nie klienci, a rodzina-zwałaszcza mama ma pretensje…a ja w końcu zaczęłam odżywać po depresji i nerwicy…zatroszczyłam się w końcu o siebie!
    I nie ma zrozumienia…

Przeczytaj poprzedni wpis:
Czas na zmiany. Nowy wygląd bloga!