Jak zostać hakerem ludzi? [7 sposobów]

Codziennie spotykamy się z ludźmi, rozmawiamy z nimi i – chcąc nie chcąc – jesteśmy skazani na współpracę z nimi. No choć nie wiem co byś robił, to nie jesteś w stanie odciąć się od wszystkich. Myślę, że jedną z najważniejszych umiejętności jest właśnie sztuka radzenia sobie z innymi.

1. Nie krytykuj

Kiedyś wracaliśmy z Góreckim autostopem z Maroka. Byliśmy gdzieś w Hiszpanii. Stop cholernie nie szedł. Dotarliśmy do Castellon koło 22 i zastanawialiśmy się co robić. Mieliśmy fajne miejsce do spania w małym jabłkowym sadzie z miękką trawą, a w plecaku – po piwie na noc. No idealne miejsce na spania, ale Góreckiemu intuicja podpowiadała, że blisko jest stacja benzynowa.

Autostopem do Maroka

Jakieś półtora godziny później sytuacja wygadała następująco: w nogach mamy już około 10 km, idziemy w totalnych ciemnościach, co chwila z dużą prędkością przejeżdża koło nas samochód, a co jakieś 200 metrów potykamy się i lądujemy w rowie. Ja szedłem pierwszy. Zdenerwowany jak nigdy w życiu, przy każdej wywrotce w rowie przeklinam Góreckiego. Ten idzie 100 metrów za mną, łeb spuszczony i nie odzywa się w ogóle. Nie miałem ochoty z nim rozmawiać, bo wiem, że skrytykowałbym jego pomysł wejścia na autostradę, być może pokłócilibyśmy się i rozwalili ciekawy wyjazd.

Po jakichś 25 km dotarliśmy na kolejny zjazd z autostrady. Walnęliśmy się spać pod pierwszym lepszym drzewem. Górecki był tak zmęczony, że usnął z tym piwem w ręce. Ja jeszcze długo leżałem i myślałem o wszystkim. Zdałem sobie sprawę, że takie rzeczy na autostopie się dzieją i że to normalne. To loteria, dlatego nie można nikogo za coś takiego winić. Jak ja się cieszę, że trzymałem wtedy jęzor za zębami. A tak to mamy co opowiadać i wspominać : )

Sytuacje można mnożyć. Wiele osób krytykowałem, bo widziałem, jakie mają możliwości, których nie wykorzystują. Teraz staram się pilnować, bo złe rzeczy ludzie zapamiętają. Można doradzać, pomagać, ale nie bezpośrednio krytykować. Ktoś mądry powiedział, że sztuka kogoś opieprzyć w taki sposób, że jeszcze Ci za to podziękuje. Święta prawda. Krytykowanie było moją duża wadą, z którą walczę od pewnego czasu i widzę ogromny postęp.

2. Chwal

Jakie to proste. Spotykasz się ze znajomą, która ma ładne kolczyki? Powiedz jej to, bo być może przed wyjściem pół godziny wybierała, które będą najlepsze. Twój kolega robi jakiś ciekawy projekt, który naprawdę Ci się podoba? Powiedz mu to, bo być może zmotywuje go to do dalszej pracy.

Ważna rzecz, żeby była to szczera pochwała. To naprawdę nie jest trudne, bo u każdego można znaleźć coś dobrego. Ja swego czasu chwaliłem ludzi nieświadomie. Przykładowo, gdy szedłem na imprezę, to starałem się każdemu powiedzieć coś miłego. Było to naturalne i totalnie nieświadome, aż do chwili, gdy ktoś ze znajomych to zauważył: „Ty Maju jesteś taki, że zawsze każdemu coś miłego powiesz”. Dostrzegaj zalety ludzkie i szczerze mów o nich ludziom.

3. Bądź po prostu człowiekiem

Podstawa wszechrzeczy, a jednak w tym dziwnym świecie często zapominana. Zwykłe przepraszam, proszę, dziękuje, a tak dużo znaczy. Bądź po prostu życzliwym człowiekiem. Nawet jeżeli w markecie baba na kasie jest niemiła, to ty na przekór wszystkim bądź. Może ona siedzi w pracy od kilkunastu godzin, może jest chora? Stawiaj się w sytuacji danej osoby. Wracając ostatnio z Warszawy i będąc na Centralnym, byłem bliski nakrzyczenia na panią w kasie, bo nie chciało się jej pomóc dwóm dziewczynom z Ukrainy, które nie mówiły po polsku. Zanim się odezwałem, zobaczyłem na jej biurku 2 pudełka Ibupromu. Może była przeziębiona i bardzo źle się czuła? Przecież ja sam, będąc chory, jestem takim upierdliwym dziadem, że sam ze sobą wytrzymać nie mogę. Ukrainkom pomógł znajomy, a ja kupiłem grzecznie bilet bez unoszenia się.

Zwykła życzliwość i uprzejmość. Zwykłe dziękuję, proszę i przepraszam otwiera wiele drzwi. Prostą rozmową, uśmiechem i grzecznością nawet w dziekanacie da się załatwić niemożliwe. Sprawdź sam!

USA

4. Unikaj konfliktów, współpracuj z tymi, których lubisz

Jest bardzo mało osób, których nie lubię. Jest ich niewiele, bo takich osób po prostu unikam. Jeżeli ktoś mi nie pasuje, w jakiś sposób drażni, to unikam takiej osoby. Nie kłócę się z nią, nie prowokuje, nie nastawiam innych przeciwko tej osobie itp. Odchodzę na bok i pilnuje, żeby ta osoba nie weszła w moją strefę. Jaki jest sens wchodzić w takie konflikty, które nic nie dają?

5. Przyznaj się do błędu

Są sytuacje, gdy popełniamy błąd, mylimy się lub po prostu okazuje się, że nie mamy racji. Jeżeli rozmawiasz z kimś i nie masz argumentów do dalszej dyskusji, przyznaj się do tego. Jeżeli coś spieprzysz – powiedz to innej osobie. Miałem wiele takich sytuacji, że dyskutowałem z kimś na jakiś temat, szedłem w zaparte, a po kilku dniach okazywało się, że nie miałem racji. W takiej sytuacji biorę telefon i piszę – Stary, miałeś rację!

Jest jeszcze jedna kwestia – jeżeli ktoś w jakiś sposób na Ciebie wpłynie, zainspiruje do czegoś, zmobilizuje do działania lub sprawi, że zmienisz jakoś światopogląd na lepszy – też mu o tym powiedz. Niech ta osoba wie, że jej głos ma dla Ciebie znaczenie.

6. Słuchaj innych

Gdy spotykasz się z kimś to daj mówić innym. Ludzie lubią opowiadać historię ze swojego życia, mówić o swoich problemach i żalić się. Daj im to, bo oni tego potrzebują. Więcej słuchaj, mniej mów, a jak mówisz to nakręcaj temat, który dotyczy tej osoby. Nie jest to proste, ale dla kogoś drugiego może to bardzo dużo znaczyć. Spece od NLP nazywać to będą budowaniem raportu czy jakoś inaczej, a ja nazwę to zwykłym człowieczeństwem. Mniej mówienia – więcej słuchania.

USA

7. Bądź dobrym człowiekiem

Kiedyś wymyśliłem sobie, że będę dobrym człowiekiem. W tym teoretycznie złym świecie nie jest to takie proste, bo co chwila trafiają się różne pokusy. A to znalazłem telefon komórkowy – oddać czy nie oddać? Pewnie, że oddać, bo to tylko chwilowa pokusa. Robię projekt – mam sto tysięcy możliwości, żeby lekko „oszukać” klienta i mieć mniej pracy… Ale to nie w moim stylu. Ja wiem, że to się kiedyś odwróci. Postawiłem sobie taki cel życiowy, że cokolwiek będzie się dziać – ja muszę żyć tak, że nie będę się wstydził spojrzeć w lustro. I ludzie to czują. Bycie dobrym człowiekiem jest podstawą wszechrzeczy. Zacznij żyć uczciwie w stosunku do siebie samego i zobaczysz jak będzie Ci lekko żyć z innymi.

Stań się uczciwym człowiekiem i zobacz, jak lekko się poczujesz.

Jak to zrobić?

Za chwilę znajdzie się jakiś czarodziej w kapeluszu, który powie, że zasady są bez sensu, że to oszukiwanie ludzi. Jakie oszukiwanie? – to naturalne zachowanie, o którym często zapominamy. Specjalnie zatytułowałem artykuł „zostań hakerem ludzi”, żeby wykorzystać ludzką ciekawość, bo inaczej pewnie nie kliknąłbyś w artykuł i nie przeczytał go. Zauważ, że te 7 rad to nic specjalnego – to normalne rzeczy, o których każdy z nas wie. Gdzie jest więc problem?

Ano, problem leży w tym, że nie tak łatwo tę wiedzę można wdrożyć w życie. Sam nie jestem idealny i codziennie popełniam wiele błędów. Wynika to z tego, że każde słowo, każdy gest ma znaczenie, a w tym szalonym świecie często działamy pod wpływem impulsu i emocji. Mimo to warto odpowiednio komunikować się i traktować ludzi z szacunkiem. Warto być po prostu dobrym człowiekiem.

I klasycznie na koniec opisy fotek: Pierwsza dziabnięta na początku naszego wyjazdu autostopem do Maroka w poprzednie wakacje. Jeszcze w Krakowie. Druga i trzecia to fotki z Nowego Jorku, gdzie byłem 2 lata temu w wakacje. To były czasy.

 A jak to jest u Was? Macie jakieś własne doświadczenia z dobrym podejściem do ludzi? 

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Moje jedyne w tym roku postanowienie noworoczne brzmiało: podziękuj tym, którym chcesz podziękować za to, jak wpłynęli na Twoje życie. Niby banał, ale daje niesamowitą energię ( i myślę, że też tym, co te podziękowania otrzymują).

    • Bardzo ciekawe postanowienie i na pewno miło się zrobiło tym ludziom, którzy takie podziękowania otrzymali.

  • Kaczor178

    „Matka wie, żeś Anonymous?” :D

  • Ewa Janisz

    Bardzo dobrze napisane :). Szczególnie bliski mi jest punkt 7 – niezaleznie od tego, czy działamy publicznie, czy akurat nikt nas nie widzi i teoretycznie spokojnie możemy coś „przekręcić” – warto być uczciwym. W najprostszych sprawach. Bo koniec końców to my sami zostajemy ze sobą i musimy potem spojrzeć w lustro. Zawsze sobie w takich sytuacjach przypominam „warto być przyzwoitym” Bartoszewskiego i bardzo mocno wierzę, że faktycznie warto. We wszystkim. 

    No i to przyznawanie się do błędu… idziesz w zaparte, brniesz, bo wydaje ci się, że jak już zacząłeś, to trzeba… a przyznanie się do błędu przynosi TAKĄ ulgę. I wcale nie ośmiesza, wręcz odwrotnie. +10 do siły :)

    • Z tym przyznawaniem się do winy to jest jeszcze ciekawiej, bo można to na swoją korzyść wykorzystać :) 

      Bycie uczciwym – podstawa wszechrzeczy :)

  • Ja od pewnego czasu staram się też nie zwracać uwagi na jakieś potknięcia innych osób, żeby nie wprawiać ich w zakłopotanie. Nie wiem czy się wystarczająco jasno wyraziłem. Chciałem podać jakiś konkretny przykład, ale teraz jakoś nie mogę nic konkretnego wymyślić. Na pewno nie raz Wasi znajomi zrobili coś, z czego na przykład ktoś inny w takiej sytuacji zacząłby się śmiać. Warto czasem postawić się w ich sytuacji i po prostu to olać i kontynuować rozmowę, jak gdyby nic się nie stało. ;) 
    (Mam nadzieję, że ktoś mnie zrozumiał :D )

  • Karolina

    „Nie krytykuj”. Oj najwięcej problemów mam właśnie z tym punktem. Pracuję nad tym od jakiś 2 miesięcy, ale nadal bardzo często daję się porwać swojemu niedobremu nawykowi oceniania innych i krytykowaniu (jak nie na głos, to w swojej głowie). Z pozostałymi punktami radzę sobie całkiem nieźle, chociaż kilka zwątpień w tę dobroć ludzką też miałam: „jak ja zdziałam cokolwiek życzliwością, kiedy w tym świecie udaje się tylko cwaniakom…” Jednak nie byłabym sobą, nie będąc człowiekiem życzliwym innym – w końcu tak mnie wychowano. Oby więcej dobrych ludzi na naszych drogach :) Dobry tekst Misiek :D

    • Krytyka była moim ogromnym problemem, ale ostatnio pytałem osoby, które krytykowałem czy nadal to robię i ponoć poprawiłem się, więc jest postęp duży. Teraz sie bardzo mocno pilnuje ;) 

  • P.

    No to ja bym dodał coś o kontaktach z ludźmi, którzy mają różne kryzysy. Rozwinięcie pkt. 6 o słuchaniu, a nie mówieniu.

    Opierając się na swoim doświadczeniu doszedłem do wniosku, że ludzie, którzy z jakiegoś powodu są przygnębieni, zrozpaczeni itd., nie zawsze potrzebują naszej rady. I uważam, że jeśli człowiek to sobie uświadomi, to jego kontakty mogą się bardzo poprawić.
    Bo zazwyczaj pierwsze co robimy, jak usłyszymy, że komuś jest źle, to wyskakujemy z radą co to on powinien zrobić, jak się zachować, że głupie błędy popełnił i żeby ich unikać. Takie rady są potrzebne ale raz, że tylko czasami, a dwa, że tylko w odpowiednim momencie! Z pewnością sami to znacie – czujecie się beznadziejnie, zwierzacie się komuś i słyszycie, „no co ty, to przestań robić to, to i to, zrób to, to i to i będzie dobrze. nie powinieneś był robić tego i tamtego, ale możesz teraz zrobić to i tamto”.  A to jest tak wkurzające… Aż człowiekowi robi się jeszcze gorzej od słuchania takich mdłych tekstów i chce być jeszcze bardziej sam.

    A czego ludzie oczekują? Zrozumienia i współczucia. Bo oni zazwyczaj wiedzą co powinni zrobić. Być może zabrakło im odwagi, motywacji, szczęścia i dla tego nie postąpili tak jak powinni.

    Prosty przykład : Spodobał(a) Ci się chłopak/dziewczyna, zupełnie obca osoba. Wiecie, że powinniście zagadać, pamiętacie setki motywacyjnych tekstów, że nie ma się czego bać itp. Ale mimo wszystko nie wychodzi, nie odważyliście się. Macie smuta, że tak zepsuliście, że nie daliście rady się przełamać. Opowiadacie znajomemu jak to straciliście okazję. I co słyszycie? „Nie ma się czego bać, powinieneś spróbować!” Kurrr….

    Wiem, że trzeba pamiętać, że „pozytywne intencje”, ale to jest i tak irytujące, sami wiecie, dlatego warto tego unikać. I żebyście nie zrozumieli mnie źle, wcale nie mam na myśli, że w ogóle nie powinno się dawać żadnych rad. Powinno, ale w odpowiednim czasie. Jak ta druga osoba ma do tego humor, żeby ich bez emocji wysłuchać. A nie „na gorąco”.

    Jeśli ktoś zwierza Ci się ze swoich problemów to nie doradzaj i nie oceniaj co źle zrobił, a co dobrze. Przede wszystkim WYSŁUCHAJ i OKAŻ ZROZUMIENIE. To jest najważniejsze, bo człowiek chce wiedzieć, chce czuć, że nie jest z tym wszystkim sam, że to że popełnił błąd nie oznacza, że się do niczego nie nadaje. Że jest ktoś kto się o niego martwi. Niech opowie wszystko. Niech
    to wszystko wypłynie. Na początku lepiej poddać się bólowi i dać wyszaleć się emocjom niż krztusić z bólu i goryczy.

    Wczuj się co by zrobił pies w takiej sytuacji, by pocieszyć swojego właściciela :
    zaakceptował jego smutek, nie wygłupiał się, szedł przy nodze i wspierał jak
    potrafi. Idź tam gdzie właściciel, choćby to była trudna droga. Ale ostrzegaj
    też przed drogą niebezpieczną! Czuwaj i bądź blisko. Daj nadzieję, daj poczucie
    że Ci na tej osobie zależy.

    Właśnie z tego powodu ludzie wolą towarzystwo zwierząt w takich chwilach. Bo od nich nie muszą słuchać różnych rozmyślań. Oni chcą po prostu, żeby ktoś w ciszy był przy nich. Oni potrzebują wszystko przetrawić w sobie, a ktoś obok daje im pewność, że nie są sami, że w razie czego jest ktoś kto ich wesprze.

    A na koniec taka jeszcze dygresja. Ludzie potrzebują tego zrozumienia i warto je im dać. Ale nie można też przesadzić. Nie można pozwolić, żeby bliska osoba była zbyt długo pogrążona w apatii. Dać jej kilka dni na wysmucenie się, a potem w razie potrzeby nią potrząsnąć. Bo nieszczęście jest wygodne. Ludzie podświadomie są szczęśliwi, że w tym egoistycznym świecie, zyskali choć trochę uwagi innych, że ktoś się o nich martwi. I dlatego godzą się na długotrwały smutek. A to droga bez wyjścia. Szczęście wymaga wysiłków. I odwagi.

    • Aśka

      W stu procentach zgadzam się z każdym Twoim słowem P. !

    • Bardzo dobrze powiedziane. Próbuje się postawić w takiej sytuacji, gdy to ja mam doła i ktoś mi doradza i różnie z tym bywa – faktycznie, często to denerwuje. To są takie pewne etapy, przez które dana osoba musi przejść. 1. Etap „totalnie jest do dupy i już”  2. Akceptacja sytuacji 3. Próbowanie rozwiązania i to tutaj można myśleć z radami. Z resztą, jak osoba będzie chciała rady to da sama znać. le razy to ja mówiłem do kogoś „co zrobiłbyś na moim miejscu”.

      Dziękuje za tak merytoryczny komentarz. Brawo :)  

    • P.

      Warto jeszcze zauważyć, że człowiek się irytuje słysząc o tym „co
      powinien” dlatego, że przypomina sobie swoje błędy i robi się z tego takie
      rozdrapywanie rany, ludzie są czynnikiem, że wciąż to mu się w głowie
      kołacze i go męczy jeszcze bardziej. Także Ci co radzą niech nie czują
      się urażeni w wypadku niechęci do ich słów, bo nie wynika to z niechęci
      do nich, tylko do problemu, który pali od środka :)

  • Ash

    Zastosowanie każdej z rad może wiele zmienić w naszym podejściu do ludzi i ich podejściu do nas. (Sama zauważyłam jak wiele daje zwykły uśmiech. Co z tego, że zima, nie bądźmy ponurzy :))
    A, odnośnie podpunktu 5 – Maju należą Ci się wielkie podziękowania. Mnie osobiście i inspirujesz i mobilizujesz :) 

    • Hah, dzięki :) Wiedza wykorzystana w praktyce w kilka sekund po przeczytaniu :D 

    • Zgadzam się – zwykły usmiech potrafi zdziałac cuda. Czasem mam kiepski dzień albo jestem mega wkurzona , wchodze do sklepu  czy na poczte  a tam pani w okienku coś powie , uśmiechnie się i odrazu  tak się jakoś miło na sercu robi :)

      • P.

        Joanna Karczyńska, a to znasz ;) ? :

        „Sam fakt uśmiechania się, nawet sztucznego powoduje wydzielanie endorfin w mózgu. Uruchomienie
        mięśni odpowiedzialnych za uśmiech jest tak silnie sprzężone z dobrym
        samopoczuciem, że działa to w dwie strony. Jeśli więc chcesz się lepiej
        poczuć– uśmiechnij się kilka razy, choćbyś nie miał na to ochoty.”

        A jeszcze lepsze efekty daje wyobrażenie sobie siebie jak się śmiejemy do rozpuku, usłyszenie swojego głosu, zobaczenie swojego szczerego uśmiechu, łez w kącikach oczu, poczucie bólu brzucha :) To jest tak wewnętrznie pozytywnie, że działa jakby człowiek sam siebie od środka łaskotał :P Polecam!

  • MartaSzymula

    Ja mam taki podpunkt 6. a) Zadawaj pytania. To zadziwiające, ale większość ludzi uznaje za dobrego rozmówcę osobę, które po prostu zadaje pytania. Nie jest to trudne i też nie jest żadnym oszukiwaniem, ponieważ większość osób ma jakiś swój konik, hobby i jeśli się je pozna to jest szansa na wciągającą rozmowę. A jeśli nie, zawsze warto spytać o studia czy pracę i słuchać. 99% gwarancji na zdobycie sympatii rozmówcy.

    • Dokładnie Marta. Zwłaszcza, że te pytania można zadawać naprawdę cały czas i przez to robić takie flow w rozmowie. Płyniesz po tematach i rozmówca się zaangażuje, wie, że okazujesz zaangażowanie itp. Świetna porada! 

  • gość

    Świetny artykuł !!! Niby każdy to wie, ale rzadko się spotyka takie podejście na co dzień.
    Mi osobiście w „kryzysowych sytuacjach” pomaga ten cytat  Słomńskiego „Gdy nie wiesz, co robić, tak na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie”. 

  • Baki

    W punkcie 3. dodałbym jeszcze „miłego dnia”. Wywołuje uśmiech i sympatię na Dolnym Śląskiem a zdziwnie(serio!) w Warszawie ;)

  • Patrycja Kowalska

    A mnie się wydaje, że wiele… zależy od znajomości. Też miała ogromny problem z krytyką. Doszło do tego, że straciłam ważną osobę. W końcu powiedziałam sobie „nie”. Przyznałam się przed samą sobą, przed przyjaciółmi do problemu i pomogli mi to zwalczyć. Od dwóch lat krytyka ma inny wymiar. Szczerości. Okazało się, że ludzie zaczęli to cenić… Ale jak powiedziałam na początku. Wszystko zależy od znajomości. Jak znasz dobrze człowieka, to wiesz ile możesz. Dlatego do nowych znajomych zawsze podchodzę z rezerwą ale i uśmiechem. 
    P. mówi dobrze! Ale ja miałam niedawno przedziwną sytuację z przyjaciółką… stwierdziła, że jej nie wspieram, bo gdy była w fazie, że wszystko do d… to ja nie pocieszałam jej „natrętnie” tylko wysłuchiwałam i powiedziałam, że życie takie jest, że za kilka dni będzie lepiej… że każdy człowiek ma swoje smutki. Więc sama chwilami już nie wiem co robić…;d Jak ludzi podejść.
    A ze swojej strony polecam po prostu szczerość. Wszędzie. Oczywiście nie typowo chamska i pesymistyczną, czasem umiarkowaną… ale szczerość. Mi w życiu pokazała zweryfikować, kto przyjacielem, kto pożeraczem energii. 

  • Michał Krajewski

    Górecki, załóż bloga ; )

    • Górecki bloga zakłada! Nawet mamy mały zakład o skrzynkę piwa w tym temacie. Na koniec roku okaże się kto wygrał :)  

  • Justyna Zając

    Autostop w Hiszpanii- w tej kulturze rzadko to działa, sprawdzone na własnej skórze niestety :)
    Dobry post !

    • Ja również potwierdzam, ale to nie znaczy, że się nie da :) 

  • Piotr

    Ja to się zgadzam z Tobą Michał co do tego że nawet jeśli ktoś jest dla nas niemiły, nieżyczliwy ( nie jestem pewien czy nie powinno tu być razem czy oddzielnie więc za gramatykę wybaczcie ;p) to nie powinniśmy się zarażać tymi negatywnymi emocjami; człowiek często chodzi uśmiechnięty bo jest pogodny z natury ( niektórzy mają taki „defekt” fabryczny :D); na jednych z ćwiczeń u mnie na studiach pani docent pytała nas i jedna koleżanka uśmiechała się chociaż nie znała odpowiedzi na pytanie, na to pani docent że to nie jest wcale śmieszne i że ten uśmieszek na twarzy nic nie pomoże; w duchu pomyślałem sobie, dlaczego to że nie wiem czegoś ma wpływać na mój nastrój i na moje samopoczucie; to przecież nie jest koniec świata; podsumowując, dlaczego ktoś ma decydować o tym czy mam być smutny czy wesoły; nie dawajmy przyzwolenia innym na to żeby ich zły nastrój przekładał się na nas, nie dawajmy im tej władzy,
    pzdr kurps

    • Ja też kiedyś miałem taką sytuację, że uśmiechnąłem się na wykładzie i zostałem zapytany „czy to co mówię do Pana jest śmieszne?” :) Cóż, zdarza się. Mimo to, bardziej opłaca się być uśmiechniętym i zadowolonym, niż odwrotnie – takie moje zdanie. 

  • P Kusa

    U mnie problem jest w pewnym sensie inny ;) Np. słuchanie ludzi.. Daje im się wygadać, wysłucham, poradzę coś. Przyjmuje na siebie ten potok słów, a później marudzą czemu to ja nic o sobie nie mówię.. I ta życzliwość. Od dziecka wpajano mi że na sąsiada czy starszą babę nie wolno mówić po imieniu tylko Pan, Pani. Zawsze powiedzieć dzień dobry, dziękuję. Stosuje to a ludzie komentują to tak „Ale ty śmieszna jesteś. Tak się przymilasz do ludzi.” A ja po prostu jestem dla innych dobra.  Wnioskuję problem XXI wieku: chamstwo. Inaczej tego wytłumaczyć się nie da.

  • Magda

    słuchajmy, ale i zapamiętujmy! zapamiętujmy detale naszych rozmów i do nich wracajmy! przyjemniej jest przeciez usłyszec pytanie jak poszło Ci na kolosie z matematyki, niż jak ogolnikowe jak idzie na uczelni, kiedy troche ze sobą rozmawiamy:)

    Słuchajmy, ale i mówmy! ktoś też lubi wiedziec, ze inni chcą się podzielic z nim swoją osobą:):)

    Miejmy swoje zdanie! Bronmy go! Miec duzo przyjaciół to wyczyn, ale ktoś kiedyś powiedział,
    ktos w koncu to w nas doceni!:)

    Generalnie muszę sie podzielic radościa- lubie uczyc się angielskiego!!:D  nie wstydzmy sie, że czegos nie umiemy- po prostu poprosmy o pomoc:D Czasem długi dzien przy cwiczeniach moze zamienic sie w nieprzecietnie spędzony czas!:)buziaki:)

  • Dokładnie. Zapamiętywanie szczegółów jest bardzo fajne i można tym zaskoczyć wielu ludzi. Ja  to ostatnio na dyskotece tańczę sobie i widzę blondi, tańczyłem z nią na połowinkach, to było hmm.. z 3 lata temu. Potem już nigdy jej nie widziałem. Podbiłem do niej , i mówię: „My tańczyliśmy razem na połowinkach nie?” a ona, że tak i uśmiech. I za chwilę, „Ty jesteś… Ania , prawda? ” Była baardzo zaskoczona, ze zapamiętałem jej imię :D Więc to miłe dla drugiej osoby.

  • Samboja

    Jestem osobą strasznie ironiczną i złośliwą, wiedźmową i niedobrą. Spróbuję przez najbliższy tydzień zastosować się do Twoich rad. Ciekawa jestem, co z tego wyjdzie (:
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    • Będzie Ci ciężko od razu tak się przestawić, ale próbuj. Daj znać jak poszło :) 

      •  A zatem – minął tydzień! Albo coś około.
        Czy było łatwo? Niekoniecznie, bo na początku wszyscy myśleli, że swoim zwyczajem ironizuję lub żartuję w dość brutalny sposób. Kumpel mi wyjaśniał, że gdy powiedziałam „Maciek, masz nowy szalik!” to w jego głowie pojawiła się jakby „kontynuacja” mojej myśli: „Fajnie by było Cię na nim powiesić!”. (:
        Przestawianie było dość… uciążliwe, bo ludzie wokół mnie bywają dość irytujący, ale udało się chociaż nie być złośliwą… do pewnego stopnia, oczywiście, ilekroć chciałam zrobić komuś maleńką złośliwą powtarzałam kilkakrotnie „Miałaś być miła, miałaś być miła!” Raz nie zadziałało. Dwa. To naprawdę niedużo.
        Nie krytykowałam! Raczej chwaliłam. Ale z tym problemu nie mam większego, lubię innych chwalić.
        Człowiekiem byłam, chociaż – przyznam – niektórzy wciąż w to wątpią. Ale myślę, że coś drgnęło, zwłaszcza, że gdy kumpel przekroczył granice w złośliwościach, nie odpowiedziałam. I karmiłam ptaki! Ale ja zawsze karmię ptaki. Karmienie ptaków jest fajne :D I zaproponowałam pomoc w nauce. I rzeczywiście zamierzam się wywiązać z tej propozycji i pomóc kumplowi zdać zaliczenie.
        PRAWIE ŻADNEGO KONFLIKTU. To cud! Totalny cud! Chociaż przez dwa-trzy dni nie rozmawiałam specjalnie z jednym kumplem, wiedząc, że możemy się bardzo mocno gryźć momentami. Póki co, sytuacja się polepszyła, znowu ze sobą rozmawiamy – ale jakoś milej, bez spięć z mojej strony i obrażania – bo nasze złośliwości wychodziły na ten niefajny level.
        Błędów nie popełniałam, a jeśli tak, to się nie przyznałam, nie wiedząc, że je popełniłam.
        I niekoniecznie słuchałam, to mi nie wyszło. Zwykle ja więcej mówię. Nad słuchaniem muszę popracować.
        Wnioski? WARTO jest być miłym. Miałam lepszy humor, nie musiałam zastanawiać się, jak się odgryźć, lepiej mi się rozmawiało z ludźmi. I chyba przy tym zostanę. Choć mój cyniczny humor pewnie nie zniknie, ograniczę bycie złośliwą jędzą i będę mówić innym więcej miłych rzeczy.
        Projekcik udany (:

        • Przeczytałem to i aż boje się spotkać Cie na swojej drodze  Nie wierze, że jesteś aż tak złośliwa i kłótliwa :) Ciesze się, że projekcik udany i działaj z nim dalej :) 

  • Zagatka

    w 100% popieram, każdy powinien przeczytać to, co napisałeś :)
    Wszystkie zasady wdrożyłam jakiś czas temu w życie, ale problem największy mam z krytykowaniem i przyznawaniem się do błędu.
    A propos krytykowania, to gdzieś widziałam taki tekst, chyba św. Jana Bosko: „jak nie możesz o kimś mówić dobrze, to nie mów nic” – niby takie proste, a jednak bardzo trudne ;)

    A moim marzeniem jest, żeby ludzie byli uczciwi, strasznie mnie boli, że Polacy to kombinatorzy i cwaniaki. Nie lubię generalizowania i stereotypów, ale niestety jest w tym trochę prawdy, że w Polsce się człowiek uczy od dziecka oszukiwania: ściąganie na sprawdzianie to powód to dumy – chyba każdy ma takie odczucia z dzieciństwa, a potem ze studiów. Następnie to się przekłada na dorosłe życie, chociażby oszukiwanie swojego szefa albo klientów. Ludzie sobie myślą; przecież on tez mnie oszukuje, zarabiam dla niego duże pieniądze, a dostaję marną pensję.
    Ja zawsze, gdy ktoś jest wobec mnie nieuczciwy, a ja nie mogę z tym nic zrobić, wtedy myślę sobie, że każdy za swoje uczynki kiedyś zapłaci, bo nie wierzę, ze nie ma sprawiedliwości na świecie :) Wszechświat jest taki ogromny. ktokolwiek, jakkolwiek go stworzył, to jest to wielkie, przemyślane dzieło i takie coś jak sprawiedliwość, to dla tego Stworzyciela pikuś. Taki to w skrócie, mój tok myślenia, wypracowany przez lata ;P
    I życie toczy się dalej ;)
     

    • z tym przyznawaniem się do błędu to też trzeba uważać, żeby nie przeginać w drugą stronę. Trzeba też mieć swoje zdanie i nie pozwolić się dostosowywać do wszystkich osób. To też kolejna zasada – nie każdy musi mnie lubić, co pozwala być naturalnym :) 

      Z uczciwością temat niestety ciężki i tak jak mówisz – od początku jesteśmy uczeni złych nawyków, ale cóż zrobić. Tylko „kombinowanie” trzeba oddzielić od zaradności, bo ta cholernie przydaję się w życiu. Osoba zaradna potrafi wiele spraw załatwić, zorganizować sobie itp. 

  • aulik

    fajnie powiedziane – haker ludzi :)
    wszystkie 7 sposobów z dobrym skutkiem „testuję” na ludziach od lat ;) wystarczy, tak jak napisałeś postarać się być dobrym człowiekiem, przyzwoitym, z pewna dozą empatii…ale z własnego doświadczenia wiem, że najpierw musiałam polubić siebie, żeby móc odnaleźć cierpliwość i życzliwość dla innych…

    • A wiesz jaką będziesz miała moc jak polubisz siebie? Większa naturalność  komfort, a za tym idzie łatwość wypowiedzi, komunikacji. Popracuj nad tym :) 

      • aulik

        ja już siebie lubię :)))
        ale i tak warto nad tym pracować bardziej, pozdrawiam :)

  • Mikołaj

    Zagatka – zapłacą za to. Sily operujące karmą są sprawiedliwe :)

  • Rozaberlinska

    Życie jest tak piękne :) Jestem w punkcie życia w, którym muszę podjąć wiele wpływających na moją przyszłość decyzji. Trafiłam na Ciebie i czytając ‚ Cię’ jakoś tak utwierdzam się w przekonaniu, że nie można przejmować się tym wszystkim. Nie można się stresować, denerwować. Nie możemy narzekać na swój los. Jeśli tylko jesteśmy zdrowi, zdolni do samodzielnego funkcjonowania i myślenia i myślimy pozytywnie to możemy wszystko! Naprawdę wszystko. Świat jest wielki i nie mogę się doczekać, aż sama zacznę go odkrywać i ułożę to piękne życie tak  jak tylko będę miała ochotę ! :)))) Pozdrawiam Cię serdecznie i dzięki za inspirujące teksty! Na pewno będę tu zaglądać :)))))

  • Mmeugeniusz

    Częściowo wzięte z D. Carnagie: Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi

    • No cóż, w końcu te książki są po to aby przekazywać nam jakąś wartościową treść :) Michał skorzystał i potem przekazuje dalej dodając swoje własne wnioski :)

    • Pewnie, że tak. Polecałem tą książkę w poprzednim wpisie. Jeżeli czegoś mądrego się dowiedziałem, przetrawiłem po swojemu, zrozumiałem, zdobyłem jakieś doświadczenie, to czemu nie puścić tego dalej.

  • Edyta

    świetny tekst :) 

  • Pablo

    Dobry tekst Michale, chociaż muszę wtrącić swoje trzy grosze. Owszem, potrafię być miły dla innych, zwłaszcza wtedy gdy czegoś chcę:D Tak, wiem że to zabrzmiało brutalnie, ale prawda jest taka że większość ludzi kombinuje i mocno bierze sobie do serca zasadę „jak Ci dają to korzystaj”. Dlatego też nie jestem zbytnio otwarty na ludzi (czasami specjalnie zakładam nieprzyjemną maskę, jeśli ktoś wydaje mi się dziwny i zachowuje się „jakby czegoś chciał”) i jestem strasznie wybredny jeśli chodzi o relacje. W moim otoczeniu jest dosłownie kilka osób, które mogę nazwać swoimi przyjaciółmi, a cała reszta to „jakieś osoby, które skądś tak znam i są mi totalnie obojętne”.
    Ale wracając do bycia miłym. Potrafię być bardzo uprzejmy, jednak jeśli widzę że ktoś chce moją uprzejmość wykorzystać i nic nie dać w zamian, to kończę taką znajomość i tyle. Ktoś tu wcześniej pisał, że chce się pozbyć brutalnego poczucia humoru. Moim zdaniem niepotrzebnie. Sam mam poczucie humoru takie, że jak walnę jakimś żarcikiem, to ktoś może się poczuć, jakby dostał cegłówką w głowę:D Podobnie z tematami tabu, które uważam za takie tylko przy plebsie, który nie ma własnego zdania i trzeba przy nim udawać kogoś kim się nie jest. Nie dlatego, że mam jakąś potrzebę aby mnie wszyscy lubili (nie zależy mi, a jak wcześniej pisałem, znajomych dobieram sobie bardzo starannie) tylko dlatego, że tak się po prostu opłaca. A brutalnego humoru nie mam zamiaru się pozbywać, bo chyba bym umarł z nudów. Tylko, że różnego rodzaju okrutne tekściki uskuteczniam tylko przy swoich znajomych. Przykład jednego z moich okropnych żartów, niedługo po katastrofie Smoleńskiej, jak wszyscy płakali po Kaczyńskim i już zapomnieli o „spieprzaj dziadu”. Mój tekścik do kumpla, przy którym mogę pokazać swoje prawdziwe „ja”. No popatrz, Jackson po śmierci przestał być pedofilem, a Kaczyńskiego chcą pochować na Wawelu. Ciekawe czy jak Rydzyk fiknie, to też zostanie uznany za wielkiego Polaka, patriotę i krzewiciela religii:D

  • Ania

    Jakiś czas temu doszłam do takich samych wniosków,które opisałeś i przyznam szczerze, że trochę się mnie to rozbawiło, że nie tylko ja wpadłam na taki pomysł i wdrożyłam go w życie. Po wdrożeniu takiego planu w życie zauważyłam, że przyciągnęłam do siebie bardzo fajnych i bardzo dobrych ludzi, którzy wnieśli w moje życie jeszcze więcej szczęścia niż miałam. Ostatnio nawet usłyszałam od koleżanki z pracy „Ty się chyba nigdy nie denerwujesz, co? Nie dość, że zawsze jak jest jakiś problem to można do Ciebie przyjść, to jeszcze na dodatek zawsze jesteś uśmiechnięta bez względu na to czy masz dobry humor czy nie”. Strasznie mnie to nakręciło, żeby jeszcze bardziej być po prostu człowiekiem, bo to przynosi tyle korzyści, że ciężko jest to sobie nawet wyobrazić :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
To był znowu cudowny rok!