Jura Krakowsko-Częstochowska w odcieniach jesieni. Takie rzeczy można zobaczyć tylko przez kilka dni w roku! #CompassNaPolske

Gdy wreszcie udało nam się wyjechać z zakorkowanego Krakowa, odetchnąłem z ulgą. Minęliśmy Olkusz i skierowaliśmy się w stronę Zawiercia. W pewnym momencie znaleźliśmy się w pięknym lesie – po obu stronach drogi drzewa mieniły się przeróżnymi jesiennymi barwami. Promienie słońca przebijały się pomiędzy gałęziami. Wszystko to wyglądało nieziemsko. Zatrzymałem się, zawróciłem i przejechałem ten fragment trasy raz jeszcze. Taką paletę barw w przyrodzie można zobaczyć tylko przez kilka dni w roku.

Muszę przyznać, że podczas wyjazdu miałem wielkie szczęście pod względem pogody. Wypadł on w te dni, które nazywamy polską, złotą jesienią. Przez ten krótki okres jest ciepło, świeci słońce, a natura urządza prawdziwe show. Jak ja się cieszę, że ten czas pokrył się akurat z moim wyjazdem i mogłem wykorzystać te cudowne warunki do podróżowania i robienia zdjęć!

Ponadto swoją „objazdówkę” zaplanowałem na poniedziałek i wtorek, co okazało się strzałem w dziesiątkę. W większości odwiedzanych przeze mnie miejsc nie było praktycznie nikogo. Trafiłem na jedną wycieczkę szkolną i kilka par młodych podczas sesji ślubnej. Takie warunki to ja rozumiem! Maju w czepku urodzony.

Atrakcji w Jurze nie brakuje, są one jednak porozrzucane po całym regionie. Mój dzisiejszy wpis mógł powstać dzięki marce Jeep. Zaproszono mnie do akcji #CompassNaPolske, w ramach której pokazujemy najpiękniejsze miejsca w naszym kraju. Na kilka dni otrzymałem najnowszego Jeepa Compassa, dzięki czemu mogłem w wygodny sposób dotrzeć do wielu miejsc. Połączenie tych trzech rzeczy: idealnej pogody, odpowiedniego momentu i świetnego samochodu sprawiły, że zwiedzanie Jury było czystą przyjemnością. A muszę przyznać, że bardzo potrzebowałem takiej odskoczni, bo ostatnie tygodnie spędzałem głównie przy komputerze.
 
Jeep przygotował także konkurs dla wszystkich, którzy kochają podróżować po Polsce. Do zgarnięcia są: jeepy na weekendowe wyprawy do ciekawych zakątków Polski, zestawy akcesoriów outdoorowych i książki. Nagrody nie byle jakie, a zadanie konkursowe też ciekawe. Trzeba polecić ciekawe miejsce w Polsce, gdzie chciałbyś/chciałabyś wybrać się Jeepem. Sam żałuję, że nie mogę wziąć w nim udziału :)
 
Weź udział w konkursie>>

Jura Krakowsko Częstochowska

Dlaczego wybrałem ten kierunek?

Mieszkając w Krakowie, Jurę mam na wyciągnięcie ręki. Odwiedziłem ją już kilka razy, ale zawsze były to jakieś przypadkowe wyjazdy bez planu i raczej w formie kilkugodzinnej wycieczki. Od dłuższego czasu obiecywałem sobie, że wybiorę się tam na dłużej. Gdy zostałem zaproszony przez Jeepa do akcji #CompassNaPolske, mogłem wybrać miejsce, które zwiedzę i pokażę Wam na blogu. Wybór był prosty.

Mam wrażenie, że Jura jest bardzo niedoceniana. Nie ma tu wielkich gór, więc nie przyciąga ona takiej uwagi jak regiony na południu województwa śląskiego czy małopolskiego. A według mnie to jeden z najbardziej malowniczych regionów w naszym kraju!

Nie wiem czemu, ale Jura kojarzy mi się z Alpami Julijskimi w Słowenii. Podobne skałki (choć oczywiście mniejsze), lasy, serpentyny na drogach i możliwości wspinaczkowe. Coś pięknego! Kolejny przykład na to, że często podróżujemy daleko w poszukiwaniu cudów natury, a nie zauważamy wspaniałości, które są tak blisko nas. Uwielbiam podróżować po Polsce i docierać do miejsc, które biją na głowę najbardziej polecane atrakcje czy krajobrazy na świecie. Ciągle mam poczucie, że nie doceniamy tego, co mamy.

Jura Krakowsko Częstochowska - wspinaczka na skałkach w RzędkowicachKomu się tu spodoba?

  • Ludziom aktywnym. Przede wszystkim ze względu na skałki do wspinaczki. Do tego piękne lasy, po których można jeździć rowerem lub po prostu spacerować.
  • Miłośnikom historii. Chyba nigdzie indziej w Polsce nie ma tylu atrakcji historycznych. W co drugiej miejscowości znajdują się tu jakieś ruiny zamku lub strażnicy.
  • Miłośnikom natury. Ostańce skalne, tak charakterystyczne dla tego regionu, budują niepowtarzalny klimat. Ponadto ze wzniesień można podziwiać naprawdę piękne krajobrazy.
  • Podróżującym samochodem. Większość atrakcji dzieli spora odległość, więc samochód bardzo ułatwia zwiedzanie Jury. Trasy są niezwykle malownicze. Żałuję jedynie, że drugiego dnia podróżowałem sam. Mijałem wiele pięknych miejsc, które aż prosiły się o zdjęcie, niestety nie wszędzie dało się zatrzymać. We dwoje byłoby łatwiej.

Gdzie można jeździć samochodem?

Podróżując pierwszego dnia, popełniłem duży błąd i wjechałem w miejsce, gdzie autem jeździć nie można (skałki w Rzędkowicach). Nie było tam zakazu, więc założyłem, że mogę podjechać bliżej. Gdy jedna z osób wspinających się uświadomiła mnie, że nie wolno tam wjeżdżać samochodem, grzecznie go przeparkowałem. Na Facebooku zostało jednak zdjęcie z tamtego miejsca i kilka osób zwróciło mi na to uwagę. Miały one oczywiście stuprocentową rację. Niewiedza nie jest żadnym wytłumaczeniem, dlatego postanowiłem poszperać w Internecie i doczytać, gdzie samochodem wjeżdżać nie można. Trzeba się uczyć na własnych błędach :)

Myślę, że nie jestem jedyną osobą, która poruszała się autem tam, gdzie nie wolno tego robić. Pomyślałem więc, że podzielę się z Wami kilkoma przydatnymi informacjami:

  • Niestety nie ma czytelnego systemu oznaczeń dróg publicznych i niepublicznych. Poruszając się tymi publicznymi, jesteśmy przyzwyczajeni, że nie można jeździć po drogach oznaczonym zakazem ruchu. Na drogach leśnych sprawa wygląda nieco inaczej: aby móc pojechać daną trasą, musi być ona specjalnie oznaczona. W takich sytuacjach wskazany jest np. kierunek i odległość dojazdu do miejscowości, ośrodka wypoczynkowego czy, powiedzmy, parkingu leśnego. Zgodnie z ustawą drogi leśne, po których nie można się poruszać, wcale nie muszą być oznaczone. Nie ma obowiązku stawiania przy nich znaków zakazu wjazdu czy szlabanów.
  • Jadąc na wycieczkę do lasu, nie możemy ot tak po prostu zaparkować tam, gdzie nam się podoba. Samochód możemy zostawiać jedynie w miejscach oznaczonych jako parking. Pozostawienie auta np. na poboczu przed szlabanem również jest niezgodne z prawem.

Krótko mówiąc, po drogach leśnych nie jeździmy, chyba że są wyraźne oznaczenia, mówiące o tym, że można to zrobić. Warto o tym pamiętać, żeby głupim błędem nie wyrządzać szkody przyrodzie i nie mieć później wyrzutów sumienia… Więcej na ten temat można poczytać na stronie Lasów Państwowych.

Jura Krakowsko Częstochowska - Olsztyn

Jura Krakowsko-Częstochowska – Co warto zobaczyć?

Mimo że spędziłem w Jurze dwa intensywne dni, miałem samochód, więc byłem w pełni mobilny i jeździłem od rana do wieczora, to nie udało mi się odwiedzić wszystkich zaplanowanych punktów. Obwiniam o to perfekcyjną pogodę, która sprawiała, że w wielu miejscach spędzałem zbyt dużo czasu. Bo jak mam się spieszyć, gdy na górze Zborów pani jesień urządza tak piękny spektakl kolorów? Jak mam się spieszyć, gdy przejeżdżam obok zamku Smoleń i aż się prosi, żeby zatrzymać się choć na moment i popatrzeć? : )

Przez lata podróży nauczyłem się akceptować to, że wszystkiego zobaczyć się nie da. Z każdego miejsca wraca się z pewnym niedosytem i myślą o czymś, co możemy zobaczyć kolejnym razem. Po tym wyjeździe wiem, że do Jury wrócę w przyszłym roku. Poniżej przedstawiam Wam miejsca, które bardzo polubiłem i które według mnie warto odwiedzić:

Ojcowski Park Narodowy – Do Ojcowa staram się pojechać raz na jakiś czas, żeby odpocząć od życia w mieście i w kilka godzin naładować akumulatory. Polecam wszystkim, a zwłaszcza tym, którzy mieszkają w Krakowie, a w Ojcowie nigdy nie byli. Jedziecie pół godziny i przenosicie się do innego świata…

Jura Krakowsko-CzęstochowskaJura Krakowsko-Częstochowska - idealne miejsce na wycieczkę samochodemDroga z Ojcowa do Pieskowej Skały – Krótki odcinek niesamowicie malowniczej drogi. Przemierzałem ją trzykrotnie: dwa razy rowerem, a teraz – Jeepem. Droga wije się wzdłuż rzeki Prądnik. Pobliskie skały niemal „wchodzą” na ulicę, więc na zakrętach trzeba być bardzo ostrożnym, bo droga jest wąska.

Dolina Prądnika

Maczuga Herkulesa i Pieskowa Skała – Maczugę Herkulesa pamiętam jeszcze z podręczników do przyrody z podstawówki. Zawsze chciałem zobaczyć ją na żywo. Obok niej znajduje się zamek w Pieskowej Skale, który również wygląda malowniczo.

Maczuga Herkulesa na JurzeZamek Pieskowa SkałaZamek w Ogrodzieńcu – Ja wiem, że to banał i chyba najpopularniejszy zamek w Jurze, ale zawsze, jak przed nim stoję, to szczęka mi opada. Zbudowany jest na najwyższym wzniesieniu Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej (515 m n.p.m.). Mimo że jest tam tłoczno, warto zatrzymać się na moment i obejrzeć ruiny.

Pustynia Błędowska – Nasza polska pustynia. Powstała w wyniku działania człowieka: najpierw doszło do obniżenia wód gruntowych, później – do wycinki drzew na potrzeby górnictwa i hutnictwa. Takie zmiany sprawiły, że powstał tu specyficzny mikroklimat. Dziś pustynia powoli zarasta, ale jeszcze jakiś czas temu można było tutaj zaobserwować zjawiska typowe dla pustyń, np. fatamorgany czy burze piaskowe.

Zamek Smoleń – Nie planowałem tu jechać, ale pobłądziłem i nagle znalazłem się w Smoleniu. Nie mogłem się nie zatrzymać i nie zobaczyć takiego krajobrazu. Przy okazji odpocząłem chwilę od kierownicy.

Jura Krakowsko Częstochowska - zamek w SmoleniuGóra Zborów + Jaskinia Głęboka – Tych punktów również nie było w moim planie. Napisałem na Facebooku, że jeżdżę po Jurze, i zapytałem Was, co warto zobaczyć. Marcin Nowak podrzucił właśnie Górę Zborów. Byłem dosłownie 2 km od niej, gdy przeczytałem jego komentarz. Świetny widok na Park Krajobrazowy Orlich Gniazd. W zachodniej części góry znajduje się Jaskinia Głęboka. Odwiedziłem ją jakieś 2 lata temu i bardzo mi się podobała.

Żarki – Miejscowość ta kojarzy mi się z dwiema rzeczami. Pierwsza z nich to zespół stodół z przełomu XIX i XX wieku, który znajduje się w samym centrum miasteczka. Dawna zabudowa Żarek była ciasna i nie pozwalała gospodarzom na budowę stodół przy domostwach, dlatego powstały one w jednym, dużym skupisku. Druga sprawa to tatarczuch – chleb wpisany na listę produktów regionalnych, który można kupić na targu w Żarkach. Wypieczony bochen waży nawet 7 kg! Jest robiony z mąki gryczanej i ma lekko słodkawy smak. Zdarzyło mi się kiedyś skosztować go i bardzo mi smakował.

Stare Stodoły w ŻarkachZamek w Olsztynie – Mój ulubiony zamek w Jurze. Zwiedzałem go ze znajomymi jeszcze w liceum. Przyjechałem tu ponownie z ogromną przyjemnością. Świetnie się złożyło, bo akurat zachodziło słońce, a w takim świetle budowla wygląda naprawdę imponująco.

Wielka mapa jurajskiej przygody

Na poniższej mapie zaznaczyłem inne punkty, do których niestety nie udało mi się dotrzeć, a na pewno są ciekawe i szkoda byłoby o nich nie wspomnieć. Teraz sami widzicie, ile jest w Jurze miejsc do zobaczenia. Jaki inny region oferuje tak wiele?

Moje pomysły na Jurę

Kiedyś podróżowałem spontanicznie i bez planu. Miało to swój urok, ale wiele miejsc nieświadomie omijałem. Gdy kilka razy po powrocie do domu okazało się, że opuściłem naprawdę ciekawe miejsca, postanowiłem zmienić strategię.

Teraz zanim wyruszę w drogę, zawsze staram się dowiedzieć więcej na temat danego miejsca. Szukam też motywu przewodniego podróży – nadaję jej tym dodatkową wartość. Wyjazd ma wtedy całkowicie inny charakter. Poniżej podrzucam Wam kilka propozycji na motywy przewodnie podróżowania po Jurze:

  • Roadtrip, czyli podróż samochodem. To jest to, co ja zrobiłem tym razem. Dwa dni autem przez malownicze trasy Jury. Myślę, że to świetny region na tego typu wycieczkę. Wygodnie dojeżdżamy do różnych punktów, a niektóre odcinki trasy między nimi są naprawdę przepiękne. Wiele razy zatrzymywałem się tylko po to, żeby na spokojnie obejrzeć jakiś krajobraz.
  • Podróż w klimacie fantasy. Coś dla fanów RPG-ów. Gdy patrzę na mapę Jury Krakowsko-Częstochowskiej, to przypomina mi ona świat z jakiejś gry RPG. Urocze, małe miejscowości z górującymi zamkami. Do tego lasy, jaskinie i wzniesienia, z których można podziwiać okolice. Ba, nawet pustynie tam są! Myślę, że można to wykorzystać do stworzenia własnego scenariusza podróży. Dam Wam przykład: Kilka lat temu, gdy jechaliśmy z Brysią do Cieszyna, postanowiłem przygotować dla niej niespodziankę. Wymyśliłem ciekawą historię, stworzyłem mapę zagadek i kilka łamigłówek. Podrzuciłem jej do bagażu pierwszą kartkę z podpowiedzią. W kolejnych miejscach ukrywałem dla niej następne podpowiedzi i w ten sposób poznawaliśmy Cieszyn. Jura ma ogromny potencjał do tego typu gier, a ich tworzenie i wymyślanie daje bardzo dużo satysfakcji. „Wymyślcie” sobie kiedyś taką podróż, to naprawdę super doświadczenie.
  • Jurajski Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Szlak rowerowy z Krakowa do Częstochowy. Ok. 190 km – idealna opcja na 2-3 dniową wycieczkę na rowerze. Ostrzę sobie apetyt na taki wyjazd w przyszłym roku.
  • Pieszy Szlak Orlich Gniazd. Podobna sprawa jak powyżej, ale tym razem na nogach. Trasa liczy 164 km, więc robi się z tego ciekawe wyzwanie.

Jura w barwach jesieni Zdaję sobie sprawę, że atrakcji w Jurze jest znacznie więcej. Jestem ciekaw Waszych typów i  miejsc, które polecacie – dzielcie się nimi w komentarzach. Chętnie dopiszę do artykułu ulubione miejsca czytelników :)

A może masz jeszcze inny pomysł na ciekawą podróż po Polsce? Zgłoście swoje miejsce w konkursie Jeepa. Do wygrania Jeepy Compass na weekendowe wyprawy po Polsce, akcesoria outdoorowe i książki Tonego Halika.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • My końcem września przeszliśmy Szlak Orlich Gniazd pieszo :) było super, pogodę też mieliśmy przepiękną! Szlak polecam każdemu, kto lubi naturę i piękne krajobrazy :)

    • Ja na przyszły rok planuje rower. Chciałem w tym roku, ale zabrakło czasu 😉

  • Dawid Ślusarek

    Co do zmotoryzowanych to faktycznie należy uważać na to w którą drogę się wjeżdża. Jeżdżę czasem po Jurze rowerem i zauważyłem szczególną kategorię dróg niepublicznych które parametrami nie odbiegają od tych zwykłych (choć wąskie to zazwyczaj wygodny świeży asfalt). Czasem przy wjazdach na te szosy stoją tablice „za wyjątkiem rowerzystów, pojazdów rolniczych i leśnictwa”. Te szosy są niejako na tyle odrębne, że na mojej szczegółowej mapie Jury, mają kolor różowy (obok żółtych powiatowych czy białych dojazdowych).

    • Dawid, dokładnie. Bardzo łatwo nieświadomie wjechać na drogę, po której samochodem poruszać się nie można :)

  • Ja w przyszłym roku też się przymierzam do rowerowej wersji Orlich Gniazd. Daj znać, jak będziesz jechał ;) Podobno nie jest to wcale łatwa przeprawa.

    • My już ze znajomymi robiliśmy przymiarki na ten rok, wstępnie zaplanowałem trasę. Założyliśmy, że zrobimy ją w 2-3 dni. Finalnie zabrakło czasu, ale myślę, że w 2018r. wyjazd dojdzie do skutku :) Będę informował na blogu

  • Za te zdjęcia to normalnie zabiłbym. Jeżeli chodzi o miejsca które przedstawiasz, jak najbardziej ciekawe i sam chętnie bym się wybrał.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Tak działem się w październiku – Podsumowanie miesiąca