Mam okres

Przychodzi taki moment w życiu człowieka, że siada sobie wygodnie w fotelu, puszcza pozytywną muzykę, lekko mruży oczy i mówi sam do siebie: Mam okres…

Najlepszy okres w życiu

Miałem tak kilka dni temu. Zdarza mi się to cyklicznie co jakiś czas, średnio dwa razy w roku. Siadasz, myślisz, analizujesz i możesz powiedzieć sobie, że jesteś w wymarzonej sytuacji. Czego bowiem mi brakuje do szczęścia?

  • Mam wspaniałych przyjaciół. Takich, z którymi można i na stopa pojechać do Chorwacji, i maraton przebiec. Takich, z którymi można iść na imprezę, którą kończy się 2 dni później, ale można też siąść i poważnie pogadać o życiu.
  • Mam pracę, która daje mi dużo satysfakcji i radości. Mogę narzekać i marudzić, ale nie chcę inaczej. Melon jest moim dzieckiem, w które włożyłem całego siebie.
  • Mam blog, który ma moc. Zgromadziłem ogromną grupę ludzi, którzy coś robią w życiu. Patrzę na naszą grupę facebookową i nie mogę uwierzyć, że wokół mojej strony zgromadziła się taka liczba osób. Do tego dochodzą maile ludzi, którzy piszą Ci, że zmieniłeś ich życie, sprawiłeś że zaczęli się realizować. A ja po prostu piszę, co mi w duszy gra…
  • Mam zajebisty mózg. Schowam teraz skromność, bo uważam, że mam bardzo dobrze poukładane w głowie i często się łapie na tym, że dostrzegam rzeczy, których inni nie widzą. Widzę, jak ten świat jest zbudowany i chcę tę wiedzę wykorzystywać. Najlepsze jest to, że codziennie odkrywam, jak mało wiem :  )

indie00

  • Mieszkałem z Eskimosami na Alasce, pojechałem autostopem do Maroka, byłem w Indiach, wybrałem się pociągiem do Chin. W Moskwie tańczyłem na dachu samochodu, w Las Palmas surfowałem na desce, w Pekinie objadałem się ryżem. Ile to jest wspomnień!
  • Co do wspomnień – ile ich ja mam… Wśród nich są takie, które zapamiętam do końca życia. Prawdziwy bank emocji. Wystarczy odpalić jedno ze wspomnień i nagle pojawia sie uśmiech na twarzy ; )
  • Jestem dobrym człowiekiem. Wiecie co? Nic tak nie daje energii jak świadomość, że żyje się w zgodzie z samym sobą. Od dłuższego czasu – cokolwiek zacznę robić, zadaje sobie pytanie czy jest to zgodne z moim sumieniem. Życie w zgodzie z samym sobą jest najważniejsze.

A kiedyś…

A kiedyś ten młody chłopak odpalił Photoshopa i zaprojektował pierwszą stronę www. Wrzucił ją na forum graficzne, zebrał baty i komentarze, by „wrócił za rok”. Wtedy nie byłem świadomy, że w przyszłości będzie to moja praca i pasja.

A kiedyś ten chłopak mając 7 lat napisał swoją pierwszą książkę…podróżniczą. Która nadal jest przechowywana w domowych skarbach. Wtedy nie byłem świadomy, że w przyszłości będę podróżował, prowadził ciekawego bloga i inspirował ludzi.

Muszę to dziś napisać. Patrzę na to co zrobiłem, co się wokół mnie dzieję i uważam, że jestem… spełnionym człowiekiem. Mogę siąść w tym fotelu, puścić pozytywną muzykę, lekko przymrużyć oczy i powiedzieć „Życie Jest Piękne”.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • A

    bo tak na prawdę życie jest piękne mimo tych pochmurnych poranków, ludzi którzy czasami ranią i odchodzą zostawiając nas na lodzie, a sztuka życia polega na tym aby w takim krytycznym momencie odnaleźć pozytywne aspekty, wyciągnąć lekcje na przyszłość…
    z Twoim blogiem kojarzy mi się tylko jedna, taka dobra, życiowa rada, którą udzielił mi mój dziadek – każdego poranka budź się z myślą, że masz dobry humor, a nic Ci go nie zepsuje- i tak właśnie działa na mnie Twój blog, kiedy mam zły humor odpalam laptopa, wklepuje prosty chwytliwy adresik i oto mamy skarbnicę pozytywnych wrażeń.
    Pozdrawiam A.

  • Ula

    Fajny z Ciebie chłopak, ale Twój optymizm jest tak duży, że aż czasem potrafi zdołować ;)))
    Spełnienia mi potrzeba, damn.

    • E tam, ja też mam gorsze dni, smutne chwilę itp. Takie stany euforycznej radości zdarzają się od czasu do czasu :)

      • Ula

        No dobra, ale każdy ma gorsze chwile, a poczucie spełnienia w wieku 20kilku lat dotyczy niewielu, czego oczywiście gratuluję.

    • E tam, to nie jest tak, że mam taki optymizm. Na co dzień jestem normalny, denerwuje się, irytuje, wkurzam, smucę itp. Takie stany mega euforii trafiają się co jakiś czas :)

    • Ula, Ty sama jesteś ogromną inspiracją!

  • Weronika

    Ludzkim problemem jest to, że zawsze najpierw wyciągają na wierzch te przysłowiowe „brudy”, zamiast cieszyć się życiem, wolną chwilą spędzoną z przyjaciółmi przy piwie, czy jakąkolwiek miłą odskocznią od pracy/szkoły. Czytuję Cię już od dłuższego czasu i prowadzisz życie o jakim póki co jedynie śnię i marzę, nie dziwię się, że czujesz się spełnionym człowiekiem, nie jeden może Ci tego pozazdrościć. Niestety ja jestem jeszcze nieco przywiązana ze względu na moją „18stkę”, a więc mieszkanie z mamą oraz nadchodzącą przyszłoroczną maturę.. ale i tak staram się doceniać wartość minuty i piękno każdej chwili, właśnie dzięki Tobie! :) Jestem przekonana, że gdy nadejdzie czas studiów wiele się zmieni. Jesteś doskonałym przykładem na to, że jeśli się czegoś naprawdę pragnie i się do tego dąży, to można też tego dokonać! :)

    • Hehe to nie jest tak, że ja mam jakieś cudowne życie. Ja mam normalne życie – jak wszyscy tylko inaczej na nie patrzę. Codziennie się denerwuje, smucę, irytuje, wkurzam, ciągle jestem zajęty,mam wieczory gdy nic mi się nie chce i najchętniej zamknąłbym się i nie wychodził do ludzi itp. tylko ja na to patrzę jak na coś normalnego. Jak na zwykłą kolej rzeczy, bo tak też musi czasem być. Kwestia patrzenia na Świat ;)

  • Kawior

    Maju, życzę Ci abyś się spełniał marzenia dalej i te najbardziej dziwaczne. Jesteś inspiracją i bije od Ciebie strasznie pozytywna energia która po spotkaniu utrzymuje się długie dni. Pamiętasz, jak pytałem się o AEGEE, a potem zacząłem działać u siebie. Powiem Ci jeszcze co do listy marzeń. Miałem kilka marzeń w głowie, niektóre spisałem na małej karteczce. Byłem zaskoczony bo marzenie, które wydawało się tak bardzo niemożliwe do zrealizowania, spełniło się. Powtarzam sobie ostatnio „uważaj z marzeniami – one się spełniają” a czasami po prostu za dużo sobie marzę, a potem nim się obejrzę te rzeczy się dzieją. Magia.
    Powiem Ci – na początku tego roku byłem na warsztatach z couchingu. Mieliśmy ćwiczenia z wizualizacji swojego marzenia. Widziałem przed oczami dom w stylu azjatyckim w środku wystrojony w tradycyjnym stylu. Dookoła dużo zieleni i tradycyjna muzyka z kadzidłami w środku. Po 4 miesiącach pojechałem do Chin, mieszkałem u Chińskiej rodziny bardzo tradycyjnej i kultywującej chińskie wartości, w stylu urządzonym w mojej wizji, a w środku cały czas grała tradycyjna muzyka, paliły się kadzidła a wieczorami pijaliśmy tradycyjnie parzoną herbatę. Nie wspominając o tym, że na zewnątrz urządzone wejście bogatą roślinnością. W wizji odczuwałem spokój oraz było to miejsce do relaksacji. Dokładnie takie samo wrażenie miałem mieszkając tam. Marzenia się spełniają. Nawet nie wiadomo kiedy. Wiesz coś o tym, i teraz wiem i ja.
    Pozdrawiam serdecznie i dzięki za inspiracje.

    • Kawior, widzę jak twoje życie zmieniło się w tym roku i jestem pod wrażeniem. Gratuluje odwagi, decyzji i ruszenia dupy. Sam sobie zawdzięczasz to co się dzieje. Teraz się nie zatrzymuj :)

  • ha! ostatnio pomyślałam dokładnie tak samo – że mam najlepszy okres w życiu (dotychczasowym ;))
    a takie myślenie jeszcze bardziej mnie motywuje do działania, aż kipię energią! :D rób, twórz, kreuj, działaj! :)))

  • Julian

    Gratuluje Maju. Niewiele osób tak ma, zwłaszcza w tym kraju i w tym wieku. Ja robiłem też dużo ciekawych rzeczy swojego czasu. Spakowałem kiedyś plecak i sam podróżowałem po świecie, po Afryce i Ameryce Południowej. Wielu ludzi uważa to do tej pory za niesamowity wyczyn i jestem w ich oczach wielkim podróżnikiem. Zdarzyło mi się zagadać do uroczej blondynki na przystanku tramwajowym i spędzić z nią później kilka cudownych nocy, m.in na dachu wieżowca z widokiem na rozświetlony Poznań. Zdarzyło się pójść z kolegą do ogródka piwnego, poznać dwie miłe dziewczyny i zabrać je nad jezioro, kąpać się nago i oglądać rozgwieżdżone niebo leżąc w wodzie na plecach. Ile było tych historii i wspaniałych chwil. Zdarzały się niezapomniane imprezy z przyjaciółmi. Godziny spędzone w ciemności, w transie przed komputerem z gitarą na kolanach, kiedy przelewałem swoje emocję na muzykę i teksty. I nawet zacząłem pisać bloga tak jak Ty, ale ostatnio przestałem. Niestety teraz mam dokładnie przeciwny okres. Od jakichś 5 miesięcy całe moje życie ogranicza się do pracy, jedzenia, snu. Taka szara, niepokojąco nużąca i smutna pętla. Wracam do domu i myślę o tym czym była, a czym jest teraz moja egzystencja. Czuję, że coś we mnie zdechło i zaczyna okropnie cuchnąć. Wstąpiłem na ścieżkę etatowej „kariery zawodowej”, wróciłem do rodzinnego miasta, które mnie dołuje, a praca w większym jakoś nie nadchodzi. Tracę kontakt z przyjaciółmi, bo etat+sport+dieta+chociaż chwila na własne pasje= brak czasu na cokolwiek innego. A oni i tak idą swoją drogą. Wszystko się rozlatuje. I czuje się dokładnie odwrotnie, niż Ty to opisałeś. Poza wspomnieniami. To one mi mówią, że idę chyba w złym kierunku. A wszystko przez pieniądze. Gdybym miał pieniądze, nie pracowałbym na etacie za wynagrodzenie, które i tak mnie nie satysfakcjonuje – ale pojęcie nie mam, jak inaczej je robić w tym kraju, a nie widzę siebie znowu na zmywaku za granica. Możliwość awansu w perspektywie kilku lat jest i tak niezbyt pocieszająca, mimo że właśnie po to to wszystko robię- żeby zwiększyć swoją wartość rynkową. Wychodzisz z domu- ciemno. Wracasz- ciemno. I nawet nie chce mi się nikomu o tym zrzędzić, bo każdy ma własne problemy. Gdybym miał jakieś źródło satysfakcjonującego dochodu – dalej podróżowałbym, pisał, poznawał piękne kobiety, może poznałbym „tą jedyną”, tworzył bloga, robił zdjęcia…wszystko to, co tak bardzo do tej pory kochałem. Miałbym i więcej pieniędzy i więcej czasu, a to jest najcenniejsze. CZAS. Więc, kończąc ten wywód – jako stary i zgorzkniały 23 latek (:D) mam dla was radę- nie przewalcie swojego czasu na studiach tylko i wyłącznie na pasje, zabawę i pracę na zmywaku. Przeznaczcie ten czas na POWAŻNE rozmyślania o tym, jak ZARABIAĆ (a to nie zawsze koniecznie musi się wiązać z pasją, tak myślę). Tak jak to zrobił Maj. Pieniądze są najważniejsze. Zawsze to niby wiedziałem, tylko nie rozumiałem, jak tę prawdę pojmować. Jest tylko jeden typ ludzi, którym naprawdę okropnie zazdroszczę, aż mnie przysłowiowa żółć zalewa – i ci ludzie jednocześnie kopią moją chudą dupę i każą iść do przodu- to ludzie, którzy zarabiają robiąc to, co kochają (albo coś, co sami stworzyli) i realizują się w tym. Nawet jeśli to by był okropny zapieprz. Ale zapieprzają dla siebie. Ja nie widzę obecnie jakiegokolwiek sensu innej egzystencji.
    Więc pomyślcie o tym naprawdę poważnie.
    A ja jeszcze się odnajdę. W końcu wstanę. Posty takie jak ten zbyt mnie uwierają. Nie mogę tak.

    P.S – dziwnie to zabrzmi, ale śniłeś mi się, człowieku. Że pojechałem odwiedzić Kraków i że poszliśmy na piwo. Więc może kiedyś będzie nam dane. Mam nadzieję. Świetny z Ciebie agent. Wzruszyłem się przez ten post jak tyjąca trzydziestolatka w obciachowej piżamce oglądająca M jak Miłość. Serio stary. Pozdrawiam i może do zobaczenia.

    • Panna Anna

      chyba wiele osób jest w takim zapętleniu jak Ty Julian… Etat, brak satysfakcjonującego wynagrodzenia. Chyba na luksus tak spontanicznego życia mogą pozwolić sobie nieliczni. Każdy chce spełniać marzenia, oddać się pasji. Nie każdy jednak może to robić tak jak Michał. Brak odpowiedzialności za kogoś, coś (własny dom, partner, dziecko) pozwala na większe ryzyko. Zawsze można zabrać zabawki i iść do rodziców. Ale… życzmy sobie zmiany na lepsze :) mimo wszystko :) czasami coś pęka..

    • Zawsze powtarzam, że kasa odgrywa ważną rolę w życiu, że jest potrzebna i ja się cholernie ciesze, że mam takie umiejętności, które pozwalają mi zarabiać w sposób bardziej przyjemny. Jasne, ciężki bo tez nie jest lekko, ale właśnie to mnie przeraża, że większość młodych, pełnych życia osób musi iść na taki etat i dupa.

      Dzięki za miłe słowa :) A piwo kiedy? Kto wie, kto wie :)

  • emek

    pięknie pięknie

  • Ullalala

    Trochę moja sytuacja po hakunie, tylko ze swoimi sukcesami na własną skalę ;P. Ale się jarałam z wszystkiego: mam super rodzinę, spotykam świetnych ludzi, wylatuję do Azji, znam 4 języki, zdrowieję, zacznę ciekawe studia itd. Jeszcze super jest to, że jak komuś o czymś opowiadasz, to głupio potem nie kontynuować (z resztą sam o tym powtarzałeś) np. jakoś przypadkiem na hakunie wyszło, że się wspinam (a rzadko kiedy się zdarzało) to bym się nie czuła fair jakbym nie poszła w kolejnym tygodniu ;)). Nie to że teraz już narzekam, jakoś polubiłam ostatnio podejmować decyzje, więc są częstsze i coraz lepsze. W ogóle dzisiaj rano miałam parę minut załamania, że nie radzę sobie z życiem, a po chwili sama w duchu się zaczęłam z siebie śmiać, że takie myśli mi przychodzą do głowy tylko dlatego że śniadanie było średniawe, wylałam kawę, suche rajstopy nie pasują do szortów i nie zdążę przed zajęciami posprzątać u żółwia. Dobra, taki egocentryczny komentarz, tylko się zgłaszam, że u mnie tak naprawdę to też jest pięknie ;))

    • Ullalala

      Sorry, jeszcze muszę dodać – potem poszłam na uczelnię i koleżanka ubolewa nad moim losem „jakiego to mam pecha, ludzie na bungee skaczą i żyją, a ja tak się na rowerze urządziłam.” (szwy i kolorowy siniak). Już chciałam krzyczeć „eej, ja też żyję!”, żaden tam pech, równie dobrze mogę powiedzieć, że mam farta, że nic się nie stało poważnego.

    • Hehe egocentryczny komentarz na egocentryczny wpis ;)

      • Ullalala

        kto szczęśliwemu zabroni ;P

  • fioletowanatalia

    jak w naszym kraju mało jest osób, które są aż tak świadome siebie tylko pozazdrościć

  • Natalia

    Jak przeczytałam tytuł wpisu „Mam okres”, myślałam, że będzie to wpis o zupełnie odwrotnym wydźwięku :P

    Ale wpis naprawdę fajny. I bardzo dobrze, że nie próbujesz być skromny na siłę, a co.

    Ale tak w sumie jak pisałeś o tych swoich wspomnieniach, z wyjazdów i innych, to tak pomyślałam, że w sumie blog bardzo dobrze pokazuje jak zmieniało się twoje życie, jak Ty się zmieniałeś :D I możemy tak fajnie próbować coś z tego wyciągnąć, chociażby poprzez prześledzenie tej twojej historii.

    • Oj bardzo zmieniłem się i blog jest naprawdę zapisem tego wszystkiego. Sam czasem czytam archiwalne wpisy i widzę ogromną zmianę ;)

  • Kati

    świetna prezentacja o blogosferze: http://www.youtube.com/watch?v=iXhnlN-ohQ0
    o Tobie tez wspominają :)

  • Malamut

    Na dodatek masz świetne pióro Michale! Gratuluję i życzę wytrwałości

  • XD

    HEHE

  • kleoś

    Wiesz Michale, trafiłam na Twój blog totalnie przypadkiem – szukając czegoś w sieci o słomianym zapale. Po przeczytaniu interesującego mnie artykułu, poczytałam inne. I odniosłam jedno dominujące wrażenie… Twój blog, styl pisania jest bardzo…odświeżający :) Mówiąc obrazowo – wyobraź sobie parne, słoneczne letnie popołudnie. Jest duszno, odczuwasz nawet lekkie pragnienie, jednak nie chce Ci się ruszać z tej odrobiny cienia, jaką znalazłeś. I naraz ktoś podsuwa Ci talerz z plastrami soczystego arbuza. Widzisz piękny czerwony kolor, błysk pestek, zieleń skóry. Czujesz jego zapach. Wiesz, że jest tylko Twój, że tego właśnie było Ci trzeba, tego do tej pory Ci brakowało.
    Tak trzymać! ;)

    • Świetne porównanie. Aż za chciało mi się arbuza :)

      • kleoś

        Tak, mi tez. Pisanie po nocach o jedzeniu, nawet pod kątem metafor, to wyjątkowo zły pomysł.

  • Dagmara /Dagonfly

    To jest to. Poczucie takiego spełnienia i satysfakcji, że robisz coś, co sprawia Ci radość, a jednocześnie pozwala pozytywnie wpływać na innych i dawać im iskry inspiracji. Wspaniałe uczucie.
    Pozdrawiam ciepło!
    ps: Gdybyś znalazł chwilę i odszukał w morzu maili mój ‚kuksańcowy’, ogromnie bym się ucieszyła :)

  • Monika

    życie jest piękne tylko nie każdy z nas potrafi je docenić. Ty potrafisz i w twym tkwi Twoj sukces :) z calego serca zycze Ci dalszej realizacji planow, bys osiagnal to co niemozliwe, bo niemozliwe nie istnieje!

    sciskam

    http://ssimpleliffe.blogspot.com/

  • Kasia

    Mam pytanie z innej beczki, możesz polecić mi jakąś stronę z wydarzeniami kulturalnymi w Krakowie? Wiem że facebook to dobra opcja ale ja nie dostaje informacji o krakowskich atrakcjach bo jednak mam do niego pare kilometrów, prędzej są to jakieś akcje w mojej okolicy. PS. Wczorajsze szkolenie z Bartkiem i Andrzejem było świetne, pozdrowienia z deszczowego dziś Olkusza :D :)

  • Zakrza

    Hej Panie Motywatorze! Tak! Życie jest fantastyczne! Sztuką jest by bagaż złych doświadczeń przekuć na życiowe mądrości;) Było tak-siak, doświadczyłem/am tego-owego ale wyciągnąłem/am fajne wnioski. Czasem potrzeba wsparcia, poklepania po plecach i usłyszenia: jest ok.
    Moja droga do świadomej egzystencji;) zaczęła się od przyklejenia na drzwiach wyjściowych kartki z napisem „Dajesz radę”. No i dałam!
    Moim sposobem na piękne życie jest oszukiwanie „szarej codzienności”. Praktykuję uśmiechy społeczne, co nieraz kończy się miłą rozmową, podarowanym kwiatkiem od Kombatanta, podzieleniem się czekoladą, śpiewem w autobusie z „Panem-co-za-kołnierz-nie-wylewa”;) Ostatnio podpisuję książki, których nie polubiłam i zostawiam je w metrze z prośbą o napisanie mi emaila jeśli kinga przypadnie do gustu. Czasem -kiedy mam wszystkiego serdecznie dość- pakuję treki, jadę na Dworzec i wsiadam do pierwszego autobusu, który zobaczę- ostatnio „wylądowałam” w ten sposób pod Tarnicą pijąc wódkę ze szczeciniakami :D.

    Nie wiem skąd moje wywody:) Pierwszy raz udzielam się „komentarzowo” To pewnie wpływ załozyciela strony;)

    Od siebie chciałabym dodać, że niektórzy czytając Twój blog mogą się dołować. „Maj robi taaakie rzeczy, Maj jeździ taaak daleko, tylko nieliczni mogą być Majem;)” Nieprawda. Zacznij na poziomie swojego otoczenia/środowiska, pozbądź się zbędnych rzeczy-dając im drugie życie (książki, ubrania), zamknij rozdziały niedomknięte, naciśnij przycisk wyloguj i chodź pobiegać!
    PS: Dziś 10km :)

    Pozdrawiam Was wszystkich! Ku chwale fenyloetyloaminy!

  • Jak mam okres nie jest mi tak kolorowo. Piękny blog, pozdrawiam i będę zaglądać, nawet czytać będę. :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
7 rzeczy, które powinieneś przestać robić, by być szczęśliwym