Najlepsze są Twoje wspomnienia 2.0

Jakiś czas temu napisałem tekst, a w nim przedstawiłem kilka swoich wspomnień, które utkwiły mi w głowie. Każdy z nas ma takie wspomnienia – nie do końca zrozumiane przez innych, niektóre wręcz głupie i absurdalne, a jednak z jakiegoś powodu siedzą one w pamięci. Tamten wpis z zebranymi wspomnieniami opublikowałem dokładnie 1 grudnia 2011r. Czas dopisać kilka nowych pozycji, które zdążyły się zgromadzić przez ostatni rok.

Napisze dokładnie to samo, co rok temu: ten wpis będzie cholernie sentymentalny. Ale taki jest mój zamiar: postanowiłem wylać ze swojej głowy wszystko, co dziś mi się dobrze wspomina z ostatnich lat mojego życia. Dla większości będą to nudne punkty, bo nie uczestniczyli w tych wydarzeniach, ale dla mnie mają one duże znaczenie.

  • Lwów – pojechaliśmy tam rok temu na Sylwestra. To, co się tam działo, to istny kosmos. Niektórych rzeczy nawet nie wolno opowiadać. Nie zapomnę do końca życia chwili, gdy wybiła północ. Pod operą we Lwowie z jakąś inną grupą Polaków zaczęliśmy tańczyć… poloneza. Nie był to byle jaki polonez – spontaniczny układ naprawdę robił wrażenie… Sami nuciliśmy melodie i przez kilka minut wykonywaliśmy studniówkowy taniec. To były czasy…
  • Ten sam wyjazd. Wracaliśmy z tego Lwowa przez Przemyśl – tam zasiedzieliśmy się przy piwie, spóźniliśmy na pociąg do Krakowa. Zdecydowaliśmy jednak, że noc jeszcze długa, więc zmieniamy plany i jedziemy do Rzeszowa. Rzeszów to dobre miasto.
  • Święta Bożego Narodzenia 2011i fajny prezent, który dostałem od rodziców. Taka świadomość, że najbliżsi podzielają twoje pasje i zainteresowania. A co do Świąt, to jeszcze taka fotka – to już w ogóle kosmos sentymentalny : )

  • Ten wyjazd też był niezły. Paryż. Pierwsza kwestia – parkour i możliwość chwilowego poskakania na miejscówkach, które są symbolem parkouru. Piękna sprawa.
  • Druga kwestia to Paryż nocą. Do końca życia nie zapomnę, jak z Góreckim i Czarkiem włóczyliśmy się po ulicach Paryża i w pewnym momencie, nie wiadomo skąd, wytrzasnęliśmy dwa duże monitory od komputera. I z tymi monitorami łaziliśmy do momentu gdy… znaleźliśmy mikrofalówkę : )
  • Maraton krakowski 2012 – bieg jak bieg. Cieszyła mnie natomiast sama atmosfera. Pobiegliśmy wspaniałą ekipą i to było piękne. A później After Party i pierogi Ani. Coś niesamowitego. Wyobraźcie sobie, ile trzeba narobić pierogów, żeby wykarmić blisko 10 chłopa, którzy dopiero co przebiegli maraton…
  • Weekend majowy nad Jeziorem Rożnowskim. Matko jedyna, co tam się działo. Jeden z lepszych chilloutów w moim życiu. Jeziorko, słońce, namioty, ognisko…
  • 22 maja i ostateczna decyzja – jadę pociągiem do Chin. To taki czas, gdy dusza się człowiekowi cieszy, chce się skakać, śpiewać, tańczyć!
  • Idąc dalej tym tropem – Warszawa, Dworzec Centralny i czekanie na pociąg do Moskwy. Wewnętrzny spokój. Tak niesamowitego spokoju w życiu nie czułem. Zero emocji, zero stresu – po prostu otwartość na to, co się wydarzy. Bez żadnych oczekiwań.
  • Mongolia, godzina 2.00 w nocy. Siedzimy przy słabym świetle żarówki zawieszonej pod sufitem z Dukiem i Zolo. Niby zwykła rozmowa, a dużo dla mnie znaczy.
  • Pot spływający z czoła, zmęczenie i radość podczas chodzenia po Murze Chińskim. Uczucie nie do opisania.
  • Gdy wróciłem do Krakowa, spotkałem się z wszystkimi przyjaciółmi. I nagle się okazuje, że Górecki wrócił z Australii, Pszonak z Islandii, Tokarski – po rocznym pobycie w Chinach, Marcelina z USA, a Brysia stopowała po Europie. Ogarnęła mnie taka cudowna świadomość, że otaczają mnie sami wariaci. Normalnie wariaci!
  • Ostatnie wydarzenia. Polasik ganiający z gaśnicą, wszystko w białym proszku. Głupia akcja, ale za każdym razem gdy widzę to oczami wyobraźni, pojawia mi się na twarzy szeroki uśmiech : )
  • Powrót z Wiednia i impreza andrzejkowa. Super uczucie – wracasz z krótkiej podróży, idziesz na spotkanie z przyjaciółmi i jesteś tak ciepło witany. Dawno się tak nie czułem. 

To są moje wspomnienia z ostatnich miesięcy. Z każdym wydarzeniem wiążą się pewnego rodzaju emocje, które sprawiają, że tych rzeczy nie zapomni się do końca życia. Spróbuj zrobić podobną projekcie w swojej głowie.

Gdybyś ze swojego życia mógł wybrać najlepsze wspomnienia i zrobić z nich film, to jakie momenty by to były?

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Fantazja w szarej codzienności