Nawyki, które odmieniły moje życie

Od jakiegoś czasu dość mocno dbam o swoje nawyki, które tworzą moją codzienność. Kiedyś miałem z tym bardzo dużo problemów, nie mogłem stworzyć nowego zwyczaju a teraz wszystko przychodzi dużo łatwiej. Postanowiłem zebrać w jednym miejscu zwyczaje, które pozytywnie wpłynęły na moje życie.


Zanim jednak zacznę pytanie i prośba do Was. Miałem już zaproszenia do Francji i Holandii od czytelników. Bardzo się ciesze z takich możliwości, bo fajnie poznawać nowych ludzi : ) W najbliższy weekend wybieram się do Oslo na 3 dni. Być może jest wśród Was ktoś, kto właśnie tam mieszka i ma możliwość przenocowania mnie i dwójki znajomych? Będziemy mieć własne śpiwory itp. Potrzebny tylko kawałek podłogi. A jeżeli nie ma opcji noclegu to może spacer po stolicy Norwegii? Gdyby się udało to prosze o maila i dogramy wszystkie szczegóły: kontakt@michalmaj.pl

1. Wczesne wstawanie

Coś, bez czego nie wyobrażam sobie teraz życia. Kiedyś sypiałem do godziny 10, 11- dziś mój ulubiony czas to 6.00 rano. Uwielbiam tą poranną atmosferę gdy mogę włączyć radio, wypić herbatę, zjeść ulubione śniadanie i zabrać się do pracy. Kiedyś rano czułem się zaspany i zmęczony- dziś godziny po przebudzeniu są moimi najbardziej produktywnymi. Stworzyłem swój poranny rytuał, który pozwala mi się szybko wdrożyć w kolejny dzień.

Z drugiej strony jeżeli np. pójdę ze znajomymi na imprezę i wrócę późno w nocy to wstaje później. Wtedy moja efektywność spada, nie mogę rozpocząć kolejnych zadań, zawalam część swoich obowiązków. Zbudowałem więc silne przekonanie i czuje potrzebę wczesnego wstawania. Jestem z tego bardzo zadowolony.
Myślę, że w wyrobieniu tego nawyku najprzydatniejsze było dla mnie:

  • Stworzenie porannego rytuału czyli takiego planu poranka kakie czynności jedna po drugiej wykonuje gdy się przebudzę. Zaraz po przebudzeniu bez zastanowienia robiłem kolejne rzeczy i gdy kończyłem czułem, że już nie potrzebuje spać.
  • Ustawienie budzika daleko od łóżka. Dzięki temu wyeliminowałem efekt, który nazywam „NWB” Czyli Nieświadomego Wyłączenia Budzika. Ile razy to wstawałem dwie godziny później niż planowałem i zdziwiony byłem, że budzik nie dzwonił.
  • Wyłączenie umysłu. Umysł to sprytna bestia. Gdy ja się budziłem to on podrzucał mi genialne powody, dla których powinienem zostać w łóżku. Z czasem jednak przestałem w ogóle z nim rozmawiać i chyba sobie już poszedł.

2. Regularne bieganie

Pamiętam, gdy jakiś czas temu deklarowałem na blogu, że biorę się za regularne bieganie. Przez pewien czas składałem raporty z treningów a potem jakoś tak się stało, że pokochałem to. Po prostu zszedłem ze słowa muszę na „chcę”. Teraz biegam gdy tylko mam na to ochotę co daje bardzo dobre efekty a każdy pokonany kilometr to dla mnie radość. Bieganie stało się moim legalnym narkotykiem, po którym czuje się dużo lepiej, mam więcej energii i uśmiecham się.
Myślę, że w wyrobieniu tego nawyku najprzydatniejsze było dla mnie:

  • Polubienie tego. Prosta i banalna sprawa. Gdy zmuszałem się do biegania to ciało protestowało. Gdy zdecydowałem, że będę biegał jak tylko będę chciał wszystko się zmieniło. Po prostu biegałem, gdy miałem ochotę a jak się okazało mam tak często.
  • Stworzenie stylu życia. Wytworzyłem swój „obrządek” biegacza. Zawsze po bieganiu jem jogurt i pije mleko, a w trakcie słucham ulubionej muzyki.
  • runkeeper.com Narzędzie, które zmieniło moje podejście do biegania. Teraz zbieram wszystkie dane widzę postęp, widzę rezultaty. Najlepsze narzędzie internetowe po Googlu i wikipedii jakie stworzył człowiek : )

Nawyki

3. Czytanie książek

Nie wyobrażam sobie tego, że ludzie nie czytają książek. Ja czytam od małego, zawsze to lubiłem robić. Mówię tu o książkach, na które miałem ochotę a nie o lekturach do których byłem zmuszany. Pamiętam, że będąc młodszym potrafiłem wieczorem otworzyć Harrego Pottera i zamknąć książkę rano przy śniadaniu (Po to by ją otworzyć znów w autobusie do szkoły).  A kto z Was pamięta seria Pana Samochodzika? Przeczytałem wszystkie próbując rozwikłać zagadki muzealnika Tomasza. To były czasy : )
Teraz nadal sporo czytam. Mój nawyk polega na posiadaniu zawsze jakiejś książki przy sobie. W momencie gdy np. na kogoś czekam lub jadę autobusem to czytam sobie kolejne pozycje. Jeżeli wyrobisz sobie taki nawyk to z czasem opanujesz sztukę czytania w kolejce na poczcie, czy na stojąco w autobusie (bez trzymanki).
Myślę, że w wyrobieniu tego nawyku najprzydatniejsze było dla mnie:

  • Pasja do czytania od małego. Ja tego nawyku nie wyrabiałem, po prostu tak już miałem : )

4. Planowanie kolejnego dnia

Prosta rzecz, która zwiększyła moją efektywność o 200% i uporządkowała moje życie. Codziennie wieczorem robię prostą listę w której wypisuje co mam zrobić następnego dnia. Rano się budzę, zerkam i już wiem za co chce się wziąć. Dzięki temu zrealizowałem wiele fajnych pomysłów w swoim życiu i spełniłem parę większych celów.
Myślę, że w wyrobieniu tego nawyku najprzydatniejsze było dla mnie:

  • Pozyskanie kalendarza. Zwlekałem z tym długo, ale gdy wreszcie zrobiłem to zaczęło się coś dziać. Swoją drogą dziś wam się przyznam, że pierwszego kalendarza nie kupiłem lecz dostałem go gratis do piwa! I tak oto zmieniło się moje życie : )
  • Wzięcie na siebie więcej na głowę. Dzięki temu miałem co wpisywać i co wykreślać. Był Power do tego, żeby się zorganizować.

Nawyki

5. Czyste otoczenie

Kiedyś byłem niezłym bałaganiarzem co może potwierdzić moja rodzina. Łóżko było nigdy nie pościelone a wszystkie książki, ciuchy i inne rzeczy używane na bieżąco walały się po ziemi do tego stopnia, że otwierając drzwi do pokoju trzeba było przepychać kilka kilo przedmiotów. Warto także wspomnieć o kubkach i talerzach, które leżały sobie koło komputera a hodowana pleśń wesoło uśmiechała się do mnie. Znosiłem je dopiero wtedy, gdy mama mówiła mi, że inni domownicy nie mają już w czym pić i jeść.
Podejście zmieniłem wyprowadzając się z rodzinnego domu, gdy zamieszkałem z większymi bałaganiarzami ode mnie i zauważyłem jakie to wkurwiające (Pozdrawiam Górecki:D) Teraz utrzymuje względny porządek, pozbyłem się wielu niepotrzebnych rzeczy, nie dopuszczam do powstania sterty naczyń i stanu kiedy to sztućce myje się prze jedzeniem a nie po.
Myślę,  że w wyrobieniu tego nawyku najprzydatniejsze było dla mnie:

  • Przeprowadzenie paru prostych zabiegów takich jak zakup teczek kolorowych na notatki.
  • Sprawienie, że przedmioty mają swoje miejsce. Klucze, aby nie ginęły trzymam w szufladzie, na kable stworzyłem specjalne miejsce w takich koszyczkach itp.
  • Pozbycie się bez sumienia paru rzeczy, które zalegały u mnie.

6. Skończenie z narzekaniem

Kiedyś wszystko mnie denerwowało- korki, zachowania ludzi i ich zwyczaje. Denerwowałem się, przeklinałem a nawet raz niemalże rozwaliłem komputer.
Zmieniłem jednak trochę podejście i postanowiłem robić to w ten sposób, że jeżeli coś co mnie irytuje i na co narzekam da się zmienić to robię to, a jeżeli nie jestem w stanie tego zmienić to po prostu nie narzekam. Przynajmniej w większości przypadków.
Myślę, że w wyrobieniu tego nawyku najprzydatniejsze było dla mnie:

  • Wyjazd do USA i dwutygodniowa podróż przez wschodnie Wybrzeże. Podczas tego wyjazdu wiele rzeczy mnie denerwowało- amerykańskie prawo, brak autobusów i pociągów. Gdy wróciłem do Polski zrozumiałem, że nie mam sensu przejmować się czymś czego zmienić się nie da. Jak to było w królu lwie: „Hakuna matata”.

Nawyki

Co dalej?

Oczywiście to nie koniec, bo wiele można jeszcze trzeba zmienić. Trzeba się ciągle ulepszać, bo człowiek jest jak komputer. Jeżeli nie wymieniamy w nim poszczególnych podzespołów to po roku jest w tyle od innych i np. nie pograsz na nim w najnowsze gry. Ja w swoim życiu chce grać w te najlepsze- o najpiękniejszej grafice, którą można ujrzeć na drugim końcu świata, w te o najprzyjemniejszym uczuciu gdy np. skaczę się ze spadochronu itp. dlatego muszę wymieniać swoje części na lepsze.

Co więc chce poprawić?

  • Zminimalizować facebooka/ gmaila/ wykop i inne śmieci do minimum. Pisałem już kiedyś o tym, ale niestety nie udało mi się. Wchodzę tam po kilka razy dziennie i czuje się jak sterowany robot. Mam natomiast już pomysł i strategie jak się tego bezboleśnie i przyjemnie pozbędę bo znalazłem do tego świetne narzędzie, ale o tym w którymś z kolejnych wpisów. Nawyk jest obecnie wdrażany.
  • Imprezy. Temat niezbyt problematyczny, ale jednak i tu chce wprowadzić zmiany. Ostatnio sporo bywałem w towarzystwie, było fajnie, ale z takich spotkań wraca się późno i rano człowiek nie ma takiej efektywności. Impreza raz na jakiś czas- oczywiście, że tak ale z umiarem i zdrowym rozsądkiem : ) Nawyk jest obecnie wdrażany.
  • Zmniejszenie mojej wybuchowości Czasem jestem nerwowy i łatwo „wybucham” dlatego muszę to zminimalizować i uspokoić się. Chillout ; )
  • Medytacja. Chcę to wprowadzić do swojego trybu dnia. Kilka razy próbowałem i zauważyłem pozytywne efekty.
  • Zdrowe odżywianie. Jest już co raz lepiej, dodałem dużo warzyw i owoców, zmniejszam słodycze i piwo ale można tu jeszcze wiele zrobić.
  • Poranna gimnastyka. Robię ją ale nieregularnie, a pobudza do działania. Kilka skłonów, pompek czy przysiadów o poranku działa jak dobra kawa. Nawyk jest obecnie wdrażany

Jak widzisz powyżej stworzyłem sobie taką małą listę marzeń, tylko dotyczącą nawyków. Chce ją całą wykreślić krok po kroku. Moje główne założenia przy budowaniu tych nawyków to:

  • Nie branie kilku ich na raz. Nie da się ciągnąć kilku srok za jeden ogon czy jakoś tak: ) Obecnie moje wdrażane nawyki nie wykluczają się nawzajem i nie są dość wymagające czasowo jednak dopiero gdy skończę jeden i poczuje, że nie sprawia mi to problemu sięgnę po następny.
  • Bez zmuszania się. Nie zmuszam się do niczego, robię bo mam ochotę i już. Jak nie mam ochoty to olewam to.
  • Metoda małych kroczków. Nie wstanie ranao i nie zacznę od 100 pompek. Zaczynam powoli, tak żeby budować sobie apetyt na więcej. Wielka podróż zaczyna się od małego kroku.

Uff. Wyszedł z tego chyba najdłuższy wpis w historii bloga. Co ciekawe pisało mi się bardzo przyjemnie i sam zmotywowałem się do działania. A wy jakie nawyki chcecie w sobie wyrobić? Co chcecie zmienić?

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Goś

    Kolejny świetny wpis, jak zawsze:) niedawno zobaczyłam Twój blog który jest super motywujący:> Wpis zmuszający do zastanowienia się nad własnymi zbednymi, szkodliwymi zachowaniami. Czytam go i przeczytac nie moge bo co troche po pare razy fragmenty w kołko czytam:> Fajne masz plany..oj z tym wstawaniem to naprawde ciezko….tez nieraz chcialam wczesniej wstac ale tak czy siak wstawalam pozniej „bo wolne”. Co do własnych planow to tez np 1)chcialabym zaczac regularnie bieg
    2) czytanie ksiazek tez by było fajnym pomyslem:> niedawno się moj wykładowca nam dziwił ze czego my nic nie czytamy…
    3) zacząć coś robić a nie tylko motywowac sie przed kompem…mam np chęć zaproponować pewnej osobie spotkanie..:> ale drugi umysł robi swoje.
    4) więcej się uczyć za czasów gimnazjum mialam j.rosyj., chciałabym na własną rękę znów się go pouczyc aby umiec go komunikatywnie
    znalazło by się jeszcze parę zamiarów:)…

    • Magdap10

      Gdy nurtują Cię odpowiedzi na dręczące Cię pytania na temat śmierci, życia po życiu, i wiele innych pytań wejdź na strone http://poznajdate.com/ikosaq.html i dowiedz się więcej czytając w zakładkach opisy o śmierci, cytaty o śmierci, i wiele innych. Naprawde WARTO!

  • Damian

    Będziemy się wspierać w nauce hiszpańskiego ;)
    Długi długi post ale warto dotrwać do końca ;)
    Pozdro.

  • Nawyki mają wielką moc. Najlepsze jest to, że jak je się już uda wprowadzić to stają się tak naturalne, że nie wyobrażamy sobie dnia bez danej czynności.

    Czytałem kiedyś fajną, malutką książkę „Największy Kupiec Świata” Ogga Mandino. Bardzo inspirująca w temacie nawyków. Polecam.

    PS. Biegasz rano? Podobno to fajnie wpływa na resztę dnia, ale u mnie nie do końca się to sprawdza.

  • Michał Maj

    Goś- to realizuj bo bez działania nie ma efektów. Proponuj tej osobie spotkanie ;)

    Damian- Z tym hiszpańskim chyba dopiero w drugiej połowie roku wystartuje :)

    Mateusz- Książką się zainteresuje. Teraz czytam „Mieć czy być” E. Fromma. Co do biegania to próbowałem rano ale zdecydowanie wolę wieczorem koło 21. Wtedy mam największego powera na to i mogę podczas biegania przemyśleć cały dzień

  • CRANK

    Świetny wpis! Bardzo fajnie, że nowe wpisy pojawiają się teraz dość często. Czuć powiew świeżości na blogu!

    Co do nawyków jakie chciałbym wprowadzić do swojego życia, to właściwie będą to wszystkie, które wymieniłeś.
    Na pierwszym miejscu postawiłem wczesne wstawanie, bo z wprowadzeniem tego nawyku będzie najtrudniej. Jak to mi się uda to kolejne również dam radę wcielić w życie.

    Jestem na początku drogi, ale właśnie dzięki Twojemu blogowi wziąłem się na poważnie za zmienianie swojego (wówczas) bardzo nędznego życia. Teraz czuję, że z każdym dniem jest coraz lepiej i dziękuję Ci za to!

  • Michał Maj

    Crank- już kolejna osoba mówi o tej świeżości na blogu i coś w tym jest bo to w moim życiu pojawiła się świeżość. To ciekawe jak moje emocje przekładają się na jakość wpisów, nigdy nie patrzyłem na to pod takim względem a tu proszę. Wkrótce się okaże, że po jakości pisania ocenicie w jakim nastroju jestem, co robię i jak się czuje : D

    Co do twoich nawyków to widzę, jak walczysz z tym wczesnym wstawaniem. Nie zmuszaj się, po prostu polub to, polub te poranki, zrób z nich coś magicznego. Znajdź ulubioną audycje radiową, której będziesz słuchał rano, parz kawę/ herbatę, daj sobie czas na przejrzenie jakiś wiadomości ze świata czy śmiecio-stron typu wykop.pl itp. Niech poranki będą przyjemne. Co ciekawe gdy wstaje tak normalnie o 6 to jak czasem dam sobie przyzwolenie na dłuższe spanie i np. poleżę do 8 to mi się tak długo wydaje ;) Daj sobie też dużo obowiązków do zrobienia. Zauważyłem, że gdy mam dużo obowiązków i boje się, że mogę się ie wyrobić to wtedy wstaje wcześniej i z większą chęcią :)

  • Goś

    Michał- żeby tak łatwo było:> ta osoba uczy mnie na pewnym kursie a jak dotąd tylko z nia rozmawialam na zajeciach i raz poza nimi przez parę min.:)

    CRANK – widzę ze podobnie mamy tez niedawno miałam jedną wielką depresję a teraz czuję duzą zmianę nastawienia pomimo że głownie motywuję się wewnątrz, to jak dojdą do tego czyny to bedzie niezle:) Bardzo wazne jest zobaczenie tego ze „cos jest nie tak”, wazna jest chęc naprawy, wydostania się z tego marazmu z tej beznadziei.

  • Kamila

    Też mam zamiar zabrać się za hiszpański! Jestem teraz w klasie maturalnej, praktycznie jutro kończę wszystkie egzaminy. Moi wszyscy znajomi tak się cieszą na długie wakacje, a ja świruję. Czemu mam siedzieć w domu przez 5 miesięcy i się nie rozwijać? Dlatego stwierdziłam, że nauczę się nowego języka. Akurat tak się złożyło, że gdzieś znalazłam wykop, czy jakiś artykuł, że hiszpański i włoski to najprostsze języki. A że moim marzeniem od zawsze było pojechać do USA, a tam blisko do Meksyku, w którym posługują się hiszpańskim, mam ogromną motywację. Dlatego również czekam, aż już się egzaminy skończą, żeby mieć głowę do nauki hiszpańskiego! Powiedziałam już kilku osobom i czuję motywację przez to. Poza tym już szukałam nawet podręczników do nauki itp. Jak zabierzesz się za realizację tego celu, to daj znać!

    Pozdrawiam

  • Michał Maj

    Kamila- Też miałem fazę na to USA. Byłem dwa razy, myślałem, że już mi przeszło, ale ostatnio znów myślę, żeby tam jechać. Zostawiłem tam faje wspomnienia i super ludzi. Wrócę z Norwegii, ogarnę studia i chyba wyznaczę sobie cel na blogu pół godziny hiszpańskiego codziennie. Nie będę miał wyjścia- będę musiał :)

  • Michał Żółtowski

    Z tego wszystkiego moim zdaniem najcenniejszy jest nawyk planowania. To pociąga za sobą wyszystkie inne nawyki + wdrażanie nowych.

    Ja w zasadzie od tego zaczynałem. Następnie przeszedłem do wstawania (6 rano?? Wow, a ja już kosmicznie dumny byłem z 7:30!) Utrzymywania porządku, wykonywania codziennych czynności.

    Powodzenia życzę z kolejnymi nawykami. Jak już się ma metodologię to wiadomo, że staje się to dość łatwe :)

  • Michał- masz racje, pod planowania wszystko się zaczyna.
    Wstaje o 6 rano ale marzy mi się 5.30 ;) Oczywiście nie robię tak codziennie, bo raz na jakiś czas człowiek wyskoczy na jakieś spotkanie, wróci później itp. Ale generalnie jest tak, że o 6 budzę się przed budzikiem.

    Dzięki i Tobie również życzę wdrażania nowych, pozytywnych nawyków :)

  • Damian

    Kamila – Jeśli szukasz wsparcia w nauce, pisz na email damian.opiola(at)gmail.com.

    Uczyłem się Espanol pół roku ale brakło mi motywacji. Potrzebuje kogoś, z kim bedę się tym dzielił :)

  • An

    Mnie się też hiszpański marzy, ale myślę by zacząć się go uczyć po obronie, czyli od lipca. Może uda nam się za niedługo wszystkim porozumieć po hiszpańsku przez skype. :)

    Ja chciałabym wprowadzić nawyk:
    – wczesnego wstawania, ale to już mi co raz lepiej idzie :) Chyba najważniejsze znaleźć motywację do wstania. :)
    – organizowania – ale nie tyle co napisanie sobie w kalendarzu co chcę robić, ale trzymanie się go, bo póki co to zawsze robię wszystko na ostatnią chwilę..
    – utrzymywać porządek.

    Aktualnie staram te nawyki wprowadzić w życie, na pewno będzie mi się wtedy łatwiej żyło :)

  • CRANK

    ” wazna jest chęc naprawy, wydostania się z tego marazmu z tej beznadziei.”

    Goś, dokładnie. Moim głównym takim mottem, które być może przeczytałem chyba tutaj na blogu jest zdanie: „dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!”. Wiele razy próbowałem wyjść z dołka, w którym siedziałem przez parę lat, ale zawsze kończyło się porażką. Nie poddawałem się i wałczyłem dalej i chyba w końcu mi się udało.

  • weronika

    Aż samemu chce się ruszyc tyłek i zacząc coś pożytecznego robic! Chociaż może to nie są dobre słowa, bo myślę, że aż tak dużych problemów ze sobą nie mam:)

    Mam pytanko do Ciebie, Michał: o której tak około kładziesz się spac, jeśli wstajesz o 6?

  • Goś

    Crank- i własnie o to chodzi ze trzeba probowac i nie poddawac sie! dlaczego tylu ludzi narzeka ze nic nie ma, nie spełniają marzeń?? bo się boją. Boją się coś więcej zrobić, trzeba umieć odgonić złe mysli i uwierzyc. Tis not too late to seek a newer world. Co do twojego cytatu to przypomniał mi się tekst który wpisałam sobie na zeszycie „uczelnianym” : Even I didn’t win I am a winner because I didn’t give up.

  • Nie podchodźcie do tego jak do walki : ) To ma być fajne, ma dać przyjemność w dłuższym okresie. Tak jak było u mnie z bieganiem, dopóki się zmuszałem nie było efektów, gdy postawiłem na luz i decyzję, że będe biegał tylko gdy będę chciał to się zaczęło i przestać nie mogę (zaraz idę pobiegać:D)

    Weronika- Chodzę spać koło północy. Oczywiście podkreślam że raz na jakiś czas są wyjątki od normy, ale generalnie tak to wygląda. Teraz mam poranną gimnastykę i czuje się rano super :)

  • CRANK

    Maju, dla mnie jest to walka z samym sobą już od kilku lat. Naprawdę ciężko było mi się pozbierać i ruszyć do przodu. Walka z lenistwem, nieśmiałością, słabościami – to miałem na myśli.

    Jeśli coś chcemy robić to oczywiście, najlepiej jest to pokochać, ale wydaje mi się, że są przypadki kiedy najpierw musimy się do czegoś zmusić, aby po pewnym czasie to pokochać. U mnie tak było właśnie z bieganiem ;)

    Co do hiszpańskiego. Sam mam w planach jego naukę. Co prawda w najbliższym czasie chciałem skupić się na podszkoleniu angielskiego, a o hiszpańskim zawsze myślałem w kategoriach „do zrobienia za kilka lat”, ale może by tak wystartować z nauką razem? Widzę, że również Kamila zamierza podjąć się nauki, a pewnie i kolejne osoby by się znalazły. W parę osób byłoby raźniej i można by co jakiś czas porównać swoje postępy. Może być fajnie :)

    A do rad odnośnie wczesnego wstawania oczywiście się zastosuję. Myślę, że przyniosą pożądany efekt.

  • I tą dyskusją daliście mi świetny pomysł na nową rzecz na blogu ;)

  • .Ol.

    Witam wszystkich!
    To mój pierwszy komentarz na blogu Michała (który jednak uważnie śledzę :)

    Zacznę od tego, że jestem w podobnej sytuacji jak Kamila – czyli jestem w trakcie zdawania matury ;) Właściwie pozostały mi już tylko egzaminy ustne… Powiem szczerze, że w jakiś sposób obawiałam się tego co będzie po maturze, ogólnie tzw. „najdłuższych wakacji w życiu”. Obawiałam się, że nie będę potrafiła się zmobilizować i mimo chęci zorganizować sobie konstruktywnie czasu. Myślałam np o jakiejś dorywczej pracy – tylko po to, żeby „wpaść” w jakiś schemat dnia ;-)

    Kolejna rzecz: widzę, że zebrało się tu pokaźne forum „chcących nauczyć się hiszpańskiego”. No cóż, powiem tak – nie odstaję od grupy, ponieważ hiszpański od jakiegoś czasu jest moją miłością i to nie do końca spełnioną (niby uczę się sama, ale dosyć nieregularnie), ale kocham go do szaleństwa. Jeśli chodzi o język rozumiany to jest bien, bien ;p gorzej z takimi aspektami jak gramatyka. Dodam, że w sierpniu wybieram się do Hiszpanii i do tej pory chciałabym nie mieć większych problemów z komunikowaniem się w tym języku :)

    Skoro już mamy wszyscy w planach wspólny „nawyk”, to może warto by było również wspólnie coś z tym zrobić? Michał, może podejmiesz się wyzwania zorganizowania nas? Propozycja śmiała – wiem, ale w końcu to Twoje Królestwo i Ty tu rządzisz ;))

    Co do biegania – myślałam o tym nieraz, ale e moim wypadku jest jeden ‚mały’ problem.. Mianowice panicznie boję się psów (ktoś, kto nie zna tego strachu nie wie o czym mówię – wierzcie mi, próbowałam to wytłumaczyć już wielu osobom). W związku z tym najczęściej wybieram rower, na którym czuję się bezpieczniejsza…

    Inny nawyk, o którym myślałam, żeby wprowadzić do swojego życia to regularne chodzenie na basen – np. 2 razy w tyg.

    Jeśli chodzi o czytanie książek, to również od małego czynność przeze mnie kochana. Jestem na etapie wdrażania w życie ‚listy książek do przeczytania po maturze’, która wydłużała się przez całe liceum ;p

    I ostatnia rzecz, (o której chyba jeszcze nikt nie wspomniał) to chęć nauczenia się gotować i czerpać z tego przyjenmność.

    Łał, to się rozpisałam… Ale nic, pod najdłuższym jak na razie w historii bloga wpisie nie można było pozostać gorszym :D

    ps Medal dla tego kto dotrwa do końca ;]

  • .Ol. Dotrwałem do końca :)

    Dobra słuchajcie, widzę, że jest tutaj silna grupa nastawiona na hiszpański. Dajcie mi czas na przemyślenie wszystkiego logistycznie, za tydzień wrócę z Norwegii i coś wymyślimy, ok? Może jakieś konwersacje na skypie itp. Macie jakieś pomysły?

  • .Ol.

    Gratulacje ;p

    Umówmy się tak: ten tydzień – do przemyśleń. Ostatnio przekopuję net w poszukiwaniu metody nauki hiszp., która w pełni mnie usatysfakcjonuje. Mam nadzieję,że dojdę do etapu kreatywności w tym temacie…

    Udanej podróży i do ‚napisania’ ;-)

    ps Norwegia jest cudownym krajem – życzę samych pozytywnych wrażeń!

  • Damian

    Może wstawisz jakiś czat do bloga? :) 2 kanały, Polski i hiszpański :)

    Polecam stronę busuu.com do nauki języków :) Słownictwo ładnie uporządkowane, można rozmawiać innymi ludźmi z całego świata, dostajesz przypomnienia e-mail że dawno Cie nie było, oceniasz pracę innych a oni Twoją, na stronie są statystyki (np. kiedy skończysz poziom A1 przy obecnym tempie nauki :) Niestety nauka gramatyki jest juz płatna ;/

  • O hiszpański! Sama mam zamiar się zacząć go uczyć. Z chęcią przyłącze się do Waszej grupy ;) Co polecacie na początek przygody z tym językiem?

    Te wszystkie Twoje nawyki zapewne niebywale podniosły jakość życia ;) Sama wprowadziłam nawyk np. czytania książek.

    Pozdrawiam,
    Olga

  • CRANK

    Widzę, że nasza potencjalna grupa do wspólnej nauki, cały czas się powiększa :) A może jakieś forum? Można je stworzyć na darmowym serwerze i mielibyśmy miejsce, gdzie moglibyśmy ze sobą pisać. Wszystko do przemyślenia.

    Jeśli ktoś posiada informacje jak i np. na jakiej stronie zacząć swoją przygodę z hiszpańskim to proszę o podzielenie się tym. Ja oprócz tego, że w domu mam słownik polsko-hiszpański, hiszpańsko-polski, do którego zajrzałem pierwszy raz wczoraj, to nie miałem z tym językiem żadnego kontaktu, więc zaczynałbym od 0.

  • Crank- za tydzień ogarnę wszystko. Zbierzemy się wszyscy na skypie, ustalimy współpracę, i np. będziemy robić listę słówek do nauki, będziemy dawać sobie tydzień na naukę i na następnym skypowym spotkaniu kontrolować się nawzajem. Potem zaczniemy tworzyć jakieś zwroty, opisówki itp. a nawet spróbuje native speakerów na coś takiego załatwić :)

    Pomysł z forum też świetny :)

  • Gośka

    Bardzo porządny wpis :) motywujesz motywujesz … :)
    zainteresowałeś mnie tą stronką runkeeper, zobaczymy jak mnie wkręci ;> (biegam już od jakiegoś czasu ale bez żadnych pomiarów itp. może tego mi trzeba?)
    można wyczytac, że jesteś coraz szczęśliwszy (byc może to tylko złudzenie, w każdym razie zarażasz optymizmem :) kiedyś wpisy pojawiały się zdecydowanie rzadziej. Pozytywna zmiana! Zwłaszcza dla osób czytających bloga:)
    pozdrawiam trzymaj się

  • vvv

    Jakie książki mógłbyś polecić? :)

  • vvv a jaka tematyka Cię interesuje?

  • An

    Ale się napaliłam na ten hiszpański, organizujcie ;D

    Hm.. Michale pisałeś o filmach wnoszących ,,coś” do życia, a może napiszesz o książkach, które zmieniły Twoje życie?

  • CRANK

    „Hm.. Michale pisałeś o filmach wnoszących ,,coś” do życia, a może napiszesz o książkach, które zmieniły Twoje życie?”

    Ja bym z chęcią coś takiego przeczytał ;)

  • Dobrze, napiszę, napiszę ale w przyszłym tygodniu jak wrócę z Oslo ;) Mam parę fajnych do polecenia.

  • Kaska

    Kolejny ciekawy, bardzo pozytywny wpis. :) Jak ktoś już wyżej wspomniał, warto zacząć od planowania.

    Niezły pomysł z tym hiszpańskim. Ogólnie lubię uczyć się języków, a hiszpański wpisany jest na moją listę od kilka lat. Jeśli powstanie jakaś „grupa wsparcia” z chęcią się przyłączę :)

    Michale, czekam na dalsze wpisy. Są jak dobra pogoda, aż chce się wyjść i realizować te przepisy na życie.

  • Kaska- dzięki za miłe słowa :)

    Grupa od hiszpańskiego powstanie bo teraz postawiliście mnie w sytuacji bez wyjścia. Mam już pomysł na koncepcję takiej grupy, jutro zbiorę stąd wszystkich chętnych i wyśle maile dotyczące skype-spotkania ;)

  • .Ol.

    No i po raz setny wracam do pierwszego rozdziału moich hiszpańskich rozmówek ;p Mam nadzieję, że z Wami ruszę dalej :)

    Odnośnie pomysłów – moglibyśmy też dzielić się jakimiś multimediami, np. piosenkami po hiszpańsku… Słownictwo wtedy naprawdę gładko wchodzi ;)

    ps Pomysł z native speakerami baaardzo mi się podoba :D

  • Rayan

    Jak co to też jestem zainteresowany tym Espańolem.

    Dla wszystkich początkujących polecam darmowy kurs Hiszpańskiego Mi vida loca ( http://www.bbc.co.uk/languages/spanish/mividaloca/ ). Jest to interaktywny kurs w formie serial kryminalnego. Wiem, że śmiesznie brzmi ale naprawdę jest to warte uwagi:) Przekonajcie się sami. Pozdr

  • Eff

    uczcie się, uczcie hiszpańskiego. cudoowny język. ja się w nim zakochałam od samego początku i bardzo ostro się za niego zabrałam. i teraz widzę efekty; po 3 latach nauki mogę swobodnie się nim posługiwać. i dalej mnie ciągnie; ciągle chce się więcej;)
    gdybyście chcieli, to mogę udostępnić jakieś materiały (tzn. wysłać mailem czy coś), których mam całkiem sporo i na różnych poziomach, bo sama też udzielałam trochę korków, więc mam nawet od tych najbardziej początkujących spraw :)
    aaa…i gdybyście chcieli może z native’ami pogadać, to są przecież w Krakowie te tzw. tandemy językowe. chyba we wtorek na Małym Rynku i środę…gdzieś indziej. Bardzo fajna sprawa.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia w nauce! :)

  • Eff- Są tez konwersacje językowe w Krakowie na które sam chodziłem. Świetna inicjatywa.
    Swoich native’ów też mam, ale ich można wprowadzić trochę później, najpierw podstawowy zasób słownictwa.

    A może chciałabyś poprowadzić nam kilka lekcji przez skype’a?

    Ryan- widziałem ten serial kryminalny, świetna rzecz ;)

  • Malwina

    polecam wszystkim książkę „Martin Eden” Jacka Londona…nie znam bardziej motywującego utworu, naprawdę piękna historia o zdobywaniu wiedzy, spełnianiu marzeń przez młodego chłopaka, który zwiedził cały świat będąc żegalarzem…zesztą co ja będę Wam opowiadała fabułę;p Jeszcze raz polecam!
    Malwa

  • Goś

    Fajny macie pomysl nie ma to jak zbiorowa nauka:> Tez bym się z checia pouczyla nowego jezyka, o hiszpanskim mowi sie ze to bardzo łatwy jezyk…ale jak na niego patrzę to wątpie w to….

  • Michał Maj

    .Ol i Ryan– Nie podaliście swojego maila i nie mam jak się z Wami skontaktować w sprawie grupy hiszpańskiej ;)

    Zlepiam już całość, osoby zainteresowane zostały poinformowane. Jeżeli ktoś jeszcze byłby zainteresowany to proszę pisać ;)

    Malwa– książki Jecka Londona są genialne. Nawet Kris z „Into the wild” czytał je. Wypożyczę ją sobie ;)
    Goś– Jeżeli chcesz to możesz do nas dołączyć.

  • Dżowanna

    Ja też chcę na skajpowy hiszpański się zapisać! Proszę, będę grzeczna i nawet upiekę ciasteczka, tylko mnie weźcie ze sobą proszę!!!

  • Maciejosław

    pomysł .Ol z piosenkami jest na prawdę świetny ;] choć nie uczę się hiszpańskiego, to jednak polecam piosenki Manu Chao i sławnego Buena Vista Social Club ;D

    a z resztą… ludzie! Rosyjski wam się bardziej przyda! :D w krajach latynoskich co-nieco kumają po angielsku (który prawie każdy przecież zna), a ruska cyrylica to na prawdę niezły rebus, który się jednak przydaje ;) Tak czy siak wspieram Was w nauce Español’a ;)

    co do filmów! tak tu gadacie o hiszpańskim, a przypomniał mi się piękny argentyński film „Dzienniki motocyklowe”. Jest to film oparty na dzienniku Che Guevary, który jako młody student medycyny wraz z przyjacielem jedzie na starym motocyklu przez Amerykę Łacińską, spotykając się z ludzką biedą i cierpieniem. Właśnie po tej podróży Guevara zyskał komunistyczne poglądy. Broń Boże, ten film nie wynosi Guevary na ołtarze, tylko po prostu pokazuje jego historię. FILM WARTY OBEJRZENIA ;)

    uffff… się rozpisałem ;D

  • Kasia

    Mam nadzieję, że pobory nadal trwają:)
    Bardzo chętnie przyłączę się do projektu, chociaż z hiszpańskim nie miałam do tej pory nic do czynienia.
    Będę wdzięczna Michale za bliższe informacje na maila:)

  • Oslo jest super. Miałem okazję być kilka lat temu. Na mojej stronce wrzuciłem kiedyś zdjęcia
    http://www.krzysiu.org/

    Mnóstwo atrakcji. Jedno z fajniejszych miejsc w Oslo to Park Vigelanda.

  • .Ol.

    Mail podany, proszę więc o kontakt ;)

    Pozdrawiam i zachęcam wszystkich, którzy mają ochotę na naukę hiszpańskiego, a nie są pewni :]

  • Szymon

    Pomysł z hiszpańskim jest świetny. Dopisz mnie do listy Michał :)

  • Michał Maj

    Osoby, które napisały tutaj o chęci dołączenia do grupy hiszpańskiej zostały poinformowane o spotkaniu. Jeżeli ktoś pisał tutaj, że chciał a nie dostał maila to proszę o zwrócenie uwagi. Mamy już dużą grupę, ciekawe czy skype uciągnie taką konferencje :)

  • Rayan

    Również podaje mail-a. Więc proszę o kontakt.:)

  • CRANK

    Hehe, ale nie sądziłem, że aż tylu chętnych się znajdzie :)) Mam nadzieję, że Skype sobie poradzi z tyloma osobami, bo specjalnie z powodu tej konferencji która ma się odbyć w środę zmieniłem nieco swoje plany.

  • Kasia

    Witaj,
    dzięki za ciekawy i motywujący wpis… szczególnie ten moment „Co więc chce poprawić?”.
    Uświadomiłam sobie, że skoro Ty możesz to ja też. Banalne :) Ale prawdziwe :)
    Pozdrawiam

  • Rayan

    Niestety nie będę jutro obecny na spotkaniu informacyjnym grupy hiszp. dlatego napiszcie mi co i jak:)Będę bardzo wdzięczny. Z góry dzięki. Pozdr.
    Rayan

  • .Ol.

    Mnie niestety również jutro nie będzie, ale już prosiłam Michała o przesłanie później info o tym, co ustaliliście itd. także życzę owocnej dyskusji i nie zapomnijcie też o Rayan’ie i o mnie ;);)

    Ola

  • Super sprawa! sam sobie postawiłem kilka nawyków zaraz po skończeniu matury m.in. koniec z narzekaniem, stworzenie portfolio i szukanie pracy (grafika komputerowa), przeczytanie w ciągu roku przynajmniej 20 książek, korzystanie z życia najlepiej jak się da (podróże i takie tam), zaakceptowanie siebie, wyciskanie z każdego dnia najwięcej jak się da… i co?

    Dzisiaj rok po swoich postanowieniach mam dziwne uczucie jakbym był innym człowiekiem! Więcej, przekroczyłem nawet swoje oczekiwania!
    Nie wyobrażam sobie jak można po prostu nic nie robić, tzn jest to możliwe ale po takim dniu mam straszne wyrzuty sumienia i źle się czuję. Z pracą tak się zapedziłem, że swoich znajomych wyprzedziłem o kilka lat(ale tym nie lubie się chwalić, dla siebie dalej jestem na początku swej kariery, poza tym jeszcze studia). Pokój ma być czysty, bo przecież bez tego nie da się nic zrobić, brud przecież rozprasza..
    Jak przeczytam książkę, to od razu łapię za następną, czasami nawet czytam 2 na przemian. Jeszcze 2-3 lata temu moim rekordem były 3 książki na rok.
    Z przestaniem narzekania było ciężko, ale teraz jak chcę skrytykować coś na co i tak nie mam wpływu albo jest nieodwracalne, zastanawiam się co to wniesie do rozmowy… zazwyczaj nic, więc nie wypowiadam tego, bo po co? :)

    A co za tym wszystkim idzie?
    akceptacja siebie to za mało – pokochanie siebie! i nie mam na myśli egoizmu, tylko pokochania siebie i ludzi oczywiście, zgoda ze światem.
    hehe już nie wspominam jaki wpływ miała „lista marzeń”… :]
    Oczywiście to jest dopiero fundament przyszłego szczęśliwego życia, trzeba jeszcze wieeeele rzeczy pozmieniać. Zabić w sobie nieśmiałość i taką lekką fobię społeczną. Zmusić się… wróć, pokochać naukę języków obcych (w moim przypadku jeszcze angielski, marzy mi się biegłe posługiwanie sie tym językiem, ale wiadomo nauka w domu to nie to samo co prawdziwa rozmowa z ludźmi).

    Właśnie a propos nieśmiałości – może miałbyś jakąś fajną technikę, którą mógłbyś się podzielić jak to jest wyjść na ulice i zacząć rozmowę z przypadkowym człowiekiem, np na przystanku czy gdzieś. W końcu to też zahacza trochę o tematykę Twojego bloga, a pewnie nie tylko ja mam z tym problem. Myślę że po przełamani tej bariery to, życie byłoby totalnie unlimited, a niestety na razie to jest u mnie (i pewnie nie tylko) pięta achillesowa. :/

    Oczywiście jeśli masz ochotę. W każdym razie, życzę Ci więcej takich wpisów. Najlepiej właśnie z życia wziętych, takie najbardziej motywują, dlatego tak chętnie czytam tego bloga.
    Pozdrawiam! i sorry za długi wpis. :P

  • Ryan, Ol- dostaniecie maile z całym info ;)
    Stachu- nie przepraszaj za długie wpisy, bo one najwięcej wnoszą. Czytałem z przyjemnością a przeglądając fotki z twoich rowerów, aż chce się wsiąść na jednoślad :) Gratuluje Ci, że w tak młodym wieku tyle robisz. Co do tego „zaczepiania” na ulicy to planuje duży wpis na temat pewności siebie jako takiej, ale sam jeszcze sporo rzeczy szkole w sobie i dopiero wtedy coś takiego stworze :)

  • Pingback: Chcesz prawdziwej zmiany? Inwestuj w nawyki! | Produktywność, Efektywna Nauka i Motywacja Dla Młodych Przedsiębiorców()

  • Pingback: Genialne szkolenie za genialne pieniądze! | Życie jest piękne :)()

  • Witam wszystkich,

    Chyba jeszcze się nie udzielałem na tym blogu ale tyle wpisów dotyczących bliskich mi spraw, że i ja postanowiłem się podzielić swoimi doświadczeniami i przemyśleniami na te tematy.

    Kwestia nawyków. Wprowadzam teraz kilka.

    Po pierwsze – Nauka japońskiego. Nie dość, że mam rew(o)elacyjną metodę na uczenie się języka – coś lepszego nawet niż mnemotechniki, to udało mi się stworzyć nawyk tak, że jest to dla mnie niemal czystą przyjemnością. Uczę się metodą nauki i wyrobienia nawyku dzięki, którym mojej narzczonej udało się zdać egzamin japońskiego N5 po nauce przez 3 miesiące :) Mi idzie trochę wolniej niż jej ale zapisuję wszystkie rzeczy z tym związane i podzielę się doświadczeniami na blogu. Skoro jest tutaj tak dużo osób chcących uczyć się języka to myślę, że mógłbym moimi obserwacjami pomóc i dorzucić się do wiedzy Michała. Chyba, że nie chcesz, żebym Ci się wcinał Michale ;)

    Drugi nawyk jaki staram się wprowadzić w życie to realizacja 30 dniowego testu/próby Tygodniowych celów i Dziennych zadań. Realizuję ten nawyk przy okazji uczenia się japońskiego. Sama realizacja tego nawyku jest czymś w rodzaju META nawyku. Ma mi pokazać, że potrafię jak chcę oraz nauczyć mnie przez obserwację samego siebie jak mam realizować następne nawyki. Mam do tego też pewien prosty system, który jak dotąd czyni cuda. W tydzień nauczyłem się jednego z japońskich alfabetów i sporo słówek i kilku konstrukcji. Jak tak dalej pójdzie to zrealizuję dzięki temu podejściu „30TD” cel nauczenia się japońskiego w stopniu podstawowym w ciągu 6 miesięcy. Jestem z jednej strony przestraszony (lol nie wiem dlaczego) a z drugiej niesamowicie naładowany tym jak mi szybko idzie. Teraz tylko pozostaje mi utrzymać to tempo i nawyk, ale czasami ciężko znaleźć grupę wsparcia, która jest istotnym czynnikiem w moim podejściu do nauki i wogóle nawyków. Ale się kurde rozpisałem. Tak samo jak Ciebie Michale niesamowicie nakręcają mnie emocje.

    Co do nawyku wczesnego wstawania. Jakiś czas temu w poprzednim roku próbowałem nauczyć się wcześnie wstawać. Nigdy nie byłem rannym ptaszkiem i nie ważne jak wcześnie bym poszedł spać jeżeli wstawałem w godzinach 5-8 byłem zawsze zaspany. Potem poznałem sposób na wczesne wstawanie Steve’a Pavliny. Niestety różne sytuacje życiowe uniemożliwiły mi stosowanie tego systemu. Trochę to zbyt skomplikowane, żebym dał radę tutaj to opisać. Próbowałem systemu przez 30 dni i nie dało rady. Zawsze byłem rozdrażniony przez cały dzień. Nie ważne czy spałem 8 czy 6 godzin. To rozdrażnienie i ogólne rozwalenie trybu życia, gdzie wiele obowiązków domowych koordynuję z moją narzeczoną rozwalało też jej grafik i życie. Niestety czasami jest się tak „zaplątanym” we współzależność, czy jak to nazwać, że koszt wprowadzania niektóych nawyków jest zbyt duży.

    Obecnie myślę nad wprowadzeniem systemu sowy lub nocnego marka. Będę eksperymentował na sobie. W teście na chronotyp wyszło mi że jestem właśnie sową i uznałem po nieudanym eskperymencie ze wczesnym wstawaniem, że może poprostu było to wbrew mojemu naturalnemu zegarowi biologicznemu – chorontypowi. Prawdopodobnie będę się doświadczeniami we wprowadzaniu tego dzielił też na blogu jak już powstanie albo w jakiejś innej formie.

    • re123

      John McDowell opisywał w swojej biografii, że postanowił chodzić sprać wraz z zachodem słońca i wstawać wraz z jego wschodem – nie wiedział, że dzień jest tak długi :)

  • Michał Maj

    Piotr- dzięki za wartościowy komentarz. Blog jest też tworzony przez Was, więc jeżeli masz ochotę mógłbyś opisać metodę nauki japońskiego. Będzie to przydatne także dla innych. Metodę Pavliny znam, natomiast co do tego rozdrażnienia i zaspania to gdy zaczynałem wczesne wstawanie też tak miałem. Po pewnym czasie jednak ustąpiło to miejsca zadowoleniu i produktywności :)

  • Michał – cieszę się, że ci się spodobały moje przemyślenia. Z nauką japońskiego jak najbardziej. To co zapisuję odnośnie moich obserwacji dodatkowo popartych różnymi prawidłami psychologicznymi jakie staram się stosować do nauki japońskiego będzie stanowiło serię wpisów jak już to obrobię do przełknięcia dla innych. I nie omieszkam wtedy też odrazu pomyśleć o wpisie dla wszystkich, którzy też czytają życiejestpiękne. :) Dobranoc bo chcę jutro rano wstać i pouczyć się właśnie japońskiego :)

  • Takie nawyki to świetna rzecz, jednak moim problemem jest słomiany zapał i za cokolwiek bym się nie wzięła, po tygodniu mi przechodzi. Ale staram się :) Miała rozpocząć zdrowy styl życia, ćwiczyć co najmniej trzy razy w tygodniu i zacząć dbać o siebie więcej. Jednak jak to studentka, siedzę w środku sesji i skupiam się wyłącznie na nauce, jedzeniu i spaniu. Postanowiłam, że nie ma sensu za tworzenie nowych nawyków teraz, kiedy na nic nie mam kompletnie czasu, więc zaczekam do końca sesji, kiedy będę miała mnóstwo czasu na ulepszanie siebie.
    P.S. Hiszpański to bardzo fajny język, z resztą mój ulubiony :) uczę się go już trzy lata ;) Powodzenia życzę :)

  • Michał Maj

    Linka- a ja właśnie staram się pomimo natłoku obowiązków normalnie żyć i godzić wszystko. Ale fakt- sesja niszczy życie czasem. Powodzenia na egzaminach ;)

  • Pingback: Podsumowanie maja i plany na czerwiec | Życie jest piękne :)()

  • TE Nawyki.. Co by się stało gdybyśmy potrafili wykształcić je w sobie, i dzięki temu pracować efektywnie, znaleźć czas na relaks, na rozwijanie siebie, na kontakty z innymi ludźmi, na życie pełnią  życia! Co by było?

    Okazałoby się, że potrafimy zrobić więcej w tydzień niż wcześniej robiliśmy w miesiąc.. Już taka perspektywa kusi, aby nad sobą pracować! :)

  • Michał

    Niestety jeśli była by możliwość automatycznego programowania umysłu człowieka, świat zostałby opanowany przez zaprogramowane roboty. Niewielu jest na tyle wytrwałych, aby zmienić w sobie, wszystkie słabości. Świadomość bólu który musza ze sobą stoczyć ich odstrasza. Prawda jest jednak taka, że dzięki odpowiedniemu nastawieniu (sposobie) przekształcenia myśli. Ten ból, przeradza się w zupełnie inną emocję. Czyli po prostu przyjemność.  Poruszałeś ten temat w tym artykule, więc nie mam co się rozpisywać. Bardzo przyjemnie się czytało, pozdrawiam :)

  • Michał Maj

    Łukasz- trzeba pracować, oj trzeba ;)
    Michał- Ból to jest cena jaką płacimy za siłę. Nic nie przychodzi łatwo i nie ma super sposobów działających od razu. I Całe szczęście, bo to nas rozleniwiłoby strasznie. 

  • Karolina Kwiecień

    kurcze, ja też chcę wprowadzić do mojego życia trochę przydatnej kontroli i nie mogę się uporać z porannym wstawaniem i bieganiem, zamiast tego ostatniego zmuszam się do regularnych spacerów z niewyżytym psem, choć bieganie bardziej wpłynęłoby na moją formę fizyczną…eh! miłe miejsce :)
    P.S. czy słyszałeś o takim święcie jak ‚nazwieściny”? obchodzisz je zaraz po mnie  ;) pozdrawiam

  • masza

    Co do wczesnego wstawania – u mnie zadziałało posunięcie troche paradoksalne. Otóż pozbyłam się budzika :) Kiedyś nienawidziałam rannego wstawania i nienawidziłam budzika. Budzik dzwonił, ja „cyk” na drzemkę 6 min, znowu dzwonił, ja znowu „cyk”… Postanowiłam zaeksperymentować – sprawdzić, ile naprawdę moje ciało potrzebuje snu. I tu niespodzianka – zaczęłam budzić się wcześniej, niż poprzednio z budzikiem, i to wyspana! W dalszym ciągu leniwa moja natura bierze górę, bo budzę się o 7, ale ponieważ nie muszę wstawać, to zasypiam i budzę sie ponownie o 8. A najciekawsze w tym wszystkim, że mój wewnętrzny zegarek jest bardzo dokładny – różnica w budzeniu się w różne dni sięga najwyżej 10 minut. I tak od półtora roku :) Tak sobie myślę, że gdybym zaplanowała sobie jakoś przyjemnie i efektywnie ten czas między 7 a 8 godziną, to i moje poranne lenistwo pojdzie sobie precz.

    • Anonim

      Też robiłem eksperymenty z brakiem budzika i działało to świetnie. Zwłaszcza, gdy np. musiałem o 8 rano gdzieś być i organizm sam budził się np. o 6.30 i 7. 

      Moi rodzice z resztą wstają bez budzika, nie spóźniają się do pracy itp. Da się – jest to pewne rozwiązanie :) 

  • Deliciousapple1

    .. jakbym czytała o sobie 

  • gość

    Witam

    Stary wpis, ale dopiero zaczynam przygodę z tą stroną gdyż okazuję się ciekawa. Chciałam napisać  jak można ograniczyć marnowanie czasu na fb. Otóż mój sposób jest w trakcie realizacji, ale naprawdę przynosi efekty, dlatego myślę, że warto się nim podzielić. 

    Na początku najważniejsze jest by zadać sobie pytanie co na fb zajmuję nam tyle czasu. Zazwyczaj są to zdjęcia znajomych i w większości głupie wpisy. Każdy musi sobie odpowiedzieć na to pytanie co zabiera mu ten drogocenny czas, następnie to wyeliminować. Można by rzec, że prościej jest wyrzucić kogoś ze znajomych czy coś w tym stylu, otóż wcale tak nie musi być. Gdyż chcemy mieć tą osobę w znajomych lecz nie widzi nam się oglądania co dzień jej nowego zdjęcia z innego profilu itp. Otóż istnieje aktualnie na fb funkcja, która umożliwia ukrywanie wpisów czy to naszych znajomych czy różnych portali, które lubimy. Wiem, że może to być na prawdę trudne, ale z drugiej strony warto sobie zadać pytanie czy naprawdę potrzebne nam do szczęścia oglądanie innych  i czytanie ich wpisów. Kiedyś ludzie żyli bez fb, kiedyś potrafiliśmy się bez tego obejść, więc czemu miałoby być inaczej teraz. 

    Fb jest przerażającym uzależnieniem, wszyscy o tym wiemy, ale nie każdy ma siłę by je przezwyciężyć. Moją inspiracją są osoby, które nigdy nie miały konta na fb i nadal uważają, że do szczęścia im to nie potrzebne. Oczywiście nie zamierzam posuwać się aż do takich działań jak usuwanie konta, ponieważ jednak wymiana informacji dotycząca chociażby studiów się przydaję.

    Mam nadzieję, że komuś się to przyda.

    Pozdrawiam

  • Co do wstawania: bez wątpienia trzeba wyłączyć myślenie i budzik co najmniej 3 metry od łóżka i spokojnie można wstawać o 5:50 ;)

  • Weronika

    Ehh, ja mam to samo z hiszpańskim. No i z francuskim. Ale może jakoś się zawezmę, jakieś kartki-przypominajki pozawieszam i coś to da? Mam nadzieję, że tak. I trzymam kciuki za Twoje nawyki :)

  • Bardzo przyjemnie się czytało:) Chyba stworzę własną listę…

  • ta, niece

    niece misie….

  • Magdalena

    Podziwiam za tak wczesne wstawanie. Ja jak wstaję o 5.20 to jestem zupełnie nieprzytomna, na szczęście tylko raz do pracy idę tak wcześnie, jak wstaję o 6 to też pół dnia potem jestem do niczego. Lubię się dłużej wyspać, co najmniej do 9, jak mogę np. w sobotę. Ze sportem to dziwię się sobie bardzo, bo jak miałam ciężką depresję mama zaciągała mnie na ćwiczenia do pobliskiego klubu fitness. Chodziłam regularnie przez 2 lata, 2 razy w tygodniu. Teraz kiedy mój stan się znacznie poprawił w ogóle nie ćwiczę, bo mi się nie chce. Teraz tamten czas uważam za niebywały wyczyn jak na moje możliwości. Języków się uczyłam intensywnie przez kilka lat, prawda jest taka, że nigdy nie zrobiłam z nich użytku i na dzień dzisiejszy nie pamiętam już niczego. Wszystkie dobre nawyki jakie miałam, pękły jak bańka mydlana przez jedną, głupią chorobę jaką jest depresja. Wszystko na nią zwalałam i stałam się przez to zwykłym leniem, który do niczego nie ma motywacji. Wstyd mi strasznie. Zaczynam nad sobą pracować, ale jak robię trzy kroki do przodu, to innego dnia już robię pięć kroków do tyłu. Mam wrażenie, że ciągle tkwię w miejscu.

  • Marek

    Cześć wszystkim, post trochę już wiekowy niemniej chciałbym równiez mieć jakiś wkład. Od jakiegoś czasu ze znajomymi zastanawialiśmy się jak możemy pomóc sobie w kształtowaniu pozytywnych nawyków. I doszliśmy do wniosku, ze stworzymy aplikację, która nam w tym pomoże. Jak narazie naprawdę widzimy duże efekty – przede wszystkim jesteśmy bardziej systematyczni i konsekwencji, gdyż wprowadziliśmy w aplikacje element grywalizacji. Jeśli jesteście zainteresowani, serdecznie zapraszam bo aplikacja otworzyła się również na innych użytkowników – http://www.itrampolina.pl . PS. Polecam również książkę Charles Duhigg – „Siła Nawyku”. pzdr

  • Franciszek123

    http://preply.com/pl/skype/japoński-z-native-speakerem lekcje japońskiego online skype native

  • Małgorzata Wojciechowska

    Dziękuję bardzo za artykuł. Jesteś bardzo inspirujący w tym co piszesz ! Pomogłeś mi bardzo w zmianie diety na zdrowszą wiesz? Jakos dałeś mi motywacje. W końcu zaczęłam gotować, a moja rodzina jest szczęśliwsza, bo je smacznie i zdrowo a nie tak jak kiedyś pizza i kfc codziennie.
    Polecam Artykuł

    http://www.kaminskadorota.pl

  • Maciejka

    Dla mnie przełomem w konsekwentnym wprowadzeniu nawyku codziennej medytacji stał się Spherobic Aura – do regeneracji w tym urządzeniu ciało tęskni:)

Przeczytaj poprzedni wpis:
Dlaczego warto mieć listę marzeń?