Weszliśmy do krateru! – Nevado de Toluca

Jako że nasze problemy żołądkowe ustały, postanowiliśmy to uczcić i wybrać się na jakąś górę. Mieliśmy potrzebę lekkiego wysiłku fizycznego + bliskości natury. Padło na szczyt Nevado de Toluca.

Ci, którzy obserwują mnie na Facebooku i Instagramie, widzieli już większość zdjęć jakiś czas temu. Nie mogę jednak pominąć tego wydarzenia na blogu, bo Nevado de Toluca zrobiło na nas ogromne wrażenie.

To dawny wulkan położony na ponad 4000 m n.p.m. Ostatni wybuch miał miejsce 3300 lat temu, dlatego dziś do krateru można wchodzić, spacerować i podziwiać tam 2 jeziora. Średnica krateru ma ponad 1,5 km, a na jego grzbiecie znajduje się czwarty pod względem wysokości szczyt Meksyku, który ma 4680 m.

Nevado de Toluca na własną rękę

Poniższe punkty dla większości z Was będą mało przydatne, ale już wyjaśniam powód, dla którego zdecydowałem się o tym napisać. Sami bowiem często szukamy informacji o różnych miejscach i często trafiamy na podobne wskazówki na polskich blogach – o Nevado de Toluca wciąż jednak jest niewiele informacji. Ponadto w większości przewodników przeczytacie, żeby wynająć samochód, bo dostanie się do krateru na własną rękę nie jest łatwe. Nic bardziej mylnego!

Nevado de Toluca można zrobić dość wygodnie na własną rękę w 1 dzień (z Mexico City). My zostaliśmy na noc w Toluce, ale nie jest to konieczne. Jak więc się tam dostać i ile to kosztuje?

  1. Z Mexico City, z dworca Poniente (stacja metra: Observatorio) łapiecie autobus do miasta Toluca – koszt ok. 70 pesos. Kursuje ich dość sporo, więc nie powinno być problemu. Warto jednak wyjechać dość wcześnie rano, żeby bez spiny z wszystkim zdążyć.
  1. W Toluce na dworcu wchodzicie na górne piętro. Znajduje się tam masa różnych kas biletowych. Pytacie w dowolnej z nich o bilety do Nevado de Toluca i każdy wskaże Wam właściwą kasę. Autobusy jeżdżą dość często, więc przesiadka nie powinna zająć dużo czasu – koszt to ok. 30 pesos. Powiedzcie kierowcy, że jedziecie na wulkan, a wtedy wysadzi Was bezpośrednio przy szlaku. Opcjonalnie można zostać w Toluce na noc, ale miasto jest raczej średnio ciekawe.
  1. Następnie ok. pół godziny marszu pod górę, do „kas biletowych”. Piszę w cudzysłowie, bo opłaty wstępu nie było.
  1. Teraz macie wybór. Można iść pieszo, ale to ok. 4-5 h marszu. Można ewentualnie dogadać się z ziomeczkami z samochodami, którzy podwożą na górę za 200 pesos od auta (przy 4 osobach to 50 pesos na głowę, a pewnie znajdziecie innych chętnych). Można też dogadać się na podróż w dwie strony za 400 pesos. – nas jednak kosztowało to 500 pesos, dlatego że proponowany przez kierowcę czas 1,5 h na górze wydawał się za krótki. Umówiliśmy się, że przyjedzie po nas za 4 h. Dogadaliśmy się z jedną parką z Niemiec i podzieliliśmy koszty na cztery osoby, więc nie wyszło drogo.
  1. Po całej akcji i zachwytach krajobrazem wracacie na dół, do „kas biletowych”. Idziecie do głównej drogi – tam łapiecie autobus. I teraz uwaga: część z nich jedzie bezpośrednio do Mexico City, więc warto zapytać kierowcę, czy nie wraca do stolicy.

Porady bonusowe:

  • Ubierzcie się ciepło, bo jest tam zimno.
  • To ponad 4000 m wysokości, odczuwa się to mocno. Będziecie lekko zmęczeni, wchodzenie pod górę też będzie bardziej wycieńczające. Ale da się przeżyć i widoki rekompensują wszystko.

Tyle, jeżeli chodzi o porady. Teraz już zamilknę i pokażę Wam zdjęcia tego wyjątkowego miejsca. Mieliśmy ogromne szczęście, że pojechaliśmy tam w poniedziałek – oprócz nas w kraterze było dosłownie kilka osób. Pustka i piękny, wulkaniczny krajobraz.

Coś te wulkaniczne krajobrazy w sobie mają.

Nevado de Toluca Nevado de Toluca Nevado de Toluca Nevado de Toluca Nevado de Toluca Nevado de Toluca Nevado de Toluca Nevado de Toluca

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • cudowne zdjęcia <3 to jeziorko przypomina mi nasze morskie oko. W tym roku byłam pierwszy raz na wulkanie (Teide na Teneryfie) i też zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Największe wrażenie zrobiła na mnie cisza jakiej nie słyszałam nigdzie indziej – brak ludzi, odgłosów szeleszczących liści, wody, ptaków, czasami tylko jakiś owad przeleciał. Saludos!
    Ps. Napisz jak Twoja nauka hiszpańskiego po pobycie w Meksyku:)

Przeczytaj poprzedni wpis:
3 miesiące w podróży – moje szczere przemyślenia po powrocie