Nic nie zmieniaj! Jest dobrze!

Budzisz się rano. Słyszysz przerażający dźwięk budzika, sięgasz po niego i szybkim ruchem wyłączasz. 5 minut dłuższego spania bardzo Ci pomoże- ustawiasz „drzemkę” i odwracasz się na drugi bok. W efekcie wstajesz dwie godziny później i zamiast planowanego „wczesnego wstawania” wszystko jest po staremu. Zakładałeś też, że dziś rano pobiegasz, przynajmniej 20 minut, ale czujesz się taki niewyspany. Decydujesz się przełożyć to na wieczór.


Dzień zaczynasz od włączenia komputera, sprawdzenia poczty, facebooka. Facebook nie jest zły i wcale nie spędzasz na nim dużo czasu. Oooo ktoś polubił twój wpis, ktoś dodał fotki z wczorajszej imprezy. Koleżanka piszę na czacie, więc ucinasz sobie małą pogawędkę. Po godzinie przypominasz sobie, że miałeś zrobić śniadanie. „Zrobię kanapki i zaraz biorę się ostro do roboty. Mam na dziś tyle planów!”- mówisz do siebie. Przygotowujesz posiłek i wracasz do klawiatury. Szybkie przejrzenie kwejka dobrze Ci zrobi. W sumie to i tak jedząc śniadanie nie jesteś w stanie pracować, a szybki przegląd ciekawostek z sieci nikomu nie zaszkodził. Kanapki zjedzone, herbata wypita, zanosisz naczynia do pełnego zlewu. Pozmywasz później. Teraz ważniejsze rzeczy!
Otwierasz przeglądarkę internetową i zaczynasz czytać blogi o rozwoju osobistym. Tak jest! Pora zmienić swoje życie i zacząć robić ciekawe rzeczy. Hmm tylko skąd brać na to pieniądze? Teraz nie ma sensu się tym zajmować, bo i tak założysz wkrótce swoją firmę. Od kilku lat to planujesz i czujesz, że kiedyś będziesz bogaty. Teraz po prostu nie masz czasu zająć się tym, bo są ważniejsze rzeczy na głowie. Ale jesteś pewny, że kiedyś będziesz bogaty, bo wymyślisz genialny biznes, który da Ci dochód pasywny. W obecnych czasach właśnie się to liczy. Wystarczy mieć wspaniały pomysł, praca i wysiłek się nie liczą. Już teraz masz małego bloga, wrzuciłeś tam reklamy i zarabiasz 1$ miesięcznie, ale jutro przebudujesz wszystko i zwiększysz dochody. Masz już wszystko w głowie i od jutra weźmiesz się za to z całych sił.

Kurcze! Łapiesz się za głowę, bo już 15! Miałeś tylko sprawdzić parę rzeczy na wykopie, ale międzyczasie pogadałeś ze znajomym na gadu-gadu, sprawdziłeś 50 razy Facebook i obejrzałeś parę filmików na youtubie, którzy znajomi umieścili na swojej tablicy. Niby to były same głupoty, jakieś teledyski, ale przecież to dużo wnosi do twojego życia- inspiruje i motywuje. W sumie powinieneś teraz wziąć się za pracę i naukę, ale trochę zgłodniałeś. No tak, człowiek głodny nie myśli o nauce, więc zanim zaczniesz to trzeba coś przekąsić. Pora zrobić jakiś obiad, albo jeszcze lepiej- zamówić pizze. Tak dawno nie jadłeś pizzy!
Po posiłku czujesz się peeeełny. Praca i realizacja swoich celów jest teraz trudna. Czytałeś ostatnio gdzieś, że po posiłku należy odpocząć. Godzinka Cię nie zbawi, rozkładasz się więc na sofie i włączasz ulubiony serial. Tylko jeden odcinek! Do odcinka mała paczka chipsów!
No tak, można było to przewidzieć. Fabuła się rozwinęła, trochę Cię to wciągnęło i dopiero na trzecim odcinku wróciłeś do życia. Zadzwonił znajomy i zaprasza na małą imprezę do siebie. W sumie jest już późno, i tak dziś nic nie zrobisz. Trzeba utrzymywać kontakty ze znajomymi, więc ubierasz się i lecisz na imprezę.
Wracasz do domu trochę późno. Sprawdzasz jeszcze przed snem Facebooka, pocztę i demotywatory.
Przeczytałeś dziś na jednym blogu wpis, który częściowo opisuje twoje życie. W sumie jest w nim trochę prawdy i coś powinieneś z tym zrobić. Ale… dziś czujesz się już śpiący. Pomyślisz o tym jutro rano jak wstaniesz.

Nic nie zmieniaj! Jest dobrze!

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Nie rozumiem tego wpisu, może dlatego że mnie nie dotyczy :D

    • Anonim

      Właśnie, właśnie ;) 

  • Przemek

    Michał, przeszukałem szafę, łóżko i inne zakamarki, nigdzie tam Ciebie nie było więc nie wiem jakim cudem opisałeś mój dzień z takimi szczegółami:D To dopiero drugi wpis który czytam na twoim blogu a już wiem, że będę tutaj częściej zaglądał:D Czyli nie ma się co motywować, trzeba po prostu ruszyć dupę:D!

    • Anonim

      Hehe dokładnie ;))

      A ja nie opisałem twojego dnia, ja opisałem mój dzień kiedyś :D 

      • Przemek

        dobra dobra:)

    • Kara

       Ja chyba też powinnam przeszukać mieszkanie. Chyba że po prostu umiesz czytać w myślach, ale przez internet to trochę naciągana teoria :P

  • Dawid

    Nie no Big Brother…

  • LCL

    Śmiałem się od początku do końca czytając ten wpis :D :D :D Najgorsze jest to, że jest za moment godzina 15… tiaaa

    Co prawda ostatnio coś podejrzanie dobrze udaje mi się nie żyć w ten sposób, ale ile to miesięcy/lat człowiek tak robił? Super wpis :) w końcu JEST DOBRZE! hehe

  • Amy Bakalchuk

    Jak kolega powyżej też śmiałam się od początku do końca. U mnie dzień wygląda tak jak opisałeś…smutne. :(

    • Anonim

      LCL- Wiem, wiem, że u ciebie lepiej i trzeba to utrzymać ;)

      Amy- więc pora na zmiany. Bierz się!

  • UrszulaR.

    Zapisałam się na angielski, mam codziennie zajęcia od 9:00. Wstaję najpóźniej o 8:00, więc rano nie mam czasu na grzebanie w sieci. Po angielskim byłam w biurze u chłopaka i szlifowałam mgr. Jeszcze jedno posiedzenie z nią i do druku. Ale to nie dziś, chyba jutro. Chyba.
    Wiem o tym wszystkim, ale tak trudno się zmotywować. Walczę z tym, organizując sobie czas: Angielski rano, biuro popołudniu, a w nim to co nade mną ‚wisi’ od dobrych kilku miesięcy + poszukiwanie pracy. Później obiad i trochę relaksu. I prawda, czas zacząć się kłaść o przyzwoitej godzinie i nie spóźnić się jutro na angielski! ;-)
    Dobre ;-)

    • Anonim

      Ula- wiem, bo ty napieprzasz ostro i bardzo dobrze. Z drugiej strony zauważyłaś, że im więcej mamy na głowię, tym więcej robimy? Prawo parkinsona działa :) 

      • adrub

        Kiedyś ktoś powiedział: „Brakuje Ci czasu? To znajdź sobie zajęcie”.

        • Furmanekk

          Paradoksalnie, najmniej czasu ma się wtedy, gdy ma się najmniej do roboty. Jak ciężko nam jest znaleźć chwilę wytchnienia, to każdą wolną minutę wykorzystujemy lepiej.

  • UrszulaR.

    PS: jeszcze nie mam nawyku śledzenia i czytania z RSS i dobrze! :)

  • Czytaj ten wpis, uśmiech nie schodził mi z twarzy ;) Kiedyś mój dzień wyglądał podobnie, teraz na szczęście jest już lepiej. Jeśli chodzi o odkładanie na później czy na kiedyś tam w przyszłości. „Kiedyś” nie nadchodzi nigdy. Jedyne, co masz, to teraz. Chwytaj więc dzień dzisiejszy i wyciśnij z niego jak najwięcej ;)
    Pozdrawiam,
    Wasp

    • Anonim

      Najlepszy moment na rozpoczęcie zmian to nie nie jutro, za tydzień tylko teraz :) 

  • An

    U mnie jest najgorzej jak wstanę późno to się wszystko sypie..

    Najczęściej wystarczy zacząć czy nawet zmusić się być zacząć a potem już się wciągamy w daną zaplanowaną czynność.

    • Anonim

      An- podobnie miałem. Jak wstałem rano później niż zwykle to już się zebrać dalej nie mogłem. To pokazuje jak jedna zmiana potrafi dużo zmienić w naszym życiu.

  • Prokrastynacja w pełnej krasie.

    U mnie wynika z przesunięcia doby. Kładę się ostatnio przed 3 a wstaję koło 13 ;o !

    • Anonim

      Pamiętam jak też prowadziłem taki tryb życia, bo zasiadywałem się przy komputerze. Teraz widzę, że to było nierozsądne i niezdrowe. Wprowadź zmiany i ustal, że wyłączasz kompa np. o 22.30. Po kilku dniach dobra wróci do normy :) 

  • O cholewcia! Już prawie 17 ;) 
    http://blip.pl/s/650285289

    • PS: Zrobiłem dziś wszystko co planowałem – pochill’outowałem ;)

      • Anonim

        Hehe Orest zrobiłeś mi ochotę na ciasto, ty potworze jeden ;) 
        PS. Ja ostatnio też przesiaduje w altance w ogrodzie. Do rodziców przyjechałem to mam ogromny las wokół :) 

        • Wybacz… nie było to z premedytacją ;)
          Ja wciąż na działce… tak tu błogo… jeszcze „popracuję” :D

  • CRANK

    Skąd ja znam takie życie. Na szczęście dzięki odrobinie samozaparcia i podjęcia pewnych stanowczych decyzji wszystko zaczęło się zmieniać. Powoli. Na szczęście zacząłem zaczytywać się w pewnym cholernie motywującym blogu i zmiany nabrały tępa :)) Teraz jest dobrze. Czasami zdarzają się kryzysy i taki dzień jak opisałeś to u mnie rzeczywistość, ale zmiany zaszły we mnie już tak daleko, że zdarza się to naprawdę rzadko i coraz rzadziej. Obecnie mogę się już śmiać czytając taki wpis :) Szkoda tylko, że ogromna rzesza ludzi, czytając to, zacznie przeszukiwać swoje pokoje w celu znalezienia sprzętu do szpiegowania :P Uważaj, żeby nikt Cię nie pozwał. :)

    Pozdrawiam. 

    • Anonim

      Hehe nie martw się bo takie dni zdarzają się każdemu. Nawet ja mam dni, gdy po prostu nic mi się nie chce. Dobre jest to, że takie dni w roku można policzyć na palcach jednej ręki. 

      Hehe, podsłuchy są wszędzie ;) 

  • Magda Bednarczyk

    Niestety znam z autopsji, choć teraz nie jest już tak tragicznie. Po przeczytaniu tego wpisu czuję ogromną motywację, żeby jutro z samego rana brać się ostro za siebie! Dzięki:) 

    • Anonim

      Każdy ma gorsze dni. Ważne, żeby takich gorszych dni było kilka w roku, a nie żyć w taki sposób każdego dnia :) To jutro do dzieła! 

  • piotrek

    Hahahaha… ha… ha…      ha

    ale jak mi głosy w głowie podpowiadają, żeby jeszcze trochę pospać, czy żeby popatrzeć co się w internetowym świecie dzieje, to to nie jest chyba moja wina? Poza tym czekam na pomysł, który przyniesie mi miliony :D 

  • Richmond

    Nigdy nie mialam takiego problemu, ani moj dzien tak nie wygladal. Nie spedzam godzin na FB, nie ogladam stron z obrazkami, ani nie ogladam filmikow na YT, itp.

    • Anonim

      No to bardzo dobrze :) Trzeba się cieszyć

  • Daniel Barszcz

    Tadam. Nie mam czasu ostatnio na takie dni. :D

  • la_sretetete

    Czy to jakiś niesmaczny żart? nie uwierzę, że tak można żyć.. choć w dzisiejszych czasach to już mnie nic nie powinno dziwić Oo

    • Anonim

      Można. Znam ludzi, którzy tak żyją plus minus, bo np. wstają o 14 itp. 

  • Mike

    Ja tak miałem przez „moment”, kiedy miałem kontuzje i z braku laku imprezowałem. Przez 3 miesiące takiego życia byłem człowiekiem zombie. Z gościa, który uśmiechał się nawet wtedy kiedy było źle, miał energie i z tego co wiem inspirował innych, stałem się marudą. Całe szczęście ogarnąłem się. Znalazłem kolejne pasje i wystarczy „tylko” się zorganizować, co jest w tym wszystkim najtrudniejsze, bo mi jako osobie z wieloma zainteresowaniami ciężko wybrać priorytety.

  • Monia40041

    Witam! Tak właśnie wygląda mój dzień, niestety to smutne ;(  Jakoś po stracie pracy trudno się pozbierać.Wcześniej jakoś łatwiej było mi zorganizować sobie dzień, robiłam więcej i to z uśmiechem na twarzy :) a teraz z nadmiaru czasu wolnego zwariuję ;) Pozdrawiam :) Świetny wpis :)

  • Aadek

    Nosz, że też musiałam to przeczytać. Jeszcze parę rzeczy do zrobienia na komputerze, ale teraz ambicja mi nie pozwoli ;) 

  • Anna Bartosik

    ten głupi facebook, ale chyba dodam Cię do „osób, które mnie inspirują” hahaha :D serio! jesteś niesamowity. u mnie się nieco poprawiło :) kilka spraw poszło do przodu, dzięki mojemu zapałowi i sumienności, teraz piszę ten komentarz z mojego wymarzonego MacBooka :D
    z racji, że mam wakacje zdarza mi się wstawać o 10/11, a potem jestem zła na siebie. jutro budzik na 7.30 bez gadania, jakoś na początku lipca mi się udawało :)
    dzięki sumiennym ćwiczeniom głos mi się poprawił, nauczycielka mnie chwali. takie małe „sukcesy” motywują.
    a do tych małych sukcesów zmotywowałeś mnie Ty, Michale.
    inspirujesz.

  • Anonim

    Mike- też wpadłem kiedyś w ciąg imprezowy. Bardzo ciężko wyjść z tego grona, bo otoczenie mocno Cię trzyma ku sobie. Imprezy- tak, jak najbardziej ale sam maiłem maratony codziennej zabawy. I faktycznie czułem się jak zombie.

    Monia- miałaś po prostu mniej czasu i doceniałaś każdą chwilę. Sam po sobie wiem, że gdy mam więcej wolnego czasu to dużo poświęcam na głupoty ;)

    Aadek- Hehe oto chodziło :)

    Anna- Wczesne wstawanie to nawyk, który najwięcej mi dał. Tylko samo wstawanie dla wstawania jest bez sensu. Musisz mieć jakieś obowiązki rano, aby mieć motywację do tej pobudki. Powodzenia ;) 

  • Michał – genialne. Dobry wpis na początek dnia. To teraz idę posprawdzać facebooka ;)

  • Sz Krzeminski

    „Kurcze! Łapiesz się za głowę, bo już 15!”
    Nie. Jest dziewiętnasta. 

    Uczucie motywacji jest tak niebezpieczne. Od dobrych paru dni mam w sobie tyle energii, a gówno mi to daje, bo potrzeba jeszcze decyzji, która jest tak niebezpiecznie prosta, że jej nie podejmuję. 
    k, idę do toalety i zabieram się do roboty, powaga :)

  • Sz Krzeminski

    Chciałem tylko dodać, że jest 21:20, a ja właśnie wychodzę do toalety.

  • Hehe, niesamowity wpis o prokrastynacji! Widzę znaczne różnice między tym co było u mnie kiedyś, a tym co jest teraz. Co nie zmienia faktu, że trzeba być czujnym i świadomym.. Bo brak działania,  wspaniałe i genialne pomysły ‚na jutro’ mogą przejąc kontrolę ;)

  • Kawior102

    Wczesne wstawanie – jest! 4:35 pon-pt czyt praca po pracy zmęczony i nie ma na wiele sił.
    Dzisiaj niedziela,poranne wstanie o 8, poranny jogging, coś trzeba jeszcze robić. Powrót do polski, a potem? Może usystematyzowanie wszystkiego i robienie więcej rzeczy, by zwiększyć produktywność?

  • pikus

    Zajebiste. Ustawiłem na stronę startową. Trzeba wreszcie wziąć się do kupy. Dzięki 

  • Magdalena

    Szlag… Parę lat temu, pomimo uzależnienia od kompa i fajek, byłam produktywna, kreatywna, zmotywowana do działań może nie epickich ale wystarczających do użyźnienia gleby z tagiem „RADOŚĆ”. Dużo tworzyłam, miałam masę projektów, które o dziwo doprowadziłam do końca i nawet jakieś zyski natury zarówno finansowej jak i mentalnej z tego wyszły. Teraz jest mi wstyd, że pasuję do opisywanego przez Ciebie dnia, z wyjątkiem utrzymywania znajomości i imprez…

    Stwierdzenia „dobija mnie ten świat”, ” i tak mnie na to nie stać”, „po co mam się starać?” usprawiedliwiają połowę  moich obecnych nieudolności, resztę wymazują zdania „nie umiem”, „jestem do dupy”. 
    Nie wiem w zasadzie jak zacząć powrót do przeszłości, bo ilekroć zaczynam, coś mnie powstrzymuje. Zapewne wewnętrzny NiechceMisię…

    Będę więc czytać (po wypełnieniu obowiązków albo przed dla motywacji:P ) Twego bloga Młody Człowieku. Może da mi to kopa.

    Dzięki za świetne teksty i życzę wielu jasnych lat, spełnienia marzeń i wyprodukowania kolejnych, bo bez marzeń człowiek jest jak martwa skorupa. 

    • Anonim

      To pora coś zrobić i wziąć się za siebie. Sam od czasu do czasu popadam w takie kilkudniowe marazmy, gdy np. przez 2 tygodnie nic mi się nie chcę. I powiem Ci, że rozumiem problem- im dłużej się tak nic nie robi – tym trudniej z tego wyjść

  • Grzegorz Burda

    Michał, zdecydowanie Twój NAJLEPSZY wpis :)
    pokazuję go często znajomym, gdy słyszę „od jutra się biorę za… ”

  • MarcinS.

    To jest jakiś rodzaj uzależnienia, zapętlenia. Człowiek mimowolnie włącza kolejne linki. Jakaś choroba, którą przyniósł ze sobą internet. Niestety powyżej opisany dzień jest dokładnym odwzorowaniem moich działań – na szczęście oprócz pierwszego akapitu. Ze wstawaniem myślę, że poradziłem sobie już całkiem dobrze i nie mam z nich większych problemów.

  • adam

    Dlatego trzeba sobie ułożyć obowiązki, które MUSZĘ ZROBIĆ, kupić w dyskoncie kalendarz za 10 zł i zacząć wpisywać do niego listę zadań. Na koniec dnia się z niego uczciwie rozliczać. Jeżeli uda się zrobić 80 proc. zadań to wspaniale.

  • karolinastega

    Przeczytane, chwila refleksji – toż to czysta prawda!

  • Anka

    tak tak budzik dzwoni drzemka 10 min przewracasz się na drugi bok potem 10 min i kolejna drzemka wstajesz kurcze spoznie się do pracy!!! już nie zdąże zjeść sniadania…ubieram się nie skupiając się na szczegółach…wskakujesz na rower pędzisz .. jesteś spóźniony i tak codziennie obiecujesz sobie ze tak zadabasz o to żeby dobrze wygladaac zjeść zdrowe sniadanie i przyjść do pracy „jak człowiek” ;P ech pozdrawiam wszystkich niezorganizowanych śpiochów !

  • Karo

    Genialny wpis… Jakie to przykre i żałosne, że czasami tak robiłam, chyba dzisiaj też tak chciałam spędzić czas, ale dałeś mi kopa w dupę, więc idę się uczyć języka, którego nauczyć się muszę… Moim sukcesem jest to, że chociaż co drugi dzień mam efektywny, bo po skończeniu studiów przez jakiś rok żaden dzień takim nie był, zmieniam się, to siedzi w głowie, trzeba samemu wstawać i działać, to motywujące co piszesz, ale to każdy musi sam spojrzeć na siebie obiektywnie i zdecydować, czy dalej będzie tak żałośnie klikał, czy zacznie coś robić… To jest trudne, ale tak jak piszesz małymi kroczkami, można zmienić swoje życie… Dzięki! Fajnie, że są tacy ludzie, jak Ty… Pozdrawiam!

    • Karo

      uważajcie na siebie jak skończycie studia, żeby nie popaść w matnię, jak ja! ;)

Przeczytaj poprzedni wpis:
Przepis na eliksir szczęścia