Norwegia- relacja i przemyślenia z wyjazdu

Zgodnie z obietnicą postanowiłem napisać krótką relacje z mojego krótkiego wypadu do Norwegii i wszystko przyprawić odrobiną przemyśleń. Zacznę jednak od tego, że udało mi się zrealizować kolejny punkt z listy marzeń: przespacerować się po lesie w Norwegii. I choć spacer był krótki, bo przerwał go deszcz to okolica zrobiła na mnie takie wrażenie, że obiecuje sobie wrócić do tego kraju znów- tylko tym razem bardziej na północ.

Wyjazd wypadł dość spontanicznie, a autorem całego zamieszania jest Harvi– Czytelnik mojego bloga. Planowaliśmy wspólny wypad już od dłuższego czasu ale nigdy nie pasowały terminy. Wreszcie udało się wypatrzyć bilety za 40zł w dwie strony i postanowiliśmy polecieć do Oslo! Do naszej dwójki dołączyła jeszcze moja znajoma- Ewa, która mieszka obecnie w Londynie.

Jak było?

To był wyjazd mocno ekstremalny z dwóch względów: brak dużej sumy pieniędzy i wysokie koszta życia w Norwegii. O tym napiszę trochę później. Postanowiliśmy więc mocno ciąć koszta: spać byle gdzie, jedzenie wziąć z Polski i podróżować stopem. Naszego pierwszego stopa złapaliśmy już w samolocie : )

Poznaliśmy sympatycznego Pana, który to pracuje na budowie w Norwegii. Oprócz cennych rad (np. żeby kupić w Polsce karton papierosów i sprzedać go w Norwegii) otrzymaliśmy od niego podwózkę z lotniska do autostrady. Do Oslo z lotniska Torp jest jakieś 120 km , które postanowiliśmy pokonać sobie wesoło autostopem i tak też z uśmiechami na twarzach uczyniliśmy. Autostop w Norwegii działa bez zarzutów. Na pierwszego kierowcę czekaliśmy jakieś 20 minut, na następnego około 5 minut. Obawialiśmy się trzeciego bo nie mieliśmy go gdzie złapać.

Zasadniczo samochody zatrzymuje się przy wjazdach na autostrady, na stacjach benzynowych ale nie na autostradach. Raz, że to niebezpieczne, dwa to nielegalne a trzy to nikt się nie zatrzyma. Nie mieliśmy jednak wyjścia więc stanęliśmy na poboczu z kciukiem i myślami oczekiwaliśmy przyjazdu radiowozu policji : ) Jakież było nasze zdziwienie gdy po 5 minutach zatrzymał się kierowca, który podwiózł nas do samego centrum Oslo, pokazał podstawowe zabytki i informacje turystyczną. Wiecie co jest w tym autostopie najlepsze? To, że otrzymując taką prostą dobroć ludzką człowiek jest strasznie szczęśliwy. Wtedy wie się, że życie jest piękne a proste gesty dają tyle szczęścia.

Gdzie poszliśmy na początku? Na squat. Dla młodszego pokolenia wytłumaczę czym jest squaw- to opuszczony budynek, zajmowany bez zgody właściciela przez ludzi związanych głównie ze środowiskami anarchistycznymi. To nie tylko mieszkania, ale również centrum kultury alternatywnej. Znanym squatem w Oslo jest Hausmania, który chcieliśmy odwiedzić. Na fotkach możecie zobaczyć jak to wygląda i jaki klimat tam panuje. Był pomysł, aby tam przenocować, ale nie mogłem znaleźć osoby odpowiedzialnej za ten przybytek a Ci z którymi rozmawiałem byli zbyt „zrobieni” na jakąś głębszą rozmowę : D

 


Akcja zwiedzanie, akcja nocowanie!

Później udaliśmy się do centrum, zgarnęliśmy moją znajomą Ewę i wybraliśmy się do parku Vigelanda. Wyleżeliśmy się na zielonej trawce, porozmawialiśmy a gdy nadszedł zmrok nadeszła pora szukania noclegu. Ewa udała się do swojego hostelu a my ze względu na ceny (najtańszy hotel jakieś 120zł za noc) postanowiliśmy skorzystać z opcji alternatywnej pod tytułem krzaki. Powłóczyliśmy się po parku, w końcu znaleźliśmy nowe lokum (żaden wstyd spać w krzakach), rozłożyliśmy  folię grzewczą którą dostałem na maratonie, umyliśmy zęby, wskoczyliśmy w śpiwory i poszliśmy spać. Tutaj trzeba nadmienić, że dostałem opcję noclegu od Marcina, który napisał do mnie w sobotę. Niestety przeczytał info na blogu zbyt późno i już nie było sensu zmieniać planów.
Miejsce było świetne i byliśmy praktycznie niewidoczni z zewnątrz dlatego czułem się bardzo pewnie i zapadłem w głęboki sen. Daniel natomiast spał dość czujnie i byle ptak zaraz go budził. Gdy w nocy przebudziłem się z zimna i otworzyłem butelkę wody poderwał się szybko na równe nogi. Doszedłem do wniosku, że skoro on śpi tak czujnie to ja mogę oddać się w pełny, relaksacyjny sen : D Jeszcze około 4 rano obudził nas jeż, który zrobił sobie legowisko tuż obok mojej głowy. Nie sądziłem, że są to tak  szybkie zwierzęta. Co do samego spania to było zimnooo : ) Po przebudzeniu poszedłem chwile pobiegać dla rozgrzania,  potem mycie zębów i śniadanko kabanosowe. Drugi dzień to zwiedzanie Oslo- pływanie promem, dwa muzea, skocznia narciarska Holmenkolen i wypad nad jezioro Sognsvann. Bardzo fajny dzień. Na koniec postanowiliśmy wziąć jeden nocleg w hostelu, aby się umyć, zjeść coś lepszego i generalnie naładować akumulatory.

 

I znów autostop!

Nasz trzeci dzień zaczęliśmy wcześnie rano idąc na budynek Opery w Oslo. Ciekawa, minimalistyczna konstrukcja warta zobaczenia. Później rozstaliśmy się z Ewą i sami szybkim marszem udaliśmy się na wylotówkę z Oslo. Długo szukaliśmy dobrego miejsca, ale wreszcie znaleźliśmy idealne- przystanek autobusowy w ruchliwym miejscu, gdzie samochody jadą wolno. Pierwszy kierowca był już po około 10 minutach- hydraulik i myśliwy w jednym ; ) Prowadziliśmy naprawdę interesujące rozmowy. Rozmawialiśmy nawet o polowaniach i nie sądziłem, że kiedyś przyda mi się znajomość kalendarza myśliwskiego w Polsce : D Zostaliśmy także poczęstowani snusem- popularnym w Skandynawii tytoniem, podobnym do naszej polskiej tabaki tylko zażywanej doustnie. Generalnie nie pale i nie przepadam za tytoniem, ale to potraktowałem jako atrakcje regionalną i spróbowałem. Gdy wysiedliśmy od razu musieliśmy to wypluć i przepłukać usta. Obrzydliwe gówno : D

 

Drugi autostop powrotny!

Na drugiego stopa czekaliśmy dość długo- coś około 45 minut. Ale ja zawsze mówię: stop wyczekany to stop dobry i z wyższej półki. Łapiąc na kciuka kolejne samochody żartowaliśmy, że byle czym to my nie jedziemy i możemy jechać albo z kobietą, albo fajną terenówką, albo ogromnym tirem albo kabrioletem. Dostaliśmy dwa w jednym- kobieta w fajnej terenówce w dodatku bardzo inteligentna, pełna wiedzy i z powerem do życia. W dodatku jechała tam gdzie chcieliśmy- do Tonsberga. Podróż minęła nam głównie na rozmowie o Polsce. Nie spotkałem nigdy nikogo z za granicy kto tyle wie o naszym kraju. I nic dziwnego, bo nasza kierowczyni (czemu nie ma wersji żeńskiej tego słowa?)  odwiedza Polskę dość często. Zajmuje się promowaniem zespołów muzycznych i malarzy- posiada własną galerię sztuki. Wiedziała nawet gdzie jest moje rodzinne miasto- Ostrowiec, bo bywała tam pojeździć na koniach arabskich. Miazga! W dodatku musiała być kimś ważnym bo obiady jada z Wałęsą i żartowała, że ni w ząb z nim po angielsku się dogadać : )

 

Trzeci autostop powrotny!

Po zwiedzeniu Tonsberga wybraliśmy się znów na wylotówkę. Popełniliśmy mały błąd, bo zamiast pójść na autostradę zdecydowaliśmy się dostać na lotnisko Torp bocznymi drogami dlatego za jęło nam to sporo czasu.
Niemniej jednak złapaliśmy auto i znów z wyższej półki- cudowna kobieta z Bergen, która podwiozła nas spory kawałek dalej niż sama planowała. Znów kobieta- co już obala teorie, że na stopa biorą tylko faceci. To już mój czwarty przypadek- jeden był w Polsce, jeden w USA i teraz dwa w Norwegii. Cieszy mnie ten fakt niesamowicie : )

Czwarty autostop powrotny!

Czwartym naszym kierowcom tego dnia był DJ, który zgarnął nas z niewłaściwej drogi i mimo, że nie planował jechać na lotnisko to podrzucił nas dokładnie tam gdzie chcieliśmy. W jego busiku było trochę ciasno, ale za to muzyczka i pogawędki umiliły strasznie podróż. Ostatecznie dojechaliśmy na lotnisko Torp, które miało nam posłużyć za nocleg. I posłużyło do północy, bo o tej godzinie terminal jest zamykany. Stanęliśmy więc w deszczu i wietrze, z plecakami na ulicy zastanawiając się gdzie spędzić noc. Na szczęście upatrzyliśmy piętrowy parking z czystą, ciepłą klatką schodową. To nic, że parter zajmował jakiś bezdomny : ) Wesoło weszliśmy na I piętro i ułożyliśmy się do snu. Na terminal wróciliśmy o 4 rano.

Czego nauczyłem się od Norwegów?

To było tylko 3 dni ale udało mi się podpatrzeć parę ciekawych rzeczy z życia Norwegów. Co rzuciło mi się w oczy?

  • Sport. Norwegowie go kochają. Jadąc metrem nie trudno spotkać ludzi z rowerami, którzy jadą pojeździć nad jeziorem, a na ulicy ciągle spotyka się biegaczy. Widać tego efekty, bo ponoć Norwegowie są zdrowsi i żyją dłużej. Ja zwróciłem tutaj uwagę na kształty. Przez cały pobyt spotkałem niewiele osób otyłych a Norweżki mają naprawdę ładne figury. W ogóle Norweżki są ładne i nie wiem skąd się biorą dowcipy o ich urodzie. Wszyscy chyba patrzą na Marit Bjoergen i na podstawie jednego przykładu, z resztą dość subiektywnego przyczepiają etykietę wszystkim. Tak samo można powiedzieć, że wszyscy Polacy to złodzieje.
  • Pogoda. W Norwegii nie ma złej pogody, jest źle dobrany strój. Deszcz nikomu nie przeszkadza, aby wyjść na spacer, pograć w piłkę czy pobiegać.
  • J. obcy– Każdy kogo pytaliśmy o drogę itp. mówił po angielsku. Myślę, że 95%  Norwegów włada językiem angielskim co naprawdę dobrze o nich świadczy.
  • Prowadzenie samochodu. Przepisy drogowe są bardzo restrykcyjne dlatego każdy jeździ bardzo ostrożnie. Do tego są pewne zasady, których w Polsce nie uświadczymy. Przykładem może być tutaj Oslo- stolica do której wjeżdżając uiszcza się opłatę. Efektem tego jest to, że miasto jest puste od samochodów a ruch jest mniejszy niż w moim rodzinnym Ostrowcu Świętokrzyskim. Ponadto to pieszy ma większe prawo i gdy tylko podchodzisz do drogi to samochód się zatrzymuje i pozwala Ci przejść. Dochodzi do takich absurdów, że czekając na zielone światło na przejściu dla pieszych nadjeżdżający samochód zatrzymał się i przepuścił nas. Postanawiam, że teraz jeżdżąc samochodem zawsze będę ustępował pieszym, będę jeździł trochę wolniej i spokojniej- bez stresu, pośpiechu i nerwów.

Koszta wyjazdu i koszta życia

Życie w Norwegii jest cholernie drogie. Dla przykładu podam cen kilku produktów w przeliczeniu na złotówki. Ceny pochodzą z różnych marketów:

  • Puszka Coli- 10zł
  • Big mac- 40zł
  • Kebab na mieście- 45zł
  • Jedna bułka- 1zł
  • Najtańszy nocleg w hostelu- 120zł za dobę

Ceny są więc wysokie, toteż wyzwaniem było ciecie kosztów. Ile wydałem?

  • Bilet lotniczy w dwie strony: 40zł
  • Jeden nocleg- 120zł
  • Bilety wstępów do muzeów- 40zł
  • Bilet całodzienny na komunikacje miejską w Oslo- 35zł
  • Koszt dotarcia do Wrocławia i powrotem do Krakowa- 40zł
  • Inne, drobne wydatki typu sok czy cheeseburger: ok. 20zł

Wychodzi 295 zł. Od tego należy odjąć 50zł zysku na osobę na kupionych papierosach w Polsce i sprzedanych pierwszemu napotkanemu Polakowi. Był za to niesamowicie wdzięczny. Dodatkowo, opcjonalnie koszt alkoholu kupionego na strefie bezcłowej w Polsce, ale to już kwestia subiektywna, Całość kosztowała mnie więc około 245zł.

Jak zminimalizowałem koszta?

  • Po pierwsze autostop. Dzięki temu nie wydaliśmy nic na transport z lotniska o na lotnisko czyli jesteśmy do przodu o około 200zł. Autostop polecam gorąco wszystkim o czym zrobię wkrótce duży wpis.
  • Po drugie mieliśmy tylko jeden normalny nocleg. Mimo to nie polecam wam tego rozwiązania. Z założenia chcieliśmy coś takiego przeżyć, ale uważam, że jeżeli podróż ma być udana to muszą być spełnione podstawowe warunki- nocleg, jedzenie i pieniądze na zwiedzanie. Jeżeli nie stać Cię na wyjazd do drogiego kraju, znajdź tańszy, lub odłóż więcej pieniędzy. Ja oczywiście nie żałuje tego spania w krzakach itp. bo tak miało być- dziko i z przygodą, ale to naprawdę ciężko jest, bo człowiek czuje się jak żul : )
  • Po trzecie jedzenie z Polski. Chcąc kupować na miejscu poszedłbym z torbami dlatego wzięliśmy ze sobą produkty, które można przewieść w bagażu podręcznym. Były to: paszteciki, sevendaysy, snickersy, zupki chińskie, chlebek czy kabanosy. Ilość wystarczyła nam w sam raz. Koszty zakupu w Polsce są niskie, dlatego nie wliczam tego do kosztów podróży. Jakby nie było, będąc w kraju też trzeba jeść.

Podsumowanie

Wyjazd uznaje za naprawdę udany i niektóre z momentów zapamiętam do końca życia. Ponadto po całodziennym autostopowaniu, noclegu na parkingu/ lotnisku, 2 godzianch w samolocie a później jeszcze 5 w pociągu relacji Wrocław- Kraków człowiek docenia proste luksusy dnia codziennego- ciepły pokój, miękkie łóżko, mokry prysznic. Kocham to uczucie, gdy jestem na granicy takiego psychicznego wyczerpania i wracam do domu otrzymując cały ten wspaniały dobytek ludzkości. Kładąc się dziś spać- doceń więc miękkość łóżka- bo kiedyś możesz tego nie mieć. Doceń smak ciepłej herbaty z cytryną- bo przyjdzie czas, że i o tym zamarzysz : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Świetny i bardzo inspirujący wpis. Po raz kolejny udowadniasz, że jak się chce, to się da :)

    Przyznam szczerze, że Norwegia nigdy nie była obiektem moich zainteresowań, ale po Twoim wpisie chyba trzeba to wpisać na listę miejsc, które chcę zobaczyć.

    Tak trzymaj Michał!

  • UrszulaR

    Genialne! :D gdybym przeczytała tę notkę na początku maja, wiele bym skorzystała :) nasz wyjazd wyszedł drogo ze względu na komunikację (pociągiem Oslo-Bergen-Oslo około 900 NOK czyli 450 zł :o), ale po to tam pojechałyśmy! Nie mam zielonego pojęcia jakby to było jechać stopem tą trasą :)
    Co do spania w krzakach też przez chwilę miałyśmy taki pomysł, ale z braku osprzętu obróciłyśmy to w żart ;-)
    Gratuluję udanego wyjazdu! ;-)

  • UrszulaR

    Bartku, fiordy! ;-) poszukaj zdjęć na visitnorway.com z podróży „Norwegia w pigułce”! Fiordy <3

    PS: co za beznadziejne buźki : ) muszę pamiętać o spacjach następnym razem!

  • Michał Maj

    Bartek- dzięki :)

    Ula- Ja żałuje, że zabrakło mi fiordów ale było za mało czasu. Dlatego pojadę tam drugi raz, hehe :)
    Co do spania krzakowego to ja posiadałem tą foliową nakrywkę żeby nie wyziębić ciała na której spaliśmy i śpiwór. Emoty faktycznie beznadziejne, ja robię spacje, ale są już uciężliwe i jakoś je wyłączę

  • An

    Naprawdę tanio wyszedł Ci ten wyjazd, gdzieście znaleźli bilet lotniczy za 40 zł? :o

    Sporo osób na takie ekstremalne warunki by się nie godziło ;)

    • iwonka

      w wizzair maja bilety za 39 zl w te i na zad ! :) czasami byly po 9 zl ale juz minely te czasy niestety

  • Michał Maj

    An- Pewnie by się nie godziło. Ludzie przyzwyczajeni do wygody :)

    Co do biletów to upatrzył je Daniel, natomiast co polecić moge to http://www.loter.pl http://www.darmolot.pl http://www.fly4free.pl- wszystko podane na tacy, wystarczy tylko wejść jak do warzywniaka i zastanowić się co kupić- pomidora czy ogórka ;)

  • Info o locie znalazłem na fly4free. Na lotnisko Torp z Polski są bardzo często tego typu promocje. Ostatnio widziałem Ryana za 20zł w obie strony : )

  • Fajnie opisana przygoda. Gratuluję Ci takiego spontanicznego wyjazdu. Ja już chyba bym się nie zdecydował na coś takiego. Jak już odpoczywać to raczej wygodnie… Norwegia mnie nie ciągnie z uwagi na klimat i kosmiczne ceny. Niestety, ale żeby tam wypocząć to trzeba mieć naprawdę gruby portfel. Jeśli już zdecyduję się wyjechać na dalsze wakacje to raczej w cieplejsze i tańsze rejony. Najśmieszniejsze jest to, że Skandynawia jest chyba najtańszym kierunkiem jeśli chodzi o loty. Kilka BicMaców i się jednak wyrównuje…:-) Pozdrawiam.

  • Goś

    Przesuper!!:):) widać ze kolejna przygoda dopisała się do kolekcji:) przezycia napewno niesamowite, świetnie ze spełniłeś kolejny cel. Co do kosztów to zatkało mnie, szczególnie jesli chodzi o bilety np na darmolocie.pl tego to nie rozumiem dlaczego takie niskie ceny są, to az niemozliwe hmm..

  • Łukasz- wiadomo że każdy woli inny styl podróżowania. Ja młody jestem to lubię takie wrażenia, ale kiedyś pewnie mi się odkręci :)
    Goś- są takie loty, naprawdę są :)

  • Goś

    to masakra, nie uwierze póki sie chyba nie przekonam:) nigdy samolotem nie leciałam, w sierpniu się rozejrzę za takimi ofertami.. jak dotad przelot kojarzyl mi się z wydatkiem rzędu kilku stów….skoro takie mozliwosci sa to nic tylko zalatwic jakis nocleg w danym kraju i zaryzykowac…

  • Wielkie „łoł”!

    Michał, naucz mnie tak żyć, żyć spełniając swoje marzenia, żyć podróżując nie mając wiele kasy, żyć i być szczęśliwym…

    Podziwiam i zazdroszczę (tak po cichu),
    Wasp

  • Super podróż, a może i nawet mały survival, sądząc po części nt. noclegu.

    Po takiej nocce w krzakach byleś wyspany?

  • Goś- „….skoro takie mozliwosci sa to nic tylko zalatwic jakis nocleg w danym kraju i zaryzykowac” otóż to. I o tym ciągle powtarzam :)

    Wasp- wszystko jest w Tobie a nawet przed Tobą. Ja po prostu wpadłem w takie podróżnicze towarzystwo ;)

    Patryk- był mały survival, ale nie pierwszy i nie ostatni. Sypiałem już na dworcach z ćpunami, którzy chcieli mnie częstowac różnymi sepcyfikami (Orlando), z bezdomnymi (New Yrok), w samochodzie pod namiotami wczesną wiosną. Mimo, że było ciężko to mimo to wspominam. O dziwo wyspałem się- naprawdę :)

    Komentarzy nie wszyscy czytają więc podziele się z wami jeszcze taką fotą: http://img853.imageshack.us/img853/1551/24843221617466507381810.jpg Tak wyglądało nasze małe obozowisko, na pierwszym planie Daniel, a ta parówa w niebieskim worku to ja :) Cholernie zimno mi w nogi było, ale jak się zakrywało głowę i oddychało do środka to robiło się cieplej : D

  • .Ol.

    Ekstremalnie xD ale pozytywnie zazdroszczę wrażeń.
    Każdy powinien sobie od czasu do czasu poczuć jak mu za przeproszeniem zimno w tyłek i niewygodnie, żeby docenić to co się ma na co dzień, dlatego tak lubię spacerować w deszczu (bez parasola oczywiście);)

  • Michał Maj

    Ol- Dokładnie :) Ja to jestem takim trochę masochistą, że czasem celowo zmuszam się do ciężkich warunków, do niewygody bo uwielbiam ten moment gdy wracam i mam to wszystko co zawsze. Jak później wygodnie się śpi w łóżku, jakie to łóżko jest piękne! :)

  • .Ol.

    Michał, myślę, że to nie masochizm tylko zdrowe podejście do życia ;)

  • Pingback: Podsumowanie maja i plany na czerwiec | Życie jest piękne :)()

  • Pingback: Jak jeździć autostopem? | Życie jest piękne :)()

  • Pingback: Hej, jak twoje postanowienia noworoczne? | Życie jest piękne :)()

  • Marzena

    Eeee tam spanie na dziko nie jest takie złe ;) W mojej krótkiej stopowej historii to norma, dlatego śpiwór mam puchowy :P Miło jest usłyszeć „śpicie w krzakach? chodźcie do nas!” wtedy to dopiero czuje się luksus, nawet tir nocą wydaje się pałacem :D
    No i najlepiej poszukać czegoś na couchsurfingu, choć wymądrzam się a mi to zawsze idzie opornie i tylko w Barcelonie tak spałam i to przypadkowo..
    No i do dziewczyn w TE dni da się jeździć stopem i spać na dziko :P mój pierwszy wyjazd zagraniczny tak wyglądał.

  • Marzena

    Może wspomnij, którejś notce, że tanie loty to ryanair i wizzair się kłania. Jeśli chodzi o Norwegie to ja co chwilę widzę 16zł z Wrocławia i Poznania, a w sumie rzadko zaglądam na ich strony.

  • paulina

    polecam gorąco przy najbliższej okazji odwiedzić Bergen. piękne, duże miasto. równie ciekawi i otwarci ludzie. dużo ciekawych i pięknych miejsc. 

    • Anonim

      Zachwalała nam jedna kobieta, która nas podwoziła. Kiedyś na pewno się tam wybiorę :) 

  • przemek

    hej , mam praktyczne pytanie.jak wygląda kontrola na lotnisku bo też chce wziąc papierosy tylko nieco wiecej:-)

    • Anonim

      Więcej nie przewieziesz. Już kupując na bezcłowym sprzedawca nie pozwoli Ci kupić więcej niż możesz. 

  • Dominika

    hello ;) mam tylko dla Ciebie jedną wskazówkę jak nie chcesz się czuć jak żul… choć nie chce ubliżać żulom ;) to możesz skorzystać z couchserfingu i spać i randomowych ludzi ;) uwierz mi swietna przygoda jak stop ;)

    • Znam couchsurfing, nawet ludzi u siebie przyjmowałem :) Po prostu nie zawsze się uda znaleźć coucha ;) 

  • Malwina Hass

    :) Fajnie, ja mieszkam w Norwegii juz od 4 lat :) probuje sie wybrac na polnoc, ale cos mi nie wychodzi, chyba jednak nie do konca mam ochote zeby to zrealizowac,
    POzdrawiam z Norwegii i zycze wiecej udanych wyjazdow :D

  • Bigmak za 40zł? myslalem, że już nie znajde droższego niż w Izraelu (18zł). Pytanko jeszcze mam (chociaż byles tam w cholere dawno) to jak oceniasz stopowanie z Oslo w okolice sławnych fjordów (gdzies blisko Stavanger). Czy 6 dni tamże wystarczy, czy może być ciężko z obróceniem na samolot powrotny?

    • W Norwegii stopowało mi się dobrze. Ja jeździłem tylko w okolicach Oslo (z lotniska Torp). Jeździliśmy w zestawie 2 facetów i nie czekaliśmy dłużej niż pół godziny. Minus taki, że stopy były krótkie, po kilkadziesiąt kilometrów, ale dobrze wspominam to :)

  • iwonka

    jestem tu od lat 6 i zgadzam sie z tym co piszecie, moja przygoda zaczela sie w 2008 roku i niech trwa oby jak najdluzej. mam tu wszystko co potrzebuje, ale brakuje mi przyjaciol i zwyklych pogaduch z kumpelkami. Niestety norwedzy mimo przyjazni sa bardzo hermetyczni i nie dostaniesz sie do ich grona tak szybko a nawet jak sie juz zaprzyjaznisz zawsze bedziesz obcy !

  • Almer Ms

    Bardzo fajnie, że pokazuje innym Norwegie w innym wydaniu. Nie trzeba wydawać mnóstwo kasy na wyjazd do Norwegii. Cenne rady, które wezmę pod uwagę. Planuje także wybrać się do Norwegii ale trochę na dłużej. Dzięki!

  • Miko

    Jeśli można zapytać, z jakich linii lotniczych korzystałeś?

Przeczytaj poprzedni wpis:
Zlepek wspomnień hinduskich