Pełna koncentracja na realizacji zadania

Być może pamiętasz takie sytuacje, że wykonując jakąś czynność tak mocno się w to zaangażowałeś, za zapomniałeś o otaczającym cię świecie, odpływającym czasie i wszystkim tym, co dzieło się obok. Po wykonaniu swojego zadania powracałeś do świata żywych i zauważyłeś, że zrobiłeś wszystko bardzo szybko i nawet nie poczułeś minut/ godzin, które minęły. Kiedyś wciągałem się tak tylko w rzeczy, które lubiłem robić, w ostatnim czasie  jednak zauważyłem, że stan takiego „flow” można osiągnąć wykonując także inne zadania, które niekoniecznie należą do naszych ulubionych.

Słów kilka o stanie flow

Swoje pierwsze maksymalne flow pamiętam z treningów parkour. To było coś niesamowitego, bo potrafiłem wstać o godzinie 5 rano i jechać na trening z chłopakami. Potrafiliśmy trenować po kilka godzin, a nie czuliśmy upływającego czasu. Godziny po prostu płynęły, a my robiliśmy swoje. Dopiero gdy organizm był na granicy wyczerpania sięgaliśmy po zegary i dochodziliśmy do wniosku, że pora kończyć. Kilka godzin mijało niesamowicie szybko.

Dlaczego akurat teraz przypomniałem sobie o tym? Otóż kilka dni temu ostro pracowałem nad zakończeniem jednego projektu. „Męczyliśmy” go dość długo, ale z efektów jestem bardzo zadowolony. Na ostatniej prostej musieliśmy się zmierzyć z bardzo żmudną pracą. Pewną czynność trzeba było po prostu wykonać kilkaset razy dokładnie w taki sam sposób i niestety, nie dało się tego zautomatyzować. Postanowiłem, że skupię się na tym najbardziej jak potrafię, zrobię wszystko w szybkim tempie i będę miał święty spokój. Kilka godzin później zadanie było wykonane, ja i klient zadowoleni, a przede mną jawiła się wizja kilku następnych godzin spędzonych na relaksie i prostych przyjemnościach. To pokazało mi, że w taki stan pełnego skupienia można się łatwo wprowadzić. Jak tego dokonać?

1. Jasne określenie kiedy skończysz

W moim przypadku to była podstawa. Wiedziałem ile jest do zrobienia i zdecydowałem, że oderwie się od pracy dopiero, gdy wykonam wszystko. Zapewne nie zadziabałoby to gdybym określił sobie przerwę czasowo (czyli np. przerwa za godzinę). To właśnie dlatego praca za godziny w firmach jest wysoce nieefektywna. Podejrzewam, że gdyby określić ludziom co mają zrobić i powiedzieć, że mają płacone jak za 8 godzin, ale pójdą do domu jak skończą, to po trzech godzinach biura i urzędy byłyby puste, a domy na budowach powstawałyby dwa razy szybciej  : )

Jeżeli masz więc jakieś zadanie do wykonania to ustal, że odejdziesz od stanowiska pracy dopiero, gdy skończysz. W sytuacji, gdy robisz jakiś większy projekt to podziel go na mniejsze części i rób przerwy, po zakończeniu każdej. To prosty przykład prawa Parkinsona, który jest cholernie skuteczny.

2. Usuń wszystkie rozpraszacze

Pracujesz, pracujesz i co chwila coś walczy o twoją uwagę. A to telefon zadzwoni, a to ktoś na Facebooku napiszę i wyśle link do filmu, który koniecznie trzeba od razu obejrzeć, a to wyskoczy komunikat na gg o nowej wiadomości. Cóż, trzeba wszystko sprawdzić. I tu jest błąd, który sam popełniałem miliony razy.

Zawsze gdy pracowałem to zostawiałem włączone programy typu gadu- gadu czy Skype. Tłumaczyłem sobie, że musza one być włączone, aby porozmawiać z klientem, dogadać ważne sprawy ze znajomym itp. Ostatnio zmieniłem podejście. Najpierw załatwiam wszystkie sprawy, a później po prostu wyłączam przeszkadzajki i uruchamiam dopiero po skończonej pracy. Podobnie jest z Facebookiem, gmailem i innymi społecznościówkami. Jeżeli się już pracuje to najlepiej robić to jak najskuteczniej, nie przerywając sobie sprawdzaniem np. skrzynki pocztowej. Zastanów się więc to rozprasza twoją uwagę, co sprawia, że nie możesz skupić się na wykonywaniu swojej pracy i usuń to na jakiś czas. Wrócisz do tego gdy skończysz!

3. Czy świat bez  ciebie przeżyje?

Kiedyś uważałem, że musze być dostępny cały czas. Muszę się świecić na fb, muszę być pod telefonem itp. To fikcja, wcale nie jestem niezastąpiony. Wydawało mi się tak, ponieważ to „karmiło moje poczucie ważności”. Wiem, że to nie tylko mój problem. Po prostu lubimy jak ludzie do nas dzwonią, piszą, pytają o pomoc- jesteśmy przez moment w centrum zainteresowania, mamy uczucie, że jesteśmy kimś ważnym.

Tak jednak nie jest. Wcale nie jesteśmy ważni, tylko naiwni. Każdy ma prawo do prywatności, spokoju i chwili dla siebie. Masz prawo od czasu do czasu wyłączyć telefon i uwierz mi, wcale nie musisz odpisywać na maile od razu po otrzymaniu wiadomości. Raz na jakiś czas wyłącz komórkę, pozamykaj komunikatory i zajmij się swoją pracą. To naprawdę działa. Dodatkowo możesz rozkoszować się w pełni swoim zadaniem mając świadomość, że nikt ci nie przerwie. Świat bez ciebie może istnieć, dlatego czasem warto go opuścić.

4. Przygotuj wszystko co potrzebujesz

Nie ma nic gorszego, niż nakręcenie się na prace, wejście w stan flow i nagłe wyrwanie się, bo okazuje się, że przedmiot, którego potrzebujesz jest w drugim pokoju lub co gorsza trzeba po niego wyjść na miasto. Przed rozpoczęciem zadania upewnij się, że wszystko co potrzebujesz masz pod ręką. Jeżeli pracujesz przy biurku oczyść je i zostaw tylko potrzebne przedmioty.

Z drugiej strony nie wykorzystuj tego punktu, aby dać sobie jedynie uczucie pracy. Sam pamiętam, ile to razy „wielce” przygotowywałem się do nauki, parzyłem kawę, zbierałem notatki, kupowałem czekoladę( a co!). Wielkie i szumne przygotowania zajmowały mi około pół godziny, a po 20 minutach nauki ja już sprawdzałem gmaila.

Ile razy tak miałeś? A też masz tak, że obiecujesz sobie, że np. o „pełnej godzinie zaczynasz naukę?” : ) Jak dobrze, że zacząłem to skutecznie zwalczać!

5. Nagroda na mecie

Nic tak człowieka nie motywuje jak wizja nagrody. Pamiętasz jak na początku tego artykułu pisałem o swoim zadaniu? Wspomniałem tam, że po wykonaniu zadania będę miał czas dla siebie- na relaks i odpoczynek. Gdy zrobiłem wszystko, kupiłem sobie piwo, zrobiłem jedzenie i obejrzałem film. To była moja nagroda.

Jaką nagrodę ustalisz sobie Ty sam? Jak wynagrodzisz się, za zrealizowanie zadania do końca? Pamiętaj, żeby wielkość prezentu była adekwatna do wykonanej pracy. Za np. kilka godzin efektywnej pracy obiecaj sobie jakąś małą przyjemność- coś słodkiego do jedzenia, dobrą sałatkę itp. Możesz też motywować się określając cele długoterminowe. Np.  na początku tego roku miałem bardzo dużo obowiązków na głowie, jednak wizja tego, że pod warunkiem realizacji wszystkiego pojadę do Indii sprawiła, że wszystko pozałatwiałem szybko i sprawnie. Licencjat został napisany, wszystkie zlecenia pooddawane w terminie a egzaminy na uczelni pozdawane w tempie ekspresowym. Można? Można : )

6. Uprzyj się, że to zrobisz!

Motywacja przez złość- coś co lubię. Czasem jest tak, że człowiek nie ma już siły, jest zdenerwowany i rzuciłby to wszystko na zawsze, ale meta jest tak blisko. Są dwa wyjścia- albo odpuścisz albo po prostu ciśniesz do końca. Odpoczynek po dobrze wykonanej pracy jest dużo bardziej przyjemny, dlatego naprawdę warto domykać wszystko do końca. Taka złość jest bardzo dobrym motywatorem.

Odpuszczaj tylko, gdy twoje zdenerwowanie sięga zenitu a umysł przestaje już pracować. Czasem nie jesteśmy w stanie robić danej rzeczy dłużej, ponieważ pojawiają się problemy z koncentracją i wszystko nam się myli. Sam musisz czuć, czy nadszedł czas, żeby powiedzieć „dosyć”, czy podołasz zadaniu do końca.

7. Muzyka!

Żeby „wkręcić” się w jakieś zadanie warto wykorzystać muzykę. Zauważyłem, że najlepiej pracuje przy muzyce, której nie słucham na co dzień. Największe skupienie osiągam przy muzyce, gdzie nie ma dużo słów-. W moim przypadku sprawdza się tutaj chillout i muzyka klasyczna. Wczoraj znajomy podesłał mi pieśni wykonywane przez Cystersów. Lubię pracować przy radiu, ale z drugiej strony wiem, że to mnie rozstraja (np. Żanet Kaleta- no nie zniosę tej reklamy!), dlatego do pełnego skupienia muzyka spokojna : ) Posłuchaj tych Cystersów bo to naprawdę dobre i nowe. Rzadko kiedy słuchamy takich utworów.

8. Odsuń złe myśli

Gdy chcemy się skupić w pełni na jednej rzeczy to w naszym umyśle twa walka. Przypominają nam się inne zadania do wykonania, nieopisane maile i miliony innych spraw do załatwienia. Uwolnij się od tego.

Po pierwsze jeżeli ta skrzynka pocztowa nie daje Ci spokoju to poświęć 20 minut, odpisz na wszystkie wiadomości, abyś mógł w pełni zająć się swoim zadaniem i nie mieć pretekstu do zaglądania. Aby całkowicie oczyścić umysł, możesz także wykonać proste, ale bardzo skuteczne ćwiczenie. Potrzebował będziesz do tego długopisu i kartki papieru. Wypisz na niej wszystkie rzeczy, które musisz zrobić w najbliższym czasie. Niech znajdą się na niej zarówno te większe projekty jak i drobne sprawy. Np. moja lista w danej chwil wygląda tak:

  • Spotkanie z księgową
  • Zarejestrować działalność
  • Skończyć wizytówki dla klienta
  • Prace nad pierwszym serwisem www
  • Prace nad drugim serwisem www
  • Przedyskutować plan sesji foto
  • Dostarczyć papiery na uczelnie
  • Znaleźć nocleg w Warszawie na czas maratonu

Dlaczego jest to dobre? Ponieważ nic mi nie ucieknie. Kartkę z takimi celami mogę przywiesić na tablicy korkowej i czarno na białym widzę, jakie wyzwania przede mną stoją. Wszystko co mam w umyślę przenoszę na kartkę papieru i mogę zająć się swoim najważniejszym zadaniem.

9. Polub to : )

Doszedłem do wniosku, że jest to naprawdę dobre. Mogę wszystko zrobić szybciej, mieć więcej czasu dla siebie i być bardziej zadowolony. Praca w pełnym skupieniu musi stać się moim nowym nawykiem. Nie wierze w podzielność uwagi, w możliwość załatwiania dwóch spraw w tym samym czasie. Jeżeli twierdzisz, że tak się da to spróbuj czytać książkę i rozmawiać z kimś w tym samym czasie. Jest to wysoce nieskuteczne.

Dlaczego warto?

Reasumując- dlaczego warto pracować w pełnym skupieniu? Po pierwsze wykonujesz zadanie szybciej i efektywniej. Lepiej zebrać się, zrobić coś i mieć z głowy niż rozwalić robotę wokół siebie i nie móc tego pozbierać. Ponadto dużo lepiej odpoczywasz. Co to za odpoczynek, gdy w głowie ciągle pojawia się myśl o nie pozamykanych sprawach? Lepiej uporać się ze swoim zadaniem a potem z pełnym spokojem korzystać z uciech życia : )

Bez względu na to co robisz- czy pracujesz, czy się uczysz- nie oszukuj się, że poświęcasz na to 10 godzin dziennie, skoro tak naprawdę połowę tego czasu przesiadujesz przeglądając strony www. Sam długi czas się oszukiwałem właśnie w ten sposób i dlatego nie miałem wymarzonych efektów. Czuje, że teraz nadchodzi rewolucja skuteczności i pora na zmiany. Dołączasz się?

PS. Nie pytajcie skąd wzięły się tutaj wieloryby. Szukałem zdjęć do artykułu, trafiłem na folder Boston, zobaczyłem fotki z rejsu na oglądanie wielorybków i musiałem dodać : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Kićka .

    Motywacja przez złość, to jak na razie wychodzi mi najlepiej :) Wkurzam się na daną rzecz (czy to bałagan w szafie, czy nudne tłumaczenie do zrobienia) do tego stopnia, że w końcu jak się za nią zabieram to „odwalam” w ekspresowym tempie!

    • Enia

       racja…czasami masz już dość bałaganu i wiesz, że prędzej czy później i tak to bdsz musiał zrobić, więc… po co odkładać ? :P

      Ale MEGA świetny i konkretnie praktyczny wpis  :D
      Jak zwykle pokazujesz KLASĘ Maju  ^^

      • Michał Maj

        Hehe dzięki, ciesze, że się podoba. 

        Z tą złością trzeba też uważać, bo czasem można przesadzić. Ja kiedyś klawiaturę połamałem, klawisze latały po całym pokoju  :) 

  • Kara

    Dołączam się! Mam mnóstwo takich niepozamykanych spraw (chociażby magisterka – od 2 miesięcy napisana w 90% i nie mogę jej dokończyć). Niestety zawsze zostawiam wszystko na ostatnią chwilę, wiem wtedy, że deadline jest już tak blisko, że nie mam wyjścia i w końcu muszę skończyć daną pracę. Ale wyrzuty sumienia gryzą mnie ciągle, przez to czuję się źle, narzekam – jak to Polak potrafi najlepiej, a świadomość mojego lenistwa i braku zorganizowania dołuje mnie jeszcze bardziej.

    Ps. Wydawałoby się dziwne, ale wieloryby pasują:)

    • Michał Maj

      Kara- Weź się za tą magisterkę i po prostu zrób to :) Ja pisząc licencjat szedłem do biblioteki i pisałem, aż nie osiągnę danej strony. Super efektywne i skuteczne. 

      A wieloryby pasujące? Jak je zinterpretować pod temat?:) 

  • Gosia

    Michał wielce pouczajacy tekst. Spróbuję może połynę, narazie taki stan mam tylko przy robieniu zdjeć. Pozatym mam podzielnośc uwagi jak każda kobieta. Facetom jest to trudno zrozumieć bo to właśnie kobiety zostały wyposarzone przez nature w podzielnośc uwagi. Michał, Twój przykład z książką i rozmową jednocześnie jest nie trafiony, tak nikt nie potrafi. Podzielnosc uwagi polega na tym iż wykonuje się dwie lub więcej czynności ale muszą one być o różnym stopniu nasilenia twojej  koncentracji jaką potrzebujesz do ich wykonania.
    Przykład: piszę ten komentarz jednocześnie w kuchni smaży mi sie marmolada, za chwile pójdę i ją przemieszam jeśli usłyszę złowrogi bulgt  , do tego wiem, że za oknem przejeżdza autobus i jaki jest aktualny stan pogody, cały czas jednak jestem skoncentrowana na pisaniu tego komentarza. I to jest podzielność uwagi. Kiedy pracowałam jako przewodnik z jednej strony opowiadałam o miejscu w, którym byłam z grupą kontrolując przy tym czy aby kolejka do katedry się nie powiększa gwałtwonie i dodatkowo kontrolowałam rozporszone jednostki na obrzeżach mojej grupy coby się nie pogubiły.
    Taka podzielnośc uwagi jest bardzo efektywna, ale trzeba mieć do niej naturalne predyspozycje, nie da się tego nauczyć.

    Natomiast ja nie potrafię  słuchać muzyki i pisać w tym samym czasie. Daltego gdy pracuje przy kompie w pełnym skupieniu u mnie jest kompletna cisza, choć nadal radośnie bulgocze mi marmolada.:))

    Miłego pełnego Flow dnia

    • Michał Maj

      Nie przypal marmolady :)  Może masz racje z tą podzielnością uwagi, dałaś dobre przykłady. 

      Tobie również flow życzę :) 

  • Aga

    Co do Żanet Kaleta – rozbawiłeś mnie niesamowicie ;) ale popieram, też nie znoszę tej reklamy…nie wiem co kieruje ludźmi, którzy je tworzą. Pozdrawiam! 

    • Michał Maj

      Ogólnie reklamy radiowe to dla mnie nieporozumienie. Teraz heyah zeszła na psy nawet ;) Laktacyt….eh :) 

  • Magda Bednarczyk

    Podpisuję się pod wpisem, ale mimo wszystko nie ma to jak taki flow sam z siebie, podczas robienia czegoś, co się lubi. Wtedy to jest dopiero power i zaangażowanie, aż wióry lecą :)

  • Miło czytać coś Twojego, jak zawsze dobry wpis. Stan flow osiągam od czasu do czasu, od dziś postaram się częściej, spróbuję zastosować to, co napisałeś u siebie. Strategia „nagroda na mecie” chyba zawsze działa.

    Dzisiaj ludzie mają spore problemy z utrzymaniem koncentracji. Sporo rzeczy nas rozprasza. Nauczyliśmy, że wszystko musi być „natychmiast”, że trzeba od razu odpisywać na maile, smsy, a telefonu to już najlepiej w ogóle nie wyłączać. Tylko czy to nie jest zakładaniem sobie obroży i smyczy jednocześnie? Zamiast być wolni, jesteśmy zależni…

    U mnie zawsze działa – wyrzuć wszystko, zostaw tylko to, co niezbędne. I tak do nauki matematyki siadam z długopisem, kartką, zbiorem zadań i podręcznikiem. Komputer, telefon, telewizor – wszystko na aut. Problem w tym, że czasem komputer się przydaje, można znaleźć różne wskazówki na przykład. Wtedy do gry wkraczają wtyczki do FF, które blokują dostęp do pewnych stron.

    Pozdrawiam,
    Olga

  • Świetny wpis! :)

    Stan flow to jest rzeczywiście to, co pozwala czerpać maks przyjemności z pracy.Ja w ostatnich dniach zauważyłem, że bardzo dużym zagrożeniem są zadania
    które wiszą mi na liście to do, a które nie do końca lubię robić. W tego typu
    sytuacjach dobrym rozwiązaniem jest oddelegowanie (jeżeli mamy taką możliwość)
    tego komuś innemu. 

    W mojej sytuacji było to niemożliwe dopóki nie zrobiłem
    podstaw do delegowania i teraz staram się już tego typu zadania odsyłać dalej ;-)

    • Anonim

      Oddelegowanie to inna sprawa, z resztą bardzo skuteczna :) Tylko właśnie, nie wszystko można oddelegować, z niektórymi rzeczami trzeba się po prostu uporać. 

      Dzięki za wpis i pochwały ;) 

  • Pingback: Kreatywność nie istnieje? | Życie jest piękne :)()

  • Pingback: Nasmaruj swój umysł i podkręć trybiki! | Życie jest piękne :)()

  • Anonim

    Co do muzyki to polecam last.fm 3$/mies. za radio w naszym (albo odmiennym guście) bez reklam i gadania to naprawdę niewiele.

    • Anonim

      właśnie ostatnio się nad tym zastanawiałem i chyba faktycznie zainwestuje 10zł. Lubię słuchać radia, ale ostatnio jakoś jestem nim przemęczony, a last.fm pozwoliłby też na dojscie do nowych, ciekawych gatunków muzycznych. 

Przeczytaj poprzedni wpis:
Czego nie nauczysz się siedząc w domu?