Podróżowanie samemu, a podróżowanie z kimś

Witam państwa w studiu Życie Jest Piękne. Dziś na mojej kanapie pojawią się dwaj wyjątkowi goście! Pani Podróż Samemu i Pani Podróż z Kimś!

Wiele osób piszę mi, że chciałoby zacząć podróżować, ale ma problem pt. „nie mam z kim”. Naprawdę mam wrażenie, że po topniejących lodowcach i globalnym ociepleniu to największy problem ludzkości.

Postanowiłem więc zaprosić do swojego studia dwóch wyjątkowych gości: Panią Podróż Samemu i Panią Podróż z Kimś. Dziś, na oczach szerokiej publiczności, rozwikłamy ten wielki problem. Drodzy państwo, proszę wstać. Wielkie brawa!

Drogie Podróże, usiądźcie, proszę, na sofie. Wygodnie? Może wody? Muszę przepytać Was dokładnie. Każda z Was, w określonym czasie, ma za zadanie przekonać odbiorców o tym, że jest lepsza.

usa_trip2

To co, lecimy? Proszę państwa, przed Wami…

Podróż Samemu

– Dziękuję i cieszę się, że jestem pierwsza. Już to pokazuje, że jestem odrobinę lepsza, a gospodarz programu chyba darzy mnie sympatią. Oooj, uśmiecha się wesoło, czyli faktycznie musi mnie lubić : )

Na starcie muszę jednak zaznaczyć, że podróżowanie samemu nie oznacza podróżowania w samotności. To dwie różne sprawy. Fakt, Samotna Podróż to moja siostra, ale mamy całkiem inne charaktery. Po pierwsze, trzymając się ze mną, spotykasz różnych ludzi i to buduje klimat. Moja siostra ma trochę inny światopogląd. Nie znaczy, że gorszy, ale inny.

Gospodarz programu chyba wie, o co chodzi. Maju, czytam Twojego bloga i pamiętam dwie Twoje podróże. Pierwsza po USA – ona była samotna. Mieszkałeś najpierw przez 3 miesiące w Bostonie, potem ruszyłeś w kierunku Florydy. Podróżowałeś z moją siostrą – Samotną Podróżą. Opowiadała mi, że było Wam ciężko… Do Nowego Jorku wszystko układało się dobrze, potem w Waszyngtonie umierałeś ze zmęczenia. Próbowałeś łapać stopa, ale pogoniła Cię policja. Ostatecznie wylądowałeś na dworcu autobusowym w Orlando, gdzie spędziłeś noc z nożem w ręce. Hehe, pamiętasz jak otoczyli Cię bezdomni i zapraszali do swojego „domu”. Podzieliłeś się wtedy z nimi jedzeniem, choć sam niewiele miałeś.Brakowało Ci kontaktu z ludźmi i pojawili się oni…

usa_trip

Potem było już trochę lepiej, bo wypożyczyłeś samochód. Rozwiązały się dwa problemy – transportu i spania. Przejechałeś całą Florydę, dobrze się bawiłeś, ale jednak brakowało tego, żeby podzielić się z kimś przeżyciami. Budziłeś się w swoim autku, patrzyłeś przez szybę na wschód słońca i wrzeszczałeś z podniecenia. A jadąc po amerykańskich autostradach , specjalnie zwalniałeś, gdy zauważałeś w lusterku 18-kołowego tira. Czekałeś, aż zacznie Cię wyprzedzać i przygłaszałeś radio, bo akurat leciało „Sweet Home Alabama”. Wkurzałeś się jednak, bo z nikim nie mogłeś się tym podzielić. Brakowało Ci kontaktu z ludźmi. Taaak… samotne podróżowanie nie jest łatwe.

Co innego Podróż Samemu! Ta z góry zakłada, że jedziesz sam, ale po drodze na bank spotkasz innych ludzi. Np. jedziesz na program z organizacji studenckiej lub na jakąś wymianę.

Nie chcę tutaj za bardzo zachęcać, ale jadąc samemu, nie wieziesz tego całego bagażu oczekiwań, zachowań i charakteru. Jadąc z kimś podświadomie dostosowujesz się do niego zachowaniem, myślami i czynami. Prosty przykład: Inaczej będziesz rozmawiał z kierowcą, który wziął Cię na stopa z kimś, niż robiłbyś to, gdybyś łapał okazję sam. Na 100% jadąc samemu, będziesz bardziej szczery i otwarty na otoczenie, a dzięki temu podróż będzie niesamowita.

To jest główny argument za podróżowaniem samemu.

– Drodzy państwo, proszę o brawa! A teraz czas na…

Podróż z Kimś

– Ekhm, dziękuję za głos. Cóż, ujmę to krótko. Podróżowanie samemu jest trochę jak seks samemu. Niby jest przyjemność, ale jednak czegoś brakuje, prawda? Zresztą, nawet nie ma nam kto zdjęcia zrobić.

Podróże z Kimś mają wiele zalet. Oprócz możliwości dzielenia się wrażeniami, dochodzi także aspekt organizacyjny. Gdy trzeba podjąć decyzję typu: „jedziemy pociągiem czy autobusem” lub „na północ czy na południe”, zawsze można zasięgnąć opinii drugiej strony i wspólnie ustalić kompromis. To uczy negocjacji i współpracy.

turcja (107 of 119)

Nie możemy pominąć też aspektu bezpieczeństwa. Jadąc z kimś, jest łatwiej, wygodniej i bezpieczniej, więc myślę, że jest to opcja dobra dla początkujących. Czasem też przecież zdarzają się chwile, gdy jest ciężko. Idzie się kilkanaście kilometrów w deszczu i dzielenie tego z kimś innym sprawia, że staje się to łatwiejsze.

Dodatkowo dochodzi klimat wyjazdu. Jeżeli trafimy na dobrego kompana, to może być naprawdę cudownie. Haha! I co Ty na to, Podróżo Samemu? Głupio Ci?

– No drooogie Panieee… bez nerwów, bez kłótni. Dajcie mi dojść do głosu. To ja jestem gospodarzem programu i ja tu rządzę. Moim zdaniem obie macie dużo racji. Spędziłem z Wami dwiema wiele czasu. Z jedną i druga miałem wspaniałe chwile, ale też te trudne, gdy miałem Was dosyć…

turcja (55 of 119)

Nie ma złotego środka i myślę, że każdy kochanek Podróży powinien zetknąć się zarówno z jedną, jak i drugą. Na początek warto jechać z kimś, ale na pewnym etapie „samemu” jest lepiej. Warto próbować i eksperymentować.

Pozostaje nam problem, co zrobić z osobami, które dopiero chcą zacząć jeździć po świecie, ale nie mają z kim. Co takiej osobie doradzić?

I to pytanie do czytelników! Czy w dzisiejszym pojedynku przekonała Was Podróż Samemu czy Podróż z Kimś?

Decydujcie, a ja proszę do studia wodziankę, bo od tego mówienia pisania zaschło mi w gardle!

[facebook_ilike]

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Z kimś jest fajnie, ale samemu lepiej! Z doświadczenia wiem, że będąc samemu łatwiej poznać innych ludzi :) No i nikt nie narzeka, nie marudzi, można robić to co się chce, wtedy kiedy się chce bez konieczności godzenia się na kompromisy.

    • Kalutka

      A co jesli nie spotkalas kogos, z kim by Ci sie podrozowalo idealnie?
      Jezeli jedziesz w nieturystyczne miejsce, gdzie lokalsi nie mowia w jezyku umozliwiajacym rozmowe naprawde ciezko poznac kogokolwiek (nie wspominajac juz o kims ciekawym, z ktorym chcesz spedzic wieczor lub wiecej czasu) nie robiac tego „na sile”.

      A teraz wyobraz sobie, ze masz osobe, przyjaciela, partnera itp., ktory jest sprawdzonym kompanem i ktory nie marudzi i nie narzeka, a wrecz przeciwnie towarzyszy Ci w przygodach, robi super zdjecia, pomaga w codziennych rozterkach oraz jest gotowy na podobne wyzwania w podrozy co Ty.
      Dalej wolisz przezywac to wszystko samemu?

  • sky

    Nie mam pojęcia co brałeś jak pisałeś ten tekst ale należy Ci sie nagroda :D

    • Właśnie się bałem czy taki styl się spodoba, ale miałem taki przypływ weny kiedyś po 1 w nocy :D

      • Klaudia

        Przyznam, że miłe zaskoczenie – wchodzę na bloga (standardowo, sprawdzić czy coś nowego), patrzę – jest nowy wpis! Standardzik – klikam na tytuł i czytam. Ale nie, koniec standardów: niespodzianka! Inna forma, choć wciąż świetna treść, genialny przekaz! Propsy! :)

        • Czasem sobie mówię, że blogowanie to nowa forma literacka ;)

  • Karolina

    z kimś! zawsze jest raźniej :)

  • PJ

    Ale ciekawie trafiłeś w moment, akurat pojutrze wyruszam samotnie do Grecji ;) Jedzie tam więcej naszych znajomych, ale mimo namów postanowiłem wyruszyć samemu, na razie mam same pozytywne doświadczenia z takiego podróżowania. Szybciej łapie się stopa, łatwiej nawiązać kontakt z tubylcami w nowym miejscu. Trochę taka szkoła życia, ale też przejmująca wolność :D
    Pamiętam swój pierwszy samotny wyjazd, po megatrudnej podróży wylądowałem w końcu mocno zniszczony w Tallinnie i zamiast od razu szukać noclegu (była 19, do zmroku jakieś 4 godziny), postanowiłem chwilę pochillować w parku przy piwku i kolacji i pożonglować sobie przy ich odpowiedniku Floriańskiej. 12 godzin później obudziłem się w krzakach pod historyczną basztą, po nocy pełnej wrażeń i trzech godzinach snu, było zajebiście, a mimo chlania po knajpach z miejscowymi w kieszeni ciągle miałem nadmiarowe euraski z żonglowania :P Wiem, że jakbym był z kimś jeszcze, to nie miałbym takich przeżyć ;)

    • Hehe :)

      Ja lubię samemu jeździć na stopa bo jest całkowicie inna rozmowa z kierowcami. Z resztą, jak jadę sam i muszę zasuwać kilkanaście kilometrów to ide i nie złoszczę się, a idąc z kimś zawsze mam odczucie, że ta druga osoba jest wkurzona :)

      Powodzenia w tripie!

      • PJ

        O właśnie! Ja w tripie jestem bezstresowy, złapię to złapię, nie to nie. Trzeba iść, spoko, bywa. Chilluję sobie stojąc, wygłupiam się. Kiedyś zmęczyłem się łapaniem, to poszedłem w krzaki, rozłożyłem karimatę i przespałem godzinę ;)
        Z drugiej strony, jeśli mam ruszać w trasę, to lubię to robić z samego rana, pobudka o 7, wyjście o 8, jak najszybciej na trasie itp. Szczególnie jeśli jadę z miasta do miasta i wszędzie spędzam jeden dzień, jak to będzie miało miejsce teraz ;) Wiem, że z innymi taki wyjazd się przeciąga, bo nie każdy jest rannym ptaszkiem ;)

  • Angelika Tsouti

    Samemu! Podobnie jak Karolina Ramos napisała: nikt nie narzeka i nie marudzi, i nie trzeba godzić się na kompromisy, robimy to, co nam się podoba. A jeśli akurat czujemy się samotni, jest masa ludzi w hostelach, do których można dołączyć – i już nie ma samotności :)

    • Kalutka

      a co jezeli ma sie Kompana Idealnego, ktory nie narzeka, nie marudzi, godzi sie na wszystko, co nam sie podoba? ;)

      • Angelika Tsouti

        Dopóki obydwie strony są zadowolone, to oczywiście, że jest świetnie. Ja na razie nie poznałam osoby, która by w 100% pasowała do mojego profilu Kompana Idealnego, dlatego dużo bardziej wolę podróżować sama :)

        • A ja mam sprawdzone osoby, z którymi mogę podróżować :)

  • M

    niby tyle osób chce podróżować a nie ma z kim. może warto popytać, poszukać kompana, czasem ludzie umawiają się na forach i też może być ciekawie. a wydawało mi się , że większym problemem jest brak czasu i pieniędzy.. :)

    • I to będzie następny gość w moim studiu! :D Kiedyś powstanie taki wpis ;)

    • kaisu

      dokladnie, ja jesli juz mialabym sie na cos uskarzac, to na brak czasu i/lub pieniedzy, brak towarzystwa to zaden problem! oba typy podrozowania maja swoje zalety, zdarzalo mi sie czuc samotnie podczas podrozy w pojedynke, ale jednoczesnie ma sie wtedy wiecej wolnosci : ) robi sie wtedy, co sie chce, latwiej poznaje sie ludzi, a jak bardzo zalezy mi na zdjeciu z jakims obiektem/krajobrazem, to prosze jakiegos innego turyste, zeby mi zrobil ; )

  • Edyta

    A jakie miejsca polecasz dla „początkujących” i młodych, którzy funduszy na lot na Teneryfę nie mają? Głownie chodzi o zagraniczne wyjazdy, no i przygodę przede wszystkim. :) Może post tego typu kiedyś skleisz?:)

    • Gosia

      Jedz do Czech albo na Slowacje. Blisko, jezyk taki ze sie nawet po polsku do gadasz a ludzie fantastyczni. Ja zaczynalam od wlasnie wtedy jeszcze Czechoslowacji. Potem jak sie odwazysz pojdzie z gorki.

    • Napiszę, napiszę bo już jakiś czas temu myślałem o takim wpisie ;)

  • Wojtek Makowski

    Właśnie wróciłem z autostopa po Portugalii. Byłem z przyjaciółką i zdecydowanie dzielenie się przeżyciami wygrywa wg mnie z podróżą samemu. Michał jesteś jednym z moich inspiratorów więc dzielę się filmikiem z tej podróży :)

    https://www.youtube.com/watch?v=vr9iCGL_pCE

    • Kawa fajnej przygody:)

    • Piotr Kaczor

      Mam jako takie doswiadczenie w podrozowaniu i mowi ono: Na pierwszym miejscu stawiam panią podróż z kims zaufanym. Z kims z kim juz podróżówałem i wypróbowaliśmy się obaj w wielu sytuacjach, znamy swoje reakcje i potrzeby i jesteśmy zgrani zarówno w sytuacji gdy potrzebujemy od siebie odpocząć jak i wtedy kiedy się potrzebujemy. Niestety taką osobę trudno znaleźć i nie zawsze ma ona czas na podroz wtedy kiedy my :) więc na drugim miejscu jest podróż samemu i spotykanie innych podróżników w jej trakcie. Jest się nadal samodzielnym i niezależnym od innych ale można korzystać z obecności innych osób które akurat tez chcą towarzystwa.

      Niestety na końcu mojej listy jest podróżowanie z nieznanymi osobami, a nawet z „poleconymi” gdyż dostosowywanie sie i uczenie kompromisów odbiera mi przyjemność z podróżowania a skupia uwagę na głupich przyziemnych sprawach które mnie nie za bardzo czasem interesują. Może trafiałem na osoby z którymi miałem rozbieżne priorytety, może ciężko sie ze mna dogadać ale widocznie dla typa takiego jak ja ważniejsza jest niezależność i nutka adrenaliny w samotnym podróżowaniu niz poczucie bezpieczeństwa bycia w grupie okupione kompromisami.

      Dzięki za ciekawy artykuł :)

  • Kacper

    Kurcze, ciężko jednoznacznie stwierdzić. Nie umiałbym wybrać jednego sposobu i powiedzieć, że ten jest lepszy czy gorszy. Trzeba spróbować i podróżowania z kimś jak i samemu. Samemu jadąc stopem jestem bardziej elastyczny bo mogę skorzystać z pojawiających się różnych okazji a tak z kimś nie postanowisz coś odrazu bo albo trzeba to przedyskutować albo mieliście inny plan. Teraz np na majówkę jadę w tripa stopowego po europie z kumplem, mam ten plus, że kumpel będzie pierwszy raz jechał i zgodził się jechać na moich warunkach, czyli ja o wszystkim decyduje, tzn będę go pytał o zdanie, ale jednak ten ostateczny głos należy do mnie :) A we wrześniu być może wybiorę się w samotną taką dłuższą podróż stopem to będę mógł wtedy stwierdzić czy to jest dla mnie, jak narazie jeżdżąc samemu po Polsce dobrze mi się jeździło samemu :) Po za tym Maju epicka forma tego wpisu, super się czyta. Oby więcej takich niestandardowych wpisów :D

    • Niby twój ostateczny głos, ale opcja konsultowania tego z kimś już wprowadza inny klimat ;)
      Dzięki za miłe słowa! ;)

  • Gosia

    Hm, Maju trudne do rozstrzygniecia. Przed 30stka zdecydowanie wolalam jezdzic z kims. Teraz zaczely mnie krecic podroze samotne. Wiecej na nich korzystam. A ostatnia moja duza podroz to byl styl mieszany. Jak ze znajomymi nie moglismy dojsc do kompromisu co chcemy w danym dniu zobaczyc ja szlam swoja droga oni swoja i spotykalismy sie na noclegu.

  • Marzena K

    Wychodzi na to, że mój pobyt w RPA był „podróżą samemu” choć nigdy tak go nie traktowałam ;) jechałam bez znajomych, jedyny Polak w ekipie… ale przecież jechałam w konkretne miejsce, gdzie spędziłam miesiąc z konkretnymi osobami i dla mnie to nie było „samemu”.

    Ogólnie zawsze podróżowałam z kimś, najpierw z koleżanką (strasznie za tym tęsknię!), teraz z chłopakiem. Gdyby nie chłopak, to teraz byłabym w Azji. Sama. Wiedziałam, że żaden znajomy nie miał takich planów, nie chciałam kogoś ciągnąć na siłę i czuć się odpowiedzialna, że nie będzie się podobać. Decyzja przyszła sama… a potem pojawił się Zbyszek i nagle perspektywa samotnej podróży wydała mi się taka… pusta (przepraszam!), bo wiadomo będzie cudownie, piękne miejsca, nowi ludzie… ale tej radości nie ma już z kim dzielić, na pewno by mi go brakowało. W innym wypadku bez problemu pojechałabym sama.

    Co do szukania partnerów do podróżowania przez neta. Nie mam doświadczeń, ale moje koleżanki tak jeździły. Obie były właściwie w tym samym czasie w Gruzji. Jedna miała ochotę zamordować swojego partnera, ale nie chciała wracać sama przez Turcję, więc jakoś ze sobą wytrzymali. Druga ze swoim się pokłóciła i szukała kolejnego kompana przez CS, z tym się już dogadała ;) To ja już wolę od początku być sama, niż ciągle się z kimś nie zgadzać.

  • Pszon

    No! coś się zmieniło, albo ilość albo jakość po czym pisałeś ten wpis hahha :D Odbiega od standardów i przyznam to jest w nim naprawdę fajne. Miło się czytało coś w świeżej formie.
    Co do podróżowania, poznałem się z obiema paniami. Mimo Twojego porównania do sexu samemu, wciąż jednak jest w tym ten pierwiastek gdzie jesteś zdany na siebie, to co zrobisz jest Twoją decyzją, a do nieudanych akcji masz pretensje do siebie. Działa to też w drugą stronę, kiedy jesteś piekielnie dumny ze swojej podróży/decyzji. Dumny z siebie i w sumie to lubię. Racja, nie ma tego dzielenia się przygodami, a przede wszystkim tylu szalonych przygód, jednak wśród swoich jest się odważniejszym, bo zawsze na Twój głupi pomysł druga osoba wymyśli jeszcze głupszy, gdzie zamiast oglądania akweduktu ląduje się na nim! 100m nad ziemią skąd ściąga cię ochrona xD
    Dlatego jak dla mnie na jedną samotną podróż powinny przypadać 3 inne z wariatami u boku :) Tak też spróbuję to robić.
    Natomiast już za 3 dni ruszam w kilku-tysięszno kilometrową podróż, gdzie liczę na dobre wrażenia i pozbycie sie paru pkt z bucket list.

    • Co wy z tymi używkami. Naprawdę większość wpisów na blogu jest pisana na czysto :D

      „Na jedną samotną podróż powinny przypadać 3 inne z wariatami u boku”. Dobre. Cos w tym jest :)

  • zyz

    Pierwsza podróż – samotnie. Brzmi trochę strasznie.

  • Przemek

    Obie formy podróży są fajne, ale podróżowanie samemu ma pewną wadę, która tak naprawdę skrywa w sobie ogromną zaletę – samotność, która uczy nas przebywać samemu ze sobą, ze swoim własnym Ja, naszym własnym sposobem bycia (który potrafi nas solidnie zdenerwować, prawda? ;). Moim zdaniem dzięki takiej podróży odkrywamy i poznajemy najważniejszego kompana na świecie – nas samych :)

    Świetny wpis!

  • Ania

    Jeszcze nigdy nie komentowałam, ale myślę, że może warto się podzielić :)

    Zacznę od tego, że jestem team samemu. Wszystko zaczęło się rok temu, gdy miałam już upragnioną osiemnastkę na karku. Baaardzo chciałam gdzieś wyjechać, jednak jako osoba z małej wsi i średnio zamożnej (tak to nazwijmy) rodziny wielu perspektyw nie miałam. Padło więc na workcamp (rodzaj wolontariatu) w okolicach Londynu. Wiadomo, pierwsza podróż zagraniczna, pierwszy lot samolotem, pierwszy raz gdziekolwiek sama. Zapomniałam notatek i mapki, wszędzie się gubiłam, nie rozumiałam londyńczyków (ach, ta polska edukacja!), mój roaming odmówił posłuszeństwa… Do miejsca, gdzie miałam mieszkać, dotarłam o 3 nad ranem… I to było doświadczenie, które najwięcej mnie nauczyło w moim (niezbyt długim) życiu! Poznałam tak wielu ludzi, których na pewno bym nie poznała (pan o wyglądzie dilera, który ostrzegał przed niebezpieczeństwem, dwaj chłopcy, którzy wyszli z napotkanej imprezy, by mnie zaprowadzić, pan z ochrony, który odwiózł mnie służbowym samochodem, wszyscy, z którymi się umawiałam, by mnie oprowadzili, dziwni współmieszkańcy hostelowego pokoju…). Na miejscu było jeszcze lepiej! Nie było nikogo znajomego, więc trzeba było zapomnieć o nieśmiałości i zagadać do innych wolontariuszy. Nie żałuję, bawiłam się cudownie, nadal utrzymujemy kontakt! W międzyczasie inne samodzielne wyjazdy się przydarzyły (także z niespodziewanymi zwrotami akcji), plany na te wakacje – wyjazd, oczywiście sama :)

    Wiem, ze gdybym była z kimś, na pewno trzymalibyśmy się razem i żadnego z niezwykłych przeżyć by nie było. Polecam ;D

  • Justyna

    Rzadko cokolwiek tu piszę, ale teraz poczułam się zobowiązana do zabrania głosu. Super, ze rozróżniłeś podróżowanie samotne od podróżowania samemu. Nie mam tu jednak na myśli wyjazdów ze studenckich organizacji….
    Zdecydowanie uwielbiam podróżować sama. Jest to ogromny komfort, ponieważ nie trzeba się do nikogo dopasowywać. Negocjować, które atrakcje się wybiera. Mogę robić wszystko na co mam ochotę i nie muszę się zastanawiać czy tej drugiej osobie taki sposób spędzania czasu odpowiada. Jakkolwiek to brzmi mam kolejny argument. Jeśli jestem sama mam taki sposób niesamowitego otwarcia na ludzi. Poznaję mnóstwo ciekawych ludzi po drodze. Ludzi, którzy na ten dany moment stają się mi bardzo bliscy, potrafię tak po prostu siedzieć z kimś niby zupełnie obcym i napić się wina. Stracić pół nocy w herbaciarni, która miała być zamknięta o 22, ale zbyt mądrze i ciekawie się rozmawiała. Albo też zagadać się przy śniadaniu…Wtedy zupełnie przypadkiem okazuje się, że ludzie wszędzie są tacy sami.

    Jeśli jest się z kimś nie zawiera się tych wszystkich znajomości. Ponadto ludzie częściej otwierają się na pojedynczą osobę. Jeśli do tego jesteś kobietą (o czym niestety nie masz możliwości się przekonać) wzbudzasz w ludziach często opiekuńcze instynkty i łatwiej o wiele rzeczy, których normalnie by się nie zdziałało.

    Szybciej ktoś Cię zaprosi do stolika, nakarmi, przygarnie, gdy będzie hulać mróz czy deszcz czy podrzuci, kiedy brodzisz w zaspach śniegu i się co chwilę przewracasz, bo właśnie przeszedł niejaki orkan…

    Kosztowo też ta opcja wychodzi lepiej. Wszak towarzysz może być mniej ekonomiczny w jedzeniu niż filigranowa kobieta z 1,50 w kapeluszu;)

    Jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa szczęśliwie póki co nie miałam złych przygód, ale staram się podróżować mądrze. Nie wychodzić samej po zmroku (a wiadomo, miejsca bywają najpiękniejsze nocą), nie bywać w miejscach niebezpiecznych, nie zawierać znajomości z podtekstami itd…

    Próbowałam wiele razy podróżować z ludźmi, ale zwykle gdzieś tam po drodze wychodził konflikt interesów…Naprawdę trudno zgrać ludzi tak, żeby chcieli spędzać czas w ten sam sposób.

    • Myślę, że to nawet nie kwestia, że nas chętniej gdzieś zaproszą, ale to my sie chętniej otwieramy na ludzi. No ja lubię to podróżowanie samemu ;)

      Dzięki za obszerny i rzeczowy komentarz. Pisz częściej :)

  • Hubert Harry Morawski

    Nie narzekajcie, przecież np. na FB jest kilka grup, gdzie ludzie sobie szukają kompanów do podróży. Można znaleźć!

  • O, nie wiedziałem że wynajmowałeś nawet samochód :) czyżbym nie doczytał czy nigdy jakoś specjalnie tego nie opisywałeś?
    Bo w sumie jeśli o mnie chodzi to chyba najprędzej odważyłbym się objechać Europę swoim samochodem niż np. stopem :P W sumie to już staram się robić – krótsze wypady, jednodniowe ale zwiedzam bliższą i dalszą okolicę i też jest fajnie :)

    • Drugi wyjazd do USA jest przemilczany. Niewiele jest też o Indiach, choć było też ciekawie. Kiedyś w książce opowiem ;)

  • Daniel

    http://m.youtube.com/watch?v=4-nH2GJlgVk
    Też chciałbym się podzielić moją skromną podróżą.. Jak byś miał chwilkę. A tym wpisem to rozwaliles system jak zacząłem czytać myślę sobie o co chodzi ale po chwili wszystko jasne

  • Dwa rodzaje podróży są świetne. Przed podjęciem wyjazdu trzeba przed samym sobą przyznać czego po nim oczekujemy i czy towarzystwo innych osób jest niezbędne. Przemyśleć czego ja chcę, a czego chcą inni. Jeżeli oczekiwania są spójne, to można próbować we dwoje i więcej. ;-)

  • piata-pora-roku.bloog.pl

    Z kimś bez dyskusji ;) Świetnie napisane!

  • Olkaaa

    Ja od dawna marzę i wybraniu się w jakąś podróż, zwłaszcza że planuję rok przerwy przed rozpoczęciem studiów, ale właśnie główną przeszkodą jest to, że nie mam nikogo kto chciałby ze mną jechać, a jako młoda dziewczyna trochę boję się uderzać w pierwszą podróż do obcego kraju sama…. hmm myślicie że to miałoby szansę się powieść bez mojego uszczerbku na zdrowiu/życiu?

  • ss
Przeczytaj poprzedni wpis:
Przemawiać do grupy 1000 osób – spełnione marzenie!