Podróżowanie to rozwiązywanie łamigówek

Podróżowanie z plecakiem to tak naprawdę nic innego jak gra. To takie trochę sudoku albo krzyżówka – tylko przygód więcej i często zadania są bardziej skomplikowane.

Łamigówek podczas podróży jest bez liku. Czasem trzeba ogarnąć autobus, a czasem o 1 w nocy znaleźć nocleg w obcym mieście. Czasem trzeba negocjować z taksówkarzem, a czasem rozszyfrować sposób działania metra.

Są osoby, które lubią jechać na wakacje, gdzie wszystko mają gotowe, a ja lubię sam stawiać się w różnych sytuacjach – bo wtedy dzieję się przygoda. Bywa, że się na to złoszczę, przeklinam i krzyczę zrozpaczony, że nie mam już siły, ale tak naprawdę uwielbiam rozwiązywanie tego typu zagadek.

Zazwyczaj można uniknąć problemu, idąc do pierwszego lepszego biura dla turystów, gdzie wszystko „uszyją na naszą miarę”. Wtedy siadamy sobie spokojnie i jesteśmy wożeni jak królowie świata. Ale gdzie wtedy zabawa, nutka adrenaliny i przygody?

malezja_mosty

Jak wygląda rozwiązywanie zagadek?

Rozwiązywanie łamigówek rozpoczynamy zwykle od solidnego researchu. Zanim zacznę podejmować decyzję, lubię przejść się po mieście i sprawdzić, co ma do zaoferowania lokalny biznes turystyczny. Po pierwsze, żeby zobaczyć, jakie w ogóle są możliwości i co w trawie piszczy, po drugie, żeby mieć punkt odniesienia przy porównywaniu cen.

Przykład z Indonezji:

Nasz czas w Ubud na Bali dobiegał końca. Chcieliśmy pojechać gdzieś nad morze, żeby zamoczyć dupę w wodzie i pochillować na plaży. Dojazd był trochę skomplikowany, ale postanowiłem zacząć od wyjścia na miasto, żeby zasięgnąć języka. Najpierw zapytałem o busa do Candidasy – jest, albo raczej był, i następny dopiero jutro. Do tego dość drogo. Druga opcja to taxi. Po usłyszeniu ceny przeżegnałem się z przerażenia – worek dolarów. Co tu zrobić? Jak rozwiązać tę łamigówkę? – główkowałem. Akurat przechodziłem koło wypożyczalni skuterów. Może to jest sposób? Wszedłem, ukłoniłem się i zapytałem o cenę wynajęcia skutera

– Jeżeli weźmiesz na trzy dni, to za dobę wyjdzie 12 zł – usłyszałem.

Powędrowałem więc do naszego domu i przekazałem Brysi nowiny. Policzyliśmy kilometry i doszliśmy do wniosku, że to jest to. Po 15 minutach podjechałem naszym skuterem pod dom, zapakowaliśmy dwa duże plecaki i ruszyliśmy w drogę. Kolejna łamigówka rozwiązana!

wulkan_ijen01

A skuterem w Indonezji jeżdżę tak! :)

Internet a rozwiązywanie łamigówek

W ubiegłym roku zainwestowałem w tablet, dzięki któremu dużo zaoszczędziłem podczas podróży po Azji. W szukaniu rozwiązywań w różnych sytuacjach bardzo pomocny jest Internet.

Przykład – Malezja:

Musieliśmy dotrzeć do Kuala Lumpur na samolot, a byliśmy na północy Malezji, na wyspie Langkawi. Najpierw research – lokalni biznesmeni oferują przejazd za 113 zł. Wiemy, na czym stoimy, więc teraz próbujemy rozwiązać łamigówkę po swojemu.

Bierzemy tablet. Sprawdzamy cenę promu – 18zł. Sprawdzamy cenę autobusu do Kuala Lumpur – 47zł. Teraz wystarczy tylko znaleźć kogoś, kto zawiezie nas do portu na prom o 7 rano. Szybka rozmowa z taksówkarzem i jesteśmy umówieni na 15zł od osoby. Czyli w sumie 80 zł. Łamigówka rozwiązana!

Gra w pojedynkę

Łamigówki rozwiązuje się świetnie w duecie – w samotności jest trochę trudniej. Pamiętam, jak razu pewnego wysiadłem na dworcu w Pekinie, po 30-godzinnej podróży z Mongolii. Szok kulturowy. Tłum ludzi, wszyscy gdzieś pędzą, a wśród nich ja – sam jak palec. Wokół wielkie budynki, gdzie iść, co robić? Nie miałem żadnego pomysłu na siebie.

Pierwsza myśl – pójdę do McDonalda, ogarnę coś w sieci. Ale to są Chiny, panie! Tu nie połączysz się z netem za pomocą kupionej latte.

Chwilę mi zajęło, zanim ogarnąłem jakiś losowy hostel. Zapisałem adres na skrawku papieru, powędrowałem do pierwszej stacji metra i zacząłem szukać na mapie jakiegoś przystanku, który będzie kojarzyć się z daną ulicą. O dziwo znalazłem – ależ byłem z siebie dumny! Gdy dotarłem na miejsce, odebrałem klucz od pokoju, przywitałem się z siedmioma innymi mieszkańcami pokoju, położyłem się na łóżku i westchnąłem z radością, patrząc na grzyb na suficie.

Nagroda za rozwiązanie zagadek

Sposób na pekińskie łamigówki - rower. Pożyczony od poznanego w hostelu Kanadyjczyka

Sposób na pekińskie łamigówki – rower. Pożyczony od poznanego w hostelu Kanadyjczyka

Nie zawsze wychodzi

Bywa oczywiście, że coś nie wyjdzie. Gdzieś się spóźnisz, autobus Ci odjedzie albo najzwyczajniej w świecie przepłacisz za coś. Czasem więc się denerwujesz i dzięki temu uczysz się pokory wobec życia. Inaczej ta gra „w podróże” nie dawałaby takiej radości.

A czasem zdarzają się złote dni, gdy wszystko idzie jak z płatka. Wtedy wieczorem człowiek siedzi sobie w jakiejś knajpce, je lokalną potrawę, chłonie otoczenie i czuje, jakby wygrał życie.

Kocham rozwiązywać te łamigówki. Siedzę teraz w Krakowie i już nie mogę się doczekać chwili, gdy znów gdzieś ruszę i codziennie będę zmagał się z różnymi zadaniami. Czasem będę się frustrował i denerwował, a czasem wygrywał. Cokolwiek się wydarzy, jedno jest pewne: będę przeżywał przygody.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • chilli_in_june

    Oj taaak! Ja też uwielbiam rozwiązywać sudoku – i to dosłowne, i to metaforyczne ;) Czy to szukanie noclegu, transportu, czy zbieranie rekomendacji od lokalsów – gdzie smacznie zjeść i co nieoczywistego warto zobaczyć!

    PS Nigdy nie mów nigdy – jak jedziesz na wczasy „all inclusive” to się może okazać, że w twoim hotelu zrobili overbooking i w ostateczności lądujesz w środku nocy w miejscu, gdzie boisz się czegokolwiek dotknąć, nie mówiąc już o pójściu spać. True story, bro! :D

  • maximer006

    Każdy uwielbia podróżować! Na te wakacje odwiedzam Grecję. W tamtym roku byłem we Włoszech i Hiszpanii – http://pytamy.pl/nick,nowator,profil.html
    zajrzyj na fotorelację, pozdrawiam!

  • Mam dokładnie tak samo, wolę sama organizować sobie podróże, niż wykupywać wakacje w biurze podróży i wygniatać przez dwa tygodnie piasek na plaży w Chorwacji. Jest tyle rzeczy do ogarnięcia, transport, nocleg, posiłki, atrakcje i faktycznie czasami coś nie wypala, co może strasznie frustrować, ale z drugiej strony ten dreszczyk emocji, a potem satysfakcja, że dało się radę. Już w ten weekend ruszam do Nowego Orleanu-Houston i Austin (wszystko planowałam sama, noclegi na couchsurfingu i u przyjaciół znajomych)! Nie mogę się doczekać :)

  • Kamil Dyluś

    Ja wychodzę z założenie, że fajnie mieć jakiś plan, szkic tego co chcę się zrobić, a reszta wyjdzie sama, bo sam spontan to dla mnie trochę za bardzo spontaniczny :P

Przeczytaj poprzedni wpis:
5 rzeczy, które denerwują mnie w świecie podróżników