Podróżowanie za friko/ za grosze dla studentów

Kiedyś napisałem artykuł na temat taniego podróżowania gdzie opisałem jak zwiedzać świat niewielkim kosztem. Skupiłem się wtedy na podejściu do podróży, jak zmienić swoje przekonania i otworzyć się na niesamowite szanse jakie daje świat. Jednymi z takich możliwości są wszelkiego rodzaju programy i wymiany dla studentów, które pozwalają za darmo/ niewielkim kosztem poznać świat. Jako, że większość czytelników bloga stanowią ludzie młodzi postanowiłem zebrać ciekawe projekty, z których można powinno się korzystać.

1. Work and travel

Program z którego korzystałem dwukrotnie. Work and travel- jak sama nazwa wskazuje polega na wyjeździe w celach zarobkowo podróżniczym do USA. Pierwszy raz byłem półtora miesiąca na Alasce, gdzie pracowałem w wiosce Eskimosów w miejscu odciętym od świata, jadłem łososie i generalnie cieszyłem się życiem. Drugi mój wyjazd był na 3,5 miesiąca na wschodnie wybrzeże USA. Mieszkałem i pracowałem w Bostonie, a później zrobiłem sobie trip przez całe wybrzeże Atlantyku, przez Nowy Jork, Waszyngton aż na Florydę. Tam nurkowałem na rafach, kąpałem się w ciepłym Oceanie, fotografowałem krokodyle na wolności itp. : ) Aby skorzystać z tego programu trzeba być studentem i trzeba mieć swój kapitał początkowy. Koszta udziału są dość spore, a do tego dochodzi bilet lotniczy. Aby wyprzedzić pytania napiszę: wyjazd się zwróci jeżeli tego chcesz. W pierwszym wariancie na Alaskę zwróciło mi się całkowicie po miesiącu pracy + zwiedziłem sporo i przywiozłem sobie trochę elektroniki i ciuchów. W drugim roku, jadąc do Bostonu, zarobiłem dużo więcej ale też wydałem dużo więcej. Po prostu tak się nastawiłem, gydybm się uparł to wydawałbym mniej, zrezygnowałbym z paru rzeczy i przywiózłbym kasę do Polski. Niemniej jednak jest to super opcja. Poniżej przedstawiam wam fotkę miejsca w którym autentycznie pracowałem.

2. Camp America

Na Campie sam nie byłem bo wybrałem powyżej opisany Work and travel. Byli natomiast znajomi i też zachwalali sobie. Wybierając Campa nie musisz mieć dużej sumy pieniędzy, ale mniej też zarobisz. Z tego co słyszałem Camp America daje mniejszą wolność i pracujesz zazwyczaj z dziećmi. Bardziej cię kontroluję, pilnują i sprawdzają. Dla odmiany ja w USA byłem całkowicie niezależny, mogłem rzucić pracę/ zacząć nową, przeprowadzać się itp. Nikt się mną nie przejmował i to lubię : )

3. Erasmus

Klasyk znany wszystkim studentom. Wyjeżdżasz na pół roku lub rok na inny uniwersytet w całej Europie. Sprawdź na swojej uczelni z kim podpisane ma umowy, zbierz trochę punktów i ruszaj w świat. Ja na Erasmusa się zbieram i prawdopodobnie wkrótce wyjadę. Wielu moich znajomych skorzystało z tej szansy i większość mówiła, że to jedna z lepszych przygód w życiu.

4. Organizacje studenckie

Ogrom możliwości dają organizacje studenckie. Sam działam w AEGEE-Kraków i kiedyś skorzystałem z wyjazdu na szkolenie na Wyspy Kanaryjskie. I tak oto w lutym, gdy wszyscy walczyli z egzaminami podczas sesji, ja siedziałem sobie w Las Palmas, szkoliłem się, bawiłem na karnawale i surfowałem : ) Zapłaciłem niewiele bo za hotel, wyżywienie i 70% kosztów zapłaciła Unia Europejska. Inną znaną organizacją, która daje możliwość wyjazdu jest AIESEC. Z tego co się orientuje to można wyjechać na wolontariat/ staż do Afryki lub Azji. Niedawno z właśnie takiego wyjazdu do Japonii wróciła moja znajoma. Ponoć bardzo fajnie a o szczegółach możecie pczytać na blogu Misi. Pamiętaj jednak, że nie jest to przyjemność darmowa. Jeżeli chcesz iść do organizacji studenckiej tylko po to by wyjechać to trochę bez sensu. Tego się nie robi dla tanich podróży, to robi się dla klimatu i zabawy. I dla ludzi! Poniżej dwa shoty z takiego mojego wyjazdu:

5. European Voluntary Service

O tym pisało już wielu. Większość osób piszę, że jest super i kolorowo- Wyjeżdżasz na rok do dowolnego kraju gdzie pracujesz w jakiejś organizacji pozarządowej. W zamian za to UE płaci Ci za nocleg, jedzenie i dostajesz jeszcze kieszonkowe na swoje wydatki. Wszystko fajnie tylko żeby się na to dostać trzeba tego. bardzo chcieć. Nie biorą pierwszego lepszego- trzeba mieć fajne CV, doświadczenie w organizacjach pozarządowych itp. Nie oznacza to, że się nie da. Znów przykład wśród moich przyjaciół: znajoma z Litwy dostała się na taki Wolontariat na Wyspy Kanaryjskie. Dzięki temu poznała niesamowitych ludzi i nauczyła się perfekcyjnie hiszpańskiego zaczynając od zera. Inny znajomy z Turcji wysłał ponad 100 zapytań do różnych organizacji z Niemiec. Dopiero po pewnym czasie się udało i wyjechał na EVS’a do Berlina. Jak widac więc łatwo nie jest ale da się i można : ) Program dla osób do 30-tego roku życia.

6. Studia w innym kraju

Są kraje w Unii Europejskiej gdzie studiowanie jest bezpłatne. Przykładem może być tutaj Dania, gdzie zajęcia prowadzone są w języku angielskim i nic za to nie płacimy. Dodatkowo mamy pozwolenie na legalną pracę a biorąc pod uwagę zarobki jesteśmy w stanie spokojnie utrzymać się z pracy w weekendy. Podobnie jest w Irlandii z tym, że darmowe studia przysługują osobom, które robią to dopiero pierwszy raz. Trzeba tylko wiedzieć gdzie szukać : )
Wypisałem tylko 6 sposobów, które znam bo sam je sprawdziłem, lub sprawdziły osoby, które znam. Wariantów jest na pewno dużo więcej. Warto zorientować się na swojej uczelni, w organizacjach pozarządowych a nawet katolickich (byłem kiedyś z taką w Berlinie, ale nie pamiętam nazwy). A może Wy znacie jakieś programy wymian itp? Podzielcie się z innymi i korzystajmy wspólnie!

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • CRANK

    Dzięki za wpis. Informacje w nim zawarte na pewno mi się przydadzą.
    Dlatego właśnie, mimo wszystko chcę iść na studia. Studiowanie daje młodemu człowiekowi naprawdę dużo nowych możliwości.

  • LCL

    Również wielkie dzięki za wpis, mimo że te wszystkie możliwości znałem to dobrze mieć takie podsumowanie w jednym miejscu.
    Kilka słów ode mnie:

    Ad 1.
    Po 1szym roku (studiów of kors) moje 3 koleżanki postanowiły RAZEM pojechać na taki program. Ok, wszystko miało być załatwione, co do czego każda wylądowała w inny miejscu. I tak: dla jednej było zajebiście, druga miała średnio a trzecia żałowała, że pojechała.
    Wszystko tu zależy od szczęścia: od miejsca gdzie się trafi i przede wszystkim od ludzi w Twojej ekipie. Jeżeli trafisz na ciche i zamknięte osoby, w dodatku ze słabym angielskim to masz nieciekawe perspektywy. Oczywiście może być też zupełnie odwrotnie.
    Praca też, od lekkiej (jeden kolega miał być kontrolerem w dziale jakości to… spał przez 4h w pracy!) do ciężkiej – masa garków do zmywania i wrzeszczące dookoła dzieci.

    Ad 3.
    Mam nadzieję, że sam się wybiorę niedługo w taką podróż i będę mógł osobiście zdać z tego relację.
    Druga sprawa, to jeszcze nie spotkałem osoby która by ogólnie oceniła taki wyjazd na semestr czy dwa do obcego kraju negatywnie.. Owszem, jest często dużo problemów, ale to niezła szkoła życia. I chyba o to tu chodzi – zobaczyć jak żyją ludzie w innych miejscach plus poznać innych młodych z całej Europy czy nawet ze świata.

    Ad 4.
    Jak wiesz, nawet w AEGEE trzeba coś robić, przynajmniej raz na jakiś czas. Nie jest tak, że się tam wpada i od razu jedzie i wypoczywa. Trzeba pamiętać, że organizacje studenckie jednak pracują ;) i nikt Cię od tak sobie nagle nie puści w świat. Ale wystarczy trochę chęci by mieć okazję pojeździć po Polsce czy innych krajach. Z AEGEE polecam szczególnie projekt Summer University.

    AIESEC – mają ogrom ofert a przy tym nie trzeba być członkiem tej (dosyć rygorystycznej) organizacji. Stosunkowo łatwo jest dostać się na wolontariaty, dużo gorzej jest z (płatnymi) praktykami. Mnóstwo ofert z Afryki, Azji, Ameryki Południowej czy nawet Europy.

    Ad 5.
    Rzeczywiście od kogoś słyszałem, że dosyć trudno jest się tam dostać, ale jak już się trafi to otwierają się przed Tobą duże możliwości, podobno też to później ładnie w CV wygląda.

    Ja jeszcze dodam jedną opcję, o której dowiedziałem się ostatnio od pewnego chłopaka którego odwiedzałem w San Marino. Sam korzystał z tej możliwości, nie pamiętam niestety w jakim kraju był. Tu też dużo zależy od szczęścia, bowiem niektóre firmy, jak to jest chociażby w przypadku programu Work and travel, oszukują ludzi i po prostu traktują ich jako tanią siłę roboczą, wyzyskują. Jemu trafiło się dobrze, miał bdb szefa i dosyć przyjemną pracę. Mógł też trochę pozwiedzać.
    http://www.wwoof.org/ to strona tej organizacji, nie jest (chyba) ona przeznaczona tylko dla studentów, ale przeważnie młodzi ludzie korzystają z tej możliwości.

    Pozdrawiam i życzę każdemu studenciakowi skorzystania przynajmniej z jednej z tych wszystkich możliwości. Ba, życzę tego też sobie :-)

  • Michał Maj

    crank- myślę, że warto studiować i tak jak piszę, nie chodzi o wiedzę na uczelni, ale o kontakty.

    lcl- wiadomo jak wszędzie są oszuści więc trzeba uważać. Ja akurat trafiłem na bardzo fajne biuro work and travel.

    Pozdrawiam ;)

  • Daniel Kornas

    A jeżeli ktoś chce pomieszkać w innym polskim mieście, to polecam program MOST. Jest to wymiana studentów ale pomiędzy polskimi uczelniami. Coś jak erasmus ale wewnątrz kraju :)
    Ja planuję z tego skorzystać i pomieszkać sobie testowo pół roku w Krakowie.

  • An

    Hmm.. napisałam komentarz i się nie pojawił? ;((

    „Zawsze lubiłam słuchać opowiadań osób, które zdecydowały się na taki wyjazd :)

    W najskrytszych marzeniach sama chciałabym wyjechać, jednak ciężko wyjść z sfery komfortu, inni są bardziej odważniejsi, a szczególnie że taki wyjazd wydaje mi się czymś bardzo abstrakcyjnym.

    A powiedz mi takie ‚agencje’ czy organizacje na co patrzą przy wyborze takiego kandydata na wyjazd? „

  • an- już któraś osoba mi mówi o tych komentarzach. Nie wiem co się dzieje. Co do wyboru danych osób to na work and travel może jechać każdy, na camp Amercia też. W przypadku erasmusa pod uwagę brane są oceny w wybranym semestrze na studiach.
    Daniel- zapomniałem wspomnień o mostach, dzięki :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
Słomiany zapał- Jak realizować zadania do końca?