Poznaj Rodzinę Bez Granic!

Dzisiejszy wpis w dość nietypowej formie, ponieważ zamiast artykułu chciałbym przedstawić Wam rodzinę, jakich mało!  Zastanawiałeś się kiedyś co robić z życiem, kiedy dziecko kończy pół roku? Wraz z naszymi małymi córeczkami zdecydowaliśmy się żyć życiem, o którym zawsze marzyliśmy. I tak oto mama: polska dziennikarka z tatą: niemieckim fotografem, nosidłami na plecach i dziewczynkami, odwiedza raz Czeczenów, raz Majów. przed Wami Rodzina bez granic!

Anno, może na początek przedstawisz się czytelnikom i w skrócie powiesz – Skąd wziął się pomysł na podróż z dziećmi?

Cześć z Hondurasu : ) Tak chyba w największym skrócie to odkąd znaliśmy się z moim Tomem to było dość jasne, że dzielimy pasję: inspirują nas ludzie, nieważne gdzie. Wszystko też potoczyło się stosunkowo szybko, pojeździliśmy trochę razem i po chwili okazało się, że taką największą podróż: dzieciaki, chcemy przeżyć razem. I nie było żadnych takich rozmów jak to się życie zmieni, co my zrobimy, wiadomo było, że chcemy kontynuować to, co nas cieszy, że chcemy naszym dzieciakom też pokazywać jaki fajny jest ten świat. Jak Hania skończyła pół roku, i wszystkie niemowlęce szczepionki miała za sobą zapadła decyzja, że jedziemy na dłużej. Bo to taki fajny okres, kiedy dziecko zaczyna mówić i chodzić, fajnie jest być przy tym wszyscy razem. Pojechaliśmy w półroczną podróż dookoła Morza Czarnego i po powrocie okazało się, że był to najwspanialszy czas naszego życia. I jeszcze podczas drugiej ciąży postanowiliśmy, że z małą Milą też jedziemy. Tym razem dalej, odważniej (bo już wiemy jakie to proste): do Ameryki Środkowej.

 

Podróże z dziećmi to całkiem inna bajka niż samemu czy z przyjaciółmi. Większa odpowiedzialność, w grę nie wchodzi spanie pod gołym niebem czy pod namiotem. Jak przygotowujecie się do wyjazdów? Czy rezerwujesz hotele itp? Planujecie kolejne etapy podróży w domu czy wszystko „wychodzi w praniu”? : )

Gdzie się nie śpi? : )Pod gołym niebem nie spaliśmy jeszcze, ale to tylko ze względu na komary. Spanie w namiocie i samochodzie (który do tego przystosowaliśmy) praktykujemy najczęściej. Poza tym noclegi u starych i zupełnie nowych znajomych. A jak nie ma nikogo znajomego, a jesteśmy w dużym mieście – wtedy idziemy do hostelu. A w hostelu wszyscy się chętnie bawią z dziećmi (szczególnie takimi, które rozumieją w trzech językach : ), więc jest fajnie. Podróżowanie samochodem, ze wszystkim, co jest nam niezbędne do spania czy gotowania – pozwala nam na wariant „wychodzi w praniu”. Planujemy trochę: ile mniej więcej, w którym kraju, co na bank chcemy zobaczyć. Ale potem bardzo dużo się zmienia (bo ciągle poznajemy kolejnych lokalnych ludzi, którzy gdzieś nas zapraszają, zabierają, pokazują). Jasne, podróżowanie z dziećmi różni się od wyprawy ze znajomymi: trzeba mieć przy sobie pampersy i mleko, a poza tym dużo więcej drzwi, przejść granicznych i ludzkich serc jest otwartych.

 

Dlaczego zdecydowaliście się już w tak młodym wieku pokazać dzieciom Świat?
W każdym wieku chcemy im pokazywać świat, a czemu nie zacząć wcześnie? Fajnie, że dziewczynki wiedzą jak robi osiołek, małpka czy papuga – wcale nie z książeczek, a z realu. Poza tym, jak mówiłam wcześniej, nie każde dziecko ma możliwość spędzenia ważnego w rozwoju pół roku, i z mamą i z tatą, 24/7.

Jak dzieciaki zachowują się w podróży? Jak reagują na różne sytuacje , które się przytrafiają?: )

No zupełnie naturalnie: wszystko dla nich jest normalne. I czarnoskórzy post-piraci w Belize i chusty na głowach w Turcji i kolejny usłyszany język. Podczas podróży dostosowujemy rytm dnia totalnie do nich: jedziemy autem tylko wtedy, kiedy są zmęczone i chcą spać, gotujemy jak są głodne itd. A tak to: oglądamy, poznajemy. Dla Hani to chyba ze wszystkiego najdziwniejsza była pralka, jak już wróciliśmy do domu z pierwszej podróży. Albo wanna : )


A kojarzysz może jakąś jedną, szczególnie ciekawą sytuację, które miała miejsce w czasie wyjazdu?

Gościnność Gruzinów nas powaliła, czeczeńskie pieśni też. Nasza Hania, która potrafi się odnaleźć wśród dzieciaków w wioskach Majów, nie znając ani słowa (po hiszpańsku już trochę rozumie, ale tam, w wielu miejscach hiszpański jest na nic). Momentalny kontakt z wieloma ludźmi i jakaś tak wdzięczność, tylko właśnie dlatego, że jesteśmy z dziećmi, że zabieramy ten nasz największy skarb do ich wioseczki, że pokazujemy im tę ich rzeczkę czy górę.


Obecnie jesteście w Ameryce Środkowej. Jakie plany? Co chcecie zobaczyć? Czy planujecie regularnie pokazywać dzieciom różne miejsca na świecie?

Tutaj, w Ameryce Środkowej, chcielibyśmy poczuć różnice pomiędzy krajami. Bo tak z odległości, w Polsce, ciężko rozróżnić ludzi i problemy w Gwatemali czy Hondurasie, rzadko kto wie gdzie jest maleńkie Belize. Więc, najbanalniej rzecz ujmując, chcemy poczuć jak najwięcej, nagadać się z ludźmi, którzy żyją w zupełnie innym świecie. Bo z nami to zawsze wszystko skupia się na ludziach. Jasne, wulkany też są fajne, ale ludzie to ludzie. I po raz kolejny podróżowanie utwierdza w tym, że ludzie są dobrzy. Wszędzie!


Dzięki za wywiad. Życzę powodzenia w dalszych wojażach! Jesteście niesamowicie, bo pokazujecie, że nie ma granic – można wszystko, jeżeli tylko się chce! 

Rodzina bez granic prowadzi swój blog, na którym możecie znaleźć obszerne relacje z wyjazdów i niesamowitą galerię zdjęć. Zapraszam na  http://thefamilywithoutborders.com

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • A ludzie mówią, że jak się ma dzieci to nic już nie można. Tylko pranie, gotowanie i sprzątanie…

    Dzięki wielkie za inspirację na przyszłość!

    • Anonim

      Wszystko zależy od stanu umysłu :) Można naprawdę wszystko!

  • nadziejka

     Niesamowicie inspirujące :)

  • Dragongt

    Super. Ta rodzinka rzeczywiście pokazuje tak jak kolega Michał, że wszystko jest do zrobienia :) Takich ludzi lubię i podziwiam.

  • Agata

    jestem jakoś dziwnie przekonana, że te dzieci wyrosną na fantastycznych dorosłych :)

  • Nnn

    to trzeba mieć kasiory…

    • Anonim

      To trzeba się wziąć i sobie zarobić

      •  Tylko ciekawe z czego oni zarabiają – jak 24/7 są z dziećmi..
        p.s. myślałem, że mają może reklamy typu Adsense na blogu ale nic nie widziałem..

    • Kasiory na podróże?

      zależy :)) najłatwiej jest oczywiście lecieć wypasioną klasą, do najlepszych hoteli, z największą ilością atrakcji i najlepszą restauracją.

      A tu proszę, młoda rodzina śpi w aucie, namiocie I NIKT NIE MA O TO PRETENSJI.

      Zarabiać w drogim kraju – wydawać w tanim :))

      • Anonim

        Temat kasy w podróży wałkowany był już miliony razy. Ci którzy chcą szukają sposobu i potrafią zaoszczędzić, zarobić i spełniać marzenia. Pozostali ciągle nie mają kasiory…

        • Jak tu się z Tobą nie zgodzić… !

  • mery

    Wystarczy chcieć :)

  • Izka

    Szalenie inspirujące i nawet jak na dzisiejsze czasy- dość odważne. A choć nie lubię planować to chyba uwzględnię taką rodzinną podróż w planach na przyszłość:) Michał, dzięki za inspirację! ;)

    • Anonim

      Mi też przeszło coś takiego przez głowę, żeby kiedyś z rodziną taką podróż zrobić. 

  • Ewelina

    super zdjęcie, małej dziewczynki z wielkim psem :)
    Wspaniała rzecz taka podróż żeby było to możliwe wystaczy „tylko” spotkać drugą taką osobę, z którą można będzie taką rodzinę stworzyć a to już niestety nie jest tylko kwestia podejścia, woli etc ale trzeba wierzyć to może kiedyś się tak stanie.

  • No, to się nazywa rodzinka :) To będzie musiała być świetna sprawa dla dziewczynek, które po latach będą oglądać swoje zdjęcia; zwłaszcza tak dobre.

  • An

    Uwielbiam czytać o takich rodzinach, już kiedyś gdzieś wspominałeś o podobnej rodzinie.. :)

    A ja się co raz bardziej napalam aby sprawdzić gościnność Gruzinów :)

    • Anonim

      Podobna rodzinka to 
      http://wpzsz.pl/
      Ja też nakręcam się na Gruzję :) Już kolejny raz słyszę o gościnności i kusi mnie, żeby tam pojechać.

  • An

    Dzięki za linka :) Ja się nakręciłam głównie po przeczytaniu książki „Gaumardżos” Marcina Mellera :)

    • An

       Hm.. tylko nie chce mi działać ten link..

      • Anonim

        Już działa. Niechcący źle napisałem.

  • Można? – można!:) Trzeba spopularyzować ten wpis wśród młodych rodziców ;)
    Świetne zdjęcia, a to z psem to już w ogóle.

    Pozdrawiam,

  • mrowka

    Tak, tak, z dziećmi można. My z trójką. Pozdrawiamy z Indii :)
    Mrówka z Mrowiska
    http://mrowisko.wordpress.com

Następny Wpis
Wypad regeneracyjny do Paryża + spełnione marzenie