Prawo Parkinsona- Sekret efektywności!

Prawo Parkinsona

Powyższy tytuł może troszkę szokować, dlatego na starcie chcę uprzedzić, że wcale nie chodzi o chorobę Parkinsona, która dotyczy osób starszych. Zasada, którą za chwile poznasz odnoszona jest oryginalnie do urzędników, ale tak naprawdę tyczy się każdego z Nas. Krótko mówiąc, prawo parkinsona mówi, że jeżeli urzędnik ma określony czas na wykonanie danego zadania, zadanie to zostanie wykonane w możliwie najpóźniejszym terminie.

Teraz przypomnij sobie jak wygląda u Ciebie sytuacja z pracami domowymi, pracami zaliczeniowymi itp. Ile razy miałeś sytuację, że nauczyciel informował o egzaminie z dwutygodniowym wyprzedzeniem a ty ruszałeś książki dopiero dzień przed? A deadliny w pracy? Ile razy oddawałeś jakieś urządzenie do naprawy i było gotowe dopiero w ostatni, ustalony dzień?

Prawo to odnosi się nie tylko do czasu. Przykład: pieniądze. W momencie gdy, pieniądze kończą się i obawiasz się, że wkrótce się skończą wydajesz uważniej. Gdy portfel jest bardziej wypchany (np. zaraz po wypłacie) jesteś bardziej rozrzutny i szalejesz z wydatkami. Kolejny przykład to przestrzeń: Wiele osób często wspomina, jak kiedyś mieścili się na kilkunastu metrach kwadratowych w bloku, a teraz, kilkuset metrowy dom z ogrodem nie wystarcza. Jaki z tego morał- wykorzystujemy wszystkie zasoby jakie posiadamy. Wróćmy jednak do czasu : )

Podpatrzony tekst w serwisie kretyn.com

– I jak tam nowa praca?
– Super… Mam teraz nawet więcej czasu!
– ?
– Wiesz, jak nie pracowałem, byłem tak zajęty opierdalaniem się, że nie miałem czasu nawet się spotkać ze znajomymi…

Przepraszam za wulgaryzm, ale nie chce wprowadzać cenzury i zmieniać oryginału. Dosadne, prawda? Prawdziwe? Jak widzisz więc zasadę tą można bardzo fajnie wykorzystać, aby wykonywać czynności szybciej i efektywniej. Prawo Parkinsona może nauczyć Cię szacunku do upływających sekund. Jak je wprowadzić w swoje życie?
Po pierwsze ustalaj sobie mniejszy deadline na wykonywanie wszystkich czynności. Musisz napisać pracę zaliczeniową do przyszłego tygodnia? zaplanuj, że zrobisz to jutro! Połącz to z publiczną deklaracją wśród znajomych. Wyobraź sobie ulgę, jaką poczujesz gdy będziesz miał to za sobą. Ponadto w czasie, gdy inni będą stresowali się, że nie zdążą ty wrzucisz na „chillout” i zajmiesz się innymi, przyjemniejszymi sprawami. Masz wykonać projekt dla szefa i masz dwa tygodnie? Ustal sobie krótszy okres, sam dla siebie- powiedzmy tydzień. Sprężysz się, wykonasz czynność sprawniej, będziesz miał tydzień luzu. Na co przeznaczyłbyś cały tydzień?! Po drugie warto brać na siebie dużo obowiązków.

Wymagaj od siebie jak najwięcej, i nie zostawiaj wolnych luk na „nic nie robienie”. Posłużę się tutaj własnym przykładem. Kiedyś wymagałem od siebie mniej, miałem np. jedną rzecz do zrobienia w ciągu dnia. Wstawałem wiec później niż zwykle. Potem robiłem jakieś bezproduktywne rzeczy przy komputerze, bo przecież miałem jeszcze cały dzień. I tak do południa. Nadchodziła pora obiadowa, wiec gotowałem. Później byłem zbyt najedzony, aby wziąć się do roboty. W efekcie przecierałem oczy koło godziny 20 i stwierdzałem, że przez cały dzień nic nie zrobiłem, więc teraz już się nie opłaca zaczynać.

Jak wygląda to teraz? Wstaje dużo wcześniej niż zwykle- po godzinie 6 i po porannym ruchu, śniadaniu biorę się za swoje obowiązki, które spisuje poprzedniego dnia w kalendarzu. Projekty dla klientów, artykuł do gazety lub na bloga, miedzy czasie pół godziny na czytanie jakiejś książki lub naukę języka obcego. Cały czas mam coś do zrobienia. Dzięki temu:

  • Mam powód do wczesnego wstawania. Wiem, że jak pośpię dłużej to będę miał opóźnienie, a jestem człowiekiem, który chce coś osiągnąć a nie pociągiem PKP Relacji Warszawa-Kraków.
  • Robię wszystko efektywniej. Chcę wykonać swoją pracę sprawnie, dlatego międzyczasie nie przeglądam demotywatorów, wykopu itp. Chcę wykreślić jak najwięcej zadań. Ponadto mam tą świadomość, że jeżeli zrobię wszystko w terminie to weekend będę miał wolny i będę mógł przeznaczyć go, np. na wypad na narty, lub odwiedziny kogoś bliskiego.
  • Nie mam czasu na leniuchowanie. Szkoda mi mojego czasu. Jak już leniuchować to na maksa- w górach lub innym fajnym miejscu.

Zastanów się więc jak możesz efektywnie pracować. Spójrz prawdzie w oczy i zapytaj samego siebie czy nie masz za dużo czasu? Szczerze i uczciwie! Następnie dobierz sobie nowe zadania do wykonania i krótszy okres na jego realizację. Potem z uśmiechem i radością weź się do pracy, skończ co masz skończyć i miej więcej czasu dla siebie ; )

 

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Równowaga życiowa