Proste sposoby na lepsze życie

Swojego czasu byłem cholernym bałaganiarzem. Wszystkie rzeczy walały się wokół biurka, na nim leżało po kilkanaście talerzy i kubków, które były myte dopiero jak nie było już w czym zrobić kolejnego posiłku.

 

W pewnym momencie zauważyłem, że to jest bez sensu i, że muszę coś zmienić. „Nie lubię bałaganu więc go nie robię” – taką postanowiłem wprowadzić zasadę, której staram się pilnować. Jak się okazało wprowadzenie paru bardzo niewielkich nawyków sprawiło, że jest mi łatwiej się odnaleźć we wszystkim co robię, a dodatkowo mój mózg nie musi przechowywać ważnych informacji.

1. Kalendarz

Podstawa wszechrzeczy. Kalendarz stosuje od ponad 4 lat. Zapisuje w nim ważne spotkania, tworzę listy rzeczy do zrobienia itp. Jest to niesamowite ułatwienie bo nie muszę trzymać w głowie terminów ważnych spotkań czy drobnych spraw o których mimo wszystko trzeba pamiętać.

Niestety, z własnego doświadczenia wiem, że kalendarz nie działa np. w przypadku biletów miesięcznych. Ile razy nie zapisałbym terminu ważności biletu to i tak wyjdę na przystanek i zapomnę wykupić przedłużenie. Oczywiście przez cały miesiąc może nie być kontroli w autobusie, ale w dniu, w którym skończy mi się ważność i wejdę zamyślony do autobusu, to jak na złość – „bileciki do kontroli”.

Niemniej jednak kalendarz, w którym mogę zapisać istotne rzeczy to bardzo przydatna rzecz. Jeżeli nie posiadasz czegoś takiego to warto spróbować – przetestuj przez kilka tygodni i sprawdź, o ile łatwiej się żyje – nie musisz ciągle o wszystkim pamiętać, przestajesz spóźniać się na spotkania itp.

2. Gwóźdź 1.0

Za chwilę przedstawię Wam wynalazek, który zrobił mój dziadek. Genialny w swej prostocie. Zobaczcie – każdy z nas ma jakieś papiery, które musi w jakiś sposób archiwizować. Są to różnego rodzaju umowy, gwarancje na sprzęt elektroniczny, paragony, rachunki – takich rzeczy się nie wyrzuca od razu, bo mogą się jeszcze okazać przydatne.

Wyrobiłem sobie nawyk zabierania paragonów ze sklepu. Zawsze odbieram resztę i razem z nią paragon, który ląduje w portfelu. Dopiero po powrocie do domu decyduje co z nim zrobić – albo wyrzucam do kosza, albo zachowuje. Przez długi czas miałem problem z przechowywaniem tego rodzaju papierów. Testowałem teczki, ale wiecie jak to jest – teczkę trzeba wyjąć z szafki, otworzyć, włożyć paragon, zamknąć i odłożyć na półkę – to aż 5 ruchów. W takim przypadku zawsze włącza się myślenie „włożę na chwile do szuflady, a później do teczki”. Oczywiście szybko robił się burdel, a papiery ginęły, albo mieszały się z innymi.

Ułatwienie stworzył mój dziadek. Wystarczył cienki szpikulec i kawałek deski. Z resztą, zobaczcie na zdjęcie:

 

Czy to nie genialne? Płacę rachunek za prąd i od razu nabijam go na gwoździa. Takie nabijanie daje mniej więcej tyle radości, co przebijanie folii bąbelkowej : ) W dodatku bez konieczności instalowania dodatkowych aplikacji otrzymujecie w zestawie program do archiwizowania po dacie – w końcu papiery nabite najpóźniej są na samym dole. Gdy jest konieczność odzyskania jakiejś umowy lub np. paragonu to tylko przypominacie sobie mniej więcej datę zakupu i już macie do niej dostęp. Znów się okazuje, że najprostsze rozwiązania są najlepsze!

3. Czysty mail

Nie pojmuje ludzi, którzy kolekcjonują spam i inne niepotrzebne wiadomości w swojej skrzynce odbiorczej. Przecież to obrzydliwie wygląda jak logujesz się na maila, a tam sam śmietnik. Dziennie poświęcam bardzo dużo czasu na odpisywanie na maile i dlatego musiałem sobie wypracować skuteczny sposób zarządzania skrzynką.

Wiadomości, które mnie nie interesują ( z list mailingowych itp.) dwoma kliknięciami lądują od razu w koszu.

  • Jeżeli otrzymuje jakiegoś maila to w wolnej chwili odpisuje na niego. Po podpisaniu od razu wybieram opcje „Archiwizuj”. Efekt tego jest taki, że nie mam go już w skrzynce odbiorczej, a gdy ktoś odpiszę mi w danej sprawie to Gmail i tak przysyła mi całą konwersacje od początku.
  • W skrzynce odbiorczej zostają tylko maile, które są w jakiś sposób nierozwikłane – nie odpisałem na nie lub mam coś jeszcze z nimi do zrobienia. Zauważyłem, że pod koniec dnia, gdy wyzeruje skrzynkę to szereg spraw jest załatwiony. Gdy mam trochę mniej produktywne dni to od razu objawia się to mailami, które zalegają. Zawsze na koniec dnia staram się usiąść i w kilkanaście minut wyzerować skrzynkę.
  • Dobrą opcją w Gmailu są filtry. Po włączeniu wiadomości z list mailingowych, które śledzę trafiają w jedno miejsce. Raz na jakiś czas wchodzę tam – przeglądam i zazwyczaj w kilka minut zeruje.
  • Ważne pliki, które będą przydatne w przyszłości trafiają w jednej z zakładek np. dokumenty, praca czy studia.

Pewnie są jeszcze jakieś słabe strony metody zerowania maili, ale jeszcze nie wynalazłem nic lepszego. Gdybyście mieli jakieś lepsze pomysły to dajcie znać w komentarzach.

 

4. Karteczki przylepce

Metoda wprowadzona dość niedawno, ale jest szatańsko skuteczna. Cała zabawa polega na kupieniu karteczek przylepnych. Koszt niewielki, a skuteczność ogromna. Jakie jest zastosowanie?

Zróbmy to na prostym przykładzie. Kiedyś, gdy np. pracowałem nad czymś to starałem się w pełni na tym skupić. Niestety, zazwyczaj po pewnym czasie coś mnie rozpraszało – np. ktoś zadzwonił z jakimś zapytaniem. Po skończonej rozmowie często wiązało się to z następnymi ruchami czyli np. musiałem wysłać maila z jakiś plikiem, albo dokumentem. Odkładałem więc swoją pracę i robiłem to. Do zadania powracałem dopiero po pewnym czasie, ale już całkowicie rozstrojony.

Inny przykład: często musimy zrobić coś na co nie mamy ochoty i chęci. Bardzo często jest to nauka. Siadamy, rozkładamy książki, stawiamy obok dzban kawy i czekoladę – jesteśmy w 100% przygotowani do nauki. Zaczynamy i… zazwyczaj po 5 minutach odlatujemy myślami. Nagle przypominamy sobie, że musimy podlać kwiatki, kupić prezent urodzinowy, odpisać na ważnego maila, zamówić książkę itp. Karteczki rozwiązują ten problem. Gdy podczas robienia czegoś ważnego przypomną sobie o czymś takim to pisze to na małej karteczce i przyklejam do ściany nad biurkiem.

Gdy skończę zadanie to biorę się za sprawy „karteczkowe”. Jeżeli wykonam któreś zadanie to zrywam kartkę ze ściany. I znów staram się wyzerować jak najwięcej : )

Jakieś inne pomysły?

Oczywiście zdaje sobie sprawy, że Ameryki nie odkryłem, bo wszystkie te rozwiązania znane są w różnego rodzaju systemach typu GTD. Wkurza mnie jednak to, że te systemy są zazwyczaj mocno rozbudowane. Gdybym musiał przesiadywać codziennie i określać wszystkie zadania na pilne / mniej pilne/ w ogóle nie pilne i inne to zwariowałbym.

To się przecież czuje – sam dobrze wiesz, które zadanie jest priorytetowe, a które może poczekać. Sprawna realizacja zadań jest naprawdę prosta i trzeba szukać właśnie tak prostych rozwiązań. Często okazuje się, że niewielka zmiana poprawia o 100% naszą skuteczność, możemy zyskać dużo więcej czasu i uwolnić umysł od zbędnych myśli

A może Ty też masz jakieś sposoby na uporządkowanie swojego życia w prosty sposób?

[facebook_ilike]

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Magda Bednarczyk

    Hej

    Jeśli chodzi GTD, to nie taki diabeł straszny jak go malują ;)
    Oczywiście czysta skrzynka mailowa to podstawa (najlepiej Gmail). Sama każdego dnia czyszczę ją do zera. Tutaj więcej o moim sposobie obchodzenia się z mailami, jeśli ktoś jest zainteresowany – 
    http://magdabednarczyk.uniinfo.pl/2012/06/02/efektywne-zarzadzanie-skrzynka-pocztowa-czyli-inbox-zero/
    Kalendarz – również bardzo przydatny. Pozostaje tylko kwestia wyboru – mobilna aplikacja czy kieszonkowy notes? Oba rozwiązania mają swoje wady i zalety. Np. kalendarz google możemy zsynchronizować z telefonem, a poza tym ustawić przypomnienia. Co kto woli. Niektórzy bardziej „czują” papier. 

    Gwoźdź 1.0 – niezłe, ale że Ty tego jeszcze nie opatentowałeś ?! ;)

    • MichalMaj

      Nie opatentowałem, bo nie wiem skąd ten pomysł się wziął ;)

      Ja wolę „papier”. Elektronika czasem zawodzi – a tu zabraknie neta, a tu telefon się rozładuje itp.  

  • Ania Kubicka

    Gwóźdź jest zdecydowanie rozwiązaniem mojego problemu, dziękuję :)

  • Karrra

    Przypomniałeś mi Misiek, że karteczki samoprzylepne mam kupić:) 
    Odkąd prowadzę firmę kalendarz to podstawa, wczoraj pięknie wyczyściłam pocztę na gmailu i od razu zrobiło mi się lepiej. Co jakiś czas zaglądam także do książki „Sztuka planowania” Loreau Dominique – za każdym razem świetnie motywuje do lepszej organizacji swojego życia:)

    • MichalMaj

      Ja mam większy zapas karteczek w domu ;) 

  • Pozyczki20

    GTD to trudna sprawa ale istnieje prostsza wersja nazwana ZTD. W internecie dostępny jest darmowy kurs, polecam!

    Czy nie ma problemu na przykład z reklamacją na podstawie przebitej faktury?

    • MichalMaj

      ZTD już kilka lat temu przerabiałem. Bardzo dobra rzecz. 

      Co do faktury to żadnych problemów nie ma. Ostatnio akurat oddawałem kilka rzeczy w sklepach – od laptopa po buty i nigdzie nie było sytuacji trudnej. Przecież paragon / faktura nie musi być w stanie idealnym :)

  • Gosia

    Z GTD to ja stosuje tylko jedna rzecz. „Zrób odrazu to czego zrobienie zajmie ci mniej niz 5 minut.” tym sposobem nie ma problemu z gora brudnych naczyn, walajacych sie ubran itd. Dzieki temu mozna zaoszcedzic sporo czasu.

  • Kilka lat temu zastąpiłem kalendarz papierowy wersją elektroniczną. Ma to jedną podstawową zaletę: mogę dodać przypomnienie do wydarzenia. W ten sposób możesz rozwiązać problem przedłużania biletów miesięcznych. Ustawiasz sobie przypomnienie na 2 dni przed końcem i doładowujesz na czas :)

    • MichalMaj

      Ja pamiętam, że muszę doładować – zapominam o tym w momencie pójścia na przystanek  :) 

      Ja wole papierową wersję – bardziej prosta i działa zawsze – nawet gdy nie ma neta / komputera / telefonu itp. :) 

  • Osobiście pomaga check lista. Rzeczy, które mam do zrobienia każdego dnia, np. ćwiczenia, sport, lektura ksiązki, nauka itp. Za każdą zrobiona rzecz stawiam sobie punkty. A punkty wymieniam np. na złocisty napój lub mini wakacje :-)

    • MichalMaj

      Dobra punktacja – jeszcze lepsza nagroda ;) Ja listy to do stosuje od około 4 lat. Dzięki nim działam dużo bardziej produktywnie ;) 

  • :) Co do gwoździa mój pełni zupełnie inną rolę. Zawsze miałam problem z szukaniem kluczy, nawet jeśli miałam odkładać je na biurku, lądowały w torebce, kuchni czy na parapecie, albo w innych naprawdę dziwnych miejscach. Gdy wprowadzałam się do nowego mieszkania tuż przy drzwiach do mojego pokoju wisiał obraz (no taki z ikei za 5 zł). Szybko go zdjęłam i równie szybko wymyśliłam zastosowanie dla gwoździa- tam teraz wiszą moje klucze. I oszczędzam naprawdę masę czasu dzięki temu, że nie muszę ich szukać. (A nawyk wieszania ich tam łatwo było wyrobić – otwieram drzwi, wieszam klucze).

    Druga sprawa: ty tego pewnie nie znasz, bo jako facet nosisz wszystko po kieszeniach, choć w sumie – w plecaku też może robić się bałagan. Ja aby ograniczyć bałagan w swojej torebce (oraz liczbę niepotrzebnych rzeczy) używam od jakiegoś czasu tych mniejszych torebek. Hitem jest taka, do której włożę tylko portfel, klucze, telefon,ipoda i balsam do ust. Oczywiście na upartego, coś można tam jeszcze dopchać, jednak i tak jest zdecydowanie mniej niż moja wcześniejsza zawartość torebki (ma to sens: kręgosłup odpoczywa, a ja nie muszę szukać igły w stogu siana).

    • MichalMaj

      Motyw wieszania klucza to świetna sprawa. To samo tyczy się innych przedmiotów typu portfel, dokumenty itp. Jeżeli rzeczy mają swoje miejsce w domu to nic nam nie ginie :) 

  • Smiler (ZyjWiecej.pl)

    To ja w takim razie polecę coś, co wymyśliłem sam. Są to dwa wynalazki – jeden nazywa się MWŻ, a drugi – Pudło Z Materialnymi Przejawami Emocji :). Obydwa stanowią razem bardzo niepowtarzalny pamiętnik.

    MWŻ to akronim słów „Miesięczny Wykaz Życia”. Jest to plik Word’a, w którym zapisuję wszystko, co zrobiłem danego miesiąca (mam taki kierowniczy charakter – lubię się ścigać z samym sobą). W MWŻ jest tabelka z 4 kolumnami: Literatura, Audio, Kinematografia oraz Teatry i Galerie. Za każdym razem, gdy coś przeczytam, przesłucham, obejrzę lub doświadczę – wpisuję tytuły właśnie tam. Co miesiąc zamykam dane MWŻ, drukuję je i wkładam do wspomnianego pudła. Numerowanie kontynuuję, więc pod koniec roku mam łączną ilość przeczytanych książek, filmów, itd. w jednym spisie. Pod tabelą mam sekcję „Łowca emocji”, w której opisuję wszystkie ważne dla mnie wydarzenia danego miesiąca.

    Pudło Z Materialnymi Przejawami Emocji to karton z Ikei, w który wrzucam wszystko to, co jest przedmiotem i ma dla mnie wartość sentymentalną. Każdy z was ma pewnie jakąś szklankę zwędzoną z pubu, albo np. jakieś listy. Nie wiadomo nigdy co z tym zrobić, wala się po szufladach i finalnie… z żalem, ale jednak, wyrzucamy to do śmietnika po jakimś czasie stwierdzając, że to nie ważne. Błąd! W ten sposób pozbywamy się swoich wspomnień!

    Uwierzcie mi – to wspaniałe!!! Teraz mam pudło na 2012 rok, a zaczynałem od 2009. Całkiem niedawno zszedłem do piwnicy i przeszukiwałem jedno pudło w celu znalezienia pewnego kontaktu z 2009 roku (z sukcesem), więc nie sposób, żeby nie przebrnąć przez ten rok jeszcze raz. FENOMENALNE UCZUCIE! Emocje w człowieku kotłują się z tak niesamowitą intensywnością, że aż można się przewrócić :). Poza tym, dzięki takiemu kartonowi, widzimy sens przeżywania życia i gdziekolwiek się nie znajdujemy zaczynamy wiązać emocje z jakimś przedmiotem, który stałby się reprezentantem danego doświadczenia. Życie jest jeszcze bardziej pełne! Moja ostatnia zdobyć to majtki mojej dziewczyny 8).

    Bonus – prowadzę również w Excelu tabele dotyczące wydatków oraz jedną dotyczącą przeczytanych książek (liczy mi średnią na dany dzień). Również polecam!

    Jakie problemy rozwiązałem tymi zachowaniami/przedmiotami?
    1. MWŻ – miałem problem z emocjonalnością… Np. w skali -10 do +10, gdzie -10 to bardzo źle, 0 to neutralność, a +10 maksymalne szczęście, czułem się albo na -10, albo na 0, albo na +10. Nigdy nie było -3, albo +6,5. Postanowiłem, że zacznę opuszczać swoją strefę komfortu emocjonalnego i żeby bliżej poznać swoje uczucia – będę je opisywał. Podziałało, dzisiaj mam znacznie bardziej rozwinięty charakter, bardziej kontroluję emocje i jeszcze bardziej potrafię przeżywać świat!
    2. Pudło – nie miałem co zrobić z różnymi pamiątkami (szczególnie z dzieciństwa), a nie chciałem ich wyrzucać. Wrzuciłem je w pudło do piwnicy i całkiem przypadkowo wpadłem na pomysł, żeby takie bieżące fanty (łącznie ze zdjęciami) odkładać do pudła na dany rok. Kolekcjonerstwo szybko przerodziło się w manię zbierania, a ja mam porządek w szufladach. Życie nabrało rozpędu i większego sensu – wiem gdzie jestem, gdzie byłem i gdzie mogę zajść.
    3. Tabele wydatków – pieniądze mnie kontrolowały, nie miałem na nie wpływu. Nie odpowiadało mi to, więc postanowiłem zrobić sobie tabelki w Excelu. Dziś, dzięki temu rozwiązaniu, na bieżąco wiem kiedy mogę sobie na coś pozwolić, jak oszczędzać, itd. Zyskałem znacznie lepszą perspektywę na moje finanse, a to pozwoliło mi wydawać więcej kasy na rzeczy i doświadczenia naprawdę dla mnie ważne. Uwierzcie mi – gdybyście np. zobaczyli swoje roczne podsumowanie wydatków na imprezy i pomyśleli, że moglibyście mieć za to np. rower… szybko zmienilibyście swoje negatywne zachowania ;).
    4. Tabela ilości przeczytanych stron – zbieram książki :). Co przeczytam, to ląduje na półce. Lubię wiedzieć ile czytam i stąd taki arkusz w Excelu. Stawiam sobie wyzwania i ścigam się z samym sobą, a poza tym na bieżąco wiem co i jak czytam. Bardzo sobie chwalę takie rozwiązanie ;)!

    Mam nadzieję, że pomogłem ;)!

    • MichalMaj

      Smiler – wygrywasz w tabeli najbardziej wnoszących komentarzy w 2012 roku. Na koniec roku zrobię konkurs i rozdam nagrody :D 

      Genialne pomysły. Musze się jeszcze z nimi „przespać” ale takie pudło z Ikei też chyba wprowadzę w życie oraz miesięczne. „Łowca emocji to też świetne rozwiązanie. Ja zapisuje pewne emocje, ale raczej w rocznym obliczu: 
      http://zyciejestpiekne.eu/index.php/najlepsze-sa-twoje-wspomnienia/ 

      Wielkie dzięki za tak wartościowy komentarz! 

      • Smiler (ZyjWiecej.pl)

         ! Już nie mogę się doczekać mojego nowego Porsche!

        Cieszę się, że dałem Tobie i kilku ludziom do myślenia. Pudło z Ikei – bajka, kosztują ok. 30zł i są dwa w zestawie (są to tzw. kasetony). Ja robię spis przeżyć na bieżąco, bo czasami ogromny wpływ na moje wnętrze ma coś, do czego nie mam fizycznego punktu odniesienia (np. rozmowa).

        http://www.youtube.com/watch?v=8xEN4LSPYIg

        • Smiler (ZyjWiecej.pl)

           Oj, widzę, że mi się tam błędy w edycji pojawiły ;P! Sorka ;D!

  • Aadek

    No ale jak to tak z tym gwoździem, przecież nie zrobię dziury w umowie, bo jak to wygląda. I żeby znaleźć cokolwiek, musisz zdjąć z gwoździa wszystko i przeszukać. Strata czasu. Zdecydowanie wolę poświęcić 30 sekund i włożyć fakturę do odpowiedniej teczki, bo znalezienie jej potem jest równie łatwe. Porządek jest potrzebny, naprawdę. 

    • MichalMaj

      Umowy z klientami trzymam w segregatorach. 

      Gwóźdź jest na wszelkiego rodzaju rachunki za prąd, gaz, paragon za kupione buty itp. Są to dokumenty mniejszego rzędu, mniej istotne, ale ich nie wyrzucisz, bo za 5 miesięcy buty rozlecą się i trzeba iść reklamować. Wtedy biorę gwoździa, przypominam sobie kiedy mniej więcej kupowałem daną rzecz i w 30 sekund znajduje odpowiedni dokument. Teczki stosowałem długi czas, ale zawsze było to samo – przeszukiwanie wszystkich po kolei, bo nie wiadomo czy wrzuciłem ją do teczki „sprawy mieszkaniowe”, „inne” czy jakiejkolwiek innej. Na koniec frustracja i zdenerwowanie, bo okazywało się, że dany dokument zniknął. 

      Nabijanie ponowne na gwoździa to max minuta. Więcej czasu traciłem na powrotne wkładanie wszystkiego do teczek. Mała dziurka nigdy nie była problemem w reklamacji itp. Dla mnie to jest właśnie definicja porządku. 

  • Paweł

    Jeśli chodzi o rozpraszanie się w trakcie wykonywania jakiegoś zadania, szczerze polecam technikę Pomodoro. Również skuteczna w swojej pięknej prostocie. Ilekroć nie mogę się do czegoś zebrać lub nawet trudność pracy przeraża mnie do tego stopnia, że uciekam myślami gdzie się da, to kiedy już w końcu usiądę i przełączę się w tryb Pomodoro, zawsze robię duży postęp. Więcej można przeczytać na: 
    http://en.wikipedia.org/wiki/Pomodoro_Technique

  • amelka

    http://zenhabits.net/
    http://mnmlist.com/ 
    … i wszystko staje się proste… :)

  • Malwina

    Ja proponuję wprowadzic w swoje życie minimalizm(: Szczególnie wakacje sprzyjają zrobieniu generalnej rewolucji w swoich szafach, biblioteczkach, biurkach. Poza tym posiadając skromny dobytek trudniej zrobic bałagan;p Warto wystawic niezniszczone rzeczy na allegro, przy okazji zarobiny parę groszy.
     Im mniej posiadamy rzeczy tym więcej mamy czasu na robienie tego co ważne (: 

  • Monika

    Dzięki Tobie dzisiaj wstałam o 6 i poszłam pobiegać! Co prawda teraz ledwo się mogę ruszać i zasypiam na stojąco, ale mam nadzieję, że to minie :)
    Pytanie z innej beczki: jesteś spokrewniony z kimś z Kielc? Możliwe, że albo jesteśmy baaardzo daleką rodziną, albo wystąpiła zbieżność nazwisk :)

    • MichalMaj

      Lekko nie jest – trzeba walczyć, ale pokochaj to ;) Z drugiej strony, mi się nigdy nie udało pokochać biegania rano. Pokochałem za to bieganie wieczorne. 

      W Kielcach chyba nie mam żadnej rodziny, ale jestem z Ostrowca Św. Majów dużo jest ;) 

  • Blacken

    Michale, dziękuje Ci za tego bloga. Dzięki niektórym wpisom w końcu postanowiłam wziąć życie w swoje ręce i zerwać ze swoim chłopakiem po 3 latach. Była to dla mnie chyba jedna z najcięższych decyzji, ale teraz czuję się o wiele lepiej i w końcu mogę żyć tak jak zawsze chciałam.
    Trzeba samemu przejąć ster swego życia! ; )

    • MichalMaj

      Skoro Ci to pomogło to się cieszę ;) Ciśnij do przodu, bo co masz innego do roboty?:) 

  • Viola Maz

    Blog jest po prostu BEZCENNY!!!

  • Pingback: Ulepsz swoje życie w 5 minut (16 sposobów) « ordinarygreg()

  • Damian Rams

    Chyba odkopię trupa… :) Co do Gmaila – ja mam ustawiony pod klawiszem „]” skrót, dzięki któremu po jego naciśnięciu przechodzę do następnej wiadomości i archiwizuję poprzednią. Przydatne, bo można szybko się przebić przez stertę maili, jednym naciśnięciem likwidując zbędne rzeczy.

  • wika

    nie ma jak tradycyjny, papierowy kalendarz książkowy, sporo w nim miejsca, można wszystko zaplanować, nie ma mowy o zapomnieniu o ważnym spotkaniu zamawiam zwykle na http://www.lucrum.pl/kalendarze-ksiazkowe.html a karteczki samoprzylepne to dla mnie nie zbyt dobry pomysł, wszędzie je naklejam, potem spadają, gubię się w nich :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
3 kraje – 3 marzenia – ruszam już w Lipcu!