Przeczytane / obejrzane w marcu

Szybkie czytanie

W ostatnim miesiącu przeczytałem dwie książki. Pierwsza mocno namieszała mi w głowie, a druga wprowadziła w taki stan, że nie potrafię powiedzieć, czy mi się podobała, czy nie. Zapraszam do dwóch szybkich recenzji książek przeczytanych w marcu.

 

„Success and Change” – Mateusz Grzesiak

success_and_changeZaczniemy od tej pierwszej. Po książki z serii „rozwojowych” nie sięgałem od dawien dawna. Przeczytałem ich sporo i w pewnym momencie znudziły mi się. Zwłaszcza te ze zdjęciem autora na okładce – mam jakąś awersję do takich pozycji. W większości tych książek powielano te same tematy, dawano te same narzędzia, te same rozwiązania. Ile można?

Książkę Grzesiaka zabrałem ze sobą w podróż na Majorkę i pozytywnie się zaskoczyłem, bo znalazłem w niej sporo nowych rzeczy. Zmusiła mnie do myślenia – nie jest to kolejna książka rozwojowa, przez którą przechodzi się lekko, łatwo. Na początku próbowałem ją czytać jeszcze w Krakowie, w komunikacji miejskiej itp., ale po prostu nie dawałem rady. Musiałem być w pełni skupiony. Nie wiem, czy to słońce na Majorce, palmy czy plaża sprawiły, że czytało mi się ją rewelacyjnie.

Na początku zatrzymywałem się, odwracałem wzrok w stronę morza i rozkminiałem w głowie przeczytane treści, aż w końcu wyciągnąłem notes i zacząłem zapisywać najlepsze myśli i robić ćwiczenia. Nie miałem tak chyba od roku.

ksiazki

Co ciekawego znalazłem w tej książce? Przede wszystkim zdałem sobie sprawę z dualizmu. Każda sytuacja ma swoją jasną i ciemną stronę. Często dostrzegamy tylko jedną stronę medalu (np. że ktoś osiągnął sukces finansowy), a nie dostrzegamy efektów ubocznych (np. brak czasu dla rodziny). Tak naprawdę sukces osiąga się wtedy, gdy okiełznasz zarówno jasną, jak i ciemną stronę. Czyli np. prowadząc bloga, ważne jest nie tylko to, jak piszesz, jak ogarniasz marketing, współpracę itp., ale także to, jak radzisz sobie z krytyką, brakiem weny, swoim ego i innymi problemami, z których czytelnicy nie zdają sobie sprawy.

Na początku zatrzymywałem się, odwracałem wzrok w stronę morza i rozkminiałem w głowie przeczytane treści, aż w końcu wyciągnąłem notes i zacząłem zapisywać najlepsze myśli i robić ćwiczenia. Nie miałem tak chyba od roku.

Kolejny ciekawy temat to osobowości. Grzesiak obalił mój tok myślenia! Nie będę Wam tutaj spoilerował, o co dokładnie chodzi, ale mam przeczucie, że szczegółowe rozpisanie osobowości i wdrożenie tego w życie pozwoli mi wprowadzić równowagę pomiędzy pracą, życiem prywatnym a rozwojem, co w przypadku bycia freelancerem jest trudne.

Podsumowując książka Grzesiaka pozwoliła mi spojrzeć świeżo na emocje. Od przeczytania jej minęło kilka dni, a ja ciągle o niej myślę. Dawno tak nie miałem.

„Mniej” – Marta Sapała

mniej-intymny-portret-zakupowy-polakow-b-iext27202739O książce dowiedziałem od StyleDigger, która polecała tę pozycję. Zatankowałem więc Kindle’a i zacząłem czytać. Jest to historia kilkunastu rodzin, które zdecydowały się na eksperyment skrajnego ograniczenia konsumpcji. Zamiast nowych rzeczy – używane. Zamiast kupowania w markecie jak szalony – własny ogródek z pomidorami, własna produkcja kosmetyków itp. Generalnie im mniej konsumowania (w kwestii wydawania pieniędzy, kupowania, otaczania się kolejnymi produktami itp.), tym lepiej. Rodziny różne: jedne z dziećmi – inne bez, jedne z miasta – inne z wiosek, jedne mające dobrą sytuację materialną – inne gorszą. „Mniej” to zapis relacji z życia tych gospodarstw. To opowieść o tym, jak radzą sobie z ograniczeniem konsumpcji w różnych dziedzinach życia.

Książka wzbudziła we mnie skrajne emocje. Podczas czytania niektórych rozdziałów zachwycałem się pomysłami na to, jak można żyć tanio i ciekawie, ale niektóre rozdziały wręcz drażniły mnie zbyt radykalnym podejście do eksperymentu.

Przykładowo: jedna z rodzin miała duże problemy finansowe, dlatego mąż zdecydował się wyjechać do pracy do Holandii. Jego żona mogłaby znaleźć dobrą posadę (ma kwalifikacje, umiejętności), ale decyduje się na pracę przy sprzątaniu mieszkań, aby nie dać się wciągnąć szybkiemu stylowi życia i pogoni. Czyli: ledwo wiążę koniec z końcem, ale nie pójdę do lepszej pracy dla idei. „Niech mąż zapieprza w Holandii, bo ja mam swoje zasady”. Tak to odebrałem.

Podczas czytania niektórych rozdziałów zachwycałem się pomysłami na to, jak można żyć tanio i ciekawie, ale niektóre rozdziały wręcz drażniły mnie zbyt radykalnym podejście do eksperymentu.

Ja rozumiem, że to był eksperyment i chodziło o to, żeby było skrajnie, ale według mnie nasza ideologia i filozofia życia powinny nam służyć. A gdy jest skrajnie, to też jest niezdrowo.

Nie jestem w stanie stwierdzić, czy książka mi się podobała, czy nie. Na pewno daje do myślenia i pokazuje, jak dużo konsumujemy. Udowadnia też, że ograniczenie wydawania pieniędzy to nie męczarnia i cierpienie. Ograniczenie konsumpcji może nam służyć i może nam dużo dać.

Nie byłbym w stanie wprowadzić tak rygorystycznych zasad jak bohaterowie książki, ale teraz zwracam większą uwagę na to, co kupuję i jak kupuję. Czyli poniekąd swoją rolę spełniła, a to świadczy o tym, że ma coś w sobie i warto ją Wam polecić.

Tyle jeżeli chodzi o książki. Z filmów niestety nie mam nic interesującego, w tym miesiącu nie trafiłem na żadne „wow”.

A może Wy coś polecicie?

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Tylko nie Grzesiak :P Czytałam. Nie zdzierżyłam. W efekcie prawie odpuściłam ale dotrwałam do końca. Kilka dobrych rzeczy tam było, w kilku sprawach przytakuje głową reszta totalnie nie w moim guście :)

  • „Mniej” ląduje na liście „do przeczytania”. Chciałabym być niezależna od wielkich korporacji. Tak jak piszesz – własne warzywa, kosmetyki itd. Coś tam mi się już udaje, ale brakuje inspiracji :)

    • To na pewno Ci się spodoba. To dobra, wartościowa książka, ale po prostu nie dla mnie ;)

  • Też przeczytałam niedawno „Mniej” – podobała mi się. Tzn. nie wszystko co tam było mi się podobało, ale zdecydowanie podobała mi się książka.

  • Emilja

    Mi wpadła w ręce książka Reginy Brett „Jesteś cudem”. Autorka zawarła w niej 50 felietonów, o tym „jak niewiele trzeba by coś zmienić”. Z reguły z dystansem podchodzę do takich publikacji. Też dawno nie czytałam nic poradnikowego/ rozwojowego – z tych samych powodów, które wymieniłeś ;). Ta książka jednak w pewien sposób do mnie „przemówiła”. Gdzieś się zapętliłam w chęci rozwoju i stawiania sobie coraz większych wymagań i w tym zapętleniu zgubiłam coś co było mi bardzo potrzebne – chwilę na odpoczynek. Lektura tej pozycji pozwoliła mi nabrać nieco dystansu do tematu zmian i realizacji celów (ale nie dotyczy tej tematyki choć podtytuł brzmi „50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym ;). Nie powiem, że wszystkim polecam akurat tę książkę, ale autorka publikowała wiele felietonów w sieci (planowałam od tego zacząć ;).

    • Kasia

      Bardzo lubię książki Reginy z tej serii. Każdy kto szuka sposobu by „żyć bardziej” powinien choćby jedną przeczytać.

  • Jestem ciekawa tej drugiej książki ale nie wiem czy znajdę czas by ją przeczytać w najbliższym czasie ale definitywnie trafia na listę:)

  • Ja ostatnio dla odmiany czytałem „Nie każ mi myśleć” o życiowym podejściu do funkcjonalności stron internetowych. Pozycja obowiązkowa dla projektantów stron jak i dla samych blogerów pokazuje wiele szczegółów o których często zapominamy, a później się dziwimy dlaczego ludzie nie powracają na stronę ;)

  • Kindle odkopany, dzięki :D

    Najpierw Grzesiak, potem, kto wie, może wrócę do tematu minimalizmu z Panią Martą :)

  • Bartek

    Ja ze swojej strony polecam „Tao Kubusia Puchatka” Benjamina Hoff-a. Nie zrażaj się tytułem – to nie jest książka dla dzieci :) Jest bardzo krótka i można przeczytać praktycznie w jeden wieczór. Mimo swojej lekkiej i czasami nawet niepoważnej formy zachęca do refleksji i otwiera oczy na wiele spraw. Może naprawdę dużo dać czytającemu jeżeli tylko jest otwartą osobą i przeczyta ją uważnie :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
Same Dobre rzeczy #9 i tapeta na kwiecień