Przeczytane / obejrzane w ostatnim czasie

Zauważyłem, że od dawien dawna (od sierpnia!) nie wrzucałem recenzji żadnych książek, filmów czy seriali. Czas więc nadrobić zaległości. Jeżeli szukacie czegoś do poczytania lub obejrzenia, to zapraszam do wpisu.

Muszę przyznać, że ostatnio czytam nieco mniej książek. Po pierwsze – trochę brak czasu, na głowie sporo obowiązków, a odpoczywam albo na świeżym powietrzu, albo ze znajomymi. Po drugie – jakoś ostatnio trudno mi trafić na pozycję, która naprawdę mnie wciągnie. Z książkami mam tak, że długo nic nie czytam, aż trafię na jakieś genialne dzieło, które pochłonie mnie bez reszty. Co dobrego czytałem w ostatnim czasie?

„Ćpałem, chlałem i przetrwałem” – Maciej Maleńczuk

Nigdy nie byłem wielkim fanem Macieja Maleńczuka. Miałem do niego mocno obojętny stosunek, ale tytuł książki mnie przyciągnął i postanowiłem zabrać ją ze sobą w podróż po Malezji i Indonezji – przeczytałem ją w samolocie, zanim tam doleciałem.

cpalem-chlalem-i-przerwalemNie pamiętam, jaka książka wzbudziła we mnie takie emocje. Jest to zapis rozmowy przeprowadzonej z Maciejem Maleńczukiem przez Barbarę Burdzy. Ta zadaje mu bardzo dobre, trafne pytania, często go prowokuje i wyciąga od niego najważniejsze detale. Maleńczuk otwiera się przed nią i z ogromną swobodą opowiada o swoim życiu. Dzięki temu wchodzimy w tajemniczy świat narkotyków, alkoholu i życia na ulicy.

Czytając kolejne rozdziały, miałem wrażenie, że to ja rozmawiam z Maleńczukiem, siedząc przy piwie. Że to ja zadaję pytania, a on opowiada mi o tym, jak zrobił awanturę w barze, jak dawał w żyłę, jak kradł mak od chłopa czy jak prawie zginął w pożarze meliny na Śląsku. Poznajemy jego historię pobytu w więzieniu (odsiedział swoje za to, że nie chciał iść do wojska), w zakładzie psychiatrycznym (też dlatego, żeby nie iść w kamasze – uparł się i już). Oczywiście czytamy też o tym, jak zbudował swoją karierę. U Andrzeja możecie znaleźć kilka cytatów, bo książka też mu się spodobała.

Książka wzbudza sporo kontrowersji, bo Maleńczuk wiele razy wypowiada się w superlatywach na temat narkotyków. Wydawać by się mogło, że jest to z jego strony pochwała i zachęta do ćpania, ale ja wielokrotnie przerywałem lekturę, bo dopadało mnie dziwne obrzydzenie. Po chwili do niej wracałem, ale książka utwierdzała mnie w przekonaniu, że nie potrafiłbym prowadzić takiego stylu życia jak Maleńczuk.

„Ćpałem, chlałem i przetrwałem” warto przeczytać, żeby poznać ten inny świat, w którym nie wszystko jest kolorowe. Po to, żeby zobaczyć, jakie problemy mogą mieć ludzie, i potraktować te opowieści jako przestrogę. Maleńczuk przetrwał, ale wielu jego kolegów, drugoplanowych bohaterów książki, nie dotrwało do jej ostatniej strony.


„W 16 miesięcy dookoła świata 2 (Ameryka Łacińska)” – Natalia Brożko

Zacznę od ciekawostki. Jakiś czas temu National Geographic przysłał mi kilka książek do przeczytania. Wśród nich była właśnie ta pozycja. Przejrzałem okładkę i zacząłem główkować – skądś znam tę dziewczynę! Przypomniałem sobie, że przecież kilka dobrych lat temu, gdy zaczynałem działać z internetami, Natalia była jedną z pierwszych klientek, której robiłem stronę www. Prostą, opartą na szablonie, ale na tamte czasy była naprawdę super. Gdy to odkryłem, i oczywiście podzieliłem się tym odkryciem z autorką książki, z jeszcze większą przyjemnością wziąłem się za czytanie : )

natalia-brozko-okladkaNatalia w swoich książkach opowiada o podróży, której każdy z nas pragnie – podróży dookoła świata. Bez pracy, bez domu i bez problemów. Przyznam szczerze, że sam coraz mocniej marzę o takim wyjeździe. Ostatnio odkryłem, że krótkie (np. tygodniowe wyjazdy, takie jak do Szwajcarii) już nie do końca pozwalają mi naładować akumulatory, bo często zabieram ze sobą pracę i inne obowiązki. Marzy mi się dłuższa podróż, taka na trzy miesiące lub nawet dłużej. Natalia to zrealizowała.

Książka to zapis części podróży po Ameryce Łacińskiej. Startujemy więc z Kolumbii, jedziemy przez Ekwador, Peru, Boliwię, Paragwaj, Urugwaj, Argentynę, Chile, a na sam koniec jeszcze Panama i Kostaryka. Luźny język i lekki sposób pisania sprawia, że całość czyta się przyjemnie. Trzeba przyznać, że książka jest też pięknie wydana – kolorowe, duże zdjęcia, ładne nagłówki. To jedna z tych książek, których nie da się czytać w formie ebooka – trzeba mieć ją na papierze.

Wiele osób pyta mnie, czemu jeszcze nie wybrałem się do Ameryki Południowej. Odpowiedź jest prosta: nie opłaca mi się tam jechać do jednego kraju, np. na 3 tygodnie. Każde państwo mnie mocno fascynuje i każde chciałbym zwiedzić. Jak jechać, to na dłużej, bez pośpiechu i bez zmartwień. Książka Natalii Brożko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to dobre podejście.


„Black Sails” (Piraci)

Na sam koniec czas na serial, który ukradł mi cały weekend i kilka wieczorów. Kto kiedykolwiek marzył o tym, żeby ruszyć w rejs, walczyć na morzu i pić rum w tawernach na Karaibach, ten powinien obejrzeć „Black Sails”.

Pierwsze dwa sezony połknąłem w jeden weekend, odcinek za odcinkiem. Zachwycałem się pięknymi kadrami, kolorami , pracą kamery. Całość jest cudowną reklamą Karaibów i Bahamów. Aż chciałoby się być częścią tego świata.

Black Sails Key Season 3 2016

Głowni bohaterowie są piratami. Kradną więc, mordują, a pieniądze wydają w miejscowych barach i burdelach. Pierwsze odcinki oglądałem z dużym dystansem, nie utożsamiając się z bohaterami, widziałem wiele ich wad, jednak z każdą kolejną minutą coraz mocniej przeżywałem ich problemy. W trzecim sezonie zdałem sobie sprawę, że kibicuję tym „złym”. Ba! Ja niemalże czuję się częścią załogi kapitana Flinta, a bohaterowie, którzy wcześniej mnie drażnili, nagle stali się moimi przyjaciółmi.

Serial polecam tym, którzy marzą o wielkiej przygodzie i lubią pirackie klimaty, morze… I znają szanty – przynajmniej kilka : )


Tyle z ostatnich odkryć. A ktoś z Was trafił na ciekawą książkę / film lub serial, który mógłby polecić?

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Cholerne Black Sails! Na koniec każdego odcinka mówiłem, że następnego już nie oglądam, bo się nie da. A ostatnia seria skończyła się tak, że czekanie do stycznia to jakaś masakra.

    • Bardzo dobrze Cię rozumiem ;) Mam dokładnie to samo.

      Co ciekawe, podobne odczucia miałem w przypadku serialu „Sons of anarchy”. I tam też bohaterowie są źli i na bakier z prawem.

      • Ignacy

        O, pierwsze słyszę o Black Sails, ale z wielką chęcią szybciutko obadam :]

      • Obejrzałem Sons of Anarchy w zasadzie jednym tchem. Ale Black Sails bardziej mi się podoba. Jest bardziej… intrygujący.

  • Chyba przestanę Cię Michał czytać, ponieważ po tym artykule kilkanaście godzin mojego wolnego czasu poszły na oglądanie Piratów. Dobrze, że były jak na razie tylko 3 sezony bo „straty” godzinowe byłyby znacznie większe :)

  • Pingback: Co przeczytać i obejrzeć? 8 propozycji książkowo-serialowych na zimowe wieczory - Życie jest piękne()

Przeczytaj poprzedni wpis:
Chillout na Bali