Przygody w Czarnobylu

Kilka dni temu, ktoś w komentarzach napisał, że na blogu nie ma relacji Z Czarnobyla. Faktycznie, pozycja w liście marzeń wykreślona, a na blogu zero wspomnień. Hańba, tym bardziej, że to mój pierwszy cel, które zrealizowałem. Nadrabiam więc dziś fotograficzną relacją z pobytu w zonie. Byłem tam w 2008 r.

Czarnobyl był moją wielką fascynacją. Kiedyś obejrzałem jakiś dokument na Discovery i pochłonąłem temat całkowicie. Czytałem wszystko co się dało. Nie było filmu czy relacji w Internecie, której nie widziałem. Sam sporządziłem mapę Prypeci i zacząłem zastanawiać się nad wyjazdem.

Byłem bliski organizowania wyjazdu na własną rękę, przy ukraińskie biuro jednak pojawiła się polska firma organizująca takie wyjazdy. Ze względu na atrakcyjną cenę zdecydowałem się pojechać i w ten sposób spełniłem swoje pierwsze marzenie z listy.

Pod zdjęciami – kilka kwestii organizacyjnych, związanych z wyjazdem.

Kilka ciekawostek

  • Wyjazd kosztował mnie 580 zł (To był 2008r.) Start z Krakowa w czwartek wieczorem, piątek spędzony w Kijowie, sobota rano wyjazd do Czarnobyla. Całodniowy pobyt w zonie i nocny powrót do Polski.
  • W samej Prypeci mieliśmy 3 godziny wolnego. Mogliśmy chodzić gdzie chcemy. Miało być 4, ale warunkiem było to, żeby nie wchodzić na dachy wieżowców. Wszyscy poszli i dostaliśmy solidny opieprz od Ukraińca, który był naszym przewodnikiem.
  • Co do promieniowania – wcale nie było takie wysokie. Ok, były miejsca typu Czerwony Las, gdzie faktycznie licznik pikał jak szalony, ale zdarzały się miejsca, gdzie było mniej niż w Krakowie. W żaden sposób tego nie odczułem. Chodząc po zonie czułem się osłabiony, ale było to raczej spowodowane małą imprezą w Kijowie dzień wcześniej i 35 stopniami ciepła : )
  • Mówiono nam, żeby unikać chodzenia po wysokiej trawie i pijąc wodę, pierwszy łyk zawsze wypluć.
  • Przy wyjeździe z zony jest się sprawdzonym jaką dawkę się przyjęło i czy wszystko jest ok. Ubrania, które nosiło się w zonie należy wyrzucić.
  • W zonie przebywa masa ludzi. Grupa osób pracujących przy sarkofagu, jest tez ponad 1000 mieszkańców, którzy zdecydowali się wrócić i żyć w zamkniętej strefie.
  • W Czarnobylu funkcjonuje hotel, działa straż pożarna, jest też  cerkiew czy sklep spożywczy. Jedzenie w stołówce przygotowywane jest na miejscu z produktów kupowanych w Kijowie (podobno:>) Całkiem smaczne. Sklep spożywczy bardzo dobrze zaopatrzony.

Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania odnośnie Czarnobyla, wyjazdu, zony to walcie śmiało. Byłem parę lat temu, ale temat nadal jest mi bliski.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Pomidor

    Chańba! :)

  • Ylenkatse

    Ile wynosiły wtedy koszty zwiedzania? Bo, rozumiem, te 580 złotych zawiera jeszcze inne wydatki. ;)

    • 580 zł uwzględniało wszystko. Transport tu i tam, wyżywienie, nocleg w Kijowie.

      Jedyne koszta dodatkowe to jakieś pamiątki, jakieś dodatkowe opcje typu piwo, batonik czy żeton do metra w Kijowie. Teraz te wyjazdy są dużo droższe.

  • Stalker

    Przeglądam Twoje zdjęcia i doznałem małego szoku, moje życie jest o wiele bardziej związane z Twoją twórczością niż myślałem :)

    Odkąd w wieku 15 lat dowiedziałem się o Czarnobylu to był moje największe marzenie ze wszystkich żeby tam pojechać. Wszystko co się dało na ten temat wygooglować miałem na dysku i w głowie. W 2008 znalazłem to zdjęcie : http://www.digart.pl/galerie/88/Prypec_-_Miasto_Widmo/29.html?p=2#komentarze i stało się ono jednym z moich ulubionych. Podczas gdy większość mieszkań w Prypeci jest pusta, autor znalazł akurat to jedno z nielicznych, które puste nie było i w dodatku z tak niezwykłym klimatem. Boże, jak ja mu zazdrościłem! Zastanawiałem się kim on jest, co to za wielki podróżnik, że jemu już się udało dotrzeć do tej odległej Zony. Zastanawiałem się jak osiągnąć to co on, zobaczyć to co on, wyobrażałem sobie, że to ja byłem w tym pokoju, w tym mieście. Byłem gotowy zorganizować swój własny wyjazd ale przy okazji szukania informacji jak się tam dostać znalazłem grupę ludzi, która zgodziła się mnie z nimi zabrać. Całą długą drogę przez Ukrainę wspominałem to jedno zdjęcie, jak bardzo zależy mi na tym, żeby też takie mieszkanie znaleźć, żeby poczuć tego ducha dawnej Prypeci. I w końcu sam stanąłem na placu w Prypeci. W końcu nadszedł moment, w którym 4 lata marzeń się zmaterializowały i to co zawsze było snem wreszcie jest prawdziwe. Niesamowite uczucie :] Wchodząc po schodach do losowo wybranego budynku nie pamiętam już o zdjęciu, bo byłem zbyt podekscytowany całą resztą. I nagle uczucie jakby ktoś mi wylał wiadro lodowatej wody na plecy. Zaglądam do pokoju, a tam… plakat Kiss. Po prostu nie mogłem w to uwierzyć. Wybrałem przypadkowe mieszkanie, w jednym z ponad setki bloków w Prypeci, mieście 50 tysięcy ludzi i trafiłem akurat do tego samego, które było w moich marzeniach, które ze zdjęcia tak mnie inspirowało. Nawet nie wyobrażam sobie jak małe prawdopodobieństwo było, że tam trafię. Inny budynek, klatka w bok, piętro w górę, inne drzwi, cokolwiek, i minąłbym to miejsce. Nie wiem czy to prawo przyciągania czy inna siła mnie tam zaprowadziła, w każdym razie możecie sobie wyobrazić jak się wtedy czułem, znajdując ten mały pokoik.

    A rok później znalazłem bloga życie jest piękne i zacząłem czytać nie podejrzewając, że z autorem już raz się zetknąłem i znów mi namiesza w życiu ;)

    Dorzucam fotkę, chociaż nie tak dobra :)

    • Hahaha nie wierzę :) No co za przypadek! Ta fotka wzbudziła duże zainteresowanie. Na forach stalkerów pytano mnie gdzie to jest, a ja nie potrafiłem wskazać dokładnego miejsca. Nie wierze, że udało Ci się tam trafić. I nie wierze w taki przypadek ;)

      Z tym Czarnobylem mam jeszcze jeden przypadek. Jakoś w 2009 r. napisał do mnie jeden chłopak – pytając o Czarnobyl. odpisałem mu ładnie itp. Jakieś 3 lata później poznaliśmy się na jednej imprezie i on skojarzył fakty :)

    • Filip [fifi]

      A ja to w tym pokoju mieszkałem…37 lat temu…..=)

    • Mikołaj Maziarz

      Klasyczne działanie prawa przyciągania. Miałem kiedyś podobny przypadek, ale na mniejszą skalę. Opisałem to w mojej książce. Książki już nie ma w sprzedaży. Wydawnictwo padło na pysk.:) Aczkolwiek wracając to sprawy Kiss: musiałeś poczuć się niezwykle i wybitnie nieśmiertelny, gdy uświadomiłeś sobie, że to działa i to jak działa.:) pozdrawiam wszystkich z pozytywnym przekazem! A wyprawa rewelacja z tym, że w obecnych warunkach (nie)bezpieczeństwa jechać nach uKRAINA „nie nada”.:)

  • No to skoro się ciągle interesujesz, powiedz prosze czym tam zajechać (jakie biuro czy jak to nazwać), czy można na własną rękę i co wychodzi taniej? Dopiero się zacząłem interesować ;)

    • Nie wiem jak teraz, ale za moich czasów ciężko było na własną rękę. Trzeba mieć przepustkę, żeby tam wjechać, a przepustki wydaje jakas instytucja w Kijowie. Chcąc nie chcąc – musisz z kimś współpracować żeby to załatwić. Albo polska firma, albo ukraińska. Zapewne z ukraińską wyjdzie taniej, ale za moich czasów różnica była tak niewielka, że zdecydowałem się na polską.

      Polska firma – http://bispol.com/czarnobyl-tour/ Bis Pol. Bardzo dobrze było to zorganizowane, z pasją. Chwalę sobie i polecam, bo bardzo mi się podobało. Widze, że teraz ceny poszły w górę :) Już Czarnobyl Tour 40…a ja byłem na drugim.

  • Katja

    Gratki – właśnie oglądałam Fakty :)

  • Mam obsesję na ten temat i gdzie wdepnę, oglądam wszystkie zdjęcia. Muszę sam się kiedyś wybrać. Ciarki mnie przechodzą, gdy oglądam malowidła na ścianach m.in. pływalni – te cienie. Przerażające dosyć. I myśl na zakończenie – cyrylica pisana ręcznie jest przepiękna.

    • Te malowidła akurat trochę mnie denerwowały, bo dla mnie to ingerencja w miejsce i zmienianie go, choć z drugiej strony dodają trochę przerażenia. A co do cyrylicy – masz rację. Nie dostrzegałem tego, ale napisałeś, zerknąłem i masz racje :)

  • Karramba

    Niesamowite zdjęcia

  • Jedno z moich marzeń! Jak narazie nie zrealizowane, ale wszystko przede mną :)

  • Anka

    Podziwiam, ja bym się bała chodzić po opuszczonym mieście.

    • E tam, fajna przygoda :)

    • Filip [fifi]

      czemu?? przeciez jest opuszczone…

  • Natalia

    Zazdroszczę;) Mogłeś poczuć się tam trochę jak Stalker ;D Kiedyś też się na pewno do Czarnobyla wybiorę:)

  • Marcepanowy.(wordpress.com)

    Niesamowite, przeglądam Twojego bloga i podziwiam Cię. Byłeś w tylu miejscach i ciągle jeździsz. To bardzo zachęca do ruszenia się z miejsca.

  • Filip [fifi]

    Życie jest piękne…..

  • karolka

    Pozazdroscic.. fascynujace musi byc zwiedzanie tego miasta.. lecz nie odwazyla bym sie tam pojechac ..

  • ja

    Nie trzeba wyrzucać. Zrobiono was w konia i jakiś miły Ukrainiec sobie teraz te ubrania nosi :)

  • Tomek G

    czesc wszystkim normalnym :):);)

  • Polecam wyjazd do Czarnobyla. Ja wróciłem 2 tygodnie temu i musze powiedzieć, że to bardzo emocjonująca wycieczka. A tak widziałem strefe – http://fotokomorka.com/czarnobyl

  • Piotr PS

    czy jest szansa by dostać przepustki w kijowie ? czy da radę jakoś załatwiać to już z polski ?

  • Klaudia Czekaj

    Od pewnego czasu Czarnobyl stał się zarówno i moim „marzeniem z listy”. Zastanawiam się nad zobaczeniem opuszczonego miasta. Dalekiego od wydeptanych ścieżek, coraz to odważniejszych turystów, wybierających właśnie ten kierunek. Przeszukałam internet wzdłuż i wszerz. Informacji o kimś kto mógłby mnie zabrać poza strefę dopuszczoną dla turystów brak. Z doświadczenia wiem, że niemożliwe zawsze jest możliwe, więc tu się pojawia pytanie do Ciebie. Z tego co zdążyłam zauważyć interesowałeś się, lub dalej interesujesz się temat dotyczącym Czarnobyla. Czytałeś wszystko co tylko możliwe, więc jest szansa! Szansa na to, że może będziesz w stanie mi pomóc.
    Czarno-biały filtr na zdjęciach dodaję grozy, która jednocześnie mnie przeraża i fascynuje!
    Pozdrawiam.
    Klaudia Czekaj (Big City Life by Czekaj – http://bigcitylifebyczekaj.com)

  • Hej! My właśnie parę dni temu wróciliśmy z majówkowego wypadu do Czarnobyla. W grudniu ukończono pracę nad Nowym Sarkofagiem, dlatego teraz można podejść bezpośrednio pod elektrownię (my staliśmy w odległości ok. 50m!). Jest bardzo ciekawe biuro podróży, które organizuje wycieczki do Strefy – my zapłaciliśmy 890zł za jeden dzień w Strefie i dwa pełne dni zwiedzania w Kijowie, ale są do wyboru też inne opcje (np. 5 dni w samej Strefie!). Jakby ktoś chciał poczytać naszą relację, to jest dostępna u mnie na blogu :) W każdym razie wycieczka do Zony to jest coś niesamowitego, koniecznie trzeba przeżyć na własnej skórze, żeby doświadczyć tej atmosfery i klimatu!

Przeczytaj poprzedni wpis:
7 rzeczy, które musisz zrobić na studiach