Racz się niespiesznie – Miejsca na weekend w Świętokrzyskiem

AgroPark - Dworek pod Lipą

Dzisiaj zapraszam Was w niespieszną podróż w przeszłość. Odwiedzimy wyjątkowe miejsca, które bardzo dużo mówią o polskiej historii, tradycji i kulturze.

Wpis powstał przy współpracy z marką Saska,która patronuje szlacheckim tradycjom niespiesznego podróżowania i ucztowania i przeznaczony jest dla osób pełnoletnich. Na końcu wpisu, razem z Saską przygotowaliśmy dla Was świetny konkurs z nagrodami.

Słowem wstępu – od jakiegoś czasu szukam pomysłów na bardziej ambitne teksty. Pewnie zauważyliście, że piszę trochę mniej – bo zależy mi na jakości. Postanowiłem, że na blogu będzie pojawiać się to, co najlepsze, a krótkie treści i drobne rozkminy będę publikował na Facebooku.

Zmieniam się ja i zmienia się moje podróżowanie. Chciałbym realizować bardziej ambitne projekty, mocno zgłębiać wybrane tematy. Jestem już zmęczony tymi samymi artykułami na wszystkich blogach i chciałbym od czasu do czasu zrobić coś „większego”.

Pomysł na zwiedzanie dworków spadł mi więc z nieba. Po pierwsze – w tym roku obiecałem sobie dokładniej zwiedzić moje rodzinne województwo. Po drugie – ten idylliczny klimat zawsze był bliski mojemu sercu. Gdzieś w głębi duszy chciałbym przenieść się do takiej beztroskiej krainy, spacerować po ogrodzie wokół dworku, oddawać się jakimś pasjom twórczym. Po prostu się nie spieszyć.

Zanim zaczniemy – krótkie info na temat konkursu, który trwa tylko do piątku (5 sierpnia, godz. 23:59)

W Polsce na pewno jest więcej miejsc, gdzie można raczyć się niespiesznie i wypocząć. Napiszcie w komentarzu poniżej swoją własną propozycje ulubionego  miejsca, gdzie można raczyć się niespiesznie i dobrze odpocząć. Dla 10 najciekawszych propozycji mamy upominki niespodzianki od marki Saska.

Oczywiście konkurs jest dla osób pełnoletnich, a udział oznacza akceptację regulaminu.

Dodatkowo, serię postanowiliśmy zrealizować wspólnie z Anią i Marcinem z GdzieWyjechac.pl Oni zajęli się Małopolską, a ja Świętokrzyskiem. Zobaczcie koniecznie także ich wpis, bo przekazali w nim masę ciekawej wiedzy i szlachetnych miejsc.

Tego typu tekstów nie piszę się na kolanie w 2 godziny. Poświęciłem mu dużo czasu i pracy, dlatego liczę na to, że się Wam spodoba i po przeczytaniu go sami ruszycie w poszukiwaniu miejsc, dzięki którym można poznać kawałek polskiej historii.

Ponidzie

Skansen Tokarnia

Kim byli ziemianie

Zanim zacząłem przygotowywać wpis, nie wiedziałem zbyt wiele na temat polskiego ziemiaństwa. Zacznijmy więc krótkimi faktami/ciekawostkami:

  • Ziemiaństwo było warstwą społeczną posiadaczy ziemskich, którzy dziedziczyli swoje dobra z pokolenia na pokolenie.
  • Wywodzili się z dawnych rycerzy, którzy otrzymali od władcy nadania ziemskie. Żyli z uprawy roli, w zamian za co mieli obowiązek daniny krwi, czyli w razie wojny musieli bronić ojczyzny. I nie był to dla nich przykry obowiązek – wręcz przeciwnie. Byli patriotami i naturalny był dla nich udział w różnych zrywach narodowych, nawet pomimo groźby utraty majątków. Pisał o tym Wacław Potocki: „Z ziemianów się żółnierze rodzą, z żołnierzów zaś do roli wracają ziemianie”.
  • Majątki swoje traktowali w sposób wyjątkowy, jako: dziedzictwo narodowe, dom rodzinny, podstawę niezależności i prestiżu.
  • W XIX wieku dwory były miejscami, gdzie dbano o tożsamość narodową, polską tradycję i religię. W dworach propagowano kulturę i patriotyzm.
  • Właściciel dworu zazwyczaj cieszył się dużym szacunkiem wśród lokalnej społeczności. Po pierwsze – był największym pracodawcą, a po drugie – często finansował lokalne inicjatywy, np. straż pożarną czy stowarzyszenia charytatywne. Dziedziczka natomiast często uczyła czytać czy pisać, służyła pomocą medyczną i popularyzowała higienę.

Musicie więc przyznać, że ziemianie byli naprawdę niesamowitymi rozkminiaczami jak na tamte czasy.

Ponidzie
saska

Niespieszne ucztowanie

Latem dwór wypełniony był ludźmi. Oprócz gospodarzy znajdowały się w nim: służba, rodzina z miasta czy ważne osoby z okolicznych miejscowości. Mimo prac znajdowano też czas na niespieszne ucztowanie – organizowano pikniki i biesiady na świeżym powietrzu.

Zawsze myślałem, że dworskie uczty były bardzo wykwintne i przygotowane „na bogato”. W końcu jak się bawić, to na całego. Oczywiście na stołach pojawiały się pyszne potrawy, ale już w XIX wieku wiedziano, że objadanie się jest niezdrowe. Zazwyczaj przygotowywano posiłki z produktów, które udawało się wytworzyć w majątkach dworskich.

Na stole nie brakowało też szlachetnych trunków. Nie było chyba dworu, który nie robił własnego wina czy nalewek. Produkowanie ich uznawano za sztukę, do której trzeba było mieć rękę. Nalewki wytwarzano przez cały rok. Wiosną wykorzystywano liście i pędy brzozy lub czarnej porzeczki. Lato było okresem obfitym w truskawki, porzeczki, wiśnie czy agrest. Jesienią używano śliwkek, jabłek i gruszek, z których powstawały wyjątkowe trunki.

Piknik
Skansen w Tokarni

Muzeum wsi Kieleckiej

Dworki w Polsce

Przygotowując się do wpisu, zacząłem szukać informacji o dworkach w Świętokrzyskiem. Zachowało się ich dość dużo, jednak odkryłem, że większość z nich jest w opłakanym stanie.

Po II Wojnie Światowej przeprowadzono nacjonalizację majątków ziemskich. Ci, którzy mieszkali w dworach, zostali z dnia na dzień pozbawieni domu, a także środków utrzymania. Zabudowania dworskie przeszły na własność państwa. W niektórych z nich powstawały urzędy czy np. szkoły, a niektóre całkowicie pustoszały i popadały w ruinę. Większość nadal niszczeje w osamotnieniu.

Część z nich trafiła do nowych właścicieli, którzy próbują przywrócić im dawny blask. W jeden z weekendów wybrałem się w podróż szlakiem dworków w Świętokrzyskiem. Poniżej kilka miejsc, do których dotarłem.

Mapa dworków

Mapa autorstwa Marcina Nowaka z GdzieWyjechac.pl :)

Dworek w Śmiłowie

Pierwszym miejscem, które odwiedziłem, był dworek w Śmiłowie. Co ciekawe, jest to miejscowość oddalona o jakieś 25 km od mojego rodzinnego domu i… nie miałem o niej pojęcia. Właśnie o tym wielokrotnie mówię na blogu – często jeździmy na drugi koniec świata, a nie znamy miejscówek w swojej najbliższej okolicy.

Dworek w Śmiłowie to miejsce genialne. Pochodzi z XVIII wieku, ale jest pięknie zachowany. Po II Wojnie Światowej został przejęty przez państwo. Mieścił się w nim komisariat policji, później stacja hodowli roślin i mieszkania dla pracowników rolnych. Dwór był systematycznie rozkradany i popadał w ruinę. W 1985 r. został kupiony przez obecnych właścicieli, którzy przywrócili mu dawny blask. Obecnie znajduje się w nim muzeum wnętrz. Dworek otoczony jest pięknym parkiem, w którym wypatrzyłem nawet dwa biegające zające : )
Strona www obiektu

Dworek w Śmiłowie

Dworek w Sandomierzu

Niewielki i skromny dworek położony w najstarszej dzielnicy pięknego Sandomierza. Jedno z miast na mapie Polski, które koniecznie trzeba zobaczyć. Podczas zwiedzania warto obejrzeć sam dworek. Jest on chyba najskromniejszy z całego zestawienia, ale mimo to, naprawdę uroczy. Dla zachęty – obok znajduje się restauracja z pyszną kawą mrożoną. Można usiąść, obserwować otoczenie i cieszyć się życiem : )
Strona www obiektu

Dworek Ojca Mateusza w Sandomierzu

Dworek w Przybysławicach

Dworek, który w swojej historii ma ciekawy wątek. Data powstania ustalona jest na 1876 r., a pierwszy właściciel w porywie swojej szlacheckiej fantazji… przegrał go (wraz z całym majątkiem) w karty. Trzeba przyznać, że miał polot i odwagę.

Rzut beretem od Sandomierza – warto więc odwiedzić Przybysławice. Obecnie znajduje się tutaj restauracja i rodzinny pensjonat. Bardzo malownicze miejsce.
Strona www obiektu

Przybysławice - dworek

Dworek w Nagłowicach

Obecnie w dworku znajduje się Muzeum Mikołaja Reja. Niestety dotarłem tam już w godzinach popołudniowych i nie udało mi się do niego wejść. Sam dworek jest dość dobrze zachowany, otacza go ogród, który być może jest trochę zaniedbany, ale ma w sobie to „coś”. Zresztą, zobaczcie zdjęcie.

Obok możecie też znaleźć stare zabudowania rolnicze i staw. Świetne miejsce na krótkie zwiedzanie i spacer.

Dworek Mikołaja Reja w Nagłowicach

Dworek w Tokarni

Tokarnia jest miejscem, które koniecznie trzeba odwiedzić. Jedno z ciekawszych muzeów, w jakim byłem. Właściwie jest to skansen, w którym zaprezentowano kilkadziesiąt zabytkowych domostw z Kielecczyzny. Wchodzisz na teren skansenu i przenosisz się w czasie.

Wędrowaliśmy pomiędzy chałupami i starymi młynami, ostatecznie docierając do naszego upatrzonego dworu. Urządzono go w sposób, w jaki mieszkała średniozamożna szlachta. Można zobaczyć na własne oczy, jak wyglądały wnętrza poszczególnych pomieszczeń i dowiedzieć się więcej o życiu w dworze. W otoczeniu można też obejrzeć inne budynki, które wchodziły w skład zabudowy dworskiej. Najlepsza lekcja historii.
Strona www skansenu 

Dworek w skansenie "Muzeum Wsi Kieleckiej"

Dworek w Nowych Kotlicach

Najlepszy dworek z całej listy. Celowo zostawiłem go na sam koniec, bo to w nim postanowiliśmy zostać najdłużej. Wszystko dlatego, że syn właścicieli czyta mojego bloga i już jakiś czas temu zaprosił mnie do siebie : )

Dworek datowany jest na 1762r. Taki rok widnieje na belce, którą gospodarze trzymają w piwnicy, ale prawdopodobnie dworek jest starszy. W 1906 r. został rozbudowany do obecnego kształtu. Podobnie jak wszystkie inne tego typu miejsca po II Wojnie Światowej niszczał i przez pewien czas stał całkowicie pusty. W 2002 r. kupili go obecni właściciele, którzy zadbali o jego wygląd.

Dworku Pod Lipą w Nowych Kotlicach spędziliśmy świetny czas. Powiem szczerze, że bardzo potrzebowałem tego odpoczynku. Ostatnio miałem dość dużo obowiązków i brakowało mi takiego prawdziwego relaksu. Potrzebowałem chwili na to, by pospacerować, poleżeć na trawie, zachwycić się przyrodą. Dzisiaj każdy z nas gdzieś goni i brakuje nam czasu na odpoczynek.

swietokrzyskie09

swietokrzyskie06

racz_sie_niespiesznie
Sam coraz częściej łapię się na tym, że czerpię ogromną przyjemność z takiego beztroskiego odpoczynku. Cieszy mnie, gdy mogę pobyć na łonie natury, pooddychać świeżym powietrzem, nie stresować się sprawami wokół i doceniać to, co mam. Nie muszę jeździć daleko, aby móc niespiesznie celebrować życie i naładować akumulatory. Też tak macie?

Konkurs – Szlachetna sztuka niespiesznego podróżowania

Podróż szlakiem dworków w Świętokrzyskiem była świetnym doświadczeniem. Poznałem lepiej swoją okolicę i odkryłem kilka ciekawych miejsc. Niektóre (np. Ponidzie) planuję odwiedzić ponownie, bo wiem, że jeszcze nie zobaczyłem tam wszystkiego.

Na pewno w Polsce jest więcej miejsc, w których można raczyć się niespiesznie. A może znacie jeszcze jakieś szlachetne miejsca, które warto odwiedzić? Napiszcie w komentarzu poniżej swoją własną propozycje ciekawego miejsca, gdzie można raczyć się niespiesznie i dobrze odpocząć. Dla 10 najciekawszych propozycji mamy upominki niespodzianki od marki Saska.

Oczywiście konkurs jest dla osób pełnoletnich, a udział oznacza akceptację regulaminu.

Oczywiście dworki znajdziecie także w innych miejscach w Polsce. Dla tych, którzy chcą poszukać więcej perełek architektury, Wędrowne Motyle przygotowały interaktywną mapę dworków. U nich na blogu, znajdziecie także dwa inne artykuły na temat dworków:

Wpis ten powstał przy współpracy z marką Saska – rodziną szlachetnych alkoholi w wielu smakach (śliwka węgierka, dzika róża, czarny bez, dębowa, i czysta), która czerpie ze szlacheckich tradycji niespiesznego ucztowania i delektowania się tym, co najlepsze.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Ewcia

    Moje świętokrzyskie, takie piękne :) a ja od siebie dodam dworek w Warszówku, własność mojego wujostwa :) może nie jest tak popularny ale piękny, klimatyczny i z bajecznym ogrodem :) a w stajni swojsko bo osiołek z kózką uroczo hasają :) czego chcieć więcej ;) Pozdrawiam.

  • Kuba

    No, no kto by pomyślał, że tyle dworków znajduje się w województwie świętokrzyskim :)
    Moją propozycja miejsca na nieśpieszny wyjazd pochodzi z moich rodzinnych stron i jest to Cieszyn. Miasto niewielkie, acz niezwykle urokliwe, którego jestem wielkim fanem ;) Z cieszyńskich atrakcji warto wspomnieć o Wzgórzu Zamkowym z rotundą romańska z XI w. której podobizna znajduje się na banknocie 20-złotowym, Studni Trzech Braci, a także zabytkowej cieszyńskiej starówce. Na dodatek wystarczy przekroczyć Olzę i znajdujemy się w Czeskim Cieszynie, gdzie możemy rozkoszować się smakiem wybornego czeskiego pilznera.
    W przyszłym tygodniu przyjeżdża do mnie w odwiedziny rodzina ze Sri Lanki. Gdy wujek usłyszał, że z Bielska do czeskiej granicy jest tylko 30 km, kategorycznie oświadczył, że musimy się tam wybrać. Będzie mógł się pochwalić, że był w Czechach :D

    • Oj tak, Cieszyn bardzo w moim sercu :) Jedno z ulubionych miasteczek

    • Ciekawa, niestandardowa propozycja. Sprawdź adres e-mail :)

  • Misia Kwiecień

    Ja proponuję nie dworek ale pałac również w Świętokrzyskim. Pałac w Kurozwękach to fantastyczne miejsce żeby odpocząć na dłuższy weekend bo atrakcji nie brakuje- labirynty z kukurydzy i konopii w których trzeba znaleźć tabliczki z pytaniami żeby rozwiązać krzyżówkę, bizony i mini zoo, kort tenisowy, boisko do nogi i piłki plażowej no i oczywiście sam przepiękny pałac całkowicie zniszczony przez Rosjan a potem komunę i odkupiony i wspaniale odrestaurowany przez rodzinę Popielów. Byliśmy w zeszły weekend z siostrą i jej mężem i było super :)

  • Ewi

    Świetny tekst! Widać, że przemyślany i odpowiednio napisany. Racz się nieśpiesznie? Jest takie piękne miejsce w Rudniku, jest on oddalony 40 km od Krakowa, a nazywa się Diabelski Kamień. Legenda głosi, że po wybudowaniu sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej, między ludźmi zapanowały pokój i zgoda. Nie mógł tego ścierpieć diabeł i zaplanował zniszczyć sanktuarium ogromnym głazem spuszczonym z dużej wysokości. Zawarł umowę z Bogiem, na mocy której musiał zostawić kamień w tym miejscu, w którym zastanie go pianie koguta. Kamień był jednak tak ciężki i niósł go z tak daleka, że musiał wielokrotnie odpoczywać i nie zdążył przed świtem. Obudziło go pianie koguta, więc kamień musiał pozostać w lesie. Więc jeśli nawet diabeł zdecydował się odpocząć w tym miejscu, to normalny człowiek tym bardziej, zwłaszcza, że obok można rozpalić ognisko i miło spędzić czas ze znajomymi ;)

  • xxyyxx

    Nawiązując trochę do klimatu wpisu: chciałabym polecić cudowne miejsce z moich rodzinnych stron, wśród natury :) Na Jeziorze Góreckim w Wielkopolskim Parku Narodowym znajduje się wyspa zamkowa z ruinami zamku Klaudyny Potockiej. Miejsce niezwykle urokliwe, z ciekawą historią, romantyczne… Ten piękny widok zawsze jest inny, zależnie od pory roku i chyba to jest najbardziej cudowne – to samo miejsce odkrywane za każdym razem na nowo. Na taras widokowy można dotrzeć zarówno rowerem, spacerując szlakiem, jak i truchcikiem od wcześniejszego przejazdu drezyną :) Trasa bardzo atrakcyjna i niezbyt trudna. Jeśli ktoś jest zwolennikiem pieszych lub rowerowych wycieczek, WPN oferuje wiele innych niezwykłych miejsc na weekend (chociażby słynna studnia Napoleona, gdzie jak mówi legenda raz w roku woda zamienia się w szampana :))

    Jeśli ktoś kiedyś będzie miał okazję: polecam wybrać się o poranku i zjeść śniadanie z widokiem na wschód słońca przenikający przez mury. :)

    • Nie znałem tego miejsca, a wygląda faktycznie świetnie. Sprawdź adres e-mail :)

  • Damian Pszonak

    Super wpis, fajnie się czyta i ogląda :)
    To ja dodam jeszcze Zalipie, do którego wybieramy się jutro (Zresztą wiesz, że dobre miejsce na nieśpieszne raczenie się, bo byłeś tam) jak również Szydłów, miasto w całości ogrodzone średniowiecznymi murami, co mi kojarzy sie z francuskim Carcassonne. Przekonam sie czy słusznie :)

  • Vivasco

    Ja mam dwa miejsca, gdzie można nacieszyć się pięknym słońcem, polską kulturą oraz historią. Pierwszym z nich są Pławniowice, gdzie znajduje się piękny dworek, z przylagającym parkiem – była to jedna z siedzib rodu Donnersmarcków, śląskich magnatów. Jest to chluba regionu, chociaż mało osób o nim wie. Drugie miejsce to Krzyżtopór – według mnie jeden z najbardziej fascynujących zamków w Polsce, jeśli nie w całej Europie. Planowany był z rozmachem, każdy element i jego ostateczny wygląd miał swoją przyczynę, istniało tam nawet gigantyczne akwarium. W końcu szlachta się bawi :)
    PS Świetny wpis, zawsze mnie cieszy, gdy ktoś przybliża czytelnikom polskie pałace :)

  • kari

    uwielbiam dworki polskie- nie tylko ze względu na architekturę ale na duszę…taki magiczny klimat ma dla mnie dworek w Stawisku (dawniej dom Iwaszkiewiczów, teraz muzeum). Zafascynowałam się nim w czasach licealnych (a już trochę lat upłynęło od tamtego czasu…) i lubię tam wracać z sentymentu do dawnych czasów, niesłusznie minionych ;-) robię od czasu do czasu objazdówki po dworkach w Polsce-służy mi pięknie ilustrowany album ze zbiorem ciekawych propozycji… pozdrawiam miłośników polskich dworków.

  • Byłam tam 15 lat temu na szkolnej wycieczce, mi.in w muzeum w Śmiłowie, ale o pozostałych dworkach nigdy nie słyszałam, mam nadzieję, że kiedyś się wybiorę. Przepiękne okolice. Chętnie przeniosłabym się w czasy ziemiańskie i gdyby było mi dane, ucztowała w ogrodzie z taką naleweczką. :)

  • Niesamowite zdjęcia!

  • Ola Malec

    Moja propozycja to nocleg w zamku Moszna na dolnym śląsku. Jeden z najpiękniejszych polskich zamków i myślę że niewiele osób wie że pełni on także funkcję hotelu. Wokoło zamku piękne tereny po których można spacerować całymi dniami. Warto to miejsce odwiedzić i poczuć się przez weekend jak królewska para, niezapomniane wspomnienia gwarantowane. Ceny nie są jakoś bardzo wygórowane a pokoje wyglądają jak wyciągnięte w filmu historycznego ;)

    • Moszna jest faktycznie pięknym miejscem i już od dłuższego czasu wisi na mojej liście. Sprawdź e-maila :)

  • Basia || Podróże Hani

    Aaa, w ostatni weekend przy Dworku pod lipą rozbiliśmy pierwsze w naszym rodzinnym życiu namioty, zupełnie niechcący wpisaliśmy się w blogerski trend? ;) My tradycyjnie polecamy coś w naszej okolicy, czyli w województwie śląskim. Jednym z naszych ulubionych miejsc na beztroski odpoczynek w ciszy i spokoju to Beskidzka Trójwieś. Tam czas płynie zupełnie inaczej! Dwórków nie ma, są za to boskie agroturystyki, jak choćby Na Uwietrzu w Jaworzynce, czy Na Połomiu w Istebnej. Kto był, ten potwierdzi, jak tam sielsko i anielsko

  • Karola

    A ja szczególnie polecam nieśpieszną Sadybę Rozalin… w której można nie tylko się raczyć odpoczynkiem ale również można nieśpiesznie delektować się slow kuchnią… Sadyba to wyjątkowe miejsce, które polecam każdemu nieśpiesznemu człowiekowi…

  • Z województwa wielkopolskiego polecam zwiedzanie zamku w Kórniku, w którym ponoć straszy biała dama (chociaż ja się na nią nie natknęłam) :) Oprócz urokliwego zamku, w pobliżu jeziora, można odwiedzić piękne rosarium i arboretum. Jest to jedyne miejsce w Wielkopolsce lub nawet w Polsce, gdzie rośnie drzewa z korzeniami na powierzchnią ziemi. Myślę, że jest to także dobre miejsce na piknik :) Razem z zamkiem to bardzo fajna miejscówka!

  • Oliwia

    Mało kto wie, że mamy w Polsce własne Santorini, gdzie każdy zachód słońca jest wyjątkowy. Stolica krainy 44 wysp czyli wyspa Karsibór to idealne miejsce aby odpocząć i odciąć się od świata. To 14 kilometrów kwadratowych przyrody, gdzie rower i kajak to najlepszy środek transportu, a turystów nadal jest garstka.

    • Nie wiedziałem, a wygląda genialnie. Sprawdź adres e-mail ;)

  • Ania

    Jeśli chodzi o piękne miejsca idealne na odpoczynek, to zdecydowanie polecam Pojezierze Drawskie. Widoki po prostu niesamowite, do tego cisza i spokój. Oczywiście znajdą się tam tłoczne i popularne miejsca, ale wystarczy odpić dosłownie kilka metrów, by tego uniknąć.Generalnie całe to Pojezierze ma do zaoferowania szerokie dzikie plaże, lasy pełne jagód, świetnie przygotowane pola namiotowe, a do tego oczywiście rzeki idealne do spływów kajakowych o różnych stopniach trudności. Według mnie to idealna propozycja ciekawego miejsca, w którym można raczyć się niespiesznie i odpocząć – kto powiedział, że nie można odpoczywać aktywnie? ;) Poza tym niekoniecznie trzeba się od razu pchać na trudne i długie trasy. Niektóre są tak banalne, że można dosłownie wyciągnąć się na kajaku, wystawić buzię do słońca i podjadać arbuza lub popijać coś zimnego słuchając śpiewu ptaków i szumu wody… Odpoczynek na 102 %. Ogólnie polecam wszystkim województwo zachodniopomorskie, które mam wrażenie jest bardzo niedoceniane. Sama mieszkam teraz w Krakowie, ale bardzo chętnie wracam w rodzinne strony. Mało rzeczy relaksuje tak dobrze jak dzika przyroda, a tam akurat jest tego pod dostatkiem :)

  • Mimo, że jest to dość znane miejsce polecam Kazimierz Dolny i jego okolice. W dzień, przy świetle słonecznym epicko oświetla klimat którego z niczym się nke porówna chodząc tamtymi uliczkami i odkrywając, a o wschodzi czy zachodzie słońca wybrać sie bardziej na skraj miasta lub nawet poza nie, by zobaczyć promienie rozproszone po Wiśle

  • Figle Migle

    Gdy tylko zobaczyłam tytuł wpisu – „Racz się niespiesznie”
    od razu wiedziałam, że chcę się z Wami podzielić czymś niecodziennym … Moimi
    WRAŻENIAMI, pisanymi z całą pewnością przez duże i pogrubione „W” z minionych
    dni, które dane mi było spędzić w Kazimierzu Dolnym- niezwykle klimatycznym
    miasteczku leżącym nad naszą piękną rzeką Wisłą. Moje wspomnienia dotyczące
    tego miejsca zamykały się w półgodzinnej (tzw. przelotowej) wizycie sprzed ok.
    piętnastu lat na Rynku Kazimierskim, która to utrwaliła w mojej pamięci obraz
    niezwykle urokliwego miasta, pełnego brukowanych uliczek, wąskich kamienic i
    drewnianych studni – miejsca w którym jakby zatrzymał się czas – postanowiłam,
    że kiedyś na pewno tu wrócę! A, że zdarzyło mi się wypowiedzieć to moje
    marzenie na głos- w siódmą rocznicę naszego ślubu znalazłam się ponownie w
    Kazimierzu – niezwykły prezent, który sprawił, że na niespełna trzy dni, czas jakby zwolnił przenosząc mnie w miejsce, które pozwoliło zatracić się w sobie tak całkowicie- bez facebooka, maili,nieodebranych połączeń i tego wszystkiego, co sprawia, że czujemy się wciąż tak
    napędzani, że siła rozpędu nie pozwala nam się zatrzymać, że zrozumiałam po
    czasie, iż przez te kilka dni nic poza tym miejscem – „tu i teraz” – dla mnie nie istniało-
    niezwykłe i zaskakujące doświadczenie ;-)
    Wjeżdżasz do miasta i … wita Cię wąska, kręta, brukowana uliczka prowadząca
    delikatnie w górę wzdłuż brzegu Wisły. Z jednej strony Rynek – zatłoczony,
    pełen zgiełku ( nie mylić z kiczem- tego tu nie spotkasz w przeciwieństwie do
    dużych kurortów turystycznych), a nad nim wznosząca się wieża Kościoła Farnego,
    wyżej zaś ruiny Zamku Królewskiego, Baszta oraz Góra Trzech Krzyży. Z drugiej
    strony, na wale wiślanym- Sanktuarium Matki Bożej Kazimierskiej, wąskie
    kamienice, spichlerze, historia skradająca się zza każdego rogu, niezliczona ilość mini kawiarenek (przypominających w stylistyce te z południa Włoch), mnogość galerii i pracowni artystycznych i …Artyści (głownie portreciści i malarze) wystający ze sztalugami na rogach ulic-
    niesowity, naprawdę NIESAMOWITY widok! Dojeżdżamy na miejsce- piękny spichlerz
    wraz z pensjonatem, tuż przy bulwarze wiślanym, niezwykle ciche i klimatyczne
    miejsce mieszczące się na samym końcu miasteczka ( a, że Kazimierz jest naprawdę
    niewielki, nie stanowi to najmniejszego problemu) i zaczynamy przygodę :-) Szczegółów tej przygody nie zdradzę- w końcu, to nasza przygoda i każdy z Was, jeśli tylko tu przyjedzie,
    z całą pewnością przeżyje własną i niepowtarzalną, to co jednak chcę przez ten
    wpis powiedzieć, to TO, że mamy w Polsce jeszcze takie miejsca w których warto,
    a nawet trzeba (bo one wymuszają to na nas) RACZYĆ SIĘ NIESPIESZNIE !!! Jeśli
    damy się porwać ich urokowi, jeśli pozwolimy sobie na wolny upływ czasu z dala
    od naszego jakże często zahukanego życia, wówczas odkryjemy, że nie potrzeba
    nam wcale szukać daleko, gdyż w naszym pięknym KRAJU posiadamy dziedzictwo
    przodków, które pozwala nam się zatrzymać, zachwycić, poznać i prawdziwie
    odpocząć- życzę Wam Kochani tej odwagi- TAK! ODWAGI, gdyż tylko ludzie odważni
    potrafią „raczyć się niespiesznie”…. A czy Ty masz odwagę?

    Ps. Przepraszam za tak obszerną treść, jednak o takim
    miejscu i przeżyciach nie da się napisać w dwóch zdaniach, na kolanie… Jeśli kogoś z Was mój
    wpis zainspiruje i sprawi, że odwiedzi to miejsce, będę szczęśliwa :-)

    Agnieszka J.

  • PJ

    Niespiesznie odpoczywać można również uprawiając aktywność fizyczną, o czym będzie poniższy wpis :)
    Na granicy Śląska Górnego i Opolskiego mogę polecić spływ kajakowy Doliną Małej Panwi. Jest to rzeka, która jest dopływem Odry, niezbyt znana, niezbyt istotna, niezbyt długa (choć ma ponad 100 km). To bardzo popularne miejsce dla amatorów kajakarstwa. Choć znajduje się w terenie nizinnym, rzeka na terenie Doliny ma wiele zakrętasów i małych uskoków.
    Kajaki można wynająć telefonicznie, zostają podwiezione do Krupskiego Młyna w województwie śląskim, gdzie rozpoczyna się trasa. Stamtąd płynie się Doliną Małej Panwi, po drodze można raczyć się widokami i powoli zmieniającym się krajobrazem. Bujna roślinność, odgłosy natury, piękne ptaki, cichy odgłos wioseł…
    Pojawiają się ciekawe przeszkody, w tym regionie aktywne są bobry, więc czasem trzeba przenieść kajak nad leżącym w poprzek rzeki drzewem. Jak ktoś ma szczęście, może trafić na bobry przy pracy (mi się raz zdarzyło lata temu ;) ). Trasa ma kilkanaście kilometrów, przebyć ją można w dwie godzinki bądź „racząc się niespiesznie”, gdyż może to zająć nawet dłuższą część dnia. Po drodze można przystanąć na przerwę w Kielczy, gdzie znajduje się przyjemna przystań dla strudzonych wędrowców. To dobre miejsce na zjedzenie prowiantu i nabranie sił przed dalszym wiosłowaniem.
    Trasa kończy się w Żędowicach w województwie opolskim, gdzie drogowskaz każe skręcić w miejsce z pozoru nie do przepłynięcia. Po kilkuset metrach wiosłowania wąskim strumieniem z trawą rozmiarów godną iście amazońskiej dżungli po bokach wypływa się na ładny staw, na brzegu którego czeka już samochód z Twoimi rzeczami.
    To jeszcze nie koniec atrakcji! Organizatorzy spływu mogą na Twoją prośbę rozpalić ognisko, więc można na spokojnie sobie odpocząć, zjeść kiełbaskę bądź jakieś konkretniejsze mięso (karczek z grilla, mmm…), pośpiewać przy ogniu, pograć na gitarze, napić się tego i owego (Saska o smaku śliwki węgierki – odkrycie roku!) i posiedzieć w dobrym towarzystwie do białego rana.
    Już żałuję, że w wakacje raczej nie znajdę czasu, by powtórzyć tę przeprawę :)

    • Ostatnio jestem zachwycony kajakami. Świetny sposób spędzania wolnego czasu. Sprawdź adres e-mail ;)

  • Raczyć się niespiesznie. Oto jest zagadka w dzisiejszym zaganianym świecie. Bardzo lubię raczyć się niespiesznie a doceniam to jeszcze bardziej gdy naprawdę mogę odkryć przy tym coś ciekawego. Chciałabym opowiedzieć krótką historię miejsc, w których czas płynie wolniej. Oczywiście oprócz gór, bo tam można i odpocząć i nie pędzić nigdzie. Jakoś tak się składa, że najlepiej spowalniam na Wschodzie. Na Podlasiu dokładniej, na Szlaku Tatarskim gdzie wciąż możemy zobaczyć jak żyją Tatarzy. Czas płynie wolniej bo jak tu nie rozpływać się w tej pysznej kuchni, nie jeździć na rowerze po lasach i nie zasłuchiwać się w opowieściach imama w zabytkowym meczecie. Tatarska Jurta przeniesie Was w dawne czasy – jest niczym ludowy skansen, wszędzie pamiątki i rodzinne przedmioty. Zadumać można się tuż obok? nad jednym z tysięcy muzułmańskich nagrobków – trochę zdaje się zapomnianych przez czas. Powolność odkrywam też (i to aż za bardzo) na mojej działce. W Popowie, niedaleko Serocka, właściwie nie ma nic. Ale stoi nasz dom, z tarasem do leniuchowania, świeżą trawą do leżenia i moim psem do całowania. Najbardziej lubię gdy gania naokoło działki aż jej się uszy trzesą. Ostatnim miejscem będzie „nasza” Płazówka, niedaleko Witowa. I choć tyle jest miejsc, to jakoś co roku lądujemy w tym jednym – z widokiem na całe Tatry Zachodnie. Jeść śniadanie i spacerować w towarzystwie wszystkich szczytów – baterie naładowane na kilka następnych tygodni. Dziękuję, jeśli to przeczytałeś. Trochę prywaty, ale miło jest przypomnieć sobie, co daje Ci radość :)

    • Miejscówki kompletnie mi nieznane, a brzmią bardzo ciekawie. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się wybrać na Podlasie :)

      PS. Sprawdź maila

  • Przepis, jak niespiesznie raczyć się (wolnym) czasem:
    1. Zabierz ze sobą kompana, tudzież kompankę, bo we dwoje wszystko smakuje lepiej.
    2. Głodni przygody i ciekawi nowych miejsc, udajcie się do Mosznej, gdzie nacieszycie oczy pięknym zamkiem i zatopicie się w historii samego miejsca oraz jego mieszkańców.
    3. Po lekcji historii udajcie się na spokojny spacer po przyzamkowym, przepięknym parku.
    4. Dotlenieni i zapewne delikatnie zmęczeni spacerem, rozłóżcie się na rozległym trawniku, cieszcie chwilą, chłońcie okolicę, bądźćie! Bo przecież nikt Was nie goni. :)

  • Jedźcie do Srebrnej Góry!
    Fantastycznie położonej miejscowości na Przedgórzu Sudeckim koło Ząbkowic Śląskich. Zbliżając się od strony Wrocławia, witamy Srebrną znajdując się jeszcze w dolinie, w centrum zaczynają się góry, a po kilkuset metrach w pionie lądujemy pod jedną z największych Twierdz w Europie. Zwiedzamy forty i bastiony srebrnogórskie, podziwiamy Góry Sowie z okien kazamatów i znajdujemy ochłodę wewnątrz kilkumetrowej grubości murów Donjona.
    Potem spacer po okolicy z punktem obowiązkowym czyli przejściem przez 27m wysokości wiadukt Kolei Sowiogórskiej, monumentalnej pozostałości po jedynej na obecnych ziemiach polskich kolei zębatej.
    Pełni wrażeń górsko-historycznych ruszamy po doznania kulinarne. Zjeżdżamy z przełęczy do zapomnianego miasteczka Nowa Ruda, gdzie wpadamy do jedynej w swoim rodzaju kawiarni. Białej Lokomotywie daleko do jednoznaczności i oczywistości. Nie ma menu, nie ma cen, a kawa ogórkowa nie może wydawać się kawą. Kwintesencja podróży w nieznane.
    Gorąco polecam na jednodniowy wypad:)

  • Julia

    -Mazury-

    Mazury to nie tylko jeziora, żaglówki, leżenie na plaży i grille. Mazury to przede wszystkim samotność. To spacery po lasach i odkrywanie nowych i nieznanych ścieżek. To zimne kąpiele w rzece. To leżenie na trawie i zbieranie dzikich malin. To też wielkie komary i zapach pieczonych ziemniaków w ognisku. Idealne miejsce. Usiądź. Odpocznij. Nie spiesz się.

  • ewa

    A ja proponuje relaks w MOLO RESORT.
    Wśród stawów w miejscowości Osiek koło Oświęcimia jest resort dla ludzi potrzebujących nieco innego niż samej przyrody.
    Każdy znajdzie coś dla siebie :) I Panie i panowie .
    Mamy tam piękny ,elegancki hotel z pokojami 1/2 os. lub apartamenty.
    Oczywiście znajdzie się Wellness & Spa :basen,jacuzzi, sauny, sala fitness.
    Możemy też zrelaksować się podczas różnych zabiegów i masaży :)
    Jest duża restauracja oczywiście i alter molo, myślę że to coś dla dobrej zabawy. chcesz pograć w bilarda/kręgle przy dobrym drinku lub przekąskach i muzyce nie ma problemu.Super barmani i muzyka na żywo.
    Dla tych podróżujących campingiem przez świat też się znajdzie miejsce:) I to dobrze wyposażona.
    Baseny zewnętrzny dzięki którym poczujesz się jak na bogatych wakacjach:) Plaża , leżaki i słońce
    Każdy zasługuję na ten odpoczynek
    Powiedz sobie jadę na wakacje poleżeć ,zapomnieć o wszystkim i dobrze się bawić i jedź sprawdź o czym mowa a na pewno tam wrócisz:)

  • Iza

    Muszę przyznać, że masz bardzo ciekawy styl fotografowania, albo obróbki :) obrabiasz je za pomocą jakiś filtrów, samodzielnie a może masz jakiś obiektyw, który oddaje w ten sposób kolory i fajny klimat na zdjeciach ?

    • Dzięki :) Ciesze się, że ktoś to zauważył. Faktycznie, jest to kwestia pewnego tricku przy obróbce :)

  • Kinga

    Dołączam się do polecenia Trójwsi. Niedaleko Wisły, a ceny dwa razy niższe :-)

    Najlepiej wybrać się na Boże Narodzenie. Można wtedy zobaczyć mieszkańców w strojach góralskich. Zgodnie z opowieściami dawno, dawno temu… gdy król Jan Kazimierz wracał po potopie szwedzkim do Polski przejeżdżał przez Koniaków. Niestety podczas podróży wjechał do grzęzawiska. Wydostać pomogło mu się sześciu górali. Król chciał podarować coś w zamian, ale miał przy sobie jedynie czerwone sukno. Materiału nie starczyłoby dla wszystkich, więc kazał go podzielić i poszyć jedynie brucliki. Widać że mieszkańcom przypadły one do gustu i noszą je do dziś.

    Jeśli pogoda dopisze, można przejechać się kuligiem poprzez dwumetrowe zaspy śniegu. Warto zostać na Sylwestra. Organizowany jest wówczas zjazd na nartach, ze szczytu Złotego Gronia z pochodniami. Widok niesamowity!

    Jeśli interesujesz się większymi górami, w Istebnej znajduje się Izba Pamięci Jerzego Kukuczki. Jest to jeden z najlepszych himalaistów świata, który zginął w 1989, podczas wdrapywania się na Lhotse. Warto zobaczyć także największą koniakowską koronkę na świecie, która ma 5 metrów średnicy i już oficjalnie została wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa. Tutejsze koronki znane są nie tylko w Polsce. Robi się z niej obrusy, serwety, ale także stringi. Znakiem rozpoznawczym Trójwsi są lasy porośnięte niemal w całości świerkami. Tutejsza odmiana świerka istebniańskiego jest bardzo wytrzymała, dlatego też o jego nasiona ubiegali się Szwedzi, Francuzi i Niemcy.

    Na terenie Trójwsi znajduje się także aquapark i park linowy. Można zagrać w paintball, wypożyczyć quady, nauczyć się jazdy konnej albo gry na trombicie.
    Tak na zachętę zdjęcie z Ochodzitej (fot. Jakub Połomski) :-)

    • Brzmi ciekawie :) Nie znałem tego miejsca. Sprawdź e-maila :)

  • Gabriela Gałecka

    To ja może przybliżę województwo bardzo bliskie Świętokrzyskiemu, czyli Lubelskie :) Jako, że na codzień studiuję w dużym mieście, najbardziej lubię wracać do swoich rodzinnych okolic, gdzie mogę wypocząć… A nawet cofnąć się w czasie! 1800 lat temu w okolicy Hrubieszowa żyli Goci. Dzięki pomysłowości i inicjatywie kilkunastu zapaleńców w okolicy powstały rekonstrukcje dawnych osad, a ludzie zaczęli uczyć się dawnych rzemiosł i metod walki. Goci stali się niejako symbolem moich rodzinnych stron. Będąc w Zamościu warto zahaczyć o wieś Masłomęcz, która jest szczególnie rozpoznawalna jako „Wioska Gotów”. Wracając z dużego miasta, mogę powiedzieć, że nie tylko wracam w swoje spokojne strony, a wręcz cofam się w epokach :) Tam ładuję baterię, odpoczywam i jestem gotowa do powrotu na uczelnię.
    Pozdrawiam!

  • Co roku żeby wypocząć jeżdże pod namiot do Pisza, nad jezioro Wiartel i to miejsce z całego serca polecam. Większość jeździ na większe jeziora, a omija mniejsze, więc tam we wrześniu zazwyczaj jest błogo i cicho (pod koniec). Tanie pole namiotowe i pokoje do wynajęcia w rozsądnych cenach. Po sąsiedzku zawsze wypożyczamy łódkę i wiosłujemy po jeziorze, a w nocy leżenie na molo i patrzenie w gwiazdy. Najprostsze jest najlepsze! Polecam z całego serca miejsce i ludzi tam mieszkających.
    Tylko nie jedźcie w ciemno we wrześniu, większość kwater i pól namiotwych jest już zamknieta, więc zadzwońcie i upewnijcie się!

    Post bardzo dobry, zdecydowanie wolę konkretne treści, ale nie rezygnuj z krótkich form na blogu. Takie krótsze szybciej się czyta i są akurat takie „na drogę do pracy” :)

  • booklover

    Moim miejscem idealnym na weekendowy wypad jest dom i ogród moich rodziców niedaleko Lublina. Mała wioska na Pojezierzu Leczynsko-Wlodawskim, cisza, spokój, wielki ogród i ponad hektar własnego lasu. Raptem kilometr dalej jest rezerwat ptaków więc budzą już o świcie i halasuja całe dnie-wróble, dudki, sroki, kosy, w nocy natomiast dają popalić sowy i jeże! Które swoim tuptaniem nieraz napedzily stracha mojej mamie. Po miłej pobudce kawa w dłoń i do ogrodu…w piżamie? A jakże! Do tego bose stopy na jeszcze zroszonej trawie i od samego rana jesteśmy w kontakcie z naturą. Krzaki aż uginają się od ciężaru dojrzałych owoców-tym razem malin i jeżyn, tak słodkich, że aż trudno uwierzyć… Łapię jeszcze kilka ogórków i pomidorów i biegnę na śniadanie. Na stole w ogrodzie już czeka domowy chleb na zakwasie, swojska kiełbasa, twaróg od sąsiadki i miód od zaprzyjaźnionego pszczelarza. Są jeszcze dżemy i konfitury-truskawka, wiśnia, agrest, lekko kwaskowata pigwa i mój absolutny numer jeden-powidła śliwkowe z czekoladą. Po takiej uczcie nie jestem w stanie się ruszyć-jedyne na co mnie stać to przeniesienie się na hamak w cieniu wielkiego orzecha. Tak trwam słuchając wszystkich niezwykłych dźwięków, które dla mnie, żyjącej na co dzień w Warszawie, są niczym muzyka. Leżę, chlone, zbieram siły bo jeszcze tyle do odkrycia… Niezliczona ilość jezior, wspaniałe sosnowe lasy, ścieżki Poleskiego Parku Narodowego, drewniana cerkiew nieopodal, rezerwat żółwia blotnego, a wieczorem spokojna przejażdżka rowerem lub mecz badmintona w sadzie, w świetle zachodzącego słońca….

    • Rodzinne strony zawsze na plus. Faktycznie u rodziców najlepiej się wypoczywa ;) Sprawdź e-maila.

  • Wojciech

    Jak dla mnie to kilka metrów od domu jeśli mieszka się na wsi a jeśli miasto to do pobliskiego lasu lub błonia i piknik. Koszyczek, jedzenie robione z miłością, koc, trunki alkoholowe lub nie, przyroda i chillout.Tak niewiele a taka radość :)

  • Pingback: Co zrobię w 2017 r.? - Życie Jest Piękne()

Przeczytaj poprzedni wpis:
50 rzeczy, które powinieneś zrobić w te wakacje