Rewolucja dziania się

MeetPRO

Dzisiejszy wpis to niejako kontynuacja tekstu, który napisałem kiedyś, a który odbił się dość szerokim echem. Chodzi o post pt. „Prywatna rewolucja”, czyli jak zacząć wprowadzać zmiany w swoim życiu samemu, bez patrzenia na innych. Wiecie o co chodzi – nie raz powtarzamy, że chcielibyśmy zacząć jeździć stopem, biegać, podróżować itp., ale nie mamy z kim.

Absurdalne usprawiedliwienie, bo większość z tych rzeczy można robić samemu. Ewentualnie można w prosty sposób znaleźć kogoś, z kim można dzielić pasje. Trzeba po prostu ruszyć dupę i wziąć sprawy w swoje ręce, a nie czekać, aż samo się zrobi. Dziś dowiecie się, jak tę dupę ruszyć!

Dziej się!

Jest taka reklama piwa Lech: „Chwała bohaterom”. Produkt kierowany do ludzi młodych, aktywnych, więc i reklama musi być przebojowa i ciekawa. Padają tam takie słowa: „Chwała tym, którzy nie pytają, czy coś się dzieje – Oni się dzieją”. I te słowa stały się moim motto przez ostatnie dwa miesiące życia. Zaczęło się od tego, że Kacper – mój kolega – wyłapał hasło ze spotu reklamowego. Eureka – właśnie o to chodzi, o dzianie się! Nie można czekać, aż przygoda, ciekawe chwile w życiu, dobre momenty itp. będą tworzyły się same. Jeżeli chcesz mieć dobre wspomnienia, to samemu trzeba wziąć sprawy w swoje ręce.

Poznaj Aktywne Bestie

Pewnego pięknego dnia założyłem na Facebooku grupę, do której zaprosiłem kilkunastu znajomych. Idea była prosta: wspólnie stworzyliśmy listę różnych rzeczy, które można (ba, nawet trzeba) zrobić w Krakowie. Lista zawierała różne pomysły – od kompletnie szalonych (jak np. morsowanie) po standardowe (takie jak wyjście na łyżwy czy do kina).

Teraz, gdy gdziekolwiek wychodzimy – nawet na zwykłe piwo, to zazwyczaj mówimy, że idziemy się „dziać”. Nawet mała domówka przeradza się w coś ciekawego, choćby turniej w Eurobiznes. Wiemy, że wszystko jest w naszych rękach. I w taki sposób powstają akcje typu kolacja w McDonaldzie. Aha, Lech mi nie płaci za reklamę. Nawet nie piję tego piwa : )

Jak można się dziać?

Przedstawię wam kilka pomysłów, które wpadły nam do głowy. Cała lista jest dużo większa, ale nie chce prezentować wszystkich pomysłów:

Dziej się kulturalnie:

  • Muzeum Narodowe
  • Muzeum Czartoryskich
  • MOCAK
  • Podziemia Rynku
  • Nocny Seans w jakimś kinie
  • Teatr
  • Opera
  • Festiwal M. Grechuty
  • Przegląd kabaretów PAKA

Dziej się aktywnie:

  • Squash
  • Lodowisko
  • Curling
  • Poker Night
  • Maraton
  • Trening sumo

Dziej się kulinarnie:

  • Panie gotują
  • Panowie gotują (wiem Panowie –  głupie;])
  • Oglądamy jakiś program kulinarny i odwzorujemy potrawę

Dziej się ekstremalnie:

  • Morsy
  • Spadochron
  • Wejście na Szkieletor
  • Kąpiel w Wiśle
  • Skok do Wisły z mostu
  • Nurkowanie na Zakrzówku

Dziej się w sposób szalony:

Pomoc innym:

  • Grupowe oddawanie krwi
  • Pomoc przy jakiejś zbiórce
  • Adopcja na odległość
  • Oddawanie krwi
  • Zbieranie plastikowych nakrętek

Cała lista jest dość obszerna. Przedstawiam tylko wybrane elementy. Część z nich została już zrobiona. Najważniejsze jest to, że nagle wszyscy ruszyliśmy i zaczęliśmy działać. Ja w tych swoich magicznych rozważaniach poszedłem jeszcze dalej i wymyśliłem, że tak naprawdę każdy człowiek powinien stworzyć swoja własną listę do „dziania się”. Co powinno się znaleźć na takiej liście?

Rzeczy, których się boisz

Boje się węży i pająków. Obrzydliwe stworzenia, którym za grosz nie mogę zaufać. W Maroku miałem ciężko, bo co wychodziłem z autobusu, to podchodził do mnie jakiś Marokańczyk z wężem, że niby można sobie zrobić zdjęcie. A ten wąż tym łbem do mnie. Brrr…. Nigdy tego paskudztwa nie wziąłbym do ręki… aż do teraz. Gdy nadarzy się okazja, to chętnie spróbuje. A co! : ) A ty, czego się boisz? Jakie masz obawy? Lęk wysokości? Lęk przed wystąpieniami publicznymi? Zrób sobie listę rzeczy, których się mocno obawiasz, i spróbuj się z tym zmierzyć. Strach to też ciekawa emocja!

węże w maroku

Rzeczy nie w Twoim klimacie

Zadaj sobie pytanie: kiedy ostatni raz robiłeś coś po raz pierwszy? Żyjemy z dnia na dzień – praca, szkoła, dom, jakieś spotkanie, komputer, spanie. Kiedy ostatni raz robiłeś coś po raz pierwszy w życiu? Gdy zdałem sobie sprawę, że robienie nowych czynności bardzo rozwija, to zacząłem szukać okazji do częstego testowania i eksperymentowania. Tylko w przeciągu ostatniego miesiąca zrobiłem kilka nowych rzeczy. Przykładowo, poszedłem na koncert Hiphopowy, choć to totalnie nie mój klimat, odbyłem partyjkę pokera, spróbowałem kąpieli w jeziorze przy obecnych temperaturach i nawet zacząłem uczyć się gotować nowych potraw – a Ci którzy mnie znają, wiedzą, że jestem kulinarnym beztalenciem. Naprawdę niewiele trzeba, by spróbować czegoś nowego. Być może odnajdziesz swoją nową pasję?

Nowe nawyki

Dobre nawyki, czyli takie, które dodają nową wartość do nowego życia. W tej rubryce powinieneś spisać rzeczy, które chciałbyś wdrożyć w życie. Może być to regularne bieganie, wczesne wstawanie, poranna gimnastyka, medytacja itp. To mają być rzeczy, których naprawdę chcesz. Tylko nie nakręcaj się od razu na wszystko. Schłodź emocje, bo zazwyczaj na początku jest tak, że chce się wszystkiego naraz, a wtedy nic nie wychodzi. Wybierz sobie jeden nawyk i wdrażaj powoli do życia. Gdy poczujesz, że masz nad nim kontrolę, to stopniowo wrzucaj kolejne rzeczy.

Pomoc innym

Zastanów się, jak możesz pomóc innym. Nie musisz wydawać kasy, ba nie musisz wychodzić z domu. Ważne, żeby to było szczere i żebyś naprawdę tego pragnął. Wtedy, ta magiczna moc pomocy innym zadziała.

MeetPRO

Temat ten, poruszyliśmy z uczestnikami szkolenia podczas Spotkania Praktyków Rozwoju Osobistego MeetPRO w Warszawie. Razem z tęgimi umysłami zastanowiliśmy się, co taka osoba, która „nie wie, co ciekawego w życiu może zrobić”, powinna zmienić.

Zdecydowaliśmy, że zrobimy listę rzeczy, które może robić każdy z nas, mieszkając w większym mieście. Dodatkowo, ustaliliśmy limit finansowy – 50zł. Żadna z tych aktywności nie powinna kosztować więcej niż ustalona kwota.

1. Spotkania szkoleniowe  Jest masa darmowych / niewiele płatnych szkoleń, które mogą dać coś dobrego. Masz Internet? To je znajdź!

2. Geocaching – Nie wiem czy wiecie, ale na świecie jest grupa zapaleńców, którzy pochowali w różnych ciekawych miejscach skrzynki ze skarbami. Szukanie takich skrzynek to gra, osadzona w życiu. Poczytaj, dowiedz się i rusz dupę.

3. Urban Exploring – masa dziwnych i ciekawych miejsc do odwiedzenia. Opuszczone budynki, ukryte przejścia, podziemia. To wszystko czeka na odwiedzenie. Tylko oczywiście z głową i trzeźwym myśleniem.

4. Gry miejskie – ile tego jest. Nie ma miesiąca, żeby ktoś mnie na Facebooku nie zapraszał do jakiejś akcji miejskiej. Kolejny przykład gry, osadzonej w realnym świecie, gdzie to my możemy być bohaterami.

5. Flash moby / Mp3 Experiment – Jak wyżej. Zwłaszcza w ciepłych miesiącach jest tego bardzo dużo. Bardzo prosty sposób na zrobienie czegoś innego.

6. Rożnego rodzaju kursy – Idź do domu kultury, który jest w pobliżu, i zapytaj, czy są jakieś ciekawe kursy. Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, co się w tych domach kultury dzieje, bo one stoją i przypominają nam PRL. Dopiero gdy robiłem stronę www dla jednego z takich domów, zdałem sobie sprawę, że tam toczy się całkiem ciekawe życie. Od wyszywania po tańce – możesz nauczyć się wszystkiego za darmo.

7. Uczenie się od znajomych – Czego chciałbyś się nauczyć? Grafiki komputerowej? Montażu filmów? Wrzucasz na tego nieszczęsnego Facebooka info: „Drogi Facebooku, czy jest na sali ktoś, kto potrafi montować filmy? Chciałbym się nauczyć, ale nie wiem, od czego zacząć”. Na pewno znajdzie się w twoim otoczeniu ktoś, kto potrafi coś ciekawego, a pamiętaj, że prawdziwi zapaleńcy bardzo chętnie dzielą się swoją pasją. Rusz dupę .

8. Uczenie się z Internetu – żyjemy w czasach, kiedy wiedza jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wejść na YouTube’a i wpisać: „Jak narysować kota”, „Jak przykręcić półkę”, „Jak zrobić tatar” itp. Internet to skarbnica wiedzy. Jeżeli ja potrafiłem zrobić tatar z youtubowego przepisu, to – uwierz mi – można wszystko!

9. Siłka / Kursy tańca – Jeśli dobrze poszukasz, to znajdziesz różnego rodzaju aktywności do 50 zł. Wiele szkół tańca ma takie promocje, „że pierwsza lekcja tańca gratis”. Idź i spróbuj. Nic za to nie płacisz.

10. Koncerty –  Na większość koncertów znajdziesz bilety do 50 zł. Warto pójść na eventy nie w twoim klimacie i zobaczyć, jak to wygląda. Przełamać pewną blokadę.

11. Spotkania kulturowe związane z innymi krajami – Mniejszości narodowe zamieszkujące w Polsce często robią różnego rodzaju spotkania, bo chcą pokazać swój kraj. Przecież to jest jak podróżowanie bez wyjeżdżania z miasta. Poszukaj, czy coś się dzieje w okolicy. Po to masz ten pieprzony Internet.

12. Łyżwy / squash / basen i inne –  Koszt, max 20zł, na co raz w miesiącu może pozwolić sobie każdy.

squash aktywnych bestii

13. Slajdowiska – ja sam jestem na nie co chwilę zapraszany. W samym Krakowie jest kilka klubów podróżniczych, które organizują takie rzeczy. Kolejny sposób na podróżowanie bez opuszczania własnego miasta.

14. Robienie czegoś dla innych osób – zaangażowanie się w działania w jakiejś fundacji, pomoc w schronisku czy coś podobnego. Masz także różnego rodzaju organizacje studenckie, które czekają na Ciebie. Po Prostu Chciej!

15. Różnego rodzaju dziwne akcje – tańcz na ulicy, zrób piknik w centrum miasta, graj na cymbałkach i zarabiaj pieniądze itp. Bo kto szczęśliwemu zabroni? : )

Internet + ruszenie dupy = ciekawe życie

Powyżej masz wzór na ciekawe życie. Nie wpadł na to Einstein, nie wpadł na to Pitagoras – wpadłem na to ja . A co!  Żyjemy w najciekawszych czasach, gdzie wiedza czeka w komputerze. Każdy narzeka na Facebooka, a ja dla odmiany powiem, że to niesamowite narzędzie, jeżeli korzysta się z niego z głową. Codziennie dostaję info o koncertach, ciekawych wydarzeniach, projektach – ja nie jestem w stanie tego wszystkiego zobaczyć! Tego jest masa, tylko musisz chcieć znaleźć takie wydarzenia. Mówi się, że Facebook niszczy kontakty, że ludzie mniej wychodzą z domu, bo wolą gadać za pomoca komputerów. U mnie jest wręcz przeciwnie. dzięki niemu nie ma tygodnia, żeby czegoś ciekawego nie robić z innymi ludźmi.

Gdy wypełnisz swój czas różnego rodzaju aktywnościami, wtedy mniej będziesz go miał na marnowanie. Sam pamiętam, że kiedyś byłem tak zajęty opieprzaniem się, że nawet nie miałem czasu na wyjście gdzieś ze znajomymi. Rusz się i nie czekaj na to, że ktoś przyjdzie i ruszy Tobą.

Nie pytaj, czy coś się dzieje – sam się dziej!

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Dagnamarcelina

    ha! ostatnio poszłam walczyć z lękiem wysokości, nie udało się go pokonać stuprocentowo, ale to zawsze jakiś krok do przodu, prawda? a przy okazji dużo śmiechu, trzymając się kurczowo tych elementów na ściance i strach, żeby się oderwać od ściany, zaufać koledze, że mnie utrzyma :D
    wpis totalnie oddający rewolucję przez jaką przechodzę właśnie i pewnego rodzaju przemeblowanie życia ;)

    • „Daj blok” i trzeba mieć zaufanie :) Mnie te pająki bolą, ale już mam pomysł na spróbowanie. Powodzenia w rewolucji. 

      • Dagnamarcelina

        ‚trzeba mieć zaufanie’ gdyby to było takie proste… 
        podzielisz się pomysłem na pająki ?:)

        • Jak zrobię to podzielę, ale to będzie moje zniszczenie mózgu. 

  • Kwaśny

    Zawalisty wpis! Dzięki Ci Michał, tego potrzebowałem. Siedzę nad materiałem, zapieprzam do sesji jak szalony i poziom zadowolenia z życia leci na łeb na szyję. Nic się nie dzieje, wszyscy z nosami w książkach, brakuje czegoś żeby chociaż trochę z tej schizy się uwolnić. Masz 100% racji, trzeba tyłek ruszyć i samem zacząć się dziać. I nie wiem czy to tylko ja tak to odbieram, ale ten wpis wydaje mi się lżejszy i jakoś tak więcej pozytywnej energii z niego tchnie niż z kilku ostatnich… W każdym razie – dzięki! Odzyskałem trochę mocy ;] Jutro zaliczam co trzeba i do dzieła

    • Nie ma  co narzekać na sesje. Trzeba wyłączyć emocje, nie denerwować się, bez unoszenia po prostu wziąć te notatki, nauczyć się, zdać i robić swoje. zalicz materiał, a później zaaplikuj sobie jakąś małą przyjemność dziania się. My z aktywnymi bestiami w sobotę uderzamy do Parku trampolin. 

      Co do wpisu to cóż – czasem siadam i nie nadążam stukać w klawiaturę, bo taki jest przypływ myśli. Tak było i tutaj, dlatego ten tekst taki długi ;) Ciesze się, że się podoba :) 

  • :))))

     Trafiasz do mnie jak nikt inny :) W każdym mieście znajdzie się coś ciekawego. Jeśli jednak się samo nie znajdzie, to można coś fajnego zorganizować! Trochę pomysłowości, a przede wszystkim chęci trzeba :)

  • Geocaching wspaniała sprawa, nawet nie wiedziałem że jest tyle „skrzynek” poukrywanych w miejscach koło których przechodzę codziennie ( np. 2 przy rynku we Wrocławiu ). Kiedyś jeszcze trzeba było mieć nawigację GPS, a obecnie wystarczy komórka z Androidem / Iphone i jazda w miasto. Polecam, świetna zabawa w znajdywanie skarbów.

    A co do Internetu i Facebooka – czy to nie dziwne, że kiedyś ludzie bez tego wszystkiego potrafili się nie nudzić? I jeszcze bez telefonów komórkowych potrafili się ugadać na spotkanie i spotykali się parokrotnie częściej! 

    • Nudzić się nie potrafili, ale nie zgadzam się w kwestii, że spotykali się częściej. Przynajmniej w moim przypadku teraz spotykam się częściej. Kiedyś zwykły wypad do kina większą ekipą wymagał setki telefonów, udogodnień, zawsze ktoś nie mógł, znalezienie terminu było cudem i w końcu nic z tego nie wychodziło. Dziś robimy na grupie wydarzenie, rzucasz proponowane terminy i za 2 dni idziemy ekipą prawie 20 osób na Hobbita. 

      • ACTE

        Właśnie za tą nazwę Geocaching dzięki wielkie :D Ktoś mi o tym wspominał jak znalazłem jakiś słoiczek schowany w… murku na NCK :D Ale potem zapomniałem nazwy, a to kozackie się wydaje :D

        A że to było na treningu parkour to nie podoba mi się, że nie umieściłeś go na liście! :P

        • Zostawiłem miejsce, żeby czytelnicy mogli wrzucić też swoje świetne pomysły. A Parkour taki jest – za darmo, nie trzeba sprzętu, a zabawy na maksa :D 

  • Ruda93

    dopiero teraz uświadomiłam sobie jaki ten rok siedzenia w domu jest dla mnie nudny ! chyba powinnam nauczyć się gotować i zapisać na basen :D 

    • Mogę degustować ugotowane potrawy ;) 

      • Ruda93

        a niby czemu  uwazasz ze gotujący faceci to glupie, hmmmm? :D 

  • kuba

    Niby nic nowego, a jednak jak Ty coś napiszesz, to się aż siedzieć przed komputerem odechciewa, tylko coś by się zrobiło. Dzięki ;)

  • Popieram w stu procentach! :)

  • Patrycja Kowalska

    na te kilkaset(?) słów zdradzasz najważniejszy sekret… RUSZENIE DUPY. 
    Ludzie faktycznie mają z tym problem. Paradoks jest taki, że pierwszy krok jest najłatwiejszy ale i najtrudniejszy. A rzeczy do „dziania się”, jak to nazwałeś , jest mnóstwo. Po swoim przykładzie widzę: kulturalnie i eksperymentalnie – opera w stroju mniej niekonwencjonalnym, kulinarnie – 12 rodzajów jajeczniczy xD. A ostatnio „po raz pierwszy grałam” na akordeonie, pianinie i powróciłam do gitary. Przez jedno, głupie spotkanie ze znajomymi muzykami. Da się? DA! Tylko niech ludzie odrzucą chore przekonania. Na to przepisu już nie ma. 
    A mnie osobiście zainspirowałeś do „dziania się aktywnie”. Trochę je zaniedbałam. ;x

  • Anna

    Oj tak, post wyjątkowo pozytywny. Tak jak ktoś wyżej napisał, niby to wszystko się gdzieś podświadomie wie, ale mimo wszystko po przeczytaniu jeszcze bardziej chce się działać :)

    Jeszcze dodam, że jedno Twoje zdanie, które tu kiedyś przeczytałam, od jakiegoś czasu bardzo mi pomaga w moim pokomplikowanym i zabieganym życiu. Chodzi o to podchodzenie do pewnych spraw bez emocji. Usiąść, zrobić i dalej cieszyć się wolnością. Zawsze każdą sprawę odwlekałam w czasie, albo jedną błahostkę rozciągałam na caaaały dzień (której wykonanie, jak się już w środku  nocy okazywało, zajmowało mi 15 min). Można powiedzieć, że jeszcze nadal pracuję na tym brakiem emocji i motywacją, ale chyba idzie mi coraz lepiej ;)Wyjątkowo dziękuję za to zdanie! :)

    • To nie mój patent. Jak w październiku walczyłem z egzaminami poprawkowymi na uczelni, chodziłem zdenerwowany jak tygrys sporo gadalem ze znajomą z Rosji, co to ją w podróży poznałem. Ona mnie na to nakręciła. „Mishka – without emotions, just do it”. Posłuchałem, zdałem i teraz do każdego zadania, które denerwuje staram sie tak podchodzić. Oczywiście, brak 100% skuteczności, ale jesteśmy tylko ludźmi :)

      • Anna

        Nawet jeśli ma w 20% podziałać, to warto ;)

        No i poruszyłeś kolejny temat, dzięki któremu tu się znalazłam. Chętnie bym Cię zabiła za Twoją podróż koleją transsyberyjską. Rosja, moje największe marzenie, też to zrobię :)

  • Marzena K

    „Kąpiel w Wiśle” fufufu
    Nie bój się węży ;) są urocze, nawet jeśli na zajęciach za bardzo zaciskają się na ręce a następnie na ławce (kocham swoje studia, za to że na ćwiczeniach mogę pobawić się z wężem), a pająki są jeszcze lepsze te duże fajnie tuptają po ręce.

    Co do dziania się, wciąż mam wiele rzeczy, które „chciałabym” zrobić, ale ostatecznie brakuje chęci, bo „zacznę od jutra”, ale widzę w sobie ogromną poprawę, która mam wrażenie, że wzięła się znikąd. Najważniejsze dla mnie rzeczy robię i to jest najważniejsze ;) na inne też przyjdzie czas.

    Od paru miesięcy chodzę do przychodni weterynaryjnej na wolontariat, nauczyłam się kupy rzeczy, zawsze wracam do akademika pełna energii i ze szczęściem wylewającym się uszami, mimo że mój kręgosłup lubi mi przypomnieć, że sprawny to on nie jest i nigdy nie będzie. A odkładałam to 2 lata „bo nie ma czasu” „bo się boję”. Bardzo mi żal tego zmarnowanego czasu.

    Co do podróżowania – zwłaszcza stopem mam jedną radę, jeśli ktoś ma ochotę to po prostu trzeba przełamać swój opór, wyjść na wylotówkę i reszta zrobi się sama ;) od miesiąca zastanawiam się czy nie ruszyć w pierwszą samotną podróż i chyba się zdecyduję, Praga jest przecież tak blisko Wrocławia.
    Do RPA pojechałam sama, bo wiedziałam, że nigdy sobie nie znajdę nikogo do pary. Podróż do Azji miała być samotna, a obecnie mam dwie chętne osoby do towarzystwa ;) nie wiem co z tego wyjdzie, ale najwyżej pojadę sama, bo po co oglądać się za innymi?

    „Dzianie się” sprawiło, że od ostatnich 2-3 miesięcy uśmiech mi nie schodzi z twarzy. Reakcja na porażki to też śmiech :D mało osób kończy egzamin na prawo jazdy na łuku wybuchając śmiechem ;)
    Po prostu jest pięknie.

    • Aj tam fufufu :) Fu to byłoby w Gangesie. Damy radę! 

      Co do stopa to planuje wywiad z Rudą na ten temat, żeby dziewczyny namówić. Pojawisz się pewnie gdzieś tam i ty. U mnie też tak było – po prostu wyszedłem na wylotówkę w kierunku warszawy. A później był Amsterdam, Maroko i inne ;) 

      Ja sobie zaczynam co raz bardziej chwalić wyjazdy samemu i najbliższy też jest planowany w (pół)samotności. 

      • Marzena K

        W końcu Marta na pierwszego stopa (i każdego kolejnego) została zaciągnięta przeze mnie :D Choć w czasach szkolnych nigdy nie spodziewałabym się tego po sobie, bo przecież „autostop? to nie dla mnie!” ;)
        Do samotnego podróżowania ciągnie mnie niesamowicie… tylko w ciągu ostatnich paru miesięcy zasiedziałam się we Wrocławiu, dzieląc czas między szkołę a lecznicę (a także byczenie się w akademiku ;)), do tego stopnia, że myśląc o wyjeździe weekendowym myślę od razu o dyżurze sobotnim i dyżur wygrywa. Mam predyspozycje do pracoholizmu, ale cóż zrobić, że ta praca tak mi się podoba.
        Na Azję nikogo nie szukam, a tu przez jakieś luźne gadki pojawiły się dwie chętne osoby. Nic nie jest pewne (łącznie z moim wyjazdem, choć pieniądze dzielnie odkładam), więc jest duża szansa na samotne szlajanie, a jeśli wyjdzie z kimś to przynajmniej moja mama będzie spać spokojniej.

  • evelka

    Świetny wpis. Mega pozytywny i bardzo budujący:) wyjątkowo lekko napisany bo nawet nie zdążyłam się zmęczyć pomimo sporej ilości tekstu:) a moze po prostu lubię czytać to co piszesz i stąd takie odczucia:):) Jeszcze tylko tydzień męki…pt: sesja a potem rozpoczynam wielką rewolucję dziania się:D i o dziwo pierwszy raz w życiu wracam do nauki z uśmiechem na twarzy…macie racje, trzeba wyłączyć emocje i po prostu zrobić to:):):)

  • Karolina

    Tyle radochy na dobranoc :D

    a pamiętajcie, że do 27 stycznia 7 oddziałów Muzeum Narodowego za darmo :) 

  • Rafał Opryszczko

    Stary, nie wiem co jest, ale ten wpis nie ruszył mnie :D może dlatego, że już PRZEŻYWAM SWOJE ŻYCIE tak jak opisujesz to w tym wpisie? Swoją drogą – jest w tym wiele Twojej zasługi, a wszystko przez te Twoje dobre posty i Twoją osobowość. DZIĘKI STARY

  • Marts

    O najlepszy blog jakiego czytam!
    Masz wspaniałe życie, ale sam sobie takie załatwiłeś.
    Dzięki za wszystkie wody. Niesamowicie motywują :)

    • Marta

      Aa! Wysłało się przed sprawdzeniem. Oczywiście chodzi o wszystkie wpisy ;)

  • Justi

    W moim mieście fontanna kąpała w pianie z baniek i z tego co kojarze samej fontannie nie wyszło to na dobre. Moze warto ten pomysl przemyslec, zeby niczego nie zniszczyc. Poza tym inspirujaco :)

    • Spokojnie, ten plan jest jeszcze odległy i zanim do niego dojdzie będzie on porządnie przemyślany, a nawet zrobiony zgodnie z prawem ;) 

  • (((;

    a ja mam trzy główne lęki: lot samolotem, jazda windą i pobieranie krwi. miło byłoby pozbyć się takich bezsensownych strachów, ale wiadomo jak to jest…:) z windą chyba będzie najłatwiej, ale za to węża i pająka się nie boję! :)))

    • Nawet mi nie mów o pobieraniu krwi. U mnie to jest wielkie wydarzenie. „-Panie Michale, Pan się boi igły? – Nie nie, proszę kuć. 3 minuty później pielęgniarka dochodzi do wniosku, że będzie na leżąco, woła koleżanki, jedna szuka żyły, zastanawiają się gdzie wkuć, próbują, nie mogą, ja już blady, cały czas pytają czy dobrze się czuje… 

      • (((;

        Moje wszystkie są na leżąco :) i jak tu oddać krew?

        • Patrycja Kowalska

          Wtrącę się bo to ważne… zostańcie honorowymi dawcami krwi (chyba, że już jesteście). To cholernie uodparnia i motywuje. Myśl, że to uratuje komuś życie tak daje pozytywnie po zadzie, że żadna igła nie straszna;) Następny krok to zapisanie się do DKMS. Polecam. Nic tylko czekać na telefon… a potem pokonać lęk dla życia innej osoby. No po prostu piękna akcja. 

  • Maćko z Bogdańca

    Michał! Muszę przyznać, że dzięki Tobie zacząłem patrzeć z całkowicie innego punktu widzenia na wiele rzeczy, które się dzieją. Lista marzeń, planowanie podróży, bieganie, zajawki, nowi znajomi, artykuły, strony internetowe. Myślisz, że bez Twojego wpisu bym się zapisał na maraton Krakowski? Aa takiego wała ! To tylko część z tego co się nauczyłem. Jesteś złoty człowiek i chwała Ci za to!  

    • Na ten rok już się zapisałeś? To widzę, że widzimy się ekipą Życie jest piękne maraton team na starcie ;) 

      • Maćko z Bogdańca

        Dokładnie tak. Do zobaczenia ! 

  • evemarie

    Ostatnio zaczęłam bardziej zastanawiać się nad swoim życiem. Nie studiuję i można powiedzieć, że nie pracuję, więc mam masę wolnego czasu. Od prawie pół roku mieszkam za granicą i żałowałam, że tak mało zrobiłam i zwiedziłam. Niestety mieszkam w maleńkim miasteczku, gdzie nie mam szans znaleźć się w swoim żywiole i od czasu do czasu wyskoczyć na koncert rockowy czy metalowy, więc zaczęłam się przekonywać do małych koncercików w pubach. 
    Jednak tak jak napisałeś, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i w miesiącu styczniu wypisałam w tabelce rzeczy, które chcę wykonywać. Są to między innymi ćwiczenia, czytanie, pisanie na blogu, spacery, fotografia, angielski i rosyjski. Ponadto zapisuję, co zwiedziłam, przeczytałam i obejrzałam. Każdego dnia robię krzyżyk w miejscu gdzie się coś uda! Świetnie mobilizuje do dalszego działania i pokazuje moje postępy. Przez 3 tygodnie nauki rosyjskiego przełamałam barierę mówienia i prostymi słowami rozmawiam z kolegą Igorem i oswajam się z akcentem. Właściwie Internet to najlepsza rzecz jaką mam przy sobie i z której umiejętnie korzystam. 
    Twój post pokazał mi, że warto w końcu się rozejrzeć po mieście i przestać bać się otworzyć na nowych ludzi. Obawa, to największe zło, które nas hamuje przed ciekawym życiem :)
    Pozdrawiam!

  • Magdalena Kowalska

    .

  • Magdalena Kowalska

    Dobry, motywujący wpis :) Ja niestety aktualnie nie mam jak korzystać z większości wymienionych w poście rzeczy, ale skupiam się na innych rzeczach, które są może nie aż tak ciekawe, ale bardzo przydatne. Mam nadzieję, że przemęczę się jeszcze kilka miesięcy i będę mogła urozmaicić swoje życie i realizować „dzianie się”. I mam nadzieję wrócić do mojego ukochanego Wrocławia :D

  • Isabel

     Geocaching ciekawa sprawa! Raz w życiu miałam okazję spróbować.10 ludzi oglądających okno sklepu przez 15 min. Fajnie było.! Działo się ;) .

  • BGN

    O, to ja poproszę o info w jaki sposób skoczyć legalnie do Wisły :D To by było genialne!
    Naładowałeś mnie świetnymi pomysłami, 30 barów w jedną noc jest fajne. A co powiesz na 30 kawiarni warszawskich w jeden dzień i wieczór? :-) Co prawda jestem w Warszawie kilka dni w miesiącu zawsze ale może uda mi się namówić drugą połówkę ;-)

    Kurdę, ja to jestem beztalencie wyjątkowe chyba bo ostatnio byłem 2 razy po 2h na łyżwach i nie mogę załapać tego do końca. To jest niby łapię równowagę ale cały czas jeżdżę jak pijany. No nic, trzeba będzie spróbować jeszcze raz chociaż pewnie dalej będę poruszał się jak pijak! 

    Co do pobierania krwi: mam tak samo, uspokoiłeś mnie. Po prostu słabo mi się robi, nawet podczas pobierania na badania, nie mówię nawet o oddawaniu bo aż mnie to przeraża.

    Kolejne poszerzenie u mnie strefy komfortu to kiedyś obowiązkowo skok na bungee – już 2 razy w życiu miałem okazję i wymiękłem. Do zrobienia!

    Kto się przyłącza do jakiegoś geocachingu w Warszawie? ;-) Jestem od 1. lutego na parę dni i mam zamiar spędzić nad wyraz aktywnie!

    • 30 barów w jeden wieczór to wbrew pozorom bardzo trudne zadanie ;) Kawiarnie też fajny pomysł. 

      Z bungee wymiękłeś na górze, tuż przed skokiem? 

      • BGN

        Nie. Wymiękłem patrząc i podchodząc do dźwigu i patrząc jak ludzie skaczą ;-)

        • Czyli jak większość. Jak się już jest na górze to „z reguły” się skoczy. Ale skusić się i powiedzieć do kolesia , „Panie, ja teraz skaczę” to najgorsze. Sekunda po tym zdaniu w umyśle kreuje się coś w stylu: „stary co Ty robisz życie Ci nie miłe?” no i w żołądku stres . Wiem jednak coś o przestraszeniu się, i mega „antysatysfakcji” z tego wynikającej. Ja właśnie pierwszy raz speniałem. Chodziło to za mną cały czas. Następnego dnia rano wstałem, „kurwa! muszę!!” :) No i kilka godzin później zwisałem z liny : D

          • Ja miałem inaczej. Na Ziemi było uczucie „Co, ja taki kozak nie skoczę? Pff”. Jak wjeżdżałem dźwigiem w górę, to ciało mi zdrętwiało, a na górze przestałem logicznie myśleć, i gdyby nie włączenie pełnego automatu to nie skoczyłbym. Takie pełne odcięcie mózgu od emocji i rozsądku – po prostu była tylko jedna myśl „zrób krok do przodu”. Gdybym się zawahał choć na moment, to nie wiem czy dałbym radę skoczyć :) 
            Eeeh kiedy to było!http://www.youtube.com/watch?v=k1Vm-W69WcU

          •  a ile metrów miałeś?

          • 63

          •  no to też kozak. Ludziki już malutkie się wydają :D

  • Skoczyć do Wisły z mostu<3 za każdy razem jak idę przez most w Krk zastanawiam się co by się stało jakby tak wziąć i skoczyć;p 30 barów w jedną noc<3, nielegalna studniówka. To moje ulubione wasze pomysły;) Nie ma to jak ruszyć dupę.pl ;p

    • To 30 barów to naprawdę trudna sprawa. Nie takie proste smakując różnych rzeczy w każdym miejscu :) 

  • BGN

    a propos dziania się – wlasnie mi wysiadła laserowa drukarka która miała być niezawodna! I teraz trzeba próbować naprawiać… yhh dzieje się dzieje ;-D

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak podróżować bez wyjeżdżania z Polski? [+ darmowe vouchery na noclegi na całym Świecie]