Rozpocznij swoją prywatną rewolucję!

Bardzo często dostaję maile od osób, które piszą, że “chciałyby coś zrobić, ale nie mają z kim”. W ich otoczeniu nie ma ludzi, którzy żyją z pasją i robią coś ciekawego. Za to mają obok siebie same marudy, żyjące z dnia na dzień, w systemie praca/szkoła – dom, od czasu do czasu jakaś impreza i nic więcej, nic bardziej interesującego.

“Tobie Maju, jest łatwiej, bo masz znajomych, którzy podróżują, zakładają firmy i robią 100 000 innych rzeczy, inspirując przy tym innych”- dodają. Pewnie, że jest mi łatwiej, ale nie zawsze tak było…

Kto jest za to odpowiedzialny?

Zastanów się, kto jest odpowiedzialny za taką sytuację. „No kto ma być odpowiedzialny? Przecież to nie moja wina, że mam takich, a nie innych znajomych”– pewnie zaczniesz się tłumaczyć. Spójrz prawdzie w oczy – nie jesteś skazany na towarzystwo tych osób. Masz masę możliwości, bo życie to jedna wielka układanka, którą to Ty w znacznej części tworzysz. Chcesz zacząć podróżować, realizować swoje projekty, ale nie masz z kim? Zacznij sam.

Mówienie, że nie masz ciekawych znajomych, którzy „coś robią”- to tylko wymówka. Tak jest wygodniej, bo zamiast zacząć działać, możesz zasłaniać się brakiem odpowiednich ludzi. To podejście “na lenia”, ponieważ oczekujesz, że ktoś inny weźmie na swoje barki odpowiedzialność i coś zorganizuje – a to błąd.

Dam Wam taki prosty przykład. Mam kolegę, który bardzo chce pojechać autostopem. Mocno tego pragnie, ciągle „wizualizuje”, ale biedny nie ma z kim wyruszyć. Cóż za durna wymówka. Zamiast wziąć mapę, zaplanować trasę i zacząć realizować plan, to on siedzi i czeka, aż przypadkiem znajdzie się ktoś, kto wszystko przygotuje, a on tylko ze smakiem to skonsumuje.

Coś z mojego życia – chciałem spróbować jazdy autostopem (tak, znów autostop, bo to dobry przykład jest), ale za bardzo nie miałem z kim. Podjąłem jednak decyzję i kiedyś stanąłem sam na wylotówce z Krakowa. Kilka godzin później byłem w Warszawie. Zrobiłem pierwszy krok, którym podzieliłem się z innymi. Później cała masa znajomych zaczęła jeździć stopem i spełniać swoje marzenia o podróżach. W dodatku, to były osoby, po których w życiu bym się czegoś takiego nie spodziewał.

Inny przykład – rok temu biegłem w maratonie tylko z jednym kolegą. Fotki z biegu wrzuciłem na Facebooka, opowiadałem znajomym, jakie to niesamowite uczucia pokonać ten królewski dystans. Jaki tego efekt? W tym roku pobiegliśmy w 12 osób, a na jesień szykuje się biegowa rewolucja. Wszystko od jednej mojej małej decyzji i ruchu w kierunku jej realizacji.

Kiedyś zapragnąłem pomieszkać w USA. Rzuciłem informacje po znajomych, ale jakoś nikt się nie do tego garnął. „Trudno się mówi” – powiedziałem sam do siebie i wypełniłem wniosek wizowy. Do USA pojechałem sam i nie żałuję tej decyzji. Teraz planuję kolejny wakacyjny trip i znów nie mam z kim go wykonać. Postanowiłem więc, że dołączę do jednego projektu i pojadę z grupą 30 osób z całej Europy.

Twórz własne rewolucje

Zobaczcie, że wszystkie idee i pomysły zaczynają się od decyzji i ruchu jednej osoby. To Ty masz być tą osobą. Nie czekaj, aż ktoś przygotuje wszystko za Ciebie. To Ty wyjdź z inicjatywą. Motorem wielkich wydarzeń w przeszłości były działania jednej osoby.

Nie musisz uruchamiać rewolucji na całym globie. Rozpocznij rewolucję w swoim otoczeniu. Tylko tak Ci się wydaje, że wokół Ciebie nie ma ciekawych osób. To Ty zrób pierwszy krok. Chcesz zacząć podróżować? Wyjedź gdzieś sam! Chcesz skoczyć na bungee? Spakuj plecak i jedź do miasta gdzie można skoczyć na linie. Przełam schemat, a potem podziel się tym z innymi. Pokazuj innym to, co robisz i zobaczysz, że prędzej czy później znajdą się osoby, które będą chciały żyć podobnie.

Nie uzależniaj swojego szczęścia od innych osób

Podobno kiedyś w Warszawie miał się odbyć zlot dziewic z całej Polski. Jedna zachorowała, a druga powiedziała, że sama to ona niepojedzie : D Zobaczcie, podobnie jest z niektórymi sytuacjami w życiu. Planujemy coś z drugą osobą, ona rezygnuje i nagle to my jesteśmy w czarnej dupie. Po paru takich sytuacjach postanowiłem nie uzależniać swojego szczęścia od innych osób, zawsze – cokolwiek robię, przygotowuję się na opcję, w której mogę zostać sam. Co ciekawe, gdy zacząłem budować ten obraz w głowie, to takie sytuacje przestały mieć miejsce.

Tutaj dochodzi jeszcze jedna kwestia – nie jesteś uzależniony od wszystkich ludzi. Nie musisz przebywać z wszystkimi, którzy marudzą, męczą i nie chcą nic robić. Na świecie jest 6 793 800 000 ludzi, a Ty ciągle mówisz, że wokół Ciebie nie ma ciekawych osób? Zacznij to zmieniać, bo to Ty musisz wyjść z inicjatywą. To Ty masz zapalić tłum!

Bądź zmianą, której oczekujesz od innych

Gdy przyjechałem do Krakowa na studia, to oprócz dwóch współlokatorek, z którymi wynajmowałem mieszkanie, nie znałem praktycznie nikogo. Zacząłem chodzić na slajdowiska o podróżach, na krakspoty i inne spotkania różnych ciekawych zapaleńców. Potem trafiłem do organizacji studenckiej i zacząłem się angażować w różne działania. Po prostu zacząłem coś robić.

Udzielaj się przy różnych projektach, szukaj różnych inicjatyw w Internecie. Żyjemy w takich czasach, że mamy ogrom możliwości – trzeba tylko ruszyć dupę. Nie masz z kim tego zrobić, to zrób to na początku sam. Opowiadaj innym osobom o tym, co kochasz, mów odważnie o swoich planach i realizuj je. Jeżeli będziesz przy tym wiarygodny, prawdziwy i będziesz miał namacalne dowody na to, co robisz, to uwierz mi – prędzej czy później wokół Ciebie pojawią się podobne osoby.

Pamiętaj, że wszyscy szaleńcy na początku byli sami, ale mieli ogromną determinacje, by coś zmienić. Zacznij budować swoje własne imperium. Przecież to Ty czytasz blogi rozwojowe i to Ty chcesz coś zmienić. Zacznij to robić i nie oczekuj, że ktoś inny Cię wyręczy. Najpierw zacznij zmieniać siebie samego, a potem zacznie się zmieniać Twoje otoczenie. Bądź zmianą, której oczekujesz od innych!

Kilka słów o fotkach: Pierwsza zrobiona którejś zimy w moim Ostrowcu, druga fotka to już Las Palmas na Gran Canarii, a trzecia to Boston widziany od strony zatoki. Trzy fotki z innych zakątków świata, każde inne i żadne niepasujące do tematu wpisu, ale jakoś miałem ochotę je dodać.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • CRANK

    Prawda. Jeśli chcemy coś osiągnąć to nie czekajmy na znajomych, którzy wszystko zorganizują tylko sami zacznijmy wszystko załatwiać, a po drodze inspirujmy znajomych i to my stańmy się motorem napędowym całej machiny. Ciężko samemu jest zacząć, ale warto. 
    Przykład z mojego życia? Pierwszy raz w Bieszczady pojechałem sam. Tak chciałem, ale po części nie było też innych chętnych. Jak wróciłem, zacząłem opowiadać jak to było na tej mojej dzikiej, męskiej przygodzie :] Spodobało się i we wrześniu pojechałem drugi raz w Bieszczady już z dwójką znajomych. Teraz planujemy wypad w Tatry. Wszystko zaczyna nabierać tępa, a jeszcze rok temu nawet bym nie pomyślał, że mogę tych kumpli gdziekolwiek wyciągnąć. 
    Także zacznijmy od siebie i przestańmy narzekać. 

    Pozdrawiam!
    Ps. Dobre, bardzo dobre jest to pierwsze zdjęcie. 

    • Anonim

      Oj, ty z tymi Bieszczadami jesteś niesamowitym przykładem. Bardzo mocno zaimponowałeś mi tym ;) Piękna decyzja i stanowcza realizacja – tak powinno się to robić!

  • Magda Bednarczyk

    Masz rację Michał. Faktycznie trzeba zacząć działać samemu z tym, że jeśli porwiemy się na coś sami i przeżyjemy jakieś nieprzyjemne doświadczenie to później może to być coś, co nas powstrzymuje przed podjęciem kolejnych działań. Może ja piszę to ze swojej perspektywy, a może to moje zamiłowanie do wizji katastroficznych. :)

    A co to za projekt, w którym uczestniczy 30 osób z Europy. Napiszesz coś więcej?

    • Anonim

      O projekcie dowiesz się wkrótce. Jak już ogarnę części formalne to opisze gdzie w tym roku uderzam, jak i z kim, ale szykuje się przygoda życia :) 

  • Myślę, że Twój kolega już zrozumiał, że nie może czekać na innych i pojedzie w swojego pierwszego tripa już wkrótce. Mało tego, do głowy przychodzi mu więcej ambitnych pomysłów :)
    Fota z Bostonu ma coś w sobie ;)

    • Anonim

      Widzę, że jest kolejna osoba, która pomyślała, że to chodzi o nią :) Ciekawe, ciekawe… :) 

  • Katja Martita

    Popieram! U mnie tak było z bieganiem, zawsze mi się wydawało, że to czynność, którą koniecznie trzeba wykonywać w dwie osoby jednocześnie. Bzdura, teraz nie wyobrażam sobie biegać i gadać do kogoś jednocześnie. Pozdrawiam!

  • Kacper

    Święta racja Maju!
    Ja  zapisując się na maraton postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Nikt ze znajomych nie był zainteresowany maratonem, więc postanowiłem, że sam pobiegnę nie czekając na innych. Zapisałem się, trenowałem, międzyczasie powstała nasza grupa na facebook’u. Potem wyszło jak wyszło :) pojechałem samemu na drugi koniec Polski i przebiegłem z wami te 42 km. Teraz jak opowiadam znajomym to jednak się okazuje, że niektórzy też by chcieli coś takiego spróbować  i na jesień na poznański maraton zdecyduje się może 2 kumpli.

    • Anonim

      Dokładnie na tym to polega ;) W końcu zrobimy wielką rewolucję biegową i wszyscy będą biegać :D 

  • tomo

    http://www.youtube.com/watch?v=C586oeiNFFE
    filmik, który skojarzył mi się z tym artykułem :)

  • MartaW3000

    To niesamowite… Mam czasami (jak większość ludzi :) ) takie chwile w życiu ,że intensywnie o czymś rozmyślam. Muszę podjąć jakąś ważną decyzję życiową czy zmotywować się do czegoś.Potrzebuję bodźca. I zawsze,no naprawdę ZAWSZE trafiam wtedy na twojego bloga w którym przypadkowo,tak po prostu  ,nie wiadomo z skąd… znajduje się w nowym poście odpowiedź na nurtujące mnie pytanie. I wierz mi, to nie jest jednorazowa sprawa. Niewiarygodne…
    W każdym razie dziękuję za  Twój blog ,bo pomógł mi już w wielu sytuacjach:)
    Pozdrawiam:)

    • Anonim

      Magia bloga :) hehe ;) 

    • CRANK

      Rok temu, miałem kilka razy tak samo :]

  • Majka

    Tak – każda wymówka jest dobra, ale żadna do niczego dobrego nie prowadzi.

    Sama ostatnio dostałam jakiegoś takiego energetycznego kopa i w związku z ostatnią maturą w poniedziałek – ruszam do boju. Zresztą znalazłam inspirację w chłopaku, który jest wulkanem energii, ma mnóstwo planów i zamiast powodów, szuka sposobów.

    I któregoś dnia będę wspominać, jak to kiedyś miałam dużo czasu na nudzenie się i marudzenie, haha :D

    • Anonim

      Boże, jak ja chciałbym doczekać chwili w której po prostu się nudzę ;) Nie zdarza się to często ;) 

  • Damian – Ty też odniosłeś wrażenie, że Maju zrobił transkrypcje z naszej rozmowy przy piwie w Krakowie? :D 

    To teraz wszystkich, którzy chcą zaliczyć jakiś bieg, ale nie mają z kim zapraszam do Rudawy!

    http://www.jurajskipolmaraton.pl/  Biegnę ja, moja żona, jej siostra i chyba Damian (ten z gitarą), który wypowiadał się wyżej. Koszt 50zł, ale doświadczenie zmieniające życie. o swoich „pomaratonowych” wrażeniach mówiłem tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=8BXEXpadtS8 

    To jak? Jest ktoś chętny? 

    • Anonim

      Hehe dokładnie Bartek- już mówiłem Damianowi, że piszę post w oparciu o tamtą rozmowę  :) 

      Może i ja pobiegnę :) 

    • Bardzo dyskretna transkrypcja :D Raczej biegnę w Rudawie więc również zapraszam :)

  • No Maju żeś trafił idealnie z tematem, gdyż jestem na rozstaju dróg… ! :D

    I słusznie zauważyłeś – zacząłem działać, biegać, pokazywać się na ‚dzielni’ ludzie zaczęli o tym mówić, że dużo biegam, że jestem wysportowany i… dziwili się kiedy po prostu szedłem sobie spacerkiem :D ale okazało się, że kilka dorosłych osób zaczęło biegać, nawet mój brat cioteczny który zawsze się wyrzekał biegania.

    Teraz rozpoczynam osobistą rewolucję zawodową. Zacznę działać – będą efekty – zobaczymy co dalej ‚ludzie powiedzą’… :)

    Pozdrowienia i dzięki za materiał!

  • Grosik

    Taka poprawka drobna do twojego tekstu : nas jest na tej planecie ponad 7 mld od końca października 2011 roku a co do reszty to fajny tekst daje do myślenia ;)

    • Anonim

      Właśnie słyszałem o tym, ale nie mogłem znaleźć źródła ;) 

  • WhiteLightning

    Maju, tak odnosnie stopa i wczesniejszego wpisu o Roznowie, przewaznie w srode i piatek jade do Nowego Sacza po pracy autem wiec jakby ktos chcial sie zarbac to zapraszam. (mozna pisac na mrlogan[tutaj_malpka]o2.pl

    • Anonim

      Teraz raczej nie będę się wybierał w tamte rejony, bo mocno mobilizuje się do pracy, żeby odłożyć pieniądze na wakacje ;) 

  • Patrycja Kowalska

    Jakież to jest kurde inspirujące…! A, że akurat niektórzy mają już wakacje to idealny czas…:D Aż sobie wymyśliłam plany na ten czas… Ale tak subiektywnie patrząc i obserwując świat to ludzie szczerze nie wiedzą jak być inspiracją. Sami jej potrzebują… to chyba jest największy problem w początkowej fazie zmian. Pozdrawiam.

  • CRANK

    Przed chwilą natknąłem się na ten filmik: 
    http://www.youtube.com/watch?v=E-YKnccAfPs&feature=g-u-u Naukowo na temat tego, jak to my sami wpływamy na nasze otoczenie. Polecam!

    • Emi

      Super! Parafrazując: ‚jak kochasz kogoś z wzajemnością to masz dużo większy potencjał, oczywiście są inne sposoby na uzyskanie podobnego stanu, ale nie są one łatwe do osiągnięcia…’ to tylko jeszcze należy naprawić świat, bo ten niestety coraż rzadziej opiera się na szczerych uczuciach. Ludzie stają się coraz bardziej leniwi i wygodni, wobec wszystkiego, łącznie z uczuciami… heh.

      Jasne, że można zmienić towarzystwo, tylko niestety coraz mniej jest tych zawziętych, ciekawych osób. Jak to ktoś stwierdził w moim otoczeniu ostatnio (nie obrażając nikogo)
      „coś mi się wydaje, że jesteśmy ostatnim porządnym rocznikiem”. 

      • Anonim

        Każdy rocznik tak mówi :) Zobacz – nasi rodzice tez mówią, że „za ich czasów było inaczej”. I my teraz patrzymy ze smutkiem na dzieciaków, którzy zamiast bawić się na trzepaku, rzuć gumy turbo i bawić się w chowanego to w tibie grają. Ale taka kolej rzeczy – i to „pokolenie” kiedyś będzie mówiło, że za ich czasów to inaczej – lepiej było, bo w tibie się grało, a teraz młodzież to…

        • Emi

          Jasne, to prawda, tak samo jak tłumaczyłam mamie ostatnio, że mój ‚niewychowany’ słownik (i nie chodziło o przekleństwa tylko jakieś tam ‚powiedzonka młodych’ ;) jest normalny i, że założe się, że były słowa, za ktore ona miała pogadanki od mamy, a dziś – normalnie się ich używa. 
          Nie powiesz mi jednak, że świat nie idzie w złym kierunku… Coraz mniej nam się chce, nikt nie ma ochoty podejmować się trudniejszych kwestii, nie chce choćby organizować wyjazdu, o którym napisałeś, bo nie chce być odpowiedzialny. 
          Tak jak dziś powiedziałam współlokatorce, kiedyś zostać przewodniczącym klasy – to był zaszczyt i szpan… a teraz ludzie bronią się rękami i nogami, byleby nie być odpowiedzialnym i nie mieć zbyt wiele do zrobienia.

  • Magdalena

    wszystko fajnie, ja owszem chciałabym zacząć jeździć stopem i właśnie nie mam z kim. jednak musisz przyznać, że akurat w tym mężczyznom jest łatwiej, bo sama kobieta na stopa? :]
    więc muszę jeszcze poczekać na jakiegoś kompana :)

    • Anonim

      No widzisz i właśnie problem w tym, że ty czekasz na kompana zamiast go szukać. A uwierz mi, że i  na tym blogu znalazłabyś kogoś;) 

    • Kare

      a dokąd, Magdaleno, chciałabyś się wybrać? też szukam kompanki :-)

    • adrub

      Polecam autostopik.pl

      Zarejestruj się, napisz kilka słów o sobie, gdzie chciałabyś się wybrać, skąd jesteś, a chętni się znajdą ;)

      Zrób to teraz i czekaj na efekty ;)

      Pozdrawiam
      Grzegorz

      • Anonim

        Tadam :) A nie mówiłem?!

        • Magdalena

           mówiłeś :D ale póki co trzeba napisać licencjat :D

          • MichalMaj

            tak, a potem będzie trzeba napisać magisterkę, a później iść do pracy itp. Zawsze jest coś do zrobienia. Gdybyś się uparła to napisałabyś licencjat w 2 tygodnie i miała wolne na podróże i inne rzeczy ;) 

          • Magdalena

             uwierz mi że się sprężam i zmierzam do końca. zrobię coś szalonego w sierpniu :D i się pochwalę, bo ratujesz mnie od weltschmerzu :)

          • MichalMaj

            Daj znać jak się uda! ;) 

    • Malwina

      Ja jeżdziłam sama stopem po Bałkanach i o dziwo żyję, chciec to móc(:

  • xaero

    U mnie teraz będą juwenalia i tym razem chcę skoczyć na bungee (dźwig) ale oczywiście wszyscy doradzają, że lepiej nie bo urwie sie lina, bo połamię kręgosłup sratatata. I jak tu się przełamać? ;-D

    • Ewi

       A może po prostu….Let’s do it !

      • xaero

        a jak naprawde lina sie zerwie? :D

        • Anonim

          Codziennie masa osób skacze ba bungee i lina się nie zrywa. Statystycznie to masz większe prawdopodobieństwo, że samochód Cię potrąci w drodze na bungee, niż, że lina się zerwie :) 

          • xaero

            Haha no zapewne ale tu się pojawia kolejny problem… jak namówić dziewczynę, żeby skoczyła ze mną? :D

          • Anonim

            szukasz problemów :) Skocz sam, jak ona nie chcę. Nie uzależniaj swojego szcześcia od niej i nie próbuj też uszczęśliwić ją na siłę  ;)

          • xaero

            Chcę żeby się przemogła razem ze mną bo czuje, że jej to pomoże i dostarczy wrażeń ;)

  • Blacken

    Ja już od jutra mam wakacje i przez kilka miesięcy spisywałam sobie w notesie, co chcę zrobić po maturze. Dziś uzbierała mi się już lista około 20 rzeczy, a ten wpis zapewne tylko pomoże mi w ich realizacji ;)

    • xaero

      i weź się za to, wstyd powiedzieć ale ja 3 miesiące po maturze praktycznie zmarnowałem ;)

      • Anonim

        A ja 3 miesiące po maturze na budowie pracowałem :D

        • xaero

          Nie no, mój czas również nie był stracony bo sporo podróżowałem, remontowałem, robiłem dookoła domu/ogrodu ale chodziło mi o to, że nie wykonałem wielu swoich planów bo stwierdzałem, że jestem za słaby itp

    • Patrycja Kowalska

      Nie no, spoko! Również należę do grona tych osób co ty…:d Też mam masę planów i pozornie masę czasu na ich realizację… Tak więc tegoroczni, ambitni maturzyści łączmy się i działajmy! :D a wpis Maja niech nas motywuje. 

  • Bartłomiej Stańczyk

     ”Jeżeli chcesz zapalić do jakichś działań ludzi, sam musisz płonąć ”:) kolejny wpis na wysokim poziomie :) to ja lubię :)

  • luka

    legendarny trener nba pat riley powiedział swoim zawodników kiedyś, aby zwiększyli swoje podstawowe umiejętności o 1%….

    to tylko jeden 1%, czyli niewiele…ale jeśli zadziała efekt skali…;)

  • Blacken

    Mam postanowienie na te wakacje by jak najwięcej jeździć na rowerze, głównie sama. Jednak ostatnio naszła mnie chęć żeby o wschodzie słońca pójść na rower, tylko jak się przemóc by wstać tak wcześnie?
    Gdy chodziłam do szkoły, to nie miałam problemów ze wczesnym wstawaniem, ale teraz czuję że znów się rozleniwiam. Problemem jest teraz dla mnie wstać o 8, bo jestem tak zaspana że leżę jeszcze z godzinę, a w ciągu dnia brakuje mi energii.
    Być może potrzebuję odpoczynku i więcej snu po stresujących przygotowaniach do matury, ale boję się że jak zacznę spać do południa to rozleniwię się na dobre!

  • Ola

    Bardzo entuzjastyczny wpis ale ciut odrealniony. :-) Marzy mi się, by podglądać żubry w Białowieży i łosie nad Biebrzą. Niestety, nie jestem zmotoryzowana i nikt z bliskich nie podziela moich zainteresowań. Podróż autostopem? Jestem filigranową kobietą nie znającą sztuk walki a „w świecie” czeka pełno niebezpieczeństw i zwyczajnie boję się, że dołączę do grona poszukiwanych i w końcu znalezionych martwych w przydrożnym rowie lub lesie. Brrrr… Realizowanie marzeń – owszem ale nie za cenę bezpieczeństwa! Poza tym, co to za przyjemność jechać gdzieś samej?  

    • Anonim

      A słyszała o autobusach i pociągach? 

      Dziewczyno – jak dla Ciebie problemem jest pojechać nad Biebrzę to jak ty codziennie żyjesz w tym niebezpiecznym świecie? ;) 

  • Blacken

    Przemogłam się i poszłam dziś SAMA na rower rano ;)
    Jak widać można samemu, nic złego mi się nie stało, żadne niebezpieczeństwa w lesie na mnie nie czyhały :D 
    Teraz właśnie robię pierwszy raz chyba w życiu całkowicie samodzielnie obiad. Dzięki temu blogowi udało mi się zmotywować by rozwijać w sobie jakieś pasje ;)

    • Anonim

      Bardzo się cieszę :) 

      Całkowicie samodzielnych obiadów to nawet ja nie robię zbyt często. Zazwyczaj opieram się na jakiś schabowych od mamy. Od czasu do czasu zdarzy mi się coś samemu wykonać, ale w kuchni słabo daję radę, hehe.Smacznego! :) 

  • Ola

    Tam, gdzie chcę jechać nie docierają ani autobusy ani pociągi. Od najbliższej stacji/przystanku czekałaby mnie przysłowiowa wyprawa „2 dni wołami, 3 dni pieszo”. Samotne wyjście na rower, spacer po lesie i samodzielne ugotowanie obiadu nie stanowi dla mnie problemu. Jednak znajomość u siebie każdej ścieżki a wyprawa w nieznane na drugi koniec Polski robi wielką różnicę!

    • MichalMaj

      Nie sądziłem, że są takie białe plamy na mapie Polski. No nic – skoro mówisz, że nie dasz rady tam dotrzeć, to faktycznie tak musi być ;) 

    • Blacken

      No cóż, trzeba zaczynać od małych kroków. Mogę zacząć od samodzielnego spaceru, a skończyć na wyjeździe do Francji na całe wakacje. Trzeba się tylko przełamać ;)

  • Autostop to genialny przykład. W tą majówkę planowałam jechać stopem do Warszawy. Miałam 2 osoby, które opcjonalnie mogły ze mną jechać. Obie się wykruszyły. Pojechałam sama. To była pierwsza z dwóch moich autostopowych wypraw w tym miesiącu. Na pewno nie ostatnia, bo to świetna przygoda! :)

    • MichalMaj

      Gratuluje! :) 

  • Piotr

    racja, racja, racja i im szybciej się zorientujemy kto tu rozdaje karty, tym szybciej osiągniemy swój cel. Wygodnie jest czekać i nic nie robić.. a jeszcze łatwiej jest się poddać po pierwszym niepowodzeniu.

  • Kasia

    fajne:)) dobrze się czytało 

    • FrancBeers

      Qw

      • FrancBeers

        Gh

  • Amen ! 

  • Gościu, jesteś zajebi.ty :) Zawsze miałem różnego typu marzenia, od wyjazdu na Hawaje do piwka o 1 w nocy w namiotach na polu :) Zawsze lipa, nikogo nie było. Każdy tylko pieprzył, że „o tak, trzeba pojechać” i gówno z tego wychodziło.

    W poniedziałek przeczytałem ten wpis, i właściwie tego dnia znalazłem Twoja stronkę. A właściwie koleżanka przekazała.. (mniejsza).

    Przeczytałem wpis, 10 minut posiedziałem, pomyślałem.. Spojrzałem w lewo na skarbonke (7 stówek sobie stygnie) ..

    Komórka do ręki, i telefon do ziomka – jedziemy na wycieczkę! Jeśli nie chcesz, w końcu pojadę sam!

    W poniedziałek w nocy jedziemy – w pięciu! :D W góry :D Już zarezerwowane.

    Dzięki szanowny kolesiu :D

    • MichalMaj

      Haha uwielbiam takie komentarze, w których ludzie piszą co robią lub co udaje im się zrobić. Czasem trzeba jednego zapalnika. 

      Ciesze się, że wpis zainspirował do takich działań. Powodzenia na wyjeździe! 

      •  Dzięki! :) Sobie życzę tego, aby to był początek mojego wspaniałego lepszego zycia! Zaś Tobie kolego, abys już zawsze zył tak, jak dotychczas, ewentualnie jeszcze lepiej! :D

  • ja jestem chętna na takie „spontany” :P jesli ktos twierdzi, ze ‚nie ma z kim’ – zapraszam do rozmowy! Porozmawiac zawsze mozna. (wiadomość priv na fb) Pozdrawiam :)

  • ula s.

    myślisz se dziewczyna w wieku 20 lat jeżdżąca sama stopem możne czuć sie bezpieczna?.. mam pewne obawy stad też moje drugie pytanie: jak poznać ludzi, którzy rzeczywiście mnie dowiozą do celu od zboczeńców co by z chęcią zgwałcili nawet kota ?

  • Adam

    Pojechałem sam na wycieczkę…Na 4 dni – na pierwszym zaczepiałem innych ludzi, po drugim gadałem sam do siebie :) Natomiast potem organizowałem wyjazdy ze znajomymi i były super – tylko pieniędzy brak.

  • Ann

    Hej! A jaką masz koncepcje podróży? jakie są Twoje kolejne punkty podróży?? bo bym podróżowała, a może mamy jakieś wspólne miejsca??

  • Paulina Racz

    chciałam powiedzieć tylko jedno: dziękuję za tego posta :)

  • An
Przeczytaj poprzedni wpis:
Doceń to, gdzie żyjesz!