Same Dobre Rzeczy #24

Sierpień za nami. Czas więc na tradycyjne podsumowanie miesiąca. 

Jeżeli śledzicie Same Dobre Rzeczy, to pewnie pamiętacie, że mój lipiec był po prostu wybuchowy. Skoczyłem ze spadochronem, odwiedziłem Lwów, Bieszczady, pojechałem na Woodstock i jeszcze zjechałem kawałek województwa świętokrzyskiego.

Było to bardzo przyjemne i uwielbiam tak żyć, ale lubię też moją rutynę – codzienne obowiązki, czas na bieganie, spotkania ze znajomymi itp. Wiedziałem więc, że w sierpniu postawię bardziej na pracę i ogarnianie codzienności. Co dobrego wydarzyło się u mnie w tym miesiącu?

Wyjazd w Beskid Śląski + do Czech

Pierwsza sprawa to sierpniowy długi weekend. Wybraliśmy się ze znajomymi na małą „mikroprzygodę” w Beskid Śląski. Jak to zwykle bywa na wypadach większą ekipą, mniej jest chodzenia po górach, a więcej chillowania, ale w sumie potrzebowałem i tego typu odpoczynku. Nie zawsze trzeba się złazić i styrać do granic możliwości. Czasem wystarczy siąść sobie na jakiejś górce i po prostu patrzeć na ładny widok.

Beskid Śląski jest rzut beretem od granicy czeskiej, dlatego postanowiliśmy uderzyć jeszcze do czeskiego Cieszyna na smażony syr. Takie szaleństwo, że na obiady jeżdżę do Czech, a co!

Zmieniamy góry:) Tym razem Beskid Śląski. #mountains #mountainscape #nature #forest?

A photo posted by Michał Maj (@zyciejestpiekne.eu) on

Trampoliny

Moje odkrycie sierpnia. Poszedłem do parku trampolin i, cholera, wciągnąłem się. Kiedyś trenowałem parkour i byłem zwinny jak gibon. Skill nierozwijany jednak zanika, więc z mojej formy zbyt wiele nie zostało. Pójście na trampoliny przypomniało mi stare dobre czasy. Salta jeszcze krzywe, jeszcze niedoskonałe, ale ile przyjemności daje mi takie skakanie, to nawet sobie nie zdajecie sprawy!

Trampoliny polecam wszystkim. Po pierwsze – można się naprawdę solidnie zmęczyć. Po treningu jestem cały mokry, a na następny dzień mam zakwasy. Po drugie – jest w nich coś takiego, że po godzinie skakania morda Ci się sama cieszy. Jeżeli masz dzień pełen stresów i nerwów, to trampoliny są najlepszym lekarstwem. Po trampolinach endorfiny po prostu buzują w człowieku : )

Cele z poprzedniego miesiąca

W poprzednim miesiącu wyznaczyłem sobie kilka celów. Większość z nich związana była z blogiem:

  • Planowałem podzielić się z Wami materiałami z wyjazdów. Opublikowałem duży artykuł o Lwowie, krótszy o Bieszczadach. Przyznam szczerze, że nie do końca jestem usatysfakcjonowany ilością tekstów na blogu. Chciałem jeszcze opublikować jedną galerię bieszczadzką + tekst o kajakach po Nidzie. Nie zdążyłem – będą więc we wrześniu.
  • Wygląd bloga – Tutaj też dałem dupy. Nowy wygląd jeszcze nie jest gotowy – już zakodowany, ale trzeba dopracować detale i niestety nie udało mi się skończyć tego w sierpniu. Mam swoje powody, bo po drodze wyskoczyła jedna wielka rzecz, nad którą pracuję, ale na razie nic nie mówię, żeby nie zapeszyć. Mam nadzieję, że będę mógł podzielić się tym z Wami we wrześniu.
  • Insta Challenge – Obiecałem sobie w sierpniu bardziej przyłożyć się do mojego Instagrama. Postanowiłem codziennie publikować jedną dobrą fotkę. No i tutaj akurat zrobiłem dobrą robotę – co prawda zdarzyło się dosłownie kilka dni bez fotki, ale mimo to Instagram bardzo ładnie urósł przez ten miesiąc.

Podsumowując, nie udało mi się zrobić wszystkiego, co chciałem, ale mam na to swoje wytłumaczenie. Szykuję coś naprawdę wyjątkowego, coś, o czym mówiłem od 2 lat i nie mogłem tego zrealizować. Na razie jeszcze nie powiem, o co chodzi (choć pewnie się domyślacie), ale czuję się w pełni usprawiedliwiony z mniejszej częstotliwości wpisów i braku nowego wyglądu bloga.

Moje rozkminy i plany na wrzesień

Bardzo się cieszę, że zaczął się już wrzesień. Jest w tym miesiącu coś dobrego. Gdzieś z dzieciństwa mam zakodowane, że to okres wzmożonej pracy po wakacjach i nawet jeżeli już nie dzielę czasu na okres wakacji i pracy, to jednak mam większą motywację do działania.

Ostatnio u mnie bardzo dużo się dzieje, zwłaszcza w sprawach blogowych. Wiem, że być może z zewnątrz tego nie widać, ale uwierzcie mi – dzieje się dużo i pomału klarują się moje plany i pomysły na życie do marca 2017.

Plan, który wdrażam od stycznia tego roku, realizuje się tak, jak sobie wymarzyłem. Jeszcze nie skaczę z radości, ale wrzesień i październik będą w pewnym sensie przełomowe. Mam nadzieję, że wszystko mi się uda i wkrótce będę mógł podzielić się z Wami wszystkimi sprawami.

We wrześniu chciałbym:

  • Zadbać o swoją codzienną rutynę i nawyki. Chcę trochę popracować nad małymi rzeczami, które poprawiają jakość życia. Oddzielić pracę od życia prywatnego, częściej biegać, mieć więcej zdrowej energii.
  • Lepiej pilnować swoich finansów. Jestem w trakcie czytania książki „Finansowy Ninja” Michała Szafrańskiego, pod wpływem której porządkuję swój portfel. Co prawda od początku tego roku wprowadziłem już dużo dobrych zmian, ale w trakcie lektury książki dostrzegłem kolejne rzeczy, które warto zrobić.

Jeszcze słowem zakończenia – to już 24 podsumowanie. Oznacza to, że dziele się z Wami swoimi dobrymi rzeczami i celami na kolejne miesiące od ponad 2 lat. Kosmos. Lubię sobie czasem poczytać podsumowania z przeszłości i zobaczyć, jakie rzeczy przeżywałem kilka miesięcy wcześniej.

Myślę natomiast nad zmianą formuły tych wpisów, tylko jeszcze nie mam pomysłu. Na pewno chciałbym dzielić się z Wami swoimi celami i planami, ale jakoś brakuje mi koncepcji na formę… Może coś podrzucicie?

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Damian Opioła

    Chodź pobiegać w takim razie ;)

  • Trampoliny są mega! Odkryłam we Wrocławiu jeden super park i mam co tydzień radochę. :)

    • Ja też chodzę regularnie. Kupiłem sobie karnet. Nie ma lepszego zmęczenia ;)

Przeczytaj poprzedni wpis:
8 rzeczy, które powinieneś zrobić w Bieszczadach