Słomiany zapał- Jak realizować zadania do końca?

Słomiany zapał

W ostatnim wpisie na temat maratonu Donia i Bit zapytali w jaki sposób działam, że udaje mi się domykać sprawy do końca. Sam pamiętam, że kiedyś miałem z tym problemy. Łapałem wiele rzeczy na raz, na początku miałem silną motywację, powera i chęci do działania a z czasem gdzieś to ulatywało i kończyło się. Od pewnego jednak czasu zmieniłem trochę podejście i krok po kroku, zacząłem kończyć zadania- poczynając od jakiś małych, krótkoterminowych po takie, które zajmowały mi np. 2-3 miesiące lub jak z przykładem ostatniego maratonu- prawie pół roku. Co zmieniłem?

1. Pierwsze „jaranie”.

Na pewno to znacie : ) W głowie pojawia nam się jakaś idea, jakiś pomysł, jakiś cel. Tak! Będę codziennie biegał. Pierwszy dzień jest tak super, że wychodzisz i przebiegasz ogromny dystans. Następnego dnia padasz na łeb i nie masz siły. Po tygodniu wszystko ulatuje i cała idea ląduje w koszu. Dałem przykład z bieganiem, choć zastosować to można do rozwijania biznesu, czytania książek czy choćby nauki. Jak uniknąć takiego pierwszego zachłyśnięcia? Metodą małych kroczków. Teraz jeżeli zaczynam jakiś nowy projekt z dużą dozą motywacji to studzę na początku emocje. Nie wykonuje pierwszych 80% pracy w pierwsze dni lecz rozkładam to na dłużej, bo wiem, że przyjdzie taki moment, gdy nie będzie mi się chciało. Tą energią lepiej rozdysponować na dłuższy czas. Zacznij więc od czegoś małego i powoli dokładaj kolejne rzeczy, aż osiągniesz sukces.

2. Nagroda na mecie.

To jest coś co mnie najbardziej motywuje. Wizja sukcesu. Chcę, żeby mi to wyszło, chce to dokończyć i zobaczyć rezultaty. Uwielbiam to uczucie, gdy wreszcie temat jest domknięty i mogę go „zamknąć”. Wtedy kasuje wszystkie maile związane z tym zadaniem, sprzątam komputer (jeżeli to projekt w którym używam komputera) itp. Uwalniam umysł a pozostawiam w sobie tylko satysfakcje z wykonanego zadania.

3. Kara wynikająca z niezrobienia.

Było już o marchewce- teraz o kiju. Bardzo silnym motywatorem dla mnie są konsekwencję niezrealizowania danej rzeczy. Tyczy się to tylko wybranych celów, ale to silny bodziec. Np. w czasie sesji przyłożyłem się do egzaminów, aby pozdawać wszystko w pierwszym terminie. Nie chciałem przedłużać tego, zostawiać na później bo przecież i tak nie miałem wyjścia- prędzej czy później musiałbym je zdać. Podobnie mam teraz z licencjatem. Wiem, że jeżeli nie siądę i nie napisze tego to zepsuje sobie wakacje. Lepiej zebrać się w sobie, zrobić co do mnie należy i „uwolnić się od tego”.

Słomiany zapał

4. Motywatory

Szukaj sposobów na to, by motywować się cały czas. Znajdź ludzi, którzy zrealizowali już cel, do którego dążysz. Skontaktuj się z nimi i zapytaj jak oni poradzili sobie z brakiem energii na pewnym etapie prac. Biegnąc w maratonie wyczytałem wcześniej na forach i blogach, że zazwyczaj każdy dostaje blokady na 30-33 km. Jest to tzw. „ściana”, gdy nie masz chęci dalej biec a ciało odmawia dalszych ruchów. Aby tego uniknąć przygotowałem się i wgrałem do odtwarzacza mp3 ulubione piosenki. Przez całą trasę biegłem celowo bez muzyki, aby słuchawki na uszy założyć dopiero na 30 kilometrze. W ten sposób całkowicie uniknąłem tzw. „ściany”. Warto więc uczyć się na doświadczeniu innych osób.
Bardzo dobrym motywatorem jest też publiczna deklaracja. Zobaczcie- napisałem na blogu o tym, że przygotowuje się do maratonu i była grupa osób, która pilnowała mnie i pytała o rezultaty. To było bardzo silnym powodem do tego, aby zrobić to, bo nie chciałem wyjść źle w oczach innych.

5. Gdy Ci się nie chce, po prostu zacznij.

Często jest tak, że robimy coś, tracimy powera i odkładamy dalszą pracę na później. Roblem w tym, że potem za cholerę nie możemy zacząć robić tego ponownie. Zbieramy się, zbieramy, odkładamy na jutro i tak ciągle. Jak się przełamać? Po prostu zacząć- zrobić mały krok. Niech ten krok będzie naprawdę niewielki. Jeżeli piszesz książkę/ebooka to napisz 3 linijki tekstu. Często jest tak, że gdy zaczniemy coś, zrobimy niewielką rzecz to potem już jakoś idzie. Robiłem tak, gdy biegałem. Wychodziłem żeby przebiec choćby 1 km a wracałem do domu po 8km bo „złapałem bakcyla”.

6. Dobre nastawienie.

Jeżeli musisz coś robić na siłę, to automatycznie powstaje jakaś blokada. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale kurcze, gdy się do czegoś zmuszam to nie idzie, robi się bariera i koniec. Znów będę wałkował temat biegania, ale to bardzo dobry przykład, bo kiedyś nie przepadałem za tym: ) Dwa lata temu przygotowywałem się już do tego pieprzonego maratonu, ale wtedy byłem innym człowiekiem i wyszło jak zawsze. Tym razem zmieniłem strategię. Zamiast się zmuszać do tego postanowiłem biegać tylko gdy mam ochotę. Na pozytywne efekty naprawdę nie trzeba było długo czekać. Zauważyłem to samo u siebie na uczelni- jeżeli od początku zakładałem, że jakiś przedmiot jest beznadziejny to tak było, a gdy np. budowałem sobie w głowie pozytywny obraz na ten temat, to łatwiej było mi przyswajać wiedzę. To naprawdę działa. Zamiast więc zmuszać się i robić na silę, pokochaj to ; )

7. Czy na pewno tego chcesz?

Często jest tak, że złapiemy chwilową „fazę na coś”. Zobaczymy filmik na youtubie z jakiegoś koncertu i decydujemy, że będziemy grać na gitarze. Początkowe ciśnienie jest duże a potem gdzieś to ulatuje i ostatecznie znika. Zanim weźmiesz się za coś nowego przemyśl to i zastanów się czy jesteś tego pewien. Najlepiej jest wstrzymać się tydzień i zobaczyć czy nadal będzie Cię to kręcić. Działa to także w sytuacji, gdy zacząłeś już jakieś zadanie i nie bardzo Ci idzie. Zapytaj samego siebie czy jest konieczne ciągnąć to dalej, może po prostu nie ma takiej potrzeby i nie pragniesz tego tak naprawdę?

8 Po prostu zrób to.

Ile razy robiłeś coś nowego i kończyło się „słomianym zapałem”? Ile razy podejmowałeś się jakiegoś celu i gówno wychodziło? Powiedz mi, ile razy będzie jeszcze tak samo? Pora z tym skończyć, ale to od Ciebie tak naprawdę zależy czy się uda czy nie. Powiedz sobie, że tym razem dociągniesz temat do końca i zrób to naprawdę. Weź się w garść i przerwij ciąg niepowodzeń. Gdy tylko raz zasmakujesz sukcesu związanego z domykaniem spraw do końca to uzależnisz się od tego: )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Michał – dzięki za ten wpis. Trafiłeś w sedno sprawy.

    To jest rzecz nad którą dosyć mocno się ostatnio zastanawiam. Dyscyplina wewnętrzna, studzenie emocji i zapału lub dźwignięcie ich kiedy trzeba – to prawdziwa sztuka. Generalnie chodzi o to, żeby być liderem w swoim życiu – sterować nim, a nie dać się sterować. Tak też jest z wszelkiego rodzaju zadaniami. Jeżeli potrafimy na siebie spojrzeć z boku, zobaczyć jak pewne rzeczy na nas wpływają, jeśli będziemy wiedzieć jakie przeciwności na nas czekają(lęk, kryzysy, lenistwo) a mimo to będziemy mieli wyraźny obraz tego do czego dążymy, to też będziemy mogli to wszystko w dużym stopniu kontrolować i doprowadzać do końca.
    To takie luźne przemyślenia poświąteczne ;)

    Pozdrawiam

  • Paw3l

    Dzięki za post. Już 3 razy chciałem na tydzień wyłączyć kompa i się nie udało. Ostatnim razem miałem już na pewno przestać, ale po 3 dniach coś mi mówiło, że już nie ma co ograniczać, bo już prawie połowe przetrwałem i jest dobrze.

    Dzisiaj postanawiam, że spróbuję 4 raz. Komp na tydzień off, a wtedy mam zamiar dokończyć książkę, i wreszcie posprzątać pokój.

  • CRANK

    pawl3l – z własnego doświadczenia wiem, że takie wyłączanie komputera na tydzień, nie ma w dłuższej perspektywie sensu. Owszem, przez ten tydzień (jeśli wytrwasz) zrobisz bardzo dużo, sporo spraw przemyślisz i pewnie dojdziesz do wniosku, że życie offline jest dużo lepsze (tak było ze mną). Tylko co z tego, skoro w dzisiejszym świecie tego postanowienia nie da się zastosować na dłuższy okres.

    Jeśli komputer zabiera Ci za dużo czasu, a Ty pilnie musisz zrobić coś ważnego, to owszem, odłącz komputer na tydzień. Jeśli jednak jest inaczej, to radzę raczej zrobić silne postanowienie, że włączasz PC tylko rano i wieczorem na 1h, lub np. w momencie, kiedy wykonasz wszystkie zadania z listy ToDo.

    Polecam również notować sobie to co Ci przyjdzie do głowy, żeby sprawdzić w Internecie czy zrobić na komputerze. Sam mam tak, że co chwile chciałbym coś sprawdzić w Google, czy na Allegro, albo napisać o czymś do znajomego. Odrywało mnie to od innych zadań, a często jak już siadłem do komputera, to zwykłe napisanie krótkiego meila przeradzało się w kilka godzin serfowania po internecie. Teraz, w momencie kiedy naciskam przycisk POWER dokładnie wiem, co mam do zrobienia na Pc :)

    Oczywiście, nie zawsze jest tak kolorowo jak napisałem i cały czas staram się jeszcze bardziej być ‚offline’ ;)

  • Paw33l

    crank, dzięki wielkie za odpowiedz. Chce ograniczyc komputer gdyż za dużo czasu przed nim marnuje, marnuje z podkreśleniem.
    Wracajac dzisiaj ze szkoły, chciałem jak najszybciej sie przebrać, zjesc, uporządkować trochę pokój. Zrobiłem to w pośpiechu i chwilę przytaknąłem i pomyślałem „no chwila, przecież dzisiaj miałem nie wchodzić na kompa” i wszystko się spowolniło i czas stał się dłuuugi. Doszedłem do wniosku, że tak jest praktycznie codziennie.
    Nie chcę aby internet był moim drugim życiem. Specjalnie nie piszę na gg ze znajomymi ktorych widze na co dzień. Dlaczego? Ponieważ zauważyłem że nagadając sie przez gg, to w realu traci sie tyle ciekawych rozmów. U mnie zaczynało się robić tak że pisałem tylko przez gg, a już z nikim nie rozmawiałem wcale!!
    Ale na szczęscie mam to za sobą już i komunikacja u mnie bardzo szybko sie rozwiją z innymi ludzmi.

    Jak mam nie włączać komputera, to co mam robić? Pozostaje mi sprzątanie i czytanie książki. Znajomi na okrągło nie wychodzą przecież.

    Telewizji nie oglądam już ok. 3-4 miesiace, tylko raz sie zdarzy jak bedzie ciekawy film, to gdzieś wychodzi 2godz na miesiąc. Nie czuję się z tym głupszy czy mniej doinformowany o świecie.

    Co do twoich rad to dziękuje, na pewno bedzie trudno to ograniczyć, ale chce zeby sie udało!

    Pozdrooo :)

  • Michał Maj

    Michał, paweł, crank- to mi się podoba, taka pomoc nawzajem w komentarzach :) Pawel, nie rób nic na siłe przeciwko sobie, bo wtedy traci się motywacje i prędzej czy później wraca się do starego systemu. Lepsze stopniowe zmiany :)

  • Mrowa

    Przeczytałem pare wpisów. Są dobre i konstruktywne.

  • Pingback: Jak pokonać słomiany zapał? - marilabo.pl()

Przeczytaj poprzedni wpis:
Wesołych Świąt!