Sprawy, które trzeba zamknąć

Koniec roku to dobra okazja do zrobienia porządków w życiu: poukładania kilku spraw i zamknięcia różnych zobowiązań. Bo dobrze jest wejść w nowy rok z „czystą kartą”.

Czas jest jedną z najbardziej sprawiedliwych miar. Każdy z nas ma go tyle samo czyli 24 godziny dziennie – wszyscy posiadamy jednakowe wiaderka, które wypełniamy różnymi aktywnościami. Niestety w pewnym momencie mamy „polane” już tak dużo, że brakuje w nim miejsca na nowe sprawy. Wraz z końcem roku przyszedł więc czas, żeby zamknąć pewne projekty – z łezką w oku, ale też z radością, bo swoje już zrobiłem, a przestrzeń na nowe rzeczy jest potrzebna : )

42 Do Szczęścia

Pierwszym projektem, z którym się żegnam, jest 42 Do Szczęścia. W tegorocznej edycji zebraliśmy 22 627,18 zł, a w sumie, podczas wszystkich czterech edycji – prawie 120 tys. zł, więc jest z czego się cieszyć. Z małej, niewinnej akcji, którą zapoczątkowaliśmy w kilka osób, powstało coś naprawdę dużego.

Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że pomoc można nieść tylko w postaci pieniędzy. Myślałem sobie, że jak kiedyś stanę się bogaty, to będę wpłacał duże sumy na różne fundacje. To było błędne myślenie – żeby pomagać, wcale nie musisz być milionerem. Potrzebne komuś pieniądze można wygenerować wspólnymi siłami, pracą i pomysłami.

42 Do Szczęścia to jedna z lepszych rzeczy, jaka mi w życiu wyszła. Zebrałem masę wspomnień, dużo się nauczyłem i poznałem genialnych ludzi. Wiele momentów związanych z akcją zostanie w mojej głowie na bardzo długo: żarty na spotkaniach grupy projektowej, rozkminy z Kubalą i Andrzejem późnymi wieczorami, słynna integracja przy trzeciej edycji (ją akurat średnio pamiętam, ale to nie przeszkadza mi w tym, aby się z niej cieszyć) czy wspólne treningi biegowe :) Chciałoby się to kontynuować, ale niestety 42 Do Szczęścia wymagało ode mnie w cholerę dużo czasu. Z zewnątrz może nie było tego widać, ale w praktyce od listopada do maja każdy z nas poświęcał na to po kilkanaście godzin w tygodniu. Takie dodatkowe pół etatu.

Myślę, że razem z Kubalą, Kasią i Andrzejem odchodzimy w chwale, oddając akcję w ręce nowych, młodych, aktywnych. Super będzie zobaczyć kolejnych biegaczy w koszulkach 42 Do Szczęścia na przyszłorocznym Cracovia Maratonie! :)

Fot. Natalia Porzycka

Fot. Natalia Porzycka

Smok Blog

Drugi projekt, który przyniósł mi wiele radości, a który muszę odpuścić, to Smok Blog – spotkania krakowskiej blogosfery. Ponad 2 lata temu w kilka osób wymyśliliśmy, że fajnie byłoby zintegrować krakowską blogosferę – i tak powstał Smok Blog, w ramach którego organizowaliśmy różne inicjatywy. Głównym trzonem były „konferencje” odbywające się dwa razy do roku – wiosną i jesienią. Zapraszaliśmy ciekawych blogerów z całej Polski, którzy dzielili się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem. Latem natomiast spotykaliśmy się na piknikach w plenerze. Myślę, że przynieśliśmy dużo dobrego blogosferze.

Smok Blog był także moim małym sposobem na realizację własnych celów. Jestem osobą, która nie lubi się mocno narzucać, przez co trudno mi poznawać nowe osoby na tego typu konferencjach / imprezach branżowych. Jakoś nie potrafię podejść do kogoś i po prostu, z dupy, zagadać. Dużo łatwiej mi jest, gdy podchodzę do innych w roli organizatora. Angażując się w Smok Bloga, obiecałem sobie, że to będzie mój sposób na poznanie ludzi z blogosfery. No i chyba po 2 latach mogę powiedzieć, że był to dobry patent : )

Sama organizacja Smok Bloga była świetnym doświadczeniem. Dużo pracy – ale takiej, która dawała satysfakcję. Wielokrotnie się denerwowałem, ale gdy przychodził czas imprezy i widziałem całą salę wypełnioną ludźmi, to robiło mi się ciepło na sercu. Do organizacji kolejnych edycji być może wrócę w drugiej połowie 2017 roku, ale na chwilę obecną nie wiem, jak będzie wtedy wyglądać moje życie, więc nic nie mogę obiecać.

smokblog

Podsumowując, oba projekty chciałbym wciąż realizować, ale niestety doba ma tylko 24 godziny. Potrzebuję zmiany, a tej nie da się wprowadzić, kurczowo trzymając się starych, dobrze znanych rzeczy. Obiecałem sobie, że w 2017 rok wejdę z „czystą kartą”. Staram się więc pozamykać różne sprawy, zarówno te większe, jak i mniejsze.

Czas uwolnić czas

Jeżeli też cierpicie na brak czasu, a chcielibyście zacząć robić coś nowego, to polecam ciekawe ćwiczenie. Ostatnio wziąłem kartkę i spisałem na niej wszystkie zobowiązania, jakie mam obecnie. Na liście pojawiły się więc sprawy firmowe (zlecenia dla klientów), blogowe itp., nawet najmniejsze zobowiązania wobec innych osób. Cała magia polega na tym, żeby zakończyć jak najwięcej spraw, w jak najkrótszym czasie. Ale po kolei:

  1. Bardzo często okazuje się, że niektóre kwestie wymagają dosłownie kilku ruchów. Czasem wystarczy odpisać na maila, pójść na pocztę, by wysłać obiecaną komuś paczkę, wykonać kilka telefonów, wymienić spaloną żarówkę itp. Takie rzeczy da się załatwić naprawdę szybko, ale jakoś ciągle nie ma na nie odpowiedniego czasu. Warto się zmobilizować i pozbyć się z głowy myśli o nich, bo niezamknięte sprawy potrafią naprawdę ciążyć.
  1. Kolejne rzeczy na liście to to wszystko, co obiecaliśmy innym. Każdy z nas ma takie sprawy, na pewno wiecie, co mam na myśli – zobowiązania wobec innych, takie, które ciągle odkładamy. I nie chodzi mi o te sytuacje, gdy sami z siebie pomagamy np. najbliższej rodzinie czy przyjaciołom, ale o takie, w które w jakiś „niezwykły” sposób zostaliśmy wplątani czy delikatnie zmanipulowani, aby coś zrobić, a szczerze nie mamy ochoty się tym zajmować.Może warto te sprawy zakończyć i mieć święty spokój? Wiem, nie jest to przyjemne, ale czasem wystarczy zadzwonić i powiedzieć: „Stary, nie dam rady. Wiem, że obiecałem Ci pomóc, ale w ostatnim czasie mam tyle spraw na głowie, że po prostu nie dam rady”. Każdy z nas jest przecież człowiekiem. A na przyszłość: warto uważać na tego typu deklaracje ; )
  1. Po takiej czystce powinno zostać nam już mniej rzeczy na liście. Przechodzimy więc do większych projektów, które wymagają od nas zdecydowanie więcej pracy. U mnie takimi sprawami były właśnie Smok Blog i 42 Do Szczęścia. Chciałbym pracować nad nimi dalej, ale niestety wymagały one ode mnie naprawdę wiele czasu. Zastanowiłem się więc, czy chcę i czy jestem w stanie robić to na 100% – bo trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym… : )
  1. Ostatni etap – projekty długotrwałe. Ta część dotyczy głównie zleceń firmowych, których nie jestem w stanie zamknąć z dnia na dzień. Spisałem je na osobnej kartce i obok każdego z nich narysowałem pasek stanu ładowania znany z gier komputerowych. Ustaliłem, w ilu procentach projekt jest zrealizowany. Obiecałem sobie też odsunąć w czasie nowe zlecenia, żeby zakończyć te stare. Gdy robiłem postęp, zamalowywałem kolejną część paska. Nic tak nie demotywuje jak projekty, które trwają zbyt długo! „Pasek ładowania” bardzo mi się spodobał i teraz będę w ten sposób rozpisywał wszystkie projekty, dążąc do tego, żeby tych „aktywnych” nie było zbyt dużo.

zegarek

O czym warto pamiętać?

Kilka rozkmin, które pojawiły się w związku z wprowadzaniem „czystej karty”.

Warto ustalić sobie pewien deadline. Nie uda nam się wyczyścić wszystkich spraw, jeżeli ciągle będą dochodzić nowe zobowiązania. U mnie takim terminem roboczym jest 29 grudnia – do tego czasu chcę zamknąć większość spraw rozpoczętych w tym roku. Terminem głównym jest natomiast 1 lutego – do tego czasu chcę mieć poukładane już wszystkie sprawy. A wtedy… spakuję plecak i wyjadę w podróż z minimalną liczbą zobowiązań i spraw do załatwienia. Moje życie zamknięte w jednym plecaku.

Niestety myślę też, że całkowite załatwienie wszystkich spraw jest niemal niemożliwe. Tęsknię za czasami dzieciństwa, kiedy przychodził ostatni dzień szkoły, odbierało się świadectwo i człowiek nic już nie musiał. Nie było żadnej listy rzeczy do zrobienia, żadnych spraw do załatwienia… Jasne, czasem rodzice podrzucali jakieś drobne obowiązki typu sprzątanie / mycie samochodu / koszenie trawy, ale generalnie rzecz biorąc, człowiek wstawał rano i nic nie musiał.

Był tu i teraz – i to było piękne.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Kasia

    Super wpis. :) Szczerze mówiąc, trochę mi tu ostatnio takiego brakowało – odświeżenia i nowego zastrzyku energii do działania. Zgadzam się ze wszystkim w 100%, chociaż dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę. :) A więc – zamykamy wszystkie możliwe sprawy, tydzień leniuchowania i regeneracji w święta, a w nowy rok wchodzimy z energią i przytupem :). Wspaniałego dnia!

  • insomnia

    „Czas jest jedną z najbardziej sprawiedliwych miar. Każdy z nas ma go tyle samo czyli 24 godziny dziennie”

    Wiesz co Michał…Kiedys tez tak myslalem. Jednak teraz uwazam ze to nie prawda. Dzien ma 24 godziny ale to ile z tego mamy dla siebie to juz inna kwestia. Wszystko zalezy od tego kim jestesmy, co robimy, jaka mamy prace ile mamy pieniedzy. Jakos ciezko mi sie zgodzic ze np matka wychowujaca male dzieci ma „tyle samo czasu” co np student, jakis zawodowy sportowiec czy businessman (za ktorego wiekoszosc robia inni). Nie mamy tyle samo czasu…

    A nie uwazasz ze lepiej rozpatrywac wiele spraw nie w sensie 24h tylko tygodnia? Przeciez nie trzeba codziennie robic czegos zwiazanego np w Twoim przypadku z 42 czy Smok Blogiem. Jesli codziennie chcemy zrobic cos zwiazanego z kazda rzecza ktora jest na naszej liscie to chocby doba miala 72 godziny to i tak bedzie za malo…

    • Rozpatruje swoje plany w perspektywie tygodnia. To nie jest tak, że codziennie poświęcam X czasu na dany projekt. Naturalne jest, że planuje tygodniowo i staram się, żeby w danym dniu skupiać się na jednym / dwóch projektach. Ale niestety, nadal czasu mam tyle samo i gdy przybywa obowiązków to trzeba z czegoś zrezygnować :)

  • Dobry patent z tym paskiem ładowania ;D Co do spisywania rzeczy, które się za mną ciągną „na kartce” to sam tak robię.

  • No coś jest w tym co na końcu napisałeś – kiedyś nie było tej listy „do zrobienia”… a dziś? Zrobię jedno i już się cieszę, że mam jedną pozycję mniej, a tu niemal natychmiast dochodzi kolejna (np. wczoraj byłem u lekarza – termin odwalony – super… tylko że jednak nie, bo muszę donieść skierowanie, które muszę wziąć od rodzinnego – w rezultacie nadal mam na liście wizytę do wykonania… to tylko przykład, z innymi rzeczami też tak bywa…).
    Fajny pomysł z tym paskiem ładowania! :) czasem mam zadania, które właśnie wykonuje się dłużej i dotychczas nie wiedziałem co z nimi zrobić – człowiek by chciał jakoś zaznaczyć, że już trochę się za nie wziął, ale skreślić nie idzie… no a taki pasek, to super pomysł! będę stosował :)

    • Najgorsze jest to, że czasem nawet nie mamy czasu nacieszyć się jakimś osiągnięciem. Nie mamy czasu na świętowanie, bo musimy realizować kolejne rzeczy :(

  • Dzięki za podsunięcie ciekawego sposobu do uwalniania czasu ;)

  • Jeszcze kilka dni i wszyscy będziemy robili sobie podsumowanie. Niesamowite, że kolejny rok za nami. Dzięki za posty w tym roku i czekam na kolejne podnoszące na duchu i ciekawe w 2017! :)

    • Ciesze się, że się wpisy w 2016r. podobały. 2017 będzie jeszcze lepszy. Powodzenia z Twoimi planami

      • Oby się udało i nie dziękuję. ;) Wierzę w Twoje następne artykuły. Czekam również na powrót grupy na Facebooku. Ostatnio mniej aktywna jest.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Same Dobre Rzeczy #27