Sprzedawanie się

Dzisiaj temat, który w naszym pięknym kraju jest bardzo często poruszany przy okazji sukcesu kogoś innego.

Wpis chodził mi po głowie już dawno, ale ostatnio przypomniałem sobie o temacie podczas przeglądania fan page Busem Przez Świat, trafiając na komentarze użytkowników. Busem Przez Świat to projekt znany, ale gdyby ktoś nie wiedział o co chodzi – krótkie wprowadzenie:

Wymyślili sobie oni, że starym busem ogórkiem przejadą Świat. Cały Świat. Włożyli kupę pracy, serca i czasu, wyremontowali busa i zaczęli jeździć. Objechali już kawał Europy, a w poprzednie wakacje wozili się po USA. Ten bus ciągle im się psuje, ale zawzięcie działają i teraz wymyślili, że wybiorą się do Australii.

Cała akcja stała się popularna. Kupa osób obserwujących na Facebooku, wydana książka, zainteresowanie mediów, sponsorzy. Zwykle bywa tak, że czyjś sukces przyciąga fanów, ale także wrogów, którzy tylko czekają, aż noga się powinie.

Sprzedawanie się

Ana – Znajoma Rosjanka z Irkucka w trakcie podróży nad Bajkał : )

Sprzedawanie idei

Projekt taki to ogromne koszta. Nie chcę nawet liczyć, ile musi kosztować przetransportowanie busa, paliwo, jedzenie i inne rzeczy, które są niezbędne. Nie mówiąc już o tym, ile kosztuje przygotowanie busa przed wyjazdem tak, żeby się nie zepsuł w sercu Australii, gdzie nawet kangury się nie zapuszczają. Busem Przez Świat wymyśliło sobie, że jeżeli np. wpłacisz 20 zł, to oni wyślą Ci piwko z Australii, jeżeli 79 zł – bumerang, za 599 zł będzie można pojechać z busiarzami na weekend, a za 999 zł busiarze przyjadą do Ciebie. I tutaj ta kontrowersja, bo jakim prawem?

Dlaczego nie miałby „się sprzedać”? Na tym polega rozwój swojego pomysłu.

Przeleciałem sobie po komentarzach i smutno mi się zrobiło, jak zobaczyłem opinie obserwujących w stylu „To już nie to samo. Kiedyś to było inaczej, był klimat” A i owszem, może był klimat, ale wyjazd na Gibraltar to koszt kilkuset złotych, a Australia to drugi koniec globu!

Powiem Wam, że wkurza mnie to. Ktoś robi coś z czystej przyjemności i ma z tego zabawę. W pewnym momencie zaczyna osiągać sukces i wizja zaczyna się realizować. Dlaczego nie miałby „się sprzedać”? Na tym polega rozwój swojego pomysłu. Niestety, takie to życie jest, że czasem na te nasze marzenia potrzeba pieniędzy. Ci, którzy nigdy nie stanęli przed możliwością zarobienia pieniędzy na tym, co lubią, nie zrozumieją tego. Dlaczego nie korzystać z takich możliwości? Trzeba łapać byka za rogi i korzystać ze swojej szansy, bo to jest ta chwila, a ona może się nie powtórzyć!

Ktoś uważa, że przyjazd Busa do domu to pomysł śmieszny? Niech to zweryfikuje rynek, a nie przeczucia osób, które nigdy czegoś podobnego nie robiły.

A ekipie Busem Przez Świat życzę powodzenia. Marzenia też kosztują, a ich wizja jest genialna. W dodatku połączona jest z osobami, które mają łeb na karku i wiedzą, jak to się robi. Sam dorzucam się do naprawy busa i trzymam kciuki za sukces!

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Maciej Rumiński

    szczerze? na początku patrząc na obrazek newsa to już chciałem dać komenta, że nie zgadzam się z Tobą i ku rozczarowaniu czułem, że napiszesz właśnie, że sprzedawanie idei jest złe. A jednak nie! :D Na wszystko trzeba kasy, niestety. jeśli ktoś robi coś wspaniałego i przy tym zarabia.. dla mnie super! :) Ponadto wiadomo, że na początku wszystko jest niekomercyjne bo dopiero się rozwija ale założenie już od samego początku jest takie aby w przyszłosci była z tego kasa. Zauważyłem, że najczęściej narzekają na to mimo wszystko ludzie, którzy nie mają kasy. Sam nie mam, ale ja to rozumiem i popieram Twoje zdanie w tym wpisie w 100%.

    • Maciej Rumiński

      żeby nie było – jeśli chodzi o obrazek to dawanie tyłka jest oczywiście złe, chociaż też różnie w zyciu bywa i różne są powody. ale myślałem, że napiszesz coś na zasadzie, że kto się sprzedaje ten od razu d… :)

  • Dawidinho8

    „Kraj piękny, tylko ludzie ku**y” – parafrazując Piłsudskiego. Niestety większość z nas nie tyle skupia się na tym co zrobić żeby im było lepiej, tylko na tym byle by ktoś inny lepiej od nas nie miał… bo to nas boli najbardziej (mówiąc ‚nas’ mam na myśli nasz naród malkontentów i wiecznej zawiści).

    Ja jestem podobnego zdania co to wyrażone w artykule. Ba! Uważam że należy próbować się wypromować nawet „z niczym”. Sam nie raz miałem takie przypadki – na tle sportowym, kompletnie nie dotyczące pieniędzy, ale zarzucono mi ‚lansowanie się’ – co może i po części było prawdą, ale tylko po części, a dziwnym trafem spotkałem się z krytyką tylko ze strony osób które mają podobne acz nieco niższe umiejętności, i to z krytyką nie otwartą, w oczy, ale obgadywaniem za plecami.

    Nawet szkoda nerwów na takie coś, trzeba uśmiechnąć się (nawet ironicznie) i dalej robić swoje jeśli to sprawia przyjemność. :)

    • Ja też wiele razy słyszę, że lansuje się i aż boje się pomyśleć ile osób mnie nienawidzi : ) Trzeba robić swoje ;)

      • eve

        ale jakim prawem uogólniasz, Dawidinho8? co do tego ma kraj, naród? toż to dopiero malkontenctwo…

        • Mimku

          To, że mamy taką mentalność. Uwierz, że uciecha z cudzej powiniętej nogi, czy czy złorzeczenie innym to taka częsta narodowa przywara.

          • Daniel Bogusz

            No właśnie Mimku zrozum że pisząc w ten sposób wrzucasz np. mnie do takiego kubła a mnie to po prostu wpienia (mówiąc inaczej wątpię w Twą światłość).

            Dawidinho8 zauważ jedną rzecz. Mówiąc o tych co nie zwracają uwagi na siebie tylko na dojechanie innym dajesz moc (uwagę) tym którzy to naprawdę robią. Ja np. osobiście znam b. dużo osób które stawiają na siebie, a te które jadą na porównywaniu mi umykają.

            Myśląc o tych którzy chcą dobrze dla siebie (czytaj żyją swoim szczęściem, starają się siebie skumać, szukają wyjaśnień swoich uczuć w sobie a nie w innych) i otaczając się nimi… :D zmieniam swój świat.

            Wiesz jak? Myśląc o tym jaka polska nie jest dobra itd… Wchodzisz w nie dobry schemat uczuciowy (nakręcająca się spirala myśli -> emocje -> jeszcze mocniejsze myśli-> takie a nie inne efekty w postaci zachowania (czyli życia).

            Lepszy przykład. Proste badanie w którym udział wzięło 20 osób. Wybrano 10 takich uważających się za optymistyczne, drugie 10 za pesymistyczne. Wchodziły do kawiarni w której przy oknie leżał powiedzmy banknot 20 dolarowy. 9/10 osób optymistycznych zobaczyła banknot, natomiast żaden pesymista.

            To jacy są Polacy traktuj jako suchy fakt, emocje zostaw babci, tacie i osobom które kochasz. Zrozum że nakręcając się stajesz się kolejnym pesymistą, ale możesz wybrać drugą drogę, tą… jaśniejszą :D.

            Możesz albo coś z tego wyciągnąć albo uważać mnie za osobę próbującą się przechwalać :), wybór też należy do Ciebie. Yo!

          • Dawidinho8

            (Wklepię tu jeszcze raz to, co odpisywałem Ci wyżej, będzie lepiej widoczne):

            @danielbogusz:disqus

            Zapewne mimiku też uogólnił tak skrótowo i na 100% nie miał na myśli
            wszystkich osób. Ale tak jak pisałem do eve – niestety można to 
            zaobserwować u większości.

            Co do drugiej części wypowiedzi: zwracam an nich uwagę bo mnie to 
            bezpośrednio dotyczy, ale nie wspominam o tym na lewo i prawo. W sumie
            akurat idealnie mi anegdotka się nasunęła co do artykułu, w innych
            wypadkach o tym nie mówię. :)

            Dalej: Z jednej strony masz rację co do tego żeby nie myśleć o tym
            jak jest źle i nie dobrze (sam staram się w każdym nieszczęściu
            dopatrywać czegoś dobrego, myśleć pozytywnie, szukać szczęścia tam gdzie
            go pozornie nie ma – to pomaga :) ), bo może to mieć wpływ na twoje
            własne uczucia. Z drugiej jednak strony nie można całe życie być
            ignorantem, a jeśli nie zwróci się uwagi na to co złe, to poniekąd daje
            się im przyzwolenie na istnienie.
            „Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił.” – Edmund Burke.

            Jakże to prawdziwe… Dlatego uważam że nie można ignorować
            wszystkiego, a piętnować to i starać się przeciwdziałać. Oczywiście
            trzeba tu znaleźć równowagę, bo inaczej sami wpadniemy w tę spiralę
            nienawiści i staniemy się zgorzkniali i tacy sami jak ci, przeciw którym
            działaliśmy.

            Pozdrawiam. :)

            P.S. Masz gdzieś może linka do tych badań?

          • Daniel Bogusz

            Badania przytoczyl Mateusz Grzesiak na jednym ze swoich wykladow, bodajze osiagaj cele. Chodzi mi o traktowanie wszystkiego jako cos istniejacego i odpuszczenie sobie walki z wiatrakami, zamiast tego podjecie realnych dzialan.

            Np. frustracja czesto pojawia sie kiedy widzimy swoja ceche u innej osoby. Czesto zamiast widziec zrodlo i kontrole swoich emocji w sobie zrucamy je na innych. Bo oni tacy i siacy. A droga wkurzania to droga do zgorzknienia jak juz powiedziales. Troche teoretyzuje ale zaczynam ostatnio kumac ze odsuniecie szczescia od impulsow z zewnatrz i ciagla wewnetrzna radocha, pozwala na pelniejsze wykorzystanie zycia. Nakrecasz sie pozytywnie, robisz pozytywnie, przyciagasz to samo.

        • Dawidinho8

          eve Po pierwsze, napisałem „większość”. Po drugie dodałem że nie mam na myśli ani wszystkich ani kogoś pojedynczo, ale naszych narzekaczy… No bo cóż, taka jest nasza (w sumie nie tylko nasza, ale u nas bardzo widoczna) przywara narodowa, doskonale wpisująca się w to, co Maju opisał w artykule. I nie są to tylko moje spostrzeżenia (bo choćby Mimku to samo zauważył). Oczywiście, trochę stereotypowo poleciałem, ale ma to duże pokrycie z rzeczywistością, co już zaznaczyłem. A jeśli ktoś jest dosyć inteligentny i wie że to go nie dotyczy, nie powinien się oburzać z tego powodu, bo absolutnie nie wsadziłem tu wszystkich do jednego worka, a wręcz starałem się zaznaczyć żeby tego tak nie traktować.

          Mam nadzieję że wyjaśniłem zrozumiale. :)

          P.S. Jeżeli ktoś poczuł się urażony, cóż, przepraszam, ale zdania nie zmienię z tego powodu.

          @danielbogusz:disqus

          Zapewne mimiku też uogólnił tak skrótowo i na 100% nie miał na myśli wszystkich osób. Ale tak jak pisałem do eve – niestety można to zaobserwować u większości.

          Co do drugiej części wypowiedzi: zwracam an nich uwagę bo mnie to bezpośrednio dotyczy, ale nie wspominam o tym na lewo i prawo. W sumie akurat idealnie mi anegdotka się nasunęła co do artykułu, w innych wypadkach o tym nie mówię. :)

          Dalej: Z jednej strony masz rację co do tego żeby nie myśleć o tym jak jest źle i nie dobrze (sam staram się w każdym nieszczęściu dopatrywać czegoś dobrego, myśleć pozytywnie, szukać szczęścia tam gdzie go pozornie nie ma – to pomaga :) ), bo może to mieć wpływ na twoje własne uczucia. Z drugiej jednak strony nie można całe życie być ignorantem, a jeśli nie zwróci się uwagi na to co złe, to poniekąd daje się im przyzwolenie na istnienie.
          „Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił.” – Edmund Burke.

          Jakże to prawdziwe… Dlatego uważam że nie można ignorować wszystkiego, a piętnować to i starać się przeciwdziałać. Oczywiście trzeba tu znaleźć równowagę, bo inaczej sami wpadniemy w tę spiralę nienawiści i staniemy się zgorzkniali i tacy sami jak ci, przeciw którym działaliśmy.

          Pozdrawiam. :)

          P.S. Masz gdzieś może linka do tych badań?

  • Ania

    Jak na mój gust większość komentarzy właśnie typu „sprzedał/a się” bierze się – świadomej lub nie – zazdrości. Poza tym to cóż… hejterzy pozostaną hejterami, taki świat ;)

  • Paweł Soćko

    Nie otwieralem na poczatku tego wpisu, lecz zastanawialem sie, o co moze naprawde chodzic w nim.. Nie zgadlem jednak :D Tu poruszyles ciekawy temat, drazniac jeszcze inne.. Ludzi innych szczescie, slawa czy pieniadze bola i oni nawet sami o tym nie wiedza. Dam taki marny przyklad, ale przyklad Kamila Bednarka, ktory wygral „mam talent” i od razu w tym samym momencie stal sie sprzedawczykiem, czytalem i slyszalem slowa hipokrytow ze sie sprzedal itd.. Nawet nie pomysla jak oni by postapili, chlopak mial szanse i ja wykorzystal. Tak samo jest z roznymi ideami :)

    • Ooo Bednarek – dobry przykład ;) Dostał swoje 5 minut i je wykorzystał :) Można lubić albo nie lubić, ale byłby frajerem gdyby nie wykorzystał takiej szansy.

  • Fajnie to sobie wymyślili. Jak dla mnie świetny sposób na sfinansowanie wyprawy ;)

    • Teraz wiele osób idzie ich śladem tylko też nie mają zielonego pojęcia jak się za to zabrać. Myślą, że zrobią słaby filmik, wrzuca na PolakPotrafi i będą mieli darmowe wakacje. A tu trzeba dużej społeczności. Trzeba mieć co zaoferować i wiedzieć jak to przedstawić :)

      • Tak. Zgromadzona społeczność musi być już przekonana o jakości całego przedsięwzięcia. Ekipa z Busa bez wątpienia tą jakość dostarcza ;)

  • Kad

    Czytam Twojego bloga od dłuższego czasu i postanowiłem pierwszy raz napisać :) Świetnie inspirujesz i za to Ci dziękuję, gdyż zainspirowałeś i mnie.
    Odnoście Twojego tekstu – zgadzam się całkowicie i niesamowicie mnie irytuje taki przejaw (chyba) zazdrości ze strony niektórych ludzi. Szczególnie przykro mi się czyta takie komentarze o tym projekcie, ponieważ przy okazji lipcowego wyjazdu na wschód miałem okazję poznać BPŚ i świetnie się z nimi bawić, bo to bardzo pozytywni ludzie.
    Pozdrowienia!

  • jola

    Wow! Akcja Busem przez swiat wydaje sie byc niesamowitym przezyciem. dopiero tutaj o niej slysze. Cudowny pomysl na siebie, na podroze i spelnianie marzen bo napewno chlopaki a moze i dziewczyny robia wlasnie to co kochaja. Brawo!!!
    A teraz do sedna. Nie wiem ile bylo tych negatywnych komentazry ale czy one przewazaly ? Po co skupiac sie i wkurzac na jakichs tam pierdolach. Wazne jest co Ty sam myslisz o tej akcji. A reszta? Co Cie obchodzi reszta? Jak to ktos powiedzial denerwowac sie to tak jakby krzywdzic siebie za glupote innych.
    Blog ma taki piekny tytul” Zycie jest piekne”. wchodzac na taki blog oczekuje pozytywnych artykulow o cudownych sprawach takich chociazby jak ta cala akcja a nie o kilku zazdrosnych niespelnionych ludkach co to uwielbiaja krytyke. a mozna by bylo napisac o tym jak wielu ludzi popiera projekt.
    Poczytam inne artykuly i mam nadzieje, ze jednak odnajde tresc bloga, ze zycie jest piekne bo wlasnie takie jest. Piekne, cudowne, fantastyczne a co najwazniejsze jest tylko jedno. Cieszmy sie zatem i koncentrujmy sie tylko na tym co pozytywne a wtedy negatywy same znikna:)

    • artykułów pozytywnych znajdziesz dużo i ten też ma zabarwienie optymistyczne ;) Czasem trzeba zejść na ziemię i pokazać także błędny tok myślenia :)

  • Agata

    sprzedajemy się codziennie. praca zawodowa to sprzedawanie swojego życia, umiejętności i pomyslowosci.

    • Pięknie powiedziane. Co jest większym sprzedawaniem się? Tworzenie fajnego projektu z pomysłem, sercem i radością czy „sprzedawanie się” umysłowo w biurze, po 8 godzin dziennie zostawiając marzenia na później?

      • Agata

        nie ma większego czy mniejszego sprzedawania się. godziny, którą poświęciłeś na jakieś zadanie nie da się cofnąć i wybrać jeszcze raz. jeżeli okaże się, że czas poświęcony na jakieś zadanie jest czasem straconym, to możliwe, że innym razem podejmiesz inną decyzję.

        co do marzeń – zależy co kto lubi. dla jednego będzie marzeniem zapakować się w plecak i wybyć z miasta, a dla innego będzie własne M, na które haruje od kilku już lat.

        pomysłów na życie jest tyle, ilu jest ludzi. jedno jest pewne praca zawodowa, a więc sprzedawanie się, dopadnie nas prędzej czy później.

  • „uuu sprzedał się” – typ komentarzy, który mnie doprowadza do szału, szczególnie na YouTube. Po to się pracuje, żeby dostać za to pieniądze. Robienie czegoś np. w internecie, na początku może być robione dla przyjemności, ale jeśli później można za to dostać kasę, to czemu nie?

    • Własnie dlatego większość ludzi pracuje po 8 godzin dziennie robiąc to czego nienawidzą, bo jest przekonanie, że na pasji i fajnym pomyśle to nie można zarabiać bo to zło jest straszne!

  • Michał Krajewski

    Moim zdaniem to co robią jest ok. Ich pomysł, ich ogródek, więc decydują o tym sami. Nikt po za nimi nie ma prawa decydować o ich życiu i pomyśle. Zdecydowali dodać wątek finansowy do pomysłu – jest okey. Też z czegoś muszą żyć, kupić benzynę, więc w czym problem? Zawistnie krytykować jest najłatwiej.

    Życzę powodzenia ekipia w realizacji marzeń :)

  • Karin

    Nie zgodzę się z Tobą, autorze. Pomysł BPŚ jest świetny, godny podziwu, inspirujący – to prawda. Gdyby ktoś zechciał im pomóc finansowo byłby to przejaw jego dobrej woli i bardzo miły gest. Ale zakładanie strony na zasadzie „tu nam płaćcie, bo chcemy spełnić swoje marzenie” jest jak dla mnie przegięciem. Irytuje mnie taka nachalność, od razu odechciewa mi się pomagania komuś takiemu. Wolałabym wpłacić kasę na jakąś akcję charytatywną, gdzie mogłoby to komuś uratować życie czy zdrowie. A że takie akcje kosztują – to Ameryki nie odkryłeś. Z tego co się orientuję po przejrzeniu Twojej strony, to zwiedziłeś kawał świata. Dlaczego? Bo sam na to zarobiłeś, jeździłeś autostopem, trafiłeś na korzystne oferty i zniżki, pomagałeś w jakiejś organizacji itd czy liczyłeś na to, że inni będą Ci płacić? Każdy powinien sam zapracować na swoje marzenia.

    • „Gdyby ktoś zechciał im pomóc finansowo byłby to przejaw jego dobrej woli i bardzo miły gest. ” – No i na tym właśnie to polega. To jest przejaw dobrej woli. Kto nie chcę, nie wspiera, kto chcę – ma taką możliwość. Powtórzę to co napisałem w artykule – niech zweryfikuje to rynek. A w sumie to już zweryfikował, bo 15 tysięcy na busa zebrali i chwała im za to.

      Kawał świata zwiedziłem ze swoich oszczędności ale tylko dlatego, że jestem leniwym człowiekiem i nie chciało mi się robić akcji w internecie, przygotowywac promocyjnego video, pilnować i opiekować się tym. To wymaga dużo pełnoetatowej pracy, a ja spędzam przy komputerze już bardzo dużo czasu.

  • Piotrek Reczyński

    Co do Busiarzy, to wg mnie mają jedną wadę… te relacje sa nudne! Cejrowski jak opowiada o dżungli to nie pokazuje drzew i bez polotu mówi jacy to Dzicy są itp. Jego się dobrze słucha, gdziekolwiek by nie był. Nie każdy musi być Cejrowskim, ale ich jakoś mi się ciężko słucha i nie wystarczają mi fajne widoczki w tle. Albo po prostu mam swoje parkourowe zboczenie i rzadko kiedy podoba mi się trip tylko po to, by coś zobaczyć. Po prostu wyobrażam sobie jakbyśmy my, parkourową ekipą mieli taką furę… I tak od 2008 sobie tylko wyobrażam :D
    Oczywiście mega propsuję ich nie tyle pomysł (bo oryginalny to nie jest), co realizację, bo mało komu się udaje takie marzenie zamienić w rzeczywistość :) Zazdroszczę im, ale tak pozytywnie, bez hejta.

    • Oj, co prawda to prawda. Mi nie do końca odpowiada sposób narracji. Mogliby ustawić kamerę i mówić na flow pełnym :) Aaaale i tak robią kawał dobrej roboty!

  • Iga

    Hejtują, bo brak im odwagi na zrobienie czegoś równie odjechanego. Przykre, że z zazdrości ludzie potrafią tak tryskać jadem.

  • Piotr Milewski

    Nie ma się co przejmować komentarzami krytykantów.

    Nie chcę popadać w jakieś patetyczne tony, ale moim zdaniem tolerancja nie zaczyna się na ładnych i gładkich słowach w kontekście wielkich spraw (o których w mediach ciągle słychać w kontekście tolerancji), ale właśnie na stosunku do takich codziennych spraw jak tolerancja nietypowych i dziwnych (z naszej perspektywy) zachowań innych osób (o ile nie czynią zła oczywiście).

    Ktoś ma jakieś odpałowe hobby? Niech bawi się jak najlepiej! Ktoś słucha mało ambitnej muzyki? Jeśli tylko sprawia mu to radość, to niech to robi! Ktoś lubi się wydurniać przy innych? Cieszę się jego radością!

    Przecież ja sam pewnie w niektórych sprawach zachowuję się nietypowo i odpałowo i nie raz byłem oceniany za swoje dziwne zachowanie ;)

    A ludziom od busa życzę jak najlepiej! Niezależnie od tego w jaki sposób będą zbierali pieniądze na wyprawę – niech sami decydują i niech robią swoje bez zwracania uwagi na krytykantów.

  • Justyna

    Też popieram! Nie rozumiem na prawdę tych „haterów”. Po co to robić?? Coś mnie nie interesuje po prostu nie czytam i tyle. Pozdrawiam Michał- kiedy jakiś post motywacyjny post ?:-D
    http://www.wybiegajsie.blogspot.com

  • Ludzie sami nie chcą się zabrać za robienie czegoś, co kochają i o czym marzą, twierdząc, że to nie ma sensu, bo i tak nie wyjdzie i że w życiu trzeba ciężko pracować, a nie snuć mrzonki. Ale gdy ktoś zaczyna realizować swoje marzenia i udaje mu się z czasem zamienić je nawet w źródło utrzymania, wylewają na takiego człowieczka wiadro pomyj. W środowisku podróżniczym jest to szczególnie widoczne. Wystarczy sięgnąć do historii wyprawy Torell Expedition. Nie wiem czy wszyscy czytający znają, więc szybko nakreślę. Dwóch chłopaków zorganizowało wyprawę. Pierwszą własnym sumptem, drugą, po dwóch latach przy pomocy sponsorów. Obie zakończyły się niepowodzeniem. Tylko, że po pierwszej nieudanej wszyscy ich chwalili i podziwiali, ale po drugiej, gdzie w grę już weszły pieniądze sponsorów, krytykowano za nieprofesjonalizm. Ludzie! Ja tego nie rozumiem. Podziwiam tych, którym udaje się zdobywać sponsorów na realizowanie pomysłów, pasji, którzy potrafią zacząć zarabiać na swojej pasji i żyć z niej. Dlaczego wszyscy mamy wykonywać znienawidzoną pracę, skoro możemy sięgnąć po coś więcej. A jeżeli brakuje nam funduszy, bo niestety choć można podróżować tanio, to pewne projekty bez pieniędzy nie mogą się udać, to nie szukać wsparcia u innych? Też chciałabym dożyć dnia, w którym będę mogła powiedzieć, że udaje mi się zyć z tego, co kocham, ale niestety potrzebne jest do tego wsparcie.
    A krytykują zwykle ci, którzy sami nie potrafią nic zdziałać, tylko siedzą i biadolą, że im to się nic w życiu nie udaje. Czemu mam wrażenie, że oto „Polska właśnie?” (albo jak mówi mój kolega „polactwo”)
    Ale mi Michał ciśnienie podniosłeś wpisem ;) Pozdrawiam

  • Ann39

    Jestem pełna podziwu do tego co robisz i w jak umiejętny sposób potrafisz „zarazić” swoim pozytywnym optymizmem, entuzjazmem i pasją do życia. Czytam ten blog już dość długo, próbuję zarazić moich nastoletnich synów z mizernym skutkiem. Mało kiedy zdarza mi się wejść na Twojego bloga i nie opuścić go z uśmiechem na twarzy i pozytywną dawką energii :-). Tak trzymaj, nie patrz co mówią inni. Wielkie dzięki.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Cała prawda o Woodstocku