Świat oszustów i złodziei

Życie jest Piękne! A jakże – jest piękne, ale przychodzą takie dni, gdzie ręce opadają, ciśnienie się podnosi, a człowiek ma potrzebę słownego wyżycia się. Dziś jest ten dzień.

Żyjemy w strasznie trudnych czasach. W czasach, gdzie nawet nie wiesz kiedy Cię okradną. Albo jeszcze lepiej – tak Cię okradną, że będziesz jeszcze z tego zadowolony. Tak jak kiedyś, gdy człowiek latał po lasach na czworaka i musiał ogniem odstraszać dziką zwierzynę, tak dziś, trzeba być ciągle czujnym, bo jeżeli zwierzyna Cię podejdzie, to nic z Ciebie nie zostanie.

Ostatnio mój numer telefonu trafił chyba na jakąś magiczną spam listę, bo nie ma dnia, żeby nie dzwonili do mnie z cudownymi promocjami. Ostatnio zadzwoniła Pani z Orange ze świetną promocją abonamentu dla firm i pytaniem, kiedy kończy mi się aktualny abonament w Play. Pół roku darmowych rozmów. Odgoniłem pochodnią, bo już wyczuwam oszustwo. Pozwolisz drapieżnikowi podejść za blisko i rozszarpie Cię na strzępy. Choćby dawali mi 2 lata darmowych rozmów, to nie chcę mi się, po prostu nie chce mi się tego załatwiać, bo zaraz się zaczną umowy z gwiazdkami, kruczki, problemy techniczne i w efekcie przez 2 miesiące nie będę miał telefonu. Play nie jest rewelacyjny, ale nie dzwoni i nie zawraca głowy. I to jest dobre.

04mini

Jeszcze gorsze są banki. Ci to dopiero mają. mBank zdecydowanie wygrywa w rankingu najbardziej nachalnych konsultantów. Możesz mówić, że jesteś nieśmiertelny, a oni będą Ci wciskać ubezpieczenie, bo to tylko 10 zł miesięcznie. I znów ta sama historia – odganiam pochodnią, bo jak raz popuszczę, to zaraz wcisną mi opiekę lekarską i darmowe bankomaty, bo okaże się, że niechcący podpisałem 10 innych umów. Pochodnią!

Pal licho telefony. Kiedyś, gdy instalowałem jakiś program, to wiedziałem, że instaluję program. Teraz, wystarczy, że opuszczę chwilowo pochodnię, zamyślę się i przy okazji zainstaluję 10 pasków do przeglądarki, nowe ikonki do Facebooka i program antywirusowy.Włazisz na takiego Facebooka. Tutaj podobnie – trzeba być wyposażonym w pochodnie. Widzę tych niedoświadczonych użytkowników i przerażony jestem ich naiwnością. Taki niedzielny facebookowicz kliknie z ciekawości w jakiś link „SZOK! Zobacz co zrobiła mu na weselu” i potem wyświetla mu się to na tablicy przez najbliższe 3 tygodnie, koledzy się śmieją, a żona suszy głowę.

Z pochodnią

Zwykłe obejrzenie filmu to walka ze zwierzyną. Nachodzi mnie czasem ochota, żeby coś obejrzeć. Gdy przychodzi taki dzień, nie liczy się nic – chcę to obejrzeć i koniec. W dobrej jakości, żeby się nie buforowało i żeby nie trzeba było grzebać po torrentach. Wchodzę więc na jakiś serwis VOD i chcę za to zapłacić. Oczywiście – nie działa. Trzeba zmienić przeglądarkę, zainstalować milion dodatków (a przy okazji tollbary i antywirusy) i dopiero można spróbować za niego zapłacić. I teraz finał gry – kod SMS przychodzi, a film nadal nie działa.
I co z tego, że oni mi to naprawią i doślą nowy kod 2 dni później? 2 dni później to ja mam inne sprawy na głowie. Efekt tego taki, że trzeba ten film nielegalnie ściągnąć, by móc go spokojnie obejrzeć.

Doradcy finansowi. To dopiero bestie łase na kasę. Od chwili, gdy zacząłem zarabiać pierwsze pieniądze, dzwonią i namawiają. „Daj mi twój portfel, a za 10 lat będziesz leżał i grzał dupę na Kajmanach.”

Takie czasy. Ciągle trzeba być czujnym. Czy to w świecie wirtualnym, czy w rozmowie telefonicznej, czy w osiedlowej piekarni – trzeba być czujnym i machać pochodnią, bo tak cię urobią, że nawet nie zauważysz, jak stracisz pieniądze. Życie Jest Piękne, ale niestety czasem potrzebny jest prysznic i trzeba sobie zdać sprawę, że coś tu nie gra. Strasznie to smutne, bo człowiek chcę dobrze, uczciwie, wyznaje jakieś zasady i w zamian za to zostanie zrobiony w bambuko. A co ma powiedzieć moja babcia czy dziadek : (

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Damian

    Dodałbym do tego jeszcze reklamy, które otaczają nas za wszystkich stron. Samo mówienie „kup mnie!” już nie wystarcza. Teraz dodają jeszcze „dzięki mnie staniesz się lepszym człowiekiem, lepszym od innych”. I okazuje się, że dla niektórych istniejemy tylko po to, aby pracować jak najwięcej, zarabiać jak najwięcej – a za zarobione pieniądze kupować coraz to nowe rzeczy, które sprawią, że będziemy „wartościowi” i „lepsi od innych” – oczywiście jest to jedyna metoda, by do tego dotrzeć. Wmawia się nam, że właśnie to da nam szczęście.

    • Zgadza się, ale to już marketing, a dobrze zrobione reklama to sztuka :) bardziej mnie przerażają wszędzie pojawiające się reklamy, bilbordy, które nie tylko są brzydkie, ale tez nieskuteczne.

      • Damian

        Nie jestem pewien, czy te wszytskie mniejsze i większe reklamy są nieskuteczne. Gdy zastanowię się nad współczesnym społeczeństwem… Wydaje mi się, że sporą jego częscią bez większego problemu można manipulować – i jest to cały czas wykorzystywane. Mało kto żyje świadomie a i odpieranie tak wielkiej fali manipulacji nie jest łatwe – sam łapę się na tym, gdy zmienia ona moje myślenie.

        • Penie byłyby skuteczne, ale ich jest tysiące. Gdy wszyscy krzyczą to kogo słychać?

          • Damian

            Zależy jak na to spojrzymy. Jeżeli chodzi o produkty konkurencyjne np. woda mineralna, to wybieramy faktycznie jedną, chociaż w dużej mierze zależy to od reklamy, która akurat do nas trafiła. Dla przykładu – wydaje mi się, że dość dużą popularnością cieszy się woda żywiec zdrój (pomimo stosunkowo wysokiej ceny oraz niskiej mineralizacji). jest ona jednak chyba najbardziej reklamowaną wodą mineralną a poza tym sama reklama (góry) kojarzy nam się z czymś przyjemnym. Natomiast całą reszta produktów tylko razem sprawi, że bedzięmy tacy „fajni” i „lepsi od innych”. Cóż nam da nowy telefon, jeżeli mamy stary samochód i niemodne ciuchy? Dlatego zwracamy uwagę na znaczną większość reklam, ponieważ poprzez posiadanie tylko jednego produktu nie osiągniemy swojego celu. A jak już to zrobimy, to pojawią się kolejne nowe produkty… Przynajmniej ja tak to widzę ; )

          • Tak, tak ja się w 100% zgadzam. Reklama jest strasznie istotna. Ja tu bardziej mówię o reklamach śmieciowych i beznadziejnie umieszczanych banerach gdy często na jednym płacie wisi kilkanaście reklam różnych firm. W takim chaosie nie ma szans na trafienie do klientów. Zero skuteczności + brudzenie otoczenia.

            Co do Żywiec Zdrój no to tu mamy inną sytuację. Budowanie wizerunku, to że woda pochodzi z gór, sponsorowanie i budowanie szlaków w górach, wysyłanie blogerów do USA. Stosują inne, bardziej przemyślane kanały i dzięki temu…sam często kupuje Żywiec Zdrój. Takie coś mi się podoba i uważam, że to jest sztuka.

            Gardzę banerami, plakatami rozwieszonymi bezmyślnie.

      • Arkadiusz Zalewski

        Ja jestem w szoku jak skuteczna jest reklama telewizyjna. Przecież reklamy w TV są spersonalizowane w małym stopniu albo wcale. Trzymają się prymitywnej zasady, że im więcej osób zobaczy i usłyszy tym więcej klientów pozyskają.
        Oczywiście widz pada ofiarą walczących o jego uwagę firm. Podejrzewam, że przynajmniej 1/4 czasu antenowego to właśnie próby sprzedania nam kolejnego, rewelacyjnego produktu lub usługi.

    • Joa_ska

      Uwielbiam reklamy typu: „Nie biorę żadnych leków, wyjątkiem jest opokan forte”…

  • Ewa

    No niestety, takie zycie. Najlepiej nie odbierac i nie wchodzic , nie klikac w malo wazne artykuly, okienka i jest spokoj:))Mam dosc natretnego dostawce internetu, ktory dzwonil srednio raz w tygodniu oferujac szybszy internet, telefon stacjonarny i pakiet tv ” prawie jak za darmo”. Hmmm, jesli bede potrzebowala zmian to sama sie skontaktuje, czyz nie? Zablokowalam na telefonie a na mailu oznaczone jako spam i zycie jest piekniejsze!:))) Pozdrawiam:)

    • Ja tez unikam, ale zawsze mnie dopadną :)

  • Damian Opioła

    Mieszkam z Babcią i strasznie mnie wkurza taka nachalność. Jeśli do mnie ktoś zadzwoni z super duper promocją to od razu mówię coś w stylu „Aktualna taryfa mi odpowiada…”, „Nie zamierzam nic zmieniać”, albo nawet po usłyszeniu „Dzień dobry dzwonię do Pana z firmy…” odkładam słuchawkę i to jest chyba dobry przepis żeby czuć się bezpiecznie. Jazda zaczyna się jak babcia odbierze taki telefon. Na słowo promocja zaświecają się oczy jak halogeny. Wisi 5 minut na słuchawce po czym opowiada mi wszystkie szczegóły i pyta dlaczego by nie kupić. Najśmieszniejsze są Panie z Netii które chodzą od drzwi do drzwi i wciskają internet. Babcia kiedyś zaprosiła jedną do środka: „telewizja internet telefon.. 90 zł bla bla bla” Produkowała się przez 30 min ŻUJĄC GUMĘ. No ja ją zdyskwalifikowałem po kilku sekundach :)

    Druga sprawa to marny żywot ludzi z call center którzy muszą wciskać nam to gówno żeby z czegoś żyć.

    • Ewa

      Niestety, ludzie starsi sa najlatwiejszym kaskiem. Slowo promocja dziala jak haczyk:( Mamie mowie, zeby lepiej poczytac, zastanowic sie zanim podejmie jakakolwiek decyzje. Przede wszystkim zadac sobie pytanie czy mi to potrzebne:)

      • Katarzyna

        To prawda, ze starsi ludzie są najłatwiejszą zdobyczą. Przy obecnych technikach sprzedaży, konsultant nawet nie musi wypowiadać słowa „promocja”. Ponadto starsi ludzie są chyba bardziej łatwowierni i nie odnajdują się w dzisiejszej nachalnej skierowanej na konsumpcje rzeczywistości. Czy to są bogu ducha winni gimnazjaliści? Wydaje mi się, ze nie. Często to są osoby po mocnych szkoleniach, które piorą mózg. Liczy się target i sprzedaż.

    • No tak, często wyżywamy się na osobach z call center, a one są bogu ducha winne. Inna sprawa, że zazwyczaj są oni bardzo słabi i mam wrażenie, że to dorabiający sobie gimnazjaliści.

  • Nadszedł czas, by zmienić nazwę bloga na: Życie jest Pochodnią :)

    Najgorsze są te dodatki, które się instalują przy instalacji czegoś. Ostatnio kupiłem nowego lapka i starałem się w miarę odhaczać te wszystkie zakamuflowane opcje typu paski do przeglądarki. Niestety, czasami musiałem pożyczyć go komuś z rodziny, przez co po miesiącu miałem kilkanaście programów typu spyware :< Głównie genialne wyszukiwarki, które mają mi zastąpić googla. No więc chciałem zainstalować jakiś program antyspyware, bo zwykły antywirus nic tu nie mógł poradzić. I zainstalowałem. Paradoks jest taki, że po instalacji tego antywirusa, zainstalowały się jakieś kolejne paski narzędzie i tak dalej…
    Paranoja :D

  • Julka

    Heh, paski babylon i delta search dodaja teraz do tylu programow ze ciezko sie polapac… Ale osób starszych to naprawdę mi żal. To jest straszna perfidia, żeby żerować na naiwności i niewiedzy takiej osoby, często żyjącej ze skromnej renciny i spragnionej zainteresowania. Jakby to bylo milo gdyby nasze europejskie El Dorado dawalo fundusze na jakies fajne programy rozwoju agencji bezplatnego doradztwa i kursow dla seniorow.

    • Kursy niewiele pomogą bo większość osób starszych na takie kursy nie chodzi. Żyli oni w innym świecie i jeżeli przychodzi do nich uśmiechnięty młody człowiek to ulegają.

      • Rex

        To może taką samą technikę trzeba by zastosować do ich edukacji.

  • Stach

    Jak dzwonią z ofertami to najpierw trzeba dość ostro zapytać skąd mają numer i jakim prawem dzwonią. Potem warto powiedzieć, że ja też nagrywam rozmowę.
    A potem można robić sobie niezłe jaja i poprawić sobie humor :)
    Chcą wciśnąć lepszy abonament? Mówisz, że nie masz telefonu, zonk gwarantowany. A potem spokojnie tłumaczysz, że nie masz. A z czego rozmawiasz? Tu już inwencja twórcza.
    Lepszy abonament? Teraz płacę 1,99 zł rocznie i mam nielimitowane rozmowy i smsy, bardzo proszę lepszą ofertę.
    Dzwonią z ubezpieczeniem? To pani tak źle mi życzy? Dobrze, wezmę ubezpieczenie za darmo. No jak to, tak to, za darmo. I lecisz dalej w kulki :)
    Albo lepsza akcja: dobrze, wezmę ten pakiet jak się pani ze mną umówi na kawę. To nie żart, da się tak umówić :)
    Darmowe bankomaty? Proszę panią, ja trzymam pieniądze w skarpecie, tej najbardziej śmierdzącej, żeby odstraszać!
    No dobrze, ja nie chcę tego kupić, ale za to może pani chce, bo akurat mam kanapę na sprzedaż. No jak, pani mi oferuje to ja się odwdzięczam, a tak w ogóle to szwagier ostatnio z Niemiec samochód przywiózł, no nówka nieśmigana, może pani się skusi? Tanio, naprawdę! :)

    • „Pani, Niemiec jak sprzedawał to płakał” :)

      • Stach

        Można jeszcze tak (znalezione gdzieś na Facebooku, nazwisko zmienione):

        Zadzwoniła telemarketerka:

        – dzieńdobry, nazywam się tak-czy-siak, dzwonię z sieci Play, najszybciej rozwijającej się sieci komórkowej, czy mam przyjemność rozmawiać z panem Jan Nowak?
        – tak, bardzo mi miło, ale ja się deklinuję.
        – nie rozumiem…
        – no mówię pani, że ja się deklinuję
        – a to przepraszam…

        I się rozłączyła :-)

  • Justyna Maciejewska

    Pochodnią ich, pochodnią! ;)

  • Justyna

    A mnie najbardziej denerwują maile, które są coraz bardziej perfidne! w tytułach wpisują Re: … itd , że myślisz, ze pisze do ciebie znajomy a tu nie! Wchodzisz a tam reklama!!!!! Czy ja coś komuś zrobiłam?? Chce mieć tylko normalną skrzynkę! Szok! Kurcze wkurzyłam się :D
    http://www.wybiegajsie.blogspot.com

  • Bartek Popiel

    No i wyszła prawdziwa natura czytelników :D Tylko daj okazję, to zaraz sobie ponarzekamy. (Piszę -my bo ja teraz sam narzekam na narzekanie innych :-) )

    Coś czuję, że ilość komentarzy będzie większa niż pod jakimkolwiek innym wpisem z ostatnich kilku tygodni.

    • I ja świadomie to zacząłem :) A narzekać na narzekających sam już przestałem ;)

    • mnc

      Jak tu nie narzekać kiedy jest na co. ;]

  • Claudia

    Sama chciałam zostać doradcą finansowym, ale jeśli tak ludzie mają mnie postrzegać za parę lat to chyba jeszcze przemyślę sprawę :D

    W dodatku mam to szczęście, że coraz rzadziej do mnie dzwonią i niech tak zostanie :)

    • Wiesz, ja do doradców nic nie mam, myślę, że są firmy godne zaufania – to też tylko mój filtr po kilku spotkaniach. Tylko z tymi doradcami ja mam taki problem, że jak mam im zaufać skoro nie wiem ile oni zarabiają? Z jednej strony Łukasz Kruczek nie był wybitnym skoczkiem narciarskim, a Stocha wytrenował pięknie, ale z drugiej ja potrzebuje praktycznych dowodów :)

      • Claudia

        Masz rację z tym zarabianiem.
        Przecież gdyby maklerzy giełdowi byli tacy dobrzy w swoim fachu to sami by grali i zarabiali miliony ;)

        • Pablo

          Jako zorientowany w temacie: większość maklerów zarządzających funduszami inwestycyjnymi, mimo swej ogromnej wiedzy i intuicji nie potrafią osiągnąć wyników niż indeks WIG20 (średnia ważona kursów akcji najważniejszych spółek; jego skład jest dobierany w sposób automatyczny):D wyniki możesz sobie sprawdzić tutaj: http://www.fundi.pl/index.php?action=notowania&order=aq_5y&order_dir=desc (patrz na fundusze zrównoważone, akcji i stabilnego wzrostu).
          Generalnie doradca finansowy to ciężki i nieprzyjemny kawałek chleba. Mój kolega kiedyś robił w czymś takim parę lat temu, sam też chciałem się u nich zatrudnić, bo poszukiwali ludzi do pracy, ale jak zobaczyłem jak polega ta praca, to dziękuję. Myślałem, że będę sobie spokojnie siedział gdzieś w jakiejś placówce i obsługiwał klientów jak w banku, ale nie ma tak fajnie… zamiast tego miałem zrobić listę swoich znajomych, a następnie iść do nich i wciskać im popelinę o tym, jak pomnażać swoje oszczędności. Zaznaczam, że wtedy jeszcze nie znałem się na inwestycjach giełdowych, więc jakbym dzisiaj zobaczył ich ofertę, to pewnie zaśmiałbym się im w twarz :D

      • Pablo

        Doradcy finansowi są na prowizji. Czyli ile uda im się opchnąć ubezpieczeń, jednostek funduszy inwestycyjnych itd. to zarabiają określony procent wpłaty. Oni są tylko od naganiania klientów, a to czy ów klient zarobi czy wtopi to już nie ich zmartwienie.

  • Maciej Rumiński

    Coś w tym jest.. Dlatego ja nazywam siebie optymistycznym realistą. Wierzę w to, że może być fajnie i dobrze, ale nie ukrywam, że wielu ludzi to złodzieje, oszuści i skurwysyny, że tak się brzydko wyrażę. ok. 5 % to ludzie wspaniali, niestety reszta to nędza. i takich fajnych trzeba szukać. co do przedstawicieli itp, to bądź co bądź są z pewnością jakieś fajne oferty czy promocje, nie można uogólniać, ale zdecydowanie większość to „pułapka finansowa” :)

    • Ciekawą sprawą jest, że przez podróże itp. człowiek z czasem zaczyna wyczuwać ludzi złych, ze złą energią. Jakaś magia, ale tak jest. I jeżeli czuje od kogoś złą energię to unikam kontaktu bardzo mocno ;)

      • Pablo

        Może nie tyle przez podróże, co przez to że już sporo widziałeś. Tak się ostatnio zastanawiam (a względem ludzi jestem strasznie wymagający od pewnego czasu) nad takim specyficznym uczuciem: poznałeś kogoś, niby ten ktoś jest w porządku i nic do niego nie masz ale jakiś taki dziwny jest… Miałem tak kilka razy, ale zignorowałem to przeczucie: „bo znowu panikuję”, „bo jestem chyba zbytnio uprzedzony do nieznajomych”, „nie mogę tak się ciągle izolować” itd. Niestety ani razu się nie pomyliłem:/ Dlatego jak u jakiejś nowo poznanej osoby mi się chociaż przysłowiowy przecinek nie spodoba, to szanse na to że kontakt z nim się utrzyma jest praktycznie zerowy. Owszem, nie jestem zamknięty na innych ludzi, bo to nie o to chodzi, ale tylko bardzo niewiele osób z mojego otoczenia zasługuje na miano przyjaciół. Tych ludzi znam już długo i wiem, że o nic się do nich nie mogę przyczepić, natomiast cała reszta to „jakieś osoby, które skądś tam znam” i nic więcej.

  • Michał Krajewski

    No dobrze.

    – Czy mogę z Panem teraz porozmawiać?
    – Nie, teraz pracuję.

    (parę godzin potem)

    – Czy mogę już z Panem rozmawiać?
    – Słucham
    – Mamy przygotowaną specjalną ofertę
    – To bardzo dobrze że macie, mam nadzieje że świetnie z niej skorzystacie, a ja aktualnie nie jestem zainteresowany. Udanego dnia życzę i do widzenia
    – Ale… (disconnect)

    mBank – przegoniłem parę razy ostro – albo coś się dzieje z moim kontem i po to dzwonicie, albo dzięki, nie dzwońcie i nie przysyłajcie mi ofert. Po paru powtórzeniach uspokoili się. To samo play, w obu przypadkach jak wyżej.

    Programy? Nawet jak na osobę pracującą na komputerze mam ich mało i są proste, bez zbędnych dodatków.

    Filmy? Kino, DVD. W końcu jak dobrze napisałeś, chodzi o przyjemność. Nie chce mi się na 13″ czy 15″ monitorku oglądać, to ja już wolę za 5 zł z wypożyczalni wziąć czy iść do kina.

    Kto to są doradcy finansowi? ;O Może i zdażyli się tacy, ale wziąłem ich za akwizytorów i przegoniłem (dla zasady).

    I w końcu pytanie: Misiek, ale gdzie jestem problem? :) Bo ja problemu nie widzę, a tym oszustom najlepiej dawać po ryju. Też dla zasady. Niby żadna praca nie hańbi, nie ma co NARZEKAĆ, tylko trzeba oszustów ELIMINOWAĆ.

    Nic innego nie poradzimy na naiwność ludzi i brak konsekwencji. Chyba że masz jakieś pomysły na to :)

    • Skutecznie eliminuje, ale czasem smutek łapię, że trzeba łazić z pochodnią ;) Co do wspomnianego kina to tam też małe oszustwa są. Płacisz za bilet 20 zł, idziesz, oglądasz przez pół godziny reklamy i między nimi jakiś film :)

  • Alina

    Idealnie wstrzeliłeś się z tym postem! Telefony z banku – koszmar. A to ubezpieczenie karty, a to pożyczka, a to konto oszczędnościowe… Nie, dziękuję. Sieci komórkowe – kolejny koszmar. Wczoraj miałam kolejny… Coraz ciężej się odgania tych konsultantów, bo są coraz bardziej nachalni. W sumie to szkoda mi tych ludzi, praca to praca, robią to, co muszą… ale nikt w dzisiejszych czasach nie ma czasu ani ochoty słuchać o milionach darmowych minut za jedyne X zł miesięcznie. Jeśli chodzi o filmy to mój osobisty koszmar to… reklamy w kinie. Gdzie się podziały te czasy, że przez 5-10 min puszczano zwiastuny filmowe, a później docelowy film, na który przyszliśmy? Wczoraj spędziłam w kinie ponad 25 min (!!) oglądając bzdurne reklamy, których na co dzień unikam nie oglądając TV. Żeby chociaż bilety do kina były dzięki temu tańsze… Ale masz rację, w zasadzie najważniejsze w życiu jest to, że człowiek jest zdrowy, ma pieniądze i towarzystwo, z którym może do tego kina pójść! ;))

  • Patryk

    Telemarketerzy mają obowiązek poinformowania o tym, że rozmowa jest rejestrowana. Wystarczy powiedzieć, że nie zgadzamy się na nagrywanie rozmowy. Ponadto można się orientować na coś w tym stylu http://smartfony.play.pl/android/aplikacje/2011/natretom-dziekujemy-jak-walczyc-z-niechcianymi-sms-ami-i-polaczeniami/

    Była jeszcze strona, z której pobierało się listę natrętnych numerów na swój telefon, wówczas jak taki do nas dzwonił, mogliśmy już spodziewać się kto to. Niestety jej adresu nie pamiętam.

    mBank jest jednym z tańszych banków. Koszty utrzymania „darmowych” kont są wliczone w wszelkie usługi dodatkowe, ubezpieczenia itd. na które będziemy ciągle namawiani.

    Zgodnie z polskim prawem ściąganie filmów czy np. muzyki jest legalne. Co najwyżej nieuczciwe, ale legalne. W przypadku torrentów już nie do końca. Więcej tutaj: http://www.komputerswiat.pl/poradniki/internet/pobieranie-plikow/2012/10/jak-legalnie-pobierac-pliki-z-internetu.aspx

  • Ala

    smutne to, ale prawdziwe…

    Tak przy okazji mam jedno pytanko (w sumie to bardziej dotyczy poprzedniego postu pt. gdy mówią, że nie dasz rady’). Chciałam się trochę pożalić, ale przede wszystkim poprosić o radę. Jakiś czas temu założyłam z moim chłopakiem firmę tworzącą strony internetowe, zajmującą się social mediami, tworzeniem logotypów itp. Porozsyłaliśmy ogłoszenia na chyba wszystkie duże portale i serwisy ogłoszeniowe, założyliśmy profil na Facebooku, Google +, wszystko, co zależało zrobić na samym początku. Znajomym tez daliśmy znać. I co? I niewiele.. Jak na razie odezwały się tylko dwie osoby i zaczynam się bać, że może nie był to taki dobry pomysł… Czy z Twoją firmą tez na początku szło, nazwijmy to, ciężko? Czy wręcz przeciwnie? W sumie nie chodzi tu o to, że ktoś mówi nam, że nie damy rady (bo rodzina i znajomi nas wspierają), ale czuję się, jakby wszyscy inni mieli nas w głębokim poważaniu. Pojawia się u mnie coraz więcej wątpliwości, może sama wmówiłam sobie, że jestem dobra w tym co robię a wcale tak nie jest…?

    • Branża www / internet / social media to wielki temat. Ogromna konkurencja i przebitki cenowe od 10 zł do 100 000 000 zł.a zaczynałem od robienia za naprawdę niewielkie stawki, żeby tylko złapać klientów. Wielu z nich jest ze mną już od 2 lat. Stopniowo zwiększałem ceny i starałem się wykonywać wszystko jak najlepiej, często oferując coś za darmo, pomagając, wspierając itp. Dziś jest już łatwiej.

      To, że powiedziałaś o tym, że założyłaś firmę znajomym i rodzinie to nic nie znaczy. Oni mają Cię w dupie, bo tak tez było u mnie. W momencie gdy powiedziałem, że 10% ze zlecenia otrzymają w gotówce to zaczęli coś działać. Tu masz też ciekawe szkolenie: http://www.strategie-rozwoju.pl/blog/lowienie-klientow/

      Stworzenie profili na FB / G+ itp. nic nie daję. To robią wszyscy. Pomyśl jak możesz się wyróżnić. Ja postawiłem na bliskie relacje, bycie bardziej „przyjacielem” niż sprzedawcą. Jako agencja przez rok nie mieliśmy strony www bo nie mieliśmy czasu stworzyć jej dla siebie. W końcu się udało, ale też jej nie aktualizowałem od roku, bo po prostu jestem zajęty praca dla innych i nie mogę zrobić dla siebie.

      System poleceń – pomyśl jak mogą Cię polecać aktualni klienci. Daj im coś za to, że Cię polecą. U mnie wszystko oparte jest na kontaktach, znajomościach itp. To budowanie relacji jest bardzo ważne. Na ten temat możesz poczytać blog mojego klienta – Pawła Kresso: http://kresso.pl/ Paweł jest mistrzem w budowaniu sieci kontaktów i sprawianiu, że jest się polecanym przez innych. Poczytaj blog Pawła i skontaktuj się z nim. U mnie polecalność dała najwięcej :)

  • Ula Phelep

    Ej tam Michale, takie rzeczy powinny spływać po Tobie, jak po kaczce. Jesteś tak pozytywną, inspirującą i fantastyczną osobą, że powinieneś odpychać od siebie (pochodnią!) takie ciężkie chwile!

    Wiem, wiem, mogę sobie pisać takie rzeczy z daleka (mieszkam we Francji i prawdę mówiąc, nie jest tu tak „nachalnie” ze wszystkim, jak ,widzę po Twoim artykule, w Polsce), jednak nachodzą mnie czasami również ciężkie i ponure momenty, kiedy mam ochotę pójść do lasu, zbić sobie domek na drzewie i tam pozostać. Idę wówczas pobiegać, spotkać się z osobami, które uwielbiam lub zapomnieć o tym w inny sposób. Pochodnią je!
    Pozdrawiam :)
    Ula

    • Ja się tym jakoś bardzo nie przejmuje, po prostu momentami się denerwuje jak na wiele innych rzeczy. To nie są jakieś ponure myśli itp. raczej czysta refleksja na temat konstrukcji tego świata ;)

  • Ania

    Sorry za słownictwo, ale „zajebisty” tekst. Idealnie trafia w to, co sobie ostatnio uświadomiłam przychodząc z pracy i usuwając 60 maili ze spamem

  • Bartek

    Bardzo pouczający wpis i super na czasie ;)
    Do mnie też co jakiś czas dzwonią i oferują te swoje „wspaniałe promocje” :/

  • wendigo

    O tak, mBank jest wyjątkowo upierdliwy… A „najlepsze” jest to, że oni dzwoniąc z ofertą nie pytają w ogóle czy jesteś nią zainteresowany, nie, oni Cię informują, że niniejszym Ci taką ofertę włączają, a Ty oczywiście wspaniałomyślnie masz w każdej chwili możliwość ją wyłączyć ;) Myk polega na tym, że trzeba wyraźnie i dwukrotnie nie wyrazić zgody.
    A w ogóle to najlepiej chyba faktycznie nie odbierać, ale jak mówię – upierdliwi potrafią być strasznie. Teraz jestem w roamingu poza tym i tak pracuję w tych godzinach, ale czasem przez 2-3 tygodnie zastaję potem dzień w dzień przynajmniej 2 połączenia nieodebrane.

  • koka.

    Niestety, mnóstwo jest dzisiaj pułapek dnia codziennego, każdy walczy o swoje i dąży do swoich celów, a w przypadku firm, dążą do jak największego sukcesu i jak największej liczby klientów, niekoniecznie dobrymi sposobami, ale dla nich liczy się sam cel, a nie droga, jaką go zdobędą. :) Jestem tutaj po raz pierwszy i mega mi się podoba, nie wiem czemu, ale nawet, jak narzekałeś w tym poście na te wszystkie pułapki, to miałam uśmiech na twarzy, bo w końcu życie jest piękne. Mimo tego całego bałaganu :) Pozdrawiam serdecznie :)

  • Pablo

    Oj tak, telespamerzy są naprawdę straszni. Ale jak ktoś do mnie dzwoni z jakąś ofertą, to nie czekając na to, co zacznie opowiadać mówię po prostu „dziękuję, nie jestem zainteresowany, do widzenia”. I odkładam słuchawkę. Jak będę czegoś potrzebował to przejdę się do ich placówki i sam sobie to kupię. W gadki się z nimi nie wdaję, bo wychodzę z założenia, że są do tego odpowiednio przeszkoleni i lepiej od razu się ich pozbyć, zanim zdążą mi jakiś kit wcisnąć.

    • Problem w tym, że zazwyczaj nie są przeszkoleni tylko wciskają kit nie znając nawet dokładnie oferty ;) Mają powiedziane, że mają dwa razy namówić i tyle – przynajmniej takie mam wrażenie po rozmowach z konsultantami :)

      • Pablo

        Może tak może nie… Ale nie lubię gadać z telemarketerami i słuchać ich sprzedażowego bełkotu – po prostu mnie to irytuje i męczy. Dlatego od razu ich spławiam regulaminowym „dziękuję, nie jestem zainteresowany, do widzenia”:) Podobnie z tymi przekupkami, co to sprzedają masażery, wkładki do butów, kosmetyki, zeszłoroczny śnieg i inne bardzo potrzebne rzeczy. Jedyne, co daję sobie wcisnąć, to ulotka, bo z tego co wiem to ulotkarze mają płacone od ilości rozdanych ulotek, więc czemu mam im utrudniać życie? Co nie zmienia faktu, że taka ulotka zaraz ląduje w najbliższym śmietniku i prawie nigdy nie zdarzyło mi się na nią nawet rzucić okiem. Tak wiem, jestem koszmarem sprzedawców i marketingowców:)

  • Monika

    MIchal to tylko skromna lista …zapomniales a przedstawicielach handlowych , agentach nieruhomosci , sprzedawcach samochodow ….moja jedyna rada na to wszystko , jezeli cos brzmi za dobrze to na pewno cos jest nie tak i uciekac na odleglosc ..

  • Weronika

    Hmm, ja mam telefon w orange i mam właśnie identyczne zdanie. Przez 5 lat abonamentu przyszły mi dokładnie dwa smsy promocyjne a tak to jest spokój. Ale z umowami trzeba uważać. W banku właśnie planuję założyć konto i aż się boję tych wszystkich gwiazdek i małego druczku, o zawiłej i prawniczej terminologii nie wspominając.
    W ogóle to dodałabym jeszcze newslettery- czasam przydatne, a jakże, ale czasem nie sprawdzi się, zaznaczy się cholerstwo automtycznie i ciągle przychodzi na pocztę.

    A filmy najlepiej oglądać w przeglądarce, na stronach typu alekino, kinomaniak czy coś podobnego, bo nic nie karzą instalować. Ewentualnie- kupić płytę :D

    • Pablo

      Serwisy z filmami to już chyba przekroczyły apogeum bezczelności:D Wpisujesz w Google „tytuł filmu online” i wyskakuje Ci kilka pozycji. Klikasz w jedną z nich i po załadowaniu się strony wyskakuje komunikat „Obejrzyj za darmo”. No to klikasz, a tam komunikat „Aby obejrzeć, musisz założyć darmowe konto”. Jak jeszcze nie wiesz jak działa taka patatajnia, to grzecznie zakładasz konto, robisz wszystko co napisano tam w instrukcji przy zakładaniu konta, szczęśliwa myślisz, że zaraz obejrzysz sobie wybrany film, klikasz co trzeba a tam komunikat „Aby obejrzeć, wykup jednorazowy dostęp albo od razu hurtem cały abonament” xD
      Jeszcze lepsze są pakamery, z których chcesz sobie ściągnąć film albo książkę w pdfie na kompa, a tam wyskakuje komunikat, który brzmi mniej więcej tak: „Wprowadź swój nr telefonu, żeby zweryfikować, czy jesteś człowiekiem, czy tym złym i niedobrym robotem ściągającym pliki”. :D
      Nie wiem, czy właściciele takich stron myślą że ludzie to serio takie debile, którym można wciskać taką ciemnotę, czy może rzeczywiście społeczeństwo jest na tyle debilne, że takie numery przechodzą?:D

  • Pingback: 15 sposobów na oszczędzanie na tripa - Życie jest piękne!()

Przeczytaj poprzedni wpis:
Hakuna Matata – Spotkanie czytelników bloga