Tak działem się w lutym i marcu – podsumowanie ostatnich dwóch miesięcy

Jura Krakowsko Częstochowska

Zgodnie z blogową tradycją, mam dla Was podsumowanie miesiąca. Od dawna spisuje wszystkie dobre rzeczy, które działy się u mnie w ostatnim czasie. Wyjątkowo, tym razem podsumuje dwa ostatnie miesiące.

Dla tych, którzy wpadli do tego wpisu przypadkowo, krótkie wprowadzenie. Robienie takich podsumowań miesiąca to mój sposób na porządkowanie myśli, wyznaczanie celów oraz dostrzeganie małych rzeczy, które dają dużo radości, a w pędzie codzienności, gdzieś nam umykają. Bardzo lubię tę serie wpisów, a robienie takich zestawień wnosi dużo dobrego do mojego życia. Powody, dlaczego warto to robić omówiłem to w podsumowaniu maja 2017, więc chętnych odsyłam właśnie do tego wpisu.

Nie robiłem podsumowania lutego, więc tym razem, wyjątkowo zbierzemy razem luty i marzec. Taka sytuacja ma miejsce w sumie pierwszy raz w historii bloga, ale wszystko dlatego, że mam ręce pełne roboty. Dostałem jakiegoś magicznego powera. Dawno nie czułem takiej mocy. Wszystko mnie cieszy i wszystko chce mi się robić. Budzę się wcześnie rano pełny energii i działam na pełnych obrotach do końca dnia. Dziwna to rzecz, bo zawsze na przełomie lutego i marca dopadało mnie przesilenie wiosenne i miałem zjazd mocy. A w tym roku jest zupełnie inaczej. Czuje w powietrzu nadchodzącą wiosnę!

Co więc dobrego działo się u mnie w lutym i marcu?

  1. Odpaliłem nowa firmę, zamknąłem starą.

Przez kilka lat, prowadziłem MelonStudio – małe studio graficzne. To było moje główne zajęcie od 2011r. Szło całkiem dobrze, ale od jakiegoś czasu czułem, że się nie rozwijam. Dotknąłem „szklanego sufitu”, którego w pojedynkę przeskoczyć nie mogłem. Pod koniec roku, razem z Andrzejem podjęliśmy decyzję o połączeniu sił. W marcu zarejestrowaliśmy spółkę i wystartowaliśmy pod nową marką – Brave New.

Pracowaliśmy na to od początku roku, bo mieliśmy naprawdę sporo rzeczy do przygotowania i zaplanowania. Byłem w to zaangażowany przez trzy miesiące. Trzeba było to wszystko dobrze spiąć, ale z efektów finalnych jestem bardziej niż zadowolony.

Przy okazji – jeżeli zajmujesz się grafiką komputerową, Webdesignem, składasz książki w Indesignie, projektujesz logotypy i identyfikacje wizualne, programujesz lub znasz się na Wordpressie i chciałbyś „porobić coś razem” to zapraszam do kontaktu: kontakt@bravenew.pl.

Wyślij kilka słów o sobie + portfolio zrealizowanych projektów. Szukamy odpowiedzialnych i komunikatywnych osób do regularnej współpracy, głównie zdalnej. Naprawdę, fajnie się z nami pracuje, co może potwierdzić kilku czytelników, z którymi już od jakiegoś czasu pracuje :)

Pogrzebanie Melona i start Brave New to najważniejsza rzecz w tym roku i ważna decyzja w moim życiu. Powody rejestracji spółki z o.o. omówię kiedyś w osobnym wpisie, ale czuje, że już czuje, że zmiana jest na plus.

Brave New

  1. Zrobiłem projekt „Bieszczady” z marką Jeep

Ale to był projekt. Pojechaliśmy nagrać trzy wywiady z ludźmi, którzy kiedyś „rzucili wszystko i wyprowadzili się w Bieszczady”. Wiedziałem, że filmy wyjdą dobrze, ale nie spodziewałem się tak dużego zainteresowania. Pierwszy film obejrzało w sumie ponad 100 tys. osób. Jako, że jestem raczej blogerem niż youtuberem, to jestem bardzo mile zaskoczony. Dodało mi to dużo skrzydeł, bo był to pomysł, który chodził mi po głowie od dawien dawna. Wreszcie trafiła się marka, która pomogła mi to zrealizować, a przy tym dała mi w pełni wolną rękę. To jeden z najlepszych materiałów w historii mojego „tworzenia w necie” i jestem z niego po prostu dumny :) Jeżeli jeszcze nie widzieliście filmów to zapraszam do obejrzenia:

  1. Praca w biurze

Czas na trochę mniejsze sukcesy, ale dla mnie bardzo ważne. Punkt, który już powtarzałem w podsumowaniu stycznia, ale nie mogę tego pominąć, bo to nowy nawyk, który zmienił mocno moje życie. Pod koniec roku zrezygnowałem z pracy w domu i wynajmuje biurko coworkingowe. Wprowadziłem sobie postanowienie pracy od 9 do 17 i jestem w tym bardzo skuteczny. Trzymam się tego każdego dnia i efekty są piorunujące. Porządek w projektach, a przy tym równowaga pomiędzy pracą, a życiem osobistym. Najlepsze są jednak poniedziałki. Gdy w weekend porządnie odpocznę to aż nie mogę się doczekać poniedziałku i powrotu do swoich zawodowych działań.

  1. Urodziny

W marcu miałem urodziny, a to zawsze fajny dzień. Była mała, kameralna impreza dla znajomych :) Fajnie zobaczyć kilka bliskich twarzy, pogadać, poświętować. Skończyłem 29 lat i idę po „trójeczkę” z przodu. Od znajomych dostałem prezent, który pozwoli mi wykreślić jedną pozycję z listy marzeń, ale jest to dla mnie nie lada wyzwanie. No ale będzie trzeba podnieść rękawice rzuconą przez szwagrów i szwagierki : )

  1. Małe rzeczy

W lutym i marcu działo się też kilka małych, przyjemnych rzeczy. Było kilka dni z ładną pogodą. Razu pewnego, ze znajomymi wybraliśmy się na małą wycieczkę po Jurze Krakowsko- Częstochowskiej. Innym razem, wybrałem się na improwizowany teatr, który okazał się naprawdę świetny. Byłem też na małym foto-spacerze po Krakowie. Ze szwagrami uwarzyliśmy własne piwo, które teraz leżakuje i czeka na konsumpcję. Cieszę się z takich rzeczy, bo mimo, że w ostatnim czasie nie podróżuje, to w moim życiu dzieje się sporo i te małe rzeczy dają mi dużo radości.

Jura Krakowsko Częstochowska

Jakie mam plany na najbliższy czas?

Jakie mam plany na kolejne miesiące? Praca nad firmą i sobą. Mam pewną robotę do wykonania. Złapałem poszukiwany od jakiegoś czasu rytm życia. Mam dużo motywacji i chęci do działania więc jest dobrze i robie dalej swoje :)

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
6 współczesnych legend Krakowa