To był znowu cudowny rok!

Co roku piszę podsumowanie swojego roku i plany na następny. Oceniam, co było fajne, a co słabe. Zegar tyka, czas umyka i kolejny rok za nami. Przyszedł więc czas na małe przemyślenia z ostatnich miesięcy.

Jak zobaczycie wpis z poprzedniego roku to zauważycie, że nic nie planowałem. Napisałem tak:

Brak konkretnych celów do odhaczenia i zrobienia. Zobaczymy jakie będą tego efekty, ale tak naprawdę lista celów na 2011r. nie motywowała mnie specjalnie do działania. Po prostu robiłem swoje, a potem gdzieś w połowie roku zauważyłem, że zapomniałem o tym, a mimo wszystko realizuje to co chcę. Niech się dzieje, co chce. Co ja chcę! 

Po prostu nie miałem żadnych konkretnych planów na 2012. Trochę z tego wyrosłem, bo za bardzo skupiałem się na realizacji tego, co zaplanowałem, a nie na dostrzeganiu okazji, które się trafiają. Ma to swoje wady i zalety. Plus to taki, że żyję bardziej spontanicznie i natrafiam na ciekawe szanse. Minus taki, że nie mam namacalnych korzyści, że nie czuję, bym konkretnie zrobił to czy tamto. Niemniej trzeba powiedzieć, że ten rok też był genialny. Całkiem inny od poprzedniego, ale genialny. 

Pociągiem do Chin

Co udało się zrobić?

    • Udało się przeżyć swoje życie na 100%. Wyjazd pociągiem do Chin to jedna z lepszych rzeczy, jaka w życiu mnie spotkała. Tego się nie da opisać. Odłożę sobie skromność na bok i sam sobie teraz pogratuluje, bo to był genialny pomysł, ryzykowne posuniecie i najlepsza nagroda. Inni mogą tego nie doceniać, śmiać się, ale dla mnie to było coś wielkiego. To było moje wydarzenie roku 2013.
    • Udało się rzucić studia i…wrócić na nie.  Od stycznia do końca maja nie pojawiałem się w ogóle na uczelni, a potem jakby niby nic poszedłem i powiedziałem, że chce znów studiować. Teraz wierzę, że wszystko da się załatwić i nie ma takiego problemu, którego się nie da rozwiązać. Co prawda kosztowało mnie to sporo pracy, a ostatni egzamin zdałem rzutem na taśmę pod koniec października, ale teraz wiem, że się da. Decyzja o powrocie na studia nie do końca jest rozsądna, ale gryzło mnie to. Wiecie, takie niespełnione uczucie wolności. Wszyscy przestali ode mnie tego wymagać i nagle ja poczułem chęć domknięcia tematu. Myślałem, że jak to rzucę i wyjdę ostatni raz z uczelni, to poczuje taką pełną radość. Założę słuchawki na uszy i zacznę śpiewać… a tego nie było. Było takie uczucie, że wybrałem drogę łatwiejszą. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
    • Mieliśmy też jeden maraton, przebiegał w świetnej atmosferze. Temat już wałkowałem kiedyś więc pominę.
    • Małe tripy. Za małe tripy uważam wyjazdy kilkudniowe typu Paryż, Wiedeń czy jeszcze mniejsze – nad Jezioro Rożnowskie, do Torunia itp. Małe, ale dały popalić i w głowie zostają wspomnienia.
    • Kiedyś tworząc listę marzeń zaplanowałem sobie, że chcę realizować przynajmniej jedno marzenie rocznie. W tym roku wykreśliłem aż 4 pozycje. Jestem z tego cholernie dumny, bo to nie były łatwe rzeczy.
    • Ten rok to także świetne wykorzystanie czasu spędzonego z przyjaciółmi. Mam najlepszych ludzi wokół siebie i ten rok był przeznaczony właśnie z nimi. Spędziliśmy masę ciekawych chwil, robiliśmy kosmiczne rzeczy i po prostu dzialiśmy się w 100 procentach. Niczego nie żałuje!

Czego nie udało się zrobić?

Pewnie jest takich rzeczy dużo. Mógłbym tu napisać o firmie, że nie rozwinąłem jej tak, jak chciałem, że to jeszcze nie to… Ale jaki to ma sens? Najwyżej zostanę milionerem kilka lat później. Nie spieszy mi się, mam czas. To, co zyskałem, jest dużo bardziej cenne, jest wręcz bezcenne. To taki banał, ale ja naprawdę tak to postrzegam. Nie ma sensu roztrząsać rzeczy, których się nie udało zrobić w tym roku, bo życie toczy się dalej. Nie jestem tytanem, który musi robić wszystko na 100%. Jestem cholernie dumny ze swoich sukcesów i uważam, że przy takiej skali działań mam prawo do kilku potknięć. I już : )

Mówiąc jednym zdaniem – ten rok był genialny! Ja naprawdę mam jakieś cholerne szczęście do ludzi, sytuacji, momentów i wydarzeń. Ja naprawdę jestem… szczęśliwym człowiekiem : )

Eu.FORIA :)

Życiowe rozdroże

Czas rozplanować rok 2013. Najgorsze jest to, że na dobrą sprawę nic zaplanować nie mogę. Nic a nic! Jestem na swego rodzaju życiowym rozdrożu. Przez te ostatnie 4 lata nabudowałem sporo fajnych możliwości i teraz przydałoby się skoncentrować się na jednej z nich i kuć żelazo, póki gorące. Problem w tym, że ja nie chcę wybierać. Ja mam niepohamowany apetyt na życie i chciałbym spróbować wody z różnych źródełek.

To trudny okres, bo wszyscy wymagają ode mnie jakiś ruchów. Teoretycznie skończę studia (a może nie?), teoretycznie powinienem siąść na dupie (a może nie?), iść do pracy u kogoś (a może nie?) itp. Czuje ciśnienie ze strony społeczeństwa, ale ja się nie dam. Stworzyłem sobie wizje swojego życia. To mix ciekawego, szalonego, pełnego pasji życia, z rozsądkiem i twardym stąpaniem po ziemi. Wiem, że to brzmi irracjonalnie, ale zasmakowałem już tego i wiem, że tak się da.

W tym roku zasiałem kilka ziarenek, które sobie powoli kiełkują i w 2013 pewnie wyrosną. Nie wiem, co się wydarzy, ale wyczuwam duże zmiany – krótko mówiąc, będzie pierdolnięcie. Nie wiem w jakim wymiarze – czy podróżniczym, czy zawodowym, czy osobistym – ale będzie się działo.

Może pewnego dnia założę plecak i zdecyduje się, że ruszam w podróż bez planu? A może zakocham się i zdecyduję, że to ta kobieta, której chce poświęcić życie? A może wymyślę, że przeprowadzam się do Barcelony / Ciechocinka / Korei Północnej / Honolulu / na Wyspy Zielonego Przylądka? Nie mam pojęcia!

Zauważyłem, że życie to taka gra. Ciągle pojawiają się okazje i szanse. Za cholerę nie potrafię przewidzieć, gdzie będę za rok o tej porze. Za dużo scenariuszy do wyboru. Na pewno będzie się działo! : )

Święta

Za chwilę siadam do wigilijnego stołu. Z okazji świat chciałbym Wam życzyć dużo siły do działania. Ogromnej odwagi w podejmowaniu decyzji – nie bójcie się. Każda decyzja niesie ze sobą konsekwencje, ale też popycha nas do przodu. Im więcej decyzji podejmujemy, tym więcej się wokół nas dzieje.

Posiedźcie sobie w święta w spokoju i radości. Wieczorową porą przy choince pomyślcie, co wam się udało zrobić w tym 2012. Olejcie na tę chwile małe porażki, a skupcie się na tym, co macie, co zyskaliście. Pomyślcie o ludziach, którzy są wokół Was, o tych dobrych chwilach z tego roku, o tym, czego się nauczyliście itp. Doceńcie to, kim staliście się przez ten rok.

Wesołych Świąt! : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Stary, pisałeś kiedyś, że poszukujesz korektora do swoich wpisów. Przynajmniej 2 błędy sam byś wyłapał, jakbyś przeczytał ten tekst przed publikacją :D Ale spoko, mam to samo :D

    Fajny wpis ogólnie rzecz biorąc, widać, że dopada nas ta „dorosłość” i „powinność”. Olać to, nie być jak większość, bo większość jednak zadowolona ze swojego życia nie jest, więc niech nie mówią innym co powinni robić dla jego poprawy :)

    Wesołych Świąt w leśniczówce! :D

    • Korektora mam i to bardzo dobrego, ale przed świętami nie chce ludziom zawracać głowy :)  Tekst czytałem, ale swoje teksty trudniej się sprawdza :) 

      Choinka w leśniczówce już ubrana :D Wesołych! 

  • Kinga

    Jak zawsze mega pozytywny wpis! :) Tobie również spokojnych, rodzinnych Świąt, a Nowy Rok niech będzie pełen wyzwań i spełnionych marzeń :) Pozdrawiam 

  • Ale po co korektor? Jak nie ma orfografów – to ma swój urok zawsze :)
    Wesołych!

    • Staram się jak mogę, nie ma ludzi nieomylnych i nie chce mi się popadać w perfekcjonizm. Pół dni dziś siedziałem, żeby osadzić dobrze fotki, bo po aktualizacji WordPressa coś się popsuło, więc wystarczy :D Najlepszego Marcin! 

  • Lu

    Podziwiam Cię! Nie wiem skąd czerpiesz tyle siły żeby dać z siebie 100% w każdej dziedzinie życia. Szukanie nowych możliwości tam gdzie ich nie widać to chyba Twoja domena :) Gratulacje!

    • Ja to po prostu lubię. I nie jest tak, że daje też 100%. Nie da się tak. Gdyby tak było, to już dawno wylądowałbym w pokoju bez klamek, bo „zawsze może być lepiej”. Trzeba umieć cieszyć się z tego co się robi, i wtedy jest to 100% ;) 

  • Mateusz

    Ogromny szacunek za działanie. Michał inspirujesz mnie okropnie, siedzę i czytam Twój post i mam w głowie takie cele, że aż się ich boję. 

    Pozdrawiam. Świąt w spokoju i w teraz życzę! :)

    • To zapisz te cele i krok po kroku realizuj :) Działaj! 

      Powodzenia i Wesołych Świąt ;) 

    •  Jeżeli masz takie cele, że aż sam się ich boisz…to znaczy że są wystarczająco duże:)

  • coz moge napisac , jak zwykle mega pozytywny i motywujący wpis.Dzięki za niesamowite teksty które inspirują i motywują do działaia.
    I oczywiście z okazji Świat  życze ci samych sukcesów , spełnienia marzeń i kolejnych niezwykłych podsumowań :)

  • Kurcze zazdroszczę.. nic dodać nic ująć. Mogę jedynie napisać, że jesteś wielką inspiracją dla mnie, czasami aż mnie to przerasta, ze aż czuje sie jakbym w zyciu nie dorównał takim wyczynom na Twoją skalę, ale co tam! nie od razu Rzym zbudowano. Życzę Ci kolejnych przygód w nowym roku i inspirujących wpisów!

    • Ależ mnie dziś wszyscy chwalicie :) Rozumiem, wigilia to trzeba ;) 

      Dzięki Stachu i powodzenia! 

  • Patrycja Kowalska

    Odkąd zaczęłam tego bloga czytać, pojawiły się też inne… wierze niezłomnie, że wszystko jest możliwe, że człowiek może wszystko. Od dobrego roku, dzięki takim inspiratorom walczę o swoje życie, chociaż różnie jest. I co? Jest genialnie! Nie zawsze, bo życie daje po dupie mocno czasem… ale ja dalej wierze, że mogę wszystko. Tak ryjesz/ryjecie mózg… pozytywni ludzie! Wesołych Maju i cała reszto. ;)) 

    • Czasem musi dawać po dupie, żeby Nas wzmocnić, także trzeba to wliczyć w ryzyko życiowe :) 

      • Patrycja Kowalska

        To już wiem… ale dalej dla mnie zadziwiającym zjawiskiem jest fakt, że mimo np… gorszego czasu w sprawach osobistych tudzież innych… ja dalej wierzę, że człowiek może wszystko. Tak mózg mi się przestawił przez ten rok…;D Genialne! 

  • Najgorsze jest wtedy, kiedy Wigilia nie ma prawa być fajna.. Człowiek wtedy nieco podupada na duchu :) Ale, ale..  Do wszystkich osób, takich jak ja, gdzie w rodzinie szału nie ma, i wpływu na to nie mamy, powiem Wam, że zmiana myślenia w ten sposób, że w swoim życiu stworzycie własną rodzinę w przyszłości, która będzie wspaniała i wtedy spędzicie cudowne święta, pomaga! :D Więc.. Determinacji, wiary.. Wesołych!! :D

  • „Za cholerę nie potrafię przewidzieć, gdzie będę za rok o tej porze.”
    Co prawda to prawda, może to drobnostka, ale ja np. jeszcze 12 miesięcy temu byłem pewny że pójde do technikum informatycznego, planowałem sobie całą przyszłość, wyobrażałem jak to będzie, a jednak wylądowałem w liceum matematyczno fizyczno informatycznym (z wyboru, nie przymusu). Więc chyba nie warto zbyt dokładnie planować naszej przyszłości, bo nie wiemy co wydarzy się jutro, a jeśli się za bardzo na coś napalimy, to potem wydaje mi się, że będzie większy zawód. 
    W każdym razie, Wesołych Świąt Wszystkim i cieszmy się życiem, bo ŻYCIE JEST PIĘKNE! :)

    • Dokładnie tak. Za dużo sytuacji, które mogą obrócić nasze życie. Warto kreować wizje swojej przyszłości, ale być elastycznym i wykorzystywać sytuację, które się trafiają 

  • Joyboy

    W roku 2011 powiedziałem sobie że rok 2012 będzie moim najlepszym, efekt tego był taki że był najgorszy – chociaż się jeszcze nie skończył :D Jeszcze może się coś wydarzyć. Dlatego jako ze mamy rok 2012 to powiem znów ale z jeszcze większym uczuciem: ROK 2013 BĘDZIE NAJSZCZĘŚLIWSZY :D

  • Ula

    Już mi się nie chciało czytać na myśl o takich sztywnych postanowieniach i podsumowaniach, ale w tak w twoim wydaniu jest pięknie ;).

  • Joanka87

    :DDDDDDD

  • Górecki

    „Przeżyłem, miałem ubaw i zdobyłem fortunę, robiąc biznes na swój sposób. O tym marzy niemal każdy człowiek, ale czy można traktować poważnie takie marzenia w obliczu tzw. „szarej rzeczywistości” i „globalnych kryzysów” ? Jak to wykonać? Niczego się nie bać, nigdy się nie nudzić, być panem własnego losu, mieć na koncie miliardy, jeździć na białym słoniu, opalać się na prywatnej wyspie, lecieć sobie w kosmos i za każdym razem, gdy pojawia się „niemożliwe” ryzykować wszystko by uczynić je realnym.”- tak cytując Ryśka Bransona. Btw. pochwalisz mnie Maj?- trzeci Twój wpis przeczytałem na blogu ;)

    • Co ja będę chwalił – chcesz się uczyć blogowania, ucz się do najlepszych ;]

  • Olimpia Błaszczyk

    Śledzę twojego bloga od długich miesięcy. Podziwiam Cię i troszkę zazdroszczę, ale wiem, że mimo iż realizacja moich marzeń (tych podróżniczych) jest dopiero przede mną, to jestem na dobrej drodze. Między innymi, dzięki Twoim tekstom. Dlatego myślę, że dzisiaj jest dobry dzień, żeby pogratulować Ci sukcesów, a także podziękować, ze to, że prowadzisz tego bloga, jednocześnie prowadząc innych ludzi na dobre ścieżki :)

    Pozdrawiam,
    Olimpia 

    • Ależ mnie przez te święta wszyscy chwalą. Uderzy sodówa do głowy :D Dzięki za tak miłe słowa i trzymam kciuki za Twoje działania :) 

  • Aśka

    oby ten 2013 rok przyniósł Ci radość, ciepło i energię każdego dnia, a Ty dziel się nią z nami tak, jak, jak dotychczas to robiłeś !!!
    Aśka

  • M :)

    Ja również przesyłam najlepsze życzenia, przede wszystkim zapału do dalszej realizacji planów i marzeń :)

    Zazdroszczę Tobie determinacji w dążeniu do osiągania celów :) Z drugiej strony po lekturze Twoich wpisów  potrafię się zmotywować :)

    Zazdroszczę Ci jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie tego, że w Twoim otoczeniu jest dużo pozytywnych ludzi, z pasjami i dobrą energią. Ja ostatnio cierpię na straszny niedosyt takich osób w moim otoczeniu… Mam w związku z tym pewnien pomysł/propozycję :) Chodzi mi głównie o czytelników Twojego bloga, bo z tego co się zdązyłam zorientować, to są to ludzie z zapałem do działania, chcący sami decydować o swoim życiu i czerpać z niego jak najwięcej :) Może my czytelinicy byśmy się jakoś nawiązali ze sobą kontakt, bo podjerzewam, że może się zbierze nawet jakaś większa grupka w danych rejonach Polski :) Można wykorzystać czasem internet do czegoś pożytecznego :)

    Ot taka moja noworoczna propozycja :) Spróbować zawsze warto :)

    A do Ciebie Michale taka mała prośba, z racji tego, że nie wszyscy czytają komentarze, może zarzuciłbyś ten pomysł w poście, myślę, że dotarcie będzie o wiele większe :)

    Pozdrawiam :D

    • Kuba R

      Lubię to! ;)

    • Rushc1u

       M :) świetny pomysł!

    • Lajk! :D

      • Widzę, że potrzeba jest ;) Myślałem już o tym kiedyś, żeby zrobić to w formie jakiś spotkań cyklicznych czy coś podobnego, ale wtedy dochodzi problem dojazdów itp. A może jakieś forum / grupa na FB gdzie wyznaczalibyśmy sobie cele, rozmawiali itp.? Rzućcie pomysły w jaką forme to ubrać i zobaczymy co wyjdzie :) 

        • Takie tam pomysły

          Co do formy spotkań to moja propozycja jest taka, żeby to nie były zwykłe spotkania przy piwie i dyskutowanie ( a przynajmniej nie tylko ). Skoro chcemy się spotkać i poznać z pozytywnie zakręconymi ludźmi, to trzeba sprawić, żeby spotkania też były pozytywnie zakręcone. I robić je w formie wspólnego rozwoju osobistego, przełamywania strachu, cieszenia się życiem, robienia tego co w sercu gra itd. I tak np. może jakiś flashmob? Albo inna zakręcona akcja, coś a la akcja Michała McDonald z klasą? Albo np. wyzwania – dzielimy się na grupy, każda ma jakieś zadania rozwojowe/na odwagę w terenie, a potem zbiórka i porównujemy, kto co osiągnął, co kto doświadczył. Korekty co było źle itp. Coś jak gra w odwagę. Cokolwiek. Dosłownie wszystko co tylko przyjdzie do głowy, żeby cieszyć się życiem, rozwijać, dzielić pasjami z ludźmi, dzielić się radością i pozytywną energią. Choćby zrobić jakieś śmieszne zdjęcia / zwariowany film, potem do neta i inspirujemy innych do prawdziwego życia. Im pomysł bardziej pozytywnie zwariowany tym lepszy. Umie ktoś grać na instrumencie? No to : http://www.youtube.com/watch_popup?v=GBaHPND2QJg&feature=youtu.be. Albo znajdujemy legalne miejsce i robimy pozytywne graffiti dla świata. Albo każdy opowiada jakąś ciekawą historię z życia, piszemy książkę złożoną z tych opowieści, sprzedajemy, książka staje się bestsellerem, zarabiamy kupę kapuchy i jedziemy za nią do jakiegoś ciepłego kraju ;d Albo gramy w berka w parku, a co ;d Takie przypomnienie sobie dzieciństwa. Albo robimy akcję „przywracanie wiary w ludzkość” i coś miłego dla zupełnie obcych ludzi, cokolwiek. Pomóc babci jakiejś ponieść zakupy, popchnąć zepsuty samochód, pocieszyć kogoś zmartwionego, stanąć przed kimś kto gra na gitarze na mieście i zgotować mu owacje na stojąco.

          Generalnie chodzi o to, żeby to nie było zwykłe picie w miłym towarzystwie, żeby te spotkania na prawdę były czymś większym. Ja może nie podałem zbyt kreatywnych pomysłów, ale przecież tyle ludzie mają wspaniałych, zakręconych pomysłów, na Fb byśmy ustalali co i jak, a potem do dzieła!

          A co do miejsca i czasu, to wiadomo, że nie da się by każdemu wszędzie pasowało. Pewnie w większych miastach udałoby się zebrać większymi grupami, a od święta wszyscy chętni razem w jednym miejscu. Ale na początek to też dobrze, jeśli chociażby to wypaliło. Tu byśmy się wspomagali internetem od jego pozytywnej strony, na Fb / forum dyskusje, jakieś pomysły, wymiana doświadczeń itp.

          • Ania

            Bardzo mi sie podoba ten pomysl :) Ja jeszcze szukam towarzysza/towarzyszki na podróż dookoła świata :D (coś a’la Busem Przez Świat) po skończeniu szkoły i po maturach (piszę w tym roku maturę). Wokół mnie brakuje szalonych ludzi, którzy odwazyliby sie na taki krok. Jesli ktos chcialby o tym pogadac to piszcie smialo! :) speak@vp.pl 

          •  Dookoła świata to może zbyt duży hardcore, ale jesli któregoś dnia zbiorę tak z 3000zł, to napiszę na 100% tu czy jest ktoś chętny aby wyruszyć gdzieś meega daleko, najlepiej na stopa, zwiedzając po drodze milion miejsc :D

    • świetny pomysł :))) jestem jak najbardziej za !!!

  • M :)

    Cieszę się, że mój pomysł/propozycja spotkała się z zainteresowaniem :)
    Może jakieś forum? Z forum jest o tyle fajnie, że można posegregować tematy i nadać temu jakiś ogólny kształt :)

    • Pomysły świetne. dokładnie to robię z przyjaciółmi. Np. w Sylwestra graliśmy i śpiewaliśmy na ulicy „Gdy strumyk płynie z wolna”. Zarobiliśmy 10 zł w kilkanaście minut :) 

       Możemy zorganizować jakieś miejsce do szerszej dyskusji o pomyślę. A może np. taka grupa gdzie wpisywalibyśmy swoje cele na dany miesiąc i sprawdzali się nawzajem? Do tego robilibyśmy jakieś wyzwania miesięczne typu w lutym trenujemy wczesne wstawanie, w marcu bieganie itp. 

      Na takiej grupie moglibyśmy się lepiej poznać i np. osoby z podobnych regionów Polski mogliby się spotykać i robić jakieś kosmiczne rzeczy.

      Rzucajcie jeszcze wszyscy pomysłami. Pytanie czy ktoś chciałby zająć się organizacją? Ja mam strasznie dużo obowiązków na styczeń, a temat trzeba ruszyć już teraz. Oczywiście ja też pomogę w organizacji :) 

      • Eeeh jesteście genialni ;) własnie natchnęliście mnie na ciekawy pomysł. Dajcie mi kilka dni na przemyślenie tego, rozrysowanie, rozpracowanie i przedstawię koncept „Gry w życie” :D 

        A wy myślcie jak rozwiążemy to technicznie w Internecie :) Forum / Grupa czy coś podobnego! 

        • Ania

          Zróbmy tajną grupę na facebook’u ;)
          ps: ja jestem gotowa na wszystko od 13 maja :D wtedy koncze matury.
          Pozdrawiam

  • M :)

    Może być fb :)  W sumie to od jakiegoś czasu większość rzeczy dzieje się na fb :) Tylko moja propozycja jeśli grupa na fb, to otwarta. Co do kwestii organizacyjnych, to ja mogę pomóc, chociaż też nie wiem ile czasu w styczniu uda się mi wyskrobać w moim grafiku zajęć…

  • Joyboy

    Pomysł genialny ale ja wolę forum. Może i osoby nie lubią się tam rejestrować ale jak ktoś chce to to zrobi bez problemu a na fb nie każdy konto ma i co ważniejsze nie każdy chce. A i można jakiś fajny layout na stronie odpicować co by był w barwach życiejestpiekne.eu

    • Aśka

       popieram, sama nie mam fb więc opcja forum bardziej mi odpowiada :)

  • M :)

    miałam na myśli, że grupa na fb nie ma być otwarta, a napisałam odwrotnie w moim poprzednim wpisie. Ale zgadzam się z przedmówcą, że nie każdy jest na fb.

  • też wydaje mi się że forum byłoby lepsze ze wzgledu na łatwiejszy i czytelniejszy dostęp do tematow.

  • Ale ruszyło :D Wiecie.. Przyciąganie jednak jakoś działa. 10 minut temu pisałem w google: „gdzie znaleźć ludzi chętnych na szalone pomysły” czy coś takiego. Kiche znalazłem.. Wchodzę tutaj, a tu pomysł jak ta lala :D

    • Patrycja Kowalska

      fenomenalne pytanie do wujka google. aż mordka mi się ucieszyła haha xd
      A pomysł popieram! Szczególnie integrowanie się chociażby w małych, miejskich grupach i jakieś forum lub fb dla wszystkich;D Bo ludzie na prawdę są strasznie mało spontaniczni. I trochę to podcina skrzydła tym, którzy coś chcą robić… Wiem, że to od nas zależy wszystko… takie teksty nie raz slyszałam… I one są słuszne, lecz dla nielicznych. Na początku musi być mały impuls, chociaż w takiej postaci. Dlatego popieram i gdy owe coś się narodzi… dołączam! ;) 

      •  No cieszę się, ze zainicjowałem uśmiech na Twojej „mordce” ^^ I fakt, mam kumpla, który jest spontaniczny ale na zasadzie, ze nagle wychodzimy i chlejemy jak świnie, siedzimy sobie i gadamy. Mnie to aż tak nie pociąga. Wolałbym coś porobić. Już choćby spotkanie się, chlanie i wyjście na dyskotekę jest sto razy lepsze :) Bo coś się dzieję.

        • Patrycja Kowalska

          Jak kto lubi. Dla jednych dyskoteka a dla innych co innego. Już nawet nie chodzi o wymyślanie sobie  abstrakcyjnych zajęć… chociaż takie są najlepsze, takie niekonwencjonalne… Ale robienie czegokolwiek. A taką spontaniczność, od groma, to też znam… po moich przyjaciołach. Nie koniecznie chodzi o picie.;D Zwyczajny brak wychodzenia poza swoją strefę komfortu. Przez ich lęk ja sama zaczynam się zamykać na pewne nowości. A gdy chce się coś zainicjować to jest takie długie „nieeeee”. Oczywiście nie ze wszystkimi;) Ale zazwyczaj. 

          • Dokładnie chodzi oto, żeby się dziać ;) Jest tyle możliwości – można robić rzeczy których się boimy, możemy tworzyć: malować, fotografować, rysować. Trzeba tylko chcieć ;) 

            Ok, słuchajcie, spróbuje wysłuchać i wymyślić jakieś forum / grupę czy coś podobnego o fajnych zasadach i z pomysłem. Pod koniec stycznia / początkiem lutego spodziewajcie się czegoś. Gdybyście mieli jakieś pomysły co można jeszcze fajnego zrobić – dawajcie znać ;) 

          • Wiekszosć moich znajomych to tacy ” emeryci „- najchętniej siedzieli by przed tv.Jeszcze jak jest daleko  to nawet sa chętni ale jak przychodzi co do czego to zaczynają się wymówki ” bo zmęczony , żle się czuję czy poprostu nie chce mi się ” . O spontaniczności to nawet nie ma mowy.Strasznie demotywujące.

          • Patrycja Kowalska

            Moi też… ale trzeba samemu coś robić… czasem jest tak, że się chce a czasem tak ludzie skrzydła podcinają, że no nie widzi się wyjścia. Ja osobiście np. jutro idę pierwszy raz do Opery;D jakieś nowe doświadczenie w życiu na nowy rok… może warto raz w tygodniu zrobić sobie coś „nowego”. Głupia opera, godzina pociągiem do innego miasta, blog i jeden post w tygodniu, gotowanie, nauka gry na instrumencie etc. A jeśli samemu źle to ten blog jest najlepszym miejscem na szukanie ludzi do różnych akcji, jeśli nie ma się innej drogi.

        • Maciej – lepiej iść, porobić coś świetnego, a później jakaś impreza. Tak robiliśmy po maratonie krakowskim i paru innych, fajnych akcjach. Trzeba się dziać samemu, a nie pytać czy coś się dzieje: http://www.youtube.com/watch?v=0sMo5crvbDQ

          • Oczywiście.. Ale ja właśnie mam tak jak niektórzy tutaj, że za bardzo takich planów spontanicznych to nie ma. Poza właśnie tym piciem co wspomniałem. Mój kolega jest bardziej spokojny, ja bardziej taki, wiecie no.. Biegałbym po górach, po drzewach, pojechał na rowerze milion kilometrów, mimo, że bym umarł. W tym sęk :)

            ps. To idę zaraz po lecha, i dzieję się!! :D

          • rozumiem, bo kiedyś też miałem podobnie. Poszukaj innych ludzi – lepszych :) Mi to trochę zajęło, ale mam świetnych ludzi wokół – i poimprezować można, i poważnie pogadać i zrobić coś ciekawego. Jak sie spotkamy to zawsze coś musi się dziać. Przykładowo: Sylwester. wymyśliliśmy swoją piosenkę i postanowiliśmy, że musimy na niej zarobić: http://www.youtube.com/watch?v=VElyEZ4E4zM    Po 15 minutach żenującego, ale bardzo miłego show mieliśmy w czapce 10 zł idealnie na sylwestrowego szampana :) Trzeba się dziać, nie pytać czy coś się dzieje! :) 

            I najlepiej zacząć samemu, dzieląc się tym co się robi z innymi i pewnego dnia okaże się, że wokół ma się fajnych ludzi. Z resztą, pisałem o tym tutaj: http://zyciejestpiekne.eu/index.php/rozpocznij-swoja-prywatna-rewolucje/ 

            A ja dziś Żuberek ;)

          • Patrycja Kowalska

            Popłakałam się do łez ze śmiechu;D Ale masz fajnych ludzi w około. Swoją drogą w tym tekście o swojej prywatnej rewolucji jedno zdanie mnie ujęło „bądź zmianą, której oczekujesz od innych”. Bo generalnie ciężko wymienić znajomych, a i też nie o to chodzi. Tym nudnym ludziom też coś zawdzięczamy. Może akcji nie robią ale wspierają gdy trzeba, można porozmawiać… no przyjaciele. 

            Ja też dziś Żuberka. Od sylwestra sam biedny grzał miejsce w szafce. Swoją drogą sporo jest takich reklam ostatnio „motywujących”, czy zwyczajnie konkretnych. Oby więcej!

          • Sayy M

            A ja uważam, że generalnie wcale tak dużo ludzi, którzy preferują siedzenie przed kompem nie jest. Wielu osobom coś w duszy gra, chcą żyć na prawdę ( bo taka jest natura człowieka ) ale społeczeństwo i media tak ich przestroiły, że przestali dostrzegać to co jest w życiu ważne, stracili odwagę do bycia sobą ( bo coś głupio zrobić, Boże… co o mnie pomyślą? ) i pogrążyli się w zniechęceniu. Robią to co jest modne i da im aprobatę innych, a nie to co w sercu pragną najbardziej. Jeśli my mamy odwagę do robienia różnych szaleństw, to trzeba to robić i inspirować innych do przełamywania się. I będzie tak jak cały czas powtarza Michał – ludzie, którzy chcą żyć pełnią życia nas znajdą. Może się bali do tej pory? Może nie wierzyli, że tak można?

            Z doświadczenia wiem, że jest bardzo mało osób, które nie mają ochoty zrobić czegoś pozytywnie szalonego. Nie mówię tu o nakręconych nastolatkach co się bawią w to całe YOLO czy coś, ale o ludziach, po których często byśmy się tego nie spodziewali. Każdy ma w sobie odrobinę szaleństwa, obojętnie czy wieczory lubi spędzać na imprezach czy z książką.

          • dokładnie tak jest i to widzę po swoim otoczeniu. Większość chciałaby no ale właśnie…nie ma z kim :) I jest na to rozwiązanie – chwalenie się tym co się robi. Nawet jakaś głupia fotka na fb z wyjazdu czy robienia czegoś ciekawego może sprawić, że ktoś obok sie obudzi :) 

          • Patrycja Kowalska

            Nie można nie przyznać Ci racji, bo ją masz. I fakt jest taki, że dopóki nie zacznie się czegoś robić, to nie wiele człowiek dowie się o swoim otoczeniu. Oboje jesteście dowodem, że jednak ludzie „spontaniczni” i chcący coś robić istnieją. No cóż, trzeba brać wszystko w swoje ręce. Oby takich inspiratorów było coraz więcej… i by czytelnicy tego bloga nimi byli!;D

          • Joyboy

            Heh, ogólnie to spoko ale jak zobaczyłem tego psa co was obciął wzrokiem i poszedł dalej to wybuchłem śmiechem :D

  • Magda

    hej!! mimo ze wpisy wszystkich mnie bardzo wciagaja, nie miałam wystarczająco duzo czasu przeanalizowac wszystkie. Ale jestem na maksa pozytywnie nastawiona do pomysły!!   wiele osób ma profile na FB, rozumiem ze czesc moze byc przeciwko- sama  chyba z obawy przed uzaleznieniem, nie chce go do konca polubic;p ale realnie patrzac, czy chcemy miec kolejne skrzynki, poczty, fora itpe do odczytywania? niekoniecznie codziennie jest na to czas, a na fb byłoby widoczne nowe wiadomosci od razu,.. co myslicie??   Pomysł wspólnych wariactw jest super i mam nadzieje ze wypali:) zreszta, co ma nie wypalic, jestesmy szalonymi ludzmi:)  pozdrawiam goraco z domowych pieleszy  (jeszcze..)  :)

    • No tak dużo osób ma fb , ale zapewne nie wszyscy. I forum i fb maja swoje plusy jak i minusy. więc skoro zdania są podzielone to może zrobimy male głosowanie :)

      • Aśka

        haha widze ze zdania będą podzielone co do fb i forum ale najważniejsze jest byśmy nie stanęli w miejscu z naszymi pomysłami, ale zaczęli działać, gdziekolwiek to nie będzie!!! :)
        nie mam fb, dlatego jestem za forum:)

  • Kaśka

    jestem ZA!! zróbmy coś!!;p

  • No tak :) Więc generalnie byłbym za fejsem mimo wszystko. Ale forum też jest dobre. Więc mi to obojętne. Ale skoro głos ma każdy dać, to ja na face ;) Głosujcie, o , zwariowani! ;D

  • johny

     fejs lipa bo wielu osób go nie używa z racji iż pochłania dużo czasu ;) a wtedy będzie chłonął go dwa razy więcej ;) only forum

  • Podoba mi się pomysł z grupą na facebooku (i na taką opcję bym głosował). Piszę się na to! :)

    Moglibyśmy tam umieszczać swoje pomysły różnych aktywności, a w ramach miast i ich okolic głosować za nimi a następnie je robić razem :)

  • Aśka

    haha widze ze zdania będą podzielone co do fb i forum ale najważniejsze
    jest byśmy nie stanęli w miejscu z naszymi pomysłami, ale zaczęli
    działać, gdziekolwiek to nie będzie!!! :)
    nie mam fb, dlatego jestem za forum:)

  • Dobra, słuchajcie proponuje takie rozwiązanie

    Zakładamy jakieś lekkie forum, z możliwością rejestracji jednym kliknięciem za pomocą Facebooka. Wtedy Ci bez Facebooka mogą się rejestrować, a Ci wygodni zrobić to jednym ruchem myszki. 

    Co działoby się na tym forum? Każdy zakłada sobie swój wątek / dzienniczek gdzie opisuje swoje plany i pomysły na „dzianie się”. do tego spisuje swoje lęki, które chciałby przełamać, nawyki, które chciałby wyrobić itp. Każdy zdaje relacje co robi i jak idą postępy, a reszta osób obserwuje i pomaga. Każdy wychodzi poza swoją strefę komfortu. Do tego robimy wątki z pomysłami, jak jeszcze można się dziać i robimy wspólne akcje. Np. mamy taki filmik: http://www.youtube.com/watch?v=S32bgx36G-0   Dla tej dziewczyny to musiało to byc niesamowite wyjście ;poza strefę komfortu. Zaczałem zastanawiać się czy sam zrobiłbym podobnie i…chciałbym spróbować :) Czyli na naszym forum ustalamy, że każdy w swoim mieście robi coś takiego, do swojej ulubionej muzyki, nagrywa to. Potem zbieramy filmy i robimy fajną pozytywną kompilacje. Do tego stworzymy dział, gdzie będzie można się umawiać na „dzianie się” wspólnie. Oprócz tego kilka luźnych działów na luźne rozmowy :) Jak to czujecie?  

    • Patrycja Kowalska

      Ja to czuję, widzę i… tańczę w swoim!;D 
      A cała reszta wyklaruje się pewnie jak to pójdzie. Już jestem ciekawa tej kreatywności, która będzie stamtąd wynikać.

      • Oczywiście z tańczeniem to tylko przykład, bo takie różne fajne akcje można robić i robić :) 

        • Patrycja Kowalska

          Od czegoś zacząć trzeba… nawet od tańca… dlatego jestem ciekawa kreatywności z tego projektu. ;D Teraz zamiast siedzieć i uczyć się dl sesji, krążę myślami po własnych pomysłach… i aż się ich boje. Coś czuję, że to będzie zbyt zajebisty rok. A zapalnikiem do tego jest ten blog… 

    • GoscNowy

      Pierwszy raz komentuje – ale to ma sens!

  • Z tym tańcem to ta laska nieźle to zrobiła :D Żeby to jednak zrobić, trzeba też potrafić co nieco, no bo akurat ta laska to jak „drewno” to się nie rusza :D Hm.. Niech więc będzie forum, i będziemy wymyślać różne rzeczy i pomysły.. Niektórzy tutaj mają problemy nawet z tym cholernym wstaniem o 6 czy 7 (tak tak, ja :D) , więc… Załóżmy to ! :D

    • Właśnie, że nie trzeba potrafić conieco :) Własnie oto chodzi, że tańczysz tak jak lubisz i jak chcesz, nawet bez względu na umiejętności. Chodzi o przełamanie sie, a nie zrobienie publicznego show. ja np. jestem tanecznym beztalenciem, a lubię sobie poskakać tak jak mi pasuje ;) 

      swoją drogą, zauważcie, że tańczyć i śpiewać umie każdy z nas. Gdy pójdziemy do przedszkolaków i zapytamy ich kto umie tańczyć / śpiewać to ręce podniesie pewnie koło 90% dzieciaków. Gdy zrobimy to samo w 6 klasie podstawówki, to ręce podniesie garstka dzieci. wmówili nam, że są jakieś standardy „umienia czegoś”. Przecież nie chodzi oto, żeby umieć tylko żeby lubić i mieć z tego przyjemność  :) 

      To pokombinuje z tym forum, ale trochę mi to zajmie, bo mam istny niedoczas i masę pracy :) Myślę, że ruszymy pod koniec stycznia. 

      Międzyczasie, gdybyście mieli jakieś propozycje to dawajcie znać

      •  Może i masz rację :) Co do propozycji to tak, jak pisałeś. Każdy miałby swój temat, tam wpisywał co chciałby zmienić, jakie nawyki wprowadzić itd itp. Koniecznie musiałby być też jakiś temat zbiorowy, gdzie organizowane byłyby jakieś spotkania wszystkich. Bardzo mi się podobał ten pomysł, który zarzucił jeden z użytkowników. Spotykamy się i cały dzień pomagamy innym ludziom, komplementujemy obcych ludzi, pomagamy przejść przez ulicę starszym ludziom, itd itp :D Wszystko naturalnie nagrywamy i wychodzi fajny projekt „Wiara w ludzi :)”

  • Marcin Pankowski

    No to jeszcze ode mnie tak a propo pomysłów na „dzianie się” i wychodzenie ze strefy komfortu.

    Mam Wam do przedstawienia jednego zwariowanego (ale bardzo w porządku) gościa, który może kogoś zainspiruje. Może nie wszystko to co robi jest przezabawne, ale spora część jest niesamowita i wymagała ogromnej odwagi. Mój plan na 2013 to właśnie osiągnąć taką pewność siebie. ;)

    Kanał ze wszystkimi filmami : http://www.youtube.com/user/AdrianVanOyen/videos?view=0

    szczególnie polecam zacząć od tych  :
    ( panowie, nie pytajcie jak on „to” zrobił… ja też się zastanawiam ;P )

    1) http://www.youtube.com/watch?v=_U8GCrvHMzo

    2) http://www.youtube.com/watch?v=Ok0y5ZbObDg

    A jak ciekawi Was skąd on ma tyle pewności siebie to tutaj kilka pozytywnych i inspirujących słów od Adriana ( bardzo fajnie mówi po angielsku, nawet ja zrozumiałem ;) ) :

    http://www.youtube.com/watch?v=GYWu0_ZVI7M

    „Confidence is easy. You just got to be yourself and be proud of that. Hold your head up high and people will love you for that.”

    No i jeśli kogoś gość zainteresuje to tutaj jego fankonto na FB ( nowe filmy w przygotowaniu ) :

    https://www.facebook.com/adrian.holt.39

    • Aśka

       hahaha!!! musiałam wstrzymać filmim po pierwszej minucie bo nie wyrabiałam ze śmiechu!!! Co za gość! Hey! Czuję, że coś tu zaczyna się dziać!!!
      Michale, patrz jak nas pobudziłeś! :D ile komentarzy!!!
      :)

      • Dobre filmiki ;) Choć wolę Remiego, ale to chyba wszyscy widzieli: http://www.youtube.com/watch?v=hqOBR_Xbw2I  

        Pobudziłem, pobudziłem, zobaczymy czy pobudzenie wystarczy na długo :) 

        •  Też dobry. Chociaż akurat wszystkie akcje, w którym komuś szkodzą, do mnie nie przemawiają :) Gdybym sobie kupił wodę i ktoś by mi ją zajumał, wkurzyłbym się :D O tej piłce siatkowej nie wspomnę :D Jednak z mięchem i boksowaniem dobre :D

          • Obejrzyj sobie inne – akcje w windzie na przykład :) 

  • Ten koleś jest niesamowity. Mogę mu jedynie buty czyścić ! :D Ewentualnie jak pozwoli to skarpetki wyprać. Co za ziom. Fantastic :D

  • Kaśka
  • Mały

    Po prostu wyłączmy facebooka, wyjdźmy z domu z uśmiechem na ustach i róbmy to, co nam serce podpowie ;-)

    http://demotywatory.pl/4013908/Romantycznosc

    • Nawet nie trzeba facebooka wyłączać, bo tam też są ludzi, z którymi można wiele ciekawego zrobić :)

      • Mały

        Michał, ja bardzo dobrze pamiętam Twoją myśl o tym, że „nożem można zarówno zabić jak i pokroić chleb” :-)

        Fajnych ludzi można poznać wszędzie tylko trzeba mieć serce i umysł otwarte. Ale bądź co bądź kiedyś trzeba wstać od tego komputera i iść spełniać marzenia ;)

        W ogóle jestem ciekaw czy się zastanawiałeś nad tym całym życiem w sieci. Mogę w ciągu kilku chwil skontaktować się z osobą z dowolnego miejsca na Ziemi. Mogę obejrzeć jej filmy, zdjęcia, mogę porozmawiać z nią widząc jej twarz, słysząc jej głos, a pewnie niedługo nawet czując jej perfumy.To jest niesamowite! Ale z drugiej strony… Kiedy jadę autobusem, jak siedzę na uczelni, jak jestem na imprezie… Dookoła każdy siedzi ze smartfonem i klika. I co 5 minut sprawdza czy aby ktoś czegoś nie skomentował, czy ktoś nie wrzucił czegoś na ścianę itp. Ja doskonale pamiętam Twoje wpisy na ten temat, ale rozważałeś to zjawisko w takim kontekście jak, no nie wiem, np. w filmie Surogaci czy Matrix ? Wirtualny świat wypiera rzeczywistość, dostarcza coraz więcej różnych emocji, zastępując prawdziwy świat. Wiem, że generalnie powinno się mieć zdrowy rozsądek, ale w praktyce wiadomo jak jest… I gdzie to wszystko zmierza? Czy się nie skończy jak w filmie Wall-E ? Całe życie w sieci, bo po co ją opuszczać? Z ludźmi porozmawiam, dowolne miejsce na świecie zobaczę, pośmieję się, posłucham muzyki, pooglądam filmy… A prawie wszystko za darmo. Kto wie jak to się wszystko rozwinie? Co nam dostarczy technologia, co będzie dla nas prawdziwe, a co nie…

        • Dla mnie Internet to wynalazek na miarę koła, od którego zaczną się inne wynalazki. Kiedyś ktoś wynalazł koło i tak powstał samochód. Teraz ktoś wynalazł Internet i tak powstanie teleportacja. Ja jestem uzależniony od komputera. Spędzam masę godzin, trochę z chęci, trochę z przymusu – to moja praca, to ja robię Internet. Inna sprawa, że strasznie to lubię, jest to moją obsesją. 

          Co do Facebooka, to nie można popadać ze skrajności w skrajność. Facebook to świetne narzędzie, platforma do czegoś większego. Jasne, uzależnia, ale też nie wyobrażam sobie teraz bez niego życia. Kiedyś, żeby zrobić jakieś spotkanie, wypad do kina, na piwo trzeba było obdzwonić wszystkich znajomych, ciężko było dobrać godzinę, komuś nie pasowało, nie można było się zgadać na jaki film do kina itp. Teraz czasy się zmieniły. 2 kilknięcia i ktoś robi wydarzenie „wyjście do kina”. Zaproszone osoby piszą czy im pasuje czy nie, na jaki film – trwa dyskusja. W chwile kompletuje się lista. Efekt? na takiego hobbyta poszliśmy ekipą około 17 osób.

          W którą stronę to pójdzie? Ja myślę, że mimo wszystko w dobrą. Czuje, że przyjdzie nawrót, gdzie nieposiadanie konta w portalach społecznościowych będzie trendi. Po swoim otoczeniu widzę, że Facebook to tylko narzędzie do zwiększania tych relacji w realu i to jest dobre. Przez Facebooka umawiamy się na imprezy, akcje typu „Mc donald’s na bogato, kino i ja chcę z tego narzędzia korzystać, bo ułatwia życie.

          Myślę, że nie ma co panikować, w którą stronę to pójdzie, bo wiesz -takie lamenty są zawsze ;) Każde pokolenie widzi nadchodzący koniec świata w kolejnym wynalazku. Moi rodzice narzekali, że siedzę przed telewizorem, teraz rodzice narzekają na komputery. Nasze dzieci też będą na coś narzekać i tak będzie zawsze. A Świat jakoś daje radę :)   

          •  Szczerze mówiąc, to tylko kwestia podejścia. Mam kolegę, który jest uzależniony od fejsa. Ale to na zasadzie, że musi tam pisać wszystko co się dzieje i spędza tam np 4 godziny dziennie. To już dla mnie akurat nie jest dobre :) Jeśli jednak korzystamy z niego odpowiednio, to tak jak mówisz, jest fajnym narzędziem.

  • Magda

    ja facebooka lubię, bo mogę sie kontaktować  z ludzmi za darmo, i komunikacja np. w grupie uczelnianej jest sto razy szybsza:) z drugiej strony nie lubię, bo 1) pochłanie to dużoc czasu, 2) nie popieram ludzi, którzy z z każdym nowym eventem dzielą sie tym z innymi, nie wiem, moze po prostu ja nie lubię  kiedy wszyscy o mnie wiedzą. Cieszy mnie ze moge sie z kims podzielic jakims miłym doswiadczeniem na żywo, Potrafie zorganizowac sobie czas- i nie ukrywam, w moim zyciu duzo się dzieje, a ja wolę te miłe chwile zostawic dla siebie  (moze ktos powie ze jestem dinozaurem, ale  zrzucam najistotniejsze zdjecia do albumu i ciesze sie nimi ze znajomymi od czasu do czasu:) w formie papierowej oczywiscie) Trzeba miec troche prywatnosci i uwazam ze osoby które powinny wiedziec ze jestem np. w zwiazku, czy dopiero co sie rozstałam, albo gdzie byłam, i kogo zobaczyłam to i tak wiedziec bedą, bo osobiscie bede sie tym dzieliła:) moze podchodze do tego troche sceptycznie, moze sie zmienie pod wpływem  czasu, ale póki co takie jest moje stanowisko:) 

    • Trevor

      Zgadzam się z Tobą w 100%, bardzo rozsądne podejście.

      Aż mi się przypomniał pewien film na ten temat :)
      http://www.youtube.com/watch?v=bY7viN2y43w

    •  I słusznie. Mój kolega co 2 dni jest w związku i potem znów nie, i znów tak i tak w kółko.. To trochę śmiesznie wygląda.. :)

      • Patrycja Kowalska

        Ideą facebooka jest chyba dzielenie się… ale jak wszyscy podkreślacie, trzeba mieć dystans i umiar. Fakt, te ciągłe zmiany statusu w związku są dość zabawne… ale i na to jest sposób… Ja mam tak zaawansowaną sieć tego co, kto może widzieć a czego nie, że chwilami sama aż się gubię. Jednak to jest potrzebne, przynajmniej mi. Nie koniecznie osoba, która nie potrafi powiedzieć „część”, musi widzieć to, że np. miałam rewelacyjny dzień itp. A tak jak pisałam, idea fejs to jakieś dzielenie się. Decydując się na jego posiadanie zaczynamy istnieć w troszkę innej rzeczywistości. I ona też może być fajna, jeżeli dobrze się nią wykorzysta.
        Ja fejsa używam najczęściej do kontaktów, czy to uczelnianych, czy z ludźmi, którzy mieszkają w innych miastach. Wiem, że gdyby nie facebook, to z połową tych osób po prostu przestałabym rozmawiać. A tak, to spotykamy się kilka razy do roku i fajnie jest… Mimo tych pozytywów moim postanowieniem noworocznym jest stopniowe ograniczenie fejsa. Przynajmniej czasowo. 

  • Aśka

    Myslicie nadal o szalonych rzeczach? :D ktoś jest z Krakowa? wpadliśmy ze znajomymi na pomysł: „zjeżdżanie na sankach w kombinezonach”- jak w podstawówce bywało :D idziemy w najbliższy piątek! ktoś chętny by się do nas dołączyć?
    :D

    • Sam dołączyłbym, ale niestety już zaplanowałem weekend 

  • Z Krakowa to Ty na luzie znajdziesz kogoś :D Ja się pytam, czy jest ktoś z Grudziądza? xD Ba, czy ktoś wie, że takie miasto istnieje? :D Każdy, dosłownie każdy kto przyjeżdża tu z Warszawy, Krakowa, czy nawet nieco mniejszych miast, mówi : „ale biedne, szare miasto bez żadnych możliwości” :) Nie mylą się dużo :D Obym stąd spieprzył czym prędzej. Może gdzieś do Was, moi szaleńcy :D

    • W Ostrowcu nigdy nie byłeś :) To rusz to miasto i zacznij sie dziać nie patrząc na nic ;) 

      •  No nie byłem :D Cóż, taki mały kroczek, ale zawsze. Ostatnio byłem na łyżwach, pierwszy raz w życiu. Z kumplem :D Jednak on po chwili usiadł się i nie jeździł, lodowisko było puste, więc sam cisnąłem z jedną laską :D Po jakimś czasie kilku ludzi przyszło i patrzyło jak zaliczam glebę za glebą jak ostatnia ciota :D Ale generalnie było fajnie i spodobało mi się :D

        • Aśka

          i tak ma być!!! bo najważniejsze że miałeś frajdę przy tym :D wiem że Grudziądz blisko Krakowa nie jest, ale sanki już czekają :D

          • Patrycja Kowalska

            Saanki! Jak ja bym chciała… Ja z Katowic wiec rzut beretem. Szkoda, że trzy kolokwia w przyszłym tygodniu. Książki uziemiają… ale w lato można coś pokombinować z sankami lub ogólną ideą zjeżdżania! ;D 

          • David

            Wiecie co… Była rozmowa o tym uzależnieniu od neta i facebooka, ale nie ma co ukrywać, generalnie to to jest zajebista sprawa ;) Włączyłem tryb zachwycania się ( Michał o tym kiedyś pisał ;) ) i tak się zachwycam, że normalnie szok. Nie mogę wyjść z zachwytu, że ja siedzę u siebie na stancji i mogę z Wami prowadzić na gorąco dyskusję, mimo że jesteście ze wszystkich stron kraju. Aż w takich chwilach mnie nachodzi smutna refleksja, ilu jest świetnych ludzi gdzieś tam na świecie, z których wielu nie będę miał okazji poznać…  Nie wiem jak to działa, ale w swoim otoczeniu mam osoby, z którymi w ogóle nie potrafię kontaktu nawiązać, a jak tylko wejdę do internetu to od razu tyle ciekawych osobistości się ujawnia ;) Gdzie Wy jesteście w tym świecie na zewnątrz :D ?

          • Patrycja Kowalska

            Banalne to co powiem… i wiele razy ludzie o tym pisali, mówili. Trzeba samemu coś zainicjować. Mnie np. ostatnio tak te rozmowy tu natchnęły, że do znajomych na studiach palnęłam pomysłem pojechania po sesji do Wrocławia. Jakiś czas temu uznałabym to za durne, bo przecież ludzie to lenie! Nie do końca tak jest, wychodzi na to, bo znajomi wykazali entuzjazm, nawet wielki. Czy to wypali, czy nie… To już składniowa sprawa. Liczy się inicjatywa. Nawet najmniejsza. Oczywiście są wyjątki, ludzie, którym nie przetłumaczysz, że można żyć ciekawie, coś robić. Będą się upierać, że nie ma kasy, że czasu… A na TV, piwo czas mają. Takim po prostu nie przetłumaczysz. Robisz swoje z innymi.;) Ja to ostatnio praktykuje. Polecam w cholerę… 

            A ten zachwyt przelej na coś. Coś zrób! :D Przełam swoje lęki na przykład. Optymizmu życzę. 

    • Oj nienarzekaj,Grudziadz nie jest wcale taki zły :) Częstochowa to dopiero jest paskudne miasto bez możliości .Nic tylko się przeprowadzić .

      • Ale macie klasztor, święty obraz i tramwaje ;)

  • Marzena

    Kocham Cie <3

  • Aśka

    w wakacje tez cos skombinujemy! (sanki wodne) :D

  • TrV

    Maciej Rumiński, ja wiem gdzie Grudziądz, mam tam rodzinę :-) Jestem z okolic Nowego Miasta Lubawskiego, także jakbyś kiedyś nie miał z kim czegoś szalonego zrobić to mogę do Ciebie wpaść i razem można coś zdziałać ;) Ale to w lato, bo obecnie studia wyjazdowe :|

    A w ogóle to nie wiem czy widzicie jakie ożywienie ostatnio na blogu ;) W tym wpisie przełamaliśmy pierwszy raz barierę 100 komentarzy :) A książki o zmianie myślenia już się czają na pobicie tego rekordu.

    •  Luzik :D miałem w Marcu skakać z samolotu, ale straciłem pracę i nie wiem jak będzie z funduszami. Ale na 100% zrobię to w tym roku, i wtedy dam tu wiadomość i wszyscy, którzy się skuszą, mogliby też spróbować! :D W jakimś mieście byśmy się spotkali i jeeeps z 4 km w dół :D

      Dokładnie, jak powstał pomysł o forum i integracji nas wszystkich, to ożywiło się wszystko tu :) Oby to wypaliło.

      • Trevor

        Z tym samolotem to super pomysł ;) Po za tym samemu często się człowiek zaczyna wahać tuż przed ( wiem z doświadczenia, w domu taki gieroj, co ja nie skoczę ? ;d a potem jak miałem wykupować lot to trochę mnie strach obleciał i nie wiem czy bym ostatecznie się odważył, dylemat rozwiały złe warunki pogodowe ) a jakbyśmy wszyscy razem umówili, zorganizowali i spotkali to zawsze by było raźniej ;) Eh, to by było coś…  Szczególnie, że sporo osób ma na swojej liście marzeń skok na spadochronie.

  • Patrycja Kowalska

    Faktycznie coś rozkwitliśmy… ale fajnie! Może autor za ten spam się nie pogniewa. 
    A co do sanek wodnych… nie próbowałam – jestem za! ; ) 
    Poza tym martwi mnie to, że w Krakowie macie zbyt wysokie natężenie fajnych osób. Moi najbardziej szaleni znajomi mieszkają w Krakowie, wy tam mieszkacie. Do tego macie zajebiste koncerty… np dziś. 

  • Okej. Więc dołączam kolejny wpis na listę marzeń: „przeprowadzka do Krakowa :D” .

    Hm.. Ja skakałem na bungee tylko póki co i wiem, ze łatwo nie jest. Co do samolotu zdaję sobie sprawę, że przed skokiem pewnie kupsko w gaciach :D Ale myślę, ze finalnie dalibyśmy radę :) Dlatego już wiem, gdzie się zgłaszać jak coś :D

    Patrycja – na pewno się nie pogniewa za tego typu spam :D

    • Trevor

      Widziałem Twoje zdjęcia Maciek, szacun, piękne 90m ;) Ja mam to jeszcze przed sobą, skoczę jak tylko będę miał okazję. Ale wyobrażam sobie jak się człowiek musi czuć na górze, jak jest tuż przed swoim pierwszym skokiem. Miałem okazję latać na paralotni i już wtedy, jak człowiek siedzi na kilku rurkach i pod nim nie ma nic oprócz przepaści, jest takie dziwne uczucie w sercu ;) A co dopiero rzucić się w tą pustkę.

      Ale tak to działa,rozsądek mówi, że człowiek po to ma nogi, żeby chodzić po ziemi, a serce swoje wie, „dawaj, skaczemy” :D

      W razie czego +1 chętny do towarzystwa. Bylebyśmy się zgrali w czasie, a dalej już damy radę :)

      •  Na górze mówię do gościa, że jestem obszczany ze strachu, a on do mnie: „to dobrze, czyli jesteś normalny :D” . Miałem dwie próby, ale od razu powiedziałem sobie.. Albo za pierwszą albo wcale. Nie patrzyłem w dół, tylko przed siebie i oddychałem sobie :) Skok jak skok, ale satysfakcja po nim… Fenomenalne uczucie :)

        Damy radę.. Trevor :D Na paralotni też bym baardzo chciał :)

        • Trevor

          Haha :D Wyobrażam sobie i gratuluję ;) Bardzo dobre podejście, pewnie jakbyś się zawahał przy pierwszym wychyleniu to potem byłoby sto razy gorzej się przełamać.
          To ja z kolei miałem tak, że do ostatniej chwili przed startem zupełny luz, ale potem to jest moment jak ziemia spod nóg ucieka, i jak nagle adrenalina skoczyła to aż się w głowie zakręciło z wrażenia. Ale 5 minut na przyzwyczajenie się do wysokości, na poczucie tej swobody, wiatru na twarzy, na zachwycenie się tym spokojem na górze, widokami… I nie chce się wracać na ziemię, można by tak latać i latać… Jak będziesz miał okazję to zrobić to nie zastanawiaj się ani sekundy, szczerze Ci polecam przynajmniej raz tego posmakować. Niesamowita sprawa ;)

          •  Wierz mi, że tylko kasa gra tu rolę. Gdybym ją miał, to już bym się dowiadywał gdzie mogę skakać :)

    • nie pogniewa, nie pogniewa ;) 

  • GadQ

    Michale montuj forum, bo już w komentarzach się wątki robią :)

    Swoją drogą to fantastyczne, że poruszasz tylu ludzi. 

    • Dopiero wyszedłem z domu i było 99 komentrzy. Przerażacie mnie :D 

      To taki pomysł mam: Zieramy ładnie wszyscy pieniądze i na wiosnę skaczemy razem ze spadochronem. Będziemy grupą to załatwi się zniżki i będzie fajnie ;) Dobra, muszę się szybciej chyba za to forum wziąć :) Co do bungee to też skakałem i strachu się najadłem. Gdybym sę zawahał na górze choć raz to nie skoczyłbym :) 

  • Kaśka

    Kraków górą, jak widać. teraz żałuję, że się wyprowadziłam, ALE ..jeszcze tam wrócę!! ;p
    ciężko spotkać spontanicznych ludzi, chętnych do działania.
    trzeba rozruszać Łódź!! ;p

    • Marek Wyszynski

      Są w Łodzi ludzie, którzy się ruszają :D

      • Dwukropek I De

        w takim razie jestem pozytywnie zaskoczona ;p

  • M :)

    Dawno mnie tu nie było i tyle nowości :P Chyba częściej muszę zaglądać, choć styczeń niestety ma zbyt krótkie doby na wyrobienie się ze wszystkim… A forum fakt jak najszybciej się przyda :) (tu oczywiście uśmiech do Michała:)
    Widzę, że większość z wypowiadających się tutaj osób mieszka we wschodniej części Polski, a ja właśnie na odwrót. Do niedawna mieszkałam we Wrocławiu, teraz województwo nadal to samo, ale bliżej czeskiej granicy. Mam nadzieję, że moja wyprowadzka z Wrocławia będzie tylko chwilowa. W każdym razie bywam od czasu do czadu we Wrocławiu. A tu gdzie teraz jestem to w ogóle jakiś marazm panuje…
    Jest może ktoś z dolnośląskiego?

  • Magda

    hej!! Michał pracuje nad forum, czesc z nas jest z Krakowa, czesc z innych miast, wszyscy jestesmy studentami i mieszkamy tez w różnych miejscach. Za wspólnym skokiem spadochronem jestem za ( tylko trzeba pomyslec o funduszach…) Sesja sie zbliza, kazdy ma zróżnicowany czas.., ale moze wstepnie bysmy sie jakos dogadali i umówili na małe/ duże spotkanie pod koniec lutego? Tak zeby sie zintegrowac mozliwie jak najwieksza grupa w realu:) I czasowo zeby udało sie przyjechac tym z innych miast;D buziaki;d

    • Ja chętnie, jednak jeśli to będzie w Krakowie, to mega kawał drogi, i nie wiem czy dam radę :) No ale poczekam i zobaczymy najpierw co uda nam się ewentualnie ustalić za jakiś czas :D

    • Patrycja Kowalska

      Jacież! Może na spadochron się nie zdecyduje, bo chyba bym zawału dostała ale spotkanie…;D Dlaczego nie! Ja jestem za Krakowem…;) Egoistycznie powiem, że blisko i największej liczbie osób pewnie pasuje. Poza tym idealne miasto dla studentów… jak ktoś, kiedyś mi powiedział. ;D

      • No i spotkanie może być. Chyba nie mam wyjścia :) To końcówkę lutego ustalmy na taki wstępny termin. Pomyślcie co możemy ciekawego zrobić, żeby się dziać – żeby to było coś niezwykłego :) 

        Co do forum to słuchajcie – właśnie pracuje nad nowym logo i wyglądem strony. Może do końca stycznia uda się to zrobić i przy okazji postawilibyśmy forum, żeby wszystko było spójne. 

        • Patrycja Kowalska

          Kąpiel na Skałkach (o ile to realne w ogóle?) ale to może w lato, LipDup jakiś przerysowany, przebranie się za „coś” i paradowanie po Krakowie, może wspólne tańczenie w mieście jak dziewoja z lotniska… a do tego tańca spróbować namówić przechodniów. No nic tylko kreatywność włączać. 
          Ja dziś byłam świadkiem czegoś genialnego. Jadę sobie tramwajem na uczelnię, lekko zestresowana przed kolosem a do tramwaju wchodzą.. trzy diabły. Zaczynają wróżyć ludziom z ręki. Starsza babcia się oburzyła a oni obrócili to w żart, ale reszcie się podobało. Niestety musiałam wysiadać i mi nie powróżyli… a szkoda, może wywróżyliby mi coś ciekawego;d 

          •  Fajnie :D Dobry pomysł chłopaków ;D No jeśli okaże się, że Kraków, to dla mnie opcja tylko jakby mi ktoś udostępnił miejsce w ogrodzie na namiot ! :D Bo Kraków jest ode mnie.. 500km :) Zresztą. Nie wiem czy w ogóle jest jeszcze możliwy jakiś dojazd :)

          • Patrycja Kowalska

            PolskiBus i podróż o połowę tańsza.

          • Lipdub nam nie wyjdzie, bo za mało czasu, żeby się zgrać, ale tańczyć można. Pomyślimy! :) 

  • Natalia

    Ejże, jakieś 17 letnie małolaty jak ja czytają wasze plany i smutno im, że takie z nich kurduple i nie mogą z takimi świetnymi ludźmi się spotykać D:<
    Ale wasze pomysły są naprawdę nieziemskie, myślę, że jak forum powstanie, to i tak się zarejestruję :) Uwielbiam was ludzie! :D

  • kalinosiek

    No świetnie :) Twoje życie jest bardzo dynamiczne, ja też muszę tak zrobić, żeby było, i się wreszcie odważyć :D 
    http://www.ohyeahwk.blogspot.com

  • Aśka

    heyy :) Jest już zmontowane forum? jakoś nie mogę sie połapać!!!

    • Nie ma i nie będzie chwilowo. Dajcie mi skończyć nowy wygląd strony, żeby nie robić potem dwa razy tego samego. Niestety, trochę to czasu zajmuje, ale w tym momencie 4 osoby pracują dla dobra bloga – szykuje się rewolucja. Myślę, że za jakieś 3 tygodnie zobaczycie pierwsze efekty. Forum będzie tylko dodatkiem :) 

      • Aśka

        o superancko! czekamy, mam nadzieje, że innym komentującym zapał nie opadnie za ten czas!!!! ;)

  • zagatka

    teraz wszystko przeczytałam, sporo tych komentarzy i czekam na info o forum :)
    Jak ktoś jest ze Stalowej Woli, to piszcie :) myślałam, ze w tym mieście nic się nie dzieje, ale ostatnio coś się zaczyna rozkręcać, nawiązujemy z mężem kontakty w celu grania w gry planszowe i rpg :) to też jest świetna sprawa, może nie taka ‚szalona’, ale daje dużo frajdy :)
    a na wiosnę i w lecie rozwijamy gibbona i ćwiczymy równowagę ;) jak ktoś jest chętny to zapraszam do Stalowej :)
    skok ze spadochronem to moje marzenie, z moim lękiem wysokości może być ciężko, ale bardzo bym chciała, jakbyśmy się zgadali większą grupą, to może by się coś utargowało :)
    pozdrawiam wszystkich i dziejmy się :D

  • Forum będzie razem z nową wersją strony. Musicie być cierpliwi :) 

    • Ania :)

      Ja wciąż czekam :) Od 20 maja jestem już wolna (od szkoły, pisałam ostatnią maturę) i jesli ktos jest chętny (mieszkam w Częstochowie) na akcję „dziejemy się” jak to ją określiliście :D to piszcie axxx@onet.pl

  • Karolina

    Przyjemnie się czyta o Twoich doświadczeniach, dają dużo siły;). Pozdrawiam serdecznie;)

Przeczytaj poprzedni wpis:
Uwierz w koniec Świata