Ucisz wewnętrzny głos

Wpis ten zacząłem pisać w swojej głowie w ostatnią niedziele na 28 kmmaratonu warszawskiego. Kurcze, wiedziałem, że tak będzie. Kiedyś pojawiła się idea, żeby przebiec maraton. Po pół roku przygotowań pokonałem magiczny dystans 42 km i 195m w Krakowie. Cała droga do tego maratonu sprawiła jednak, że pokochałem bieganie i teraz rozumiem, że jeżeli podejdziemy do czegoś z pasją to wykonywanie tego daje nam ogromną satysfakcje i dużo radości. Wtedy już sama droga jest niesamowitą przyjemnością a nie sam cel w sobie.

Biegliśmy tak z Marcinem i Kawiorem (znajomi) po ulicach Warszawy, i na 28 km złapała mnie ściana. Każdy kto biegł na tak długi dystans zna ten moment, kiedy po prostu coś Ci się blokuje i masz wrażenie, że nie masz już siły. Zazwyczaj uczucie to pojawia się około 33 km i najgorsze co możesz wtedy zrobić to siąść i „chwilę” odpocząć. Maraton warszawski był wg mnie cięższy od krakowskiego właśnie o te ostatnie10 km, które przebiegało praktycznie w linii prostej i wpadało się w jakąś dziwną nudę.

Na tym 28 km, ocierając pot z czoła zauważyłem coś dziwnego. Kojarzycie bajkę „Muminki i jednego z bohaterów- Bobka: ) ? To taki włochaty, bardzo złośliwy stworek, którzy przeszkadzał we wszystkim muminkom i był wybitnie złośliwy. Jego zdjęcie znajduje się jako ikona tego wpisu. I teraz wyobraź sobie, że ja biegnę, nogi mnie cholernie bolą, a tu obok mnie, w butach Nike, koszulce z napisem maraton warszawski i butelką wody biegnie właśnie „Bobek”. Nie, nie- nie zwariowałem. „Bobek” pojawia się obok w wielu sytuacjach w moim życiu i zaraz dowiesz się dlaczego. Gdy wstaje wcześnie rano, gdy stoję w kolejce w sklepie, gdy jadę autobusem- wszędzie gdzieś czai się „Bobek”. Wcale nie zwariowałem, ale jeżeli chcesz widzieć podobne postaci w swoim życiu to czytaj dalej.

Nie dasz rady!

Wracając do tego maratonu w Warszawie- cały czas biegnę a ten Bobek ciągle się ze mną równa i szyderczo uśmiecha.  Podaje mi wodę, żebym się napił, ale wiem, że to podpucha więc nie zwracam uwagi. Ja cię Bobek znam- wezmę wodę, zatrzymam się i już po maratonie!- mówię mu. Bobek jednak nie daje za wygraną i zaczyna mówić swoim pełnym emocji głosem- Stary, zatrzymaj się na moment, usiądź na krawężniku, ja ci podam wodę zyskasz energię i pobiegniesz dalej

Ja jednak znam numerki Bobka i wiem, że gdy mu ulegnę to po prostu przegram. Założyłem więc słuchawki na uszy i zacząłem biec. Przestałem słyszeć jego słowa, jeszcze gdzieś go widziałem z tyłu, ale potem zatrzymał się zawiązać buta i już mnie nie dogonił. Dotarliśmy na samą metę! (fotka zrobiona już przy mecie. Widać, że zdychamy?: )

Bobek jest wszędzie

Nie tylko w trakcie maratonu spotykam Bobka. Jest masa innych sytuacji, gdy pojawia się gdzieś w pobliżu i kusi, zaprasza, zachęca.

  • Gdy budzę się rano Bobek już siedzi ubrany w swoją pidżamę w fotelu i patrzy się na mnie. Gdy tylko zobaczy, że otwieram oko on podlatuje, układa mi wygodniej poduszkę pod głową, okrywa kołdrą i mówi do mnie, że przecież mam czas, nie muszę wstawać wcześnie rano, bo pół godziny dłuższego snu nie zaszkodzi mi.
  • Czasem siedzę z książką i uczę się do jakiegoś egzaminu a Bobek siada obok i próbuje zamknąć mi ją. Wskakuje mi na ramię i mówi, że jeszcze mam dużo czasu, zdążę się nauczyć a teraz mogę przejrzeć Facebooka albo obejrzeć jakiś film.
  • Gdy stoje w kolejce w markecie to Bobek wyłania się z za pani kasjerki, wchodzi na taśmę do produktów, chwilę po niej biega a potem staje obok mnie i mówi- Ale brak organizacji, przecież się spieszysz, zdenerwuj się, wzbudź w sobie zdenerwowanie!
  • Zdarza się, że spotykam się z czymś, z czym nie do końca się zgadzam. Wtedy przychodzi Bobek i zachęca mnie, żebym coś ocenił, skomentował, żebym coś skrytykował. Ostatnio narobiłem w ten sposób sporo bałaganu i musze to naprawić.

Widzisz, najlepsze jest to, że ty też masz takiego stworka, który siedzi w twojej głowie. To nic innego jak twój wewnętrzny głos, z którym często rozmawiasz. To on usprawiedliwia twoje niepowodzenia, to on namawia do wyboru chwili przyjemności w sytuacji, gdy dążysz do jakiegoś obranego celu, to on krytykuje, denerwuje i sprawia, że w twojej głowie dzieje się coś czego nie chcesz.

Taki głos potrafi narobić sporo zamieszania, bo słuchając go nie wykonujemy czynności, które powinny być zrobione, a później toniemy w stercie obowiązków narzekając na własną głupotę. Pamiętam jak pisałem prace licencjacką. Wiedziałem, że im szybciej ją napiszę, tym będę szybciej wolny od tego, jednak Bobek próbował mi to mocno utrudnić. Zacząłem więc z nim walczyć na różne sposoby. Pisałem licencjat w domu, na uczelni, w bibliotece, starając się w pełni skupić na zadaniu. Jednego dnia poszedłem do biblioteki, otworzyłem laptopa, wyłączyłem wi-fi i zacząłem po prostu pisać. Wewnętrzny głos podpowiadał mi, że jestem głodny, spragniony jednak okazałem się silniejszy i licencjat szybko napisałem.

Teraz widzę, jak inni męczą się ze swoją pracą, którą mogli wykonać wcześniej i cieszę się, że pokonałem ten wewnętrzny głos.

Dlaczego warto stworzyć taką postać w swojej głowie?

Myślisz sobie- Maj zwariował. Wykreował sobie jakąś postać, która niby za nim wszędzie chodzi. Lecz się człowieku!- ale to mówi twój wewnętrzny głos.

A ja widzę tego ogromne korzyści. Po pierwsze tworząc sobie wyobrażalny obraz tego swojego wewnętrznego krytyka jestem w stanie lepiej z nim walczyć. Gdy tylko zaczynam ze sobą „rozmawiać w głowie”, zaczynam sam siebie przekonywać, że nie jestem w stanie czegoś zrobić, że powinienem odpuścić to przed oczami widzę takiego złośliwego ludka, który stara się mnie pokonać. Łatwiej jest walczyć z namacalną rzeczą, niż z czymś czego nie ma. Po drugie ta „walka” jest dużo przyjemniejsza i zabawniejsza. Czasem, aż sam  z siebie się śmieje co moja wyobraźnia potrafi stworzyć.

 

Stwórz swoją postać

Przyszedł czas, żebyś teraz to ty stworzył swoją postać. To bardzo proste i przyjemne więc do dzieła. Potrzebujesz kartki papieru, aby wszystko napisać, a potem narysować obraz swojego wewnętrznego głosu.

  1. Zastanów się jak twój stworek wygląda. Jakiej jest postury? Jest mały i sprytny? A może ma większe rozmiary, nie mieści się w pokoju i tylko zagląda przez okno, a od czasu do czasu wkłada przez okno rękę i np. przestawia budzik w telefonie? Jaki ma kolor? Ma włosy, oczy- jakiego koloru?
  2. Co twój stworek mówi? Jaki ma głos? Mocny i stanowczy czy raczej łagodny i przyjemny?
  3. Może ma jakiś charakterystyczny zapach? Może używa dezodorantu AXE, albo jakiejś innej marki?
  4. Stworek lubi zmieniać swój wygląd w zależności od sytuacji. W mojej historii z maratonem biegł on w najkach z butelką wody. Gdy rano wstaje -siedzi w pidżamie zachęcając do dalszego snu. Wyobraź sobie jak będzie wyglądał w różnych sytuacjach w której może cię kusić i namawiać?
  5. Zastanów się jak będzie się pojawiał. W trakcie maratonu dogonił mnie i biegł równo ze mną. Czasem wchodzę do swojego pokoju, a on już tam czeka w fotelu pijąc szklankę whisky i paląc papierosa marlboro.
  6. Jak będziesz z  mim walczył? Jak będziesz go zagłuszał? Kiedyś, gdy kosiłem trawnik i strasznie mi się nie chciało zdenerwowałem się i zacząłem na niego polować. Uciekał szybko, ale w końcu wpadł pod ostrze kosiarki.

 

Teraz będzie się pojawiał wszędzie

Pamiętasz jak na początku artykułu napisałem, żebyś nie czytał dalej jeżeli nie chcesz zostać wariatem? : )Teraz stworzyłeś swojego wirtualnego kumpla, który pojawiał się będzie wszędzie tam, gdzie nie będzie Ci się chciało coś zrobić, będziesz popadał w lenistwo, będziesz chciał się mocno skupić na jakiś zadaniu lub po prostu zaczniesz coś oceniać w swojej głowie, nie znając tego.

Czasem wystarczy takiemu ludkowi powiedzieć- „słuchaj stary, nie teraz poleniuchujemy razem wieczorem. Idź sobie na spacer a ja skończę to i będzie święty spokój”. Czasem będzie on nie odpuszczał i pewnie nie raz mu ulegniesz. Walcz jednak i ciągle od siebie wymagaj- w ten sposób skutecznie go uciszasz. Na koniec zobacz jak Muminki poradzili sobie z Bobkiem:

 

A jak wygląda twój stworek? Jak będziesz z nim walczył i realizował swoje cele?:) 

[facebook_ilike]

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Magda Bednarczyk

    Właściwie to ja nie powinnam w tym momencie czytać tego wpisu, ale Bobek mi otworzył laptopa:/
    Dobrze wymyśliłeś z tym wykreowaniem postaci wewnętrznego głosu. Do tej pory myślałam o głosie wewnętrznym jak o głosie wewnętrznym, a nie o jak o jakiejś postaci.

    PS. Taki zmęczony, że jak rzuciłam okiem na zdjęcie to myślałam, że to początek, a nie meta;)
    Pozdrawiam.

    • Anonim

      Magda- byliśmy na tej focie cholernie wykończeni :) 

  • Mega pobudzający wpis.
    Taki głos pojawia się praktycznie u każdego, dosyć normalna sprawa, ale już nie każdego stać na to, by go odrzucić.

    Co masz zrobić jutro, zrób dziś :)

    • Anonim

      Albo co masz zrobić dziś zrób pojutrze- będziesz miał dwa dni wolnego ;) Też się sprawdza, tylko efekty inne więc zależy co chcemy osiągnąć. 

  • Kaśka

    Jakoś dziwnie się składa, że mój wewnętrzny głos ma moją postać;D Fajny pomysł, może rzeczywiście się sprawdzi i wkrótce wygram każdą walkę z moim gorszym „ja” ;)

  • adrub

    Hahaha… Wyobraziłem sobie Michale, jak biegasz z kosiarką po trawniku bez ładu i składu próbując przejechać niewidzialnego bobka ;) … sąsiedzi mieli ubaw :P

    Co do wpisu. Ja sobie czasem wyobrażam ludzi, którym chcę udowodnić, że dam radę.
    Ale Twój pomysł z bobkiem jest lepszy.
    Przetestuję to, jak tylko znajdę odpowiedniego stworka ;}

    PozdrawiamGrzegorz Burda

    • Anonim

      Hehe uciekał w linii prostej, także kosiłem trawnik równo :)
      Powodzenia!

  • Kamil

    Bardzo ciekawe podejście i chyba zastosuję je u siebie : )

  • Piotrek Reczyński

    Doszedłem do momentu, gdzie mam wziąć kartkę i scharakteryzować swojego Bobka, a ten do mnie: olej to, czytaj dalej. I go posłuchałem :D

    • Anonim

      Ty leniwcze :D 

  • Adrian

    Temat bobka poruszył też ten pan: http://www.youtube.com/watch?v=KEMEBBwO6J8 ;)

    • Anonim

      Znany filmik, dzięki za przypomnienie. Bardzo dobre i pouczające. 

  • Anonim

    Przed wyjściem na bieganie przeczytałem wpis. Gdy łapała mnie kolka lub ostra zadyszka Odpychałem „swego bobka” na bok, wyobrażałem sobie, że go depczę, że go gniotę, że go kopię. Działało, ale do czasu, gdy już np. serducho nie wytrzymywało i mówiło – stań na chwilę. Zmierzyłem wtedy tętno, ~180-190 na minutę. Za duże.  Także podczas biegania rozważnie z odpychaniem bobka.

    Od jutra testuje bobka z facebookiem i ogolna praca przy komputerze :) o wynikach napisze za kilka dni.

    • Anonim

      Wiadomo- wszystko z pewnym umiarem i zdrowiem :) Nie popadajmy w skrajności. 

      • Anonim

        Podziałało:)

        Zwalczanie bobka nie tylko daje dużo frajdy (ten uśmiech, kiedy się wyobraża zgniecenie bobka…) ale ogromny spokój. Jeszcze co prawda zaglądam, ale było wiele chwil satysfakcji. POLECAM!

  • Jeszcze raz pełen respect za przebiegnięcie maratonu :) 

    Co do tej postaci, ja czasami mam wrażenie, że to postać niczym Tyler Durden z filmu podziemny krąg. Czasami mam wrażenie, że ta postać popycha mnie do przodu, ponieważ ma zarówno pozytywne jak i negatywne cechy.

    Ciekawy wpis, będę miał nad czym myśleć w następnych dniach bo rzeczywiście wkurzał mnie mój wewnętrzny głos w ostatnim czasie ;] Dzięki!

    • Anonim

      Szykuj się na wiosnę na krakowski- pobiegniemy razem : )

      Oczywiście, wewnętrzny głos też może podpowiadać dobre rzeczy, w zależności jak go wyszkolimy. Ale to już materiał na kolejny wpis.  

  • Agnieszka Drummer

    Już od dłuższego czasu czytam tego bloga i coraz bardziej mi się podoba! A ten wpis jest po prostu fantastyczny!

    • Anonim

      Dziękuje, cieszę się, że się podoba. 

      Miłej lektury ;) 

  • Barcas111

    http://isel.edu.pl/blog/wpis.php?nw=94Naprawdę bardzo ciekawy wpis Pana Jacka Tomaszczyka, tu akurat na temat nauki języka angielskiego choć odnosi się to do chyba wszystkiego :)
    Niezły gość z tego ciemka

  • Barcas111

    http://isel.edu.pl/blog/wpis.php?nw=94
    chodzi oczywiście o ten link

  • Daniel Barszcz

    Łoooo ja chyba mam dwóch takich Bobków. :D
    Pozdrawiam. ;)

  • Zapomniałem zapytać czy dużo przez te pół roku biegałeś, aby się przygotować? ;) Też mam zamiar przebiec. ;)

    • Anonim

      Biegłem już wcześniej w krakowskim, ale generalnie przygotowywałem się tak, że biegałem kiedy miałem ochotę :) tutaj o tym trochę pisałem: http://zyciejestpiekne.eu/index.php/jak-motywowac-sie-do-biegania/

      Potraktuj to jako przyjemność i będzie super :) 

  • Karolina Glück

    Kazdy ma takiego Bobka, ja porównałabym go do diabełka siedzącego na moim ramieniu, ale trzeba pamiętać, że z drugiej strony siedzi tez aniołek. Obydwa wyglądają tak jak ja, obaj mają coś do powiedzenia: – usiądź, wejdź na facebooka – NIE! Zacznij uczyć się słówek na poniedziałkowe kolokwium! Największy problem to przekonanie samego siebie. Muszę się nauczyć, żeby jak najczęściej słuchać tego Aniołka :)

    • Anonim

      Ja kiedyś też miałem takiego aniołka i diabelka jak w kreskówkach, ale obecnie przemieniło się to w Bobka ;) Wyłączaj komputer i do nauki ;) 

  • Interesujący i bardzo dopracowany w formie (dużo atrakcyjnych elementów) wpis. Rzeczywiście, walka ze znanym, bo ucieleśnionym wrogiem może być łatwiejsza. Mam skojarzenie z jeszcze jedną „bajką” – mianowicie Harrym Potterem, gdzie w podobny sposób walczyło się z potworami z szafy ;) Ośmieszyć przeciwnika, to pokonać go we własnych oczach. Osobiście jednak czekam na wpis o motywującym gościu – towarzyszu, bo miewam takie dni, kiedy nic mi się nie chce. Ani pracować, ani odpoczywać. Zupełnie nic i to nic bardzo frustruje.

    • Anonim

      Krzysztof- też tak czasem mam i nie walczę z tym :) Czasem musimy przejść w taki spoczynek, gdzie po prostu nic nam się nie chcę i trzeba to odczekać według mnie ;) 

  • Ola Skladzien

     mój ‚bobek’ podpowiedział mi, ze nie musze wyspac sie na jutrzejszy egzamin i pomimo poznej pory moge przegladac Twój blog.
    Aaa i jeszcze wymusił dzis na mnie zjedzenie tabliczki czekolady i chipsów pomimo diety za która miałam sie wziąć ‚bo musze miec duzo siły zeby sie uczyc’ 
    Nie wiem jeszcze jak wyglada ta menda w mojej głowie, ale jest niesamowicie błyskotliwa, zabawna i ma niesamowitą siłę argumentacji :) 

    tak, zrobiles ze mnie wariatke, teraz bede myslec i projektowac mojego ‚bobka’ 

    pozdrawiam, swietny wpis:)

    • Anonim

      Hehe Ogólnie bobki sa bardzo sprytne i cwane :) Z nimi trzeba krótko :) 

      Powodzenia na egzaminie 

  • Aga

    ja też mam Bobka. fatalne stworzenie. Twój blog za to zdumiewający:) 
    pozdrawiam!

  • Tomek

    Hej,

    Biorac pod uwage ze juz minelo troche czasu od ukazania sie wpisu, tak sie zastanawiam czy komukolwiek udalo sie zastosowac podejscie z „bobkiem” dlugoterminowo? Bo jakos odnosze wrazenie ze personifikacja swojego wewnetrznego (i wlasciwie tylko negatywnego) glosu jest tylko swego rodzaju ciekawostka. Takze bardzo jestem ciekaw komentarzy od osob ktorzy od dluzszego czasu wizualizuja sobie „bobka” i odnosza z tego duze korzysci :)

    Pozdrawiam,
    Tomek

    • Anonim

      Ja stosuje długoterminowo, aczkolwiek nie we wszystkich sytuacjach :) Bobek ujawnia się co jakiś czas ;) 

  • ZooBaL

    Próbowałem wyobrażania sobie tego typu stwora, ale dopiero po przeczytaniu Władcy Pierścieni mój wredny wewnętrzny głos ujawnił prawdziwą twarz – Grimy Gadziego Języka :P I skubany pojawia się dość często, ale jak po japie oberwie to zaraz jest spokój. I jak kolega pytał – działa długoterminowo.

  • Ciri

    Ty to sobie widzę urozmaicasz życie:D
    Moim Bobkiem od dawna jest koleżanka z byłej już klasy..chamskie trochę,ale pod pseudo przyjaźnią próbowała podcinać mi skrzydła co mnie jeszcze bardziej motywowało,żeby jej trochę dopiec.
    Osoba,której nigdy nic się nie chciało,wkurzała się gdy innym coś wychodziło.
    Ciągle tylko słyszałam,po co to czytasz? Po co Ci matura???Po co chcesz wyjechać?Praktyki i tak nic CI nie dadzą,strata czasu,bla bla bla…
    I tym wpisem uświadomiłeś mi,że w pewnym stopniu ona była moim motorkiem do działań;)

  • Margdalena

    Do tej pory próbowałam tylko z pozytywnymi „stworami”, które zazwyczaj nie pomagały, bo były zbyt miłe, żeby mnie zmusić do czegokolwiek. Muszę wypróbować tą metodę. Tak poza tym, dobrze jest wiedzieć, że nie tylko ja mam zmyśloną postać ;)

  • Sławomir Borowy
Przeczytaj poprzedni wpis:
Niestety, nie wszystko wychodzi