Wczesne wstawanie – regulujemy organizm

Zdrowy sen

Dawno, dawno temu napisałem wpis na temat nawyków. Z tymi nawykami jest tak, że gdzieś tam czasem się poluzuje śrubkę i po pewnym czasie zanikają. Tak było też u mnie – w grudniu mocno odpuściłem z wieloma sprawami i rozregulowałem się całkowicie.

Rozregulowanie maszyny

Typ mojej pracy sprawia, że czasem muszę wstawać o szóstej, a czasem mogę spać ile chcę. Innym razem muszę zarywać noce, bo deadline goni, aby później mieć kilka dni spokoju. Efekt tego jest taki, że często jestem mocno rozregulowany jeżeli chodzi o sen. Zauważyłem, że nie przynosi to dobrych rezultatów.

Oczywiście, wczesne wstawanie nie jest dla wszystkich i nikogo nie chce do tego namawiać. Zauważyłem jednak, że rozregulowany Maj, to Maj słabo działający. Gdy narzucam sobie „reżim” wstawania o tej samej godzinie każdego dnia, to jakoś to wszystko sprawniej idzie. Z wszystkim zdążam na czas, wszystko sprawia mi więcej frajdy i zabawy, a jak wstanę później niż zakładałem, zjem śniadanie, ogarnę się, to już jest taka godzina, że pora robić obiad i przez cały dzień nic nie jest ruszone.

Wystarczyło zmienić jedynie godzinę wstawania, aby inne sprawy, czy to zawodowe, czy rodzinne, zaczęły się lepiej układać.

Wymyśliłem, że czas przeprowadzić małą regulację organizmu. Bez wielkich szaleństw, bez skrajności, z głową i mądrze. Reguluję się od półtora tygodnia i już widzę pozytywne rezultaty.

Strategia regulacji

1. Po pierwsze ustaliłem, że chcę wstawać przed godziną 7. Docelowo 6.45, tak żeby o 7 już być na nogach i słuchać jakiejś pozytywnej muzyki. Nie jest to jakaś super wczesna pora. Taka normalna i takiej potrzebuję.

spanie

2. Może zdarzyć się sytuacja, że położę się spać ekstremalnie późno, więc żeby nie popadać w skrajności, daję sobie ludzkie przyzwolenie na wstanie czasem odrobinę później. Wiadomo jak to jest, tu jakieś spotkanie się przedłuży, tu jakiś wieczorny wypad do kina, nocna podróż itp. Jesteśmy tylko ludźmi.

3. Aby nie wstawać dla samego wstawania warto sobie wymyślić jakiś cel. Ja poranki będę poświęcał na wprowadzanie zmian w firmie + rozwój bloga. Bo sprawia mi to frajdę, a dzięki temu poranki będą bardzo fajne.

4. No właśnie – poranki. Wychodzę z założenia, że realizowanie takich postanowień nie może być męczarnią. Zobaczcie jak dużo zależy od naszego podejścia. Jeżeli spojrzymy na to tak, że jest to coś ciężkiego, że to katorga itp. to faktycznie tak będzie. Jeżeli nastawimy się, że może to być ciekawe i przyjemne to…też takie może być! Nauczyłem się tego poprzez bieganie. Warto zrobić z tego trochę styl życia, dodać jakieś ciekawe elementy, które podbudują nas do działania. Żeby się w jakiś sposób nagradzać na początku wyzwania pobiegłem do „Pożegnanie z Afryką” i zakupiłem dwie dobre kawy. Jedna karmelowa, a druga Jawa. Fajnie jest rano pić taką kawę i sprawdzać, czy to jawa, czy sen : ) Może samo wyrwanie się z łóżka jest trudne, ale jak już wstanę, włączę jakąś dobrą muzyczkę, zaparzę taką kawę, zrobię super śniadanie i wezmę się za poranna prasówkę, to jest cudownie.

kawusia

5. Jeszcze jeden element – społeczność. Na grupie facebookowej codziennie rano meldujemy się po przebudzeniu. Dodatkowo niektóre osoby dzwonią do siebie i budzą się nawzajem, mówiąc coś miłego na początek dnia. Jeżeli macie ochotę, też możecie dołączyć.

Na razie do końca stycznia, później będziemy wprowadzać ewentualne zmiany i poprawki. Działam tak już od półtora tygodnia i naprawdę czuję rezultaty. To taki mały efekt motyla – wystarczyło zmienić jedynie godzinę wstawania, aby inne sprawy, czy to zawodowe, czy rodzinne, zaczęły się lepiej układać.

Co do nawyków – po maratonie poznańskim zrobiłem sobie ponad 2 miesiące przerwy od biegania. Wróciłem jakieś 2 tygodnie temu i czuję, że żyję. Ale to materiał na kolejny wpis : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Podziwiam z tym postanowieniem, bo ja niestety studia, praca i treningi z psiakami sprawiają, że często późno się kładę i rano nie ma siły wstać ;p. Ale za to jak już wstanę wcześnie to potrafię zrobić jedzonko na cały dzień (a bez tego ani rusz), czyli jest zdrowe paliwo, poczucie, że już TYLEEE się zrobiło i można działać dalej :)

  • Asia

    grupa fejsbukowa do budzenia się – mega pomysł! :)

  • MartaSzymula

    Trafiłeś z tym postem idealnie! Jestem z wychowania i chyba z genów śpiochem (wszyscy w domu to nałogowi spacze) i jeszcze 2 lata temu byłam przekonana, że im więcej snu, tym lepiej dla mnie. Tylko dlaczego „nawet” po 10h w łóżku czułam się taka otumaniona?
    Aż w końcu zaczęłam trochę zagłębiać się w temat, poczytałam trochę w internecie, trochę książek (m.in. „Sen Mistrza” ;) plus nabrałam własnych doświadczeń (głównie dzięki pracy w weekendy, która zmuszała mnie do wstawania rano, zamiast wylegiwania się w soboty i niedziele do południa). Najpierw przekonałam się do skrócenia czasu spania, a teraz myślę, że dojrzałam do wstawania codziennie o tej samej godzinie. Co prawda póki co 6.45 mnie przeraża (nawet jak mam zajęcia, które wymagają ode mnie wstawania o takiej porze to ich unikam ^^’), więc zacznę od mniej inwazyjnie i może z czasem, kto wie… :) W każdym razie – życzę wszystkim powodzenia, bo najbardziej satysfakcjonujące zwycięstwa to te nad własnymi słabościami. :)

  • Marcin

    Regulowanie snu nie jest łatwe, trzymam kciuki. Ja wstaje około 4.45, czasem godzinę wcześniej. Ale to akurat ja pracuje w takim biznesie że trzeba się dostosować czasem. W moim przypadku odkryłem że 5 h to jest optymalny czas snu, 7 redbuli wciągu dnia dokończy sprawę :)

    • S

      Żeby Ci po paru miesiącach katowania organizmu pobudzaczami wszystko nie siadło…

    • To jest dobre na krótką metę.
      A kim jesteś z zawodu, że wstajesz o 4.45? Piekarnie prowadzisz?:D

    • dziekuj.blogspot.com

      Optymalnie powinno się spać 7 godzin.
      A te redbule… oj żebyś kiedyś tego nie żałował… Zdrowe to to nie jest…

  • Jim1961

    A jak ktoś nie pije kawy, nie ma FB i preferuje bieganie wieczorem, to poległ? Na domiar złego ma szefa, którego godzina przyjazdu do pracy nie interesuje … kaplica ;)

    P.S.
    6:45 to nie jest „wczesne” wstawanie; mylący tytuł :P

    • Tytuł miał przykuć waszą uwagę :)

    • GOJU

      Ja czuję się dumny że wcześnie wstałem jeśli jestem na nogach o 9. Więc 6:45 to dla mnie noc i pewnie jest wiele osób, które się ze mną zgodzą. :D

      • dziekuj.blogspot.com

        eee… to godzina, o której się normalnie wstaje do pracy :)

  • CRANK7

    Przydałby się artykuł „Wczesne kładzenie się spać” to może wtedy jakoś łatwiej poszłoby z tym wczesnym wstawaniem :P

    • dziekuj.blogspot.com

      Jestem za! Z tym mam większy problem, niż z porannym wstawaniem…

    • kaisu705

      Dokładnie! Wszystko pięknie, ładnie, fajny artykuł, ale jak codziennie mimo postanowień kładę się po 4, to nie ma bata, żebym wstała o porze uznawanej powszechnie za wczesną.. A jak wstanę późno, to nawet o tej 4 nie chce mi się jeszcze spać, kładę się, ale nie mogę zasnąć do świtu i tak to się kręci..

      Jak kłaść się spać wcześniej?? Jak się nie wciągnąć w nocne siedzenie na facebooku itd..?

  • Monika P

    Wpis akurat sla mnie . Wlasnie soie powiedzialam (jakis tyzien temu ) ze bede wstawala o 7 rani o od razu lece na plaze z psem (plaze sa najpikeniejze zawsze rano ) i co ?????o nico!!!!! w ogole nie moge sie zebrac , codziennie rano budze sie o 8 , a to juz za pozno na plaze bo 9:30 musze byc w pracy i nie wystarcza mi czasu …Jeste totalnie wsciekla na siebie , musze , naprawde musze to zmnic.

    • Zazdroszczę plaży. Marzy mi się móc rano biegać po plaży i kiedyś pomieszkam sobie w takim miejscu :) Doceń to co masz i korzystaj z tego

      • Monika P

        dziekuje , tak jestem szczesciara :)

    • Mr Mózg

      We wrześniu zeszłego roku miałam możliwość mieszkania przez miesiąc tuż przy brzegu oceanu. Każdego ranka około godziny 7 wychodziłam biegać po plaży. Teraz marzę aby to powtórzyć… Korzystaj!

  • Tomasz Kucharczyk

    Michał, pomóż mi ze wstawaniem. Mimo, że mam dużo do zrobienia to śpię ile wlezie:)

    • Hehe ja pomóc nie mogę :) Sam musisz od siebie odrobinę więcej wymagać :)

  • Paulina

    W tym roku postanowiłam zrobić listę postanowień noworocznych, nigdy tego nie robiłam i zawsze umykało mi to, co chciałam zrealizować. Mam przed sobą kartkę z rzeczami do zrealizowania w 2014, która okazała się niezwykle motywacyjna. Pozycja numer 1: regularne wstawanie o 6:30. Obok stoi kalendarz, taki z 31 okienkami, w każdym jest miejsce, żeby coś zapisać. Obrałam następującą metodę: na zielono piszę 6:30, na czerwono wszystkie godziny od 7:00. Jeśli wstanę np. o 6:45, to na zielono piszę 6, a na czerwono 45. Mogę jednym rzutem oka sprawdzić, czy jestem na dobrej drodze do realizacji celu, czy jednak się z nim mijam. Na 9 pobudek (w weekendy odpuszczam;)) 2 są na zielono, 3 na czerwono i 3 mieszane, czyli nie jest najgorzej :)
    Pomysł z grupą na fejsbuku- rewelacja. Już dołączam :)

    • Na grupie dzieje sie dużo fajnych rzeczy. Ludzie się umawiają na gokarty, wypady w góry, wspólne bieganie itp. więc warto korzystać :)

  • Monika

    Ostatnio to i ja mam problem ze wstawaniem wcześnie i zasypianiem tak by właśnie obudzić się o tej 7 mimo, że budzik nastawiam na 7:00 to nie jestem konsekwentna by podnieść się z wyrka :( nie mogę ogarnąć czasu bardzo irytujące to jest, godzina 12:23 a ja skończyłam wcinać śniadanie i zaraz idę biegać dobrze, że chociaż jestem co do biegania stanowcza :-) fakt, że chyba jakiegoś doła łapie i wszytko po prostu zaniedbuje wszytko się ociąga oczywiście moja wina bo kogo mam za to winić jak nie siebie :-) Prawda taka, że zwolniłam tempo najpierw choróbsko dopadło co w efekcie spowodowało ze od nowa zacząć musiałam biegać jak biegałam po 10km 20km to tera zaczynam od zera irytuje bardzo no ale nie poddaje się biegam, trochę czasami czuję się zaniedbywana przez osobę mi bliską ale ona ma b.dużo pracy ja za to mam mało owszem rozwijam się ze swoją pracą ale klientów coś mało jak i pracy co świadczy o dużej ilości wolnego czasu i to jest dziwne bo taki bałagan mi się zrobił od paru miesiecy byłam zgraną osobą sumiennie wstawałam o 06:00, 07:00 miałam plan działania a tera śpię do 10:00 i ciagle biadole ciągle złe samopoczucie no po bieganiu jest lepiej. Jednym słowem walka z samą sobą.

  • Bogu

    Michał jakiej wtyczki używasz do tych wyróżnionych cytatów? Czy to tylko styl css?

    • To nie wtyczka ;) To robota Marcina – znajomego programisty czarodzieja ;)

      • Bogu

        Chyba też sobie coś podobnego wyczaruje, ale najpierw poszukam czy aby na pewno nie ma do tego wtyczki ;)

        • Na pewno musi coś być. U mnie to po prostu pięknie ostylowana funkcja

  • Hmm, ja i tak wstaję wcześnie co dziennie bo już jakiś czas temu wpadłam na pomysł, że wyrobie sobie takiego nawyku wiele zmieni i się nie pomyliłam. Dzień jest dłuższy i przyjemniejszy o ile oczywiście, tak jak piszesz, zaoszczędzony czas wykorzystamy przyjemnie ale tez efektywnie. Najgorzej rano wstać i przesiedzieć dodatkowe dwie godzinki na portalach społecznościowych bezcelowo albo odtykać rurę w kiblu. Nie nie, poranek ma nas nastroić pozytywnie na cały dzień i dać nam porządną dawkę dobrej energii (:

  • Karolina

    Wpis idealnie dla mnie :) już od kilku tygodni się rozregulowałam i nie mogę zmusić się do rannego wstawania (do pracy na 15 ;)) chyba skoczę po jakąś dobrą kawę i spróbuje wprowadzić stałą godzinę :)

  • Też muszę się wziąć za swoje wstawanie… 8 to dla mnie bardzo optymalna pora do rozpoczynania dnia, ale póki co po kilku miesiącach poważnego rozstrojenia przesypiam budzik nawet o 8.30…

  • Energetyczna playlista przygotowana, od jutra spróbuję wyrwać dzionkowi kilka chwil więcej. 7.00 to mój cel! :)

  • evemarie

    Jak dla mnie wczesne wstawanie zawsze będzie równoznaczne z regularnym kładzeniem się spać. Bo przecież warto przespać co najmniej 6,5 godziny, żeby później podczas dnia nie czuć tego zmęczenia :)

  • Magda

    Och, mlodzi, mlodzi. Spijcie ile wlezie. Jak bedziecie miec dzieci to dopiero one wam wyreguluja wczesne wstawanie;-). Jednak jest cos w tym, ze gdy czlowiek sie zaprogramuje na konkretna godzine wstawania to nawet w weekend bez budzika wstanie. Powodzenia .

    • Nie strasz, nie strasz ;)

    • Yśó z www.naszadrogado.pl

      Święte słowa, dlatego też niech się już organizują, bo z dziećmi jest dużo ciężej. Niemniej jeśli da się rade wyregulować swój sen wtedy tym łatwiej (nie mylić z łatwo) uczyć tego dzieciaki z pożytkiem dla wszystkich.

  • Łukasz Wyżykowski

    o której kładziesz się spać? :)

  • Kasia

    Maju, kocham Cie:D Jesteś taką lepszą wersją mnie, haha, albo wcześniej postanawiasz sobie to o czym ja dopiero myślę:D I z ogromną przyjemnością czytam i przegladam za kazdym razem Twój blog ;)

    • Dziękuje :) Takie komentarze dodają skrzydeł :)

  • Mariusz Kowalski

    Gdy przychodzi wiosna to nigdy nie mam problemów ze wstawaniem. Za to wstawanie zimą jest dla mnie niesamowicie męczące, może dlatego że jestem człowiekiem tropikalnym który nienawidzi zimy. A wszystko przez to, że widno robi się po 7, często krótko przed 8. Wiosną, gdy słońce wstaje po 6 to wstawanie jest czystą przyjemnością. Z radością patrzę przez okno na błękit lub słońce, zimą czuje się fatalnie.

    Czyżbyś odstawił yerba mate, że kupiłeś kawę? ;)

  • wujot

    Zawsze myślałem, że jestem śpiochem. Zmiana pracy wyprowadziła mnie z tego błędnego przekonania. Zaczynam o 6, z domu muszę wyjść o 5:30 żeby dojechać, z początku nastawiałem budzik na 5 – nie wychodzę z domu bez śniadania, prysznica i kawy z papierosem (właśnie w tej kolejności). 30min sprawiało, że wszystko musiałem robić w pośpiechu – więc stosując zasady terapii szokowej, nastawiłem budzik na 4:30 (bez ceregieli i wielotygodniowego przestawiania budzika o 5 minut). W efekcie mam godzinę na wszystko co robię rano, mogę spokojnie zjeść śniadanie czytając sobie coś ciekawego (lub po prostu przeglądając FB). Po 2 miesiącach takiej pracy obecnie mam 3 budziki (2 w telefonie, i 1 normalny) – pierwszy dzwoni o 4:10 – wybudzenie, drugi o 4:20 – zaraz trzeba wstać, 3 – normalny dzwoni o 4:30 i stoi na biurku a nie przy łóżku – trzeba ruszyć tyłek żeby go wyłączyć i nie pobudzić rodziny. I ręczę – nie ma znaczenia, czy pójdę spać o 22 czy o 24. 4:30 idę wstawić wodę na kawę i zalać płatki jogurtem ;)
    Do czego zmierzam – wydaje mi się, że nikt nie jest z natury śpiochem. 8 godzin snu to przesada – dorośli ludzie wcale nie muszą tyle spać. 4-5godzin w nocy i półgodzinna drzemka po pracy wystarczająco załatwia sprawę. Lecę tak już kolejny rok i nie widzę jakiś zmian u siebie – ani zdrowotnych ani psychicznych ;) A że dodatkowo studiuję zaocznie, to weekendy kiedy mogę się wylegiwać do 8 zdarzają mi się raz na 2 tygodnie (no dobra, do szkoły mogę sobie wstawać o 6, choć i tak często budzę się o 5 :P)

  • Askadasuna

    Genialne, szczególnie z tą grupą na FB! :D
    Też mam taki plan, szczególnie teraz, gdy 4 razy w tygodniu muszę wstawać o 6, więc dodatkowe 3 dni wstawania o 6 też dam radę przeżyć :D

  • Też ostatnio zrobiłam parę podobnych rzeczy w tym temacie, jednak od siebie przede wszystkim dodałam spanie dokładnie 7:30-8h – metodą prób i błędów zauważyłam, ze po takim czasie czuję się najbardziej wypoczęta, wstawać staram się przed 7:30 – wcześniej nie mam potrzeby i nie miałabym zupełnie co robić z życiem, tak więc najważniejsza zasadą stało się „iść spać przed wybiciem północy” :)

  • Od ponad miesiąca próbuję wcześniej wstawać, choć pierwsze próby miały miejsce dużo wcześniej. Tak jak Ty zauważyłam, że jak wstaję wcześnie jestem bardziej efektywna i więcej mogę zrobić w ciągu dnia, a więc pomyślałam, że warto! :) Nie jest to proste dla osoby, która właściwie od zawsze działała w trybie nocnym… No właśnie, u mnie to raczej problem późnego chodzenia spać niż wczesnego wstawania… Dokładnie sobie zaplanowałam jak ma wyglądać mój wieczór i poranek, ale niestety stare przyzwyczajenia były silniejsze. Dopiero od dwóch tygodni mogę powiedzieć, że zaczęłam sie przestawiać na tryb dzienny :) Mozolnie, ale mam nadzieję skutecznie :)
    Daria

Przeczytaj poprzedni wpis:
Stambuł – miasto magiczne